Reklama
Reklama

Turecki reset z Rosją. Erdogan spotyka się z "przyjacielem" Putinem

9 sierpnia 2016, 19:29
Erdogan i Putin
kremlin.ru

Prezydent Turcji poinformował przedstawicieli rosyjskiej agencji informacyjnej TASS, że zamierza doprowadzić do resetu w relacjach z Rosją i rozpocząć kooperację w wielu rożnych obszarach. Erdogan mówił o tym już w przeddzień historycznego spotkania z prezydentem Putinem, które ma zakończyć okres napięcia między krajami, trwający od listopada 2015 roku. 

Erdogan i jego "przyjaciel Władimir Putin" - jak określił go sam turecki prezydent - mieli rozmawiać m.in o wojnie w Syrii, poprawie dwustronnych relacji, zawieszonym projekcie budowy elektrowni jądrowej i projekcie gazociągu Turecki Potok. Początki resetu na linii Rosja-Turcja widać już było jednak wcześniej, w lipcu. Wtedy też Rosja przyjęła tureckie przeprosiny za zestrzelenie Su-24. Doszło do tego tuż przed nieudaną próbą przeprowadzenia wojskowego zamachu stanu. 

Erdogan w ramionach Putina

Takiego obrotu sprawy i szybkiej zmiany sytuacji geopolitycznej w regionie nie spodziewała się większość komentatorów. Tym bardziej, że okres największych problemów między Turcją a Rosją przypada na czas po zestrzeleniu przez turecki F-16 samolotu bombowego Su-24, który przekroczył w listopadzie zeszłego roku granicę turecko-syryjską i nie reagował na próby kontaktu. Atak ten rosyjski prezydent uznał wtedy za "cios w plecy zadany przez popleczników terroryzmu". Stwierdził również, że rosyjska maszyna nie przekroczyła tureckiej granicy, a jej zestrzelenie będzie miało "poważne konsekwencje" dla relacji rosyjsko-tureckich. 

Tak też się stało, na Turcję nałożono sankcje, co poskutkowało m.in. znacznym spadkiem liczby rosyjskich turystów (o 87 proc.) w pierwszej połowie 2016 roku (co mogło skłonić prezydenta Erdogana do wystosowania oficjalnych przeprosin). Jak widać prezydent Putin zmienił jednak zdanie i zgodził się na spotkanie z prezydentem Erdoganem w Sankt Petersburgu, które - w ocenie samego Erdogana - będzie stanowiło "kamień milowy w relacjach bilateralnych" i umożliwi rozpoczęcie współpracy "od nowa". Miało ono obejmować nie tylko sprawy gospodarcze, ale również współpracę militarną oraz kulturową. 

Sądząc po wypowiedziach Erdogana, nie mógł on się doczekać spotkania z prezydentem Putinem, za które - jak wspomniał - jest "wdzięczny", a oba kraje to przecież "kluczowi gracze w regionie i mają ze sobą wiele wspólnego". Podziękował również za słowa wsparcia, które po nieudanym puczu przekazał mu rosyjski prezydent. Pozytywnie o wizycie tureckiego polityka wypowiadał się również sam Putin, który podkreślił, że zależy mu na tym, by wznowić dialog między krajami.  

Przypomnijmy, że to pierwsza zagraniczna wizyta Erdogana po nieudanym puczu i nie bez znaczenia jest fakt, że za jej cel obrał sobie właśnie Rosję. 

Czytaj więcej: Zamach stanu w Turcji. Erdogan umocnił pozycję [ANALIZA] 

Turcja na cenzurowanym

Podejmowane przez Erdogana kroki nie powinny dziwić europejskich przywódców. Są one następstwem krytyki wobec środków, wdrożonych przez tureckiego prezydenta po puczu. Są one powszechnie uznawane za naruszenie praw człowieka, co zauważyli europejscy przywódcy. Wcześniej, podobnie jak prezydent Rosji, zdecydowanie potępili puczystów. Natomiast Putin wsparł władze w Ankarze. Znaczna część komentatorów wskazuje, że turecki przywódca, który wykazuje tendencje autorytarne, może łatwiej znaleźć drogę do porozumienia z Moskwą właśnie dlatego, że Kreml nie przywiązuje wagi do standardów demokratycznych.

Tak w skrócie opisać można sytuację polityczną wokół Turcji, do której doprowadziła nie tylko nieudana próba przeprowadzenia puczu, ale także późniejsze działania władz tureckich. Turcy pokazali bowiem, że chcą działać wobec sprawców próby przewrotu w sposób bardzo zdecydowany, budzący realne wątpliwości zarówno co do zakresu jak i zastosowanych środków. Świadczą o tym chociażby plany zastosowania wobec puczystów zniesionej w 2004 roku kary śmierci. 

Zgodnie z najnowszymi doniesieniami tureckiego ministra sprawiedliwości, po lipcowym wojskowym zamachu stanu zatrzymano ponad 26 tys. osób, z których formalnie aresztowano 16 tys. Działania władz opisuje się jako czystki, w ramach których aż 70 tys. osób zostało zawieszonych w obowiązkach lub straciło pracę. Zwolnieniom podlegali pracownicy sądownictwa, urzędów państwowych, edukacji, mediów czy służby zdrowia. Co ciekawe, znaleźli się wśród nich piloci, odpowiadający za zestrzelenie rosyjskiego Su-24. Sam prezydent Turcji potwierdził, że trwa proces w tej sprawie. 

Czytaj więcej: Pucz w Turcji osłabi "drugą armię NATO" [7 powodów]

Pogorszeniu uległy stosunki Turcji z USA i NATO. Tym bardziej, że oskarżany o organizację puczu Fethullah Gulen, islamski kaznodzieja, mieszka w USA (na dobrowolnym wygnaniu), a władze Turcji nieskutecznie domagają się jego ekstradycji. Co więcej, turecki minister sprawiedliwości "ostrzegł" Amerykanów, że odmowa wydania Gulena będzie oznaczała poświęcenie sojuszu z Turcją z powodu "terrorysty". Dodał również, że w Turcji wzrastają antyamerykańskie nastroje i to właśnie w interesie USA leży uspokojenie sytuacji, która może przerodzić się w "nienawiść". 

Swoją receptę na zachowanie tureckich władz ma wielu europejskich polityków. Niektóre z nich są dość radykalne i obejmują, tak jak w przypadku austriackiego szefa dyplomacji, blokadę otwarcia kolejnych rozdziałów w negocjacjach akcesyjnych Turcji do UE, a w dalszej kolejności ich zerwanie. Austriak uznał je nawet za "fikcję". Problemy na linii Turcja-NATO to jednak nie nowość. Na przestrzeni ostatnich lat wiele razy dochodziło do spięć, których powodem była np. sytuacja Kurdów i stosunek Ankary do działań wspieranych przez USA Syryjskich Sił Demokratycznych czy ostatni brak zgody na odwiedzenie przez niemieckich parlamentarzystów bazy w Incirlik.

Działania Erdogana będą miały negatywne skutki dla NATO. Jakkolwiek otwarte wyparcie się zobowiązań sojuszniczych jest obecnie dość mało prawdopodobne (Turcja korzysta z członkostwa w Sojuszu, również w relacjach z Rosją), to zdolności tureckich sił zbrojnych uległy znaczącemu osłabieniu, a rząd będzie skupiony na wzmacnianiu ośrodka władzy, dlatego należy się spodziewać przyjmowania w szeregi armii czy służb osób najbardziej politycznie lojalnych wobec Erdogana. Ponadto, w Turcji daje się zauważyć radykalizację społeczeństwa (wpisują się w to też deklaracje przedstawicieli władz włącznie z prezydentem), co nie wróży dobrze współpracy USA czy Unii Europejskiej z Ankarą, a skutki obecnej sytuacji mogą się okazać najbardziej odczuwalne w dłuższym okresie. 

(MR) (JP)

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 36
Reklama
obserwuję i wnioskuję
wtorek, 9 sierpnia 2016, 20:16

Chodzą plotki, z wymienianiem nazwisk amerykańskich generałów szmuglujących podobno kasę dla spiskowców, że i w Turcji USA chciało zorganizować "kolorową rewolucję" (czyli pucz wojskowy) i jak na Ukrainie wydały na to ok. 2 mld$, z których znaczą część miano rozprowadzać wśród tureckich wojskowych via okrążoną przez siły wierne Erdoganowi amerykańską bazę lotnicza w Turcji. Chodzą plotki, że rosyjski wywiad uprzedził o tym Ergodana. Nie wiem czy to prawda i przez najbliższe 50 lat pewnie tego się nie dowiemy, ale trzeba przyznać, że gdyby tak było, to nic lepiej niż ta teoria nie tłumaczy furii Erdogana i obecnego postępowania Turcji (odcięcie prądu i okrążenie amerykańskiej bazy i domaganie się wydania przez USA niedoszłej tureckiej wersji "Saakaszwillego"), USA ("trochę" się spóźnili w potępieniu puczu i pogratulowania Erdoganowi) i Rosji (ponoć jako pierwszy Putin gratulował Erdoganowi stłumienia puczu) i obecnego zbliżenia Turcja-Rosja przy nader powściągliwych słowach krytyki tego zbliżenia ze strony USA. :-D

licznik od trabanta
wtorek, 9 sierpnia 2016, 22:00

Napewno Ruscy ostrzegli by oszołoma islamistę który zaszedł im za skórę. To się nazywa sc-fiction. Mozna tylko gdybać, ilu żołnierzy rosyjskich zginęło z poręki Erdogana, poprzez dostawy broni i operatorów sił specjalnych w Syrii. I ilu jeszcze zginie. Gdyby nie Turcja, rebelia w Syrii już byłaby zdławiona. Jeżeli wierzyć w jakieś teorie blisko spiskowe, to takie że Erdogan jest zdesperowany by usunąć Assada i przekonuje Rosję, że zapanuje nad bałaganem w Syrii po jego upadku i zagwarantuje rosyjskie interesy tamże. Nowy rząd syryjski, już dawno sformowany w Turcji.

Olender
wtorek, 9 sierpnia 2016, 21:19

To będziemy mieli zbliżenie USA z Iranem.. i tyle

yaro
wtorek, 9 sierpnia 2016, 20:53

kwintesencją tegi było by wyjście Turcji z NATO, ale to nigdy nie nastapi.

Kusza
środa, 10 sierpnia 2016, 10:45

A mnie cieszy zbliżenie turecko-rosyjskie. My też powinniśmy "zakopać toporek wojenny" i zacząć współpracować z sąsiadami na zdrowych dla obu stron zasadach a nie wymachiwać szabelką i opluwać kogo się da wokół. Jak można kochac Boga jak nie "kocha się" sąsiada ?

mc
czwartek, 11 sierpnia 2016, 13:21

Nie ma "zbliżenia" - są tylko wspólne interesy. Erdogan popełnia błąd zbliżając się do Rosji, UE tym bardziej się od nich "oddala", a to z UE Turcja robi największe interesy (50% eksportu do UE)

easyrider
środa, 10 sierpnia 2016, 12:20

Sąsiada można kochać, jeżeli jest to z wzajemnością. Rosja była, jest i będzie wrogiem Polski. Tako rzecze Historia i geopolityka. Dla nich byli, są i będą partnerami Niemcy. Polska jest im potrzebna tylko grzeczna, potulna i nie wcinająca się w ich działania zmierzające do zdominowania "ich" strefy wpływów a przynajmniej tego, co za taką strefę uważają.

aaa
środa, 10 sierpnia 2016, 11:43

"z sąsiadami na zdrowych dla obu stron zasadach" - elity Rosyjskie nigdy nie beda z nami wspolpracowac na takich zasadach, dopuki bedizmey militarna wydmuszka... spoleczenstwo polskie i rosyjskie nie mialo by nic przeciwko takiej wspolpracy, a politycznie wystarczzylo by kilka gestow ze strony rosji, ale ich nie bedzie

yaro
wtorek, 9 sierpnia 2016, 19:59

Napiszcie jeszcze o Japońskim resecie z Rosją a będziemy mieli piękny obraz sytuacji.

R3ne
wtorek, 9 sierpnia 2016, 23:15

Zadnego resetu niema. Rosja i Japonia cały czas mają spór terytorialny o Kuryle południowe/ Terytoria północne.

fanboy
wtorek, 9 sierpnia 2016, 22:03

Tak, tak, wielki reset. Japońce szukają wsparcia Ruskich w sporach z Chinami, ot cała filozofia. Do tej pory nawet formalnie nie zakończyli wojny z Rosją.

bimbrownik
wtorek, 9 sierpnia 2016, 21:49

"Napiszcie jeszcze o Japońskim resecie z Rosją a będziemy mieli piękny obraz sytuacji." Już to widzę jak Erdogan blokuje granice z Syria i wstrzymuje wsparcie dla Islamistów. Naiwność na forum poraża.

Wl
środa, 10 sierpnia 2016, 09:27

No proszę,jak widać wspieranie przez Erdogana Państwa Islamskiego Putinowi już nie przeszkadza.Nie przeszkadzało również przed zestrzeleniem rosyjskiego bombowca.Tyle warta jest rosyjska propaganda.

Plush*
środa, 10 sierpnia 2016, 00:33

Jakby nie było UE/NATO raczej słabną>brexit UK, brak realnych skutków sankcji nałożonych na Rosję po agresji na Ukr. Niejsne dziłania Turcji, niejsna przyszła polityka USA po wyborach i problem imigracji co przełoży się na długą i męczącą wojnę z terroryzmem. Eh. Dużo tego.

krtys
środa, 10 sierpnia 2016, 14:27

2 Sprawy. Zamach tzw. PI dokonany przez Kirgiza i Uzbeka pod kierownictwem Czeczenii, oraz Że strzelenia helikoptera tureckiego wojska przez Kurdow. Oto dwie sprawy, które rzuciły Erdogana na kolana. Pojął on w lot co się stanie gdy Czeczenii pod przykrywką PI rozpoczną wojnę totalną a Kurdowie zostaną uzbrojeni przez Putina! !!!!! Tyle w tym temacie.

pk79
wtorek, 9 sierpnia 2016, 23:57

Może z innej beczki... zawsze zastanawiało mnie dlaczego nie ma tureckich żołnierzy u nas na manewrach w europie... Przecież to druga potęga po USA, ludzi full a tu nic... Wie ktoś może o co w tym chodzi ?

chorąży
środa, 10 sierpnia 2016, 11:05

Zapraszam na coroczne "Dni NATO" do Ostravy, tam też ich spotkasz, bywają co rok. Świetnie prezentują F16 w locie, a na statycznej można usiąść w kokpicie. Tam przed 2 laty miałem szansę usiąść w kabinie i pilota i operatora F-4 Phantom, to chyba ostatnie latające tego typu samoloty :) W zeszłym roku były np: żołnierki z Tunezji ... A co do manewrów to po co mają brać w nich udział ? skoro od wielu lat mają "manewry" w realu. Czego nowego ich wojska nauczą się podczas "manewrów" w Europie ?

Kucharz z Kremliu
środa, 10 sierpnia 2016, 14:05

Jak dotad Putin wykiwal kazdego, szkoda ze Polska nie ma takiego prezydenta. Jesli rzeczywiscie uklad strategiczny miedzy Turcja a Rosja urzeczywistni sie, wowczas oznaczaloby to kleske dla US na Dalekim Wschodzie.

Buhahaha
środa, 10 sierpnia 2016, 16:41

No tak.Racja.Wielku strateg Putin wykiwał każdego.Dlatego rosyjska gospodarka leci na pysk będąc w głębokiej recesji a społeczenstwo masowo ubożeje,Europa środkowa uniezależnia się od rosyjskiej ropy i gazu a Ukraina wyskoczyła z ich strefy wpływów.

maniuś
wtorek, 9 sierpnia 2016, 23:23

Czy to przypadek że to - ERDOGAN poleciał do PUTINA ? To nie zbieg okoliczności - to rewanż za uprzedzenie o puczu ! Można nawet przypuszczać kto stał za puczem ? Kolega w prowadzający WOLNOŚĆ - na całym świecie . Co zyskał PUTIN za uprzejmy donos - ano obecną pierwszą wizytę nie w BERLINIE , BRUKSELI WASZYNGTONIE , PARYŻY czy LONDYNIE ? To SANKT PETERSBURG - jako pierwsza wizyta tureckiego prezydenta . Czy jest jeszcze coś co może w polityce odmienić , zmienić ? Kto jeszcze niedawno komentował o wojnie między PUTINEM i ERDOGANEM ? Kto w mawiał nam że TURCJA to dobry sojusznik - dla kogo , dla nas , Polaków ? Jak zaczarowana wróżka - nic z tego . Ciekawe jest teraz pomylenie się proroków - jak będzie dalej komentowane nawet tutaj na defence24 zażarcie komentujących wojnę między oba narodami . By się w niedalekiej przyszłości - okazało że jeszcze rura z gazem przez Turcję - będzie przebiegała . Teoria - życzenie , turcja - ukraina ? Turcja - NATO ? Czas nie ubłaganie pokazuje - bezradność UNII . Co jeszcze nas do końca roku zaskoczy - zobaczymy ?

Kiks
środa, 10 sierpnia 2016, 01:24

Turcja jest na garnuszku UE, matołku. Jej wymiana handlowa z Rosją jest mikroskopijna.

XE
środa, 10 sierpnia 2016, 22:34

Erdogan przyjacielem Putina ? ależ oczywiście. Przypomnę , to premier Turcji Ahmet Davutoglu wydał rozkaz zestrzelenia rosyjskiego Su-24. Było oczywiste że premier był na wojennej ścieżce z Erdoganem w związku z umacnianiem władzy przez prezydenta kosztem premiera i demokracji w Turcji, w maju podał się do dymisji a w końcu lipca doszło do puczu , czujecie to ?

Paweł
wtorek, 9 sierpnia 2016, 22:22

Pewnie skończy się na relacjach podobnych do stosunków amerykańsko-pakistańskich. Taki "szorstki" sprzymierzeniec. Erdogan ostro gra i może dużo stracić. Czy odwracanie się Turcji od USA nie spowoduje, w dłuższej (a może i krótszej :) perspektywie, stworzenia państwa Kurdyjskiego? Jeżeli sprawy zajdą tak daleko, że pojawi się "nienawiść" do USA, amerykanie bez skrupułów wesprą "Turków górskich" i turecki sen o potędze zmieni się w rozpaczliwe próby zachowania integralności terytorialnej.

mc
środa, 10 sierpnia 2016, 13:02

Pytanie podstawowe: do czego Rosji potrzebna jest Turcja ? - żeby sprzedawać podstawowy produkt eksportowy, czyli gaz (oczywiście obok ropy) - żeby Turcja nie wtrącała się w "porządki" które Rosja robi w Syrii (transporty przez cieśninę dardanelską, Rosyjska baza w Syrii) - żeby Turcja pomogła zwalczyć nielegalny handel ropą przez ISIS (pomimo niewielkiej skali, obniża ceny) - żeby wspólnie ułożyć "Gazociąg Południowy" i w związku z powyższym: - żeby Turcja nie wtrąciła się kiedy Rosja będzie robiła "porządek" w Armenii i Azerbejdżanie Tylko tam mogą przebiegać rury którymi Turkmenistan może sprzedawać ropę i gaz do Europy (przez Turcję lub przez Gruzję). Co więcej - tylko we współpracy Rosji z Turcją, można zablokować rurociągi z Iranu (oczywiście te które można było poprowadzić przez Armenię, Azerbejdżan i Gruzję). Jeśli komuś wydaje się, że Pan Putin nie potrafi patrzeć strategicznie, niech się przyjrzy temu co napisałem. Te wszystkie rury mogłyby powstać w ciągu 10-15 lat, i zepsuć interesy gospodarcze (surowcowe) Rosji w Europie. Jest taka piękna scena w filmie "Służby Specjalne", kiedy "Prowadzący" mówi do podległego generała: "nie interesuje nas co się dzieje teraz, interesuje nas co będzie się działo za piętnaście, dwadzieścia lat". Putin musiał znieść upokorzenie (zestrzelenie samolotu), nic nie zrobił, a teraz o "Gościu" mówi "najlepszy przyjaciel"...

Bedzie ciekawie
czwartek, 11 sierpnia 2016, 13:44

Dodam, że intensywnie latał tez do Rosji inny bandzior/premier/biznesmen/?????, nazwiskiem Netanjahu, który chce i to bardzo dogadać się z Turcją i Rosją ws.rury z nowych szelfowych złóż w Izraelu. Rosja+ Turcja + Izrael. Alternatywą jest rura z Iranu i to baaardzo gruba rura przez tereny obecnie kontrolowane przez islamistów w Iraku i Syrii do Morza Śródziemnego (Latakii). Przestrzeń sprzecznych i zbieżnych interesów jest naprawdę ogromna. Dodaj do tego interesy USA i Arabów z Półwyspu. Aha są jeszcze Kurdowie.

Ernest Treywasz
środa, 10 sierpnia 2016, 15:38

"Odwrócenie" Turcji w tydzień po szczycie NATO oznacza, że Zachód ma już w tej chwili wyzwanie dużo większe, niż dotąd. Dotąd Turcja i Rosja generowały "kryzys uchodźców" z Bliskiego Wschodu niezależnie od siebie, w dodatku będąc w ostrym zwarciu. teraz mogą swoją politykę nacisku na Europę koordynować, a Europa nie jest monolitem i pod tym naciskiem może szybko pęknąć po liniach wyraźnych podziałów geopolitycznych wizji i interesów. To są dwa regionalne mocarstwa turańskie, bardzo do siebie we - wszystkim co - złe podobne. Każdy kto widział na własne oczy eksplozje neo-imperialnego szowinizmu w "Drugim" i "Trzecim Rzymie" (ja widziałem) może temu przyświadczyć.

Podpułkownik Wareda
środa, 10 sierpnia 2016, 15:03

mc! 1/ (...). "Jeśli komuś wydaje się, że Pan Putin nie potrafi patrzeć strategicznie, niech się przyjrzy temu co napisałem". (...). Ależ, Drogi Internauto, proszę się uspokoić! Nikomu, nic takiego się nie wydaje. Wręcz przeciwnie: wszystko to, co napisałeś - bierzemy za dobrą monetę. Zapewniam! 2/ (...). "Putin musiał znieść upokorzenie (zestrzelenie samolotu), nic nie zrobił, a teraz o mówi ". Z pewnością, jak łatwo się domyśleć, Putin musiał znieść i przełknąć gorzkie upokorzenie. Dla prezydenta Rosji, to nie było łatwe. Ale, czy nic nie zrobił? Otóż zrobił i to bardzo dużo, a mianowicie: nie zastosował odwetu wobec Tureckich Sił Powietrznych! Skądinąd wiadomo mi, że w listopadzie 2015 roku - bezpośrednio po zestrzeleniu rosyjskiego samolotu - wielu wysokich wojskowych rosyjskich w Moskwie, namawiało Putina do odwetu i - w odpowiedzi - strącenia samolotu tureckiego. Putin kategorycznie odmówił! Tym samym, prezydent Rosji, wykazał się dużym realizmem politycznym. Można różnie oceniać Putina, nawet bardzo krytycznie. Ale to można mu zapisać - in plus!

Wojmił
środa, 10 sierpnia 2016, 12:23

a byli tu tacy mądrale co to chcieli opierać bezpieczeństwo Polski na Sojuszu z Turcją...

Kiks
środa, 10 sierpnia 2016, 14:03

Nie w Turcji problem. Ale z Erdoganem. Ale to wcześniej czy później odczują sami Turcy.

easyrider
środa, 10 sierpnia 2016, 12:16

Taktyczna zagrywka. Żaden sojusz strategiczny Turcji z Rosją nie jest możliwy. Zbyt wiele rozbieżnych interesów.

45
środa, 10 sierpnia 2016, 19:07

W polityce nie ma sentymentow są interesy.Amerykanie poparli Kurdów,więc Erdogan nie miał wyjścia.Jeśli Turcja chce być politycznym graczem musiała dokonać wyboru.EU tam się nie liczy.To USA puściło Turcję w maliny,tego Erdogan nie popuści.,,Kto jest twoim najlepszym przyjacielem?.Wróg twojego wroga.,,Takiego sojusznika miała Turcja art5 i pucz.

Artois
środa, 10 sierpnia 2016, 20:13

Amerykanie nie poprali Kurdów z PPK to raz. Turcja i Rosja są historycznymi wrogami! Turcja jest zależna gospodarczo od EU i wojskowo od USA. To sojusz na pokaz. Gangstera z gangsterem. Nic więcej. Element gry!

facetoface
środa, 10 sierpnia 2016, 11:41

Turcy potrzebują rosyjskich turystów skromnie licząc 2-3 mln, Rosjanie żywności tyle, że Putin nie odwróci sie od Asada a jeśli Turcy nie zmienią się z anty-Asada więc ile jest warta ta wizyta?

jm
wtorek, 9 sierpnia 2016, 20:29

no cóż, w tzw. międzymorzu Turcji nie będzie...

opisany
środa, 10 sierpnia 2016, 10:58

Putin karze słono zapłacić Erdoganowi za tą "przyjaźń". Erdogan jako partner jest spalony, ma bardzo małą wiarygodność jako potencjalny strategiczny sojusznik i pewnie Putin wykorzysta go co najwyżej do swoich zagrywek taktycznych i to wszystko. Skoro z dnia nadzień mógł zrobić taki piwot jaki zrobił, to kto zagwarantuje, że za rok nie zrobi dokładnie odwrotnego jeżeli uzna to za "opłacalne". Sytuacja Turcji wcale nie jest kolorowa i nie zdziwiłbym się, gdyby pucz był ostatnim sukcesem Erdogana i w perspektywie 2 lat zostałoby po sułtanie tylko wspomnienie. Turcja jest obecnie bardzo słaba a w jej otoczeniu gotuje się jak nigdy.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama