Reklama

Turecka blokada dla wschodniej flanki. Po Londynie NATO nie będzie takie samo [3 PUNKTY]

3 grudnia 2019, 17:52
Stoltenberg Erdogan
Spotkanie sekretarza generalnego NATO i prezydenta Turcji (zdjęcie ilustracyjne) Fot. NATO.

Spotkanie przywódców NATO w Londynie odbywa się „w cieniu” deklaracji Turcji, która blokuje przyjęcie uaktualnienia planów wsparcia Sojuszu Północnoatlantyckiego dla krajów bałtyckich i Polski. Nie wiadomo jeszcze, czy uda się pomyślnie rozwiązać ten spór. Nawet, jeśli odpowiednie ustalenia zostaną przyjęte, to wiarygodność NATO i tak znacząco ucierpi.

AKTUALIZACJA 4.12.2019 15:10 Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg poinformował, że NATO przyjęło uaktualnione plany obrony Polski i krajów bałtyckich, a także nową inicjatywę gotowości sił.

Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan potwierdził, że Ankara sprzeciwia się przyjęciu aktualizacji planów obronnych NATO dla Polski i krajów bałtyckich, o ile nie zostaną uwzględnione jej postulaty dotyczące poparcia dla zwalczania kurdyjskiej YPG. Z Erdoganem rozmawiał prezydent Andrzej Duda, który wyraził nadzieję na pozytywne rozwiązanie sporu. Prezydenci Polski i Turcji będą też rozmawiać w Londynie, tym razem w obecności przywódców państw bałtyckich.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg mówi z kolei, że prowadzone są prace nad rozwiązaniem sporu, ale nie może obiecać że aktualizacja planu zostanie przyjęta w Londynie. W brytyjskiej stolicy odbywa się szereg spotkań pomiędzy przedstawicielami państw NATO (także z udziałem Donalda Trumpa). Spotkanie Rady Północnoatlantyckiej, w formacie szefów państw i rządów, spodziewane jest w środę 4 grudnia. I to tam ostatecznie zapadną kluczowe decyzje.

Jednakże, już dziś można powiedzieć, że postawa Turcji wywołała nieodwracalne szkody.

1. Po pierwsze, Ankara w ostatniej chwili i w otwarty sposób sprzeciwiła się przyjęciu zapisów dotyczących planów ewentualnościowych. Wcześniej w NATO wielokrotnie dochodziło do sporów, ale były one załatwiane w zaciszu gabinetów, a decyzje wypracowywano w ramach konsensusu.

To musi się odbić na przyszłej wiarygodności Sojuszu Północnoatlantyckiego. Tym bardziej, że w NATO nie tylko decyzje o planowaniu obronnym, ale i o użyciu sił podejmowane są na zasadzie jednomyślności. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której jeden z członków blokuje na przykład decyzję o użyciu „szpicy” (sił natychmiastowego reagowania NATO VJTF), stawiając takie czy inne warunki. A czasu na konsultacje w zasadzie nie będzie, bo zbyt późna odpowiedź może się okazać nieskuteczna.

2. Po drugie, sprzeciw Turcji wpisuje się w schemat działań Ankary, wysoce niekorzystnych dla członków NATO. Przykładem jest zakup systemu S-400, za który zresztą Turcja została wykluczona z programu F-35 z uwagi na obawy o bezpieczeństwo wrażliwych danych dotyczących myśliwca 5. generacji. Jak wiemy, Ankara wdraża ten system do służby, rozważa też dalsze zakupy uzbrojenia w Rosji. Należy tutaj wymienić także inwazję na Syrię, której sprzeciwiała się większość państw członkowskich, i która spowodowała pogłębienie podziałów w NATO. To właśnie ona stała się jedną z podstaw wypowiedzi prezydenta Macrona o „śmierci mózgowej” NATO (choć nie jedyną).

3. Po trzecie, stanowisko Ankary wprowadziło działanie będące de facto jednostronnym szantażem wobec postulatu zaakceptowanego przez zdecydowaną większość państw do oficjalnego dyskursu w NATO. To wysoce niekorzystny precedens, który teraz może zostać powtórzony. Tak przez Turcję (np. w wypadku otrzymania korzystnej propozycji…od Rosji), jak i – w określonych warunkach – przez inne państwo. Działanie Ankary psuje więc nie tylko sojuszniczą wiarygodność „na zewnątrz”, ale też atmosferę wewnątrz Sojuszu. Tym bardziej, że – co należy podkreślić, i o czym mówił sekretarz obrony USA – kwestie te nie są ze sobą powiązane z praktycznego punktu widzenia i w żadnym wypadku nie powinny być rozpatrywane łącznie.

Czy zatem NATO przetrwa kolejny kryzys, wywołany niemal „w dniu 70. urodzin”? Trudno jednoznacznie wyrokować. Podkreśla się, że Sojusz po raz pierwszy od lat zwiększa wydatki obronne, wzmacniane są też mechanizmy wspólnej obrony. Jednocześnie jednak nie da się ukryć, że mamy do czynienia z niekorzystnymi procesami politycznymi w krajach NATO. Turcja jest jednym przykładem, ale nie jedynym. Konsensus dotyczący kontynuowania silnego wsparcia dla Sojuszu zagrożony jest w Niemczech, na rolę USA wpływa postępująca polaryzacja sceny politycznej, proces impeachmentu Donalda Trumpa, czy wreszcie niektóre działania samego prezydenta, jak choćby wspomniane wcześniej wycofanie wojsk z Syrii. Jednocześnie innym państwom członkowskim trudno wpływać na te wydarzenia.

Co więc mogą zrobić najbardziej zagrożone kraje, takie jak Polska? Niewątpliwie istotne jest zaangażowanie dyplomacji i zabieganie o spójność sojuszu, bo z reguły rozwiązania wypracowane w ramach konsensusu całego NATO są korzystne, tak z punktu widzenia wiarygodności, jak i realnej przydatności. Trzeba też rozwijać relacje bilateralne, zarówno polityczne jak i wojskowe. Z jednej strony po to posiadać dobre kontakty, ale i znajomość sytuacji u sojuszników, z drugiej – dbać o interoperacyjność sił zbrojnych. Wszystko to może okazać się przydatne w sytuacjach, gdyby „po blokadzie” jednego z krajów członkowskich odpowiedź na ewentualne zagrożenie miała być realizowana nie przez całe NATO, a określone państwa. To ostatnie znacząco zmniejsza skuteczność działań sojuszników, ale może być jedynym dostępnym rozwiązaniem w wypadku braku konsensusu.

Najważniejsze jest jednak dbanie o własne zdolności. To one są podstawą dla zapewnienia wiarygodnego odstraszania i obrony. Ostatnie miesiące pokazują, że kroki w tym kierunku, często dynamiczne i jednocześnie szeroko zakrojone, podejmują np. państwa bałtyckie, a także nienależące do NATO kraje takie jak Szwecja czy Finlandia. Nawet w tradycyjnie pacyfistycznych Niemczech widać pewne przyspieszenie modernizacji armii, choć to czy ambitne plany będą konsekwentnie realizowane, zależy od rozwoju niestabilnej dziś sytuacji politycznej. Widać jednak, że w coraz bardziej "niepewnych" czasach, różne państwa dbają o własne możliwości. Kluczowym wnioskiem, jaki powinien zostać wyciągnięty po spotkaniu w Londynie, powinno być więc przyspieszenie modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP i wzmacniania całego systemu obronnego Polski.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 97
Reklama
Jajo
środa, 4 grudnia 2019, 16:14

dlatego CPK jak najszybciej

Extern
środa, 4 grudnia 2019, 16:02

Żyjemy w ciekawych czasach. Węgry zwróciły się do Rosji o pomoc w sprawie obrony mniejszości etnicznych na Ukrainie. Białoruś i Rosja prowadzą zaawansowane rozmowy w temacie utworzenia wspólnego rządu i parlamentu. Erdogan nie chce umierać za Warszawę oraz państwa nadbałtyckie. Widzicie jak to wszystko się układa? Któregoś dnia możemy się obudzić mając na wschodzie za sąsiada Rosję zamiast Ukrainy i Białorusi. Jak sądzicie, czy nasze władze są przygotowane na taki scenariusz? Czy nasz rząd oraz prezydent, którzy istnieją tylko po to by wykonywać wolę posła z Żoliborza, są w stanie przeciwstawić się takiej rzeczywistości? Wiem, to są pytania retoryczne. Ale trzeba o tym mówić, bo w takim specyficznym miejscu i czasie żyjemy.

Davien
środa, 4 grudnia 2019, 23:52

Extern, a Wegry wiedza o tym?? Bo akurat cała ta sprawa to fake Rosji:)

Panther
środa, 4 grudnia 2019, 15:51

W obecnej sytuacji geopolitycznej dobrze jest współpracować z USA ale nasze sojusze powinny być związane z Francją a przzede wszystkim z Niemcami. Wiem, wiem to nie do ogarnięcia w prawicowych głowach wszak potęgą jesteśmy i basta a Niemcy to nasz odwieczny wróg ale jest druga strona medalu. Rosja aby zaatakować USA. musi przerzucić przez ocean wojsko a tam na miejscy za każdym źdźbłem trawy kryje się strzelba. Niemcy są w innej sytuacji, ich oceanem oddzielającym od Rosji jesteśmy my. Dlatego Niemcom bardziej zalezy na naszym bezpieczeństwie niż USA, które jest 8000 km stąd. Przecież Niemcy nie chcą Iskanderów nad Odrą. Niemcy wiedzą, że gdyby Polska została podbita to nasza armia mogłaby wzmocnić Rosyjską. Dla Niemiec jesteśmy zatem dużo ważniejsi niż dla amerykanów. Należy jednak pamiętać, że gdyby Polska wojnę przegrała to Niemcy zapragną odsunąć granicę jak najdalej na wschód... Niemniej jednak, dla Niemiec w miarę bogata i bezpieczna Polska jest korzystna bo jesteśmy dużym rynkiem zbytu dla ich przemysłu i buforem zabezpieczającym od Rosji. Jak mówił mój nauczyciel od historii, za każdym razem kiedy Niemcy i Rosja sąsiadują ze sobą w ciągu 20 lat jest wojna. W przeciwieństwie do polskiego przemysłu zbrojeniowego, niemiecki jest w bardzo dobrej kondycji. Kupując od Niemców, Francuzów, Norwegów i Szwedów moglibyśmy wiele zyskać. Chyba nie myślicie, że USA realnie nam pomoże w razie W? Zmieni się Prezydent lub Trump zmieni zdanie jak z Kurdami i co wtedy? Napiszecie list? że ktoś nam coś obiecywał... śmieszne.

John Rolf
środa, 4 grudnia 2019, 18:48

co Pan się czepia prawicowych głów? Prawicowe głowy to dla Pana obecny rząd i jego zwolennicy? Podstawowy błąd pojęciowy. Proszę Pana, rzeczywista prawica żąda rzeczywistych działań i rzeczywistego wzmacniania polskiego bezpieczeństwa. Tak jak Pan krytykując stan obecny w tym względzie.

Polak
środa, 4 grudnia 2019, 13:38

Też mi wnioski. Wielu tutaj pisało o tym nie raz. PiS zapatrzył się za mocno na sojusze...a te potrafią byc zdradliwe i tragiczne w konsekwencjach.

kukurydza
środa, 4 grudnia 2019, 15:53

PIS właśnie dlatego tak smali cholewki do USA, że rozumie że NATO to historia, a jego europejscy członkowie są niewiarygodni. Tylko ma tyle zdrowego rozsądku, by nie demonstrować tego otwarcie. I tak, była mowa o "wojskach NATO", ale realnie chodzi o wojska USA bo jak pokazały liczne przykłady, europejsi g... mogą bez USA.

Patriota
środa, 4 grudnia 2019, 19:58

Niestety to prawda.

Dudley
środa, 4 grudnia 2019, 16:58

To nie sojusze dają bezpieczeństwo nawet z USA, ale silne państwo i wspólne interesy. Silne państwo to silna gospodarka, zdrowa ekonomia, silna armia. Wspólne interesy to z kim mamy z USA czy Europą. Czy wrogim dla polski są Chiny, Korea Północna, Iran? Kto jest nam bliższy Arabia Saudyjska czy Iran, Palestyńczycy czy Izrael. Gdzie leżą nasze interesy w Azji na Bliskim Wschodzie Ameryce czy w Europie, proszę sprawdzić statystyki, jakie kraje zainwestowały miliardy € w inwestycje typu greenfield, z kim mamy najwyższą wymianę handlową. A PiS smali cholewki do jednego z niewielu państw, które jeszcze chcą z nami gadać, choć nie ukrywajmy, drogo nas kosztują te rozmowy, każde spotkanie prezydentów to parę mld

Gnom
sobota, 7 grudnia 2019, 09:18

I nic nam z USA, gdy szwaby i Duńczycy ze względu na własne interesy nie pozwolą przejść wojskom USA przez cieśniny. Myślisz że jankesi będą "umierać za Gdańsk" - wątpię. Zrażenie do siebie wszystkich sąsiadów nie jest mądre.

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 02:03

Panie Gnom wbrew marzeniom niektórych na tym forum nie dośc że pozwola to jeszzce ich wespra w ramach NATO wiec naprawde daruj pan sobie kiepskie teorie spiskowe.

Natowiec
środa, 4 grudnia 2019, 13:13

Panowie czy wiecie jakie to sa plany ewentualnościowe? O co tu chodzi?

rf3f
środa, 4 grudnia 2019, 15:57

Po temacie. Turcja już nie blokuje.

Dudley
środa, 4 grudnia 2019, 15:09

Z góry przygotowany schemat działania ( scenariusz ) na wypadek konfliktu w danym regionie, to tak ogólnie. To że od jakiegoś czasu jesteśmy w NATO, to nie znaczy że był przygotowany scenariusz jak nam pomóc. To dokładny plan, jakie jednostki z jakich krajów, w jakim czasie są uruchamiane jak i gdzie przerzucane, kto nimi dowodzi. To w miarę realna odpowiedź na symulację ataku na państwo sojuszu. Oczywiście by uruchomić plan ewentualnościowy, konieczna jest jednomyślna zgoda wszystkich członków paktu.

Xl007
środa, 4 grudnia 2019, 12:02

Z NATO została tylko flanka wschodnia czyli licz sam na siebie . Takie są papierowe sojusze. W razie wojny zostaje tylko papier. Do roboty a nie udawanie modernizację wojska. Czasu jest mało.

John Rolf
środa, 4 grudnia 2019, 18:50

pełna racja. Ale skąd wziąć myślące - nie przewalające elity?

Olaboga
środa, 4 grudnia 2019, 11:35

ot, taki sojusznik z Sułtana, a co niektórzy są zapatrzeni w niego...

SZARIK
środa, 4 grudnia 2019, 10:39

Turcja od kilkudziewsięciu lat zmaga się z partyzancką aktywnością separatystów kurdyjskich , która paraliżuje starania tego kraju o wejście do UE. Turcy odmawiają mniejszości kurdyjskiej nawet prawa do własnej tożsamości narodowej , nazywając ich "Górskimi Turkami". Nacjonaliści i ekstremiści zarówno tureccy jak i kurdyjscy , nie chcą żadnego kompromisu i zgody na ograniczenie swoich żądań. Turcy nie zgadzają się nawet na ograniczoną autonomię prowincji zamieszkałych przez Kurdów a nacjonaliści kurdyjscy żądają niepodległości dla tureckiego Kurdystanu. Turcja od dawna toczyła walki zbrojne z kurdyjską partyzantką z PPK , szczególnie na granicy z Irakiem. Z kolei PPK dokonywała zamachów terrorystycznych w Turcji. Obecnie Turcja obawia się obecności kurdyjskich powstańców YPG na granicy z Syrią , tym bardziej ,że do sporą część YPG stanowią bojownicy z PPK. Turcja chciałaby pozbyć się Kurdów z nadganicznych prowincji i przesiedlić tam arabskich uchodźców z Syrii , dlatego żąda poparcia NATO dla swojego planu bezpieczeństwa na granicach Turcja zamierzała kupić PATRIOTA od USA ale proponowana wysoka cena za ten system OPL i termin jego dostawy nie zadowoliła nabywcy, który potrzebował obrony przeciwlotniczej prawie natychmiast. Wokół Turcji pojawiło się zagrożenie ze strony Syrii (ostrzał rakietowy nadgranicznych miast dokonywany przez ISIS i Kurdów) i posiadającego rakiety dalekiego zasięgu Iranu . Turcja zdecydowała się na zakup S-400 z konieczności , pomimo negatywnych opinii oficerów tureckich o tym rosyjskim systemie. Tureccy oficerowie chcieli mieć do dyspozycji jednak PATRIOTA. Nie usprawiedliwiam działań Turcji , ale inne kraje NATO powinny jednak zrozumieć jej specyficzną sytuację zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną. Turcja nie wystąpi z NATO , bowiem większość społeczeństwa popiera opcję zachodnią a chwilowe działania Erdogana nie będą miały wpływu na długofalową politykę tego kraju.

Dudley
środa, 4 grudnia 2019, 16:07

Po pierwsze, to nie działalność Kurdów hamowała negocjacje z UE, a nieprzestrzeganie przez Turków praw człowieka, standardów państwa prawa, i ogólnie demokracji, która to przez państwa wschodnie ( trochę uogólniam ) rozumiana jest nieco inaczej jak w Europy Zachodniej. Po drugie Turcja nie obawia się Kurdów, obawia się powstania autonomii Kurdyjskiej w Syrii, czyli struktur i finansowania. Co stanowiłoby doskonały przykład dla Kurdów Tureckich i świata, że taka autonomia może funkcjonować i nie zagrażać integralności państwa. Takim przykładem jest Iracki Kurdystan, który mimo tarć z Bagdadem jakoś funkcjonuje. Jednolite państwo kurdyjskie długo nie powstanie, ponieważ nie jest to homogeniczne społeczeństwo, często o różnych interesach. Takiej autonomii islamiści i nacjonaliści Tureccy nie nie są wstanie zaakceptować. A NATO nie jest od rozwiązywania problemów społecznych i narodowościowych swoich członków, tym bardziej że Erdogan domaga się poparcia dla zbrodni wojennej, bo czystki etniczne takowymi są. Wysoka cena i czas dostawy Patriota też nie jest wytłumaczeniem, ponieważ mogli kupić opl od MBDA lub Rafaela, a do czasu pozyskania mogły stacjonować w Turcji komponenty NATO. Poza tym ani PI ani Kurdowie nie dysponowali rakietami dalekiego zasięgu i nie słyszałem o żadnym przechwyceniu przez Patrioty w Turcji. Tym bardziej nie ma tam rakiet Irańskich, mogły by je mieć tylko Wojska Syryjskie a nie rebelianci. A w tym wypadku nie zgadza się czas zaangażowania Strażników Rewolucji. Turcja sama eskaluje konflikt, by mieć pretekst do atakowania Kurdów i niedopuszczenia do powstania autonomii Kurdyjskiej w Syrii. Turcja może i nie chce wystąpić z sojuszu, ale należy jej twardo uzmysłowić, czym może się skończyć szantażowanie paktu, jeśli tego się nie zrobi, znajdzie naśladowca i szlag trafi NATO

Milutki
czwartek, 5 grudnia 2019, 18:39

PKK i YPG chcą rozczłonkowania Turcji i Syrii aby stworzyć nowe państwo, tak deklarowali a przestali tylko dlatego bo nie ma na to obecnie koniunktury. Chyba nikt nie uwierzy że ci ludzie umierają za inny podział administracyjny Turcji i Syrii. Turcja osiedla w północnej Syrii obywateli Syryjskich, gdyby YPG zeczywiscie uznawało integralność terytorialną Syrii to by się zgodzili na przyjazd Syryjczyków do płn Syrii jako uchodźców wewnętrznych, jeżeli nie akceptują ingerencji tureckiej w powrót Syryjczyków to niech stworzą własny system powrotu Syryjczyków do Syrii. YPG tego jednak nie zrobi, to by uniemożliwiło późniejsze wydzielenie płn Syrii na nowe państwo, to pokazuje że YPG kłamie żądając autonomii. Iracki Kurdystan nie funkcjonuje prawidłowo, przykładem jest ogłoszenie referendum niepodległościowego, pokazuje to Turcji i Syrii że musi uniknąć tego scenariusza. Nie ma chyba drugiej organizacji która tak jak PKK na tak szeroką skalę stosowała terroryzm aby wymusić podział państwa, reakcja Turcji jest adekwatna do działań wroga. UE używa nieprzestrzeganie praw czlowieka jako pretekstu do nieprzyjęcia Turcji do UE.

Dumi
środa, 4 grudnia 2019, 10:35

Bardzo dobrze, że Turcja blokuje tą umowę. Teraz zobaczymy prawdziwe oblicze Polski: czy zgodzi się uznać kurdów jako terrorystów co byłoby niepokojące i nie ma na to zgody wśród Polaków czy może w końcu przejrzą na oczy i zaczną większe pieniądze inwestować w modernizacje naszej armii. Układanie się z Turkami, próby przymykania oczu na mordowanie kurdów niczym się nie różni od uznania kurdów za terrorystów. To są problemy, o których należy mówić jak jest a nie używać dyplomacji. Proponuje naszym politykom więcej energii spożytkować nad efektywnym, szybkim i roztropnym wzmocnieniu naszego potencjału obronnego i znacznie ograniczyć te wielkomowy o sojuszach. Nie mylić z rezygnacją. Polacy mają dość pokładania tak dużych nadziei w sojusznikach. Oni są potrzebni, ale zbyt wiele uwagi mediów, polityków skupia się na sojuszach co ewidentnie i namacalnie osłabia nasze dążenie do większej niezależności w kwestii obronności. Stąd mamy np. zakupy horendalnie drogiego sprzętu w Stanach bo jest otoczka i "nikt" nie pyta o brak przetargów czy też o to jak to ma się do rozwoju naszego przemysłu zbrojeniowego - czy czasem na tym nie tracimy. O stan finansowania prac badawczo - rozwojowych nad nową bronią nikt totalnie nie pyta a każdego kto się tym zainteresuje można porównać do egzotyki...

Niklot
środa, 4 grudnia 2019, 15:58

A jakież to ważne interesy ma Polska z Kurdami, aby dla ich obrony antagonizować stosunki z Turcją??? Zgoda, Turcy grają nieczysto uzależniając wzmocnienie flanki wschodniej NATO od uznania Kurdów za terrorystów, ale na tym polega polityka - coś za coś!!!! Nie mamy wobec Kurdów żadnych zobowiązań, w przeciwieństwie do Amerykanów, więc bez problemu możemy uznać racje Turcji. Coś za coś - na tym polega realpolitik.

Marek
środa, 4 grudnia 2019, 15:57

W tym wszystkim nie chodzi o zgodę czy barak zgody ze strony Polski. Sułtan w ten sposób usiłuje postawić pod ścianą całe NATO. Nie jest to pierwszy i nie sądzę, żeby to był ostatni jego wybryk.

Scalpel
środa, 4 grudnia 2019, 12:24

Fantastyczna wypowiedz ;-) popieram w 100 % jestem tego samego zdania..

Flip i Flap
środa, 4 grudnia 2019, 10:24

IM WIĘCEJ KRAJØW TYM GORSZA WSPØŁPRACA, OT GRECJA I TURCJA SIĘ KOCHAJĄ! ;-)

stefan
środa, 4 grudnia 2019, 03:46

Absolutna zgoda co do konkluzji zawartej w ostatnim zdaniu. Znaczące wzmocnienie systemu obronnego Polski powinno: 1. Zacząć się natychmiast. 2. Objąć: a. skokowy i natychmiastowy (od najbliższego roku budżetowego) wzrost wydatków na obronność do min. 2,5 % (optymalnie 3%) PKB. b. intensyfikację szkoleń i zgrywania jednostek naszych i sojuszniczych (gł. USA) c. natychmiastowe rozpoczęcie odbudowy systemu Obrony Cywilnej wraz z konieczną infrastrukturą. d. natychmiastową reformę systemu zamówień dla armii wraz z koniecznym uproszczeniem/skróceniem procedur.

gres
środa, 4 grudnia 2019, 12:40

Czyli wiecej zmarnujmy i zdefraudujmy. Stan polskiej armii nie jest adekwatny do wydawanych środków bo te sa marnowane i przejadane. Wydajemy mnóstwo kasy na wysokie wojskowe emerytury, wysokie wynagrodzenia dla oficerów zajmujących w istocie stanowiska cywilne, "remonty" złomu, zakupy pojedynczych sztuk uzbrojenia za wygórowane stawki, dotowaniem nieefektywnych zakładów (w tym kontekście uproszczenie i skrócenie procedur to brzmi jak zachęta do marnowania większej kasy Nie ulega najmniejszej wątpliwości że wydajemy pieniądze dużo mniej efektywnie niż Izrael, Szwecja lub Finlandia czy nawet wzmiankowana Turcja - zwiększenie budżetu MON bez wcześniejszych zmian tylko tę efektywność pogorszy. Dodatkowo pogorszy sytuacje gospodarczą polski a to osłabi jej możliwości obronne w dłuższym okresie czasu

Dumi
środa, 4 grudnia 2019, 10:49

Dokładnie z akcentem na 'przestancie tak wpatrywać się te sojusze jak dziecko w matke" bo to jeszcze bardziej OSŁABIA POLSKĘ!!! Bardzo dobrze, że Erdogan wypalił z tymi żądaniami bo naszym politykom potrzebny jest 'mały wstrząs dyplomatyczny". Nasi sojusznicy to, nasi sojusznicy tamto a w armii mamy większość sprzętu poradzieckiego...

ost
środa, 4 grudnia 2019, 01:37

Turcja skutecznie rozkłada sojusz od środka. Nigdy nie byla jego sprzymierzeńcem, a przyjęto ją dla tymczasowych korzyści geopolitycznych. Tak samo zrobi z unią europejską, jako jej członek lub nie.

hermanaryk
środa, 4 grudnia 2019, 10:31

To Erdoğan (a także np. Macron i liczni politycy niemieccy) rozkłada sojusz od środka. Turcja przez dziesięciolecia była europejskim filarem NATO, na którym zachodnioeuropejscy członkowie sojuszu po prostu żerowali, a gdy przyszło do przyjęcia Turcji do UE, po prostu się na nią wypięli. Nic dziwnego, że Erdoğan wypiął się teraz na nich i prowadzi egoistyczną politykę.

Dudley
środa, 4 grudnia 2019, 16:25

A tak konkretnie, to na czym polegało to żerowanie?

Extern
środa, 4 grudnia 2019, 16:04

Erdogan jest tylko narzędziem w rękach Putina, który w tej sprawie jest głównym rozgrywającym.

Marek
środa, 4 grudnia 2019, 09:53

Jak najbardziej była, kiedy rządzili nią wojskowi.

haj
środa, 4 grudnia 2019, 00:36

Turcja ma ambicje mocarstwowe. Erdoganowi marzy się Imperium Osmańskie dlatego chce i będzie rozdawał karty. Turcja jest bardzo chwiejnym "sojusznikiem" w NATO, ale dzięki determinacji, konsekwentnych działań będzie coraz silniejsza gdy kraje Europy coraz słabsze.

środa, 4 grudnia 2019, 10:36

Erdogan jest raczej za głupi, żeby odbudować Imperium, Putin go ogrywa jak chce i kiedy chce.

Ragnvald
środa, 4 grudnia 2019, 00:32

Erdogan realuzuje zalecenia Putina, zarówno w kwestii wschodniej flanki NATO jak w w kwestii kurdyjskiej. Deklaracja że cały naród kurdyjski to terroryści to bardzo niebezpieczny precedens. Tak czy inaczej Putin próbuje ograć zachód z pomocą Turcji.

fhgfhfghfghfg
środa, 4 grudnia 2019, 10:35

Putin nie ogrywa, tu zachodu, ale Turcję. Erbakan przeoczył fakt, że zachód może wybrać Rosję zamiast Turcji. Z Rosją zachód ma coraz więcej spójnych interesów, a z Turcją coraz mniej.

Historyk
środa, 4 grudnia 2019, 00:22

Taki kubeł zimnej wody na głowę był potrzebny dowódcom i decydentom z NATO.

Stary Grzyb
wtorek, 3 grudnia 2019, 22:53

Proponowałbym nie ekscytować się zbytnio deklaracjami i działaniami Turcji oraz ich wpływem na sojusz NATO. Z punktu widzenia flanki wschodniej nieporównanie istotniejsze są działania Niemiec, które rok w rok kwotą 30 mld USD, czyli w całości, finansują rosyjski program modernizacji armii i zamierzają to finansowanie istotnie zwiększyć, a także Francji, która ustami swojego prezydenta bajdurzy o konieczności odnowienia dialogu z Rosją, powołania europejskiej armii dla obrony przed USA, czy śmierci mózgowej NATO. Innymi słowy, z polskiego (i nie tylko polskiego, dotyczy to całej flanki wschodniej, a także Sojuszu jako całości) punktu widzenia NATO to USA, i ten sojusz (oraz własną armię) należy umacniać przede wszystkim, oczywiście pozostając w NATO i dążąc do umocnienia go o tyle, o ile się da.

Dudley
środa, 4 grudnia 2019, 02:50

A Polska iloma miliardami wspomaga program rosyjskiej modernizacji armii? Podpowiem 70 mld zł 18,5 mld ######## Manipulujesz informacjami, stawiając w kontrze do Polski największe kraje Europy, kto na takim stawianiu sprawy korzysta? Polska Niemcy a może Francja ? Rozbijając jedność NATO i UE korzysta Rosja i USA. Łatwiej się szantażuje i negocjuje z pojedynczym słabym krajem typu Polska, Holandia, Włochy, Hiszpania czy nawet GB jak organizacjami typu NATO czy UE. Stąd zadowolenie Rosji i USA z brexitu . Mieszanie Rosjan w Katalońskim kotle. Niezadowolenie Amerykanów z prób usamodzielnienia się militarnego EU, brak akceptacji na członkostwo EU jako stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ, Brak ambasady EU w Waszyngtonie. Zawsze wielcy tego świata będą mieszać i skłócać, tak by nie pojawił się nowy silny gracz, bo wtedy trzeba będzie dzielić tort na więcej kawałków. Piszesz że NATO to USA, i piszesz bzdury, spójrz na mapę. Sojusz jest narzędziem jak każde inne, do tej pory było to narzędzie w rękach amerykanów, niekoniecznie używane zgodnie z przeznaczeniem. Wraz ze wzrostem potencjału militarnego państw europejskich i przenoszeniem przez USA uwagi na Azję, oraz rozchodzenia się interesów Europejczyków i Amerykanów rola tych ostatnich będzie malała, rosła krajów europejskich. Gdzie i z kim będzie wtedy Polska, znaczącym w lidze europejskiej czy podającym piłki w amerykańskiej? Antagonizując Polskę z Niemcami i Francją , nie pozostawiamy sobie możliwości wyboru i osłabiamy swoją przyszłą pozycję negocjacyjną. ####Po polsku, to zostajemy z ręką w nocniku.##### Sami słabi, w środku Europy otoczeni państwami które mają nas gdzieś, bo Polacy wolą się zadawać z jankesami i robić z nimi interesy, lub państwami wrogimi. I ktoś sądzi że amerykanie będą nas bronić, a to z jakiego powodu? Przecież nie było nas na plażach Normandii. Ropy i gazu też nie mamy jak Irak Kuwejt.

Olo
środa, 4 grudnia 2019, 13:37

Właśnie że dobrze napisał -NATO to USA i przystawki. NATO jest organizacją wojskową (w formie paktu) która ma wspierać realizację celów administracji USA. Państwa stowarzyszone mają dokonywać zakupów zbrojeniowych w USA oraz stawiać do dyspozycji swoje wojska dla realizacji operacji NATO.

Davien
środa, 4 grudnia 2019, 16:19

Olo zdecydowanie pomyliłeś NATO z Układem Warszawskim, ale to nic dziwnego, w Rosji zatrzymaliscie sie w latach 80-tych:)

CdM
wtorek, 3 grudnia 2019, 23:36

Masz na myśli import surowców? No cóż, spieszę donieść, że Polska importuje z Rosji gaz, ropę i węgiel za 14 mld rocznie (średnia za 5 lat). I kwota ta póki co rośnie (zwłaszcza węgiel). Jasne, 14 to nie 30, ale w odniesieniu do naszego PKB, jak rownież przeliczając kwotę na głowę, bijemy Niemcy w dziedzinie wspierania Rosji. Jedyne co można pozytywnego powiedzieć, to że chcemy to zmniejszać (gazoport - głównie poprzednia władza, Baltic Pipe - obecna). Ale póki co...

Hanys
czwartek, 5 grudnia 2019, 13:20

CdM mylisz fakty pojęcia rządy ,świadomie czy z niewiedzy

ADM
środa, 4 grudnia 2019, 13:38

gazoport to pomysł L.Kaczyńskiego przygotowany przez "obecną" władzę w 2007 roku i rozpoczęty z dużym opóźnieniem przez poprzednią władze i zakończony z dużym poślizgiem

Stary Grzyb
środa, 4 grudnia 2019, 12:40

Polska odziedziczyła, po 45 latach sowieckiej okupacji, infrastrukturę materialną i organizacyjną która wymuszała import 100% gazu i ropy z Rosji. W chwili obecnej importujemy z Rosji 50% zużywanego gazu, a import ten, dzięki poważnym i konsekwentnym inwestycjom infrastrukturalnym, skończy się całkowicie od roku 2023 (do którego związani jesteśmy kontraktem będącym skutkiem wspomnianych powyżej zaszłości), zaś potrzebnej Polsce ropy importujemy z Rosji niecałe 50%, a zarazem intensywnie rozbudowujemy Rurociąg Pomorski, co po zakończeniu rozbudowy (planowany rok 2022) umożliwi pełne wykorzystanie przepustowości Naftoportu, czyli nie tylko całkowite zaniechanie importu ropy z Rosji, ale także ewentualny reeksport 10 mln ton ropy rocznie (przepustowość Naftoportu to ponad 150% rocznego zapotrzebowania Polski na ropę). W kwestii węgla - z Rosji importujemy 15% krajowego zużycia, tylko skutkiem tego, że zaniedbano krajowe górnictwo, i rzecz jasna coś z tym będzie trzeba zrobić, mimo unijnych bredni o dekarbonizacji, też generowanych przez Niemcy w ramach procesu schroederyzacji. Innymi słowy Polska odziedziczyła po sowieckiej okupacji sytuację fatalną i skutecznie się z niej wydobywa, przestając finansować odwiecznego wroga własnego i całej Europy, Niemcy natomiast wychodząc z sytuacji bardzo dobrej niszczą Europę i sojusz transatlantycki, systematycznie zwiększając finansowanie tego wroga. I tyle.

MarekNast
środa, 4 grudnia 2019, 12:26

To jeszcze policzmy ile Rosja importuje z Polski i Niemiec bo ostatecznie kwota jaka im zostaje to roznica miedzy eksportem a importem. I tak liczac to Polska wspiera ich bardziej od Niemiec i to od wielu lat

Hanys
czwartek, 5 grudnia 2019, 13:23

MarekNast bredzisz , po prostu nie znasz liczb faktów

Realista
wtorek, 3 grudnia 2019, 22:48

Może wkoncu nasi decydenci przestaną naiwnie wierzyć w sojusze.

zeus89
środa, 4 grudnia 2019, 09:09

Spoko oprzemy obronę o własne możliwości tylko i wyłącznie. -.-

Marek.
wtorek, 3 grudnia 2019, 22:41

Po doświadczeniach II WŚ dawno wiedziałem, że jeśli sami się nie obronimy to na tzw. Aliantów nie możemy liczyć. Oni tylko potrafią wsadzić nóż w plecy. Lecz nasi politycy tego nie wiedzą. Na lekcjach historii byli na wagarach!

Marek
środa, 4 grudnia 2019, 09:57

Drogi imienniku doświadczenia z DWS pokazują tylko, że alianci tak samo jak my mieli za chude uszy w konfrontacji z Niemcami. To, co stało się później było wynikiem polityki Roosevelta, który nie był naszym aliantem i nie wiedzieć czemu pokochał Stalina.

Qwe
środa, 4 grudnia 2019, 21:23

Bo to Stalin i jego ACz pokonała Hitlera. W porównaniu do zmagań na froncie wschodnim, walki w północnej Afryce, na Sycylii albo pod Neapolem toczyły miniaturowe armie. Coś Stalinowi trzeba było dać FDR uznał, że danie Stalinowi za to, że angażuje 80% sił Wehrmachtu to niska cena za ocalone istnienia amerykańskich GI.

NNN
środa, 4 grudnia 2019, 09:21

Doświadczenia drugiej wojny światowej, hm... Podpisalismy układ z Francją i Wielką Brytanią. Dzięki niemu te dwa kraje wypowiedziały Niemcom wojnę, którą prowadziły (Francja - jako Wolni Francuzi) przez niemal 6 lat, a na koniec jeszcze Polska dostała ok. 100 000 kilometrów kwadratowych uprzednio należących do Niemiec. Brzmi uczciwie.

MMM
środa, 4 grudnia 2019, 13:02

A ile PL straciła km2 w jej wschodniej części i na czyją rzecz?

NNN
środa, 4 grudnia 2019, 13:30

Tylko, że sojusz z Francją i Wielką Brytanią przewidywał pomoc w razie niemieckiej agresji. Niemiecka agresja została odparta i otrzymaliśmy część terytorium Niemiec. Na wypadek agresji sowieckiej mieliśmy sojusz z Rumunią. Niestety, Rumuni nie rozbili Armii Czerwonej i nie byli uprzejmi nadać nam ziemi aż po Psków.

środa, 4 grudnia 2019, 09:50

I straciła200 000 kilometrów kwadratowych z drugiej strony i suwerenność na 45 lat...

NNN
środa, 4 grudnia 2019, 13:31

Napisałem już w innym komentarzu. Wszelkie układy z Francją i Wielką Brytanią dotyczyły agresji niemieckiej.

nienenie
środa, 4 grudnia 2019, 12:52

tak tylko, że to były gorsze tereny z brakiem przemysłu, a druga sprawa to w czasie gdy to się decydowało Alianci obawiali się, że Moskwa samodzielnie za chwilę rozbije 3 Rzeszę i w ogóle żadnej Polski nie będzie. Dopiero później okazało się, że Niemcy bronią się szaleńczo. W przypadku I WŚ tak nie było. W 1918 roku obrona Niemców załamała się nagle, daleko od Berlina i tu spodziewano się podobnego przypadku. To ewenement, że bronili się tak długo, rzadko tak się zdarza.

Serafin
środa, 4 grudnia 2019, 00:12

Chyba nie tylko oni skoro w artykule jest napisane cyt. "Nawet w tradycyjnie pacyfistycznych Niemczech..." Faktycznie pacyfisci XX w. Niestety, gdy coś się sypie wracają twarde interesy.

lub
wtorek, 3 grudnia 2019, 22:40

Turcja "jedzie po bandzie" z wieloma kwestiami polityki wobec krajów NATO i miast być cicho jeszcze dyktuje warunki innym. Znają swoją siłę. NATO nie jest im potrzebne do niczego. Za to jej położenie jest kluczowe i dlatego Erdogan fika koziołki z lewa (Rosja) na prawo (USA). Może to robić, nauczył się z tego wyciągać korzyści dla swojego kraju. Teraz zaś będzie negocjował z Polską i krajami bałtyckimi.

Dudley
środa, 4 grudnia 2019, 03:06

Piszesz jak jakiś prezio z Francji co to chciał by Polska się nie odzywała. Turcja ma prawo artykułować swoje postulaty, niestety Erdogan jak Trump z dyplomacją to ma niewiele wspólnego, a szantaż jest rzeczą niespuszczalną. NATO Turcji jest jak najbardziej potrzebne, nie ma żadnych sojuszników w regionie a jedynie kraje jawnie wrogie lub konkurujące o prymat z Turcją. Napisz z jakiego względu Turcję uważasz za kraj kluczowy dla NATO? Bo że ma znaczenie dla USA to rozumiem. A z terrorystami się nie negocjuje.

Kiks
środa, 4 grudnia 2019, 02:26

Turcja bez Natou i UE jest niczym. I taka prawda. Jedynie położenie im sprzyja.

CdM
wtorek, 3 grudnia 2019, 23:40

Wymień te korzyści, pls. Bo chyba nie masz na myśli S400 vs wyrzucenie z programu F-35 (bądźmy choć trochę poważni). Z tym że "fika" można się zgodzić...

Grot
wtorek, 3 grudnia 2019, 22:27

Musimy najszybciej jak się da zrealizować - priorytetowa 10 1. Narew - CammER - z pełną licencją na produkcję w kraju 2. Doposażyć wszystkie Rosomaki w Spike 3. Kupić licencję na skuteczną amunicję przeciwpancerną do Leopardów, Twardych, T-72 4. Jak najszybciej realizować program Krab oraz zakupić licencję na pociski o donośności do 70-80 km. 5. Wprowadzać Kryle 6. Zakup pocisków Fenix dla Langust ale w liczbie idącej w tysiące sztuk a nie symbolicznie 7. Wdrożyć do produkcji program nowa Loara z 4 piorunami plus działko 30mm na podwoziu K9 lub Borsuka. 8. Zadbać aby stan naszej floty F-16 miał gotowość nie mniejszą niż 60 - 70 % stanu 9. Zakupić pociski radiolokacyjne 10. Nasycić w dużej ilości WP Spikami a OT Javelinami

comet
środa, 4 grudnia 2019, 08:20

A kto Ci sprzeda licencję? Czasy dzielenia sie technologią dawno się skończyły.

Sylwester Szumiał
środa, 4 grudnia 2019, 06:32

Grot czy uważasz że Volksturm z pancerfaustami obronił Berlin. To do wydawania pieniędzy na OT i Javeliny. A nie armię czynną, która jest obecnie traktowana po macoszemu.

MenVis
środa, 4 grudnia 2019, 03:41

Wytłumacz proszę po co nam javelin ? Jest droższy, trzeba budować pod niego cały system, szkolenia, serwis. I jest gorzej oceniany przez naszych specjalsow. Tryb ataku automatyczny jest tak samo prosty w spike jak i javelin . Więc pytam jeszcze raz po co nam Javelin?

ROBI T.
środa, 4 grudnia 2019, 01:25

Dobry plan. Kto go u nas zrealizuje ...........?

haj
środa, 4 grudnia 2019, 00:26

Raczej: Doposażyć wszystkie Rosomaki w MOSKIT o zasięgu 8km. Nasycić w dużej ilości WP MOSKITami i PIRATami

MenVis
środa, 4 grudnia 2019, 13:10

Jak on kiedyś przy aktualnych założeniach i parametrach poleci na 4.5km uznam to za sukces . A gdzie tam 8. I po co 8km zasięgu na rośku? Jak widoczność w naszych warunkach to 1000 -1500m

Tamburmajor
wtorek, 3 grudnia 2019, 23:54

Taaajest, wykonujemy !

Dalej patrzący
wtorek, 3 grudnia 2019, 21:43

Powtarzam: należy zmienić sam sposób myślenia: każdy kryzys w UE i w NATO to WIELKA SZANSA dla Polski: - czyli posłużyć się interesem USA w sporze z Turcją - czyli B61 z Incirlik do Polski [najlepiej do bazy w Powidzu], jako wstęp do Nato Nuclear Sharinfg dla Polski, przez to zapewnienie strategicznego odstraszania dla regionu wykonane bez "łaski" Turcji, Turcja zostaje z gołymi rękami ukarana na własne życzenie za szantaż, skwaszony Putin dziękuję Erdoganowi za niedźwiedzią przysługę. Bilans - USA dostają zwiększoną wiarygodność jako gwarant bezpieczeństwa i jako odpowiedzialny silny lider NATO, osłabiona Turcja przykładem dla Niemiec i Francji, jak kończy się sabotaż i obstrukcja wobec NATO, Rosja osłabiona i poróżniona z Turcją, a najważniejsze: Polska wzmocniona.

Bliżej patrzący
środa, 4 grudnia 2019, 10:11

Dalej patrzący przedstawił tutaj bodajże jedyną sensowną propozycję natychmiastowego i niskokosztowego rozwiązania obecnych problemów... pytanie tylko: na ile jest to realne? Obserwując "polskie elyty" polityczne i ich politykę chowania głowy w piasek przed każdym większym wyzwaniem - to nie jestem optymistą.

Fak sejk
środa, 4 grudnia 2019, 07:20

Tylko czy aby na pewno USA chcą wzmocnienia Polski?

Dalej patrzący
środa, 4 grudnia 2019, 11:12

A czy USA chcą wzmocnienia swojej wiarygodności? - która jest "twarda walutą" w relacjach międzynarodowych? Zwłaszcza w Europie, gdzie Niemcy, Francja, Turcja wypychają USA? Zwłaszcza po Brexicie? - gdy tylko Polska pozostaje USA w UE jako realny gracz?

dim
wtorek, 3 grudnia 2019, 21:36

Za mojej pamięci, Turcja często targowała się z USA, do upadłego. Za przemarsz amerykańskiej dywizji pancernej (czy brygady ?) przez Turcję, do Iraku oferowano Turcji pomoc wojskową rzędu 9 mld, jeśli dobrze pamiętam. Ale Turcja zażądała tyle, że Amerykanie spasowali i dana dywizja w ogóle nie wzięła udziału w walkach. Turcy po prostu rozszerzyli teraz na NATO tę swą taktykę, wiecznego targowania się, przy każdej okazji. To z Turcją norma. Raczej zająłbym się - na miejscu NATO - okolicznością, że Turcja, w polityce wewnętrznej, jasno głosi zamiar dalszej siłowej rewizji granic. Także wobec innych państw NATO czy UE.

BUBA
wtorek, 3 grudnia 2019, 20:41

Po pirwsze po drugie po trzecie i tak dalej. NATO jest sojuszem obronnym a nie agresorem.Jakos niewidac zeby Kurdowie napadli Turcje Dlaczego im tego nikt niepowie

Milutki
wtorek, 3 grudnia 2019, 22:29

Kurdowie nie napadli, komuniści tak. PKK to organizacja robiąca zamachy w Turcji i probujaca podzielić ten kraj , a YPG to syryjską odnoga PKK. Turcja broni się przed swoimi wrogami mającymi przyczółek w Syrii.

Davien
środa, 4 grudnia 2019, 16:24

Ile można ci powtarzac Milutki e wbrew kłamstwom Turcji YPG nie jest odnoga PKK.

Sylwester Szumiał
środa, 4 grudnia 2019, 06:26

Milutki. Jak nie znasz realiów krajów muzułmańskich to nie zabieraj głosu. PPK jest organizacją narodowowyzwolenczą, lewicową bo jak by była prawicową to była w sojuszu z Erdoganem lub stanowiła cześć tzw. Państwa Islamskiego. Kudowie walczą o niepodległość tak jak my walczyliśmy 100 lat temu o własną. Józef Piłsudski był socjalistą, a nawet rewolucjonistą. To tak jest, jak się używa europejskich pojęć z XX wieku do krajów innych kultur w XXI wieku.

Davien
środa, 4 grudnia 2019, 16:25

Panie Sylwester, PKK jest organizacją terrorystyczną ale nie jest nia YPG,

Milutki
środa, 4 grudnia 2019, 10:05

Tylko że Kurdowie nigdy nie mieli osobnego państwa po kryterium etnicznym, Polska natomiast 100 lat temu gdy walczyła o niepodległość miała za sobą 800 lat historii własnej panstwowosci. Kurdystan to projekt państw kolonialny stworzony po I WŚ przez Anglię i Francję , później przejęty przez garstkę marzycieli w terenie. Powiedzieć że Kurdowie mają dostać swoje państwo to tak jakby powiedzieć że Turcy i Arabowie źle zrobili ze nie asymilowali Kurdów wcześniej, wtedy nie byłoby narodu Kurdów i problemu ich państwa etnicznego

Dudley
środa, 4 grudnia 2019, 03:12

Zamiast wypisywać bzdury to może jakieś konkrety, dowody na zaangażowanie YPG na terenie Turcji? Bo jak na razie to tylko widać tureckie czołgi na Syryjskiej ziemi I wspieranych przez Turcję Islamistów.

Milutki
środa, 4 grudnia 2019, 10:25

YPG nie angażuje się w Turcji bo od tego jest tam PKK. YPG zostało założone przez PKK, organizacje te przenikają się kadrowo. Organizacje te mają też wspólna ideologię i przywódcę mentora który siedzi w więzieniu czyli Abdullaha Ocalana, to przedziwne jak udało się wmówić ludziom że ten fakt nie ma znaczenia. Poszukaj w internecie wypowiedź Ashtona Cartera amerykańskiego sekretarza obrony na temat związków PKK i YPG, wtedy jeszcze mógł mówić prawdę. Turcja prowadzi wojnę obronną w Syrii , rozbija przyczółek swoich wrogów którzy Turcję napadli

Dudley
środa, 4 grudnia 2019, 13:33

Nadal szafujesz sloganami, przedstaw konkretne dowody, że YPG zagraża integralności terytorialnej Turcji i zagraża suwerenności tego państwa. Bo do takich zagrożeń powołano NATO. To równie absurdalne jak to że Polska stanowi zagrożenie dla Federacji Rosyjskiej, chce się tobie pisać takie głupoty?

Milutki
czwartek, 5 grudnia 2019, 12:25

Jakich jeszcze dowodów oczekujesz , że wszyscy przywódcy PKK i YPG zrobią konferencję prasową i tam ogłoszą że ze sobą współpracują ? Oni tego nie zrobią bo obecnie nie mają koniunktury do tego. Teraz opłaca się im ukrywać zwiazki

Davien
czwartek, 5 grudnia 2019, 19:41

Czyli panei milutki nie ma zadnych dowodów na twoje zmyslenia, natomiast faktem jest napaść Turcji na Syrie i ludobójstwo miejscowych cywilów. Jak widac na szczycie NATO ktos dobitnie wyasnił Erdoganowi że przegina i biedak odpuscił.

Milutki
piątek, 6 grudnia 2019, 09:52

Fakty są takie ze YPG to odnoga PKK, niektórzy jednak cynicznie twierdzą że jest inaczej mimo dowodów, mówią że trochę jeszcze nie te dowody . Natomiast ludobójstwo dokonywane przez Turcję rto bajka, sami zainteresowani nie są w stanie pokazać ofiar. Turcja nie odpuscila tylko czeka na dogodny moment. Jeszcze dwa miesiące temu nie spodziewano się że wejdzie na miejscu Amerykanów , czekanie bardziej się opłaciło niż konfrontacja

Davien
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 02:06

Panie milutki to jedynie Turcja i ich propaganda tak twierdzi bo fakty twierdza ze YPG nie jesyt odnoga PKK, podobnie jak uprawiane przez Turcję i wspieranych przez nią Turkmenów ludobójstwo tez jest faktem. I to tyle z pana zmyslen.

CdM
wtorek, 3 grudnia 2019, 23:52

To jest linia tureckiej propagandy. Primo, Kurdowie są mniejszością narodową, pozbawioną praw i tępioną w sposób urągający wszelkim cywilizowanym normom. Karane więzieniem jest nawet samo publiczne użycie języka kurdyjskiego! Że o jakiejkolwiek np. edukacji nie wspomnę. Tak to nie było w Polsce nawet za cara. A gwałt się gwałtem odciska. Secundo, związki PPK z YPG są raczej luźne, wbrew temu co twierdzą Turcy. Tertio: kurdowie związani z YPG są najbardziej przyjazną Zachodowi, i najmniej fundamentalistyczną społecznością muzułmańską w regonie (wliczając w to siły rządrzące obecnie w Turcji).

Milutki
środa, 4 grudnia 2019, 10:15

Wszystkie mniejszości narodowe mają jakieś problemy z uznaniem swojej kultury ale nie każda stosuje terroryzm wobec państwa w którym żyje i wobec swoich rodaków którzy nie podzielają ideologii jednej organizacji. Akurat za obecnego prezydenta nastąpiło rozluźnienie polityki kulturowej i przyznanie więcej swobody z tym związanych. YPG ma obecnie luźniejszy związek z PKK na pokaz przed światem aby nie utrudniać politykę USA, obie organizacje dążą do podzielenia krajów regionu, wyczekują tylko odpowiedniego momentu. Zresztą kto walczyłby i umierał za autonomię czy to w Turcji czy w Syrii? to tak jakby w Polsce ludzie walczyli między sobą w jakim województwie będzie ich miasto.

Rzyt
wtorek, 3 grudnia 2019, 20:30

Turcy walczą o swoje,bardzo dobrze. Niech wyślą kompanie zmechu do Litwy i będzie dobrze

Tadeusz
wtorek, 3 grudnia 2019, 20:20

Proponuję podwoić wieloletnie dialogi techniczne, zrobić analizę do analizy oraz dokupić kolejną ,,superbroń", która pochłonie 70 % funduszy na zakupy.

Wawiak
wtorek, 3 grudnia 2019, 22:41

Czy przypadkiem dialog techniczny nie jest efektem tego, że osoby, które teoretycznie powinny orientować się w tym, co aktualnie jest na rynku i co sobą przedstawia po pierwsze tej wiedzy nie mają, a po drugie chcą za pomocą dialogu wykręcić się z odpowiedzialności za decyzje o zakupach? Bo to jest po prostu jakaś masakra: zamiast starać się modernizować siły zbrojne, mamy paraliż decyzyjny za pomocą niekończących się debat... Może kontrwywiad przyjrzałby się twórcom adekwatnych przepisów, bo może "kret" siedzi nie w MON-ie, a raczej grzebie przy legislacji?

hfghfgjhg
środa, 4 grudnia 2019, 10:57

Nie do końca to rozumiesz, jeśli wszystkie pieniądze są wydawane, to wąskim gardłem są fundusze, a nie proces decyzyjny. Jeśli nie wszystkie fundusze są wydawane, to wąskim gardłem jest proces decyzyjny. Na ta chwilę, wszystkie fundusze są wydawane, a więc proces decyzyny nie blokuje modernizacji armii.

ROBI T.
środa, 4 grudnia 2019, 01:33

Nie kret, a brak: doświadczenia w realizacji modernizacji technicznej, wiedzy technicznej i strategicznego myślenia obecnych planistów i polityków oraz brak generalicji z wiedzą i twardym charakterem.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama