Reklama
Reklama

Turcy inwestują w obronę powietrzną. Zakończenie zakupów w Rosji i porozumienie z EUROSAM

16 listopada 2017, 13:00
Fot. kremlin.ru
Fot. Vitaly V. Kuzmin, Wikipedia, CC BY-SA 4.0

Turecki minister obrony poinformował, że jego kraj "zakończył" zakup rosyjskiego systemu S-400. Zaznaczył również, że Turcja rozpoczęła pracę z francusko-włoskim konsorcjum EUROSAM nad rozwojem własnego systemu obrony powietrznej. 

Skończyło się, pociski S-400 zostały zakupione.

Nurettin Canikli, minister obrony Turcji

Jeszcze we wrześniu br. prezydent Recep Tayyip Erdoğan informował o podpisaniu kontraktu na zakup rosyjskiego systemu przeciwlotniczego S-400. Szacowana wartość zawartego kontraktu wynosi od 2 do 2,5 mld USD i tym samym jest to największa tego typu umowa zawarta miedzy Turcją a Rosją. 

Przeciwlotniczy system dalekiego i średniego zasięgu S-400 Triumf zaliczany jest przez Rosjan do czwartej generacji. Według informacji strony rosyjskiej, jest on zdolny do zwalczania wszystkich współczesnych i perspektywicznych środków napadu powietrznego i kosmicznego, z wyjątkiem międzykontynentalnych pocisków balistycznych. 

Czytaj też: Rosyjska „prawda” o systemie S-400

Z obecnie stosowanymi pociskami starszego systemu S-300PMU-2, S-400 może razić cele na odległości do 240 km. Zasięg wykrywania i śledzenia obiektów powietrznych przez komponent radarowy wynosi około 600 km, z możliwością jednoczesnego zwalczania do 10 celów i naprowadzania do 20 rakiet. 

S-400
Fot. Vitaly V. Kuzmin, Wikipedia, CC BY-SA 4.0

Natomiast w październiku Erdogan wypowiadając się dla prasy podczas powrotnego lotu z zagranicznych wizyt powiedział, że na pierwszym etapie zakupu S-400 nie będzie wspólnej produkcji, ale na drugim etapie, "jeśli Bóg pozwoli, zostaną podjęte kroki w sprawie wspólnej produkcji". 

Czytaj teżMaroko zainteresowane S-400?

Turecko-rosyjska przyjaźń

W dniu 13 listopada br. prezydent Erdogan wyruszył w piątą w tym roku podróż do Moskwy. W stolicy Rosji polityk miał spotkać się z Władimirem Putinem, by przedyskutować m.in. techniczne szczegóły dostaw rosyjskich kompleksów rakietowych. Przed wylotem potwierdził również, że wszystkie dokumenty w sprawie pozyskania systemu zostały podpisane. 

Trwające ponad cztery godziny spotkanie miało doprowadzić do "odbudowania" stosunków turecko-rosyjskich. Politycy omówili również "problemy związane z uregulowaniem konfliktu w Syrii", współpracę handlową i inwestycyjną.

Trójstronna współpraca

Minister obrony Turcji poinformował również, że podpisano wstępne porozumienie z wchodzącymi w skład konsorcjum EUROSAM krajami, czyli Francją i Turcją. Dotyczyć ma ono rozwoju, produkcji i wykorzystania systemu obrony powietrznej SAMP/T. Ma on docelowo, jak wskazywał szef tureckiego resortu, wzmocnić "długoterminowe zdolności krajowe". 

Pierwszym krokiem kooperacji ma być "przyjrzenie się" systemowi opartemu na SAMP-T. Co więcej, wskazane mają również zostać wspólne potrzeby trzech krajów biorących udział w pracach. 

Porozumienie podpisano w Brukseli, gdzie przedstawiciele resortów brali udział w spotkaniu ministrów obrony krajów NATO.

Czytaj też: Włosi w programie nowego pocisku przeciwrakietowego Aster

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
Arek
czwartek, 16 listopada 2017, 16:24

Turcja powinna kupić Polskie rakiety przeciwlotnicze nowej generacji Piorun, zdolne nie tylko do zwalczania samolotów i śmigłowców, ale także dronów, rakiet manewrujacych i pocisków balistycznych.

rozczochrany
czwartek, 16 listopada 2017, 21:03

Wiesz dlaczego Turcja jest silnym krajem, prowadzącym niezależną, korzystną dla siebie politykę? Bo Turcy są nacjonalistami dumnymi ze swojego kraju i jego osiągnięć. Gdybyś był Turkiem to podobne śmieszkowanie w Turcji nie przyniosło by ci pozytywnego odbioru. Będziemy silni jak Turcja jeśli pozbędziemy się kompleksów. A na razie praca domowa: chcesz przyczynić się do siły swojego kraju - zrób zakupy polskich produktów w polskim sklepie.

gru
czwartek, 16 listopada 2017, 15:49

Sprzedaz SAMP/T wrogiemu Zachodowi panstwu to bezdenna glupota. No ale gdyby np. takie ISIS oglosilo przetarg na system OPL to francuzi by pewnie wystartowali. Chciwosc nie zna granic.

Boczek
czwartek, 16 listopada 2017, 19:50

"Sprzedaz SAMP/T wrogiemu Zachodowi panstwu to bezdenna glupota." Drogi gru, z podobnym sformułowaniem zostałem skonfrontowany 2-3 tygodnie temu w odniesieniu do Polski, i to nie pierwszy raz w ciągu ostatniego roku - jakkolwiek do tej pory były one bardziej oględne. Nie jest wesoło.

zyg
czwartek, 16 listopada 2017, 15:32

W jaki sposób Izraelskie lotnictwo kilka tygodni temu zbombardowało syryjskie centrum produkcji broni chemicznej w prowincji Homs, centrum zlokalizowane 13km od baterii rosyjskich S-400 w Masyjaf?? Ale może Putin obiecał zwrócić Turcji półwysep krymski za $$?

Boczek
czwartek, 16 listopada 2017, 19:54

Izraelskie lotnictwo dokonało w ostatnich latach ponad 100 nalotów w Syrii. Są 2 wytłumaczenia: - albo ta rosyjska OPL to szrot, - albo Rosjanie nie mają odwagi zadzierać z Izraelem, tym bardziej że naloty te odbywają się w majestacie prawa międzynarodowego.

dizzy
czwartek, 16 listopada 2017, 15:13

S-400 będzie jak obraz Leonarda Da Vinci, Ludzie bedą go ogladać, wzdychać i podziwiać ale broń boże dotknąć czy nacisnąć guzik. Rozleci się albo coś wypadnie i bedzie brzydko pachnieć.

Kris
czwartek, 16 listopada 2017, 14:34

Turcja nigdy nie pasowała do Europy (tej starej, bo za 30 lat już bedzie). Szkoda jednak ze Erdogan wpada z deszczu pod rynnę flkrtujac z Rosjanami.

Krokwia
czwartek, 16 listopada 2017, 14:14

To ile oni tego kupili?

Geoffrey
czwartek, 16 listopada 2017, 14:03

Nie bardzo rozumiem. Czy "trójstronna współpraca" oznacza, że Turcy zrozumieli ile jest wart rosyjski system i od razu zamówili francuski, czy może jest to deal, w którym Francuzi sprzedadzą poprzez Turcję swoją technologię Rosji?

Teodor
piątek, 17 listopada 2017, 11:25

"jest on zdolny do zwalczania wszystkich współczesnych i perspektywicznych środków napadu powietrznego i kosmicznego, z wyjątkiem międzykontynentalnych pocisków balistycznych. " - zaraz zaraz, akieta balistyczna operuje na granicy pierwszej predkosci kosmicznej, to skoro system nie potrafi zestrzelic takiej rakiety to jaki pojazd kosmiczny potrafi zestrzelic, bo przeciez wszystkie pojazdy kosmiczne posiadaja V>= I predkosc kosmiczna?!... Wszystko co nie osiaga tej predkosci nie jest w stanie wejsc na orbite okoloziemska, a tutaj zaczyna sie kosmos.

LL
piątek, 17 listopada 2017, 15:45

Czemu się dziwisz? myślisz że wszystkie systemy przeciwrakietowe mogą niszczyć ICBM?

Razparuk
czwartek, 16 listopada 2017, 13:30

Znaczy koniec latania jak skowronki po tureckim niebie dla Izraela,USA a i Grecja musi uważać? Niezły cyrk...

dimitris
czwartek, 16 listopada 2017, 14:31

Na razie to Turcja wlatuje po kilkadziesiąt razy dziennie, na obce nieba, co gdyby wykorzystać to jako powód do strąceń, wojna wybuchłaby jeszcze dziś.

pg
czwartek, 16 listopada 2017, 14:28

Ciekawostka, kto to niby dotąd latał po tureckim niebie jak skowronki? Chyba żadne z wymienionych krajów, a zdaje się, że Rosji coś tam zdarzyło się zahaczyć (podobno). A poza tym - wg autora wpisu najwyraźniej istnienie systemów obrony przeciwlotniczej zaczęło się od S400. Dotąd można było latać bezkarnie.

Ciekawostka
czwartek, 16 listopada 2017, 19:33

Gdyby Cesarstwo Bizantyjskie się nie rozpadło to na terenie dzisiejszej Turcji, mielibyśmy bogaty kraj z potężną gospodarką i demokracją. Prawdopodobnie gospodarka taka byłaby większa niż Włoska i Niemiecka razem wzięte. Działo, które zniszczyło mury Konstantynopola wymyślił i zaprojektował Węgier nazwiskiem Orban po Polsku Urban.

pamiętliwy
piątek, 17 listopada 2017, 11:52

Gdyby, ku szokowi Rosji, Francja i Anglia nie poparły Turcji w Wojnach Krymskich, gdzie Rosja chciała zniszczyć Turcję i odtworzyć chrześcijańskie Bizancjum (wtedy tam mieszkały miliony chrześcijan, teraz, dzięki "budowaniu demokracji" przez USA na Bliskim Wschodzie chrześcijan jest tam 5x mniej...) sięgające po Jerozolimę i LICZYŁA PRZY TYM NA WSPARCIE EUROPEJSKICH MOCARSTW, to nie mielibyśmy Turcji, Libanu, Syrii i byłoby 90% mniej wojen w tamtym regionie i nie byłoby teraz zalewu muzułmanów na Europę! P.S. Brytyjczycy i Francuzi najpierw wsparli Turcję, a po pokonaniu (tymczasowym i Wojny Krymskie Rosję wzmocniły a Brytyjczyków zrujnowały i podkopały jako imperium) Rosji, dokonali rozbiorów i okupacji Turcji... Takimi "sojusznikami" są Brytyjczycy.

papuga
piątek, 17 listopada 2017, 10:49

A gdyby odparło atak Arabów to w ogóle w basenie Morza Śródziemnego mogłaby nie być islamu. Już za Komnenów bizantyjska gospodarka miała problemy. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że była mało innowacyjna. Wciąż miała produkty wysokiej jakości, Konstantynopol był bogaty, ale handel kontrolowali Włosi, którzy robili błyskawiczne postępy w technologii. Ale gdybanie co by było gdyby Bizancjum przetrwało jest bardzo ciekawe.

dimitris
piątek, 17 listopada 2017, 08:47

Tyle,że "Gdyby Cesarstwo Bizantyjskie się nie rozpadło" nie wyjaśnia czemu rozpadło się tak świetnie zorganizowane niegdyś Cesarstwo Bizantyjskie ? Sukcesy i wzrost potęgiTurków to tylko skutek, nie przyczyny. Przczyny główne znam dwie: 1) Masowe przyjmowanie "uchodźców", z ich eksploatacją ekonomiczną, a bez ich jednoczesnej dokładnej hellenizacji. Odpadały przez to prowincja po prowincji, skoro przestawały być zhellenizowane. W którym to procesie bardzo pomagał silny nacjonalizm grecki, okresami klęsk w tym cesarstwie przeważający. A okresami zupełnie bez znaczenia... 2) Nieumiejętność walki, brak ducha walki wśród wojsk, które nigdy nie uczestniczyły w żadnych wojnach. Żołnierze porzucali miasta, których mieli bronić i uciekali, całe oddziały, przed obiektywnie potencjalnie słabszym przeciwnikiem. To byłoby o cesarstwie, gdy stanowiło jeszcze potęgę. Następnie "dołożyli" swe trzy grosze niezapłaceni po wykonaniu zlecenia, bitni żołnierze zaciężni, czyli niedoszli kryżowcy. Powiedziałbym, że w tej fazie cesarstwo z niegdyś wielkohelleńskiego, było już zupełnie zmałogreczone, zamieszkiwali je (już) Grecy zupełnie wypisz, wymaluj, jak ci dzisiejsi. Jasne, że trochę upraszczałem. Można jeszcze dodać punkt trzy, ale to już do tej późnej fazy upadku, gdy to Konstantynopol zamieszkiwało jedynie 40 tysięcy, zamiast miliona. Mianowicie prawa obywatelskie i praworządność. W mieście istniały wielkie środki, cesarz nie mógł jednak po nie sięgnąć, a każdy wysiłek proobronny rozbijał się o konkurentów politycznych. Sytuacja jak w obecnej (i także tej dawnej) Rzeczypospolitej Polskiej. Sułtan turecki nie miał takiego kłopotu.

De Retour
czwartek, 16 listopada 2017, 19:25

Czyli Turcja może być w programie F35 : "Turkey was selected by the US department of defence's joint programme office, based near the Pentagon, to provide "deep maintenance" and repair of engines for all F-35 aircraft based in Europe." , ale w programie powstania następcy SAMP/T już nie ? Turcja jest w NATO, NATO uczestniczyło w negocjacjach i umowa została podpisana w siedzibie NATO. A jak to jest z silnikami do. Altaya ? Po odmowie Austrii kupią w USA.

yaro
czwartek, 16 listopada 2017, 18:13

Turcy zabezpieczyli się na teraz, potrzebowali czegoś co uważają za dobre i gwarantujące bezpieczeństwo ich przestrzeni powietrznej. Dzięki temu zyskali czas na opracowanie rozwiązania które będzie spełniało ich wszystkie wymagania (np. transfer technologii, produkcja u siebie) i nie ma im się co dziwić bo kupili najlepszy obecnie system OP na świecie. Poczekamy zobaczymy ile jaka moc będą miały podpisane listy intencyjne. Projektowanie i wdrażanie systemu OP dla kraju kiedy biorą w tym udział inne państwa to sprawa rozłożona na długie lata więc jeszcze wiele może się zdarzyć.

Patryk
czwartek, 16 listopada 2017, 17:56

Nie dla czego s-400 nie jest tak dobrym systemem ale dziwna sprawa trochę i co Francja sprzeda rakiety aster 30 Turcji która jest blisko Rosji naprawdę dziwna sytulacjia w warunkach prowadzenia normalnej polityki nie powinno to mieć miejsca

r
czwartek, 16 listopada 2017, 20:50

Francja sprzeda rakiety, bo jej przemysł chce zarobić. A Turcja robi słusznie, dywersyfikując dostawców i nie uzależniając się od jednego kierunku. Przy okazji Turcja nawiązuje współpracę z obiema stronami i wyciąga korzyści. Tak robią politykę suwerenne państwa.

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama