Turcja zgodziła się na zawieszenie broni w Syrii

18 października 2019, 10:09
40984838491_04e28ea9e6_h
Fot. Türk Silahlı Kuvvetleri

Wiceprezydent USA Mike Pence ogłosił po rozmowach z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem, że Ankara zgodziła się na zawieszenie broni w Syrii, a sankcje USA zostaną zniesione. Strona turecka twierdzi, że otrzymała to, co chciała - bezpieczną strefę przygraniczną.

Pence poinformował po trwających ponad cztery godziny negocjacjach, że Turcja na 120 godzin zawiesi wszystkie operacje militarne, by pozwolić kurdyjskim bojownikom na opuszczenie przygranicznego pasa w północno-wschodniej Syrii, a gdy Kurdowie wycofają się, nastąpi rozejm. Turcja nie będzie jednak zobligowana do wycofania swoich wojsk z Syrii. Jak pisze AP, cytując przedstawiciela amerykańskich władz, oznacza to de facto, że Ankara otrzymała pozwolenie USA na okupowanie bezpiecznej strefy. Negocjatorzy obu stron wydali komunikat, w którym napisano, że stworzenie bezpiecznej strefy "będzie egzekwowane przede wszystkim przez siły zbrojne Turcji".

Wiceprezydent podkreślił też, że prezydent Donald Trump zagroził, że jeśli Ankara nie zawiesi operacji wojskowych, to on nie wycofa obecnych sankcji nałożonych na Turcję i pozwoli na wdrożenie następnych oraz oznajmił, że amerykańskie siły w Syrii zaczęły już ułatwiać Kurdom bezpieczne wycofanie się z przygranicznych terenów.

Ankara i Waszyngton zobowiązały się do wypracowania pokojowego rozwiązania i przyszłości dla bezpiecznej strefy.

Mike Pence, wiceprezydent USA

Pence powiedział również dziennikarzom, że Ankara obiecała, że jej wojska nie zajmą miasta Kobane (Ajn al-Arab), nazywanego ogniskiem zapalnym tego konfliktu. Minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu oznajmił jednak, że Ankara nie udzieliła gwarancji dotyczących Kobane, a jej armia jedynie "przerwała operacje". Dodał, że status miasta Manbidż "i innych regionów" na północnym wschodzie Syrii, zostanie przedyskutowany z Rosją.

Kurdyjski polityk Aldar Chalil, komentując warunki rozejmu, powiedział telewizji Al-Arabija, że Erdogan chce wedrzeć się na terytorium Syrii na głębokość 32 km, a Kurdowie już wcześniej odrzucili takie rozwiązanie. Dodał, że aprobują zawieszenie broni, ale będą się bronić, jeśli zostaną zaatakowani.

Amerykańscy senatorowie, w tym wpływy sojusznik prezydenta Lindsey Graham, poinformowali, że niezależnie od zapowiedzi rozejmu, będą "pełną parą" pracowali nad ustawą w sprawie nowych sankcji na Ankarę.

Trump podziękował na Twitterze Erodganowi i napisał, że otrzymał "wspaniałe wiadomości z Turcji". "Miliony istnień ludzkich będą uratowane!" - dodał. Oznajmił, że w tej sytuacji możliwa jest wizyta Erdogana w USA w przyszłym miesiącu. Nazwał też prezydenta Turcji "twardym facetem", który "zrobił to, co trzeba". Dodał: "Teraz Kurdowie będą bardziej skłonni robić to, co trzeba".

Przedstawiciel strony tureckiej po negocjacjach powiedział agencji Reutera, że Turcja "dostała dokładnie to, czego chciała". Porozumienie pozwala Turcji uwolnić się od nałożonych już sankcji i uniknąć kolejnych, a to oznacza, że w żaden sposób nie zostanie ukarana za inwazję w północno-wschodniej Syrii - komentuje AP.

Reuters przypomina, że ekspedycja sił tureckich zmusiła do ucieczki 200 tys. cywilów. Wzbudziła też niepokój wspólnoty międzynarodowej o odrodzenie się Państwa Islamskiego (IS), którego bojownicy są zamknięci w kurdyjskich więzieniach. Turecka ofensywa wywołała też polityczną burzę w Waszyngtonie, gdzie politycy różnych afiliacji krytykowali prezydenta za decyzję o wycofaniu amerykańskich żołnierzy z Syrii, co Ankara uznała za przyzwolenie na podjęcie operacji wojennych - komentuje Reuters.

W środę Trump bronił swojej decyzji, nazywając ją "strategicznie błyskotliwą", ale Izba Reprezentantów tego samego dnia przyjęła rezolucję potępiającą decyzję prezydenta o wycofaniu amerykańskich żołnierzy z Syrii. Za rezolucją, w liczącej 435 miejsc niższej izbie Kongresu, głosowało 354 kongresmenów, czyli wszyscy Demokraci i duża grupa Republikanów. W czwartek głosowanie nad analogiczną rezolucją zapowiedział Senat.

Tureckie siły i sprzymierzeni z nimi syryjscy bojownicy rozpoczęli ofensywę w północno-wschodniej Syrii 9 października, gdy Trump zadecydował o wycofaniu z północnej Syrii sił amerykańskich. Przez pięć lat Amerykanie walczyli z Państwem Islamskim wraz z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF), na czele których stoją kurdyjskie milicje Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG). Władze w Ankarze uważają kurdyjskich bojowników z YPG za terrorystów z powodu ich powiązań ze zdelegalizowaną w Turcji separatystyczną Partią Pracujących Kurdystanu (PKK).

SDF oznajmiły, że akceptują porozumienie. Ich dowódca Mazlum Kobani powiedział w stacji telewizyjnej Ronahi TV, że porozumienie jest "tylko początkiem" i ogranicza się do rejonów przygranicznych między miastami Ras al-Ain i Tal Abijad. Dodał, że jest przekonany, iż porozumienie nie umożliwi Turcji osiągnięcia celów, które wyznaczyła sobie rozpoczynając ofensywę na północną Turcję w ub. tygodniu.

Jednakże, w okolicach miasta Ras al-Ajn, na północnym wschodzie Syrii, wciąż było słychać w piątek strzały. Reporter agencji Reutera, przebywający w tureckim mieście Ceylanpinar po drugiej stronie granicy na wysokości Ras al-Ajn, słyszał odgłos strzałów z karabinu maszynowego i ostrzału w rejonie tego syryjskiego miasta. Nad jedną częścią Ras al-Ajn pojawił się dym.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Marek1
piątek, 18 października 2019, 17:57

Już nawet przestaje sie dziwić głupocie Mr. Trumpa, który jest rozgrywany przez Erdogana jak ostatni głupek/naiwniak i jeszcze bredzi na Twitterze o swoim "geniuszu". Im szybciej w USA dojdzie do skutecznego impiczmentu, tym dla świata i samego USA lepiej będzie ...

Poeta
piątek, 18 października 2019, 15:07

Emm, czyli te negocjacje (swoją drogą nie między stronami konfliktu, czyli Turcja i Syrią (siły rządowe i Kurdowie), ale między Turcją oraz USA które zdradziło sojuszników) doprowadziły do tego, że Stany wydały Turcji oficjalne pozwolenie na zajęcie tej strefy. Ewidentnie USA chciało się uwolnić od "zdrady" i presji z strony opinii publicznej. Zauważcie, że USA (a raczej Trump) ostatnio zaczął nazywać Kurdów zagrożeniem oraz całkowicie się od nich odciął. Mam nadzieję, że Syria z Rosją nie da się zrobić w bambuko i będą bronić się przeciw najazdowi Turków.

Marek1
piątek, 18 października 2019, 18:01

SAA Asada + SDF BEZ pełnego wsparcia z powietrza Rosji NIE jest w stanie zatrzymać pełnoskalowej ofensywy armii tureckiej. Najlepiej byłoby, gdyby FR i USA wspólnie ogłosiły płn. Syrię strefą całkowitego ZAKAZU lotów (również BSL) dla tureckiej awiacji.

Davien
sobota, 19 października 2019, 23:58

Marek, nawet wsparcie z powietrza przez Rosje nic nie zmieni bo Turcy beda robic swoje a jak Rosja wystrzeli w ich kierunku to ma dosłownie.... Wystarczy ze Turcy poczekaja az Rosja pierwsza otworzy ogień.

bania Davien
poniedziałek, 21 października 2019, 11:31

A po co Rosja ma "strzelać". Na sam widok Su-35 tureckie F-16 uciekają gdzie pieprz rośnie i to na dopalaniu.

Davien
poniedziałek, 21 października 2019, 13:05

Taak, ostatnio to racej Suczki zwiewaja przed F-16 az miło, prqawie silników nie gubiac:))

Konrad
niedziela, 20 października 2019, 22:34

To nonsens, Turcja i Rosja od dawna zgodziły się na tej sprawie. Ani Turcy nie zastrzelą Rosjan, ani Rosjanie do Turków, trzeba naprawdę być naiwny, by w to uwierzyć!

Davien
poniedziałek, 21 października 2019, 13:06

Konrad, tak tez pewnie myslała załoga pewnego Su-24:)

Tweets Defence24