Turcja sprzedaje wielozadaniowe korwety. Stracona szansa Polski?

7 lipca 2018, 12:16
140902-N-IY142-159
Turecka korweta typu ADA TCG „Heybeliada” (F 511) podczas współdziałania z amerykańskim niszczycielem typu Arleigh Burke USS „Ross” (DDG 71) na Morzu Śródziemnym w 2014 r. Fot. US Navy/Wikipedia

Pakistańska marynarka wojenna zamówiła w Turcji cztery wielozadaniowe korwety typu MILGEM, mające zostać zbudowane do 2023 r. Gdyby polski program Miecznik lub - wcześniej - Gawron sfinalizowano z powodzeniem, to o podobne kontrakty mogłyby prawdopodobnie walczyć również polskie stocznie.

Budowa czterech korwet dla Pakistanu będzie dla Turcji największym eksportowym kontraktem zbrojeniowym w historii. Przy czym jest to program, który zakłada całkowity transfer technologii do pakistańskich stoczni. Dwie pierwsze korwety MILGEM mają być bowiem zbudowane w tureckiej stoczni Istanbul Shipyard i przekazane do 2023 roku. Dwa kolejne okręty mają być natomiast  konstruowane równolegle w pakistańskiej stoczni Karaczi i być oddane do 2024 r. Cztery nowoczesne korwety zostaną więc przekazane siłom morskim Pakistanu włącznie z pełnym transferem technologii w ciągu pięciu lat.

Dotychczas nie ujawniono informacji odnośnie warunków finansowych zawartej umowy. Wiadomo jednak, że obecny kontrakt jest efektem porozumienia MoU (memorandum of understanding), jakie podpisano pomiędzy Turcją i Pakistanem w maju 2017 r. Wynika z niego, że nastąpi całkowite przeniesienie technologii i praw własności intelektualnej dotyczących projektu nowych okrętów do Pakistanu.

W ramach kontraktu powstaną tak naprawdę dwa typy jednostek pływających. Czwarty okręt ma być bowiem całkowicie zaprojektowana (przy wsparciu tureckich specjalistów) przez pakistański kompleks technologiczny MTC (Maritime Technologies Complex). Będzie to więc tak naprawdę pierwsza korweta opracowana i wyprodukowana praktycznie od podstaw przez Pakistan. Dzięki temu kolejne okręty tej klasy oraz - być może - fregaty będą już mogły być samodzielnie budowane w pakistańskich stoczniach.

Bazą dla nowych jednostek będą okręty typu Ada opracowane i budowane dla tureckiej marynarki wojennej w ramach projektu MILGEM. Program ten przewidywał zbudowanie dwunastu okrętów klasy korweta i fregata (typu TF-100), z których cztery są już zwodowane, a dwie wprowadzono do aktywnej służby. Wszystkie te jednostki są zaprojektowane w technologii stealth i w większości są wyposażone w opracowane w Turcji systemy okrętowe. Największym sukcesem w tym programie wydaje się być opracowanie własnego, okrętowego systemu walki typu G-MSYS (GENESIS MİLGEM Savaş Yönetim Sistemi).

Pakistańska marynarka wojenna otrzyma okręty o wyporności około 2400 ton, długości 99,8 m, uzbrojone również w amerykańskie rakiety przeciwokrętowe Harpoon, armatę dziobową OTO Melara kalibru 76 mm oraz wyrzutnię rakiet przeciwlotniczych RAM.

Na pokładzie rufowym korwet zostanie dodatkowo zorganizowane lądowisko z hangarem, z którego będą mogły korzystać przede wszystkim śmigłowce zwalczania oktetów podwodnych. W przypadku tureckich korwet są to amerykańskie helikoptery S-70B Seahawk.

System napędowy typu CODAG oparty o jedną turbinę gazową i dwa silniki diesla pozwoli pakistańskim korwetom osiągać maksymalną prędkość 29 w. Załoga ma liczyć około 100 osób. Jak widać będą to więc okręty bardzo podobne jeżeli chodzi o założenia do korwet, które miały być zbudowane w ramach programu GAWRON, a później MIECZNIK. Program Gawron zakończył się w zasadzie fiaskiem (bo trudno inaczej nazwać przekwalifikowanie budowanej od 2001 roku korwety na patrolowiec o niższych możliwościach i kolejne opóźnienia budowy), a MIECZNIK jest mocno opóźniony i nadal nie ma decyzji w sprawie jego realizacji. Gdyby te programy sfinalizowano wcześniej, polski przemysł mógłby konkurować o podobne zamówienia.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 24
Reklama
Boczek
wtorek, 10 lipca 2018, 13:08

oskarm, poniedziałek, 9 lipca 2018, 14:33 ### Ach oskarmie i zapomniałem o jednym. Turcja rozpoczęła współpracę z TKMS 35 lat temu i konsekwentnie ją kontynuowała. Dziś są samodzielni w nawodnych i dalece niezależni w podwodnych, w których (aktualny projekt 214) umieszczają już wiele własnych komponentów. Tak to się robi.

Boczek
wtorek, 10 lipca 2018, 11:33

oskarm, poniedziałek, 9 lipca 2018, 14:33 --------------------------------------------------------------------------------------------------------To z tymi\"małymi, szybkimi i zwrotnymi to chyba nieuleczalne. I tak już chyba zostanie. ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Ci ludzie nigdy nie zrozumieją, że wielkość okrętu determinuje jego wymagana OPL i zdolność do walki okrętów przeciwnika przy stanie morza \"X\" - w naszym przypadku nie mniej niż 6 i w naszym przypadku zdolność fregaty, czyli zwalczanie wszystkich 4 zagrożeń i że te wymagania nie dadzą się zrealizować poniżej i 2000-2500 t i 95 m - optymalnie na początek 300 stóp w linii wodnej, ze wzgledu na skokowy wzrost kosztów platformy powyżej.

oskarm
poniedziałek, 9 lipca 2018, 14:33

Ta czytam to uwielbienie dla malych okretow i sie zastanawiam, dlaczego Finlandia, ktora ma najlepsze warunki geograficzne dla dzialania tego typu malenstw na swiecie, zamiast 250 tonowych okretow prowadzi obecnie program budowy okretow o wypornosci 3000 ton z radarem o zasiegu 400 km? Pewnie zwariowali? .............................................................. Szansa na eksport korwet, ktore nie sa nasza intelektualna wlasnoscia, gdy moce przerobowe niemieckich stoczni sa niewykorzystane w zakresie budowy okretow nawodnych...

ito
poniedziałek, 9 lipca 2018, 13:53

Januszu- potencjał polskich stoczni jest spory i potrafią budować okręty- ale nie bez pieniędzy. Polski potwór \"budowa bezinwestycyjna\" to wymysł polityków, nie stoczni- i to politycy, nie stocznie, mordują polskie programy okrętowe. Ale to nic dziwnego- jeśli ktoś postrzega marynarkę li tylko jako fajne tło do wystąpień telewizyjnych trudno się czego innego spodziewać.

woit
poniedziałek, 9 lipca 2018, 12:14

Nie jest tak,że polskie stocznie nie potrafią,nie jesteśmy narodem półgłówków. Tu chodzi o brak płynności finansowania i brak chęci kolejnych rządów, bo modernizacja armii ,a w szczególności PMW ,nie przyniesie takich efektów pr jak inwestowanie w polin itp bagno. Polskie stocznie mogą pokusić się nawet o budowę fregat ale podstawą jest wola i stałe finansowanie ze strony rządu a tego ,jak dotąd jeszcze nie było. Pytanie: kto nami rządzi? Odp. Na pewno nie polscy patrioci.

Ziem
poniedziałek, 9 lipca 2018, 11:50

W Polsce zamówić można tylko jabłka, ziemniaki i półtusze wieprzowe.

Andrzej
poniedziałek, 9 lipca 2018, 11:33

Czytam artykuły na D24 i widzę skalę Polskiej niemocy w tworzeniu i produkcji czegokolwiek bardziej skomplikowanego od CEPA . MY nie potrafimy kupić samochodu terenowego dla armii a chcemy produkować okręty wojenne .Niestety Polski przemysł zbrojeniowy lepiej odnajduje się w roli pośrednika między światowymi szrotami uzbrojenia a naszą armią za sutą gażę . Próba zrobienia czegokolwiek własnymi zdolnościami przemysłowymi kończy się tak jak historia z Krabem , Orłem , Ślązakiem itd. PGZ to konsorcjum prezesów , związków zawodowych , lobbystów i dla niepoznaki kilka tysięcy słabo opłacanych i niekompetentnych pracowników . Do puki nie zwiąże się wynagrodzeń z efektami ekonomicznymi firmy do póty PGZ nic sensownego oprócz armaty 23 mm nie wyprodukuje.

Janusz
poniedziałek, 9 lipca 2018, 00:27

\"Gdyby te programy sfinalizowano wcześniej, polski przemysł mógłby konkurować o podobne zamówienia.\" Ale nie sfinalizowano. Więc nie konkurują. I to, niestety, w gruncie rzeczy dobrze. Tylko byśmy się bowiem ośmieszyli. Potencjał naszych tzw. \"stoczni\" jest zerowy, wszystkie projekty, realizowane przy (współ)udziale \"polskiego przemysłu\" to śmiech na sali i blaga. Opóźnienia liczone w latach, pieniądze wywalone w realizacje utopijnych mrzonek... Polski przemysł stoczniowy (parafrazując Ghandiego) \"to byłby świetny pomysł\". Póki co, mamy zardzewiały kadłub (zwany pompatycznie \"okrętem patrolowym\"), dwie starsze od węgla fregaty oraz taką samą ilość okrętów podwodnych (na które notabene czekają już kustosze muzeów). I nie, pozostający w tzw. \"remoncie\" (z którego - daję głowę - już nie wróci) \"ORP Orzeł\" się nie liczy, jako trzeci. Tylko marynarzy żal.

Bardzo Jasnowłosa
niedziela, 8 lipca 2018, 17:50

Ad:. Sny o potędze, sobota, 7 lipca 2018, 21:49 To prawda. Ale ta mądra recepta optymalizacyjna nie pasuje wielu decydującym figurom w naszej MW. Więc może kupimy, ale byle było duże. Może niezbyt użyteczne i nie nowe. Ale trochę lepsze od tego co mamy i gwarantujące trwanie. Trwanie ośmiu tysięcy etacików, w znacznym procencie tych droższych, oficerskich

KOSA
niedziela, 8 lipca 2018, 17:21

Łza się w oku kręci. A u nas dywagacje Miecznik Czapla dyskusje zmiany nazw etc …. a powinno być, krótko . Tylko kto to zbuduje u nas jak jednego OPV Nie możemy dokończyć? A powinniśmy zrobić jak Niemcy znaleźć konsorcjum do dokończenia naszego Gawrona (OPV) plus kolejne dwie jednostki na tej samej platformie i Plus 3 korwety na tej samej platformie MEKO A 100 . A międzyczasie kolejne dwa OPV na tej samej platformie dla MOSG. Dlaczego nie tak ? a nie rozważania miecznik czapla a może dzięcioł ? kur zapiał. Dlaczego nie tak ?

PRS
niedziela, 8 lipca 2018, 14:29

Z tymi Harpoon`ami dla Pakistanu to byłbym więcej niż sceptyczny. Ale Turcy rozwijają własne systemy rakietowe... zresztą Pakistan też. Kolejną rzeczą są niższe koszty robocizny w Pakistanie. Trzeba pogratulować Turkom nowych okrętów i zawarcia kontraktu. Jak się chce to można.

As
niedziela, 8 lipca 2018, 14:09

Nie ma takiego kraju na świecie, który by nas nie wyprzedził w branżach obronnych.

Antonlraf
niedziela, 8 lipca 2018, 13:59

Miecznik i okręty typu korweta budowane u nas są już stracone dla eksportu. Nie oferujemy nic z techniki morskiej. Pobiliśmy kolejny rekord trwania budowy . czym chcemy potencjalnych kupców przyciągnąć ? Moim zdaniem przyszłość nasza o ile istnieje to budowa małych jednostek typu trałowiec, ścigacz, rakietowy gdzie jeszcze za sprawą ceny moglibyśmy coś uczknąć na rynku. Powodowało by to również wzrost kompetencji budowniczych rozwój technologii. Poza tym takie okręty powinny byc na wyposażeniu MW a nie duże jednostki jakbyśmy mieli ambicje podbojów oceanów.

Jurand
niedziela, 8 lipca 2018, 13:01

Kiedy widze w jaki sposob jest budowana korweta Gawron to jestem za kupieniem okretow za granica. Pewnie, chcialoby sie aby polskie stocznie / rzady, potrafily budowac i budowaly okrety. Ale nie potrafia. A skoro nie potrafia to niech nie udaja ze potrafia. A marynarze na czyms musza plywac.

Gts
niedziela, 8 lipca 2018, 12:33

Co za bzdura. My moglibysny cos komus budowac? Chyba zart bo oprocz spwawania kadluba do ktorego zfolnosci juz utracilismy nie jestesmy wlascicielami rzadnej technologii i nic nie umiemy. To takie typowo polskie ulanskie ze to my najlepiej zrobimy, a w rzeczywistosci nie dosc ze nie zrobimy to jeszcze przy okazji sie poklocimy, ktos rozkradnie pieniadze inni zaczna strajk... ludzie kochani wy chyba w bajki wierzycie.

Sny o potędze
sobota, 7 lipca 2018, 21:49

Turcja ma Morze Śródziemnie, Pakistan - Ocean Indyjski, a my sadzawkę pod nazwą Morza Bałtyckiego. Podstawową bronią współcześnie do zwalczania okrętów podwodnych są duże śmigłowce jak AW 101. Pytanie: czy potrzebujemy dla takich śmigłowców dużych korwet lub fregat (koniecznie z hangarem) skoro ich rejony operacyjne znajdują się o pół godziny lotu od Gdyni czy Świnoujścia? Zadaniem polskich hipotetycznych korwet lub fregat byłoby więc tylko zwalczanie okrętów nawodnych przeciwnika. Ale w taką pełnoskalową bitwę z Flotą Bałtycką w XXI wieku - jakoś nie wierzę. Do obrony wybrzeża wystarczą dwa NDR-y. Zostają z sensem jakieś małe jednostki do walki z piratami lub zaopatrzeniowe/logistyczne w ramach NATO. I na tym koniec.

Gojan
sobota, 7 lipca 2018, 21:05

Rozwijając myśl @Lorda Godara, na eksporcie korwet wyszlibyśmy gorzej, niż na sprzedaży czołgu \"Malaj\", do której musieliśmy dopłacić. A przecież T-72/PT-91 przynajmniej umieliśmy budować, mieliśmy jakieś doświadczenie. Tymczasem korwety Gawron nie potrafiliśmy nawet dokończyć. Nie produkujemy ani napędów, ani zasadniczych systemów uzbrojenia korwet, które łącznie stanowią min. 3/4 kosztu okrętu. Niech najpierw polskie stocznie nauczą się sprawnie budować duże jednostki dla polskiej MW.

Badyl
sobota, 7 lipca 2018, 19:05

Nie chodzi o kasę- chodzi o to, żeby nic nie robić, a tym samym nie brać za nic odpowiedzialności-jak się nic nie robi,nie robi się błędów.A wypłata na konto do 5 jest.Za udawanie pracy typu-plany, rozmowy itepe...

Wiesiek
sobota, 7 lipca 2018, 17:22

Łza się kręci jak się patrzy na nasze podwórko, tylko hasła w stylu \'\' chcemy budować statki, okręty \'\' \'\'chcemy być znaczącym się krajem w budowie okrętów wojennych \'\' a w rzeczywistości nic za tym nie idzie. To muszą być plany ambitne, potwierdzone finansowo, czasowo i we współpracy z zagranicznym partnerem. Powiem tak, każdy poważny kraj jeśli chce coś odtworzyć lub stworzyć określone zdolności to kasa, kasa i jeszcze raz kasa w zainteresowany sektor, sprawdzeni i wykształceni ludzie z ochroną kontrwywiadowczą, bo nie ma co ukrywać, inne państwa chcąc sprzedawać swoje produkty i utrzymywać własne zdolności, będą za wszelką cenę przeszkadzać i utrudniać nam. Ale o czym mowa, minister finansów przemysł zbrojeniowy widziała tylko w telewizji a premier po za pięknymi słowami nic nie kibicuje i nie ponagla, dla niego to czarna magia.

Lord Godar
sobota, 7 lipca 2018, 17:14

Jakim sposobem moglibyśmy powalczyć o ten kontrakt , jeśli w nim istotną kwestią było by przeniesienie technologii do kraju kupującego ? Z tego artykułu wynika , że te tureckie korwety dla Pakistanu są ich konstrukcją , z większością ich wyposażenia , a my co moglibyśmy zaproponować skoro nasz okręt był by składakiem z importowanych części ? Ile w nim naszej myśli i wyposażenia by było ???

robot
sobota, 7 lipca 2018, 16:58

Nasi piloci tworzyli pakistańskie lotnictwo więc może Pakistańczycy zbudują nam korwety.

rydwan
sobota, 7 lipca 2018, 15:52

też mi strata taka korwete to my sami możemy sobie zbudowac na bazie naszych konstrukcji MEKO lub kormorana kwestia tylkowyposażyć w sprzet co niedługo juz nie bedzie takie trudne jesli np dogadamy sie z anglikami na temat CAMM-ów no i może jakieś radary jeszcze reszte juz mamy

\"Pokorne ciele[...]\"
sobota, 7 lipca 2018, 15:21

My też mogli byśmy nawiązać współpracę, ale z Pakistanem. I kupić od nich technologię robienia rakiet manewrujących Barbur, to taki w sumie biedny Tomahawk, ale przynajmniej dostępny. A potem nuki, z 6 nawet by stykło...

Dumi
sobota, 7 lipca 2018, 15:20

Mógłby, pozwoliłoby... Wszystko by... Kasa, kasa i jeszcze raz kasa, panie Błaszczak i panie Morawiecki. To decyduje czy będzie Miecznik, Orka i przede WSZYSTKIM KIEDY... Reszta to denerwujące ludzi obiecanki... Sorry, nie mam już cierpliwości i zachęcam innych by pisali prawdę. Pieniądze są. Tyle w temacie.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama