Turcja - kluczowy gracz krymskiego kryzysu?

4 marca 2014, 09:18
Fot. Jerry Gunner/flickr.
Reklama

Krym znajduje się w polu gospodarczego, politycznego i strategicznego zainteresowania Turcji. Walcząc o rolę lokalnego mocarstwa, może stać się bardzo poważnym graczem stabilizującym sytuację w regionie Morza Czarnego. Dlatego nie powinno dziwić zdecydowane zaangażowanie Ankary w rozwiązanie obecnego konfliktu na Krymie. 

Krym stanowi dla Turcji istotne połączenie polityczne i gospodarcze z Ukrainą od czasu rozpadu ZSRR i usamodzielnienie się tego kraju. Tureccy biznesmeni od wielu lat inwestują na Ukrainie, a zwłaszcza na Krymie. Od 2010 rok trwają negocjacje na temat wspólnej strefy wolnego handlu. Niewiele rzeczy łączy w polityce tak skutecznie jak wspólne interesy. 

Co ciekawe, Turcja mogłaby zgłaszać roszczenia wobec Krymu, który zgodnie z umową podpisaną w roku 1783 z Imperium Otomańskie przekazało Rosji. Zgodnie z dokumentem sygnowanym przez carycę Katarzynę II, Rosja nie miała prawa przekazać władzy nad tym terytorium krajom trzecim. W takim wypadku Krym miał automatycznie powrócić pod władzę Ankary. Fakt ten co jakiś czas przypominają tureccy komentatorzy polityczni. 

Jednak Turcja już dawno zrezygnowała z tego typ roszczeń, przedkładając ponad nie dobre stosunki z sąsiadem zza Morza Czarnego. Krym jest traktowany jako pomost pomiędzy Turcją a Ukrainą. Zarówno w kwestii politycznej, ekonomicznej jak i społeczno-kulturowej.

Krym jest również ojczyzną Tatarów, wysiedlonych decyzją Stalina z Krymu do Uzbekistanu po II wojnie światowej. Od rozpadu ZSRR systematycznie powracają oni na półwysep, domagając się swoich praw i stanowią istotną i zorganizowaną mniejszość w regionie. Zamieszkuje ich tu już ponad 250 tys.

Z oczywistych względów są przeciwni oderwaniu Krymu od Ukrainy. Tatarzy krymscy byli zawsze intensywnie wspomagani przez Turcję, w której żyje ich około miliona. Ankara wspierała ich opór wobec ZSRR i również obecnie mogą oni liczyć na konkretną pomoc. Dysponują też ogromnymi funduszami i co za tym idzie, wpływami. Ich obecność stanowi dla Turków pretekst i kolejny istotny powód dla zdecydowanych działań na rzecz pozostania Krymu w granicach Ukrainy.

Dlatego nie powinna dziwić nikogo sobotnia wizyta w Kijowie ministra spraw zagranicznych Turcji, Ahmeta Davutoglu. Spotkał się on z p.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandrem Turczynowem, premierem Arsenijem Jaceniukiem, ministrem spraw zagranicznych i przedstawicielem Tatarów krymskich. Turecki dyplomata zdecydowanie opowiadał się za jednością Ukrainy i deklarował pomoc w rozwiązaniu konfliktu, jednocześnie apelując do wszystkich stron o spokój i powściągliwość. 

Wierzymy, że wszystkie problemy w Krym powinien być rozwiązany poprzez dialog przy zachowaniu jedności Ukrainy. Krym powinien być ośrodkiem dobrobytu, turystyki i kontaktu różnych kultur, a nie militarnych napięć. (...) Pokojowego współistnienia wszystkich grup etnicznych i religijnych na Krymie jest niezbędne dla dobrobytu Krymu i Ukrainy, jak również dla pokoju w regionie Morza Czarnego.Turcja jest gotowa przyczynić się do zmniejszenia napięcia i do uregulowania problemów w Krymie.

Oświadczył Ahmet Davutoglu podczas konferencji w Kijowie
 

Tureckie działania nie ograniczają się jedynie do okrągłych słów i deklaracji. Jeszcze tego samego dnia Davutoglu kontaktował się np. z szefem polskiej dyplomacji Radosławem Sikorskim. W niedzielę natomiast turecki minister rozmawiał między innymi z szefami dyplomacji USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Można się spodziewać, że ta aktywność utrzyma się.

Sukces w mediacji lub, chociaż skuteczny udział w zaprowadzaniu porządku na Krymie stanowiłby dla Turcji ogromny atut i dowód na jej siłę oraz dobrą wolę. Ankarze nie zaszkodzi trochę dobrej prasy, po zamieszaniu z zakupem chińskiego systemu przeciwlotniczego i oskarżeniach wobec obecnej władzy o autorytarne ciągoty. Poza tym Turcja nie potrzebuje kolejnego konfliktu przy swoich granicach.

Turcja nie tylko czuje się powiązana z Krymem politycznie, historycznie i ekonomicznie, ale jest również najsilniejszym w regionie państwem NATO i poważną siłą militarną w rejonie Morza Czarnego. Kontrolując cieśninę Bosfor i dysponując najnowocześniejszą marynarką na tym akwenie stanowi istotny element polityczno-militarnej układanki. Dzięki swej pozycji jest też ważnym graczem w ewentualnych działaniach Unii Europejskiej czy NATO.

Nie należy zapominać nie tylko o tureckich bazach wojskowych i dyplomacji, ale również o możliwościach ekonomicznych i gospodarczych działań. Dotyczących np. żeglugi przez Bosfor, czy Południowego Korytarza Gazowego. Turcja dysponuje nie tylko wielkimi ambicjami, ale też szerokim wachlarzem możliwości wpływu na sytuację w rejonie Krymu i całego Morza Czarnego. 

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Maniek
wtorek, 4 marca 2014, 14:39

Warto dodać że Turcja ma największą w NATO armię zaraz po USA... oni sami mogli by sporo namieszać Rosji... a co dopiero gdyby włączyły się inne kraje z NATO...

Polish
wtorek, 4 marca 2014, 18:25

Jak by chcieli Rosjanie to by USA, Turcja i całe EU poleciało z dymem, ile głowic nuklearnych ma Rosja 40tys ? czy jestże więcej i tu masz odp.

Eagle
wtorek, 4 marca 2014, 13:28

O Komorowskim można mówić dużo i śmiesznie, ale trzeba przyznać, że ruszył głową bo dzisiaj leci na 2 dni do Turcji na rozmowy z najwyższymi władzami ich państwa. Dobrze by było trzymać przyjazny układ z Turkami.

bulwers
wtorek, 4 marca 2014, 18:01

To jeden z najgorszych prezydentów Polski. Jawnie łamie konstytucję nie przeciwstawiając się kiedy np Tusk zabiera z MON ponad 3 miliardy zł. 1,95% co zakłada konstytucja jest tylko na papierze. Prezydent jest papierowy i jest historykiem ale nie polskiej historii bo nic go nie nauczyli za komuny.

grrrr
środa, 5 marca 2014, 18:56

Turcja - 75 mln ludzi / 15.000$ /os. PKB(PPP) Rosja - 143 mln ludzi / 18.000$ /os. PKB(PPP) Turcja całkiem spory potencjał i gospodarczy i militarny. Co kupuja w ostatnim czasie dla wojska, najczęściej wiąże się z transferem technologii do nich i sensownym offsetem. Prędkość dodawania komentarzy do serwisu woła o pomstę do nieba...

Defens
środa, 5 marca 2014, 17:33

Turcja - 75 mln ludzi / 15.000$ /os. PKB(PPP) Rosja - 143 mln ludzi / 18.000$ /os. PKB(PPP) Turcja całkiem spory potencjał i gospodarczy i militarny. Co kupuja w ostatnim czasie dla wojska, najczęściej wiąże się z transferem technologii do nich i sensownym offsetem.

Francja i Niemcy
wtorek, 4 marca 2014, 10:24

Podziwiam rozwój Turcji. Widziałem kunszt ich pilotów. USA, Turcja, Wielka (!!!) Brytania, Polska, Ukraina, Chiny... Trzeba dać Putinowi jasny sygnał. Żydzi sobie Polski nie odpuszczą, więc Ameryka... Bóg z wami, a nie z Imperium Zła.

jan88
wtorek, 4 marca 2014, 15:46

Wy macie tak słabą wiedzę na temat armii , że to aż głowa mała. Wczoraj to w jaki sposób opisaliście wyposażenie armi versus wzmianka o nibym mocarstwie Turcji - to głowa mała. Tak dla przypomnienia - większość jednostek pływających Turcji pochodzi z lat 60-70 i są to albo jednostki Tureckie (te z lat 60) albo jednostki z demobilu amerykańskiego (z lat 70). A porównując wyposażenie floty US versus FR ( w obydwu armiach zdecydowaną większość jednostek stanowią okręty wyprodukowane w latach 80 [późnych np. 87]; ) Stan liczebny US-287 jednostek versus FR -280 jednostek

Tweets Defence24