Turcja będzie walczyć z "antychińską" aktywnością

3 sierpnia 2017, 17:13
Mevlut Cavusoglu Turcja
Fot. Tasnim/Wikimedia Commons, CC BY 4.0

Turcja będzie traktować sprawy bezpieczeństwa Chin jak własne - oświadczył szef tureckiej dyplomacji Mevlut Cavusoglu w czwartek w Pekinie. Jak ocenia AP, sugeruje to pogłębienie współpracy obu państw w walce z ujgurskimi rebeliantami z chińskiego Sinkiangu.

Rząd w Ankarze będzie traktował zagrożenia dla bezpieczeństwa Chin jak zagrożenia dla własnego bezpieczeństwa oraz nie pozwoli na "jakąkolwiek antychińską aktywność w granicach Turcji lub na obszarach przez Turcję kontrolowanych" - powiedział Cavusoglu dziennikarzom po spotkaniu z szefem MSZ Chin Wangiem Yi.

Wypowiedź Cavusoglu to przykład zmiany w retoryce Turcji wobec Ujgurów, mieszkającej w Chinach muzułmańskiej mniejszości etnicznej pochodzenia tureckiego.

Do niedawna stosunki chińsko-tureckie obciążone były brakiem zaufania; przyczyną tego stanu rzeczy były starania podejmowane przez Turcję w celu odsunięcia od władzy sojusznika Chin, prezydenta Syrii Baszara el-Asada oraz przyjmowanie przez Turcję uciekających przed prześladowaniami w Chinach Ujgurów.

Obrońcy praw człowieka od lat oskarżają Chiny o stosowanie represji wobec ludności ujgurskiej i przyczynianie się w ten sposób do jej radykalizacji. Pekin zarzuca ugrupowaniom ujgurskim dążenia separatystyczne i terroryzm.

W ostatnich miesiącach tysiące Ujgurów zbiegły z Chin do Turcji, by następnie przyłączyć się do dżihadystycznych ugrupowań w Syrii lub po prostu po to, aby uciec przed chińskimi represjami. Chiny z kolei skłoniły swych sojuszników, Rosję i Syrię, do dzielenia się danymi wywiadowczymi o ujgurskich bojownikach w Syrii, z obawy, że po powrocie do Chin będą przeprowadzać tam zamachy.

Czytaj więcej: Chiny w Dżibuti: nowe rozdanie w geopolitycznej rozgrywce

Szef dyplomacji Chin powiedział w czwartek, że "pogłębienie współpracy w dziedzinie zwalczania terroryzmu i zapewniania bezpieczeństwa to najważniejszy element" w chińsko-tureckich stosunkach.

W ostatnich latach Chiny, Turcja i Rosja umocniły wzajemne więzy, podczas gdy władze w Ankarze odsunęły się od Zachodu na tle sporów m.in. o naruszanie praw człowieka - wskazuje AP.

Pekin pozytywnie wypowiedział się o możliwości przyłączenia się Turcji do Szanghajskiej Organizacji Współpracy, struktury regionalnej tworzonej przez Chiny, Rosję, Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan, a mającej stanowić przeciwwagę dla wpływów USA w Azji Środkowej. Turcja i Rosja poparły z kolei kilka strategicznych chińskich inicjatyw, w tym projekt Pasa i Szlaku.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Reklama
Kryniu
piątek, 4 sierpnia 2017, 00:19

Chiny, Rosja, Turcja :/ oj knocą coś amerykańce, knocą... a w okrutnym "detalem" z tekstu powyżej jest straszny los Ujgurów.

dim
piątek, 4 sierpnia 2017, 11:53

Chiny, jak Chiny, ale polskie media jakoś nie informowały, że turecki minister obrony, czy też wojny, to samo powiedział także w kwestii roszczeń FYROM: "Całkowicie popieramy wszystkie ambicje Republiki Macedonii". A tylko dziecko na Bałkanach mogłoby jeszcze nie wiedzieć (gdyby takie się gdzieś znalazło, np. cygańskie), że chodzi o znacznie więcej, niż wyłączne prawo użytkowania wspólnej wielu ludom nazwy. Oczywiście, że istnieje tu także pewna sprzeczność - Saloniki są uważane za im należne, jednocześnie przez owych słowiańskich Macedończyków, jak i przez Turków, jednocześnie. Patrz niedawne uwagi prezydenta Erdogana, o skrajnie niesprawiedliwej granicy, pozostawiającej głęboko i tak historycznie tureckie wielkie miasto poza tureckimi granicami. Plus te "tureckie wody terytorialne" - na przykład te na południe od Krety - o nich także polskie media milczą. Czyli "nie ma" w Europie rewizjonizmu skopiańskiego, "nie ma" tureckiego, ale o Turcji w sprawie Chin warto pisać ?

yaro
piątek, 4 sierpnia 2017, 23:45

Pisałem to jakiś czas temu przy okazji informacji o zakupie przez Turcję systemu S400, że jeśli Turcja dogada się z Chinami a już jest mocno dogadana z Rosją plus jeszcze Iran to taki sojusz spowoduje utratę wpływów USA i Europy na bliskim wschodzie, jeszcze tylko brakuje wyjścia Turcji z NATO (choć w to na razie nie wierzę) i będziemy mieli pięknego kotleta.

antisol
wtorek, 8 sierpnia 2017, 00:18

wyjdzie, wyjdzie na pewno. czekają na pretekst. pewnie coś w europie co wywoła "oburzenie". po wyjściu turcji z nato europa to już będzie gorący kartofel. jeszcze wyjście wojsk usa z niemiec pod pretekstem ochrony południowej i wschodniej flanki i się zacznie europejska wiosna.

Tweets Defence24