Reklama

Geopolityka

Trump nie założy nowej partii

Fot. Gage Skidmore/Flickr/CC BY-SA 2.0
Fot. Gage Skidmore/Flickr/CC BY-SA 2.0

Nie zakładam nowej partii - zapewnił w niedzielę, w swoim pierwszym publicznym wystąpieniu po odejściu z urzędu, były prezydent USA Donald Trump. Powiedział, że być może zdecyduje się kandydować w wyborach prezydenckich w 2024 roku.

"Rozpoczęta przez nas niesamowita przygoda jest daleka od zakończenia" - powiedział Trump na dorocznej konferencji środowisk konserwatywnych CPAC (Conservative Political Action Conference), która w tym roku odbywa się w Orlando na Florydzie.

"Nasz ruch dumnych, ciężko pracujących amerykańskich patriotów dopiero się zaczyna i na końcu wygramy" - dodał Trump w wystąpieniu przypominającym te kampanijne.

Polityk, który w styczniu opuścił najwyższy urząd w państwie, zapewnił, że nie ma w planach założenia nowej partii. Informacje o tym, że ma taki zamiar nazwał "fake newsem". "Mamy Partię Republikańską. Będzie zjednoczona i silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Nie zakładam nowego ugrupowania" - mówił przy wiwatach swoich zwolenników miliarder z Nowego Jorku.

Jednocześnie Trump zasugerował, że być może zdecyduje się kandydować w wyborach prezydenckich w 2024 roku. "Kto wie, być może nawet zdecyduję się pokonać ich po raz trzeci" - zastrzegł, utrzymując, że listopadowe wybory prezydenckie przegrał z Demokratą Joe Bidenem z powodu wyborczych oszustw. Te nie zostały jednak udowodnione w amerykańskich sądach, za co w niedzielę były gospodarz Białego Domu krytykował amerykański wymiar sprawiedliwości.

Reklama
Reklama

W swym wystąpieniu na Florydzie były prezydent negatywnie oceniał swojego następcę, skupiając się głównie na polityce migracyjnej. Uznał, że Biden "miał najbardziej katastrofalny pierwszy miesiąc spośród wszystkich współczesnych prezydentów". Zdaniem Republikanina nowa administracja prowadzi politykę "przeciwko miejscom pracy, rodzinie, granicom, energii, kobietom oraz nauce".

Konferencja CPAC odbywa się prawie cztery miesiące po wyborach, w których Republikanie stracili kontrolę nad Senatem oraz Białym Domem. Partia jest podzielona w swojej wizji dotyczącej przyszłości i roli w ugrupowaniu Trumpa. W GOP trwa debata na temat kursu partii i tego, czy były prezydent jest jej "motorem" czy "hamulcowym". Część Republikanów w Kongresie preferuje "odcięcie się" od Trumpa, ale wśród działaczy partyjnych niższego szczebla niezmiennie cieszy się on wysokim poparciem.

Donald Trump jest faworytem do uzyskania wyborczej nominacji Republikanów w 2024 roku. Jak wynika z sondażu Morning Consult/Politico, 59 procent wyborców GOP twierdzi, że powinien on odgrywać "główną rolę" w partii, a 54 procent deklaruje, że poprze go w prawyborach.

Źródło:PAP
Reklama

Komentarze

    Reklama