Trump: Jerozolima stolicą Izraela. Zagrożenie czy uznanie realiów? [OPINIA]

17 grudnia 2017, 11:59
Kopuła na Skale, Jerozolima
Fot. Dan / Flickr.com / CC 2.0.
Reklama

Wystąpienie prezydenta Donalda Trumpa, w którym ogłosił, że Stany Zjednoczone przenoszą ambasadę do Jerozolimy, wywołało falę krytyki na całym świecie. Unia Europejska, Rosja, państwa arabskie oraz Iran skrytykowały decyzję Trumpa, nazywając ją niebezpieczną dla pokoju i bezpieczeństwa regionalnego. 

Niemniej warto wstrzymać się z potępieniem tej decyzji i skupić się na treści przemówienia, które zawiera wiele przesłanek. Donald Trump podkreślił że “nie możemy rozwiązywać naszych problemów, stosując te same błędne założenia, ani w kółko powtarzać te same strategie, które zawiodły nie raz”.

Do tej pory polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych w sprawie Jerozolimy była kierowana głównie przez ONZ-owskie rezolucje. Jednak w kontekście rozważań geopolitycznych, rezolucje ONZ w tej kwestii nic nie wnoszą i są ślepą uliczką. Winę za tę sytuację ponosi brak mechanizmów egzekwowania norm prawa międzynarodowego. Należy przypomnieć, że w prawie międzynarodowym nigdy nie pojawiło się jednoznaczne stanowisko w sprawie Jerozolimy.

Jedynie uchwalona w 1947 r. Rezolucja 181, która nadaje miastu status corpus separatum, miała za zadanie utrzymać równowagę sił w tej kwestii i zapobiec chaosowi. Nie została ona jednak zaakceptowana przez państwa arabskie, które od momentu proklamowania państwa Izrael dążyły do jego zniszczenia. 

Ale w swoim przemówieniu Donald Trump jasno powiedział, że “nasza deklaracja nie określa ani zasięgu izraelskiej jurysdykcji, ani nie kwestionuje dotychczasowych granic”. Trump daje do zrozumienia, że nie wyklucza podziału miasta na Zachodnią i Wschodnią Jerozolimę. Nie uznaje tym samym zasadności ustawy „Jerusalem Law” uchwalonej przez Izrael w 1980 r., która określa to miasto mianem swojej niepodzielnej stolicy.

Należy przy tym podkreślić, że przenosząc swoją ambasadę do Jerozolimy, Stany Zjednoczone nie negują prawa Palestyńczyków do tego miasta. W swoim przemówieniu Trump domyślnie nie używa wyrażenia “zjednoczona Jerozolima”, które pada w ustawie izraelskiej. Trump nie kieruje się również treścią „Jerusalem Embassy Act”, która dopuszcza przeniesienie ambasady USA tylko do “zjednoczonej Jerozolimy”. 

Przeniesienie ambasady jest raczej gestem symbolicznym, nie ostateczną deklaracją administracji amerykańskiej. W prawie międzynarodowym funkcją placówki dyplomatycznej jest reprezentowanie interesów państwa wysyłającego przez państwo przyjmujące np. podczas negocjacji z Rządem Państwa Przyjmującego.Określa to Wiedeńska Konwencja o Stosunkach Dyplomatycznych z 1961 r.

Zwracając uwagę na zakres instytucji rządowych, Jerozolima jest de facto stolicą administracyjną Izraela. Swoją siedzibę ma tam rząd (Kneset), liczne ministerstwa (poza Ministerstwem Obrony, które swoją siedzibę ma w Tel Awiwie). Wszelkie spotkania dwustronne odbywają się w Jerozolimie. Do tej pory nikt tego nie kwestionował (milczące przyjęcie) stąd można uznać, że status quo uznają też inne państwa. Jeżeli chodzi o stronę palestyńską, to spotkania między władzami Autonomii a głowami państw odbywają się w Ramallah, które pozostaje stolicą administracyjną Autonomii Palestyńskiej. Wszystkie spotkania dwustronne między stroną palestyńską, a zachodnimi przywódcami nigdy nie odbyły się we Wschodniej Jerozolimie. 

Warto zauważyć, że Trump również nie używa wyrażenia „oficjalna stolica Izraela”, ani „administracyjna stolica Izraela”. Oznacza to, że Stany Zjednoczone nie łamią ani postanowień wynikających z rezolucji ONZ ani prawa międzynarodowego. Stąd porównanie kroku Stanów Zjednoczonych do aneksji Krymu przez Rosję jest całkowicie nietrafione. Jeżeli chodzi o Krym mieliśmy do czynienia z ewidentnym złamaniem norm prawa międzynarodowego, np. jeżeli chodzi o zastosowanie siły. 

Krytyka należy się nie Stanom Zjednoczonym, ale szefowej unijnej dyplomacji Federice Mogherini, która powiedziała, że kraje członkowskie nie przeniosą ambasad do Jerozolimy i nadal będą wspierały koncepcję corpus separatum, czyli ustalenia Rezolucji ONZ z 1947 r. To rozwiązanie prowadzi donikąd, ponieważ żadna ze stron jej nie uznaje.

Czytaj także: Jerozolima stolicą Palestyny. Państwa islamskie zjednoczone przeciwko USA

Również słowa potępienia ze strony Rosji są niezrozumiałe jako że Rosja była pierwszym państwem, które uznało Jerozolimę Zachodnią jako stolicę Izraela.  Na tej podstawie, komentarze określające decyzje Trumpa mianem niepoważnej i nieprzemyślanej, są nieuzasadnione. Zagrożeniem dla bezpieczeństwa regionalnego są stwierdzenia, że Stany Zjednoczone łamią normy międzynarodowe. Takie stanowisko dyskredytuje Waszyngton w oczach opinii publicznej. Na pewno zyskują na tym Rosja i Iran. 

Małgorzata Krakowska

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
Reklama
olo
niedziela, 17 grudnia 2017, 12:37

Uznanie realiów. Izrael zasiedla wschodnią Jerozolimę swoimi i zakazuje osiedlanie się tam Palestyńczykom co będzie skutkowało marginalizacją tych drugich.

Marcin
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 10:29

Zakazuje osiedlania się Arabom we Wschodniej Jerozolimie? Pierwsze słyszę.

Bogumił
niedziela, 17 grudnia 2017, 20:35

Kneset to nie rząd, lecz izraelski parlament.

Gosia
niedziela, 17 grudnia 2017, 23:02

oczywiscie, dziekuje za poprawke

Tomek72
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:12

Napiszę - tak któregoś dnia oglądałem w TVP dokument o gettcie Warszawskim ... Oczywiście TRAGEDIA ... Przełączyłem później kanał na jakiś anglojęzyczny dokument o Palestynie - oczywiście to NIE JEST TO SAMO, ale NIESTETY trudno nie zauważyć podobieństw ... Sytuacja jest o tyle trudna, że CHYBA NIKT KTO ZNA CHOĆ ODROBINĘ HISTORIĘ, nie powinien mieć wątpliwości, że Żydzi są tam gospodarzem

Godność osoby ludzkiej podstawą wolności
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 15:14

TRump wynagrodził Izrael za łamanie rezolucji ONZ, za nielegalną okupację od 1967r. i za nielegalne osadnictwo. Trump mógł co najmniej uzależnić uznanie Jerozolimy od zastopowania nielegalnego osadnictwa. Izrael i USA są dwoma państwami nie posiadającymi pisanego prawa zobowiązującego rząd i państwo do ochrony godności osoby ludzkiej - to tłumaczy wszystko. Każde państwo UE oraz UE jako taka mają takie pisane prawo, co oznacza fundamentalną różnicę wobec USA i Izraela, których polityka narusza godność własnych obywateli i cudzoziemców.

Mm6s
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:43

Te panie "godny i wolny"-jaką wolnośc w Palestynie mają Chrześcijanie czy inni innowiercy,geje i apostaci?Pojedź i sprawdź na własnej skórze.

Y
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 17:12

Pierwszą rezolucję ONZ złamali Arabowie,rezolucję nr 181 o podziale brytyjskiego mandatu Palestyny.Nigdy jej nie zaakceptowali próbując nieudolnie dokonać agresji na Izrael i zgarnąć jego ziemie.Co do Jerozolimy-jak Izrael może "okupować" miasto które nigdy nie leżało w "Panstwie Palestynskim" jako ze takowe panstwo nigdy nie istniało choćby przez sekundę z woli samych Arabów ktorzy odrzucili Rezucję nr.181?Czy twoja wybiórcza pamięć sięga do wydarzeń po roku 1967 a nie zadajesz sobie pytania JAK część Jerozolimy znalazła się pod rządami Jordańczyków od roku 1948?Bo z prawem miedzynarodowym nie miało to nic wspólnego.Zresztą śmiech moze ogarnąć gdy o prawie miedzynarodowym mówią Arabowie gwalcący te prawo na każdym kroku choćby poprzez terroryzm i celowe oraz w pełni świadome atakowanie celów cywilnych.To tak jakby hitlerowcy ganili kogoś za antysemityzm.

Der
niedziela, 17 grudnia 2017, 17:27

Jerozolima należy do Izraela, amen.

Marek MM
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 09:37

Jest to wylacznie stwierdzenie stanu faktycznego. Jerozolima jest stolica Izraela! Mi to pasuje.

De Retour
niedziela, 17 grudnia 2017, 15:18

Za kilka dni będzie głosowanie RB ONZ w tej sprawie.

De Retour
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 20:20

Wynik głosowania 14 do 1. Trudno nazwać to sukcesem dyplomacji USA...

kol
niedziela, 17 grudnia 2017, 14:48

Dziwi mnie, że każdy tak ulega Palestyńczykom pomimo tego, że nie sprawują żadnej władzy w Jerozolimie baa anwet nie posiadają większości. Dlaczego każy graj tak bardzo boi się Islamu? Izraelczycy jako jedyni walczą z muzułmanami podczas gdy w Europie panoszy się poprawność polityczna.

luis
niedziela, 17 grudnia 2017, 14:29

Prawda jest taka, że Trump włożył kij w mrowisko, a Izrael chce namówić do tego samego innych. Zobaczymy co z tego wyniknie. Na miejscu USA zbudowałbym tę ambasadę z naprawdę solidnych materiałów, z fosą, czarcią zapadką i rakietą ewakuacyjną.

Viggen
niedziela, 17 grudnia 2017, 19:31

Powiedział to co ustalono naście lat temu a Obama z Clinton niemieli odwagi. Ende!

sylwester
niedziela, 17 grudnia 2017, 14:40

a co ma z tego wyniknąć , tam i tak jest wojna od samego początku powstania Islamu , Islam albo atakuję albo zbiera siły do ataku lub przeczekuje i szuka możliwości zaatakowania w inny sposób , cokolwiek się nie powie czy nie zrobi nie zmieni to polityki Islamu który będzie walczył dopóki istnieje jakakolwiek inna religia , po reszta podejrzewam że jak zostanie sam Islam to i tak będą walczyć miedzy swoimi odłamami

Tweets Defence24