Reklama
Reklama

Traktat INF wkrótce reliktem Zimnej Wojny?

8 sierpnia 2014, 15:31
Rosja mogła naruszyć traktat INF, wdrażając nową wersję pocisków Iskander. Fot. Wikimedia Commons.
W ramach traktatu INF z eksploatacji wycofano między innymi pociski RSD-10 Pioneer (kod NATO SS-20).
Fot. mil.ru.

W ostatnich dniach Stany Zjednoczone coraz częściej wyrażają niezadowolenie w związku z łamaniem przez Rosję podpisanego w 1987 roku Układu o całkowitej likwidacji rakiet średniego i pośredniego zasięgu. Ewentualne wypowiedzenie wspomnianego traktatu będzie miało poważne skutki dla Polski i prowadzonej przez nią modernizacji armii.

Traktat o całkowitej likwidacji rakiet średniego zasięgu z 1987 roku

Podpisanie w grudniu 1987 roku przez USA i ZSRS Układu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu (500 – 5500 km)  (ang.Treaty on Intermediate-range Nuclear Forces”) poprzedził bezprecedensowy wyścig zbrojeń w Europie. Rozpoczął się on w 1975 roku, kiedy to Moskwa zadecydowała o rozmieszczeniu w europejskiej części kraju rakiet balistycznych RSD-10 Pioneer (kod NATO: SS-20), w celu zastąpienia przestarzałych pocisków R-12 Dvina (SS-4 Sandal) i R-14 Chusovaya (SS-5 Skean).

Pojawienie się tej broni wzdłuż zachodniej granicy ZSRR wzbudziło zaniepokojenie w kręgach dowódców NATO. Nowe rakiety o zasięgu do 5500 km, uzbrojone zależnie od wersji w jedną głowicę jądrową o mocy 1 Mt lub trzy głowice MIRV o mocy 150 kt, mogły od tej pory razić cele w całej Europie. Dodatkowo, wśród zachodnich planistów zaniepokojenie budziła możliwość odpalania rakiet z wyrzutni mobilnych i ich stosunkowo wysoka zakładana celność – około 500 metrów.  Uzbrojenie to zagrażało dominacji NATO w dziedzinie broni jądrowej średniego zasięgu w Europie, dlatego wkrótce Pakt Północnoatlantycki musiał zareagować.

Z jednej strony zadecydowano o rozpoczęciu negocjacji z ZSRS na temat redukcji rakiet średniego zasięgu w Europie. Z drugiej, w celu zniwelowania powstałej dysproporcji między siłami rakietowymi NATO i ZSRS, 12 grudnia 1979 roku zdecydowano o rozmieszczeniu w Europie dwóch nowych typów amerykańskiego uzbrojenia nuklearnego: rakiet balistycznych Pershing II o zasięgu do 1770 km oraz odpalanych z lądowych wyrzutni rakiet samosterujących BGM-109G Gryphon (lądowa wersja rakiet Tomahawk) o zasięgu do 2500 km. Począwszy od 1983 roku broń ta była rozmieszczana na terenie Wielkiej Brytanii, Niemiec, Belgii, Holandii i Włoch. W sumie do Europy miało trafić 108 wyrzutni Pershing II i 464 Gryphony. Nowe rakiety poza wypełnieniem strategicznej luki miały też służyć jako argument przetargowy w negocjacjach z Sowietami.

ZSRS zgodziło się na rozpoczęcie negocjacji w Genewie w 1980 roku. Rok później, 18 listopada 1981 roku, prezydent USA Ronald Reagan zaproponował ZSRS tzw. „zero option”, czyli wstrzymanie rozmieszczania amerykańskich rakiet w Europie w zamian za całkowite wycofanie sowieckich rakiet SS-4, SS-5 i SS-20 wycelowanych w europejskie kraje NATO. Warto zwrócić przy tym uwagę, że rosnąca liczba rakiet średniego i pośredniego zasięgu zdecydowanie zwiększała ryzyko przypadkowego wybuchu wojny. W odróżnieniu od międzykontynentalnych rakiet balistycznych lecących do celu przez ok. 25-30 minut, rakiety średniego zasięgu docierałyby do celów takich jak wyrzutnie rakietowe przeciwnika zaledwie w kilka minut. Zostawiało to bardzo niewiele czasu na identyfikację potencjalnego zagrożenia i reakcję. Błędna interpretacja danych z systemów wczesnego ostrzegania groziła więc wybuchem niechcianego konfliktu.

Do przełomu w negocjacjach doszło dopiero w 1986 roku, po serii spotkań dwustronnych w sierpniu i wrześniu,  których kulminacją był szczyt Gorbaczow-Reagan w Reykjaviku 11 października 1986 roku. Obie strony zgodziły się wówczas na całkowitą likwidację rakiet średniego (1000 – 3000 km) i pośredniego (3000 – 5500 km) zasięgu. Decyzja ta została wsparta w sierpniu 1987 roku przez kanclerza RFN Helmutha Kohla, który zadecydował o jednostronnym wycofaniu starszych rakiet Pershing IA o zasięgu do 740km użytkowanych wspólnie przez USA i RFN. Ostateczne porozumienie o całkowitej likwidacji rozmieszczonych na lądzie rakiet balistycznych o zasięgu od 500 do 5500 km zostało podpisane przez Ronalda Reagana i Michaiła Gorbaczowa podczas szczytu w Waszyngtonie 8 grudnia 1987 roku. Był to pierwszy i jak dotąd jedyny traktat o całkowitej likwidacji konkretnego typu uzbrojenia. Na jego mocy, do 1 czerwca 1991 roku zniszczono 2692 egzemplarze tej broni (846 amerykańskich i 1846 sowieckich). Obie strony zyskały prawo do wzajemnej inspekcji swoich instalacji militarnych związanych z tym typem uzbrojenia. USA i ZSRS otrzymały możliwość pozostawienia jedynie 15 sztuk nieoperacyjnych rakiet i wyrzutni, głównie z myślą o ich umieszczeniu w ekspozycjach muzealnych. W 1991 roku wydawało się, ze historia rakiet średniego i pośredniego zasięgu w arsenale USA i ZSRR została zakończona, a traktat o INF został powszechnie uznany za jedno z głównych porozumień kończących zimną wojnę.

Rakiety średniego i pośredniego zasięgu w Europie po zakończeniu Zimnej Wojny

Po zakończeniu zimnej wojny temat rakiet średniego zasięgu nie był poruszany przez ponad 15 lat. W międzyczasie Francja, która nie była sygnatariuszem układu INF z 1987 roku wycofała swoje rakiety pośredniego zasięgu S3 ze służby w 1996 roku, co całkowicie wyeliminowało tego typu broń na kontynencie europejskim. Sytuacja zmieniła się wraz z  kontrowersyjną wypowiedzią prezydenta Rosji Władimira Putina z 10 lutego 2007 roku, w której stwierdził on, że układ INF nie służy interesom Rosji. Kilka dni później szef sztabu sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej gen. Jurij Bałujewski oświadczył, że jego kraj może wycofać się z traktatu w razie kontynuowania przez USA projektu budowy tarczy antyrakietowej z pociskami Ground-Based Midcourse Defense (GMD) w Polsce i Czechach.

Rosyjskie wątpliwości w tej kwestii budził fakt, że Rosja i USA są jedynymi krajami na świecie, na które zostały narzucone takie ograniczenia traktatowe. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku uwagę amerykańskich analityków przykuły nowe rosyjskie systemy 9K720 Iskander-K (NATO: SS-26 Stone) z pociskiem manewrującym R-500. Wprawdzie zdaniem Rosjan maksymalny zasięg tej broni nie przekracza dozwolonych w traktacie 500 km, klasyfikujące tą broń jako rakiety krótkiego zasięgu, to jednak prawdopodobny faktyczny zasięg tej broni może być nawet czterokrotnie większy.

Według New York Times Rosjanie mogli testować zakazaną traktatem broń już w 2008 roku, aczkolwiek Stany Zjednoczone przez wiele lat nie upubliczniały tego faktu. Dopiero w maju 2013 roku po raz pierwszy kwestię możliwego naruszenia traktatu podjął w rozmowach z Moskwą przedstawiciel Departamentu Stanu, a w styczniu 2014 roku o swoich obawach USA poinformowało sojuszników z NATO. Oficjalnie kwestię tę podniósł 30 lipca 2014 roku prezydent Barack Obama w liście do prezydenta Rosji Władimira Putina. Spotkało się to z szybką reakcją Kremla, który uznał zarzuty za bezpodstawne i motywowane „innymi przyczynami”, co należy uznać za aluzję do konfliktu wokół Ukrainy. Wprawdzie bardzo prawdopodobne jest, że wyciągnięcie tej sprawy przez USA właśnie teraz po zestrzeleniu lotu MH17 jest elementem dodatkowej presji politycznej na Rosję warto jednak zastanowić się jakie konsekwencje dla naszego kraju i regionu miałoby faktyczne unieważnienie traktatu INF.

Łamanie traktatu o INF, a modernizacja Sił Zbrojnych RP

Dla sytuacji geostrategicznej Polski potencjalne wprowadzenie przez Federacją Rosyjskią broni, która narusza traktat INF będzie mieć negatywne znaczenie. Sprawiłoby to, że całe terytorium RP znajdzie się w zasięgu rosyjskich rakiet taktycznych Iskander-K, które mogą być uzbrojone w głowice jądrowe. Przy tym Rosja miałaby zdolność do rażenia celów na naszym terytorium bez rozmieszczania tych kompleksów rakietowych w obwodzie kaliningradzkim czy na terenie zachodniej Białorusi, jak to musiałoby mieć miejsce dla rakiet o zasięgu nie większym niż 500 km. Sprawia to, że tym ważniejsze staje się jak najszybsze zmodernizowanie polskiej obrony powietrznej, która obecnie jest zupełnie nieprzygotowana do obrony przed tego typu nowoczesnymi pociskami. 

Jednocześnie należy oczekiwać adekwatnej odpowiedzi ze strony NATO, coraz bardziej skonsolidowanego wokół kryzysu na Ukrainie. Potencjalne działania Paktu mogą również obejmować wprowadzenie do służby nowych typów uzbrojenia. Mogą one obejmować zarówno wdrażanie coraz doskonalszych systemów obrony przeciwrakietowej, jak i rakiet manewrujących, najprawdopodobniej przenoszonych przez samoloty bojowe lub okręty podwodne. Może to mieć wpływ również na procesy modernizacji Sił Zbrojnych RP. Obecnie Polska stara się o zakup pocisków manewrujących AGM-158 JASSM dla samolotów F-16, a w debacie publicznej, w tym także na łamach Defence24.pl, podnoszono wielokrotnie problem pozyskania pocisków manewrujących dla okrętów podwodnych. Gdyby Moskwa zdecydowała się jednak na wystąpienie z Traktatu INF, nie można wykluczyć, że jednym z kontrposunięć NATO w dłuższym okresie czasu byłaby właśnie zgoda na przekazanie Polsce pocisków manewrujących bazowania lądowego. Obecnie systemy podobnej klasy, przeznaczone dla sił lądowych, o zasięgu ponad 500 km nie znajdują się jednak na uzbrojeniu krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego. Należy zwrócić przy tym uwagę, że scenariusz nakręcania wyścigu zbrojeń rakietowych w Europie Środkowej nie leży w interesie naszego kraju, podobnie jak nie leżał w interesie Europy Zachodniej w latach 80. XX wieku lecz decyzja w tej sprawie zostanie podjęta na Kremlu.

Andrzej Hładij

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 20
zarro
sobota, 9 sierpnia 2014, 18:35

Jedynym i sensownym rozwiązaniem nie bacząc na traktaty międzynarodowe jest pozyskanie broni ofensywnej, my W razie konfliktu zostaniemy przeorani, Moskwa zniknie z powierzchni ziemi. Jedynie to może Rosje powstrzymać! A jaką dziś mamy broń? Zapewnienia NATO.....to chyba jednak za mało!

hehehe
wtorek, 12 sierpnia 2014, 18:46

Wyrazy niepokoju na twotterze i lajki na Fejsbuku :P

kubala
sobota, 9 sierpnia 2014, 15:57

Widze ze nikt z was nie zdaje sobie sprawy ze to nie te czasy w ktorych toczyla sie 2 wojna ,obecnie jesli dojdzie do otwartego konfliktu to na pierszy ogien pojda atomowki ,pozostaly sprzet mozna bedzie wlozyc do muzem..

hehehe
wtorek, 12 sierpnia 2014, 18:47

Nie pójdą, chyba że chcą rządzić pustyniami, zgliszczami i światem bez dostępu do słońca ;)

gosc
poniedziałek, 11 sierpnia 2014, 15:10

Dlatego trzeba miec konkretna bron odstraszajaca i obronna. Skoro wrog sie zbroi to my tez musimy.

mmx
piątek, 8 sierpnia 2014, 17:59

Dla mnie jest to ofensywa polityczna USA, aby podważyć zapis porozumienia NATO-Rosja, który głosi, że "w obecnym i przewidywalnym środowisku bezpieczeństwa" NATO nie rozmieści swoich baz na wschodniej flance sojuszu. Jestem przekonany, że wywiad USA i nasz już dawno wiedział o tych rakietach. Teraz należy pozyskać pociski JASSM dla polskich F-16, aby pokazać ruskim, że my też możemy kąsać, zbroić się oraz przyjąć wojska NATO na naszym terytorium.

Wojtekus
sobota, 9 sierpnia 2014, 06:57

JASSM to juz dawno miec powinnismy tak jak maja je Finowie. Teraz byla by kolej na szukanie Jassm-ER.

Feldmarszal
sobota, 9 sierpnia 2014, 01:21

Amerykanie pewnie będą robić co w ich mocy żeby unikać takiej konfrontacji. Jeśli wejdą z bazami do Polski - Rosjanie też będą mogli zdjąć rękawice, a na zajmowanie się pełną zimną wojną z Rosją w Europie, Chinami na Pacyfiku i z ich bałaganem na Bliskim Wschodzie po prostu ich nie stać.

Przemo
piątek, 8 sierpnia 2014, 16:33

Żeby rakieta przechwytująca miała większy zasięg, musi mieć większą prędkość, a większa prędkość rakiety przechwytującej oznacza, że może przechwycić cel o większej prędkości i większym zasięgu. W tym kontekście, usunięcie z przetargu "Wisła" Izraelsko - Amerykańskich rakiet "Stuner" o zasięgu ok 250 km wydaje się dużym błędem. A są jeszcze korzyści wynikające z tego, że ta sama liczba baterii "Stuner" pokryje dużo większy obszar. Jeżeli Amerykanie nie sprzedadzą nam JASSM, to trzeba brać pociski Taurus lub Scalp, do kompletu z Eurofighterem lub Rafale. Nie cackać się z Amerykanami nie chcą sprzedać tego co chcemy kupić, kupujemy podobny produkt gdzie indziej i przy okazji kilka innych.

say69mat
niedziela, 10 sierpnia 2014, 01:45

Koncepcja Stunnera jest zawarta w pakiecie Raytheona dla naszego kraju. Raytheon i Rafael współpracują od lat dla tego nie dziw się, że Izrael wycofał się z przetargu, a pocisk jest firmowany logo firmy amerykańskiej. Wystarczy ciutkę poszperać http://www.raytheon.com/capabilities/products/stunner/

oskarm
sobota, 9 sierpnia 2014, 20:34

Przemo, Stunner nie ma zasięgu 250 km, a tylko 160 km (przy czym zwalczanie pocisków balistycznych zasięg ten spada do 40km). 250 km to błędne tłumaczenie. Wielu dziennikarzy nie rozróżnia zasięgu rakiety od zasięgu pocisków, które ta rakieta może zwalczać.

K
piątek, 8 sierpnia 2014, 15:58

"Uzbrojenie to zagrażało dominacji NATO w dziedzinie broni jądrowej średniego zasięgu w Europie, dlatego wkrótce Pakt Północnoatlantycki musiał zareagować..." - dobre.

Hans Close
piątek, 8 sierpnia 2014, 18:47

Kacapy muszą poczuć swoją wielkość i miejsce w szeregu, które wyznacza wielkość gospodarki, populacji i wydatki na zbrojenia. Fakty wyglądają tak: wydatki na zbrojenia: USA 663mld $ Chiny 98mld $ UK 69mld $ Francja 65mld $ Rosja 61mld $ Populacja: USA 350mln obywateli + UE 650 mln obywateli = 1mld światłych obywateli Rosja 150 ml zapijaczonych, chorych na AIDS, durnych Kacapów! Gospodarka: UE łącznie jest największą gospodarką na świecie, zaraz po tym USA "Gospodarka" Rosji jest porównywalna z gospodarką Włoch.

observer
sobota, 9 sierpnia 2014, 13:18

Niby artykuł fajny ale jak czytam ZSRS zamiast ZSRR to jakbym jakiegoś gimbusa czytał, który w google translatorze to pisał

Baphomet
niedziela, 10 sierpnia 2014, 12:04

"Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich" to prawidłowa i właściwa nazwa, w przeciwieństwie do nazwy "Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich" narzuconej w czasach PRL. Wystarczy przejrzeć fachową literaturę poczynając od publikacji nieodżałowanego śp. prof. Wieczorkiewicza...

Hefajstos
sobota, 9 sierpnia 2014, 16:32

ZSRS jest poprawna forma i urzywalo sie jej przed II wojna swiatowa . ZSRR jest skrutem narzuconym nam przez komunistow poniewarz w naszym jezyku nie bylo slowa radziecki tylko sowiecki i to im nie pasowało . Chcieli zebysmy ich kraj uwarzali za kraj rad a nie sowiety . ogolnie obie formy sa poprawne

chateaux
poniedziałek, 11 sierpnia 2014, 03:08

Juz w 2004 roku, podczas wizyty rosyjskich generałów w USA, Rosjanie informowali nieoficjalnie że chcieliby wycofać się z traktatu, a Amerykanie równie nieoficjalnie odpowiedzieli im że nie mieliby nic przeciwko temu. O naruszaniu INF 0rzez Rosjan Amerykanie mowia już jednak nie od dziś lecz od mniej więcej sierpnia 2013 roku, w kontekscie nie tylko Iskandera, lecz przede wszystkim rosyjskiego ICBM RS-26 Rubież. Rosjanie zglosili go do Nowego START jako ICBM, podczas gdy Amerykanie twierdza ze ten znacznie mniejszy od pocisków Topol-M i Jars pocisk ma zasieg zaledwie 5500 km, czyli jest IRBM a nie ICBM. Na domiar zlego, w zeszlym roku na defiladzie z okazji dnia zwyciestwa w Minsku, została zaprezentowana 6-cio osiowa ciężarówka, znacznie mniejsza od 8-mio osiowych ciezarowek Topoli i Jarsów, za to w sam raz nadajaca się dla mniejszych pocisków jak Buława i Rubież. SLBM na ciężarówkę Rosjanie nie wlożą, ale już na IRBM jak twierdzą Amerykanie nadaje się doskonale.

qwerty
sobota, 9 sierpnia 2014, 00:32

I tak się nie obronimy, bo Wisła to będzie system ŚREDNIEGO zasięgu. Tylko dodatkowo system dalekiego zasięgu, może w pełni zabezpieczyć przed takimi rakietami.

wróg
piątek, 8 sierpnia 2014, 23:26

Wykład z historii piękny, ale... Od czasów traktatu głowicę stały się czterokrotnie lżejsze bez straty mocy (materiał czystszy, lepiej rozłożony, lepiej wzbogacony, lepiej opłasczony). Zapalniki stały się ponad 20 krotnie lżejsze (głównie wzrostem niezawodności, a przez to brak powielania wielu układów). Układy nawigacyjne dziś praktycznie nie zajmują miejsca, i nie trzeba wozić ze sobą serwerowni. Rakiety i silniki są dziś o zupełnie innym stosunku mocy do masy niż prawie 30 lat temu. Skracając... te dzisiejsze rakiety średniego zasięgu to po prostu rozwinięte rakiety o mniejszych zasięgach, a nie powrót do średniej klasy pocisków. Są mniejsze, tańsze, lżejsze. Dziś pociski tej klasy co niegdyś średnie musiałyby przenosić śrut jądrowy po 120 głowic taktycznych, albo kilak większych.

gosc
poniedziałek, 11 sierpnia 2014, 15:22

Nic nie zrozumiales z tego tekstu. Jak sie ma do tej twojej teorii fakt, ze Iskander ma wiekszy zasieg niz deklarowane do 500km? I ze te wlasnie rakiety sa dowodem na pogwalcenie traktatu?

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama