Textron kupił 63 francuskie myśliwce do „walki” z F-22 i F-35

20 września 2017, 16:32
Foto: Tim Felce (Airwolfhound)/CC-BY-SA 2.0
F-35 podczas wspólnych ćwiczeń z należącymi do Textron Airborne Solution samolotami Kfir (na dole) i Hawker Huner (po lewej) - fot. ATACS

Należąca do koncernu Textron spółka Textron Airborne Solutions nabyła 63 myśliwce Dassault Mirage F1, części zamienne i 150 silników. Maszyny otrzymają radary AESA i systemy aktywnego zakłócania, które posłużą im do "walki" z samolotami typu F-22 i F-35 należącymi do USAF.

Textron planuje kolejne zakupy, aby utworzyć flotę co najmniej 150 maszyn wymaganą przez USAF. Amerykanie panują bowiem zatrudnić prywatnego wykonawcę do pełnienia funkcji „lotnictwa przeciwnika” (tzw. „red air” service) podczas szkolenia pilotów myśliwskich. 

Textron Airborne Solutions jest marką młodą, bowiem utworzoną zaledwie w zeszłym roku przez koncern. Jest to jednak rebranding dobrze znanej marki ATAC (Airborne Tactical Advantage Company), która dysponowała niemal 30 samolotami bojowymi i była jedyną cywilną firmą dopuszczoną do treningów z pilotami słynnej szkoły pilotów US Navy Top Gun oraz z załogami F-22 Raptor należącymi do USAF.

Firma dysponowała niemal 30 sprowadzonymi zza granicy samolotami bojowymi, które pełniły rolę przeciwnika podczas szkolnych walk powietrznych. W jej arsenale znajdowały się izraelskie F-21 Kfir, brytyjskie MK-58 Hawker Hunter oraz czeskie L-39 Albatros.

F-35 Draken Hunter
F-35 podczas wspólnych ćwiczeń z należącymi do Textron Airborne Solution samolotami Kfir (na dole) i Hawker Huner (po lewej) - fot. ATACS

Jak podaje portal Flight Global, do tej floty 5 września 2017 roku dołączyły aż 63 naddźwiękowe myśliwce Dassault Mirage F1, należące wcześniej do francuskich sił powietrznych. Maszyny tego typy, opracowane w połowie lat 60. ubiegłego wieku, osiągają prędkość 2 Machów.

Samoloty mają być „unowocześnione” poprzez instalację nowoczesnych radarów AESA i systemów aktywnego zakłócania, co jest odpowiedzią na wymagania US Air Force w zakresie samolotów „agresorów” przeznaczonych do konkurowania z najnowszymi samolotami F-35 oraz F-22. Z oczywistych przyczyn wszystkie zakupione Mirage F1, które będą przeznaczone do lotów, otrzymają amerykańskie, cywilne rejestracje.

Czytaj też: Polskie MiGi "agresorami" w USA?

Łącznie w najbliższym czasie Textron Airborne Solutions planuje zwiększyć swoją flotę do ponad 150 samolotów, aby móc skutecznie starać się o kontrakt amerykańskiego lotnictwa dotyczący usług „Red Air”, czyli symulowanego przeciwnika (nazwa nawiązuje do tego, że w systemie NATO czerwone symbole na mapie oznaczają przeciwnika, a niebieskie własne jednostki). 

Po zawieszeniu funkcjonowania co najmniej części jednostek „agresorów” USAF w związku z cięciami budżetowymi siły powietrzne zmuszone zostały do outsourcingu tych działań, korzystając z usług takich firm jak ATAC (dziś Textron Airborn Solutions) czy Draken International. O ile jednak ta ostatnia firma zdecydowała się na zakup samolotów posowieckich z demobilu krajów takich jak Polska (skąd pozyskano MiGi-21), czy produkowanych przez Czechy L-159 ALCA, to TAS zdecydował się na inną taktykę.

Koncepcja Textron Airborne Solution, to zakup maszyn z krajów zachodnich, które będą mogły być eksploatowane przez co najmniej dekadę z gwarancją dostaw części zamiennych, dokumentacji i wsparcia technicznego. Stąd wybór francuskich maszyn o dość wysokich osiągach i wykorzystujących wiele stosowanych nadal komponentów. Mimo to, pewne wybrane elementy można pozyskać tylko z maszyn już wyprodukowanych, dlatego spośród 63 zakupionych Mirage F1 różnych wersji zaledwie około 40 będzie latać. Pozostałe maszyny będą sukcesywnie kanibalizowane. Dlatego w najbliższych miesiącach można spodziewać się kolejnych zakupów.

W styczniu przyszłego roku spodziewane jest rozpisanie przez USAF postępowania na usługi ADAIR (Adversary Air) w wymiarze około 37 tys. godzin lotu o wartości szacowanej na 15 mld dolarów. Rozstrzygnięcie tego postępowania i podpisanie kontraktu zaplanowano na rok 2018. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 44
Reklama
Zefir
środa, 20 września 2017, 18:52

I pomyśleć że nasze pierwszoliniowe F16 nie mają nawet radarów AESA a Migi 29 dozbrajamy przedpotopowymi R27.

Arek102
piątek, 22 września 2017, 03:07

Radarów AESA nie mają bo mieć nie mogą. Wersja F-16 z radarem AESA ma owiewkę dziobu w innym kształcie. Poza tym nasze F-16 przechodziły ostatnio jakąś moderkę elektroniki pokładowej i jak mnie pamięć nie myli to chodziło o komputer misji tak by dostosować pociski JASSM i właśnie radar oraz łączność/szynę LINK16.

aser
czwartek, 21 września 2017, 09:38

Zadecydowały warunki dostępności samolotów i części zamiennych do nich, ale to chyba nie o to chodzi. No równie dobrze mogli rozkonserwować 63 F-16, zmodernizować je i gotowe. Czemu akurat Mirage F1?

oset
niedziela, 9 lutego 2020, 16:41

Bo nie trzeba nic przestrajać w radarach i stacjach wykrywania które automatycznie zaklasyfikują Mirage f1 jako wrogi cel. Pamiętajcie , że Mirage f1 najczęsciej bł używany na bliskim wschodzie przez kraje arabskie które były adversarzami USA. Więc ich sygnatury są dobrze znane systemom dozoru powietrznego i zostaną potraktowane z odpowiednią atencją.

polak mały
czwartek, 21 września 2017, 13:22

Do końca się tego nie dowiemy. Na pewno jest taniej, ale mogły być jakieś inne czynniki, np. sygnatura radarowa podobna do któregoś z sowieckich samolotów.

Precel
środa, 20 września 2017, 18:01

"Samoloty mają być „unowocześnione” poprzez instalację nowoczesnych radarów AESA i systemów aktywnego zakłócania". Czyli ich maszynki do treningu (patrz chłopcy do bicia dla maszyn V generacji) będą nowocześniejsze niż nasze, służące w pierwszej linii, migi.... ;P

sojer
środa, 20 września 2017, 22:28

Idąc tym rokiem rozumowania, jeżeli w MiG-21 zamontujemy radar AESA i nowy zestaw walki elektronicznej to staje się samolotem V generacji?! Te samoloty mają symulować Su-35.

BUBA
środa, 20 września 2017, 19:37

Zapomniałeś o dumie Polaków - F-16 Block-52 ...których system uzbrojenia zaprojektowano równie dawno temu co MiGa-29 9.12

niki
środa, 20 września 2017, 17:50

Równy rywal dla F-22 i F-35?

chateaux
czwartek, 21 września 2017, 06:20

A co mają kupić? Rosyjskie T-50? Skąd je wziąć?

vvv
środa, 20 września 2017, 17:49

coz moglibysmy im odprzedac su-22 lub mig-29 :)

Dropik
środa, 20 września 2017, 17:41

mogli nasze migi odkupić.

zenek
środa, 20 września 2017, 17:09

Motyla noga. Flota "przeciwników" do szkoleń silniejsza od całych naszych Sił Powietrznych. To się nazywa sprowadzić kogoś na ziemię.

Diabeł
czwartek, 21 września 2017, 03:19

Najlepsze w tym wszystkim jest , że to prywatna firma ...lol

Obalaczmitow
środa, 20 września 2017, 17:02

No to zaiste godny przeciwnik, może jeszcze niech zakupią i przerobią lim-2 albo su-22. W takich walkach to spokojnie wygrają 50:1 i bedą opisywać w ulotkach a funboye bedą grzać klawiatury do czerwoności o "niebywałych" sukcesach niewidzialnych maszyn. Su-27 nie kupią bo nie potrafią ich pilotować o su 35 czy 57 nie wspominając . To dopiero marketing haha

123
poniedziałek, 7 maja 2018, 15:14

Tymczasem NATO lata sobie nad Syria i Iranem gdzie chce, kiedy chce i robi co chce. Tyle na temat russkiego szajsu.

Davien
czwartek, 21 września 2017, 07:48

A po co maja za Rosje rozwiązywać problem zamontowania AESA w Su-27/35 , jak Rosji do tej pory się to nie udało. A co do pilotazu Su-35/57 to masz rację cieżko pilotować coś co albo istnieje w 60 egzemlarzach we wrogim państwie albo nie może się ze stadium prototypu wygrzebać.

Pawlowita
środa, 20 września 2017, 22:42

No to patrząc z drugiej strony pomyśl czy Rosję byłoby stać aby potrenować z f16 czy f18. O wyższej półce to nawet nie wspomnę...

lot
środa, 20 września 2017, 22:24

Troszkę toporna i przestarzała ta technologia SU-27 więc może mają trochę problemów ale nie przesadzaj sprzęt Rosyjski nie jest zły.

Polanski
środa, 20 września 2017, 22:15

Kupują coś co jest porównywalne do tych Su-27 i nic więcej. Tego Su-57 nie ma to nie ma co ćwiczyć. A jak go nigdy nie będzie to co wtedy? Pieniądze w błoto.

odys
środa, 20 września 2017, 21:44

Och, rzeczywiście. Ciekawe dlaczego Amerykanie nie kupują Su-27, albo Su-35, o 57 nie wspominając? Słyszałem, że sam Putin dzwonił do Trumpa z ofertą: - Izwinitie, kupcie, damy wam zniżkę i rabat na serwis. Poćwiczycie strzelanie, wypracujecie taktykę. W gratisie dorzucimy kompletną dokumentację ze wskazaniem słabych punktów. A Trump na to: - Sorry Wołodia, moi chłopcy nie potrafią tej waszej wysokiej technologii pilotować i obsłużyć, a co dopiero dogonić i trafić, więc rozumiesz, weźmiemy francuski demobil. Ale może tu jesteś zainteresowany naszymi celami ćwiczebnymi? - Nu, kanieczna. Biorę po dywizjonie F-35 każdej z wersji, bo nam się te F-16 i F-15 ćwiczebne już trochę znudziły.

Takie fakty
środa, 20 września 2017, 21:39

Zaawansowany eurofighter dostał baty od F-22 a co dopiero Su-27/35 phi. Ps. Nie ma obecnie myśliwca, który dorównuje F-22/35, zresztą nawet wizualnie widać że te mysliwce wyprzedzają o epokę maszyny takie jak np właśnie SU-35.

Irek.i
środa, 20 września 2017, 20:19

Su 27 mieli dwa . Ale jeden się rozbił jak to z ruskimi maszynami bywa .

Marek L.
środa, 20 września 2017, 20:03

Bardzo wątpię, aby Federacja Rosyjska sprzedałaby lotnictwu USA Suchoje-35, czyli te ich obecnie bojowo najbardziej współczesne. A SU-57 to by nawet nie mogli, bo sami ich jeszcze na uzbrojeniu nie mają....... Ha ha ....

prawieanonim
środa, 20 września 2017, 19:53

Człowieku nie bredź. W USA lata co najmniej kilka Su-27. Niektóre są nawet w prywatnych rękach. O Su-35 wypowiedzieli się ich użytkownicy - Chińczycy że to złom który odstaje o lata świetlne od zachodniego sprzętu.

polak mały
środa, 20 września 2017, 19:32

Te Mirage z nowymi rafarami i systemem zakłóceń będą lepsze niż Su27 a mają tylko jeden silnik więc będzie taniej.

Marco
środa, 20 września 2017, 18:47

...Dla przypomnienia, Amerykanie kupili swego czasu trochę Su-27 od Ukrainy, własnie do zweryfikowania ich możliwości względem swoich maszyn.Teraz je odsprzedają prywatnym fanom lotnictwa, oczywiście po zdemontowaniu systemów uzbrojenia.

śmieCH
środa, 20 września 2017, 23:13

Haha ....jako przeciwagę dla F-22 i F-35 ....niech wystawią rosyjski sprzęt MIG-29 ,Su-27 lub inne zdobycze czy zakupione samoloty rosyjskie ..i tu by wyszedł ból.....że niewidzialność jest teorią ..że samoloty są nie widzialne jak przeciwnik nie ma radarów ...a poza tym w działaniach to muszą mieć wsparcie co najmniej kilku satelit i ochronę samolotów 4 generacji bo inaczej nie potrafią

123
poniedziałek, 7 maja 2018, 15:21

Kolega \"w\" juz ci wytlumaczyl co i jak, ja od siebie dodam, ze USAF przerobilo ten russki zlom latajacy na dronki zeby sobie do nich strzelanie pocwiczyc...

W
czwartek, 21 września 2017, 09:25

Po pierwsze:zarówno su 27 jak i migi 29 są na wyposażeniu USAF od dawna (kilka sztuk odkupionych od krajów byłego ZSRR). Po drugie:do ćwiczenia walk powietrznych dla Raptorów przeciwnikiem są inne Raptory Po trzecie:czy Rosja ma odpowiednik Raptora do symulowania walk powietrznych z PAK FA?Nie musisz odpowiadać,to pytanie retoryczne.

Davien
czwartek, 21 września 2017, 07:36

Używać mają maszyn z AESA czyli to będzie poziom jakiego Rosja jeszcze długo nie osiągnie.

racjus
środa, 20 września 2017, 22:31

Ciekawe czy za jakiś czas nie będziemy mieli do czynienia już z samolotami uzbrojonymi. Taki Black Water tylko w zakresie usług będzie też komponent lotniczy.

Move
czwartek, 21 września 2017, 22:11

Academi już dysponuje lotnictwem co prawda bardzo skromnym ale jednak.

magazynier
środa, 20 września 2017, 22:27

Maszyny tego typy, opracowane w połowie lat 60. ubiegłego wieku? Serio?

Pol
czwartek, 21 września 2017, 22:13

To maszyny do ćwiczeń czyli można założyć scenariusz, że podlatują niewykryte na bliską odległość a później już maszyny z lat 60 mogą mieć spore szanse bo na pewno lepiej manewrują.

zubr
czwartek, 21 września 2017, 12:20

jeśli chodzi o płatowiec, to mniej więcej tak, jak i F-16

☺☺☺
czwartek, 21 września 2017, 10:42

Ale z radarem AESA. My dziś takich nie mamy... Poza tym nie muszą zabierać uzbrojenia więc spadnie im echo radiolokacyjne i polepsza się osiągi. Na dużą odległość będą znacznie lepsze niż nasze MIG 29 ze słabym radarem. Na małą... kto wie czy bez uzbrojenia nie będą manewrowac podobnie jak MIG 29 z podczepionym uzbrojeniem.

wqq
czwartek, 21 września 2017, 13:16

Prywatna firma dysponuje potencjałem większym niż całe SP 36 mln jak to mawia klasyk państwa frontowego . Wnioski płynące z tego faktu polecam uwadze panu AM oby kolejne obiecane statki powietrzne nie zabłądziły we mgle dezinformacji. Nie mniej jednak gdyby trzeba było zrobić jakiś przewrót w jakimś egzotycznym kraju to nie trzeba wysyłać SP USA tylko zakontraktować kilkaset godzin nalotu samolotów na cywilnych numerach. Przyznam że wygodny mechanizm i to bez politycznego balastu.

Aber
czwartek, 21 września 2017, 22:09

Odpada. Cywilne maszyny są rozbrojone. Wystarczy popatrzyć ile statków powietrznych ma największa prywatna armia Academi zaledwie kilkanaście. Textron za to będzie tylko ośrodkiem szkoleniowym a nieuzbrojonymi samolotami.

Marek L.
środa, 20 września 2017, 20:59

Te stare samoloty to niekoniecznie muszą być aż takie "słabe". W USA funkcjonują IAI Kfir'y F-21, wywodzące się ze starej wersji IAF, Kfir C2. Jednakże Kolumbia dysponuje znacznie nowocześniejszymi maszynami, Kfir C10, oraz Kfir C12, bardzo zbliżonymi, jeśli chodzi o ich wysoki stopień modernizacji do tego ostatniego modelu IAI Kfir "Blok 60". Kfiry C10 posiadają np. nowoczesne radary IAI ELTA EL/M-2032, typu "Puls-Doppler", a w Kfirach "Blok 60" można je (gdyby potencjalny klient tego sobie życzył) wymienić na jeszcze znacznie bardziej zaawansowane radary IAI ELTA EL/M-2052 AESA. W każdym razie, w USA, kilka lat temu odbywały się wspólne ćwiczenia, gdzie zaproszone były przez US Air Force siły lotnicze kilku innych, zaprzyjaźnionych z USA państw. M.in. przybyli tam też i Kolumbijczycy, z tymi swoimi Kfirami C10. Oczywiście nie "występowały" tam wtedy F-22, no a F-35 to jeszcze wtedy "bojowo" nie było (było wtedy tylko kilka ich latających prototypów). Ku zdumieniu wszystkich (być może była to zasługa tego, iż piloci kolumbijscy byli trenowani w Izraelu, w "szkole pilotów" IAF'u), ale w każdym razie, w symulowanych walkach powietrznych, to Kolumbijczycy znacznie częściej odnosili zwycięstwa, niż straty, w pojedynkach z pilotami US Air Force, latającymi na F-16, jak również, co zdumiewało tym bardziej, i na F-15 !!! Taka ciekawostka.... Oznacza to jedynie tyle, że "stare", ale bardzo dobrze zmodernizowane, nie musi być aż tak znowu dramatycznie gorsze od "nowego"....... ;-))

KOSA
czwartek, 21 września 2017, 19:31

Można, można sprzedać stare samoloty Proponuje by nasz MON Rozważył opcje sprzedaży naszych MIG 29. Tak za rok Dwa jak zaczną kończyć się resursy naszych maszyn. I w końcu dokupić Eskadrę, Dwie; F16 w Najnowocześniejszej wersji. 16 SZT 32 SZT . i to pilnie bo piloci stygną.

hg
piątek, 22 września 2017, 15:26

Na Flight Global piszą, że TAS zrezygnował z zakupów sprzętu z byłego bloku wschodniego bo za duże zawracanie gitary ze sprawami prawnymi i zapewnieniem gotowości, a oni chcą mieć eksploatację zagwarantowaną na 10 lat

Aber
czwartek, 21 września 2017, 22:05

Oni nie kupują wyeksploatowanych maszyn. A F16 jest produkowany jedynie do końca tego roku.

Autor komentarza
czwartek, 21 września 2017, 11:11

D24: "w systemie NATO czerwone symbole na mapie oznaczają przeciwnika, a niebieskie własne jednostki" - nie w systemie NATO, lecz na całym świecie i od bardzo dawna. Tylko sowieci i ich kolonie mieli odwrotnie.

Tweets Defence24