Reklama
Reklama

Testy poligonowe Kraba. "Ostatni etap przygotowań do produkcji seryjnej" [FOTO]

10 listopada 2015, 17:28
"Krab" - integracja wieży z nowym nośnikiem. Fot. Jerzy Reszczyński
Kraby pierwszego modułu ogniowego w CSAiU w Toruniu. Fot. Jerzy Reszczyński
Wieże samobieżnej haubicy Krab. Fot. Jerzy Reszczyński
Fot. Jerzy Reszczyński

Odrodzenie programu "Regina", w ramach którego powstaje samobieżna armatohaubica "Krab" jest faktem. 23 października zakończono pomyślnie badania zdawczo-odbiorcze pierwszego egzemplarza nowej wersji samobieżnej armatohaubicy 155 mm „Krab”, tego samego dnia uruchomiono także program badań, stanowiący ostatni etap przygotowań do produkcji seryjnej i wprowadzenia systemu do uzbrojenia Wojska Polskiego.

Data 23 października stała się ważną cezurą dla – jeszcze kilka miesięcy temu poważnie zagrożonego po raz kolejny – programu „Regina”. W tym dniu w Stalowej Woli zakończone zostały pomyślnie badania zdawczo-odbiorcze pierwszego egzemplarza nowej wersji samobieżnej armatohaubicy 155 mm „Krab”, efektora tego systemu artyleryjskiego. Z tą samą datą został też uruchomiony, zatwierdzony już przez IU MON, program badań typu, będący ostatnią fazą przygotowań do produkcji seryjnej i przyjęcia systemu na uzbrojenie Sił Zbrojnych RP.

„Krab” przeżywa swą kolejną już reaktywację zapoczątkowaną 17 grudnia 2014 roku podpisaniem umowy pomiędzy HSW SA a Samsung Techwin (obecnie Hanwha Techwin). Za jej sprawą nośnik południowokoreańskiej sah K9 „Thunder” został przekonstruowany tak, aby spełniał wymagania HSW oraz polskiego MON, dla którego HSW realizuje program „Regina”. W tym momencie program wyszedł ze ślepej uliczki, jaką okazał się mariaż systemu wieżowego  brytyjskiej armatohaubicy AS90/52 i podwozia gąsienicowego UPG-NG, spokrewnionego konstrukcyjnie z SUM „Kalina” oraz czołgiem T-72/PT91. Mimo, że prototyp działa w tej konfiguracji powstał już w roku 2001, BUMAR Łabędy w Gliwicach nie poradził sobie z dopracowaniem konstrukcji podwozia. 

Błędy były popełniane zarówno przez producenta podwozia, jak i przedstawicieli MON, którzy zbyt opieszale podejmowali strategiczne dla programu decyzje. W efekcie końcowym zmarnowano, przede wszystkim, wiele czasu. Wojskom Rakietowym i Artylerii zagroziło powstanie bardzo niebezpiecznej generacyjnej luki sprzętowej, związanej z wyczerpywaniem się resursów sh 2S1 „Goździk” oraz zbliżającym się kresem eksploatacji sah „Dana”. Nie wymaga rozwijania wątek związany z jakością oraz parametrami taktyczno-bojowymi tych systemów, na tle – potwierdzonych badaniami „Kraba” już ponad 10 lat temu! – osiągów nowego stalowowolskiego działa, pierwszego polskiego systemu artylerii odpowiadającego standardom NATO. 

Pojawiły się – obalone później – zarzuty o korupcyjnej otoczce decyzji o wyborze licencjodawcy systemu artylerii samobieżnej 155 mm. Stworzyło to wokół „Kraba” aurę niechęci i skandalu, spotykającą się wpierw ze skąpieniem środków finansowych na pracę nad programem, a później – z dążeniem niektórych decydentów do zakupu u zagranicznego dostawcy gotowego wyrobu. Praktycznie zapadła już decyzja o zamknięciu programu „Regina” oraz przekazaniu dwóch prototypów „Kraba” (zbudowanych z wykorzystaniem kompletnych wież zakupionych u licencjodawcy) do… muzeum. HSW użyła wówczas podstępu, „wyłudzając” te działa z zamiarem prezentacji ich zainteresowanych nimi Hindusom.

Pokazy ogniowe na poligonie w Stalowej Woli w lecie 2006 roku nie zaowocowały kontraktem. Jedną z przyczyn utraty przez Indie zainteresowania tą ofertą był fakt, że polska armia nie posiada go na swoim uzbrojeniu. Niemniej – „Krab” powrócił do gry. W maju 2008 roku MON podpisało z Centrum Produkcji Wojskowej HSW umowę na wdrożenie do roku 2011 dywizjonowego modułu ogniowego „Regina”. Tyle, że upływ czasu sprawił, iż zestarzało się jego wyposażenie elektroniczne, a Brytyjczycy zaniechali produkcji systemów wieżowych, a nawet luf do AS90/52. 

Wtedy pojawiła się koncepcja, aby – przesuwając termin wdrożenia „Reginy” – w Polsce wykonywać kompletne działo, nie sięgając po współpracę produkcyjną z BAE Systems, co było rozwiązaniem racjonalnym z punktu widzenia interesów polskiego przemysłu i polskiego podatnika. Kiedy HSW, przy współpracy z WB Electronics, opracowała nowe wyposażenie elektroniczne, SKO, stworzyła, w oparciu o „Topaza”, system zautomatyzowanego dowodzenia i kierowania ogniem dywizjonu „Regina” oraz konfigurację całego modułu dywizjonowego, wyszły na jaw coraz poważniejsze problemy z podwoziem. Znane one były jeszcze zanim HSW SA przyjęła od BUMAR Łabędy sześć seryjnych nośników do „Krabów”. Nie nagłaśniano sprawy, z obawy, iż będzie to wygodny pretekst do zamknięcia programu. Zaufano zapewnieniom gliwickiej firmy, że poradzi sobie ona z mikropęknięciami korpusów podwozi, które pojawiły się w nośnikach „Krabów”, jakie zostały przekazane wojsku w drugiej połowie 2012 roku.

Uznano także, że ta wada nie uniemożliwia prowadzenia badań eksploatacyjnych pierwszego modułu dywizjonowego, oraz – co najważniejsze – nie zagraża bezpieczeństwu szkolących się załóg. W trybie postępowania reklamacyjnego uruchomiono procedurę, według której wadliwe podwozia miały zostać wymienione na w pełni sprawne. Z tego, podobnie jak z usunięcia wad, producent się nie wywiązał, a podwozia nr 9 (które zresztą uległo poważnej awarii na początku badań w lecie 2013 roku) nie był w stanie w terminie przebadać zgodnie z procedurami MON. Program po raz kolejny został zagrożony zamknięciem. Argumentem za tym miało być i to, że w międzyczasie doszło do upadku PZL Wola (produkującego silniki S-12U). Nawet poprawienie wad nośnika UPG-NG nie rozwiązywało problemu braku jednostek napędowych dla nich, bo silników S12U nikt nie wytwarza, zaś BUMAR Łabędy nie zaproponował nośnika z inną jednostką, np. MTU. Nie bez znaczenia był w tym przypadku brak jednoznacznego stanowiska MON w tej sprawie.

To było o tyle trudniejsza sytuacja, że w HSW znajdowało się już 16 kompletnych, w pełni odpowiadających wymaganiom MON wież, wyprodukowanych zgodnie z harmonogramem dla dział pierwszego dywizjonu. Wykorzystano w nich lufy zakupione w firmie Rheinmetall (działa pierwszego modułu, z wyjątkiem prototypów nr 1 i 2 z wieżami brytyjskimi, otrzymały lufy wyprodukowane przez Nexter). Jednocześnie HSW prowadziła rozpoczęte w 2012 roku zaawansowane prace inwestycyjne związane z modernizacją i rozbudową lufowni, aby wyposażyć ją w zdolności technologiczne związane z produkcją luf dział 155 mm o długości co najmniej 52 kalibrów (dotychczas wywarzano tu lufy o kalibrach do 120 mm). Zamknięcie programu „Regina” na tym etapie uczyniłoby te wydatki kompletnie bezcelowymi. Do tego naraziłoby budżet na olbrzymie koszty związane z zakupem gotowych systemów artylerii 155 mm od zagranicznego dostawcy i uzależnieniem się od niego przez okres eksploatacji tego uzbrojenia.

Umowa z 17 grudnia 2014 roku, gwarantująca dostęp HSW SA nie tylko do gotowego i sprawdzonego nośnika dla „Kraba”, ale też prawa do jego licencyjnej produkcji, rozwijania konstrukcji oraz eksportu zarówno kompletnych dział opartych na tym nośniku, jak i innych pojazdów, jakie zostaną z tej konstrukcji wywiedzione, była przełomem. 17 sierpnia 2015 roku nowe podwozie zostało zintegrowane z wieżą „Kraba”, 24 sierpnia działo zostało wysłane na ekspozycję Polskiej Grupy Zbrojeniowej na MSPO, 1 września zostało zaprezentowane szerokiej publiczności, a 23 października zakończyło badania zdawczo-odbiorcze, uzyskując zdolność do rozpoczęcia badań typu, których program został uzgodniony i zaakceptowany przez MON. Huta STALOWA WOLA deklaruje, że jest przygotowana na to, aby program ten zrealizować znacznie wcześniej, niż oczekuje tego gestor, który wyznaczył termin na koniec kwietnia 2016 roku. 

Program badań obejmuje m.in. próby trakcyjne na dystansie 3000 km, głównie na odcinkach poligonowych. Ta faza badań realizowana będzie na poligonach w Stalowej Woli i w pobliskiej Nowej Dębie. Choć to wydaje się banalne, ale może ona okazać się jedną z najtrudniejszych. Nawet nie dlatego, że liczyć się należy z zimowymi warunkami pogodowymi, bardzo niskimi temperaturami i opadami. Dla „Kraba”, który już w fazie badań zdawczo-odbiorczych podkreślił łatwość osiągania parametrów korzystniejszych niż wymagane przez MON (np. osiąga w terenie większą prędkość maksymalną i jest znacznie bardziej dynamiczny w trakcie pokonywania wzniesień i przeszkód terenowych), warunki pogodowe nie są problemem. Ma silnik o 150 KM mocniejszy niż UPG-NG i jest o ok. 3 tony lżejszy. Problemem jest krótki dzień, co utrudnia prowadzenie wymaganych programem badań intensywnych jazd w terenie poligonu. W praktyce możliwe będzie pokonywanie dziennie ok. 60 km, co oznacza, że same badania trakcyjne zajmą nawet ok. 50 dni (harmonogram tych badań rozpisano także na dni wolne od pracy). Należy do tego doliczyć także czas na okresowe przeglądy, np. wymiany płynów i usuwanie ewentualnych awarii bądź uszkodzeń mogących pojawić się w trakcie badań. A także czas na wykonanie innych testów, w tym – ogniowych.

Ta część badań zakłada wykonanie 50 zadań ogniowych. Część z nich związana jest z wykonywaniem strzelań z wykorzystaniem maksymalnego ładunku miotającego (tzw. szóstego). O ile można w warunkach poligonu artyleryjskiego WITU w Stalowej Woli realizować tę część badań, która wiąże się ze strzelaniem ogniem bezpośrednim, do kulochwytu, o tyle powstaje problem ze strzelaniem maksymalnym ładunkiem innymi torami. Strzelanie niskimi kątami podniesienia pociąga za sobą ryzyko rykoszetowania pocisków, co jest niedopuszczalne, jeśli zważyć na bezpieczeństwo mieszkańców miejscowości zlokalizowanych w sąsiedztwie poligonu. Strzelanie zaś wysokimi kątami podniesienia z maksymalnym ładunkiem miotającym oraz amunicją z gazogeneratorem, wiąże się każdorazowo z procedurą zamykania przestrzeni powietrznej nad obszarem poligonu.

Problemem podstawowym jest to, że w Polsce nie ma poligonu artyleryjskiego, na którym mogą być wykonywane lądowe strzelania artyleryjskie na odległość maksymalnej donośności „Kraba” i „Kryla”, czyli ponad 40 km. Obecne polskie prawo wyklucza możliwość prowadzenia ognia ze stanowisk ogniowych zlokalizowanych na terenach cywilnych, z polem upadku pocisków na obszarach poligonowych. Dlatego możliwe jest, iż ta faza badań będzie musiała zostać wykonana na słowackim poligonie Zahorie. Jest on równie niewielki jak polskie poligony (jego oś ma ok. 25 km), ale słowackie prawo pozwala wyznaczać stanowiska ogniowe poza obszarem poligonu, na terenach cywilnych. Tam we wrześniu prowadzono, w części dotyczącej maksymalnego zasięgu, badania nowej amunicji 155 mm z ZM DEZAMET. Z użyciem wypożyczonego od wojska „Kraba” zresztą. 

HSW liczy się z koniecznością skorzystania z tego poligonu. Przyjęcie tego scenariusza jest nie tylko poważnym wyzwaniem logistycznym, ale też wiąże się z dodatkowymi kosztami, procedurami prawnymi związanymi z wywozem sprzętu i amunicji za granicę oraz z wydłużeniem czasu badań.

Bardzo możliwe jest, że na tegorocznym święcie artylerzystów na poligonie CSAiU w Toruniu przynajmniej jeden „Krab” wykona, właśnie w ramach programu badań typu, kilka zadań ogniowych. To, czy w takiej samej roli wystąpi także będąca w fazie badań wstępnych, i od marca poddawana testom artyleryjskim sah „Kryl” – zależeć będzie od decyzji MON.

Jeśli HSW SA do końca kwietnia – albo znacznie wcześniej, jak zapowiada – zrealizuje pomyślnie program badań typu dla „Kraba”, to kolejny ruch należeć będzie już do MON. Huta STALOWA WOLA ma już uzgodniony z producentem podwozi harmonogram dostaw kolejnych nośników. Będą one dosyłane do Stalowej Woli partiami po sześć sztuk tak, aby rytmicznie dokonywać ich integracji z już gotowymi i czekającymi na zamontowanie systemami wieżowymi. Realne jest, że pierwszy  dywizjon „Regina” zostanie skompletowany nawet przed końcem 2016 roku. Wtedy już powinien trwać transfer do polskiego przemysłu technologii związanej z zakupioną w 2014 roku licencją. W trakcie tego procesu koreański partner, bardzo poważnie zaangażowany w tę współpracę, dostarczy do HSW jeszcze 12 podwozi dla „Krabów”, które będą stanowić uzbrojenie drugiego dywizjonu. I Hanwha Techwin, i HSW SA  deklarują, że są zdolne przyspieszyć ujęte w umowie z 2014 r. harmonogramy. Kolejnych 12 podwozi dla drugiego dywizjonu, oraz wszystkie dla dywizjonów nr 3-5, mają już powstać w Polsce. Importowane będą tylko te części i podzespoły, których produkcji w Polsce nie da się uruchomić.

Otwartą, i zależną od wojska, sprawą jest to, kiedy pierwszy dywizjon osiągnie gotowość bojową, w jakim tempie przeszkalane będą załogi i kiedy dywizjon zostanie wyposażony np. w amunicję. Na razie ZM DEZAMET Nowa Dęba realizuje wart 50 mln. zł pierwszy kontrakt na dostawę 2 tys. pocisków 155 mm. W równych ilościach mają zostać dostarczone pociski odłamkowo-burzące OFd MKM w wariancie podstawowym oraz z gazogeneratorem dennym (DV). Pierwszy posiada zasięg 32 km, drugi – ponad 40 km, potwierdzony wrześniowymi testami na poligonie Zahorie. DEZAMET w listopadzie powinien zakończyć procedury certyfikacyjne tej amunicji i dopracować tabele strzelnicze, co pozwoli już bez problemów prowadzić od 2016 roku badania zdawczo-odbiorcze seryjnych „Krabów” bez konieczności stosowania amunicji importowanej.

Jerzy Reszczyński

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 54
grey
wtorek, 10 listopada 2015, 18:53

Autor ma jakieś info, czy w MON pojawiła się myśl o zakupie pocisków EXCALIBUR do naszych dział?

Podbipięta
środa, 11 listopada 2015, 11:39

Opracowywujemy taki pocisk wspólnie z Ukrainą.

johny
środa, 11 listopada 2015, 00:02

A co z projektem artylerii kieszonkowej rozwielitka?

Obywatel
wtorek, 10 listopada 2015, 18:49

Aż miło się czyta tak dobre informacje :-)

bender
wtorek, 10 listopada 2015, 18:48

Fajny artykul przedstawiajacy kluczowe momenty z kalendarium programu Regina. Lektura obowiazkowa dla malkontentow i ignorantow!

jasiu
wtorek, 10 listopada 2015, 23:59

Dlaczego nie lata?!

smuteczek
wtorek, 10 listopada 2015, 18:41

Co najmniej 5 lat za późno.

oko
wtorek, 10 listopada 2015, 22:57

Zmarnowanego czasu już nie odzyskamy. Pozostaje się cieszyć (i mieć nadzieję), że ostatecznie cały program dobije do szczęśliwego końca pod postacią kompletu dywizjonów dla WP.

wvs
czwartek, 12 listopada 2015, 20:58

Seryjna produkcje maja zaklady firmy Hanwha Techwin, tu jest seryjny montaz!

Jacek
czwartek, 12 listopada 2015, 10:50

Oby wreszcie sprzęt trafił do wojska , ale u Pana Macierewicza różnie może być , pisali że jeden z jego wice wcześniej był związany z Bumarem , więc mam duuuże obawy ...

pingwin
środa, 11 listopada 2015, 15:56

zrobią testy zimą, przy ujemnych temperaturach... i to podwozie je przejdzie... stare nie przeszło podczas prób w lecie, gdy temeperatury osiągały + 30 stopni... znowu może być wtopa

Maczek
wtorek, 10 listopada 2015, 23:31

i pomyśleć że tacy niemcy przez 15 lat z makiet czołgów na jednosladach zrobili pantere i tygrysa a u nas takie dno że modernizacja starego podwozia przez 15 lat cięzko poszła i jeszcze mieli czelność płakać że im kontrakt przepadł i zakład może paść i taka polonizacja szajs za miliardy jak w misiu

bronco
czwartek, 12 listopada 2015, 17:36

Na jednośladach to Niemcy szkolili się pod okiem Francuzów i Anglików. A jednocześnie testowali swoje czołgi i doktrynę ich użycia w ZSRR.

azalia
środa, 11 listopada 2015, 16:11

U nas wszystko jest albo przekładane w nieskończoność albo odwlekane tak w czasie że już firmy oferujące dane produkty nie istnieją. Gdzie jest nowoczesna amunicja do Kraba? a może jakiś automat ładowania aby zwiększyć szybkostrzelność?, nowoczesne maskowanie? pewnie jak skończą zakupy tego złomu (rozciągnięte na xx lat) to już pierwsze wozy trzeba będzie modernizowac...a przepraszam u nas się nie modernizuje co najwyżej maluje a potem kupuje nowe za miliardy....

Al.S
środa, 11 listopada 2015, 03:45

To banalnie proste.. Niemcy nie mieli polskich agentów swoim rządzie.

De@AtH
wtorek, 10 listopada 2015, 18:05

Mam nadzieje że już nie wystąpią żadne problemy.

AS
wtorek, 10 listopada 2015, 17:55

Minimum 500 sztuk Krabów powinno być na uzbrojeniu ale znając życie pewnie nawet 100 nie będzie.

Rintintin
środa, 11 listopada 2015, 00:00

sensownie to byłoby 11 dywizjonów czyli 264 sztuki w linii: 8 dywizjonów dla brygad ciężkich (jedna z obecnych ma być przezbrojona na Rosomaki) oraz po jednym dywizjonie dla trzech pułków artylerii.

Bolo
wtorek, 10 listopada 2015, 22:04

Ma byc bodajże wg. planów 124szt

Vvv
wtorek, 10 listopada 2015, 21:36

Będzie 8z labed :)

taki jeden
wtorek, 10 listopada 2015, 21:18

Z sufitu się urwałeś ? Planowane było 80 Krabów, a wygląda na to, że skończy się na 60 szt. (z materiału wynika, że będzie 5 dywizjonów po 12 sztuk) plus pewnie ze 4 jako szkolne. Kryli zaplanowano 120. Też uważam, że to mało, ale 500 Krabów to przegięcie.

grey
wtorek, 10 listopada 2015, 21:14

500 powiadasz, a pomyśleć, że USArmy chce docelowo mieć całe 480 M109A6. Mamy mieć 120 Krabów i tyle ich będzie o ile Antek tego nie uwali. Btw to wiecej niz BW ma Pzh2000. A do tego dojdzie tyle samo Kryli.

olaf
wtorek, 10 listopada 2015, 20:28

Mamy jeszcze langusty i będą Kryle. 500 szt. to przesada. Lepiej zainwestować w liczebność siły pancernej - upgrade leo2 i może coś nowego.

Klawisz spod 6
wtorek, 10 listopada 2015, 19:54

Bez przesady. Nieco ponad 500 sztuk to amerykanie paladynow beda miec. U nas jakby bylo realnie 120 krabow, kolo 100 rakow , 96 kryli i 54 homary to naprawde w tym rejonie swiata bedziemy mieli najsilniejsza artylerie

Ojama
środa, 11 listopada 2015, 14:09

Tyle lat składają Kraba i nie mogą złożyć .Kompromitacja

FTR
czwartek, 12 listopada 2015, 00:22

przypomnijmy: zamknięcie programu Regina zarządził rząd PiS... (2005-2007)

P9
środa, 11 listopada 2015, 12:59

Jeśli problemem jest nawet jazda w nocy i strzelanie na odległość 40km to co się dziwić że to tyle wszystko trwa. Niemcy jak testowali na Wolinie działo V3 to ustawiali okręty w bezpiecznej odległości od linii strzału i wszystko dało się sprawdzić. Dlaczego nie w Ustce, bo przepisy, za krótki poligon?

tatarak
środa, 11 listopada 2015, 16:08

Właśnie. Przepraszam bardzo to kierowca nie ma oprzyrządowania do jazdy w nocy??? w XXI wieku?, to Krab w nocy tez nie będzie strzelał bo będzie ślepy? 20 lat juz to cos budują i w oczekiwaniu na podwozie spali? gdzie jest automat ładowania, kamera termo dla kierowcy? znowu kolejny bubel za miliardy, ani to nowoczesne ani skuteczne, gdzie amunicja?. Podobno mamy najlepsze poligaony na świecie a tu coi nie można przetestowac działa???????ludzie kto te przepisy tworzy? czyli jak wybuchnie nagle wojna to wojsko nie ruszy się z koszar bo nie było formalnego wypowiedzenia jak to wymagaja przepisy? hahahahahahaha to tylko u nas takie jaja!!!!, żeby tylko w trakcie testów nie padało bo pewnie pojazd nie jest odporny na wodę i farbę zmyje....

Dumi
środa, 11 listopada 2015, 12:10

A co ze starymi krabami? "Pójdą" do muzeum? Przecież wieże można by zdementować. Pytań jest wiele. Jestem ciekaw ich losu.

Podbipięta
piątek, 13 listopada 2015, 04:32

Będą przeniesione na nowe podwozia,

pp
wtorek, 10 listopada 2015, 20:31

Tyle to my nawet amunicji nie mamy.

Franky
środa, 11 listopada 2015, 10:52

Mam nadzieję, że po zakończeniu dostaw armatohaubic Krab ktoś podsumuje ten program pod względem finansowym.

Marek
piątek, 13 listopada 2015, 13:34

Ja mam nadzieję, że jeszcze przed zakończeniem ktoś go podsumuje i dowiemy się wreszcie z imienia oraz nazwiska co nieco o osobach, które od wielu lat robiły co mogły by uwalić ten bardo potrzebny program.

bubu
wtorek, 10 listopada 2015, 19:59

ja się zgłaszam ,będę tym krabem po nocy jeździł żeby nabić 3 tys.km , reflektor zamontować trasę wyznaczyć i wio. co to znaczy że w nocy nie da się ? a na wojnie kto się będzie pytał ,czy można ? trzeba to trzeba - na zmiany jeździć i już. palikami drogę wyznaczyć albo gps samochodowy z trasą i już. a nie że ciemno ,albo śmigłowce we mgle nie latają ! co to za wojsko ? bo pasa ściągnę i w dupę przyłożę !

ADAS
środa, 11 listopada 2015, 16:14

no bo przez 20 ;lat juz zdązyli przeżreć kasę na projekt i zabrakło na kamery do jazdy w nocy.....zresztą przecież nie będą z tego strzelać w nocy...regulamin zabrania bo ptaki się pobudzą.....oststnio w NTW było porównanie armatohaubic no i Krab to niestety....wypadł najgorzej....wszedzie króluje automatyka i liczy się szybkostrzelność...u nas ...siła ręcznej obsługi.....

w
środa, 11 listopada 2015, 12:22

Dokladnie. Na wojnie powiedza przeciwnikowi, ze w nocy nie walczymy i nie przemieszczamy. Smieszy mnie brak poligonu. Malenka Slowacja ma. Ciekawe gdzie testowano Languste??

dudek
wtorek, 10 listopada 2015, 19:46

Same kłamstwa. Komu zalezy aby nasze pierwotne podwozie z Bumaru zostało odstawione? było znakomite i nasze polskie. Za chwilę będziecie zmieniać te podwozia na nasze a odpowiedzialni za ten przekręt zostaną osądzeni. Nowy Minister juz po Was idzie.....

cerg
środa, 11 listopada 2015, 12:55

Znakomite, zwlaszcza znakomicie bujało się całą więczność po oddaniu strzału, co zmniejsza szybkostrzelność. Było również cięższe, mniej zwrotne, wolniejsze. Po prostu znakomite!

ito
środa, 11 listopada 2015, 12:00

Świetne podwozie-bez sinika (produkcja umarła przez upadłość producenta). Do tego- przez tyle lat nawet niezbyt dobry obraz nabrałby walorów zabytku, a sprzęt techniczny zwyczajnie się zestarzał- czyli zaczynamy od potężnej modernizacji czegoś, co oparte jest na konstrukcji czołgu sprzed 45 lat. Bez żadnej gwarancji (wobec dotychczasowych doświadczeń) powodzenia.

Rintintin
środa, 11 listopada 2015, 00:05

te twoje "znakomite" podwozie reprezentowało poziom Poloneza z silnikiem od Warszawy. I nie jest to żadna przenośnia.

Podbipięta
wtorek, 10 listopada 2015, 22:45

Było do dupy i wróciliśmy do dedykowanego oryginalnego brytyjskiego podwozia od AS 90 ,które łączymy z brytyjską wieżą.I teraz jedno i drugie jest nasze.A że przez Koree to poszło? I tyle kosztowało? Ważne ze to nie z Bumaru hulajnoga.

kj1981
wtorek, 10 listopada 2015, 22:32

Po pierwsze - słowo minister pisze się małą literą (dotyczy to zwłaszcza tego ministra ;-) Po drugie - nasze, polskie podwozie wcale nie oznaczało podwozia lepszego - było dokładnie odwrotnie (najlepiej to ono pękało, instalacje też się rozszczelniały jak w żadnym innym podwoziu).

rolnik szuka żony
czwartek, 12 listopada 2015, 12:20

Jestem zdumiony jakie problemy piętrza się przed rozpoczęciem testów. Mój Zetor nie ma systemów nocnego widzenia ale jeździ nocą w terenie bez problemu.

Obserwator
czwartek, 12 listopada 2015, 12:15

Istnieje w Polsce duży poligon artyleryjski i rakietowy koło Ustki - tam można sobie postrzelać z powodzeniem do morza o ile PO go po cichu nie sprzedało naszym sąsiadom.

ddd
wtorek, 10 listopada 2015, 19:16

Umiemy zrobić Kraba to może i uda się zrobić czołg podstawowy :)

Wawiak
czwartek, 12 listopada 2015, 06:03

Może dłuższe lufy do Leo... różnice konstrukcyjne sà pewnie spore, ale może dali by radę...

Rintintin
wtorek, 10 listopada 2015, 23:46

zintegrujemy wieżę Abramsa z podwoziem Leoparda ;)

były_kanonier
wtorek, 10 listopada 2015, 22:03

Pod warunkiem, że złożymy go kompletnej importowanej wieży czołgowej z działem i importowanego kompletnego podwozia. Można też od razu kupić czołg podstawowy Vickers Mk. 7 z brytyjska wieżą i niemieckim powoziem.

gość
czwartek, 12 listopada 2015, 11:32

Witam,czy te podwozie Samsunga można wykorzystać jako platformę do innych zabudów? chodzi mi o możliwości techniczne, a nie filozofie,że można tam zamontować co się chce,ale bez rozważenia czy jest to logiczne.

Husar
piątek, 13 listopada 2015, 19:39

To jest bardzo nowoczesne podwozie i oczywiście można a nawet należy go zastosować do wielu zabudów szczególnie że będzie pod Krabami na wyposażeniu wszystkich brygad pancernych i zmechanizowanych. Najwięcej emocji budzi jednak nowy BWP. W tym przypadku główne kontrowersje to; 1. Wymiary. Wzorcem do którego najwięcej osób się odnosi jest BMP1. K9 jest od niego nieco dłuższy ale to raczej nie ma znaczenia, jest szerszy (3,4 m) i tutaj główny zarzut, że nie mieści się w skrajni PKP. Tylko że Leo 2 (3,7 m) i tak jeździ na platformach kolejowych PKP. Za to K9 jest znacznie niższe od BMP1 ale to w strefie walki chyba jest zaletą. 2. Odporność balistyczna. Całe podwozie odporne jest na ostrzał amunicją 14,5 i wybuchy ładunków do 10 kg jednak po zdjęciu kilkunastotonowej wieży zostanie kilka ton na dopancerzenie co najmniej przedniej półsfery tak by wytrzymało wszystko co poniżej kalibru 120 mm 3. Koszt wytworzenia. Tutaj pewnie będzie większy od BMP1. 30 tonowy wózek na pewno będzie droższy ale w BWP i tak główny koszt to wieża. Nie poniesiemy za to kosztów wieloletnich mozolnych badań, prototypów, poprawek itp. Dodatkowo nie musimy czekać kolejnych 10 lat a to też ma swoja cenę. No i dostaniemy dużo mocniejszą konstrukcje. 4. Za ciężki żeby pływać. To oczywiste tylko czy na pewno musi. W brygadzie pancernej jest Leo 2 i kilkaset innych pojazdów które i tak nie pływają więc czy na pewno musi BWP pływać? Wystarczy wzmocnić poddodziały rozpoznawcze i to one mogą zdobywać przyczółki. Reszta i tak musi po moście lub w bród. Co do plusów to; 1. Mamy licencje na gotowe sprawdzone w ponad 1000 egzemplarzy podwozie, którego produkcje dla WP i tak zaczynamy (logistyka). 2. Ma nowoczesne hydropneumatyczne podwozie. To nie tylko komfort ale i większe możliwości terenowe. 3. Bardzo dobry 1000 konny silnik MTU dający dużą dynamikę i możliwość zachowania stosunku mocy do masy na poziomie 27 km/t 4. Daje możliwość skonstruowania ciężkiego BWP coś podobnego do Pumy 5. Daje szanse na rozpoczęcie produkcji seryjnej w ciągu 1,5-2 lat i to w całości w Polsce. 6. Może być również baza do budowy Geparda chociaż tutaj to będzie konieczne więcej przeróbek. To tylko takie tam dywagacje. Wiadomo, że HSW stawia na własne autorskie rozwiazanie, które ma się pojawić w październiku 2019 roku. No cóż, pozostaje tylko życzyć powodzenia.

tempo
czwartek, 12 listopada 2015, 19:04

Ponoć licencja tego podwozia pozwala nam na budowę wielu różnych rodzajów sprzętu ale Borsuk będzie na czymś innym.

AM84
wtorek, 10 listopada 2015, 19:10

Dlaczego w Polsce sie wszystko zawsze komplikuje ! czy naprawde jestesmy tak niezgodnym narodem zeby narazac byt Polski przez politykow wlasne interesy ? nie mozna bylo 15lat temu kupic podwozi od Koreii ? Jako Polski obywatel jestem oburzony stanem Polskiej armii !!!

zdzisław
środa, 11 listopada 2015, 13:33

stan polskiej Armii jest konsekwencją zarządzania polskim przemysłem,głównie jego niszczeniem.

oko
wtorek, 10 listopada 2015, 22:52

Nie, bo się uparliśmy że "Polak potrafi" i podwozia zbudujemy sami. No i zbudowaliśmy takie, że pękają i bujają się jak huśtawka.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama