Test seryjnych rakiet LRASM zakończony sukcesem

25 maja 2018, 11:18
lrasm
Rakieta LRASM (Long Range Anti-Ship Missile) po zrzuceniu z bombowca B-1B. Fot. Lockheed Martin

Koncern Lockheed Martin poinformował o zakończonym sukcesem odpaleniu dwóch rakiet przeciwokrętowych dalekiego zasięgu AGM-158C LRASM (Long Range Anti-Ship Missile). Tym razem wystrzelono dwa pociski produkowane seryjnie (a nie specjalnie przygotowane do testów ja przy poprzednich próbach), które dodatkowo atakowały cele znajdujące się w bardzo dużej odległości.

Zobacz także
Reklama

Podobnie jak w przypadku próby przeprowadzonej 19 marca 2018 r. tak i teraz testy miały miejsce na morskim poligonie Point Mugu w Kalifornii. Dodatkowo tak samo do zwalczania okrętów użyto nie lotnictwa morskiego, ale bombowca B-1B należącego do sił powietrznych (z 337. eskadry testowej w bazie Dyess w Teksasie).

W czasie testu wystrzelono dwie rakiety LRASM, które według oficjalnego komunikatu poruszały się zgodnie z zaplanowanymi punktami zmiany kursów, przeszły później w reżim naprowadzania pośredniego, podleciały do poruszającego się morskiego celu (wykorzystując dane z sensorów pokładowych), pozytywnie zidentyfikowały wyznaczony do zniszczenia obiekt i z powodzeniem w niego uderzyły.

Według specjalistów koncernu Lockheed Martin takie wyniki oznaczają coraz bliższy moment wprowadzenia rakiet LRASM na uzbrojenie amerykańskiej marynarki wojennej i amerykańskich sił powietrznych. To właśnie dlatego program ten jest nadzorowany i finansowany przez Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency).

Nasz system uzbrojenia wciąż pokazuje swoje ogromne możliwości, które są potrzebne naszym żołnierzom

David Helsel, dyrektor programowy LRASM w dziale Lockheed Martin Missiles i Fire Control

Rakieta przeciwokrętowa LRASM wykorzystuje technologie wypracowane w innym zakończonym sukcesem programie, w ramach którego powstała rakieta „powietrze-ziemia” AGM-158B JASSM-ER (Joint Air-to-Surface Standref Missile – Extendent Range). LRASM jest to więc pocisk wykonany w technologii stealth, który został zaprojektowany do wykrywania i niszczenia określonych celów morskich – w tym także konkretnych jednostek pływających znajdujących się w zespołach okrętowych lub konwojach.

W rakiecie manewrującej LRASM zastosowano specjalne rozwiązania, które zmniejszają zależność pocisku od systemów, obserwacji, nadzoru i rozpoznania, połączeń sieciowych oraz nawigacji satelitarnej GPS, których użycie może być utrudnione w rzeczywistym teatrze działań wojennych.

LRASM jest uzbrojony w głowicę penetracyjną o wymuszonej fragmentacji i wadze około 450 kg. W czasie lotu do komunikowania się z pociskiem wykorzystywane jest specjalne łącze transmisji danych (w paśmie L-band poprzez satelitę), ale w nawigacji pomaga również ulepszony cyfrowy odbiornik GPS przystosowany do działania w środowisku silnych zakłóceń aktywnych stawianych przez przeciwnik. Wykrywanie, identyfikowanie i nakierowywanie na cel zapewnia wielomodowa głowica naprowadzająca, opracowana przez koncern BAE Systems. Pozwala ona na dokładne identyfikowanie celu ataku (nawet jeżeli znajduje się on w grupie obiektów) a później na jego trafienie (z wykorzystaniem w fazie końcowej czujnika w podczerwieni).

Następca Harpoonów? 

System LRASM ma być wykorzystywany operacyjnie w pierwszej kolejności na samolotach bombowych  B-1B Lancer sił powietrznych USA (w 2018 r.) i wielozadaniowych myśliwcach F/A-18E/F Super Hornet lotnictwa morskiego (w 2019 r.). Jeżeli Amerykanom uda się również szybko opracować wersję okrętową tego pocisku, przygotowaną do startu z wyrzutni pionowego startu Mk41, to LRSAM stanie się praktycznie pewnym następcą obecnie wykorzystywanych w US Navy rakiet przeciwokrętowych Harpoon.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 11
Reklama
MWK
sobota, 26 maja 2018, 08:30

Zastanawia mnie czy właściwym jest nazywanie wszystkich pocisków z napędem odrzutowym \"rakietą\"? Rakieta to raczej pocisk napędzany silnikiem rakietowym (czyli bez potrzeby pobierania utleniacza z otoczenia). Broń napędzana silnikami turboodrzutowymi i innymi które wymagają dostępu do utleniacza z otoczenia w przestrzeni, w której się poruszają to raczej pociski manewrujące. Zgodnie z tą terminologią AGM-158 to pocisk manewrujący (podobnie jak AGM-84, AGM-86) a rakietą można nazwać np. AGM-65, AGM-88, AGM-114, AIM-120, itp. W powyższym artykule nie stanowi to wielkiego problemu, bo wszystko jest jasne. Ale kilka dni temu pewien dziennikarz popularnej stacji telewizyjnej strasznie mieszał próbując \"fachowo\" opisać kwestię nieudanych (?) testów nowej rosyjskiej broni hipersonicznej (nie mylić z systemem Kinżał). Kiedy mówił o rakiecie ja rozumiałem to jako rakietę nośną wynoszącą pocisk/pojazd hipersoniczny. Ale z kontekstu wypowiedzi dziennikarza wynikało jasno, że kompletnie nie odróżnia on rakiety nośnej od samej broni traktując to jako jedność. Gdyby trzymano się odpowiedniego podziału uniknięto by wielu koszmarnych błędów medialnych. Może się czepiam ale tak to widzę. Pozdrawiam.

Polanski
piątek, 25 maja 2018, 19:46

Jeden B-1B i po Karakurtach na Bałtyku. Nawet jak stoją w porcie lub na rzece czy jeziorze.

Marek
sobota, 26 maja 2018, 10:03

W zasadzie dotyczy to chyba każdej do tej pory wyprodukowanej rosyjskiej Sungaszy.

pytajnik
piątek, 25 maja 2018, 19:18

A jak się ma do tego ostatni test seryjnych rakiet Buława ?

Davien
sobota, 26 maja 2018, 10:44

Tak ze Buława w końcu osiągneła 50% niezawodności:)) Po 7 latach od przyjecia do uzbrojenia;))

Marek
sobota, 26 maja 2018, 10:14

Ma się tak samo, jak Mark 48 ADCAP, Mark 54 albo MU90 IMPACT do Borieja.

MWK
sobota, 26 maja 2018, 08:05

Ma się tak jak piernik do wiatraka. Zupełnie inna kategoria, zupełnie inne przeznaczenie.

Polanski
sobota, 26 maja 2018, 07:49

No, cóż. Trzeba naprodukować tysiące podwodnych dronów ze sztuczną inteligencją, które upilnują te ruskie boomery na wodach Światowego Oceanu. I tyle. Jest ich całe 3 to dadzą radę.

Marek
sobota, 26 maja 2018, 12:41

A po co, skoro wystarczy umieścić znacznie mniejszą liczbę Mk 60 w okolicach baz, z których trzy grubaski operują? Trzeba by było pewnie trochę podłubać w oprogramowaniu. Żeby aktywowały się tylko w przypadku takiego dużego okrętu. Wyjdzie na to samo i będzie taniej niż w przypadku dronów.

Polanski
niedziela, 27 maja 2018, 09:31

W zasadzie tak ale one mogą wyjść z portów zanim rozpocznie się otwarta wojna. Co wtedy?

rED
piątek, 25 maja 2018, 23:51

No właśnie co ma wspólnego Buława z LARSM?

Tweets Defence24