Reklama
Reklama

Ukraińskie Bułaty wracają do linii

8 maja 2019, 10:48
BułatFot. mil.gov.ua
Fot. mil.gov.ua

Zakłady Małyszewa w Charkowie przekazały dla ukraińskiej armii kolejną partię wyremontowanych i zmodyfikowanych czołgów T-64BM Bułat (Obiekt 447-AM1).

Przedsiębiorstwo to należące do holdingu Ukroboronprom prowadzi regularne remonty tych maszyn na potrzeby Wojsk Lądowych Ukrainy. Ich zakres obejmuje przede wszystkim naprawy układu napędowego, jezdnego, wyposażenia specjalistycznego a także szeregu innych elementów tego wozu.

Wozy te również przechodzą testy prowadzone pod nadzorem przedstawicieli Ukraińskiego Ministerstwa Obrony, które oprócz odbioru wyremontowanych maszyn mają na celu sprawdzenie poprawności działania poszczególnych modułów i układów. 

Czołgi T-64BM od początku wybuchu konfliktu w 2014 roku na wschodzie Ukrainy uczestniczyły w różnych operacjach bojowych prowadzonych na tym obszarze. To one odgrywały jedną z zasadniczych ról w walkach o międzynarodowy port lotniczy w Ługańsku, w o tzw. worek debalcewski czy na kierunku Mariupola.

Zdaniem ukraińskich wojskowych czołg ten ma nadal zachowuje wysoki potencjał bojowy, a ponadto jest stosunkowo tani w pozyskaniu/modernizacji i samej eksploatacji.

Bułat opracowany w wersjach T-64BM/B1M/BM1/BM2 to lokalna modernizacja radzieckich T-64B (Obiekt 447A), wprowadzona do eksploatacji w 2005 roku, w ramach której wzmocniono stopień zapewnianej ochrony balistycznej, zmodyfikowano system kierowania ogniem (SKO) czy zainstalowano mocniejszy silnik. Modernizacji poddano ponad 100 maszyn z 727 pozostających w służbie T-64B (oraz 640 w zapasie mobilizacyjnym). Wersja T-64B1M to eksportowa odmiana przeznaczona dla Konga, natomiast T-64BM1/BM2 to uproszczone wersje powstałe na bazie tej pierwszej na potrzeby prowadzonych działań wojennych.

W wozie pozostawiono standardowe uzbrojenie w postaci 125 mm armaty gładko lufowej D-81T (2A46), sprzężonego z nią 7.62 mm km PKTM i zamontowanego na wieży 12.7 mm wkm.

Odporność wozu wzmocniono poprzez zamontowanie na kadłubie i wieży  modułów  pancerza reaktywnego Nóż, dodatkowej 30 mm płyty stalowej wysokiej twardości i ciężkich fartuchów balistycznych (na burtach fartuchy z płaskimi modułami), które po weryfikacji ich działania w warunkach realnego pola bitwy okazał się na tyle efektywne, że postanowiono podobne pakiety również montować na wozach T-80BW.

Nóż (z wkładkami ChSCzKW-34, ChSCzKW-34A, ChSCzKW-34N, ChSCzKW-19, ChSCzKW-19A i ChSCzKW-19N) wielokrotnie udowodnił już swoją wysoką skuteczność, przy czym jego zadziałanie w kilku przypadkach spotęgowało uszkodzenia chronionych wozów, eliminując je z walki. 

Z kolei SKO 1A43U składa się z m.in. celownika 1G46M (z automatyczną korektą dryfu linii celowniczej), nocnego PN-4SP z pasywnym noktowizorem o zasięgu 1400 metrów czy przyrządu dowódcy TKN-4SR (zasięg 800 metrów). Słaby SKO, bez kamery termalnej to chyba największa wada Bułata.

Z czołgu można strzelać przeciwpancernymi pociskami kierowanymi Kobra i Kombat naprowadzanych półautomatyczne w wiązce laserowej (celownik 1K13-49 Nieman), które pozwalają zwalczać cele oddalone o 5000 metrów. Ten ostatni pocisk, wyposażony w tandemową głowicę bojową, pozwala na penetrację do 550 mm pancerza osłoniętego ERA (inne źródła podają, że do 750 mm).

Wykorzystuje się również amunicją APFSDS 3BM26 opracowaną jeszcze w latach 80., mniej natomiast korzysta z nowszej typu 3BM42 lub 3BM32.

Inną słabością zmodernizowanego wozu jest silnik 5TDFM o mocy 850 KM, który w niewielkim stopniu poprawia mobilność wozu (sam wzrost masy po opancerzeniu to prawie 3500 kg). Maksymalna prędkość jazdy wynosi 70 km/h a zasięg do 385 kilometrów. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 29
ito
sobota, 18 maja 2019, 12:49

Występ ukraińskich Bułatów w zawodach czołgowych okazał się całkowitą porażką z przyczyn technicznych, rok wcześniej T64 radziły sobie bardzo przyzwoicie. To tak o jakości modernizacji i remontów prowadzonych aktualnie na Ukrainie. A co do naszego podwórka- T72. Modernizacja: wymiana amunicji podkalibrowej- pociski są starsze niż węgiel kamienny, a ich penetratory mają wobec nowoczesnych pancerzy podobną skuteczność. SKO- powstaje dla Borskuka, po dostosowaniu (prawdopodobnie przede wszystkim oprogramowania) do balistyki armaty czołgowej powinien się nadać. Efekt skali (dodatkowych kilkaset sztuk) powinien obniżyć cenę również tych egzemplarzy przeznaczonych dla Borsuków, unifikacja powinna ułatwić i obniżyć cenę szkolenia, obsług i remontów. Pancerze reaktywne już istnieją, nałożenie ich na zmagazynowane czołgi nie powinno być wielkim problemem- o ile ktoś zdecyduje się je kupić. Teraz rzeczy trudne- powerpack. Istnieją dobre opracowania zachodnie, ale kosztują. Sadzenie się na własny przy braku własnego silnika sensu raczej nie ma. Pytanie brzmi: ile zapasu resursów mają układy napędowe posiadanych czołgów i czy warto się pakować w taką inwestycję (w tym: na ile jesteśmy w stanie obsługiwać te układy napędowe do końca przewidywanego okresu eksploatacji maszyn plus ćwierć wieku). Wzmocnienie opancerzenia zasadniczego i, co za tym idzie, modyfikacja zawieszenia. Z kadłubem problemu (poza pieniędzmi) wielkiego nie ma, gorzej z wieżą- wzrost masy łatwo może wymusić wymianę napędów. I znowu: czy jesteśmy w stanie uzyskać wzrost osłony na tyle znaczący by miało to znaczenie dla przeżywalności czołgu- i załogi? Oczywiście można jeszcze z modernizacji zrezygnować i czekać na nowe czołgi. W międzyczasie na ćwiczeniach czołgiści będą biegać i warczeć krzycząc od czasu do czasu "pif-paf". I tak będą mieli łatwiej niż podwodniacy. A teraz odrobina futurystyki: mamy T72, które gniją w magazynach i czekają na złomowanie. Polskie zakłady opracowują bezzałogowe wieże do BWP. Skoro w T72, w ramach modernizacji, trzeba by głęboko przebudować wieżę dlaczego nie spróbować stworzyć wersji bezzałogowej tejże wieży? Dowódcę i celowniczego dałoby się zmieścić w kadłubie nieco za i po obu stronach kierowcy. Odcięcie przedziału załogowego od bojowego znakomicie podniosłoby przeżywalność załogi. Automatycznie wymianie uległaby armata na 120- tkę, automat ładowania, gdyby podeprzeć się rozwiązaniem radzieckim, czyli karuzela w poziomie, a nie bębny, mógłby mieścić ze trzydzieści nabojów albo lepiej, czyli i tak więcej niż dziś (mieszcząca go wieża może sobie spokojnie wystawać bokami nad gąsienice). Całą elektronikę i tak trzeba wymienić. Rozwiązanie oczywiście nie docelowe, ale stosunkowo tanim kosztem mogłoby dać unikalną w skali świata maszynę- i doświadczenia do zastosowania w czołgu przyszłości.

zwykły obserwator
czwartek, 9 maja 2019, 15:22

To chyba jest dobry czołg, ciekawostka, od Niemiec kupiliśmy Leopardy inne niż niemiecka armia użytkuje, "nasze" są niezłymi kulołapami, wystarczy broń strzelecka aby obezwładnić wydawałoby się "potwora", a te ukraińskie raczej nie mają tej wady.

Davien
piątek, 10 maja 2019, 01:09

A to ciekawe bo Leopardy kupilismy z zapasów Bundeswehry:)) No ale jak zwykle...

Despero
środa, 8 maja 2019, 18:21

Na Ukrainie modernizują T-64 więc polacy piszą: wowow, Ukraina nawet czołgi modernizuje, przegonili nas, mają przemysł... W Polsce chce się modernizować T-72: po co nam ten szrot, wrak czołgu, lepiej K2 kupić (hahaha). Obiektywizm na 6. Co do T-72... nie stać nas na nowe czołgi takie jak np. Leo 2A7, a szkoda więc modernizujemy T-72, a jak je zmodernizujemy to już inna kwestia niemniej jednak T-72 po super-hiper-uber moderce będzie bardzo przydatny na polu walki. Pytanie brzmi: czy nasza modernizacja czy tam modyfikacja ma polegać tylko na przysłowiowym pomalowaniu nową farbką czy na poważnej modyfikacji czołgu mogącego walczyć z najnowoczesniejszymi czołgami potencjalnego przeciwnika. Obawiam się, że jak zawsze będzie opcja nr 1.

AndyP
czwartek, 9 maja 2019, 12:32

Cóż, jak wszyscy wiemy T-72 to uproszczona wersja T-64, więc nawet po modernizacji mu nie dorówna

asd
czwartek, 9 maja 2019, 11:41

To nie my straciliśmy Krym i Donbas, więc mogą sobie nawet modernizować t-34 ściągane z pomników, jeśli im tego potrzeba. My mamy czas, nie mamy noża na gardle, więc nie musimy modernizować złomu, tylko zastąpimy go czołgiem kolejnej generacji.

Davien
czwartek, 9 maja 2019, 03:01

Despero, pomijajac fakt ze nasze T-72M/M1 to małpie okrojone wertsje T-72A to T-64 nie dośc że był lepszy od T-72A ale Ukraina ma jedne z największych zakładów czołgowych państwach byłego ZSRS. Oni w Charkowie opracowywali czołgi, my jedynie budowalismy na licencji małpie wersje T-72, to taka niewielka róznica jeżeli chodzi o przemysł pancerny nasz i Ukrainy. Aha i nie jest mozliwa modernizacja naszych T-72 chocby do poziomu T-72B bez praktycznie budowy nowego czołgu.

Adam S
czwartek, 9 maja 2019, 01:07

Problem w tym, że "gołe" licencyjne T-72 to bardzo słabe czołgi, trzeba by tam wszystko wymienić. Sowieckie T-64, mimo niższej cyfry, to bardzo dobra konstrukcja ( dlatego sowieci nikomu ich nie sprzedawali) i dobrze się modernizuje. Zatem lepszym rozwiązaniem byłoby kupno używanych T-64 i pokazanie, co potrafi polski przemysł w temacie modernizacji. Jeszcze lepsze byłoby zlecenie modernizacji producentowi (zakładom Małyszewa). A optymalne byłoby kupno nowych Jataganów ( z natowską armatą 120 mm)

Lis
czwartek, 9 maja 2019, 18:23

Poważnie skorą są tak dobre to czemu Rosjanie ich nie modernizują tylko złomują nie czytałem o żadnym T-64B3. Ukraina modernizuje T-64 bo niema wyboru tanim kosztem wzmacniają swoje siły zbrojne, jakoś trzeba zastąpić te zniszczone czołgi.

Meksyk
piątek, 10 maja 2019, 13:06

Rosjanie nie używają już T64, ich jedynym producentem były zakłady z Charkowa. Mając 12 000 zapasu mobilizacyjnego T72 i T80 modernizował byś czołgi o nietypowym napędzie (ukraiński turbodiesel) mając w kraju producentów i konstruktorów obu pozostałych typów?

Davien
piątek, 10 maja 2019, 01:11

Panei Lis, może dlatego ze zakłady produkujace T-64 zostały na Ukrainie, a te robiace T-72 maja w Rosji??

Davien
czwartek, 9 maja 2019, 15:57

Jeżeli juz upierać sie przy czołgach z Ukrainy i optymalne by były Opłot-M z wieżą od Jatagana i ERA Duplet.

Łukasz
środa, 8 maja 2019, 17:13

Kopci mu tak silnik czy on stawia zasłonę dymną?

traktorzysta
czwartek, 9 maja 2019, 05:33

Niestety tak kopcą te silniki..ludzie radzieccy tak długo rozwijali "zajumaną" od niemców technologie(junkers-jumo) a i tak nic to nie dało.

Davien
czwartek, 9 maja 2019, 19:24

Panie traktorzysta akurat T-64 nie uzywa silnika z rodziny W-2 /W-46 ale ukraińskiego 5TD

Kazimierz W.
środa, 8 maja 2019, 14:53

Cyt. "Nóż (z wkładkami ChSCzKW-34, ChSCzKW-34A, ChSCzKW-34N, ChSCzKW-19, ChSCzKW-19A i ChSCzKW-19N) wielokrotnie udowodnił już swoją wysoką skuteczność, przy czym jego zadziałanie w kilku przypadkach spotęgowało uszkodzenia chronionych wozów, eliminując je z walki" To w końcu wysoka skuteczność, czy potęgowanie uszkodzeń???

Rex
środa, 8 maja 2019, 20:56

Przecież jedno nie wyklucza drugiego.

biały
środa, 8 maja 2019, 18:18

wóz nie został spenetrowany dzięki osłonom , ale osłony wybuchając mogą zniszczyć zewnętrzny sprzęt na czołgu

Smuteczek
środa, 8 maja 2019, 18:01

Nóż działa na zasadzie przecinania penetratora ktory w efekcie zmienia sie w 2 mniejsze z ktorych kazdy dysponuje mniej wiecej polowa startowego potencjalu penetracyjnego. Jezeli jednak zasadniczy pancerz pomimo redukcji siły nadlatujacego przecietego penetratora jest zbyt słaby to obie czesci go przebija zwiekszajac zniszczenia w efekcie

Extern
czwartek, 9 maja 2019, 15:14

Złamanie penetratora wytrąca go również z równowagi więc fragmenty mogą uderzyć w przypadkowe miejsce pod przypadkowym kątem, penetracja pancerza zasadniczego wtedy raczej nie nastąpi. Ale przy okazji to złamanie rdzenia produkuje dodatkowe odłamki również w postaci fragmentów płyty stalowej która tego złamania dokonała. W połączeniu z podmuchem wybuchu te szrapnele mogą uszkodzić sporo wyposażenia zewnętrznego.

Davien
czwartek, 9 maja 2019, 03:04

Generalnie to Nóż rozcina wybuchowo penetrator na trzy części odcinając zarówno przód jak i tył penetratora. Problemem jest jedynie ze nie zawsze to działa jak powinno, dlatego powstał Duplet ale to już znacznie większa masa ale i rewelacyjna skutecznośc.

Iksde
środa, 8 maja 2019, 14:47

W wojskach pancernych Ukraina też już odjechala Polsce?

akh
środa, 8 maja 2019, 20:23

Akurat to właśnie Polska dzięki doświadczeniom z modernizacji T-72M1 do poziomu PT-91 i "Malaja" miałaby dużo do zaoferowania przy modernizacji Bułata w jego najsłabszych miejscach. Oni zaś nam mieliby także dużo do zaoferowania, gdyby można było z nimi normalnie handlować.

Extern
czwartek, 9 maja 2019, 15:19

Bumar jako jedyna firma z byłych demoludów w "Malaju" dokonała na prawdę udanego połączenia Radzieckiej techniki czołgowej i zachodnich rozwiązań (głównie Francuskich) w obszarze przeniesienia napędu. Ale oczywiście jak to u nas, przez zaniechania decydentów wysiłek inżynierów poszedł tradycyjnie w piach.

Davien
czwartek, 9 maja 2019, 03:05

Panie akh, porówna pan może sobie co ma do zaoferowania w kwesti modernizacji Ukraina, bo nasze PT-91 I Malaj to nawet sie nie porównują do tego co oni moga. Problemem tam sa własciwie tylko pieniadze.

Adam S.
czwartek, 9 maja 2019, 00:59

Bez żartów. Zakłady Małyszewa mają technologię i produkują współczesne czołgi ( Jatagan, Opłot). Zakres modernizacji używanych czołgów jest kwestią wyłącznie finansową, a nie techniczną. Decydenci uznali, że lepiej za te same pieniądze wyremontować 10 używanych czołgów do przyzwoitego standartu, niż zbudować jeden, nawet bardzo dobry czołg. Natomiast porównywanie polskiego T-72 z sowieckim T-64, to kiepski pomysł, bo T-64 jest o dwie klasy lepszy i ma znacznie większy potencjał modernizacyjny.

Davien
czwartek, 9 maja 2019, 16:00

Generalnie to T-64 miął być sowieckim czołgiem nowej generacji ale okazał sie nie dość ze drogi to i wymagający zupełnie innej kultury uzywania, wieć ZSRS postanowił opracować czołg przejściowy. Z trzech projektów wybrano najgorszy czyli T-72 i wskutek zbiegu okoliczności ta zapchajdziura stałą sie rosyjskim czołgiem podstawowym.

Krzysztof
środa, 8 maja 2019, 14:16

Myśmy zmodernizowali dialog techniczny na dłuższy :)

M
środa, 8 maja 2019, 18:15

W sedno.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama