Trzy załogi G550 gotowe do lotów HEAD

1 sierpnia 2018, 16:27
550_800_crop__p4fh3r_78eae8ac1736629188a6bcbfc03073c7
Fot. Defence24.pl

Trzy załogi lotów samolotów dyspozycyjnych Gulfstream G550 spełniają warunki wykonywania lotów z osobami na najwyższych stanowiskach w państwie – poinformowało w środę MON.

"Jednym z wymogów do wykonywania lotów o statusie HEAD jest nalot na danym typie statku powietrznego, który dla dowódcy załogi wynosi 250 godzin, a dla drugiego pilota 150 godzin. Obecnie trzy załogi samolotów G550 spełniają ten warunek" – poinformował resort obrony. Wiadomość o zakończeniu szkoleń trzech załóg podało w środę radio RMF FM. Jak ustalił dziennikarz stacji, pierwszym pasażerem samolotów prawdopodobnie będzie prezydent Andrzej Duda, który za dwa tygodnie leci do Australii i Nowej Zelandii. 

Status HEAD nadaje się lotom z prezydentem RP, marszałkiem Sejmu, marszałkiem Senatu i premierem.

Umowę o dostawie dwóch 16-miejscowych transatlantyckich samolotów dla VIP podpisano w listopadzie 2016 r. Wartość kontraktu, podpisanego w listopadzie 2016 r., wyniosła ok. 440,5 mln zł netto, a z podatkiem ponad 538 mln zł. Maszyny zostały dostarczone w czerwcu i lipcu ubiegłego roku. Do każdej z nich MON przewidziało przeszkolenie trzech załóg – łącznie 18 osób.

O wymogach stawianych załogom i o tym, że wkrótce nowe samoloty będę mogły przewozić pasażerów – ale bez statusu HEAD - resort informował w listopadzie ub. r. Załogi szkoliły się najpierw na symulatorach w USA, następnie z załogami fabrycznymi firmy Gulfstream, by później kontynuować szkolenie w kraju.

MON zakupiło także trzy średniej wielkości samoloty Boeing 737-800NG w wersji BBJ2 (Boeing Business Jet). Pierwszy z nich wylądował w Warszawie w listopadzie ub. r. Wnętrze samolotu wymaga przebudowy z seryjnej konfiguracji pasażerskiej do wariantu VIP. Kolejne dwa samoloty tego typu mają zostać dostarczone w 2020. r.

Jak podało w środę MON, "trwa intensywne szkolenie załóg" samolotów B737 tak by i one spełniały wymagania lotów z osobami na najwyższych stanowiskach w państwie.

Po katastrofie smoleńskiej i rozformowaniu 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego wojsko wykonywało przeloty z VIP śmigłowcami należącymi do 1. Bazy Lotnictwa Transportowego, która zastąpiła specpułk, oraz samolotami transportowymi, wykorzystywanymi m.in. w rejonach, dokąd niemożliwe są loty cywilne. Transport na większe odległości odbywa się czarterowanymi od PLL LOT samolotami pasażerskimi. Osoby pełniące najwyższe funkcje, w tym prezydent RP, korzystają też z połączeń rejsowych.

PAP/D24

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 10
cdee
piątek, 3 sierpnia 2018, 15:32

leciec taki samolotem do Australi-24 godz to meka. Mały

tryt
czwartek, 2 sierpnia 2018, 15:35

Panowie, proszę czytać ze zrozumieniem. Chodzi o \"nalot na danym typie statku powietrznego, który dla dowódcy załogi wynosi 250 godzin, a dla drugiego pilota 150 godzin\".

rob ercik
czwartek, 2 sierpnia 2018, 14:14

Kupili samoloty, nastepnie szkolili zalogi ... wszystko po to by sie podlizac wielkiemu bratu, gorzej niz komuna PS. Miejmy nadzieje de poziom wyszkolenia i kompetecje beda wyzsze nie kirowcow BORu

Astro
czwartek, 2 sierpnia 2018, 14:02

Znam większość chłopaków w tych załóg, wcześniej latali na transportowcach, nie są to piloci nieopierzeni, mają już pokaźny nalot na innych SP, osobiście kibicuje im i trzymam kciuki...... a wszyscy malkontenci niech pomyślą co piszą...

ObywatelRO
czwartek, 2 sierpnia 2018, 12:25

Mały samolot dla malutkich ludzi.

bonus
czwartek, 2 sierpnia 2018, 05:37

@lotnik 250 godzin to mało ale zależy jakimi samolotami wcześniej latali i jaki mają nalot całkowity. Przejście z Jaka40 który nie ma nawet automatu ciągu na G550 to jak przeskok z trzęsącego się zaporożca na merola s-klasse a automatem. Uważam jednak iż pierwszy lot HEAD nie powinien być tak daleko i z takim VIP-em. Jeszcze będzie wielki wstyd jak prezydent nie doleci z powodu usterki technicznej. To są nowe egzemplarze które również mogą mieć usterki wieku dziecięcego.

smutas
czwartek, 2 sierpnia 2018, 05:29

Prezydent poleci do Australii samolotem droższym niż zardzewiała fregata którą \"przejmie\" od gospodarzy. Ale cóż, prsiorytetem poprzedniego MON były nie zakupy uzbrojenia dla WP a samolotów dla VIP nawet kosztem rezerwy modernizacyjnej.

ałthor khomentescha
czwartek, 2 sierpnia 2018, 01:54

brawo, czekamy teraz na Wisłę, Narew, Pustelnika czy coś tam - lafing (śmiech ang.)

lotnik
czwartek, 2 sierpnia 2018, 00:31

Żenująco niskie wymogi jak dla załóg mających wozić najważniejsze osoby w Polsce. A dokładnie 10 krotnie niższe niż obowiązujące w PLL LOT i ca 40 krotnie niższe niż dla pilotów Air Force One.

ekonomista
środa, 1 sierpnia 2018, 23:31

Samoloty dla VIP powinny być pozyskiwane poprzez LOT. LOT co prawda nie kupuje samolotów tak tanio jak Delta, ale myślę, że płaci około 50% ceny z cennika, czyli za B737 MAX 8 jakieś 60 milionów $. Rząd mógł też wziąć sobie jednego małego Dreamlinera od LOT-u.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama