Rosyjska armia w erze broni precyzyjnej. Pociski manewrujące zagrożeniem dla NATO [ANALIZA]

6 listopada 2018, 11:41
IskanderK
Fot. mil.ru.

Rosyjskie media podają, że liczba pocisków manewrujących w dyspozycji tamtejszego resortu obrony wzrosła w ciągu ostatnich lat 30-krotnie. Nawet, jeśli te szacunki są przesadzone to nie ulega wątpliwości, iż Rosjanie zbudowali potencjał do uderzeń bronią dalekiego zasięgu na cele w Europie. Neutralizacja tego zagrożenia wymaga skoordynowanej odpowiedzi krajów wschodniej flanki NATO, całej Europy i USA.

„Krasnaja Zwiezda” podała, że liczba pocisków manewrujących znajdujących się na uzbrojeniu rosyjskich sił zbrojnych wzrosła w ciągu ostatnich lat 30-krotnie, a liczba nosicieli – 12-krotnie. Nie podano, jakie dokładnie typy broni precyzyjnego rażenia zostały uwzględnione w tym zestawieniu, ale prawdopodobnie chodzi m.in. o pociski manewrujące Kalibr odpalane z okrętów nawodnych i podwodnych. Rosyjska gazeta napisała też o rakietach balistycznych systemu Iskander-M.

Nawet, jeżeli te dane są nieco przesadzone, to nie ma wątpliwości, że Rosjanie w ostatnich latach skokowo zwiększyli swoje zdolności do precyzyjnych uderzeń. Szwedzka agencja wywiadowcza FOI w raporcie " wydanym pod koniec 2016 roku oceniła, że liczba pocisków dalekiego zasięgu przeznaczonych do rażenia celów lądowych na dostępnych do uderzenia zachodnim teatrze wojennym zwiększyła się trzykrotnie od 2013 roku. Szwedzi szacowali, że Rosjanie mogli do ataku na tym obszarze użyć co najmniej 150 konwencjonalnych rakiet cruise, w tym ponad 100 wystrzeliwanych z bombowców lotnictwa dalekiego zasięgu. Od czasu wydania tego raportu upłynęły niemal dwa lata, w trakcie których rozbudowa rosyjskiego arsenału była i jest kontynuowana, stąd liczba dostępnych środków rażenia jest najprawdopodobniej dużo większa. To potwierdza tezę o zwielokrotnieniu i skokowym zwiększeniu zdolności do precyzyjnych uderzeń.

Rosjanie modernizują istniejące platformy przeznaczone do przenoszenia rakiet powietrze-ziemia, jak np. bombowce Tu-22M3....Fot. mil.ru.
Rosjanie modernizują istniejące platformy przeznaczone do przenoszenia rakiet powietrze-ziemia, jak np. bombowce Tu-22M3....Fot. mil.ru.

Od 2015 roku pociski manewrujące są też używane do ataków na cele w Syrii. Są odpalane z okrętów różnych typów: nawodnych i podwodnych, zdarzały się także przypadki wystrzeliwania ich z bombowców. Cechą charakterystyczną Rosjan jest użycie jako nośników broni precyzyjnej lekkich jednostek typu Bujan-M (przenoszących do 8 rakiet) i Karakurt (przenoszących na razie 8 pocisków, ale konstrukcyjnie dostosowanych do rozmieszczenia nawet 24 rakiet). Te okręty mają wyporność zaledwie rzędu 1000 ton. Kalibry trafiają również na większe jednostki, tak nowe jak i modernizowane. Dla porównania, Stany Zjednoczone rozmieszczają rakiety manewrujące na niszczycielach Arleigh Burke i krążownikach Ticonderoga o wyporności około 9 tys. ton, Francuzi – na fregatach FREMM o wyporności około 6 tys. ton.

...I wprowadzają nowe, jak okręty rakietowe Karakurt. To tanie, małe jednostki, zdolne do przenoszenia aż 24 rakiet. Na zdjęciu wodowanie małego okrętu rakietowego Szkwał (584), trzeciej jednostki proj. 22800 Karakurt. Fot. OAO Pełła
...I wprowadzają nowe, jak okręty rakietowe Karakurt. To tanie, małe jednostki, zdolne do przenoszenia aż 24 rakiet. Na zdjęciu wodowanie małego okrętu rakietowego Szkwał (584), trzeciej jednostki proj. 22800 Karakurt. Fot. OAO Pełła

Od 2017 roku Rosja rozmieściła też zakazane traktatem INF pociski manewrujące o zasięgu ponad 500 km (prawdopodobnie 2600 km) na wyrzutniach lądowych. Prawdopodobnie są to pociski zbliżone do rakiet systemu Kalibr, oznaczone 9M729. Wcześniej do służby trafiły lżejsze rakiety manewrujące 9M728, o zasięgu do 500 km, odpalane z wyrzutni systemu Iskander. Cele lądowe mogą również zwalczać rosyjskie naddźwiękowe pociski przeciwokrętowe Oniks, o zasięgu około 450 km, uznawane za trudne do przechwycenia, jak i rakiety balistyczne systemu Iskander.

Wśród nosicieli rakiet manewrujących (np. typu Ch-101/102) należy wymienić też bombowce strategiczne Tu-95 i Tu-160. Naddźwiękowe rakiety Ch-22 i ich następcy Ch-32 są też używane na maszynach Tu-22M3. Wszystkie wymienione typy bombowców wykonywały w ostatnich latach loty w rejonie Morza Bałtyckiego. Wreszcie, niedawno Rosja ogłosiła wprowadzenie na uzbrojenie pocisków aerobalistyczych Kindżał, odpalanych z myśliwców MiG-31, o zasięgu 1500-2000 km. Prawdopodobnie powstały one na bazie pocisków systemu Iskander.

Widać więc, że rosyjska armia przeszła prawdziwą rewolucję, jeśli chodzi o użycie precyzyjnych rakiet dalekiego zasięgu. Ma ona następujące skutki:

  • Rosjanie zyskali możliwość precyzyjnego rażenia celów w głębi Europy bronią konwencjonalną (jak i jądrową). To oznacza potencjalne zagrożenie dla infrastruktury służącej do przyjęcia wojsk NATO nawet w Niemczech (porty, lotniska, magazyny), jak i możliwość wykonywania ataków w celu zastraszenia państw europejskich, co było ćwiczone na manewrach Zapad-2017.
  • Cele w pobliżu terytorium Rosji (np. w Europie Środkowo-Wschodniej) mogą być atakowane szerszą gamą środków rażenia, także rakietami Iskander-M czy Oniks.
  • Rosja ma możliwość użycia szerokiego zakresu środków rażenia (naddźwiękowych i poddźwiękowych, manewrujących i balistycznych, odpalanych z okrętów różnych typów, samolotów, czy wreszcie – wyrzutni lądowych).

Pociski manewrujące, obok systemów przeciwlotniczych czy środków walki elektronicznej są kluczowym elementem rosyjskiej strategii antydostępowej (A2/AD). W założeniu ma ona „odciąć” określone rejony od sił wzmocnienia, przybywających z zewnątrz. Przełamanie tej strategii może być kluczowe dla powodzenia systemu kolektywnej obrony.

Jaka obrona?

Obrona przed atakiem rakietami manewrującymi to dość trudne zadanie, wymagające zaangażowania znacznych sił i środków. Przekonali się o tym zresztą sami Rosjanie. W Syrii – w kwietniu 2017 i 2018 roku – dwukrotnie przeprowadzono ataki rakietami manewrującymi. Odbyły się one z powodzeniem, pomimo że w kraju rozmieszczone były systemy obrony powietrznej, w tym dalekiego zasięgu typu S-400. Najprawdopodobniej jednak rosyjskie baterie nie mogły strzelać do rakiet Tomahawk (i innych) z uwagi na horyzont radiolokacyjny, ograniczający zasięg radarów do maksymalnie kilkudziesięciu km wobec celów niskolecących.

W takiej sytuacji zasięg każdego systemu przeciwlotniczego – o ile nie jest on dostosowany do strzelania na bazie wskazania źródła zewnętrznego – ograniczony jest przez horyzont radiolokacyjny. Obrona przed atakiem rakietowym jest jeszcze trudniejsza, jeżeli następuje on z wielu kierunków, przy użyciu różnych środków (np. poddźwiękowych i naddźwiękowych rakiet manewrujących oraz pocisków balistycznych).

Obrona przed rosyjskimi pociskami manewrującymi powinna więc stać się priorytetem państw NATO. To może być o tyle trudniejsze, że w państwach zachodnich do wojny na Ukrainie drastycznie redukowano potencjał sił naziemnej obrony powietrznej krótkiego zasięgu. Z drugiej jednak strony, widać już pewne kroki podjęte w celu odwrócenia cięć, choć ich realizacja jest czasochłonna.

Oto najważniejsze elementy systemu obrony przed pociskami manewrującymi:

  • Warstwowa, naziemna obrona powietrzna, pozwalająca na zwalczanie różnych typów pocisków. Musi ona się składać z wzajemnie ze sobą współpracujących zestawów średniego, krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu. Te zestawy powinny dysponować dużą liczbą pocisków rakietowych, natomiast część z nich musi mieć możliwość rażenia celów również poza horyzontem.
  • System dowodzenia i kierowania obroną powietrzną, zintegrowany ze środkami wykrywania. Niezbędne jest dysponowanie architekturą obrony powietrznej, pozwalającą na wykorzystanie danych z różnych sensorów. To nie tylko naziemne radary obrony powietrznej, ale też środki nawodne i pozostające w powietrzu (aerostaty, samoloty klasy AWACS). Te ostatnie mogą wykrywać nawet niskolecące cele w promieniu kilkuset km. W przyszłości rolę „powietrznych sensorów” dla naziemnej obrony
  • Systemy ofensywne. Innym kluczowym elementem obrony przed rakietami cruise są środki ofensywne, pozwalające na zwalczanie wyrzutni rakietowych potencjalnego przeciwnika. To przede wszystkim własne systemy rakietowe powietrze-ziemia, ziemia-ziemia i woda-ziemia, naturalnie wraz z odpowiednim systemem rozpoznania i targetingu.

Można odnieść wrażenie, że najszybciej (a na pewno szybciej, niż niektóre kraje zachodnioeuropejskie) działają w tym kierunku Stany Zjednoczone, choć ich terytorium nie jest bezpośrednio zagrożone atakiem. Wdrożenie nowych zestawów obrony powietrznej, w tym typu IFPC Inc-2I, systemu zarządzania obroną powietrzną IBCS („zbierającego” dane z różnych sensorów, w przyszłości prawdopodobnie także powietrznych, i pozwalającego na strzelanie rakietami przeciwlotniczymi do celów poza horyzontem), nowego radaru dookólnego LTAMDS dla wyrzutni Patriot jak i wzmacnianie potencjału ofensywnego (programy LRPF/PRSM, JASSM-ER itd.) powinno zwiększyć zdolność przeciwdziałania tym zagrożeniom.

Z punktu widzenia Polski kluczowe znaczenie mają tutaj programy Wisła, Narew i Homar. Ten ostatni jest o tyle ważny, że w efekcie ma pozwolić na zwalczanie nośników (wyrzutni) rakiet należących do przeciwnika. Niezbędne jest jednak posiadanie systemu wykrywania i dowodzenia, pozwalającego na namierzanie i precyzyjne rażenie celów. Naturalnie wzmocnieniem są też programy modernizacyjne, realizowane przez państwa w regionie (Niemcy, Szwecja, Rumunia, Litwa itd.).

Najbardziej korzystną odpowiedzią na zagrożenie ze strony rosyjskich rakiet manewrujących byłoby skoordynowanie wysiłków wszystkich państw NATO i zwiększenie zasobów, przeznaczanych na różne środki obrony, jak i zwiększenie zdolności współpracy wojsk obrony przeciwlotniczej z różnych państw. Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie państwa muszą mieć takie same zestawy OPL, ale powinny być one zdolne do współdziałania. To ostatnie jest łatwiejsze w wypadku generacyjnie nowych systemów z otwartą architekturą, jak IBCS czy niemiecki TLVS.

Paradoksalnie jednak najważniejsze jest podjęcie politycznej decyzji o budowie systemów przeciwdziałania. Część rozwiązań można by wdrożyć dość szybko, nawet na poziomie europejskim. Przemysł na Starym Kontynencie (Airbus, Saab) oferuje np. lekkie samoloty wczesnego ostrzegania i kontroli, które mogłyby być bardzo przydatne do wykrywania rakiet manewrujących. Zakup większej liczby takich maszyn wymaga jednak wsparcia finansowego i współpracy różnych państw. Rosja dokonała generacyjnego przełomu w zakresie systemów ofensywnych i NATO powinno na to zdecydowanie odpowiedzieć. To, czy tak będzie zależy głównie od polityków.

Zasięg systemów rakietowych rozmieszczanych przez Rosję z naruszeniem traktatu INF.
Zasięg systemów rakietowych rozmieszczanych przez Rosję z naruszeniem traktatu INF. Mapa: Defence24.pl.

Reklama
Tweets Defence24