Reklama
Reklama

„Odrzucana” fregata F125 wreszcie wprowadzona do służby

21 czerwca 2019, 14:27
german-navy-commissions-lead-f125-frigate-baden-wurttemberg
Fot. Deutsche Marine

Niemiecka marynarka wojenna wprowadziła do linii - z ponad dwuletnim opóźnieniem - pierwszą z serii nowych fregat typu F125 „Baden-Württemberg”. Półtora roku temu okręt zwrócono do producenta z powodu wykrytych wad oprogramowania i systemów pokładowych, które nie pozwalały na jego bojową eksploatację.

Uroczystość wprowadzenia do służby okrętu FGS “Baden-Württemberg” odbyła się 17 czerwca 2019 r. w bazie Wilhelmshaven w obecności niemieckiej minister obrony Ursuli von der Leyen. W ten sposób oficjalnie zakończono trwającą osiem lat budowę jednostki pływającej, która razem z trzema innymi fregatami typu F125 ma zastąpić osiem fregat typu F122 (Bremen). Opóźniony program ma się zakończyć w ciągu dwóch najbliższych lat, przy czym drugi okręt („Nordrhein-Westfalen”) planuje się wprowadzić do służby jeszcze w tym roku.

Zastąpienie ośmiu fregat czterema jednostkami tej klasy będzie dużym wyzwaniem dla niemieckiej marynarki wojennej. Dla zrekompensowania różnicy liczby okrętów zakłada się, że nowe jednostki będą dwukrotnie intensywniej wykorzystywane, na co ma  pozwolić konstrukcja fregat oraz zdublowane załogi, które będą się wymieniały w czasie dłuższych misji. Pomimo tego Niemcy i tak zaoszczędzą na etatach, ponieważ załoga fregat typu F122 liczy ponad 200 osób, natomiast typu F125 jedynie 120 (plus ewentualnie 70 osób personelu dla realizacji dodatkowych zadań). Ze statystycznego punktu widzenia nie zmieni się przy tym również sumaryczny tonaż okrętów w niemieckiej marynarce wojennej. Fregata F125 ma bowiem ponad dwukrotnie większą wyporność w porównaniu do F122 (7200 ton w porównaniu do 3680 ton).

Odmienny będzie natomiast sposób wykorzystania nowych okrętów, które nie bez powodu nazwano „pokojowymi”. Będą one bowiem słabiej uzbrojone, jeżeli chodzi o uzbrojenie przeciwlotnicze, niż fregaty typu F122 o dwukrotnie mniejszej wyporności. Z drugiej jednak strony, okręty typu F125 zostały lepiej przystosowane do realizowania misji pokojowych, stabilizacyjnych i w rejonach objętych kryzysem.

Pomaga w tym możliwość zabierania dwóch kontenerów zadaniowych na śródokręciu oraz miejsce na burtach dla aż czterech, szybkich  płaskodennych łodzi abordażowo-inspekcyjnych. Są to też jednostki bardziej „ekologiczne”, o czym świadczy zastosowany napęd diesel-elektryczny i gazowy CODLAG (combined diesel-electric and gas), który zasadniczo składa się z silników elektrycznych pobierających energię z generatorów wysokoprężnych.

Jak się okazało na początku 2018 r., rzeczywistość odbiegała od tego co zakładano. Pierwsza fregata typu F125 została bowiem zwrócona do producenta z powodu wykrytych w czasie prób niezgodności z założeniami projektowymi. Zaliczało się do nich m.in. stałe pochylenie okrętu na prawą burtę (o około 1,3°) oraz problemy w działaniu Bojowego Centrum Informacyjnego.

Takie niedoróbki w bardzo złym świetle stawiały konsorcjum zadaniowe ARGE F125, które buduje fregaty typu F125, założone przez koncern thyssenkrupp Marine Systems (który jest liderem) i zakłady stoczniowe Lürssen Werft w Bremen. Wprowadzenie okrętu  „Baden-Württemberg” do służby oznacza, że większość z wykrytych problemów została już rozwiązana.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 20
Reklama
Gojan
sobota, 22 czerwca 2019, 11:48

Tymczasem Polska powinna podjąć pilnie budowę drugiej korwety MEKO-100. To najtańsza i najszybsza dla nas opcja budowy okrętów nawodnych, bo na 2 mamy kupioną już licencję i nie wymagają fazy analityczno-koncepcyjnej. Obydwie nasze MEKO-100 uzbroić w rakiety plot krótkiego zasięgu z programu Narew. Te korwety są nam konieczne na czas pokoju, aby wykonać nasze zobowiązanie wobec NATO do posiadania takich jednostek A potem wejść w budowę okrętów podwodnych Orka, koniecznych nam na czas wojny. Od dawna to postuluję, a teraz może to być bliższe spełnienia, gdy z BBN-u odszedł gen. J. Kraszewski.

asd
sobota, 22 czerwca 2019, 20:29

Co ty bredzisz człowieku? Budowanie korwet żeby wyposażyć je w żałosne manpadsy i karabinki to jest wg ciebie "najtańsza i najszybsza" opcja? Już pominę ile lat tą korwetę budowano i ile to kasy pochłonęło. Skup się człowieku- najtańszą i najszybszą opcją jaką mamy i jedyną sensowną pod to pokojowe "uzbrojenie" jakie wymieniłeś, są okręty projektu 258 Kormoran II. Nasze stocznie mają opanowaną szybką budowę tych niszczycieli, więc budowa kilku sztuk z innym uzbrojeniem niż przeciwminowe powinna szybko pójść. Nie potrzeba nam kolejnej kanonierki o wyporności ponad 1800 ton, bo to marnowanie środków. 800 ton wyporności to jest tyle ile potrzeba na to uzbrojenie.

-CB-
niedziela, 23 czerwca 2019, 04:33

Ile razy można wałkować to samo? To jest niszczyciel MIN. Jest zbudowany ze specjalnej stali i ma specyficzny napęd (pędniki azymutalne), więc nie nadaje się do tego. inna stal, inny profil kadłuba i inny napęd, to całkowicie nowy projekt i start od zera.

asd
piątek, 28 czerwca 2019, 01:56

O, a to ciekawe. Nie nadaje się bo co? "Bo to jest niszczyciel min"? No to przestanie być niszczycielem min. I co wtedy? Stal amagnetyczna znaczy tyle, że okręt ma lepszą odporność na miny magnetyczne i lepiej radzi sobie z korozją - czyt. mniejsze wydatki na malowanie. A teraz wyjaśnij nam dlaczego te cechy są NIEPOŻĄDANE w okrętach innych niż niszczyciel min? Silniki azymutalne - lepsza manewrowość. W czym ci to przeszkadza?? To czym jest ten okręt zależy od tego jakie dostanie wyposażenie. Ile razy można to wałkować? Odpuszczasz sobie wyposażenie przeciwminowe, resztę POZOSTAWIASZ bez zmian, lub minimalnie zmieniasz uzbrojenie wykorzystując zapas nośności po wywaleniu gradów przeciwminowych. Nierdzewny kadłub i silniki azymutalne nie wybuchną z tego powodu, że okręt przestanie się nazywać niszczycielem min...

Gojan
niedziela, 23 czerwca 2019, 00:21

Czemu wylewasz człowieku swoją żółć, zamiast trzeźwo myśleć? Dwa okręty nawodne tej klasy musimy mieć, bo się zobowiązaliśmy do tego, wchodząc do NATO. I lepiej, żeby to były MEKO-100 zbudowane w polskiej stoczni, niż jakiś szrot, typu fregaty FFG, które z powodu tego zobowiązania trzymamy, ale których czas dobiega i u nas końca. Poza tym MEKO-100 ma zarezerwowane miejsce na uzbrojenie rakietowe korwety, tzn. rakiety plot i pokpr, poza armatą 76,2 mm, którą Ślązak już ma, i środki ZOP.

Davien
niedziela, 23 czerwca 2019, 15:47

Gojan, nasze FFG sa w takim stanie bo Polska kompletnie olała modernizacje czy zakup uzbrojenia. Zobacz co z OHP zrobili Turcy czy Australia.

Gojan
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 00:57

Czy warto było iść w głębszą modernizację polskich OHP, to odrębny temat. O celowości ich dalszej eksploatacji, czy wręcz dokupywania, dużo powiedziano przy okazji wyprawy prezydenta A.Dudy do Australii po Adelajdy. Temat ten, jak widać, budził kontrowersje wewnątrz rządzących ugrupowań. Nigdy nie ukrywałem, że jestem przeciwny przedłużaniu żywota OHP w polskiej MW, mimo, że te fregaty były niezłe w latach swojej świetności, tj. 70. i 80. XX w. Zgadzam się jednak, że teoretycznie w polskie OHP można było włożyć więcej pieniędzy i podejmować bardziej spójne i trafniejsze decyzje, co do kierunku ich modernizacji po roku 2002. Ale też trudno mi krytykować ówczesne różne ekipy polityczne, a to ze względu na: 1) zły stan systemów uzbrojenia obydwu OHP, po przekazaniu ich Polsce przez USA; 2) stały deficyt pieniędzy w MW na inwestycje w jakiekolwiek okręty, w tym na równoczesną budowę MEKO-100 i podtrzymywanie i modernizację OHP; 3) stopniowe wygaszanie przez przemysł USA wsparcia dla poszczególnych systemów OHP, którymi Amerykanie zaskakiwali MW (przykłady z mediów: wygaszenie rakiet plot na OHP w 2004 r. i śmigłowców pokładowych SH-2G w 2018 r.) - spowodowane wyzbywaniem się OHP przez US Navy. Nie da się też porównać zdolności przemysłu Turcji czy Australii, ze stanem polskiego przemysłu zbrojeniowego i stoczniowego, który był systematycznie podcinany. Jest jeszcze 1 różnica między polskimi MEKO-100 a OHP. Polska stocznia, która buduje MEKO-100, ma, siłą rzeczy, ich pełną dokumentację techniczną. Natomiast raczej brak w Polsce pełnej dokumentacji technicznej OHP, co ogranicza możliwość samodzielnej ich modernizacji przez Polskę. Wszystko to razem powoduje, że, mimo niezłych właściwości kadłubów OHP, jest jak jest. A stosunek naszych kolejnych rządów do polskich OHP nazwałbym „dylematem posiadacza starego samochodu”, który się waha, czy ponosić rosnące wydatki na przedłużenie życia auta o 1 rok, czy kupić nowe auto i mieć względny spokój na parę lat.

Davien
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 17:25

OHP to lata 80-te raczej niż 70-te. A co do teoretycznie złego stanu uzbrojenia, to dostaliśmy je w pełni sprawne z pewną iloscią rakiet i torped, a ze nie kupilismy więcej pocisków, nawet z demobili bo juz wtedy nie było nowych SM-1 albo nie zmodernizowaliśmy wyrzutni pod SM-2 to juz wyłacznie nasza wina, USA tego nie będzie nam fundować. Turcja jakos mogła to zrobic i nie sama ale w USA, podobnie jak Australia tez korzystała przecież z pomocy USA choc Adelaidy i tak są sporo nowsze od reszty OHP. I panie Gojan było nas spokojnie stac na ich modernizacje ale praktycznie wszystkie rządy olewały MW no i mamy to co mamy. I jeszcze jedno, zakup fregat z Australii byłby dobrym posunieciem łacznie z wymianą na nich SPS-49 na coś nowszego co chocby proponował LM albo cos z Australii.

Gojan
wtorek, 25 czerwca 2019, 20:51

Nieopatrznie rozkręciłem temat OHP, budzący duże emocje :). Co do opinii, że dostaliśmy OHP w pełni sprawne, pozostanę przy swojej przeciwnej. Trzeba też przyznać, że MW wkładała wciąż jakieś środki w usprawnienie OHP, choć pewnie zawsze za mało. Co do Turcji i Australii, to zwracam uwagę, że ich floty wojenne są wielokrotnie większe od naszej, podobnie jak ich potencjały ekonomiczne. A i te państwa prowadzą politykę taką, że swoje OHP traktują jako jednostki przejściowe, a docelowo budują sobie fregaty i korwety nowej generacji, we własnych stoczniach. Dobrym przykładem jest zwłaszcza MW Turcji, na której, jak podejrzewam, staraliśmy się trochę wzorować, w zmniejszonej skali.

Davien
środa, 26 czerwca 2019, 18:25

Panie Gojan, jak je dostaliśmy wszystkie systemy było sprawne łacznie z uzbrojeniem wiec może wyjaśni pan na czym opiera swoją opinię.

Andrettoni
sobota, 22 czerwca 2019, 01:39

Ktoś wyrzuca szrot i od razu na forum wszyscy chcą go zbierać. Pomijam potrzebę posiadania przez Polskę dużej marynarki. Fakty są takie, że działania należy planować, a nie kupować wszystko co wpadnie w ręce bez ładu i składu. Jak będziemy tak robić to skończymy z setkami niekompatybilnych systemów uzbrojenia i łączności i do tego przestarzałymi. Potrzebujemy okrętów tanich w eksploatacji i ze stosunkowo małymi załogami, a nie muzealnych szrotów z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Nowe fregaty mają dwa razy większą wyporność, a mniejszą załogę - nic to nikomu nie mówi o nowoczesności i automatyzacji działania? To się przekłada na większa skuteczność i przeżywalność okrętu oraz koszt jego utrzymania. Długofalowo żołd dla marynarzy będzie dwukrotnie większy i dwukrotnie mniej ludzi będzie kiedyś odbierać emeryturę.

lol
sobota, 22 czerwca 2019, 20:30

Nie wszyscy, tylko ruskie trolle.

Gustlik
piątek, 21 czerwca 2019, 19:00

Wojna się zbliża a oni budują słabiej uzbrojone fregaty "lepiej przystosowane do realizowania misji pokojowych, stabilizacyjnych i w rejonach objętych kryzysem". W Berlinie wszyscy zdrowi?

Nikt
sobota, 22 czerwca 2019, 17:26

Niemców stać na to. MW poza wojną przydaje się w czasie pokoju i kryzysu. A po co by np. patrolować morze Śródziemne wusyłac drogie fregaty plot(które Niemcy też mają) skoro mozna wysłać tańsze i lepiej do tefo przystosowane F122 czy 125. A dlatego że te okręty mają zdecydownie lepsza dzilenośc morską czy autonomiczność od typowefo patrolowca. Ot fanaberia bogatych

pat
sobota, 22 czerwca 2019, 11:39

Jak była mowa, że Niemcy chcą się zbroić to było pełno komentarzy, że "nas podbiją", że "powtarza się 1939", "Niemcy to dla nas większe zagrożenie niż Rosja". Chyba lepiej nie pisać o Niemcach bo ludowi się nie dogodzi.

P
piątek, 21 czerwca 2019, 18:44

Co to za oszczędność? Ta pokojowa fregata jest nic nie warta pod względem bojowych. Taniej byłoby zbudować korwetę lub kuter patrolowy. Właśnie dlatego Polska musi zmodernizować własną flotę, bo poleganie na takim sojuszniku z "pokojowym uzbrojeniem", jest proszeniem się o wojnę.

Nikt
sobota, 22 czerwca 2019, 17:33

Bo to fregata od patrolowania, od walki mają inne okręty

Ehh
piątek, 21 czerwca 2019, 18:42

może te 122 dwójki byśmy przytulili ;)

lol
piątek, 21 czerwca 2019, 18:36

"Pokojowe fregaty"... a Polska "silna" w sojuszach. Niech jeszcze jakiś ruski napisze, że nie potrzebujemy fregat przeciwlotniczych, bo za drogie i za duże na Bałtyk.

SZACH-MAT
piątek, 21 czerwca 2019, 18:12

Polska której idee MW oparta jest o szrotrowce powinna włączyć procedowanie uruchamiający dialog do zakupu od Niemców wycofujących fregaty F-122 wilości dwóch sztuk z możliwością w pakiecie zakupu używanego ubota i będzie interes cieszący wszystkich pod warunkiem że dialog i zakup nie będzie trwał dłużej niż budowa polskiej kanonierki itu może powstać problem oraz czy USA nie strzeli focha informując że mają na zbyciu full nówki 50letnie rajdery a my robimy dil z Niemcami

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama