Reklama
Reklama

Obronić wschodnią flankę. Amerykańska doktryna nuklearna odpowiedzią na Iskandery [ANALIZA]

6 lutego 2018, 15:16
  • Administracja Donalda Trumpa opublikowała "Nuclear Posture Review" czyli doktrynę nuklearną
  • Zgodnie z dokumentem USA musi odpowiedzieć na wyzwanie jakim jest rozwój rosyjskiej taktycznej broni jądrowej i gotowość Moskwy do uderzenia "deeskalacyjnego"
  • USA wprowadzą do służby w US Navy dwa nowe typy uzbrojenia nuklearnego 
  • Podjęte działania mają pozwolić na skuteczniejszą obronę wschodniej flanki NATO

Zaprezentowana przez administrację Donalda Trumpa doktryna nuklearna zwraca uwagę na budowę zdolności, które mają stanowić odpowiedź na rozwijanie przez Rosję taktycznej broni jądrowej, łamanie traktatu INF oraz zapowiadaną możliwość przeprowadzenia tzw. "uderzenia deeskalacyjnego". Zdolności USA w dziedzinie odstraszania jądrowego mają przy tym kluczowe znaczenie dla obrony wschodniej flanki NATO. 

Odpowiedź na rosyjską taktyczną broń jądrową

Ujawniony w zeszłym tygodniu raport Departamentu Obrony o nazwie "Nuclear Posture Review" choć nie pomija takich zagrożeń jak Korea Północna czy Iran, to w znacznej mierze skupia się na rozwoju rosyjskiego uzbrojenia jądrowego. 

Przede wszystkim dokument wprost stwierdza, że Rosja nie pozostaje już w zgodzie z traktatem o redukcji rakiet średniego i pośredniego zasięgu (INF) oraz dysponuje i rozwija liczne systemy niestrategicznej broni nuklearnej. Chodzi tu więc o tzw. taktyczną broń jądrową (broń jądrową pola walki), która w przeciwieństwie do systemów o zasięgu międzykontnentalnym nie podlega redukcjom w ramach tratktatu New START, który wejdzie w życie 5 lutego br. i będzie obowiązywać do lutego 2021 roku, z opcją przedłużenia do 2026 roku. 

undefined
Przy budowie nowej rakiety manewrującej SLCM Amerykanie mogą wykorzystać technologie rozwijane w ramach programu odpalanej przez bombowce strategiczne rakiety LRSO. Ma ona zastąpić widoczny na zdjęciu AGM-86B ALCM. Fot. US Air Force

Dokument stwierdza także, że zarówno rosyjskie deklaracje, jak i prowadzone ćwiczenia wskazują na większą gotowość decydentów w Moskwie do ograniczonego użycia broni atomowej, prawdopodobnie o niewielkiej mocy, czyli właśnie broni taktycznej przenoszonej przez rakiety manewrujące i balistyczne systemu Iskander, odpalane z okrętów podwodnych pociski cruise Kalibr czy też lotnictwo taktyczne. NATO mogłoby na taki atak odpowiedzieć na poziomie taktycznym wyłącznie z użyciem bomb jądrowych B61 przenoszonych przez myśliwce F-15E, F-16 i Tornado (F-35 zostaną nosicielami tej broni dopiero od 2024 roku). Jednak skuteczność takiego rozwiązania w silnie bronionej rosyjskiej przestrzeni powietrznej pozostałaby ograniczona z uwagi na ryzyko utraty nosiciela przed wykonaniem misji. W tej sytuacji zdaniem autorów "Nuclear Posture Review" Rosja mogłaby odnieść wrażenie, że ewentualne ograniczone uderzenie nuklearne na wschodniej flance NATO nie spotka się z adekwatnym odwetem. Z jednej strony samoloty Sojuszu uzbrojone w bomby atomowe mogłyby nie być w stanie przebić się nad cel, z drugiej - użycie broni strategicznej i głowic o mocy kilkuset kiloton mogłoby stać się początkiem pełnoskalowej wojny jądrowej, na co Stany Zjednoczone nie mogłyby sobie pozwolić. 

Dokument podkreśla przy tym, że broń jądrowa może stanowić także odpowiedź na znaczący strategiczny atak konwencjalny przeciwko USA, ich sojusznikom i partnerom. Amerykanie definiują to jako duży atak na cele cywilne, a także na wojskowe centra C2, system wczesnego ostrzegania i potencjał uderzeniowy. 

Dwa nowe typy uzbrojenia nuklearnego US Navy

Tegoroczny "Nuclear Posture Review" wskazuje więc na konieczność budowy systemu odstraszania opartego także o skuteczne typy uzbrojenia małej mocy. Główny ciężar ewentualnego ataku odwetowego ma przy tym spocząć na barkach okrętów podwodnych US Navy. W pierwszej kolejności, niejako w roli rozwiązania pomostowego, ma być realizowany program przezbrojenia części rakiet balistycznych Trident II w głowice jądrowe małej mocy. Być może Amerykanie skorzystają więc w tym przypadku z doświadczeń Brytyjczyków, którzy nie dysponując żadnym innym typem uzbrojenia nuklearnego prawdopodobnie rozmieścili na swoich okrętach podwodnych Tridenty wyposażone tylko w jedną głowicę jądrową o małej mocy.

undefined
Wizja artystyczna startu rakiet manewrujących z pokłady przebudowanego strategicznego okrętu podwodnego klasy Ohio. Ilustracja: US Navy

Należy przy tym zauważyć, że potencjalne uzbrojenie strategicznych rakiet balistycznych w głowice jądrowe o małej mocy jest rozwiązaniem ryzykownym. Chodzi tu o to, że potencjalny przeciwnik nie będzie w stanie na wczesnym etapie ocenić czy przeciwko niemu została wysłana mała głowica jądrowa czy też 12 głowic MIRV typu W88 o mocy 475 kt (taka jest prawdopodobnie "najsilniejsza" możliwa konfiguracja Tridenta II). W związku z tym na ograniczony atak może odpowiedzieć z braku innych danych pełnoskalowym uderzeniem jądrowym. Wszystko wskazuje jednak na to, że Waszyngton jest gotów pogodzić się z taką opcją, a nawet traktować tą możliwość jako podbicie stawki w dziedzinie odstraszania przed rosyjskim "atakiem deeskalcyjnym".

W dalszej perspektywie czasowej Amerykanie planują opracować nowy pocisk manewrujący odpalany ze szturmowych okrętów podwodnych "nuclear-armed sea-launched cruise missile (SLCM)". Rakieta powstanie jako następca wycofanych w czasach Baracka Obamy BGM-109A Tomahawk TLAM-N, które - jak podkreślono w "Nuclear Posture Review" - odgrywały znaczącą rolę w odstraszaniu i chronieniu sojuszników, przede wszytkim w Azji. Raport podkreśla przy tym, że oba planowane nowe typy uzbrojenia atomowego US Navy, w przeciwieństwie do bomb B61, nie muszą opierać się na infrastrukturze państw trzecich by pełnić swoją rolę w strategii odstraszania.  

Myśliwce stealth i kierowane bomby jądrowe

undefined
W Europie podstawowymi nosicielami broni jądrowej mają być myśliwce 5. generacji F-35, fot. Staff Sgt. Staci Miller/US Air Force

Trzecim typem nowego taktycznego uzbrojenia, które wejdzie do służby są dostosowane do przenoszenia kierowanych bomb jądrowych B61 Mod. 12 samoloty F-35. Myśliwce 5. generacji zdolne do przenoszenia broni atomowej mają należeć do US Air Force (zastąpią w tej roli F-15E), a także do krajów sojusznicznych, które biorą udział w programie Nuclear Sharing. Obecnie spośród pięciu europejskich państw NATO, na terenie których znajdują się amerykańskie bomby jądrowe, na zakup produkowanych przez USA myśliwców 5. generacji zdecydowały się Holandia, Włochy i Turcja, a pozyskanie F-35 rozważają Belgia oraz Niemcy. Amerykanie podkreślają jednak przy tym, że modernizacja lotniczych bomb jądrowych pola walki ma charakter wyłącznie jakościowy. Jej celem nie jest więc zwiększenie potencjału NATO w Europie, a jedynie wymiana sprzętu - zarówno samych bomb, jak i ich nosicieli na nowsze. 

Co warto podkreślić "Nuclear Posture Review" nie postuluje natomiast uzbrojenia w bomby atomowe wielozadaniowych myśliwców rozmieszczonych na lotniskowcach, co było rozważane jako jedna z możliwości przywrócenia zimnowojennych zdolności amerykańskich sił zbrojnych. 

Obronić wschodnią flankę

Doktryna nuklearna Donalda Trumpa i rozwój nowych systemów uzbrojenia ma ogromne znaczenie dla planów obronnych na wschodniej flance NATO. Działania, które chce podjąć amerykańska administracja mają być odpowiedzią na działania Moskwy, która w ostatnich latach rozmieściła broń naruszającą założenia traktatu INF, ćwiczyła użycie broni jądrowej podczas działań wojennych np. w ramach manewrów Zapad-2017, czy też wprowadziła do swojej doktryny pojęcie uderzenia "deeskalacyjnego" w razie niepomyślnego dla Rosji przebiegu konfliktu konwencjonalnego. Na cele w Europie mogłyby je wykonać trudne do przechwycenia pociski Iskander lub rakiety manewrujące odpalane z okrętów podwodnych. 

Warto przy tym podkreślić, że Amerykanie decydują się na rozwiązania, które nie mają przy tym doprowadzić do ponownego rozkręcenia atomowego wyścigu zbrojeń w Europie czy unieważnienia traktatu INF. W związku z tym w doktrynie nie ma mowy o nowych klasach taktycznej broni jądrowej rozmieszczonej na lądzie (takiej jak np. rakiety balistyczne czy pociski manewrujące z wyrzutni lądowych), a jedynie o dostosowaniu do ograniczonych uderzeń jądrowych broni strategicznej oraz przywróceniu do służby rakiet manewrujących z głowicami atomowymi odpalanych z okrętów podwodnych, które zostały wycofane ze służby w US Navy zaledwie klika lat temu. Należy przy tym podkreślić, że wspomniane środki mają służyć realizacji podstawowego celu wskazanego w "Nuclear Posture Review" czyli skutecznej obrony USA i ich sojuszników. Ma to zostać osiągnięte poprzez znalezienie skutecznej i pewnej odpowiedzi na każdy rodzaj współczesnych zagrożeń w tym ograniczonych uderzeń jądrowych tzw. "deeskalacyjnych" oraz wykazanie determinacji USA do skorzystania w razie potrzeby z tych środków. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 51
pragmatyk
niedziela, 25 lutego 2018, 11:38

Polska potrzebuje okrętów podwodnych z rakietami manewrującymi i kropka.

gosc
sobota, 10 lutego 2018, 22:03

ale lze. tytul powinie brzmiec ,rozbudowa i pchanie sie nato na wschod sprowadzila iskandery do kaliningradu.

Castle Bravo 27
sobota, 10 lutego 2018, 00:10

Moim zdaniem uzbrojenie rakiet Trident w głowice taktyczne i potencjalne ich użycie to igranie z ogniem które w ekstremalnym przypadku może wymknąć się z pod kontroli i doprowadzić do pełnoskalowej wojny nuklearnej z Rosją i Chinami. W pewnym stopniu zgdzę się z autorem artykułu że takie posunięcie może podbić stawkę w dziedzinie odstraszania co może np. powstrzymać Rosję przed atakiem deeskalcyjnym ale też nie musi i dlatego może to być zbyt ryzykowne by w takie głowice te rakiety uzbrajać ! Zadania które chce się postawić tej nowej klasie uzbrojenia w amerykańskiej armii w pełni wystarczy powrót rakiet manewrójących z głowicami jądrowymi na okrętach których wycofania przez Obamę nie rozumiem !

Beka z onuc...
środa, 14 lutego 2018, 10:52

Jeśli nastąpi nowy wyścig zbrojeń, skończy się tak samo jak za Reagana. Wprowadzone na stan uzbrojenie trzeba mieć za co utrzymać... :))

Nowicjusz
czwartek, 8 lutego 2018, 13:32

Proszę Panów o opinię nt. przebiegu i naszych szans w konflikcie konw. z Rosją, która rozpoczyna działania w dniu zakończenia MŚ w piłce 2018.

pragmatyk
niedziela, 25 lutego 2018, 11:40

nie napadną nas;) Na pewno dopóki stacjonują tu amerykańskie czołgi.

Ten
wtorek, 13 lutego 2018, 23:33

Bo przegra z Niemcami?:)

Nowicjusz
czwartek, 8 lutego 2018, 13:28

Proszę o rozwinięcie wątku, że \"sami mamy możliwości pozyskania broni A lecz nie chcemy z nich skorzystać\".

tyle
środa, 7 lutego 2018, 16:17

A czy my nie powinniśmy opracować nowej doktryny wojskowej? Najkrócej-umiesz liczyć , licz na siebie. Szaleństwo, może tak, ale jest kilka krajów na świecie które są w ten sposób szalone. Oczywiście jak najdalszy jestem od separowania się od NATO i UE. Powinniśmy jak najściślej kooperować , jednocześnie jak najszybciej wzmacniać nasz potencjał obronny. Wiem , że to byłaby rewolucja . Prawdopodobnie nie obyłoby się bez obowiązkowej służby wojskowej, która powinna być możliwie krótka i merytoryczna z bezwzględnym zwalczaniem fali i innych patologii znanych ze starych czasów. Wydatki na uzbrojenie i osobowe też byłyby bardzo duże, ale powszechnie wiadomo-kto nie chce żywić własnego wojska , kiedyś będzie żywił żołnierzy wrogiej armii . Dlaczego tak mało dyskutuje się na ten temat, przynajmniej w sferze publicznej? Na koniec, nie tak dawno na świecie żyło 5 mld ludzi , obecnie jest to 7,5 mld. Obawiam się , że to nie rozejdzie się po kościach.

cacany
środa, 7 lutego 2018, 14:54

Polska zawsze będzie zakładnikiem Rosji do puki nie zacznie budować swoich rakiet. Mamy broń jądrową tuż za granicą wymierzoną w stolicę. Jeśli Polski rząd nie będzie się starał zrównoważyć tego zagrożenia to znaczy że nie jest Polski! Amerykańska doktryna nic tu nie zmienia bo to spóźniona reakcja na Rosyjską doktrynę.

Techniczny
środa, 7 lutego 2018, 04:31

Co robi polski rzad aby do polski sciagnac cala technologie z ukrainy ,nic.Zwykly przedsiebiorca raczej tego sie nie chyci bo przepisy. Takiej okazji jaka zaistniala przez krym do szybkiego pozyskania wiedzy i technologi silnikow rakietowych,samolotowych.czy wytwarzania pociskow dalekiego zasiegu juz szybko nam sie nie powtorzy motor szich juz chwile temu chcial z nami przy sokole wejsc w współpracę. I tu nasz bład bo sciagniecie producenta sowieckich silnikow ciagnie za soba 1000 firm .Wzl 1 muglby sie stac liderem na europe i swiat w remontach i produkcji. A nasze dygnitarze tylko zagranicznymi zakupami psuje caly nas potencjal w twozeniu wlasnych rozwiazan tzw.uzaleznienie. Malo tego ksztalcilo by sie nowe pokolenie w polsce bo na ukraine to raczej po zarobek nie pojedzie.

X-70
wtorek, 6 lutego 2018, 21:04

Komuś bardzo zależy żeby któraś z kolejnych wojen odbyła się na terytorium Polski. Reakcja Rosji jest odpowiedzią na rakiety w Redzikowie. Teraz gra się naszym krajem tak jak wcześniej Ukrainą. Jeżeli dojdzie do faktycznego ataku na Rosji na Polskę z jakichś przyczyn, mocarstwa jak zwykle szybko się dogadają, a do Polski przyjadą naukowcy z USA żeby dokładnie zbadać skutki wojny jądrowej dla populacji ludzkiej i środowiska. Nic się nie nauczyliśmy z 3 rozbiorów, 2 wojen światowych i zagłady Warszawy podczas Powstania Warszawskiego.

dwe
środa, 7 lutego 2018, 16:09

Radźcie zatem co robić !!!

Chateaux
środa, 7 lutego 2018, 15:38

Jakie rakiety znajduja sie w Redzikowie?

Krzysztof
czwartek, 15 lutego 2018, 15:36

Żadne

Suarez
środa, 7 lutego 2018, 10:19

Popieram w 100% twoją wypowiedź.

Davien
środa, 7 lutego 2018, 07:18

WOW więc wg ciebie to że w Redzikowie będą 24 pociski antyrakietowe SM-3 to powoduje że Rosja łamie INF??? No gratuluje myslenia prosto z Kremla:)

bmc3i
czwartek, 8 lutego 2018, 16:06

Zauwaz ze wedlug niegi, Iskandery sa odpowiedzia na amerykanskie rakiety w Redzikowue, których tam jeszcze nie ma. Dobra odpowiedź.

Bartek 1
środa, 7 lutego 2018, 01:57

Zapewniam obywatela X-70 że bardzo dobrze nauczyliśmy się, kto uczestniczył we wszystkich 3 rozbiorach i współuczestniczył przez zaniechanie w zagładzie Warszawy. Staramy się tylko tego kogoś odstraszyć. My, choć także lud słowiański zwady nie szukamy ale...

niki
środa, 7 lutego 2018, 11:33

Tak odstraszyć poprzez 25 lat rozbrajania i likwidowania jednostek wojskowych WP :)

Ja
wtorek, 6 lutego 2018, 20:41

Musimy budować własny potencjał atomowy.......

jan
środa, 7 lutego 2018, 15:09

Nie musi być atomowy bo to drogi gips ale rakiety musimy swoje mieć. Nie ważne co na nie wsadzisz ważne żeby do wroga doleciały.

vic
środa, 7 lutego 2018, 01:50

A buduj sobie... za własną pensję

wykrywacz propagandy
wtorek, 6 lutego 2018, 20:32

\"która w ostatnich latach rozmieściła broń naruszającą założenia traktatu INF\" - fakenews bez żadnych dowodów.

Davien
środa, 7 lutego 2018, 07:20

Iskander-K (9M729) 3M14 na podwoziu Iskandera wystarczy czy dalej kłamiesz. Sami rosjanie się tym chwalili, podobnie jak pracami nad Iskanderem-M o zasięgu ponad 500km więc....

Sailor
wtorek, 6 lutego 2018, 18:17

Rosja zafundowała sobie nowy wyścig zbrojeń, którego nie może wygrać.

halny
wtorek, 6 lutego 2018, 20:30

na dziś to amerykanie zafundowali sobie samoloty i okręty dzięki którym nic nie mogą wygrać a koszty zjedzą każdy budżet ...

zyg
środa, 7 lutego 2018, 14:28

yaro/halny ... nie martw się o budżet USA ...

obalaczmitow
wtorek, 6 lutego 2018, 17:42

Czyli obecnie mamy w USA dno - nie mają odpalanych z okrętów podwodnych pocisków manewrujących? muszą się wynurzyć i odpalać jak z nawodnych , nie mają sensownych rakiet mogących zagrozić Rosji, nie mają nośników dla bomb / F35 -2025 spadłem z krzesła ze śmiechu/, antyrakiety jak pokazały ostatnie testy chybiają w proste pociski balistyczne, - w zasadzie mamy rozkład. Ostatnie testy Tridentów - pokazały że lecą w drugą stronę niż powinny, w zasadzie nikt rozsądny już nie ma pomysłu wysyłania wolnych i bezbronnych B2 czy B1 nad Rosję - w zasadzie co tutaj dalej pisać - największe mocarstwo świata nie może się obronić przed Rosją / państwem które jest 20 lat po bankructwie/. Rosja ze swoimi manewrującymi/balstycznymi Iskanderami, Kalibrami, X-101, czy międzykontynentalnymi mobilnymi Yar-sami jest 25 lat do przodu. Przy czym w momencie konfliktu większość uzbrojenia NATO będzie bezużyteczna - bo GPS działał nie będzie więc te wszystkie cuda naprowadzane na GPS będą mogły sobie strzelać na wiwat. A czymś takim jak Satan - to USA nawet jeszcze nie myślą, o manewrujących satelitach zdolnych do niszczenia innych - nie mają nic, broń hipersoniczna - leży - to w czym ta potęga? starych lotniskowcach, z 40 letnimi samolotami na pokładzie? No tak jest za to supernielot F35 - bubel nad buble, samolot do przepalania kasy tak szybko jak paliwa lotniczego i jeszcze ZUMWALT. Naoglądali się gwiezdnych wojen i zrobili świetnie wyglądające zabawki niezdolne do niczego.

pragmatyk
niedziela, 25 lutego 2018, 11:47

to dlaczego ROSJA PRZEGRAŁA WOJNĘ Z UKRAINĄ??? hahaha wielkie mocarstwo w stanie chwiejnego upojenia

Fox Mulder
czwartek, 8 lutego 2018, 13:06

Co więc radzisz obalaczu? Czy to już czas, by przejść na drugą stronę barykady i związać bezpieczeństwo z Rosją - państwem potężnym, nowoczesnym i przede wszystkim wiarygodnym? Lepiej się chyba trzymać z silniejszym, prawda?

Darek S.
wtorek, 6 lutego 2018, 23:30

Niestety dużo jest w tym racji. Amerykanie głównego wroga do tej pory, upatrywali we wrogach narodu wybranego, ewentualnie w Chińczykach. Na walkę z nimi wystarczała broń z poprzednich dekad, np. takiej do której naprowadzania używano podświetlaczy celów. Po prostu ręce opadają. Porównanie kilku klas broni, która odegra zasadnicze znaczenie w razie konfliktu ( oprócz lotnictwa) wypada bardzo kiepsko. Proszę wziąć pod uwagę ceny zakupu broni po jednej i po drugiej stronie. To, że planujemy zakupy w USA wynika tylko i wyłącznie ze względów politycznych, bo to czego akurat my potrzebujemy Amerykanie mają bardzo przestarzałe i chyba ze wstydu boją się nam udostępniać technologie tych swoich \"cudów techniki\". Technologie poszły bardzo do przodu, a to co amerykańska armia wykorzystuje do swojego uzbrojenia wygląda, jakby było wymyślone nie 10, ale 20 lat wcześniej.

Polanski
środa, 7 lutego 2018, 12:22

Rozumiem że rosyjska myśl techniczna wyprzedza swoje czasy? Same nowoczesne, innowacyjne uzbrojenie.

AAA
wtorek, 6 lutego 2018, 20:43

Pięknie nie zmarnowałem godziny życia na oglądanie R.T. - pięknie streściłeś co tam mówią. Amerykanie założyli, że zanim Rosja uzyska zdolność do ataku konwencjonalnego i taktycznego N będą dysponować bronią energetyczną na masową skalę. Ponieważ widzą, że nie zdążą tymczasowo mogą iść w wyścig zbrojeń na taktyczną N. Kiedy Japonia zaatakowała US w 41 też miała przewagę ilościową i jakościową...

Obalaczobalaczymitów
wtorek, 6 lutego 2018, 20:36

\"Po objęciu Rosji zachodnimi sankcjami sektorowymi, których integralną częścią było wstrzymanie kooperacji zbrojeniowej oraz naukowo-technicznej, noszącej znamiona podwójnego, czyli także militarnego przeznaczenia, prezydent Putin zachował optymizm. Przecież wicepremier Dmitrij Rogozin odpowiedzialny za pracę kompleksu zbrojeniowego obiecał szybkie i całkowite zastąpienie importu wytworami rosyjskiej technologii. Równie szybko optymizm Putina zamienił się w skrajne zdenerwowanie. Dwa razy do roku prezydent w towarzystwie ministra obrony Siergieja Szojgu, Rogozina oraz szefów największych koncernów, dokonuje przeglądu realizacji zamówień obronnych. Impreza z hukiem nagłaśniana przez kremlowskie media nosi nazwę dnia odbioru produkcji wojennej. Prezydent i zwykli Rosjanie są dumni ze zwięzłych raportów o dziesiątkach nowych czołgów, samolotów oraz tysiącach innych egzemplarzy techniki wojskowej, jakie trafiają w ręce „wrażliwych ludzi” i są następnie używane, na przykład w Donbasie i Syrii. Tylko za kulisami, czyli poza światłem kamer urzędowa radość gaśnie. Przyczyna tkwi w zacofaniu technologicznym, które sprawia, że przemysł nie jest w stanie zastąpić zagranicznych komponentów. I tak już dwa lata temu Rogozin meldował, że do 2018 r. przemysł zbrojeniowy zamieni 640 kluczowych elementów rosyjskiej broni, dostarczanych dotąd z obszaru UE i NATO. Ów import decyduje o końcowym powodzeniu produkcji 540 rodzajów uzbrojenia, liczonych w setkach, jeśli nie tysiącach egzemplarzy. Jeśli zaś rozpatrywać sprawę w kontekście 2025 r. to ilość uzbrojenia z zachodnimi komponentami wzrasta o kolejne 826 wzorców, co łącznie daje 1366 rodzajów broni i wyposażenia. A jak przedstawiają się możliwości antyimportowe? Wg słów tego samego Rogozina, w 2015 r. podjęto prace nad 127 komponentami, z których udało się zastąpić 7. Powtórzmy, 7 w ciągu roku, podczas gdy potrzeby sięgają 1366. W tym tempie Rosji uda się wyeliminować zachodnie komponenty grubo za ponad 100 lat. A są to detale newralgiczne dla skutecznego działania broni, a więc głównie optyka, elektronika i awionika, bez których czołgi, samoloty i okręty pozostają tylko kupą nic niewartego żelastwa. Na przykład podczas defilady, jaka miała miejsce w 2015 r. z okazji pokonania III Rzeszy, przez Plac Czerwony w Moskwie przejechały nowoczesne kołowe transportery opancerzone „Bumerang”. Są to odpowiedniki naszych Rosomaków, niezbędne Rosji do zastąpienia archaicznych BTR-80. Do czasu zerwania kooperacji przez francuski koncern Renault Truck, który był strategicznym partnerem innowacyjnym i produkcyjnym, w Rosji skompletowano 12 maszyn. A następnie sankcje zastopowały program. Podobnie wygląda stan współpracy francusko-rosyjskiej w dziedzinie indywidualnego wyposażenia żołnierza XXI w. oznaczonego kryptonimem Ratnik. Niemcy wstrzymały program realnych, tyle że cyfrowych poligonów oraz dostawy turbin dla okrętów podwodnych. Na tym nie koniec, bo większość zachodnich komponentów, to produkcja podwójnego przeznaczenia, której brak odbija się także na cywilnej gospodarce. Tak wygląda kwestia awioniki i optoelektroniki niezbędnej tak w lotnictwie cywilnym, jak i wojskowym. Efekt? Przez dwa lata armia broniła się zaciekle przed odbiorem 49 najnowszych samolotów Su-35, określanych oficjalnie jako myśliwiec czwartej generacji ++, czyli zdolny do równorzędnej walki z amerykańskim F-22. Tymczasem ilość usterek sprawiła, że piloci bali się usiąść za sterami tego cuda rosyjskiej technologii. Stanął także projekt myśliwca 5 generacji PAK FA T-50, o którym były dowódca lotnictwa powiedział krótko: to dobry samolot, szkoda, że spóźniony o 20 lat. Wreszcie bez elektroniki stanął praktycznie projekt modernizacji rosyjskich satelitów oraz budowa funkcjonalnego odpowiednika amerykańskiego systemu GPS, o rosyjskim skrócie GŁONASS. I na tym daleko nie koniec, bo problem importu dotknął nie tylko samego uzbrojenia, ale przede wszystkim maszynowego wyposażenia zakładów obronnych. Już w 2014 r. podczas specjalnej narady przemysłowej z udziałem premiera Miedwiediewa okazało się, że 90 proc. przemysłu maszynowego pracuje na importowanych urządzeniach. Ba, to szwajcarskie i czeskie obrabiarki produkują elementy broni jądrowej! Zależność zaś przemysłu od zachodniego oprogramowania komputerowego została uznana za krytyczną. Jeden z szefów holdingu czołgowego Uralwagonzawod stwierdził wprost: ktoś zrobi nam kiedyś „dowcip” i wyłączy całą produkcję lub wpuści wirusa po to, aby nasze obrabiarki zwariowały. Miał rację także dlatego, że następnym problemem jest brak odpowiednio wykształconych kadr, które byłyby w stanie obsługiwać nowoczesne urządzenia. Jednak generalny cios nadszedł z najmniej spodziewanej strony – „braterskiej” Ukrainy. Konsekwencje rozwodu ukraińsko-rosyjskiej kooperacji zbrojeniowej można nazwać katastrofą podobną do tej w dziedzinie zachodniego importu, tylko że na jeszcze większą skalę. Po sankcyjnej decyzji Kijowa podjętej w 2015 r. okazało się, że ukraiński przemysł może nie błyszczy innowacjami, za to, jeśli chodzi o skalę przerwanej współpracy, to rosyjska oboronka kompletnie stanęła w miejscu. Co z tego, że ukraińscy kooperanci wytwarzają komponenty o rodowodzie ZSRR, za to do wszystkiego. Od silników okrętowych, przez odrzutowe, turbośmigłowe i śmigłowcowe jednostki napędowe, po sterowniki balistycznych rakiet jądrowych. Aby uzmysłowić sobie wagę problemu, wystarczy pobieżne zestawienie danych. Dotychczasowym monopolistą był ukraiński koncern Motor- Sicz, wytwarzający silniki dla absolutnie wszystkich śmigłowców firm Mila i Kamowa. Od dwóch lat jego zadania próbuje przejąć rosyjski odpowiednik – zakłady Klimowa. Z tym że wyprodukowały dotąd 167 silników, podczas gdy modernizacyjne potrzeby sięgają 5 tys. sztuk. Podobnie jest w dziedzinie rakietowej. Wszystkie rakiety balistyczne mają ukraińskie jednostki napędu oraz sterowniki. Taki sam zakres kooperacji dotyczy rakiet nośnych wykorzystywanych w programie kosmicznym. Ponadto Ukraina produkuje czujniki podczerwieni rakiet lotniczych oraz przenośnych systemów przeciwlotniczych systemu Igła. Bez ukraińskich turbin parogazowych nie wypłyną nigdy nowe rosyjskie okręty nadwodne, a bez remontu w stoczniach Nikołajewska los dotąd eksploatowanych jednostek, w tym krążowników rakietowych oraz jedynego rosyjskiego lotniskowca jest nader niepewny. Bez ukraińskiego wkładu nie zadziałają rosyjskie torpedy, a strategiczne bombowce Tu-160 nie uruchomią układów uzbrojenia, a mówiąc wprost, nie wystrzelą rakiet manewrujących. I kompletna niespodzianka, bo to Rosja słynie z militarnego zastosowania tytanu. Tymczasem bez ukraińskiego surowca oraz tamtejszych gotowych elementów szybko straci pozycję światowego lidera. To Kijów bowiem jest wyłącznym dysponentem eksploatowanych złóż tytanu, posiadaczem technologii oraz skomplikowanych linii produkcyjnych. Rosja ma własne złoża, tyle że przez 26 lat nie potrafiła uruchomić ich eksploatacji. Pora więc na najważniejsze wnioski. Rosyjski przemysł zbrojeniowy, a więc także rosyjska armia są uzależnione od zachodniego i ukraińskiego importu w stopniu uniemożliwiającym nowoczesną produkcję równie nowoczesnej broni i sprzętu wojskowego. Bez importu program wielkiej modernizacji sił zbrojnych stoi pod ogromnym znakiem zapytania, podobnie jak wartość sił zbrojnych. Co więcej, obecnie Rosja nie posiada odpowiedniego potencjału intelektualnego oraz technologicznego, aby wybrnąć z sankcyjnej pułapki. To znaczy wyjścia są aż trzy. Rosja może zaczerpnąć innowacje z Chin i Korei Południowej. W pierwszym przypadku oznaczałoby to jednak polityczne uzależnienie od Pekinu i utratę resztek potencjału w partnerstwie z tym mocarstwem. Jeśli chodzi o Koreę lub Japonię, na przeszkodzie staną USA oraz brak środków na odpowiednie zakupy. Po drugie, Rosja może znormalizować relacje z Zachodem, ale pod politycznymi warunkami nie do przyjęcia przez Kreml. I wreszcie Rosja może dokonać otwartej agresji na Ukrainę w celu przejęcia jej potencjału zbrojeniowego. Sama i swoimi siłami, ze względu na brak instytucji demokratycznych, skorumpowany i niewydolny system zarządzania oraz surowcową gospodarkę nie dokona kolejnej rewolucji technicznej. Zwiastuje to coraz szybszą degradację ekonomiczną, przemysłową i sił zbrojnych. Szczególnie dotkliwą w porównaniu z tempem globalnego postępu naukowo-technicznego ery postindustrialnej. Drastycznym odzwierciedleniem negatywnych zjawisk jest absolutny brak perspektyw zmiany sytuacji na lepsze. Ma tego świadomość sam Putin, a także wicepremier Rogozin, jako autor oceny wypowiedzianej podczas Kolegium Morskiego Rady Ministrów w 2015 r.: włożyliśmy w przemysł okrętowy, stocznie i programy innowacyjne biliony rubli bez najmniejszego efektu. 90 proc. technologii i oprzyrządowania morskiego, jak pochodziło z importu, tak pochodzi nadal. A przecież trzeba wiedzieć, że taka sytuacja panuje w każdej dziedzinie wojennej produkcji i dotyczy każdego rodzaju broni oraz wyposażenia wojskowego.\" Tyle z prasy specjalistycznej. No cóż, Rosja bez zachodnich technologii po prostu leży i kwiczy. Stany Zjednoczone i NATO dysponują wystarczająca technologią aby w krótkim czasie zniszczyć militarnie Rosję przy pomocy broni konwencjonalnej i dlatego Rosja postawiła na rozwój broni jądrowej niezbędnej do uderzenia \"deeskalacyjnego\".

Obalaczmitow
środa, 7 lutego 2018, 08:10

To co napisano to nic innego jak chciejstwo zachodu i pseudoekspertoff a nie realne fakty. 1. Optykę i noktowizory produkują sami - wiec co to za bajki o braku optyki. Który z dostarczonych w 2017 r czołgów / a dostarczono ich ok 100/ nie miał optyki? ; su35 w Syrii to okazał się problemem dla f22 a nie odwrotnie. Chińczycy dobrze przetestowali co kupują wiec bubla nie kupili, w przeciwieństwie do wszystkich klientów f35, którzy kupowali i kupują go w ciemno bo kupują samolot niegotowy do niczego. A jakie to problemy maja Rosjanie z nowymi śmigłowcami, dostali 70 nowych w 2017 a właśnie podpisano kontrakt na 114 nowych ka52; na początku lutego przetestowano pierwsza w pełni rosyjska turbinę gazowa do napędzania okrętów - wiec z czym maja problem? ; su57 zaczął testy nowego silnika; a jakie to problemy su35 pokazał w Syrii - tak konkretnie. Ratnika maja już w linii 100 tys sztuk. Bumerang jest w fazie badań państwowych , jak armata, koalicjasw; czy kruganiec. Oni w przeciwieństwie do USA najpierw przez kilka lat testują broń w każdych warunkach a dopiero pózniej po poprawkach wprowadzają do seryjnej produkcji. Za to widać na przykładzie USA jak swietnie to działa 200f35 nadające się tylko do szkolenia , i zumwalty psujące się podczas każdego rejsu, f18 nie nadążają naprawiać , cudowny patriot nie może trafić w prostego scuda, ospreye rozbijają się jeden po drugim w trakcie pokoju. A szumnie wprowadzony thaad zaliczył całe 15!!!!!! testów. Wiec propaganda fajna ale nietrafiona. My dostaniemy w 2022 te \"skuteczne\" patrioty, a oni przezbroja się na s400 o głowę lepszy i bedą wprowadzać o 2 klasy lepszy s500, który tez testują. Amerykanie wprowadzili hittokill i jak zaczął nie trafiać to zaczęli robić testy i okazało się ze zeczywiscie nie trafia. Rosjanie zanim wprowadza s500 tez hittokill to testują go już od ok 2 lat i dopiero jak będzie trafiał to go dadzą żołnierzom. A USA wprowadzają niesprawdzony system od którego ma zależeć los obrony? Szkoda dalej pisać bo i po co

Shercann
środa, 7 lutego 2018, 12:23

Doskonałym wyznacznikiem możliwości rosyjskiej \"w pełni gotowej i ukończonej\" technologii jest samolot MiG-29K dla Indii. Według prestiżowej agencji IHS Jane\'s obiekcje Delhi dotyczące samolotów MiG-29K/KUB sprowadzają się do zarzutu dostarczenia niekompletnych samolotów. Maszyny nabyte przez Hindusów mają mieć znacznie uboższą konfigurację niż wcześniej zakładano. Nie są wyposażone między innymi w radiolokator Fazotron N-010 Żuk-ME. Powodem jest zawieszenie współpracy między przedsiębiorstwami ukraińskimi i rosyjskimi. Brak niektórych podzespołów wymusza na indyjskiej marynarce nabywanie sprzętu bezpośrednio od producenta. Rosjanie nie mają swoich zamienników, a ponadto nie mogą importować sprzętu zachodniego o czym pisze w artykule. Zakazują tego sankcje amerykańskie i unijne nałożone na Rosję. Tym samym czas dostawy podzespołów do Indii zostaje naturalnie wydłużony. Kolejnym problemem jest czas potrzebny na montaż nabytych podzespołów w indyjskich maszynach. Zajmują się tym inżynierowie lotnictwa indyjskiej marynarki w bazie Hansa w stanie Goa na wschodnim wybrzeżu kraju. Do tej pory zmodernizowanych do pożądanego standardu zostało kilka maszyn. W ten sposób część maszyn na co dzień pozostaje poza służbą liniową. Innym przykładem tego \"ostatecznego dopracowania\" sprzętu przez Rosjan jest Su-30MKI. Trzydzieści dwa seryjne Su-30MKI dostarczono do Indii wprost od rosyjskiego dostawcy w latach 2002-2004, gdzie znalazły się na uzbrojeniu dwóch dywizjonów. Wtedy już wystąpiły bardzo poważne problemy z silnikami AL-31FP produkowanymi w Rosji przez NPO Saturn. Po dostarczeniu przez Rosję Indiom samolotów Su-30MKI na 18 sztuk, 8 zostało \"uziemionych\" na lotnisku z powodu awarii silników. W ciągu ostatnich 7-8 lat rozbiło się co najmniej pięć Su-30MKI i kilkakrotnie je uziemiano dla przeprowadzenia przeglądów. Problemem są nie tylko silniki ale system fly-by-wire który był przyczyną przynajmniej jednej z katastrof. Hindusi narzekają też na jakość foteli katapultowanych które samoczynnie się odpalają co również przyczyniło się do wypadku z udziałem Su-30MKI. Ostatnio indyjskie ministerstwo obrony przyznało, że tylko w ciągu minionych dwóch lat myśliwce Su-30MKI musiały lądować awaryjnie z jednym działającym silnikiem aż trzydzieści cztery razy. I to wszystko w samolocie w którym problemy techniczne już dawno powinny zostać usunięte. Tylko proszę nie wstawiać mowy, że to wina Hindusów bo źle eksploatują samoloty. Cały czas użytkowanie samolotów Su-30 odbywa się w obecności techników z Rosji którzy mają pełne ręce roboty. Kiedy dostarczano Indiom Su-30MKI sankcje jeszcze nie obowiązywały, a już rosyjska technika szwankowała na całej linii. Skutki zaś sankcji jeszcze pogłebiły rosyjską niemoc w wielu dziedzinach nie tylko militarnych. Chiny kupiły tylko 24 samoloty Su35 co na taki kraj jest ilością symboliczną. Chińskie lotnictwo jest zainteresowane nie tyle samym samolotem co konkretniej silnikami AL-31F i 117S oraz radarem Irbis-E.  Sami Chińczycy w specjalnym raporcie wskazali na fakt, że ten samolot nie może się równać w powietrzu z F-22 i F-35. O Su-57 już w ogóle szkoda pisać, to jedno wielkie pasmo udręki rosyjskich konstruktorów. Brak radaru AESA (pierwsze seryjne samoloty będą wykorzystywać radar N035 z Su-35), brak docelowych silników i elementów awioniki to obraz stanu rosyjskiego zacofania technologicznego w wielu obszarach. Praktycznie Rosjanie mają problemy ze wszystkimi elementami samolotu od awioniki, przez silniki, a na płatowcu kończąc. Podobna historia dotyczy innych nowych projektów jak czołgu T-14 Armata czy systemu S-500 oraz dziesiątków innych nowych systemów uzbrojenia. Sankcje zachodnie i ograniczenia w imporcie podzespołów z USA i UE oraz odcięcie od ukraińskiego zaplecza przemysłowego odbijają się na rosyjskiej zbrojeniówce. W zakresie zaawansowanych układów elektrooptycznych, takich jak komponenty niezbędne w noktowizorach czy celownikach termowizyjnych, Rosjanie posiadają poważne braki. Wprawdzie Shvabe i KRET uruchomiły produkcję komponentów elektronicznych i optoelektronicznych na francuskiej licencji, to zarówno ich jakość jak i ilość pozostawia wiele do życzenia. Nadal przede wszystkim wykorzystywane są elementy importowane, co zwiększa koszty oraz odczuwanie skutków obecnych sankcji. Dotyczy to np. termowizyjnych celowników dla systemu „Ratnik”, ale też wykorzystywanych np. w czołgowych i lotniczych systemach celowniczych. Zdaniem rosyjskich specjalistów odcięcie Rosji od zachodniej technologii pogłębi coraz bardziej zapaść w zbrojeniówce i nie tylko tam. Modernizacja armii jest możliwa jedynie przy wykorzystaniu precyzyjnych urządzeń, przeznaczonych np. do produkcji mikroobwodów, ale też sterowanych komputerowo obrabiarek, frezarek czy pieców. Ponieważ nie jest to sprzęt stricte o zastosowaniu militarnym, to zachodnie sankcje obejmują też tak zwane „technologie podwójnego zastosowania”. W głównej mierze dotyczy to właśnie komponentów elektronicznych oraz nowoczesnych maszyn, niezbędnych przy seryjnej produkcji np. myśliwców 5. generacji PAK-Fa, czy systemów rakietowych S-500. Rosyjskie zakłady produkujące maszyny w większości nie są w stanie dostarczyć odpowiednich urządzeń. Krajowa produkcja może w tym zakresie zaspokoić najwyżej 10% zapotrzebowania. Staje się to najpoważniejszym zagrożeniem dla modernizacji sił zbrojnych. Tymczasem USA za prezydentury Trumpa coraz bardziej zwiększa nakłady na systemy obrony. Już teraz USA dysponuje ogromną przewagą liczebną i technologiczną na morzu i w powietrzu. Trwają zaawansowane prace modernizacyjne nad samolotami F-15, F-16, F-18 polegające m.in. na wyposażaniu w najnowocześniejszą awionikę. Trwa drugi i trzeci etap modernizacji samolotów 5 generacji F-22. Zamawia się coraz więcej partii samolotów F-35 które uzyskują coraz większe możliwości bojowe. Obecnie USA wykorzystuje ok. 250 samolotów F-35 różnych wersji z których większość posiada już status IOC (z wyjątkiem wersji F-35C). Senat Stanów Zjednoczonych zdecydowaną większością głosów przyjął w zeszłym roku ustawę \"National Defense Authorization Act\" (NDAA), ustanawiającą budżet obronny Pentagonu na 2018 rok w granicach 700 mld dolarów. Z tej olbrzymiej kwoty około 70 mld dolarów ma zostać przeznaczonych na programy modernizacyjne w siłach zbrojnych USA.. Ustawa NDAA zakłada m.in. zakup w tym tylko roku 94 myśliwców nowej generacji F-35 za kwotę 10.6 mld. dolarów. Chodzi tutaj o 60 myśliwców F-35A, 24 samolotów F-35B oraz 10 jednostek F-35C. Planowane jest również nabycie 17 lotniczych cystern KC-46A za sumę 2.9 mld dolarów, a także taką samą liczbę samolotów wielozadaniowych MC-130J wartych 1.2 mld dolarów. Pentagon ma zamiar również zakupić dla US Army śmigłowce za kwotę 3 mld dolarów. Chodzi m.in. o 74 helikoptery bojowe  AH-64E Apache za sumę 1.4 mld dolarów, 84 śmigłowce wielozadaniowe UH-60 Blackhawk, sześć ciężkich helikopterów CH-47F Chinook, cztery helikoptery MH-47G Chinook oraz 13 lekkich wielozadaniowych śmigłowców LUH. Wojska Lądowe Stanów Zjednoczonych mają otrzymać za kwotę 2.2 mld dolarów kilkadziesiąt pojazdów opancerzonych. Chodzi m.in. o czołgi M1A2 SEPv3 Abrams, na które zostanie przeznaczone 1.3 mld dolarów. Na zakup kołowych wozów opancerzonych Stryker zostanie przeznaczona suma 793 milionów dolarów, natomiast na gąsienicowe bojowe wozy piechoty 111 milionów dolarów, a na pojazdy kołowe o wysokiej mobilności - 41 mln dolarów. Jeśli chodzi natomiast o plany modernizacji Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, to w roku 2018 zostanie zakupione aż 13 okrętów za kwotę 25 miliardów dolarów. Chodzi m.in o wydatek rzędu 5.5 miliarda na zakup nowych niszczycieli typu Arleigh Burke i nabycie okrętów podwodnych typu Virginia za sumę 3.1 miliarda dolarów. Przewidywany jest również zakup okrętu desantowego LX(R) bądź okrętów desantowych-doków LPD-30. Planowane jest również rozpoczęcie prac projektowych nad nowych mniejszym lotniskowcem. US Navy otrzymać ma ponadto 24 nowe myśliwce F/A-18 Super Hornet za kwotę 1.9 mld dolarów oraz 13 samolotów rozpoznawczo-patrolowych P-8A Poseidon za sumę 2.3 mld dolarów. Departament Obrony ma zamiar rozpocząć również pracę projektowe nad nowymi pociskami manewrującymi. Te działania są spowodowane naruszeniem przez Rosję układu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu z 1987 r. Do tej pory USA nie przywiązywało do tego typu uzbrojenia większej wagi dostosowując się do umów międzynarodowych czego nie można powiedzieć o Rosji. Do 2022 roku rosyjski WWS będzie posiadać ok. 200 w miarę nowoczesnych maszyn (ale nie najnowocześniejszych wg światowych standardów). Ile napawdę nowoczesnego lotnictwa posiadać będzie USA do tego czasu? Ponad 400 nowoczesnych samolotów F-15, ponad 300 równie nowoczesnych F-16, ponad 180 unowocześnionych samolotów 5 generacji F-22 i 1000 samolotów z rodziny F-35 (docelowo 1763 sztuk samych tylko F-35A). Czyli prawie 2000 nowoczesnych samolotów myśliwskich do 2022 r.! Do tego dochodzi ponad 1000 samolotów F-18 należących do USN i USMC. Takie są różnice potencjałów tych dwóch krajów i to są fakty z którymi trudno w ogóle dyskutować. A co dopiero jeśli weźmiemy pod uwagę całe NATO. Putin dobrze sobie zdaję sprawę z przygniatającej przewagi USA i ich sojuszników dlatego doktryna wojenna Rosji opiera się na izolowaniu pola walki A2AD i ograniczonych uderzeniach jądrowych tzw. \"deeskalacyjnych\" o czym pisze w artykule. Wystąpić przeciwko USA i NATO jak \"równy z równym\" tylko z użyciem broni konwencjonalnej zakończyłoby się spektakularną klęską Rosjan.

Adm. gen. Aladeen
środa, 7 lutego 2018, 00:03

Muszę przyznać, druzgocącą recenzja. Zanim zaczniemy się cieszyć z kłopotów sąsiada zamawiam tekst o tym gdzie my się teraz znajdujemy.

tak tylko...
wtorek, 6 lutego 2018, 17:27

Dzisiejsza Rosja w swoim przekazie propagandowym nie odkrywa nowego, tylko powiela teorie i kroczy szlakiem przetartym prze carycę Katarzynę II. Przekaz obecnej, rosyjskiej propagandy jest następujący: stacjonujące na terytorium Polski wojska NATO i ich systemy obronne mogą doprowadzić do tego, że staniecie się jałową pustynią. Jednym słowem bezpieczni będziemy tylko wtedy, gdy zostaniemy wyizolowani i opuszczeni przez sojuszników, tylko Polska słaba i osamotniona może czuć się bezpieczna. To doktryna Rosji skrzętnie propagowana przez jej popleczników. Rosja nie toleruje wokół siebie państw silnych i niezależnych. Dla przypomnienia: to Konstytucja 3 Maja prowadząca do reformy i wzmocnienia Polski spowodowała rosyjską agresję. A teraz oceńcie sami działalność popleczników…

Myśliciel
środa, 7 lutego 2018, 09:20

Ok oceniłem i cieszę się, że Amerykańcy są u nas :P. Resztę oceńcie sami

błyskawica
wtorek, 6 lutego 2018, 23:35

Bez konstytucji 3 maja dzisiaj była by kolejnym obwodem Rosji albo republiką autonomiczną federacji rosyjskiej z językiem urzędowym rosyjskim

kris
wtorek, 6 lutego 2018, 20:30

Ja to bym powiedział, że Rosja nie toleruje na świecie państw silniejszych od siebie a głównym wrogiem Rosji są USA ewentualnie Chiny. Za carycy Katarzyny II świat nie miał charakteru globalnego a USA była wtedy w powijakach i były problemem dla imperium brytyjskiego. Dziś to wygląda z goła inaczej. I dopóki Rosja nie pokona militarnie USA nie będzie mogła spać spokojnie. Więc problem Polski to jest problem USA

jan
środa, 7 lutego 2018, 15:16

Bliżej im do USA przez Alaskę. Polska jest problemem Polaków.

tyle
wtorek, 6 lutego 2018, 20:09

W jaki sposób Rosja chce przygotować sobie przedpole do ewentualnego ataku na kraje bałtyckie czy Polskę. Kraje europejskie powinny być skłócone. Powinny też być mocno osłabione więzy transatlantyckie. Na koniec powinny być głębokie podziały w NATO. Tak jak kolega pisze, chodzi o wyizolowanie potencjalnej ofiary. Stara , jeszcze carska strategia.

Polanski
środa, 7 lutego 2018, 12:45

I ta doktryna nuklearna Stanów kładzie temu kres. Ciekawe, że Stany krytykują jednocześnie Naszą Ustawę o IPN, a z drugiej strony wdraża swoją Doktrynę. Ciekawe.

Tak sobie czytam
wtorek, 6 lutego 2018, 16:49

Ogólnie czytam te analizy na temat amerykańskiej i rosyjskiej doktryny i odnoszę wrażenie że nasz kraj może stać się poligonem ,, ograniczonych bomb atomowych \" . Do tego uważam że każde użycie atomu kusi stronę przeciwną do użycia silniejsze bomby. Dlatego się zastanawiam skąd w tych analizach taka pewność że nie wywoła się globalnej wojny atomowej.

Darek S.
wtorek, 6 lutego 2018, 23:33

Na użycie broni A przez jakąkolwiek ze stron nie mamy wpływu. Sami mamy zdolności jej pozyskania, ale nie chcemy. Liczymy na to, że jak jej nie mamy to jesteśmy bezpieczniejsi. Ciekawe czy Korea Płn. do tej pory zachowała by niezależność, gdyby nie posiadała broni jądrowej.

fog
wtorek, 6 lutego 2018, 22:43

Chyba we wszystkich scenariuszach wojny NATO-Rosja nasz Kraj staje sie pustynią pomiędzy Odra a Wisłą. Takie są uwarunkowania terenu. Po prostu. Co możemy zrobić?? Zaopatrzyć się we własną broń taktyczną [do 100kT] i nosiciela o zasięgu tak z 3500km...

Polanski
wtorek, 6 lutego 2018, 20:45

Fascynujące w tym wszystkim jest to, że nikt tego nie wie. Rosjanie też. Trzeba sie poważnie zastanowić czy ryzykować? Czasami można się przeliczyć. Niebezpieczeństwo jest tylko jedno. W Rosji moga dojść do władzy oszołomy. I to jest największy problem. W innym wypadku nam nic nie grozi.

Nieździwiony
środa, 7 lutego 2018, 09:22

A teraz kto tam rządzi ?

ryszard56
wtorek, 6 lutego 2018, 20:31

Masz racje ,ale jeżeli dojdzie to będzie koniec Ziemi i gatunku ludzkiego ,ktory okaże się najgłupszym w układzie slonecznym

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama