Reklama
Reklama

"Mikrofalowe" rakiety na B-52 w gotowości?

22 maja 2019, 16:35
B-52H
Fot. Senior Airman Curt Beach/U.S. Air Force

W wypadku wystąpienia konfliktu amerykańskie siły powietrzne mogą użyć nowej broni w postaci specjalnych pocisków CHAMP, niszczących ("smażących") układy elektroniczne zainstalowane w systemach uzbrojenia i wsparcia działań militarnych. 20 takich pocisków wykorzystujących mikrofale o dużej mocy (high-power microwaves – HPM) miałoby już być w gotowości do operacyjnego wykorzystania.

O osiągnięciu gotowości bojowej przez broń mikrofalową jako pierwszy poinformował Daily Mail powołując się na oficjalną informację ze strony sił powietrznych USA, udzieloną w odpowiedzi na zapytanie dziennika. Najnowsza broń w arsenale amerykańskich Sił Powietrznych została opracowana w ramach projektu zaawansowanego systemu rakietowego Counter-Electronics High Power Microwave (CHAMP). Ma ona zdolność niszczenia elektroniki bez powodowania ofiar śmiertelnych wśród ludzi czy zwierząt. Rakiety są budowane przez Boeing Phantom Works dla Laboratorium Badawczego Sił Powietrznych. 

Samo ich opracowywanie i badania trwały kilka lat, były utajnione a pierwsze testy odbyły się w 2012 roku. Obecnie cały system jest już wykorzystywany operacyjnie a samosterujące pociski przenoszące specjalne układy wytwarzania mikrofal odpalana są z bombowców strategicznych B-52H.

Jak podają Amerykanie jak na razie nie był on nigdy wykorzystywany w realnym konflikcie, chociaż zdaniem niektórych ekspertów podobną broń (ale bazowania naziemnego) w tajemnicy testowano już w Donbasie i Syrii. Na pewno urządzenia HPM zostały użyte w Afganistanie i Iraku, aby neutralizować improwizowane urządzenia wybuchowe (IED) a następnie i BSP. 

Od jakiegoś czasu wiadomym jest, że Amerykanie posiadają też zamontowany na pojeździe Active Denial System potocznie określany jako „promień bólu” (ang. "pain ray") o zasięgu działania do 1000 metrów (wykorzystuje częstotliwość 95 GHz). Jego użycie testowane było także na jednostkach pływających i rozważane do zabudowy na samolotach wsparcia typu AC-130. 

Taktyka użycia nowej broni w arsenale USAF polega na odpaleniu tych dużych pocisków manewrujących w przestrzeń powietrzną przeciwnika, ich locie na małej wysokości z jednoczesna emisją silnych impulsów energii mikrofalowej o dużej mocy (prawdopodobnie istnieje możliwość oddania do około stu strzałów). Ma to spowodować wyłączenie/destrukcję wszelkich urządzeń elektronicznych działającym w wyznaczonym obszarze działania nowej broni. Zasięg samych pocisków wynosi ponad 1000 km, mogą krążyć nad wrogim terytorium wykonują zwroty i podążając zaprogramowaną trasą. Natomiast głównym problemem dalej badanym jest ograniczony zasięg owych strzałów. 

Stosowane one są głównie przeciw centrom dowodzenia i przekazywania danych lub obiektom infrastruktury krytycznej jak elektrownie, węzły telekomunikacyjne itp. Pocisk może też wykonać kilka ataków przeciw wcześniej zaprogramowanym celom po kolei w jednym uderzeniu. W wypadku Iranu można np. zniszczyć wyposażenie elektroniczne obiektów przeznaczonych do opracowywania i testowania broni jądrowej. Oczywiście w razie potrzeby istnieje również możliwość uszkodzenia samolotów, czołgów, okrętów czy zestawów rakietowych.

Zdaniem przedstawicieli USAF możliwości tej broni wykluczają jakąkolwiek osłonę systemów koreańskich czy irańskich przed skutkami jej działania. A bazując na tym, że najbardziej zaawansowana technika bojowa tych krajów zawiera układy elektroniczne powoduje to, że ich zdolności militarne czy kierowania państwem praktycznie stały by się mocno ograniczone.

Sam pocisk miałaby być wyposażony w rodzaj elektromagnetycznego działa impulsowego, generującego skoncentrowaną wiązkę energii. Ona z kolei powoduje skoki napięcia w sprzęcie elektronicznym, niszczące je, zanim jakiekolwiek z zainstalowanych systemów zabezpieczających zdołałyby zareagować. Wiązka mikrofalowa może nawet przenikać przez ściany bunkrów nie szkodząc ludziom będącym w ich wnętrzu. Impuls HPM wykorzystuje też do ataku połączenia kabli zasilających, linie komunikacyjne czy anteny nadawczo-odbiorcze. 

Jednak największą zaletą jest to, że aktywny CHAMP wyłącza radiolokatory, czyli praktycznie podstawy rodzaj sprzętu mogący go wykryć. Zaatakowany kraj w pierwszym momencie nie wie więc co wyeliminowało jego systemy z użycia. CHAMP tym różnią się od cyberataku tym, że trwale niszczy sprzęt elektroniczny. Natomiast od ataku impulsem elektromagnetycznym (EMP) wyróżnia go ukierunkowane działanie. 

Trzeba jednak nadmienić, że istnieją metody na osłanianie elektroniki przed atakiem elektromagnetycznym, ale nie są one masowo stosowane i wymagają dopracowania uaktualniającego w stosunku do możliwości CHAMP.

W przeprowadzanych testach pocisk CHAMP przelatywał m.in. na budynkiem w którym było mnóstwo różnej klasy sprzętu informatycznego, systemów bezpieczeństwa i elektronicznego nadzoru. Uszkodzeniu uległo wszystko, włącznie z kamerami wideo skonfigurowanymi do filmowania rezultatów prób. Natomiast inne wyposażenie pozostało w stanie nienaruszonym. Jednak nie wszystkie próby kończyły się sukcesem i potrzeba było kolejnych lat badań i rozwoju nowej broni. Do tego dochodziło ograniczenie budżetu projektu wynikające z wprowadzonej w Departamencie Obrony polityki sekwestracyjnej. Dopiero administracja prezydenta Donalda Trumpa przyznała dodatkowe środki i zobligowała USAF do przyspieszenia prac nad wprowadzenia nowej broni do eksploatacji.   

Należy też nadmienić, że w celu redukcji kosztów pojawił się pomysł umieszczenia samego emitera fali mikrofalowych w eksploatowanych już pociskach JASSM-ER. Jednak po analizach zrezygnowano z niego na rzecz specjalistycznego, nosiciela nowego typu. 

Potwierdzeniem dotychczas otrzymywanych szczątkowych możliwości nowej broni może okazać się jej pierwsze realne użycie. Wówczas można przekonać się o faktycznej efektywności CHAMP. Natomiast już teraz należałoby zrewidować wymagania na pozyskiwane systemy walki pod kątem ich odporności na różnego rodzaju impulsy dużej mocy.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 24
Reklama
o właśnie
niedziela, 9 czerwca 2019, 19:03

W sam raz żeby "połaskotać" np. natrętny rosyjski samolot nad Bałtykiem, wykonujący niebezpieczne manewry.

MAZU
czwartek, 23 maja 2019, 18:08

Czy Rosjanie mają podobną broń? Stacjonarną? Jak USA rozwiązało problem zasilania?

Sebastian
czwartek, 23 maja 2019, 13:01

A tak w ogóle może ktoś podpowie: 1. Jak się nazywa ta bomba, tj. jakie ma oznaczenie według Ordnance Corps ? 2. Kiedy została wprowadzona do wyposażenia US Air Force ? 3. Ile takie urządzenie kosztuje ? 4. Kiedy przeprowadzono test, w którym taka broń wykazała faktyczną skuteczność ?

Davien
poniedziałek, 27 maja 2019, 00:57

Panei sebastian, to nie bomba ale pocisk manewrujacy AGM-86 ALCM/CALCM z wymieniona głowica.

Sebastian
czwartek, 23 maja 2019, 12:41

Temat broni mikrofalowej jest najwyraźniej stałym elementem amerykańskiej propagandy, czy może raczej wojny informacyjnej przy każdej interwencji w regionie Zatoki Perskiej. Taką samą bronią miał zostać zaatakowany Irak w pierwszej fazie operacji Iracka Wolność. Później pojawiło się hasło Szok i Przerażenie, które miało polegać na bombardowaniu infrastruktury i instalacji wojskowych Iraku na niespotykaną w historii skalę. Ostatecznie na początku operacji przeprowadzono zupełnie przeciętne ataki z powietrza i przy użyciu rakiet manewrujacych. Pisano również o możliwości uzycia specjalnej bomby atomowej do zniszczenia bunkru Saddama. Niedługo dalej jak wczoraj czytałem o teście bomby do niszczenia bunkrów. Amerykanie najwyraźniej realizują ten sam scenariusz propagandowy. Ciekawe czy skończy się tak samo, czyli faktyczną interwencją.

Olo Kwasek
czwartek, 23 maja 2019, 10:45

Jedna sztuka nad Kaliningrad i lądowe Iskandery usmażone? Bo tak to chyba tylko okrętowe się uchowają? Ale bez radarów i innej odkrytej elektroniki nawet pewnie nie wystartują!

Extern
piątek, 24 maja 2019, 11:12

Myślisz że Rosjanie nie wpadli na pomysł żeby swoją elektronikę wojskową zaekranować a obwody wejściowe odizolować optycznie od reszty elektroniki?

ktos
czwartek, 23 maja 2019, 10:25

Olo... nic nie zostanie uzyte bo impuls takiej broni moze zniszczyc elektronike wlasnie w rakietach ICBM, a bez niej rakiety nie poleca.

Extern
piątek, 24 maja 2019, 13:45

Taka broń to głównie zagrożenie dla infrastruktury cywilnej, elektronika wojskowa jest znacznie bardziej odporna na takie zagrożenia. Oczywiście kwestia pełnego ekranowania, uziemień, działanie na bateriach zamiast na długich liniach zasilających. ale również licznych zabezpieczeń przeciwprzepięciowych, filtrów, izolacji galwanicznej i optycznej różnych obwodów jednego urządzenia. Krótko mówiąc impulsy z takich pocisków mają dosyć krótkie zasięgi więc w sytuacji gdy elektronika cywilna na danym dystansie cała umiera to przystosowana wojskowa działa dalej albo ewentualnie spali się szybko wymienialny obwód przedwzmacniacza anteny.

Marek
czwartek, 23 maja 2019, 09:45

Ciekawy sprzęt. Prócz załatwienia wszelakich baniek anty dostępowych, przy użyciu tych zabawek można zafundować przeciwnikowi cofnięcie się w czasie do lat 40 20 wieku nie szkodząc fizycznie cywilom.

Patelnia
środa, 29 maja 2019, 01:18

Mikrofale cywilom też szkodzą. Nie zachęcam do eksperymentów w kuchni czy na liniach telekomunikacyjnych.

Olo
środa, 22 maja 2019, 20:51

Jeżeli jest to broń zagrażająca infrastrukturze państwa to w odwecie zostanie zastosowana broń jądrowa na ośrodkach decyzyjnych przeciwnika.

bender
czwartek, 23 maja 2019, 19:52

Sugerujesz, że zaraz po tym jak zgaśnie światło i radary posiadacze atomówek zaczną nimi strzelać we wszystkich kierunkach? Ciekawe...

PRAWDA JEST TAKA
czwartek, 23 maja 2019, 16:23

Potęga jest tylko jedna USA a do tego POTĘGA GOSPODARCZA

MAD
czwartek, 23 maja 2019, 14:56

Tak oczywiście...

Trzeźwy
czwartek, 23 maja 2019, 10:51

Bzdura totalna!! Jeśli chcą cokolwiek mieć "po wojnie" - nigdy- nie uzyja broni atomowej, odwet zamieni ich w promieniotworczą pustynię! Trump nie tylko lubi "ostrą jazdę" ale także szybko podejmuje radykalne decyzję. Atom to zatem słaby pomysł. W wojnie atmowej nie ma wygranych!! Mogą sobie co najwyżej ostrzyć zęby na "Pribaltikę" może Finlandię czy Szwecję. Ale atak na "Pribaltikę" to atak na NATO, a w NATO nawet jeśli tchorze Francuzi nie zechcą "umierać za Tallin" to jeśli zginie tam Brytyjczyk czy Amerykanin, to taki Trump NIE odpuści!!!

Michnik
czwartek, 23 maja 2019, 10:50

No chyba, że pierwszym celem będą ośrodki decyzyjne atakowanego.

Stirlitz
czwartek, 23 maja 2019, 10:25

W pierwszej kolejności niszczona będzie infrastruktura opl i systemy broni ofensywnej, łączność itp. więc nie bardzo będzie czym atakować. Poza tym trzeba będzie mieć świadomość, że to nie awaria tylko atak, więc już nie straszcie nas panie rosyjski ;)

Marek
czwartek, 23 maja 2019, 09:50

Przy wyłączeniu wojskowej elektroniki przestają działać systemy anty balistyczne, dlatego użycie w odwecie broni jądrowej byłoby niczym innym jak samobójstwem.

Davien
czwartek, 23 maja 2019, 01:15

Olo a w druga strone wyparuje ten co uzył broni jądrowej i to cąłkowicie ze zostanie po nim radioaktywny krater wielkości połowy Azji:)

bender
środa, 22 maja 2019, 19:02

I problem różnych baniek antydostępowych A2/AD niniejszym został rozwiązany. Przynajmniej dopóki nieprzyjaciel nie zacznie całej elektroniki wsadzać w klatki Faradaya. Ciekawe zresztą, czy właśnie takie cacko wyłączyło prąd w Wenezueli.

vdvd
czwartek, 23 maja 2019, 01:31

Trudno wsadzić w klatki Faradaya sprzęt łączności. Poza tym przepięcia wystąpią na kablach zasilających.

Extern
piątek, 24 maja 2019, 11:54

Mikrofale nie zaindukują na kablach zasilających wystarczających prądów wirowych żeby coś przepalić. Mikrofale potrafią tylko przepalać bardzo cienkie obwody metaliczne w nie osłoniętej elektronice. To nie nisko częstotliwościowy impuls EMP o długiej fali która indukuje w długich kablach jakieś płynące przez całe urządzenia prądy.

Davien
czwartek, 23 maja 2019, 01:16

Bender, a po co mieli tam uzywać czegos takiego.Wenezuelskie elektrownie i tak sie sypią.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama