Reklama
Reklama
Reklama

Szwedzka stolica laserowej symulacji [RELACJA]

23 stycznia 2019, 16:26
_DSC2950_HR
Fot. Saab

Saab Training and Simulation leżące w słynnej szwedzkiej Huskvarnie, to centralny element globalnej sieci ośrodków, narzędzi i usług szkoleniowych dla sił zbrojnych. Środki takie jak wirtualne trenażery, inteligentne tarcze strzeleckie, a przede wszystkim laserowe systemy symulacji Gamer służą doskonaleniu umiejętności żołnierzy w maksymalnie realistycznych warunkach na całym świecie. Wśród użytkowników laserowego systemu firmy Saab znajduje się wiele krajów NATO, w tym również Polska.

Wizyta w centrali i zakładzie produkcyjnym Saab AB, Business Unit Training and Simulation dała możliwość obserwacji z bliska, jak powstają, są testowane i dostarczane różnego typu narzędzia symulacyjne i szkoleniowe dla odbiorców z całego świata. Systemy firmy Saab eksploatowane są przez kilkadziesiąt państw na całym świecie, a z systemu laserowego LSS Gamer korzystają USA, Wielka Brytania i Niemcy, ale także Austria, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Holandia, Norwegia, Słowenia oraz, rzecz jasna, Szwecja.

Wśród użytkowników, na razie na niewielką skalę, jest również Polska, gdyż Akademia Wojsk Lądowych dysponuje komponentem dla niemal 100 żołnierzy i kilku pojazdów oraz szerokiej gamy uzbrojenia, w tym nowoczesnych granatników przeciwpancernych w ramach systemów LSS i LST Gamer. Obecnie trwający przetarg dotyczący wyposażenia głównych polskich poligonów może już  niebawem umożliwić jednoczesne szkolenie nie kilkudziesięciu, ale kilku tysięcy żołnierzy.

Skalowalny poligon

Co ciekawe, system laserowy Saab jest skalowalny w tak dużym stopniu, że dla użytkownika przejście od szkolenia kilkudziesięciu do kilkuset lub kilku tysięcy żołnierzy jest tylko kwestią przygotowania odpowiedniej infrastruktury służące kontroli i zarządzaniu ćwiczeniami oraz analizą wyników. Ważący około kilograma i bardzo wytrzymały laptop, ManPack120, może obsługiwać ponad 100 żołnierzy i pojazdów wyposażonych w system Gamer na obszarze do 4 km. Zapewnia przy tym możliwość modyfikowania warunków ćwiczenia jak też analizę jego przebiegu, o czym przeczytają państwo w dalszej części tekstu. Akumulator zapewnia 10 godzinny czas pracy, który oczywiście można wydłużyć.

image
Fot. Saab

13 kilogramowa walizka to ManPack300, jak łatwo się domyślić obsługujący do 300 zestawów i pozwalający objąć zasięgiem obszar ćwiczeń do 6 km.  Jednak dzięki możliwości łączenia  modułów w sieć, możliwe jest realizowanie ćwiczeń na większym obszarze lub z większą ilością uczestników o ile nie zostaną przekroczone ograniczenia dla pojedynczego obszaru odpowiedzialności Modułu Zarządzania Ćwiczeń ManPack300. Większe ćwiczenia mogą być realizowane dzięki mobilnym stanowiskom zarządzania ćwiczeniami Trailer CTC (ang. Combat Training Centres) umieszczonym na przyczepie, którą może holować standardowy pojazd terenowy. Jest ona wyposażona we własny agregat i rozstawiany maszt o wysokości 21 lub 30 metrów, co umożliwia kontrolowanie obszaru 10-16 km i do 2500 ćwiczących – pojazdów jak i żołnierzy. Również takie mobilne moduły zarządzania ćwiczeniami mogą być łączone w sieci, w celu zwiększenia kontrolowanego obszaru. Nie jest to jednak granica możliwości systemu, gdyż instalacje stałe lub korzystające z kontenerowych stanowisk zarządzania i wyposażone w sieć rozstawianych lub też stacjonarnych masztów mogą kontrolować niemal dowolny obszar ćwiczeń i do 10 tys. Ćwiczących żołnierzy lub jednostek sprzętu. Tak wielka skala manewrów nie jest wymagana zbyt często, ale posiadanie takiej możliwości to istotna zaleta systemu LSS Gamer.

Od drużyny do brygady i „lasery” z wypożyczalni

Doświadczenie pokazuje, że większość ćwiczeń realizowana jest na poziomie kompanii, a więc udział w nich bierze około 100 żołnierzy. Znacznie rzadziej realizowane są manewry siłami batalionu, nie częściej niż kilka razy do roku, natomiast nie częściej niż raz na rok potrzebny jest system działający na poziomie brygady lub większym. Okazją do takiego treningu z użyciem systemu Gamer były na przykład ćwiczenia sojusznicze realizowane w Polsce z udziałem żołnierzy i sprzętu innych krajów NATO.

image
Fot. Juliusz Sabak 

Co ciekawe, Saab T&S oferuje nie tylko możliwość zakupu systemu, ale również wypożyczenia jego elementów w celu powiększenia zasobów symulacyjnych klienta. Dostępne są m. in. znaczne ilości zestawów osobistych dla żołnierzy, moduły laserowe stosowane na broń strzelecką oraz moduły zarządzania ćwiczeniami Trailer CTC z 21 metrowymi masztami, każdy zdolny do kontroli obszaru 10-16 km. Jest to ilość sprzętu wystarczająca, aby przeprowadzić duże ćwiczenia wojskowe z udziałem OPFOR. Jednak głównym czynnikiem decydującym o popularności tego rozwiązania jest kompleksowość i realizm symulacji.

Realizm – warunek niezbędny

Jak podkreśla Hans Lindgren, szef Działu Rozwoju Biznesowego Saab Training & Simulation, kluczowe zalety systemu to jego kompleksowość i realizm odwzorowania działania broni. Szczególnie istotne jest to w przypadku pocisków rakietowych, zarówno kierowanych jak i niekierowanych, ale także broni ciężkiej na współczesnym polu bitwy.

W przypadku broni palnej, w tym armat czołgowych i armat automatycznych pojazdów, ich zasięg i prędkość lotu pocisku powodują, że czas jego lotu nie jest tak istotna dla realizmu symulacji, gdyż liczony jest zwykle w ułamkach sekund. Ważne jest natomiast to, że laserowy system Saab odwzorowuje charakterystykę balistyczną i informuje „trafiony” cel jakiej broni wobec niego użyto. W przypadku rakiety sytuacja jest zupełnie inna.

Przy użyciu zwykłego granatnika przeciwpancernego czas dolotu pocisku do celu zależy od odległości i może trwać nawet kilka sekund. Ponieważ promień lasera trafia cel w ułamku sekundy, czyli w czasie, w którym prawdziwa rakieta byłaby jeszcze w powietrzu, może to wytworzyć u strzelca niewłaściwe reakcje. Na przykład nie będzie on brał pod uwagę drogi jaką przejedzie pojazd od momentu odpalenia pocisku do jego dolotu.

image
Fot. J. Sabak

 

Na symulator granatnika Saab Carl Gustaw, z którego miałem możliwość skorzystać w ośrodku Saab w Huskvarnie, składała się standardowa wyrzutnia z wbudowanym nadajnikiem/odbiornikiem laserowym oraz „pociski” ćwiczebne z modułem laserowym przeładowywane jak standardowa amunicja. Uzupełniał je instalowany na celowniku moduł symulujący w okularze smugacz znajdujący się w prawdziwym pocisku, co pozwala śledzić jego pozorowany „lot” i na przykład wprowadzić korektę po niecelnym strzale. Użycie takiego rozwiązania powoduje, że „pocisk” trafi w punkt celowania w czasie jaki zająłby realnemu pociskowi dolot. W tym samym czasie cel może wyjść z pola rażenia, ale równie dobrze może być zbyt blisko, aby zapalnik realnego pocisku mógł się uzbroić. Symulator uwzględnia te wszystkie parametry, co powoduje, że szkolenie jest nie tylko pełne ale i bardzo realistyczne.

Również w przypadku pocisków kierowanych symulacja kompleksowo oddaje ich prędkość, czas lotu, skuteczność i zasięg. System odwzorowuje wszystkie ograniczenia realnego uzbrojenia, co pozwala operatorowi wyrobić odpowiednie nawyki i umiejętności. W ośrodku Saab można było także przećwiczyć to na symulatorze ppk Milan z którego oddałem kilka symulowanych „strzałów” do celów znajdujących się w różnej odległości od stanowiska strzeleckiego. Operator może śledzić lot „pocisku” w okularze celownika. Jednak w przypadku próby zbyt szybkiej zmiany toru jego lotu, podobnie jak w przypadku prawdziwego pocisku, można utracić kontrolę nad rakietą. Pozwala to wypracować realistyczne nawyki operatora. Ale w symulacji chodzi o coś więcej niż samo trafienie.

Skutecznie i kompleksowo

Gamer nie tylko rejestruje trafienia, ale również kalkuluje jakie szkody może wyrządzić każde z nich. Załoga czołgu trafionego z karabinu maszynowego zostanie poinformowała o ostrzelaniu, ale bez negatywnych skutków dla pojazdu. Człowiek w podobnym wypadku otrzyma komunikat o zranieniu, zależny od ochrony balistycznej jaką nosi, zastosowanej amunicji i miejsca trafienia. Wszystko dzięki umieszczonym na pojeździe czy uprzęży i hełmie żołnierza czujnikom, które rejestrują miejsce i rodzaj trafienia.

image
Fot. J. Sabak 

W przypadku pojazdów konfiguracja odbiorników i ich kalibracja względem konkretnego czołgu czy transportera oraz integracja z systemami pokładowymi i uzbrojeniem jest wynikiem szczegółowych prac prowadzonych przez Saab T&S. Są one stale realizowane dla różnych typów maszyn eksploatowanych przez kraje korzystające z systemu Gamer.

Podczas udziału w treningach, ich uczestnicy noszą uprzęże z czujnikami i odbiornikiem GPS oraz łączem radiowym. Umieszczony na nadgarstku sygnalizator-„zegar życia” wibracją i komunikatem dźwiękowym  sygnalizuje trafienie oraz jego efekt, w tym również zdarzenia całkowicie wirtualne, jak efekty działania min czy broni chemicznej, o czym nieco później.

Takie parametry jak to, czy żołnierz ma na sobie kamizelkę czy hełm są przez system śledzone, co jest szczególnie istotne podczas kalkulacji skutków ostrzału artyleryjskiego, czy wybuchu granatu. Jeśli żołnierz przeżył trafienie, powinien zostać „opatrzony”. Inaczej po ustalonym czasie „wykrwawi się” i system uzna go za zmarłego, wyłączając jego broń i wyposażenie. W przypadku zranienia jednej z rąk uczestnik ćwiczenia nie będzie mógł korzystać z karabinu, czy też innego uzbrojenia wymagającego obu rąk.

Każda broń jest przypisana do danego żołnierza i połączona z nim łączem radiowym, dzięki czemu nie tylko rejestrowany jest każdy strzał ale również w momencie „śmierci” broń żołnierza. Jednak jeśli broń podniesie inny żołnierz, stając się najbliższym podpiętym do systemu, zostanie mu ona przypisana i w ten sposób zostanie uaktywniony dany egzemplarz broni, co jest szczególnie ważne w przypadku granatników, czy karabinów maszynowych.

Laserowe „strzelanie” w systemie LSS Gamer pozbawione jest wad innych starszych systemów, np. „niewidzialnego snajpera” eliminującego przeciwnika bez ujawniania swej pozycji błyskiem i dźwiękiem strzału czy też strzelanie po wyczerpaniu amunicji. Jest to niemożliwe, ponieważ aby laser oddał „strzał” musi zarejestrować zarówno odrzut broni jak i błysk wystrzału. Dzięki temu ilość możliwych strzałów jest też w oczywisty sposób zależna od ilości posiadanej amunicji. Przy tym efekt każdego strzału i statystyki żołnierza są stale zliczane przez system, co powoduje mniejsze straty amunicji, gdyż żołnierze starają się aby „każdy strzał się liczył”. Podczas odprawy po misji łatwo jest bowiem ustalić nie tylko statystyki, ale także poszczególne trafienia oraz ruchy żołnierzy, czy pojazdów, które śledzone są dzięki wbudowanym modułom pozycjonującym. Pozwala to np. ustalić popełnione błędy, takie jak ostrzelanie własnych żołnierzy i ustalić ich przyczyny.

Oczywiście jest wiele zdarzeń na polu walki, których nie można symulować laserem, takich jak ostrzał artyleryjski, pola minowe, broń chemiczna, czy granaty. W takim przypadku efekt jest obliczany przez komputer na podstawie pozycjonowania GPS i wcześniej podanych parametrów. Na przykład granaty w LSS Gamer są wielorazowego użytku, gdyż „wybuch” polega w nich na emisji promieni i sygnału GPS. System na podstawie pozycjonowania GPS oblicza kto znalazł się w zasięgu odłamków. Bierze przy tym również pod uwagę jego pozycję (stojącą lub leżącą), to czy miał na sobie kamizelkę i hełm oraz to czy żołnierza nie chroniła  ściana budynku lub okop. Wybuchy min, efekty ostrzału artyleryjskiego czy bombardowania lotniczego są realizowane całkowicie wirtualnie. Tu również na podstawie odbiorników GPS i algorytmów oblicza się ryzyko zranienia lub zabicia żołnierzy, a w przypadku pojazdów wszystkie potencjalne uszkodzenia. Przed symulowanym atakiem chemicznym chroni oczywiście maska gazowa. Filtr w masce zastępuje się „wkładem” systemu LSS, który poprzez pomiar przepływającego przez nią powietrza sprawdza czy żołnierz miał maskę na twarzy. Jeśli przez nią „oddycha”, to maska sygnalizuje iż jest chroniony. W innym wypadku może zostać uznany za czasowo lub stale niezdolnego do działania.

image
Fot. J. Sabak

Są to jedne z wielu opcji stale rozwijanych przez koncern Saab jakimi dysponuje system. Stały rozwój powoduje nie tylko dużą uniwersalność i adaptacyjność Gamer, a skalowalność wpływa na zwiększenie możliwości stosowania jego elementów, również w rozwiązaniach symulacyjnych i szkoleniowych innych producentów.

Saab LSS Gamer w Polsce

Od 2016 roku LSS jest wykorzystywany przez Akademię Wojsk Lądowych, która dysponuje setką zestawów osobistych dla żołnierzy oraz nadajnikami dla karabinków Beryl i karabinów maszynowych UKM-2000P, jak również ćwiczebnymi granatami i symulatorami granatników przeciwpancernych RPG-7, w których emiter laserowy jest wbudowany na stałe. Koncern Saab udostępniał również ćwiczebne zestawy dla wyrzutni Carl Gustaw i AT4. W ćwiczeniach na poligonie w Wędrzynie wykorzystywane są również pojazdy KTO Rosomak i BWP-1 wyposażone w odpowiednio skonfigurowane zestawy czujników. System Gamer wraz z emiterem BT46 był również testowany na polskich czołgach Leopard 2A4 i 2A5. Brak jest informacji o pozyskaniu tego komponentu przez stronę Polską (SZ RP nadal eksploatują starszą wersję BT41), jednak system jest stosowany przez wiele krajów posiadających w swoim uzbrojeniu czołgi Leopard 2A4 i Leopard 2A5. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
marian
piątek, 25 stycznia 2019, 13:24

Widzę las komentarzy. Temat bardzo ważny, który podnosi poziom wyszkolenia o cały poziom, albo i dwa poziomy. No ale lepiej kłócić się o śmigłowce dla bardzo ważnego rodzaju wojsk, ale jednak o marginalnym zastosowaniu w czasie wojny.

marian
czwartek, 24 stycznia 2019, 19:22

@as - Czy można prosić o wyjaśnienie?

as
czwartek, 24 stycznia 2019, 02:18

"Przed symulowanym atakiem chemicznym chroni oczywiście maska gazowa." Oczywiście że nie chroni.

Ok bajdur
środa, 23 stycznia 2019, 20:35

Super. Bardzo potrzebne narzędzia. Tylko czy tak dobrze wyszkolony i cenny żołnierz może liczyć w Polsce na granatniki Carl Gustaw, albo przynajmniej na prawdziwe BWP? Czy otrzyma parasol OPL? Armia to stałe nakłady, tylko dlaczego ich nie ponosimy?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama