Reklama

Nowy moździerz wieżowy dla US Army

8 sierpnia 2018, 12:26
Zrzut ekranu 2018-08-08 o 16.30.24
Fot. U.S. Army, Sgt. William A. Tanner
  1. US Army poszukuje modułowego 81 i 120 mm wieżowego systemu moździerzowego w ramach programu Future Indirect Fire Turret (FIFT);
  2. Realizacja tego zadania doprowadziłaby do wprowadzenia do eksploatacji w Siłach Lądowych USA zupełnie nowego w założeniach taktyczno-technicznych systemu uzbrojenia;
  3. Miałby on on trafić zarówno do pancernych (ABCT) jak i Stryker (SBCT) brygadowych zespołów bojowych;

Procedurę badania rynku (informację  RFI) rozpoczęło Dowództwo Zamówień US Army z Picatinny Arsenal w New Jersey (US Army Contracting Command, ACC), a jej celem będzie uzyskanie wszelkich niezbędnych informacji co do sposobu pozyskania i ewentualnego wprowadzenia na wyposażenie FIFT. Zgodnie z przyjętym harmonogramem rozpoczęcie produkcji i pierwsze dostawy mogłyby nastąpić w 2021 roku.

Co warte jest odnotowania, w dość ciekawy sposób uzasadniono potrzebę wprowadzenia nowych wież z 81 i 120 mm gładkolufowymi moździerzami. Otóż miały by one chronić obsługę tej broni przed hałasem i ciśnieniem podmuchu oraz tzw. ogniem kontr bateryjnym. Są to dość dyskusyjne argumenty, zwłaszcza ostatni (wieża i sam nośnik powinny by wówczas zapewniać wysoki stopień ochrony balistycznej porównywalny z tym jakie mają obecnie najnowsze MBT).

Możliwe jest jednak, że za przyjęciem takiego rozwiązania stanęły i inne czynniki, a mianowicie konieczność użycia nowej amunicji, której rozmiary i masa nie pozwolą obsłudze na tak efektowne użycie jak w starszych/klasycznych rozwiązaniach ładowanych odprzodowo. Inny czynnik jest związany z koniecznością większej redukcji odrzutu (i zarazem oddziaływania na nośnik) nowej amunicji co może już być konstrukcyjnie i ergonomicznie kłopotliwe do rozwiązania. Do tego dochodzi chęć prowadzenia ognia dookólnego, bezpośredniego i z wykorzystaniem dłuższej lufy niż obecnie (ten ostatni czynnik wpłynie też na zasięg ognia).

Zgodnie z założeniami taktyczno-technicznymi, nowy system powinien być zdolny do strzelania pociskami cięższymi niż obecne M121 BMS czy RMS6-L, a samo prowadzenie ognia miałoby być również bardziej intensywne (w tym zakłada się możliwość prowadzenia ognia bezpośredniego). Ponadto musiałby on być przystosowany do wykonywania strzelań za pomocą nowoczesnej amunicji o większym zasięgu, zwiększonej (m.in. dzięki naprowadzaniu z wykorzystaniem systemów pozycjonowania GPS i inercyjnego) precyzji oraz większej skuteczności rażenia.

Co do samych rozwiązań technicznych to muszą one zachować pewien poziom automatyzacji z jednoczesnym brakiem wpływu na efektywność procesu prowadzenia ognia tak by zmniejszyć fizyczne obciążenie obsługi moździerza. System musi też być wyposażony w zmechanizowany magazyn amunicji, automatyczny programator zapalników, cyfrowy system kierowania ogniem i zapewniać prowadzenie strzelań dookólnych.

Wymagany czas reakcji powinien wynosić od 30 do 60 sekund (w zależności od tego czy pojazd jest gotowy do otwarcia ognia czy ma ją dopiero osiągnąć), a przemieszczenie na odległość 750 m po zakończeniu strzelań powinno trwać 90 sekund.

Na obecnym etapie nowy system może być zarówno rozwiązaniem załogowym, jak i bezzałogowym (czyli w pełni autonomicznym).

Podstawowe założenia dla samego moździerza to zasięg minimalny 200 metrów (100 dla moździerza kalibru 81 mm) ognia pośredniego (50 metrów dla bezpośredniego dla obu kalibrów) i zasięg maksymalny 8000 (minimalnie) do 20 000 metrów (docelowo; 6000 minimalnie i 15 000 docelowo dla 81 mm).

Ponadto wymagana jest zdolność do strzelania w trybie MRSI tj. 6 pociskami w 4 sekundy (minimum) i 12 pociskami (docelowo) w 4 sekundy (licząc od upadku pierwszego do upadku ostatniego pocisku). Również do prowadzenia ognia w tempie co najmniej 16 pocisków przez pierwszą minutę, długotrwała szybkostrzelność na poziomie 6 pocisków na minutę (docelowo 24 pocisków na minutę utrzymywane przez 2 minuty i długotrwałe 12 pocisków minutę).

Rażenie celów opancerzonych stacjonarnych i ruchomych ogniem bezpośrednim ma być prowadzone na odległości od 500 do 4 000 metrów.

Natomiast sama amunicja ma docelowo mieć masę do 18,14 kg i długość do 1016 mm. Dodatkowo ma istnieć możliwość stosowania amunicji LMAMS (Lethal Miniature Aerial Missile System) czy SMAMS (Single Multi-missile Attack Munition).

Jako nośniki dla tego systemu przewidywane są wozy gąsienicowe wywodzące się z rodziny AMPV i NGCV oraz KTO Stryker. Dodatkowo cały moduł powinien w przyszłości mieć możliwość modyfikacji, tak by mógł być użyty na wybranej platformie bezzałogowej.

Obecnie na świecie wykorzystywanych jest kilka uniwersalnych modułów wieżowych z 120 mm moździerzami. Należą do nich takie systemy jak polski Rak, fińskie AMOS/NEMO, nowe szwedzkie rozwiązanie Mjölner, AMS koncernu BAE, ale i rosyjska Nona, 2A80-1 Wiena czy jej wersja Chosta-K. Jednak żadne z tych rozwiązań w obecnej postaci nie spełnia wymagań amerykańskich.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Reklama
Spahis
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 00:59

nacycenie różnorodnością broni kompanii zmechanizowanej prowadzi do jej bardzo dużej samodzielności operacyjnej w terenie. Planowany zasię g 20 km dla broni stromotorowej to tylko pociskami rakietowymi.

MAZU
czwartek, 9 sierpnia 2018, 13:44

Najważniejsza jest amunicja, bo to ona decyduje o celności i zasięgu. Moździerz służy do ataku z górnej półsfery, pocisk jest stosunkowo wolny, skuteczność zapewnia mu zapalnik zbliżeniowy (detonacja nad celem). Lepiej wystrzelić trzy inteligentne, naprowadzane pociski niż 30 starego typu. Amerykanie podali parametry moździerza, nic nie mówią o amunicji (i słusznie).

rmarcin555
czwartek, 9 sierpnia 2018, 12:37

@Anni. Problem z projektami zbrojeniowymi dzisiaj jest taki, że łatwo jest zacząć, a bardzo trudno skończyć. Amerykanie takich porażek trochę ostatnio mają: LCS, Zumwalt. Ten moździerz na pewno da się zrobić, ale przy takich parametrach nie będzie to urządzenie ani proste, ani małe. Pochodnymi tego będą cena i niezawodność. A co do niezwracania uwagi na koszty podczas wojny to nie mogłeś się bardziej pomylić.

Lewak
czwartek, 9 sierpnia 2018, 11:37

Amerykanie spotykają się w Europie na ćwiczeniach z innymi armiami i obserwując różne rozwiązania , chcą je wprowadzać do swoich sił zbrojnych , ale w udoskonalonej formie. Moździerz 81 mm zamontują na Strykerach , a 120 mm na nośnikach gąsienicowych. Wysokie wymagania dotyczące szybkostrzelności czy zasięgu do 20 km , osiągniętym w strzelaniu ogniem stromotorowym ,są możliwe do spełnienia, ale po zastosowaniu amunicji z napędem rakietowym. Czterokilometrowy zasięg ognia bezpośredniego wymaga użycia 120 mm ppk wystrzeliwanych z lufy. Amerykańskie firmy są w stanie zbudować moździerze spełniające takie wymagania w stosunkowo krótkim czasie co wymusi na Polsce radykalne zmiany konstrukcyjne w naszym Raku , aby ten nie odstawał od uzbrojenia naszych sojuszników. Nasi sojusznicy z NATO zapewne chętnie kupią nowoczesne moździerze amerykańskie.

Iwan biedny
czwartek, 9 sierpnia 2018, 08:52

My mamy już takie dawno są zmagazynowane na syberii inie mają analogów.

Anni
czwartek, 9 sierpnia 2018, 03:06

Piszecie,że absurdalne wymagania...a Smerykanie pewnie jednak dopną celu...System będzie drogi,nawet bardzo drogi.Teoretycznie takie rzeczy się kalkuluje-ale w czasie wojny każde państwo przestaje zwracać uwagę na koszty-liczy się przelicznik koszt/efekt.A pod względem finansów nikt nie jest w stanie dorównać USA-więc wojne wygrają.

Ewsa
czwartek, 9 sierpnia 2018, 00:15

Czyli już Rak to złom. A jeszcze nawet nie ma dedykowanej amunicji. Wogole ktoś myśli nad jego modyfikacjami czy będą Raka klepac w obecnej wersji przez następne 40 lat bez żadnych zmian? Stawiam na to ze nic nie wymyśla. Zasięg Raka szybkostrzelnosc to jakaś żenada przy wymaganiach Amerykanów. Założę się że taki mozdzierz powstanie dla nich w dwa lata i będzie kosztował 1/3 tego co Rak. W dodatku sprzeda się w setkach sztuk w armiach NATO. Naszego nikt nie kupi.

rmarcin555
środa, 8 sierpnia 2018, 21:02

Założenia tego moździerza są absurdalne. Nawet jeśli uda się zrealizować pożądaną szybkostrzelność to konstrukcja będzie tak wielka, że będą potrzebowali podwozia czołgu.

adams
środa, 8 sierpnia 2018, 19:48

Znaczy się nasz Rak to dziadostwo ???

Ja
środa, 8 sierpnia 2018, 18:28

@vvv Żaden moździerz nie spełnia ich wymagań

Taghmata Omnissiah
środa, 8 sierpnia 2018, 17:23

@Obserwator militariów Z tym \"MON by go zakupił\" toś strzelił żartem jak kulą o stodołę. A jak dodałeś \"na pewno\" toś jednak przegiął.

Wojtek
środa, 8 sierpnia 2018, 17:03

Nasi tutejsi trolle powinni pouczyć Amerykanów, że z gładkolufowego moździerza nie powinno się strzelać powyżej 10 km i że takie założenia jak minimalny zasięg 15 000 i 20 000 m mija się z celem. Proszę sobie tylko przypomnieć, jakie były huczne zapowiedzi że minimalny zasięg Raka będzie minimum 12 km - filmiki z wypowiedziami samego konstruktora Raka do znalezienia na Youtube - a przybąkiwano nawet o 14 km ! Już dziś wiadomo, że być może w porywach będzie 10 km, jeżeli w ogóle tyle będzie ... Już nawet nie wspominam o kilkakrotnie większej szybkostrzelności, jaką zakładają Amerykanie dla swojego moździerza.

vvv
środa, 8 sierpnia 2018, 15:50

nasz rak nie spełnia stawianych wymagań.

Obserwator militariów
środa, 8 sierpnia 2018, 15:11

HSW już powinna pracować nad zwiększeniem zasięgu dla moździerza Rak z 10 do 20km. Jeśli amerykanie nie byli by nim zainteresowani na pewno polski MON by go zakupił.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama