Reklama
Reklama

Do trzech razy sztuka? Tarantula ponownie anulowana

22 marca 2018, 14:03
MTGRR
Robot MTGR w odmianie ISR (rozpoznania, nadzoru i wywiadu). Fot. Roboteam

Inspektorat Uzbrojenia poinformował 21 marca br. o unieważnieniu postępowania na zakup bezzałogowych pojazdów rozpoznawczych. W programie Tarantula wojsko planowało pozyskać 50 robotów.

Jak uzasadnia resort, w ramach postępowania, w terminie składania ofert, czyli do 5 marca 2018 roku, nie wpłynęła żadna oferta niepodlegającą odrzuceniu. Decyzje o jego unieważnieniu podjęto dokładnie 12 marca br. Była to już druga próba zakupu robotów, bowiem w czerwcu 2015 roku IU wybrał w programie ofertę z Izraela (roboty MTGRR od Roboteam), jednak negatywny wynik późniejszych testów doprowadził do anulowania zamówienia. W tamtym przetargu uczestniczył też polski instytut PIAP, jednak jego oferta nie została wyłoniona. 

Decyzja o wyborze oferty firmy Roboteam wzbudziła kontrowersje. W dyskusji publicznej wskazywano, że opracowywane i produkowane przez PIAP roboty powstają z udziałem środków budżetowych, a rozwiązania Instytutu cieszą się powodzeniem zarówno w kraju, jak i na rynkach zagranicznych – np. w Korei Południowej, Arabii Saudyjskiej, Szwajcarii czy Hiszpanii. Łącznie służą w co najmniej kilkunastu krajach świata.

Inspektorat Uzbrojenia ogłosił rozpoczęcie kolejnego postępowania przetargowego na dostawę 50 sztuk mobilnych bezzałogowych pojazdów rozpoznawczych o kryptonimie Tarantula we wrześniu 2017 roku. W stosunku do wcześniejszego przetargu, uległy zmianie założenia, jak i kryteria oceny ofert. Postępowanie prowadzone było w trybie ograniczonym, gdzie IU ustalił liczbę wykonawców, którzy mieli zostać zaproszeni do składania ofert na maksymalnie 6, przy czym ocena wykonawców miała zostać dokonywana na podstawie wykazu dostaw oraz dokumentów potwierdzających ich należyte wykonanie. 

Zgodnie z podaną w postępowaniu ogólną specyfikacją sprzętu, mobilny bezzałogowy pojazd rozpoznawczy Tarantula powinien umożliwiać: 

  • prowadzenie rozpoznania w bezpośredniej styczności wojsk, w tym penetrację miejsc niebezpiecznych i niedostępnych dla człowieka; 
  • prowadzenie rozpoznania patrolowego bez konieczności wprowadzania siły żywej na teren i obiekty znajdujące się pod bezpośrednim ostrzałem lub zaminowane; 
  • przekazywanie danych z sensorów rozpoznawczych poprzez bezprzewodową transmisję audio i video do konsoli operatora.

Co więcej, wojsko chce, żeby konstrukcja Tarantuli zapewniała przemieszczanie się po drogach gruntowych, utwardzonych, bezdrożach, w tym także w terenie otwartym, zurbanizowanym, lesistym oraz w terenie z wysoką szatą roślinności. Ponadto wymiary powinny umożliwiać jego transport wewnątrz przedziałów desantowych pojazdów rozpoznawczych i przenoszenie przez pojedynczego żołnierza. Mobilny bezzałogowy pojazd rozpoznawczy powinien posiadać również możliwość montażu sensorów rozpoznawczych (modułów) między innymi: kamery dziennej i nocnej (noktowizyjnej i termowizyjnej), mikrofonu kierunkowego, manipulatora do podnoszenia lub podkładania niewielkich przedmiotów lub ładunków wybuchowych itp.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 25
Reklama
Interesujący się obywatel
piątek, 23 marca 2018, 15:39

Gdy się czyta portale mówiące o silach zbrojnych wszędzie słychać że wiele państw wokół Polski wciąż coś kupuje lub modernizuje a u nas choć mamy własny przemysł który produkuje grupy sprzętu bardzo nowoczesnego wciąż prowadzi się dialogi techniczne wysyła zapytania ofertowe opracowuje wciąż nowe wymogi ogłasza przetargi procedury trwają latami otwiera i zamyka się programy tracąc czas i pieniądze a zakupów jak nie ma tak nie a jak w końcu dochód, i do zakupu to bardzo często mimo że są Polskie rozwiązania to kupuje się zagraniczne tworząc na przyszłość problemy logistyczne i serwisowe a co za tym idzie rosną koszty utrzymanie tej broni w Lini ale ważne jest ze udało się kupić odrobinę taniej a ze podczas eksploatacji i w razie konfliktu pojawia się w/w problemy to nie jest już ważne. Najważniejsze że zachowano procedury wymyślone przez bourokratow krajowych czy unijnych

Antykomunista
sobota, 24 marca 2018, 17:18

racja! wg mnie są 2 przyczyny: *brak dekomunizacji = Ruskim zależy na dalszym paraliżu naszych zdolności zbrojenia się **sowite łapówki koncernów zbrojeniowych zachodnich = jesteśmy wyłącznie rynkiem zbytu

zły
wtorek, 27 marca 2018, 13:55

Ile można bajać o dekomunizacji szczególnie gdy u władzy jest partia, w której bezpieczną przystań znalazło wielu byłych członków PZPR? Ilu nowo mianowanych generałów miało przeszłość w PZPR? Bo według nieudanego rozdania z 11.11 miało być ich trzynastu.

Gunar925
piątek, 23 marca 2018, 13:34

Zapomnieli dodać, że powinien jeszcze mówić w trzech językach.

PRS
piątek, 23 marca 2018, 13:15

Jest to bardzo dobitny przykład antybiznesów z Izraelem. Nie chcieliście kupić ,,naszego\" to nie będzie NICZEGO. Gdyby wojsku naprawdę potrzeba było takich ,,systemów rozpoznawczych\" to stanęli by na głowie i zmusili MON do zakupu z wolnej ręki w PIAPie w ramach procedury ,,interesu bezpieczeństwa\". Jak VIPy ,,bardzo\" potrzebowali latających salonek... to je kupili... praktycznie od ręki. Jak nie chcieliśmy kupić ZSMU do Rośków z Izraela tak do tej pory nie ma ani jednego. I to są fakty. Nie chcieliście MTGRR od Roboteam to macie - NIC. ( Żeby nie było NICZEGO - żeby nie było NIC ) Kto chce się założyć, że przez następne 5 lat IU nie wyłoni i nie zrealizuje zakupu takich robotów? Chyba, że będzie jakiś Minister chodzący w spodniach i po uderzeniu pięścią w stół po prostu je kupi.

PiotrEl
piątek, 23 marca 2018, 12:53

Co jest nie tak z karabinem 8,6 mm w polskiej armii????? Ci nieudolni i niedorozwinięci Rosjanie wprowadzają już roboty do służby - na razie testy ale nie z kartony. Diegtariow robi swoje, Iżmasz swoje - całkiem ładnie się ruszają ale na pewno nie pływają - beznadzieja.

Interesujący się obywatel
piątek, 23 marca 2018, 15:45

Kupili fiński zamiast naszego mimo że konstrukcyjnie jest taki sam jak karabiny kalibru 7,62 i 12.7 co znacznie ułatwia szkolenie i przyzwyczajenia strzelca

Interesujący się obywatel
piątek, 23 marca 2018, 10:28

Największym wrogiem Polskiej armi i Polskiego przemysłu obronnego jest inspektorat uzbrojenoa przykłady to nie tylko roboty ale karabin wyborów 8.6mm granatnik rewolwerowy moździerz dla komandosów itd itd albo zmieniające się wymogi albo wymogi które świadczą o oderwaniu w/w instytucji od rzeczywistosci

Orcio
piątek, 23 marca 2018, 07:48

Kolejna porażka!!! Ile to juz było anulowanych przetargów na uzbrojenie? Cos jest nie ta! Ale chyba w MON\'ie tego nie rozumieją.

wqq
czwartek, 22 marca 2018, 20:51

Gratuluję logiki w tworzeniu wymagań dla tych urządzeń . Zespoły formułujące oczekiwane cechy pojazdów to grupa przedszkolnych starszaków ?.Jedno jest pewne , stosując takie sprzeczne wymagania , pracy starczy do emerytury a czy coś uda się kupić tego nie wie nikt .Krótko mówiąc niczym zakład pracy chronionej i bez obrazy ale taki obraz od kilku lat się rysuje.

maqq
piątek, 23 marca 2018, 12:51

Zobacz co produkuje np. Boston Dynamics. Wymagania nie są sprzeczne, wszystko się da, tylko nasi wspaniali \"inżynierowie\" guzik potrafią.

mm
wtorek, 24 kwietnia 2018, 12:15

Boston Dynamics nie wprowadziło z sukcesem na rynek żadnego produktu. Nie przyniosło też zysku właścicielom (zmienianym jak rękawiczki). Tworzy niesamowitą technologię, ale to czyste R&D.

Harry 2
czwartek, 22 marca 2018, 20:33

Czyli... potrzeba BATMANA albo coś koło tego. A tak poważnie, to tyle jest dyskusji, analizm, debat i podobnych bzdetów, że czas by ktoś wpadł wreszcie na pomysł uzgodnienia przez wojskowych bezpośrednio z producentem krajowym takiego sprzętu, co i jak ma wyglądać, działać, kosztować, czego wojsko potrzebuje i czego od niego oczekuje, bo producent tak na prawdę nie wie dokładnie co się decydentom spodoba ( koła czy gąsienice, a może nogi pająka?)

gru
czwartek, 22 marca 2018, 17:46

Przeciez to normalne ze maszyny potrzebuja dopracowania. Gdyby ktokolwiek w MON mial choc pol sprawnie dzialajacego mozgu, zamowili by z 5-6 maszyn, testowali na wszystkie mozliwe sposoby i zamawiali nastepna serie probna z wniesionymi poprawkami/ulepszeniami. Cykl by byl powtarzany az do skutku.

Ja
czwartek, 22 marca 2018, 17:40

Panowie, pytanie o co chodzi z tą modernizacja armii?! Czy w tym kraju nic nie może być zrobione do końca?

Piters
czwartek, 22 marca 2018, 23:37

Nie w tym kraju, jak już to w naszym kraju

Podbipieta
piątek, 23 marca 2018, 08:22

Brawo panie Piters

luka
czwartek, 22 marca 2018, 19:53

Żeby coś zostało zrobione do końca to najpierw cokolwiek musiałoby się zacząć a jak na razie to nawet to się nie dzieje

Jaś
czwartek, 22 marca 2018, 17:18

Szczerze mówiąc, przydałaby się solidna faza analityczno-koncepcyjna, a nie tak pochopnie podejmować decyzje.

skiud
czwartek, 22 marca 2018, 16:55

Wymagają coś, co jest sprzeczne-\"przemieszczanie się.....w terenie lesistym oraz w terenie z wysoką szatą roślinności.... wymiary powinny umożliwiać jego transport wewnątrz przedziałów desantowych pojazdów rozpoznawczych i przenoszenie przez pojedynczego żołnierza.\" Każdy trochę rozumny człowiek wie, że coś co jest lekkie, czyli przenoszone przez pojedynczego człowieka, nie da rady się przemieszczać przez gęste, wysokie trawy i krzaki. Znów wojskowi pragną niemożliwego, niewykonalnego, przynajmniej w najbliższych dekadach.

robot drogowy
czwartek, 22 marca 2018, 16:13

Brawo... cd odzyskiwania czegoś tam po 27 latach hihihi

krótko i po imieniu
czwartek, 22 marca 2018, 16:12

Jak coś co może być przenoszone przez pojedynczego żołnierza, poradzi sobie z jazdą po bezdrożu, z wysoką szatą roślinności i do tego będzie przenosić zestaw kamer i sensorów? Czy nie ma sposobu na dywersantów, którzy ustalają takie warunki? Przecież to oczywista, świadoma i zaplanowana dywersja.

szeliga
czwartek, 22 marca 2018, 19:58

To stara choroba naszej armii, głównie generałów (chyba nawet nie MONu, bo tu ekipy się zmieniają, a choroba trwa). Zawsze chcą wszystko w jednym. A to wszystko to to co wyczytali w folderach różnych firm zagranicznych, tyle, że zgarnięte do kupy w jednym zamówieniu. I powstaje zamówienie na coś co jest technicznie niewykonalne, lub skrajnie drogie. A często nigdzie nie istnieje. U nas każdy sprzęt ma pływać, mieścić się do Herkulesa, być ciężko opancerzony, odporny na miny, szybki, pokonywać najcięższy teren i... A potem się dziwią, że nie dostają odpowiednich ofert. A jak już dostaną i przyjmą to nie da się nic domontować, bo wszystkie parametry są na granicy. I nie da się domontować Spika, bo po jego dołożeniu pojazd traci wyważenie i zaczyna tonąć. I nie da się dołożyć automatu ładowania, bo cały pojazd od podstaw i specjalnie (na zamówienie) zaprojektowano tak, żeby mieścił się do Herkulesa, bo tak sobie armia zażyczyła.

Salomonc
sobota, 24 marca 2018, 18:42

1. Wyrzucili Antoniego i skończyły się zamówienia w polskich fabrykach. 2. W sumie powinniśmy się cieszyć, że nie ma wymogu by latał. 3. Izraelski sprzęt mocno niepewny jest.

krótko i po imieniu
piątek, 23 marca 2018, 13:36

Ta pływalność to jest jeden z głównych elementów tej dywersji. Nie ma nikogo, chociażby od strony politycznej, kto powie DOŚĆ? Przecież słaba armia to wojna.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama