Reklama

Jak zwalczać broń hipersoniczną? Amerykanie szukają rozwiązań

23 listopada 2018, 15:10
imagesvc.timeincapp.com
Fot. DARPA

Amerykańska agencja zaawansowanych projektów obronnych DARPA pilnie szuka innowacyjnych rozwiązań, które pomogłyby w zwalczaniu obiektów poruszających się w atmosferze z prędkością hipersoniczną. Amerykanie liczą nie tylko na gotowe systemy, ale również pomysły, które doprowadziłyby do rewolucyjnego postępu w nauce, systemach lub urządzeniach.

Poszukiwania prowadzone przez agencję DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency) w ramach programu Glide Breaker są o tyle dużym wyzwaniem, że dotyczą nie tylko zwalczania obiektów poruszających się z prędkością przekraczającą co najmniej pięciokrotnie prędkość dźwięku, ale również latających w górnych warstwach atmosfery. Dodatkowym ograniczeniem jest utajnienie zarówno wstępnych wymagań, jak i proponowanych rozwiązań.

Na razie zakłada się, że formalne zapytanie o propozycją (request for proposal) może zostać złożone w połowie roku budżetowego 2019 (FY19), ale o ewentualnym finansowaniu projektu będzie decydowała agencja DARPA oraz wysokość zarezerwowanych na ten cel funduszy. Założeniem jest znalezienie rozwiązania, które przy niskich kosztach pozwoliłyby na szybkie zbudowanie demonstratora możliwości.

Zachętą dla ewentualnych oferentów będą niewątpliwie dodatkowe nagrody, które mają być dostępne jeszcze przed uruchomieniem właściwego finansowania. Amerykańscy obserwatorzy wskazują jednak, że w propozycjach agencji DARPA do swojego budżetu na 2019 r. nie umieszczono jak na razie: ani programu Glide Breaker, ani jakikolwiek innego systemu specjalnie przeznaczonego do niszczenia broni hipersonicznej. Pomimo tego zakłada się, że przyjęte w ramach tego programu rozwiązania mają ostatecznie doprowadzić do wprowadzenia nie więcej niż dwóch systemów obronnych odpowiadających wstępnym wymaganiom, które następnie będą weryfikowane, rozwijane i porównywane.

Jak na razie nie wiadomo zbyt wiele na temat amerykańskich założeń do programu. Agencja DARPA zaczęła bowiem oficjalnie i głośno informować o programie Glide Breaker dopiero od lipca 2018 r. Wstępnie zakłada się pozyskanie i operacyjną integrację systemu uzbrojenia, które będzie niszczyło uzbrojenie hipersoniczne poprzez bezpośrednie trafienie „hard-kill system”. W rzeczywistości chodzi bardziej o uzyskanie zakładanych zdolności, a nie o konkretny sposób, w jakim zadanie będzie realizowane.

Amerykanie zdają się przy tym wyraźnie nie mieć jakiegoś wskazanego kierunku działań w tej dziedzinie. Jak na razie nie ma np. wyjaśnienia, czy i w jaki sposób program Glide Breaker agencji DARPA będzie się łączył z pracami badawczo-rozwojowymi realizowanymi przez amerykańska Agencję Obrony Rakietowej MDA (Missile Defence Agency). Jest to o tyle ważne, że MDA „pochwaliła się” w lutym 2018 r. przeznaczeniem na systemy „antyhipersoniczne” około 700 milionów dolarów. Wiadomo jedynie, że środki te mają wystarczyć na prace realizowane do 2023 roku.

Specjaliści próbują doszukać się jakiejś głębszej koncepcji w tych działaniach MDA i DARPA. Już sam sposób kinetycznego niszczenia obiektów hipersonicznych wskazuje na możliwość zastosowania takiego rozwiązania do niszczenia innych celów, a więc do działania w różnych warstwach kompleksowego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej także przeciwko takim celom jak samoloty wielozadaniowe czy rakiety manewrujące.

Może to oznaczać stałe i wystarczające zabezpieczenie finansowe dla programu Glide Breaker, ponieważ jego wyniki mogą zostać później zaadoptowane do wielu innych systemów. Obserwatorzy przypominają tu podobne z nazwy programy: Assault Breaker i Tank Breaker realizowane jeszcze w czasie zimnej wojny, w wyniku których znaleziono wiele przydatnych rozwiązań przyśpieszających m.in. rozwój naziemnych i powietrznych systemów obserwacji oraz systemów uzbrojenia przeciwpancernego i lotniczego.

Przypuszcza się, że takie samo podejście będzie miała agencja DARPA w programie Glide Breaker. Amerykanie zdają sobie sprawę, że nie chodzi tu tylko o opracowanie skutecznego efektora, ale również sensorów. Ocenia się bowiem, że obecnie wykorzystywany przez Stany Zjednoczone naziemny, powietrzny i kosmiczny system obserwacji nie jest w stanie z odpowiednią skutecznością wykrywać i śledzić cele hipersoniczne. A takie mogą się już niedługo pojawić, biorąc pod uwagę reklamowane efekty prac prowadzonych w Rosji nad takimi systemami jak Awangard, Kindżał, czy w Chinach nad pociskiem Starry Sky 2.

Amerykanie wiedzą, że pomimo deklaracji Chińczyków i Rosjan do wprowadzenia tych systemów na uzbrojenie jeszcze daleka droga. Zdają sobie jednak również sprawę, że broń hipersoniczna prędzej czy później może stać się skutecznym środkiem przełamania obrony przeciwrakietowej i bez środków przeciwdziałania będzie mogła bezkarnie atakować cele ważne - zarówno pod względem strategicznym, jak i taktycznym.

Potrzebne są więc bardzo szybko rozwiązania systemowe, które jak się okazuje mogą dostarczyć nie tylko Amerykanie. Świadczyć może o tym chociażby ostatni komunikat szwedzkiego koncernu Saab, który poinformował o wprowadzeniu kanału wykrywania celów hipersonicznych HDM (Hypersonic Detection Mode) do pracującej w paśmie S stacji radiolokacyjnej Sea Giraffe 4A Fixed Face – z kilkoma aktywnymi (AESA), nieruchomymi antenami ścianowymi, tak rozmieszczonymi na masztach, by zapewnić nimi przeszukiwanie dookólne.

Założeniem Szwedów jest danie większego czasu systemom obrony poprzez przyspieszenie rozpoczęcia procesu śledzenia już wykrytych obiektów. Dzięki zastosowanej przez Saab technologii skanowania istnieje bowiem możliwość „zawiązania trasy” jakiegoś obiektu już w ułamku sekundy po jego wykryciu. Wiązka antenowa przeszukując przestrzeń może się zatrzymać na wykrytym obiekcie do czasu określenia jego parametrów ruchu. Dodatkową zaletą takiego rozwiązania jest możliwość jego wykorzystania do dowolnej liczby celów (w tym zbudowanych w technologii stealth) i w każdych warunkach hydrometeorologicznych. W przypadku standardowych anten czas rozpoczęcia śledzenia zależy od ich prędkości obrotowej, a więc okresu po jakim odnawia się sytuację (przy 12 obrotach na minutę jest to co najmniej 5 sekund).

Ale także Amerykanie już dużo zrobili na drodze do wyeliminowania zagrożenia ze strony uzbrojenia hipersonicznego. Należy bowiem pamiętać, że od lat budowana tarcza antyrakietowa zakłada zwalczanie rakiet balistycznych, które w końcowej fazie również poruszają się w atmosferze z prędkością hipersoniczną. Systemy naziemne nastawione na zwalczanie głowic z pocisków międzykontynentalnych będą się też więc nadawały do niszczenia innych obiektów poruszających się z taką samą lub podobną prędkością.

Podobnie skuteczny mógłby się okazać antyrakietowy system orbitalny, którego koncepcja pojawia się co jakiś czas wśród amerykańskich polityków. Na szczęście projekt dozbrojenia kosmosu nie został jak na razie zaakceptowany przez rządy żadnego z państw, przez co wyścig zbrojeń nie nabrał tak szaleńczego tempa. Zupełnie inaczej jest w przypadku szczelnej sieci sensorów, które z odpowiednim wyprzedzeniem pozwalałyby na pewne ostrzegania systemów obronnych o zbliżającym się zagrożeniu hipersonicznym.

Tutaj rozwiązania satelitarne są całkowicie dopuszczalne i mogłyby również stać się elementem programu Glide Breaker.

KomentarzeLiczba komentarzy: 27
Hejka
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 10:05

@say69mat widzialność nie ma tu większego znaczenia moim zdaniem. Poza manewrujących rakietami hipersoniczny mi mogą być formy pośrednie. Rakiety z nieliniowa siła ciągu. A zatem prędkość takiej rakiety będzie różna na różnych odcinkach przelotu

say69mat
wtorek, 4 grudnia 2018, 12:43

@MAZU ... co słychać w temacie detekcja uzbrojenia hipersonicznego??? Tak na rozum laika, to to powinno lecąc świecić jak choinka Bożonarodzeniowa na RockPlaza w NY. Stąd widzialność pocisku sprawia, że jego efektywność staje się mocno dyskusyjna. Chyba, że mówimy o ataku lotniczym lub rakietowym, który odpala hipersoniczne uzbrojenie w bliskiej odległości od celu. Ale wówczas pojawia się nam uzbrojenie defensywne o napędzie hipersonicznym zdolne do zniszczenia atakujących pocisków. I tak trwa gra w kotka i myszkę, w obszarze polityki określanej mianem wyścigu zbrojeń, który pochłania gigantyczne kwoty. Absorbując uwagę i wysiłek naukowców w projektowaniu uzbrojenia, które w momencie wprowadzenia do linii staje się reliktem epoki.

MAZU
czwartek, 29 listopada 2018, 11:16

Davien, nie chodzi o literówki. Scramjet (Supersonic Combustion Ramjet) – silnik strumieniowy z naddźwiękową komorą spalania od dawna istnieje, ale zasilany płynnym paliwem. W 7M opracowaliśmy SCR na paliwo stałe - niższa masa, prostsza konstrukcja, ciągła gotowość bojowa, opracowaliśmy aktywną aerodynamikę SOKOŁA oraz algorytmy lotu i przedmuchaliśmy jego makietę w tunelu aero przy mach 7. Czyli mamy opracowany polski pocisk hipersoniczny z krytyczną powłoką grafenową i głowicą termobaryczną. Wracając do "Kinżała", wytłumaczę ci w prosty sposób, żebyś zrozumiał, dlaczego jego zasięg jest dwa - trzy razy większy niż zasięg "Iskandera" którego jest rozwinięciem. "Kinżał" jest odpalany z MIG-31 z pułapu ponad 20 km przy prędkości kilometra na sekundę. Aby osiągnąć taką prędkość i wysokość startujący z ziemi "Iskander" musi wypalić co najmniej połowę silnika (paliwa). Zatem "Kindżał" startując spod MIG-31 ma "dwa razy większy silnik" a tym samym co najmniej dwukrotnie większy zasięg. W praktyce jest to jeszcze więcej, ale musiałbym dopisać wzory matematyczne, których możesz nie zrozumieć. I to by było na tyle. Pozdro, M

Davien
niedziela, 25 listopada 2018, 17:36

MAZU, zasieg Kinżała to 600km, Iskandera-M 500 wiec jakie 2-3x . Co do pocisków hipersonicznych to sama definicja zakłada że sa napedzane i to właśnie silnikiem scramjet wiec w tym 7M nic nie odkryliscie bo to juz dawno wiadomo Panie MAZU mylisz hipersoniczne głowice szybujace jak np Ju-71 z pociskami hipersonicznymi, to dwa odmienne rodzaje broni hipersonicznej. Nie ma tez silnika scream-jet jak piszesz ale scramjet czyli silnik strumieniowy z naddżwiekowym przepływem powietrza . I to by było na tyle.

Hejka
niedziela, 25 listopada 2018, 15:35

Zasugerowano, że tylko gadam i się nie udzielam konstrukcyjnie. Może powinienem opatentować, ale co tam. Bardzo proszę. Podstawową ideą jest spostrzeżenie, że tak jak nie da się zatrzymać potężnej fali tsunami tak też nie da się przechwycić i zniszczyć manewrującej rakiety hipersonicznej ze 100% pewnością. A zatem wchodzimy w kalkulację poziomu prawdopodobieństwa z którym takie przechwycenie jest możliwe. Wydaje się, że jest niezmiernie niskie przy próbach przechwycenia typu pocisk kontra rakieta lub rakieta manewrująca kontra rakieta hipersoniczna. Rakieta hipersoniczna uzbrojona w głowicę termojądrową i tak zostanie zdetonowana ale możemy wybrać miejsce detonacji. Z punktu widzenia Amerykanów to może być Atlantyk, Pacyfik, Alaska, stratosfera. A jak? Falą tsunami czyli mikrowybuchy termojądrowe na trasie przelotu, rakiety wyposażone w głowice termobaryczne. A zatem nie punktowe uderzenie w manewrującą rakietę hipersoniczną a przestrzenny wybuch w celu przechwycenia.

Davien
niedziela, 25 listopada 2018, 13:28

Panie gracz co do Szwedów to doczytaj prosze:)) Zainstalowali podzespół umozliwiający wykrywajie celów hipersonicznych nie stealth, ot taka MAŁA róznica.

Davien
niedziela, 25 listopada 2018, 13:26

Panie gracz Kinżał jest pociskiem ALBM, nie hipersonicznym, Rosjanie twierdza że tak ale to oznacza że np Jars czy Minuteman to tez pociski hipersoniczne:) Kinzał nie ma silnika scramjet koniecznego dla broni tej klasy, nie ma wlotów powietrza do silnika wiec panie gracz.... Nie jest też szybujaca głowica hipersoniczna.

MAZU
niedziela, 25 listopada 2018, 12:29

Davien, miło że przyznałeś mi racje. PS. Zasięg "Kindżała", tak na logikę, to zasięg "Iskandera" razy dwa lub trzy, co wynika z prostej matematyki a nie z "artykułu". Ale wracając do "hipersonków" to i tak muszą zejść poniżej 20 km, w ostatniej fazie lotu, a wtedy atmosfera je wyhamuje, bo to beznapędowe glidery (szybowce). Dlatego przewidujemy w 7M, że następna ich generacja będzie napędzana w końcowej fazie lotu, albo będą to pociski-samoloty o zasięgu poniżej 1000 km napędzane silnikiem strumieniowym typu scream-jet na paliwo stałe. I te będą naprawdę groźne, bo nie lecą po krzywej balistycznej, tylko horyzontalnie np. na 20 km i mogą manewrować, zaś na cel schodzą lotem nurkowym, aby skrócić czas "tarcia o powietrze" do kilkunastu sekund. Mamy w 7M makietę "Sokoła"przedmuchaną w tunelu aero przy mach 7. Wytrzymała ponad minutę. Reszta jak się domyślasz jest tajna. Pozdro, M

Davien
niedziela, 25 listopada 2018, 00:15

MAZU, zasieg Kinżała to ok 600km( podane przy okazji artykułu o nowym nosicielu). Hipersoniki latające nisko sa nierealne jeszcze długi czas, bo tarcie by je załatwiło błyskawicznie. 3M22 ma latac na min 20km, Ju-71 czy chińska głowica 40-60km. Co prawda BAE próbuje opracowac odpowiedni materiał ale nie za bardzo im idzie.

Gracz
sobota, 24 listopada 2018, 21:19

Ja czegoś tu nie rozumiem Czy w tym artykule pisze że Szwedzi opracowali system wygrywając pojazdy zbudowane w technologii stealth (f35 do kosza) ?Dodatkowo autor twierdzi że kindżał to pocisk hipersoniczny kiedy pewna cześć forum twierdzi "Kinzał to ALBM nie pocisk hipersoniczny". Dalej czy zakup patriotów w tej sytuacji był dobrym rozwiązaniem? Odnośnie Chin moim zdaniem Chińczycy prędzej pójdą w sojusz z Rosją niż wojnę, bo tak szczerze wojna rosyjsko chińska to mokry sen USA. Pewnie Chińczycy by wygrali ale byli by osłabieni dodatkowo USA w takiej sytuacji bez problemu przekona społeczność międzynarodową do tego jak dużym zagrożeniem są Chiny. Dlatego po ataku Chin na Rosję nastąpi atak NATO na chiny, pewnie jeszcze przed opadem kurzu z wojny z Rosją. Jeżeli tak się nie stanie to USA w kilka lat spadnie z tronu.

Yugol
sobota, 24 listopada 2018, 18:33

Szukają i pewnie odnajdą tak jak i w technologii STEALTH nie zachowają pierwszeństwa. Jak to się potocznie mówi "Trafia kosa na kamień"

Extern
sobota, 24 listopada 2018, 18:26

Mocarstwa wiedzą że na broń hipersoniczną nie ma i jeszcze długo obrony nie będzie. A ponieważ sami lada chwila będą mieli taką broń, to nie mają za specjalnie nic przeciwko sprzedaży drugoligowym państwom nawet najnowszych systemów OPL.

MAZU
sobota, 24 listopada 2018, 18:24

Trajektoria jest równie ważna jak prędkość. ICBM wychodzi na ponad 100 km i leci z prędkością Mach 25, ale potem hamuje i w cel trafi z prędkością 1-2 Machy. Leci po krzywej balistycznej i dobrze go widzą radary. Rakiety typu 'Kindźał" startują z 20 km i też lecą po balistycznej, czyli jest to Iskander o zwiększonym zasięgu, a nie żadem pocisk hipersoniczny. Niebezpieczne będą dopiero hipersoniczne pociski manewrujące, które nisko latają. Ale jak na razie nie ma takich technologii materiałowych - taki pocisk po prostu spali się od tarcia o powietrze. Dlatego jeszcze bardzo długa droga, zaś Rusy robią wam wodę z mózgu. Więcej wiary, wiedzy i odwagi. M

Kiks
sobota, 24 listopada 2018, 16:21

@yaro ile ty masz lat? 10? Tej broni na razie nikt nie ma. Trwają nad nią prace. Dlatego USA mają czas. A te twoje wydumane teorie na temat sojuszy Chiny i Rosja. Oni mieli i mają sprzeczne interesy. A ty głupiutki cieszysz się jak dziecko, bo ktoś komuś rączkę ściśnie w błysku fleszy. A co do wymyślania technologii.. Jak na razie to Chiny kradną. Wystarczy zacząc lepiej chronić swoje dane. Ale świat tego nie zapomni. Bo zwróć uwagę ile mają swoich fabryk poza granicami Chin? Mizernie. A, żeby rozwijać się muszą wyjść na inne rynki. A świat tego nie chce. Nawey z głupimi telefonami robią im problemy.

Z dala od Polski.
sobota, 24 listopada 2018, 15:49

Chciałbym nadmienić że Davien już dawno udowodnił że Rosja i Chiny nie są wstanie wyprodukować takiej broni a USA spokojnie zestrzeli każdą hipotetycznie istniejącą taką broń. Można się rozejść i poinformować USA że nie mają się o co martwić.

turpin
sobota, 24 listopada 2018, 14:35

No, fajna `analiza`. Good try. Nie jest wszak łatwo zanalizować coś, o czym nic nie wiadomo...

Davien
sobota, 24 listopada 2018, 14:10

Panie As, biorac pod uwage że w dziedzinie broni hipersonicznych to USA prowadzi to raczej Rosja jest te 50 lat w tyle. Systemy Patriot sa w pełni zdolne do zwalczania broni hipersonicznych jak kazdy system OPRAK/ABM. W dziedzinie lotnictwa to Rosja i za 50 lat USA nie dogoni, co doskonale udowodniły ostatnie wydarzenia:)

Radosław Herka
sobota, 24 listopada 2018, 13:56

Widzę tylko 2 możliwości zwalczania brani hipersonicznej: 1) to zwalczanie wyrzutni poprzez atak wyprzedzający na infrastrukturę wroga. 2) jeśli uderzenie wyprzedzające nie przyniesie skutku, jedyna rzeczywista obrona to pociski przechwytujące z głowicami atomowymi. Tylko detonacja ładunku jądrowego w bezpośredniej bliskości głowicy przeciwnika poruszającej się z prędkością Mach5+ może zagwarantować jej detonację lub zniszczenie.

pokój na świecie
sobota, 24 listopada 2018, 12:35

Mam nadzieję, że takiej broni USA nie uda się zbudować bo to jedyna gwarancja, że USA nie wywoła III WŚ by zachować swoje nieuzasadnione uprzywilejowanie na świecie (np. stanowiąc 5% ludności USA zużywa 25% surowców i produkuje 25% zanieczyszczeń).

DF
sobota, 24 listopada 2018, 11:49

najważniejszą bronią światowych systemów jest , a pomysły napędów hipersonicznych potrzebują tego surowca. Myślę, że US czy dodrukuje tego surowca czy zmniejszy emisję to i tak wybije z gorących głów te kosmiczne pomysły. Jak na razie siłę Rosji i Chin stanowią przestarzałe systemy jądrowe, które nigdy nie dolecą do Ameryki

Davien zna rozwiazania
sobota, 24 listopada 2018, 11:38

Jak to szukają? Proszę zaglądnąć do powiązanego artykułu z 18 kwietnia 2017 "Rosja: Test przeciwokrętowej rakiety hipersonicznej". Użytkownik Davien twierdzi tam w komentarzach że rakiety SM-6/PAC-3MSE są w stanie zwalczać broń hipersoniczną. Opinie DARPA, Raporty Kongresu USA? Nie liczą się, przecież możemy zaufać rzetelnym, profesjonalnym analizom Daviena.

Star wars
sobota, 24 listopada 2018, 11:13

Lasery i super silne magnesy zmieniające trajektorie lotu. Dziekuje

Marek
sobota, 24 listopada 2018, 08:23

Autor się pomylił. Należało napisać na nieszczęście projekt dozbrojenia Kosmosu nie został jak na razie zaakceptowany przez rządy żadnego z państw, przez co wyścig zbrojeń nie nabrał szaleńczego tempa. Gdyby nabrał, to rosyjski budżet dawno by się wyłożył i wszyscy jej sąsiedzi mieliby dziś święty spokój.

Gojan
piątek, 23 listopada 2018, 22:42

Póki nikt (prawdopodobnie) na świecie nie ma jeszcze broni przeciw pociskom hipersonicznym, jest czas na jej rozwijanie i szanse państw są względnie wyrównane. Kto się jednak spóźni, odpadnie z gry. Dlatego mam nadzieję, że polski inspektorat Implementacji Innowacyjnych Technologii Obronnych MON pracuje usilnie sił nad sposobami zwalczania broni hipersonicznej. Jak jest - nie wiem. jednak Jeśli I3TO markuje tylko pracę (tzn. jeśli etaty są najważniejsze), to znowu będziemy błagać USA o offset na takowe za kilka, kilkanaście lat.

Às
piątek, 23 listopada 2018, 22:16

Smutne, ale jak kupimy od USA ich najnowsze uzbrojenie to w dziedzinie lotnictwa i rakiet będziemy 50 lat za Rosjanami.

Heszek
piątek, 23 listopada 2018, 18:58

A nie można po prostu rzucać w te hipersoniczne pociski nasze zmodernizowane stalowe hełmy z naszych również modernizowanych śmigłowców MI-2 ?

Vc
piątek, 23 listopada 2018, 18:28

A może nasza Pilica się przyda amerykanom.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama