Reklama
Reklama

Europejski "pogromca” kutrów rakietowych gotowy do produkcji

3 stycznia 2019, 10:38
sea-venom-demonstrates-lock-on-before-launch-in-third-test-firing-1024x576
Fot. MBDA

Brytyjsko- francuski program Sea Venom-ANL przechodzi z fazy badań do fazy produkcyjnej. Oznacza to, że na europejskim rynku już niedługo pojawią się nowe, lekkie rakiety przeciwokrętowe, doskonale nadające się do zwalczania małych i szybkich jednostek pływających – w tym wykorzystywanych przez siły dywersyjne oraz terrorystów.

Lekkie rakiety Sea Venom to uzbrojenie bardzo przydatne we współczesnych konfliktach zbrojnych. Zarówno okręty, jak i statki powietrzne lotnictwa morskiego potrzebują bowiem rakiet, które byłoby zdolne do zwalczania bardzo szybkich i zwrotnych jednostek pływających, a jednocześnie kosztowały i ważyły mniej, niż standardowe pociski przeciwokrętowe typu Exocet, RBS-15, NSM czy Harpoon.

Opracowany wspólnie przez Francuzów i Brytyjczyków system Sea Venom-ANL (Anti Navire Léger) wychodzi naprzeciw tym potrzebom, a co więcej jest już gotowy do produkcji seryjnej. Koncern MBDA poinformował bowiem o zakończeniu 14 listopada 2018 r. kolejnej, trzeciej już serii prób ogniowych nowego pocisku przeciwokrętowego, co może być ostatecznym argumentem do podjęcia decyzji o rozpoczęciu jego produkcji seryjnej.

Wcześniejsze strzelania rakiet Sea Venom zostały przeprowadzone w lipcu 2017 r. i w maju 2018 r. Ostatnia próba zrealizowana 14 listopada 2018 r. była o tyle ważna, że w jej trakcie wykorzystano najbardziej skomplikowany a zarazem najbardziej bezpieczny dla śmigłowca sposób naprowadzania LOBL (lock on before launch), w którym operator wybiera cel i miejsce uderzenia obserwując go przez pracującą w podczerwieni głowicę śledzącą rakiety jeszcze przed jej startem.

Pocisk Sea Venom ma jeszcze drugi sposób naprowadzania – tzw. tryb LOAL (lock on after launch). Strzelec może w nim obserwować cel ataku za pomocą głowicy pocisku już po jego odpaleniu. Wykorzystuje się w tym celu dwukierunkowe łącze danych, które daje operatorowi możliwość: monitorowania sytuacji przez cały czas trwania lotu, udokładniania punktu celowania, wybrania nowego obiektu do ataku lub przerwania misji.

Ostatnie strzelanie rakietowe było prowadzone już pod ścisłym nadzorem francuskiej agencji ds. uzbrojenia DGA (Direction Dénérale de l'Armement), która zabezpieczyła śmigłowiec AS365 Dauphin oraz wyznaczyła miejsce na swoim poligonie rakietowym Île du Levant. W ten sposób zakończono próby zakładowe i wszystko jest już gotowe do rozpoczęcia badań kwalifikacyjnych, które mają być przeprowadzone w 2019 roku.

Ta ostatnia pomyślna próba jest kamieniem milowym w programie, który znacząco zwiększy zdolności naszych sił zbrojnych do atakowania nieprzyjacielskich okrętów. Przez cały czas trwania programu badaliśmy system i jego tryby działania do granic możliwości. Sukces tych testów są dowodem bezkonkurencyjnej skuteczności pocisku Sea Venom-ANL.

Frank Bastart, szef programu Sea Venom-ANL koncernu MBDA

 

Koncern MBDA śpieszy się, ponieważ rakiety Sea Venom miały zostać wprowadzone na uzbrojenie już w 2018 roku. Tymczasem na pociski te pilnie oczekuje zarówno brytyjska, jak i francuska marynarka wojenna. Brytyjczycy chcą uzbroić w nowe rakiety w pierwszej kolejności swoje śmigłowce pokładowe AW159 Wildcat natomiast Francuzi wiropłaty H160M HIL (Hélicoptère Interarmées Léger). Sea Venomy mają bowiem realizować zadania wcześniej wykonywane przez kończące eksploatację pociski „powietrze-woda” krótkiego zasięgu Sea Skua i AS15TT.

Zainteresowanie nowym uzbrojeniem jest o wiele większe, ponieważ rakiety Sea Venom są zdolne do zwalczania szerokiej gamy zagrożeń i to zarówno na wodzie (korwety, kutry, inerceptory i RHIB-y), jak i na lądzie. Ich skuteczność wynika nie tylko ze sposobu naprowadzania (strzelania według zasady „celujesz w to, co widzisz”), ale również z bardzo niskiego pułapu lotu, tuż nad falami (sea-skimming).

image
Fot. M.Dura

Rakieta ma długość 2.5 m waży tylko 120 kg (pociski klasy Exocet lub Harpoon ważą ponad 600 kg), tak więc nawet lekki śmigłowiec może zabrać więcej niż cztery Sea Venomy. Ich głowica bojowa waży około 30 kg, co pozwala na zneutralizowanie jednostek pływających o wyporności do 500 ton.

Co więcej można to robić na odległości większej niż w przypadku starszych rakiet typu Sea Skua (naprowadzanych półaktywnie za pomocą radaru do odległości około 25 km) i AS15TT (naprowadzanych „komendowo” do 15 km) atakując cele oddalone nawet o 70 km.

KomentarzeLiczba komentarzy: 16
hmm
wtorek, 15 stycznia 2019, 09:10

To powinno być bardzo interesujące dla Polski, całe wybrzeże powinno być tym naszpikowane, bo nasz przesympatyczny sąsiad właśnie na takie małe i szybkie jednostki desantowo-dywersyjne stawia. Do tego sieć precyzyjnych sensorów umieszczonych na dnie morza.

Davien
wtorek, 8 stycznia 2019, 17:37

Paniedf, pułap Umkhonto-IR nie przekracza 8km, 12km ma miec dopiero opracowywana wersja Umkhonto-ER-IR. Co do tego czy sa w naszym zasięgu... Tu byłbym raczej powaznie sceptyczny. RPA ,która produkowała wczesniej własne pociski p-p opracowanie Umkhonto-IR zajeło 12 lat.

df
niedziela, 6 stycznia 2019, 16:26

@Marek1 to racja bo Błyskawica by osiągnąć zasięg >20km musiala mieć 2 stopnie ale Umkhonto IR (do 12 km pułapu) jest w zasięgu polkiej myśli technicznej. Paliwa mamy, potrzeba trochę wiedzy o nierównomiernej elaboracji różnobazowym paliwem. Brakuje do tego maszyn itp. Na razie skupmy się na czymś mniejszym

df
niedziela, 6 stycznia 2019, 06:02

Wszystko ładnie składa się z klocków a MBDA ma wszystko. My zacznijmy od czegoś mniejszego ale własnego. Piorun z FPA jest, sekcja naprowadzania Pirata i Pirata II też, są paliwa z Gamratu. Opracowywane są systemy naprowadzania EO dla głowic 40mm (PCO). Teraz pytanie co z rakietą 70mm naprowadzaną półaktywnie laserowo ? Czy współpraca z Kongsberg układa się tak źle że nie potrafią przez tyle lat zrealizować offsetu zastępczego za F16 ? Niekierowany NPR70 lata i to daleko na polskim paliwie. Zamiast układu odbiorczego lasera można jako nadajnik komend dla układu wykonawczego wrzucić głowicę elektrooptyczną w paśmie widzialnym i IR. To samo można zrobić z Piratem i z półaktywnego pocisku zrobić polskiego mini F&F. Mesko jest w połowie drogi między IR FPA a IIR ale zrobić naprowadzanie EO/IR/UV to nie problem bo PCO robi hardware a opracowanie algorytmów naprowadzania i analizy obrazu to nie problem dla naszych programistów. Tutaj @Mazu zgodzi się ze mną że można użyć tych głowic także w rakietach 122mm :) Im więcej klocków tym więcej wariantów do układania. Nie zaczynamy od podstaw ale wciąż czekamy na magiczny offset lub zgodę wielkiego brata na rozwój własnych projektów.

pan rakietowy
sobota, 5 stycznia 2019, 14:51

Tędy jedyna nasza droga. Tysiące, dziesiątki tysięcy rakiet i rakietek z systemem odpalania pozwalającym na uczynienie nosicielem wszystkiego co się rusza. Nawet roweru z przyczepką /żart ale nie do końca - wolno marzyć, no nie?/ Powinni wiedzieć, że na naszym terytorium każda ciężarówka niezależnie od koloru plandeki, van, suv nie tylko zielony, wagon kolejowy, samolot rolniczy, trzech pasażerów taksówki, itp może odpalić coś rakietowego mega zaawansowanego...

Bardzo Jasnowłosa
sobota, 5 stycznia 2019, 14:30

w takie rzeczy powinniśmy inwestować i to w maksymalnie dużych seriach W ABSOLUTNIE PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI. Przed śmigłowcami, okrętami, modernizacją T72, rozbudową jednostki reprezentacyjnej i licznymi innymi drogimi a znaczniej mniej skutecznymi gadżetami

Marek1
piątek, 4 stycznia 2019, 11:29

Każdy widzi, ze w nowej konstrukcji MBDA siedzi wielki potencjał. Zasadniczo rakiety SV można implementować na każdą platformę, powietrzną, morską i lądową, a 30 kg. wysokowydajna głowica/głowice po trafieniu w odpowiednie miejsce nawet dużej jednostki klasy korweta/fregata, co najmniej wyeliminuje ją z walki. Sposób naprowadzania rakiet SV, niewielka masa i zasięg do 70 km czynią z nich bardzo groźną i skuteczna broń. Właśnie dlatego monowscy dyletanci zignorują jej istnienie i nie spróbują pozyskać jej dla skansenu o nazwie WP. A fakt, ze SV nie pochodzi z USA spowoduje, ze nawet o tym nie pomyślą. Ps. Jaka przepaść technologiczna i kompetencyjna dzieli polski "przemysł rakietowy" od europejskiego świadczy fakt, że MBDA bez problemu potrafi produkować 1-stopniowe rakiety o wadze 120 kg i zasięgu do 70 km, co dla naszych inżynierów jest absolutnie niemożliwe.

Marek
piątek, 4 stycznia 2019, 08:25

Tanie coś, co całkowicie podważa sens posiadania wojskowych, nawet i najszybszych malutkich kuterków. Tak jak przedmówcy uważam, że powinniśmy sobie je obstalować.

MAZU
piątek, 4 stycznia 2019, 00:30

Coś pięknego. Pomarzmy zatem. MON wynajmuje MAZU jako negocjatora z koncernem MBDA i kupujemy licencje na produkcje rakiet Sea Venom z prawem do ich modernizacji. 7M opracowuje startowy booster, dzięki któremu dwukrotnie wzrasta zasięg rakiety, która waży teraz ok. 200 kg i jest przenoszona przez zmodernizowany polski ILX-27 M z radarem pola walki. Jest to możliwe, ponieważ 7M zatrudnia zespół konstruktorów ILX-27 który (podobno) "wyleciał" w zeszłym roku z ITWL. Sea Venom nazywa się teraz SV-P i przenosi opracowaną przez 7M (w 2007 r.) 30 kg termobaryczną głowicę z Termogen-u (50% Oktogenu i 50% aluminium) o ekwiwalencie 150 kg TNT. SP-V ma teraz zasięg 150 km i niszczy również cele lądowe i powietrzne. Uzbrojony w SP-V dron ILX-27 M może latać przez 3 godziny z prędkością 200 km/h na pułapie do 5 km. Mamy 1000 ILX-27 M i 3000 rakiet SV-P (i dalej produkujemy). W ten sposób nie tylko kontrolujemy cały Bałtyk ale też Kaliningrad i Białoruś. Fajna wizja? A może to nie tylko wizja ale i pewność, że tak będzie? Jeśli uwierzycie, że tak się stanie, to te połączone myśli się zmaterializują (HUNA). Zatem myślmy o tym wspólnie, bo wolności myśli nikt nam nie zabierze. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i czytelników. Dobrego, spokojnego i bezpiecznego roku 2019 w imieniu własnym i 7M życzę. M

Kapitan Ramius
piątek, 4 stycznia 2019, 00:20

Bawi mnie to że wierzą w bajki że głowica 30 kg zneutralizuje kuter chyba rybacki?!! pewnie wydaje im się że ruskie kutry są zrobione jak europejskie fregaty z blachy cienkiej tektura, no raczej nie

As
czwartek, 3 stycznia 2019, 21:53

Ubić dwie pieczenie przy jednym ogniu biorąc od MBDA Narew

kamyk
czwartek, 3 stycznia 2019, 16:48

Jak zwykle celnie dim. Pozdrawiam.

bender
czwartek, 3 stycznia 2019, 13:26

Bardzo ciekawy nisko kosztowy pocisk do niszczenia kutrów typu Raptor projektu 03160 czy nawet korwet typu Bujan i Bujan-M projektu 21631. Wyposażone w Kalibry Karakurty projektu 22800 mają 800 ton wyporności, pewnie trzeba by z dwóch Sea Venomów na zatopienie takiego, ale przy precyzyjnym trafieniu (LOAL) nawet jeden wystarczy na eliminacje z dalszej walki. Moim skromnym zdaniem ta broń ma potencjał.

Lucjan 3
czwartek, 3 stycznia 2019, 12:51

Zamówić 12 Żniwiarzy z tego każdy 6x Sea Venom 72, wystarczy ?

ROBERT T.
czwartek, 3 stycznia 2019, 12:24

Aż się prosi na przyszłe nasze nowe śmigłowce

dim
czwartek, 3 stycznia 2019, 12:03

Licencja, zakład w spółce z Bałtami i jazda, bo czasu nie ma już ! - Zaraz, ale czy to pływa ? i czy na 4 osie ? Albo czy jest z USA ? Nieee ??? No to MON nie weźmie i tak. Ale dialogi ogłosi, czemu nie ?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama