Reklama

Burzliwy miesiąc w programie F-35 [KOMENTARZ]

2 października 2018, 14:12
F-35B UK Carrier 2 (1)
F-35B ponad HMS Queen Elizabet. Fot. Royal Navy

Wrzesień 2018 roku to interesujący miesiąc w historii programu F-35. Cenę podstawowego F-35A udało się zbić poniżej 90 mln dolarów, US Marines po raz pierwszy użyli bojowo F-35B ale też stracili pierwszą maszynę tego typu w wypadku. Natomiast Pentagon jest zainteresowany dalszym zwiększaniem liczby myśliwców 5. generacji w linii, aż do uzyskania parytetu względem samolotów 4. generacji. W sumie mimo rozbicia się jednej z maszyn daje to programowi F-35 bardzo pozytywne perspektywy.

US Air Force o zwiększeniu zakupów F-35

Mamy obecnie 80% samolotów 4. generacji i 20% maszyn 5. generacji. […] Podczas wszystkich planowanych operacji jakie analizowaliśmy, więcej maszyn 5. generacji istotnie zmienia nasze możliwości. Myślimy o osiągnięciu stosunku 50/50 a to wymaga dalszego zwiększania zakupów samolotów 5. generacji – stwierdziła w ekskluzywnym wywiadzie dla „Defence News” Hether Wilson, Sekretarz Sił Powietrznych USA (szefowa Departamentu Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w randze ministra). Podkreśliła również, że oznacza to iż jej zdaniem, ograniczone środki jakimi dysponuje lotnictwo powinny być w szczególności przeznaczone na większe zakupy F-35, a nie szukanie alternatywnych rozwiązań, jak proponowana przez koncern Lockheed Martin hybryda F-22 i F-35 czy oferowany przez Boeinga F-15X.

Mocnym akcentem wzmacniającym pozycję Lockheed Martin jest w tym kontekście najnowszy kontrakt o wartości 11,5 mld USD, na mocy której siły zbrojne USA i odbiorcy zagraniczni otrzymają rekordową liczbę 141 samolotów F-35 wszystkich trzech wersji w cenie najniższej w dotychczasowej historii programu. Koszt płatowca w używanej przez siły powietrzne wersji podstawowej F-35A z 11 transzy spadł po raz pierwszy poniżej 90 mln dolarów i wynosi obecnie 89,2 mln USD czyli o 5,4% taniej niż w transzy 10. Odpowiednio wersja pokładowa F-35C staniała ze 121,2 mln do 107,7 mln dolarów a samoloty STOVL F-35B ze 121,2 do 107,7 mln dolarów.

Cena spada, zamówienia rosną

Koncern Lockheed Martin jest coraz bliżej wyznaczonego celu, czyli zejścia do ceny około 80 mln dolarów za F-35A do końca 2020 roku. Jest to poziom cenowy na tyle zbliżony do obecnych cen samolotów 4. generacji, takich jak Eurofighter Typhoon, Dassault Rafale czy F-15, że może zagrozić ich dalszej produkcji. Wynika to z tego, że w większości działań wojskowych ta generacyjna różnica przekłada się na znaczny wzrost możliwości operacyjnych. Oczywiście maszyny 5. generacji nie są optymalnym rozwiązaniem w części zadań, przede wszystkim związanych z obrona powietrzną, jednak zacieranie się granicy cenowej z pewnością wpłynie na zwiększenie sprzedaży F-35 i być może dalsze obniżenie ceny.

image
Holandia planuje zwiększyć zamówienie na F-35 niemal dwukrotnie - fot. MO Holandii

Już obecnie widać rosnące zainteresowanie, nie tylko ze strony USA. F-35 bierze udział w kilku lukratywnych przetargach, m. in. w Finlandii, która chce kupić 64 samolotów mających zastąpić F/A-18C/D Hornet. Również Kanada, mimo, że odwleka zakup nowych myśliwców pozyskując używane F/A-18C/D Hornet w Australii, będzie musiała podjąć decyzję o wyborze myśliwca przyszłości i Lightning II jest tutaj mocnym kandydatem. Amerykański myśliwiec ma też szanse w Niemczech, które będą musiały pozyskać 85 samolotów na miejsce szturmowych Tornado. F-35 pojawia się także wśród rozważanych opcji w polskim programie samolotów bojowych Harpia czyli następców maszyn MiG-29 i Su-22. 

Również w krajach, które już wybrały F-35 zapadają korzystne dla programu decyzje. Holenderski minister obrony zniósł limit wydatków budżetowych przeznaczonych na kupno tych samolotów. Kraj ten miał dotąd wydać nie więcej niż 4,7 mld euro na 37 zamówionych dotąd F-35A, ale docelowo siły powietrzne chciałyby pozyskać kolejnych 15, a może nawet 30 maszyn, aby dysponować docelowo 4 eskadrami. Obecnie Holandia odebrała 2 egzemplarze testowe, a kolejnych 8 maszyn ma otrzymać w przyszłym roku.

Drażliwym tematem jest dostawa pierwszych F-35A dla Turcji. Dwie maszyny mają już w listopadzie trafić do Luke Air Force Base a kolejne dwie spodziewane są tam na początku roku, tak aby tureccy piloci mogli rozpocząć na nich szkolenie. Pomimo sygnałów iż Turcja może zostać objęta National Defense Authorization Act w związku z kontraktem na rosyjskie systemy przeciwlotnicze S-400, nadal na lato przyszłego roku planowana jest dostawa pierwszych dwóch F-35A do Azji Mniejszej. Łącznie Turcja, która jest od początku jednym z uczestników programu JSF w wyniku, którego powstał F-35 ma pozyskać około 100 samolotów tego typu, a także rozważała zakup wersji F-35B.

Misja bojowa, katastrofa i HMS Queen Elizabeth

Temat F-35 rozwija się w ostatnim czasie intensywnie nie tylko na płaszczyźnie biznesowej. W maju 2018 roku Dowódca izraelskich sił powietrznych generał Amikam Norkin poinformował, że Izrael jest pierwszym krajem na świecie, który użył w warunkach bojowych myśliwców F-35. Izraelczycy nie podali szczegółów, jednak najprawdopodobniej F-35I Adir wzięły udział w jednym z rajdów nad terytorium Syrii.

Izrael jako pierwszy użył swoich F-35 bojowo. Fot. USAF/Wikimedia Commons, Domena Publiczna
Izrael jako pierwszy użył swoich F-35 bojowo. Fot. USAF/Wikimedia Commons, Domena Publiczna

Kolejne, tym razem bardziej oficjalne, choć być może mniej adekwatne do możliwości samolotu 5. generacji użycie bojowe, tym razem wersji F-35B, miało miejsce w ostatnich dniach września. Wówczas to startujące z okrętu USS Essex maszyny należące do US Marines przeprowadziły atak na cele naziemne w Afganistanie. Wynikało to wprost z sytuacji w której były to jedyne dostępne w tym rejonie samoloty bojowe. Jest to znaczący sygnał świadczący o osiągnięciu realnej gotowości bojowej przez maszyny tego typu. Tym samym jedynie wariant pokładowy US Navy F-35C nie został jeszcze użyty w operacji bojowej.

Nie obeszło się jednak bez problemów. 28 września, dzień po chrzcie bojowym F-35B, maszyna tego typu rozbiła się podczas lotu treningowego w Karolinie Południowej, niedaleko bazy lotniczej Beaufort Marine Corps Air Station (główny ośrodek szkoleniowy US Marines dla pilotów F-35B Lightning II). Pilot katapultował się, ale maszyn uległa zniszczeniu, stając się pierwszym utraconym w katastrofie lotniczej F-35. Nie był to jednak jedyny incydent w ostatnim czasie. Dwa poważne zdarzenia zaliczyły też wykorzystywane przez US Navy myśliwce pokładowe F-35C.

24 września maszyna należąca do Strike Fighter Squadron 125 lądowała awaryjnie na cywilnym lotnisku Yosemite International Airport we Fresno (Kalifornia) z powodu „niewielkich problemów technicznych podczas lotu”. O wiele bardziej dramatyczny przebiegi miał ujawniony na początku września incydent z 22 sierpnia. Wówczas, podczas tankowania w locie z maszyny F/A-18F Super Hornet z przewodu do przetaczania paliwa urwał się kosz (element układu dyszy do przetaczania paliwa) i został zassany do silnika F-35C należącego do Strike Fighter Squadron 125. Pomimo uszkodzenia silnika (którego usunięcie będzie kosztowało około 12,7 mln dolarów) maszyna bezpiecznie powróciła na pokład lotniskowca USS Abraham Lincoln.

image
Brytyjski F-35B podchodzacy do lądowania na pokładzie HMS Qeen Elizabeth. Fot. Royal Navy

W marynarce wojennej USA wypadki związane z zassaniem elementów układu do tankowania w locie są drugim po kolizją z ptakami rodzajem najpopularniejszych incydentów. Paradoksalnie, zdarzenie z 22 sierpnia pokazało, że F-35, mimo tego, że jako jedyny z obecnie używanych samolotów pokładowych dysponuje jednym silnikiem, jest równie bezpieczny jak myśliwce dwusilnikowe i nawet z uszkodzonym układem napędowym zdolny jest wrócić do bazy.

Na koniec tego morskiego zestawienia trafia informacja pozytywna dla programu F-35, ale przede wszystkim dla marynarki wojennej Wielkiej Brytanii. 28 września (to trzecie zdarzenie ważne dla F-35 które miało miejsce tego dnia), pierwszy brytyjski myśliwiec tego typu wylądował pionowo na pokładzie lotniskowca HMS Queen Elizabeth a następnie wystartował z niego korzystające ze słynnej „skoczni”, tak typowej dla brytyjskich okrętów. Było to zdarzenie, które nie tylko rozpoczęło serię testów F-35B na pokładzie HMS Queen Elizabeth ale również symbolicznie zakończyło ośmioletnią przerwę w startach samolotów z brytyjskich lotniskowców. Oprócz USA na razie jedynie Wielka Brytania i Włochy będą używać F-35 operujących z lotniskowców.

Podsumowując ten burzliwy okres dla programu najnowszego myśliwca Lockheed Martina, widać jasno, że samolot 5. generacji osiągnął już pewną dojrzałość jako konstrukcja ale również jako system bojowy. Trwają nadal testy, związane z kolejnymi użytkownikami, ale też np. z planowanym wydłużeniem eksploatacji F-35A o kolejnych 8 tys. godzin. Równocześnie F-35 wersji A (F-35I jest jego specyficzną, izraelską odmianą) i B zaliczyły już pierwsze misje bojowe zakończone sukcesem. Przy tym koszt pozyskania F-35 stale i konsekwentnie spada o około 5% z każdą produkcyjną transzą, co dobrze rokuje dla przyszłych i obecnych nabywców. Kwestią otwartą pozostaje to, jak szybko i w jakim stopniu F-35 staje się faktycznie „koniem roboczym NATO” oraz w jakim zakresie stał się on realnym konkurentem dla nadal bardzo popularnych i zdolnych do realizacji większości zadań na współczesnym polu walki samolotów 4. generacji. Patrząc na coraz niższą cenę pozyskania maszyn 5. generacji, należy też mieć na uwadze, że znacznie istotniejszym, z perspektywy użytkownika zagadnieniem pozostaje koszt eksploatacji maszyn wykonanych w technologii stealth, a nie sama cena poszczególnych egzemplarzy. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 33
Hannibal
piątek, 30 listopada 2018, 16:31

Oby tylko wybrano F35B! W przypadku konfliktu z naszych dużych lotnisk nic nie zostanie, więc i tak zamiast bronić Polski F35A zaraz musiałyby zostać przebazowane na zachód i de facto broniłyby Niemiec. Mniejszy zasięg i udźwig nie są problemem, bo uderzeń zaczepnych na dalekie cele nie będzie, tylko obronne. F35B umożliwiłyby dalej operacje przyfrontowe z rejonu Polski zachodniej, prowizorycznych dróg i lotnisk polowych. To dawałoby utrzymania kontroli powietrznej i osłonę operacji obronnej. Myślcie decydenci!

Davien
środa, 10 października 2018, 18:43

Lusi jakby USA chciało wpaść nad Kreml to ma od tego B-2 któremu droge tam wyczysciłyby właśnie F-22 i F-35 albo kilkasek ICBM-ów i SLBM-ów, które słuza do wpadania do nieprzyjacielskich miast. Nikt myslacy( czyli nie ty) nie wysyła mysliwców na moskwę, bo nie do tego służa:)

lusi z mokradeł
środa, 10 października 2018, 16:07

Czyli wniosek po konsultacjach eksperta Daviena z kilkoma forowiczami ( specjalnie nie wymieniam niców ) - myśl przewodnia to taka - iż USA może bez kłopotu o swoje maszyny ( F-35 , F-22 ) i bez konsekwencji ( zestrzelenia ) wpaść na chwilkę nad Kreml - wyrzucić zawartość z luku bagażowego i odlecieć nie zauważony ??? HA ! Ha ? Dobre sobie ?????

Zwirko
środa, 10 października 2018, 13:33

Moim zdaniem zamiast marzeniach o wciąż bardzo drogich F35 to lepiej ze 20 sztuk ostatniej wersji F-15 SE, który jest trochę większy niż F-16, ale ma wyższy pułap, dużo większy zasięg i udźwig uzbrojenia. Bardzo dobra prędkość maks. około 2,5 macha. Byłby o połowę tańszy niż F35. Do tego ze 30 sztuk nieco mniejszych ale bardziej manewrowych szwedzkich Gripenów, dość tanich w zakupie i jeszcze tańszych i łatwych w eksploatacji. Uprośćmy te procedury. Ważniejszy jest czas. Lepiej mieć większą ilość przeciętnych maszyn już za kilka lat, niż ciągle bujać w marzeniach o supermaszynach, na które nawet za 10 lat nie damy rady się zdecydować, a późnej jeszcze trzeba by czekać 5 lat na dostawę. Zresztą, F35 ma też swoje słabości, nie jest idealny. Time is money. Hurry up.

abc
wtorek, 9 października 2018, 21:31

@obalaczmitów. "Israel’s new fleet of stealthy Lockheed Martin F-35I Adir versions of the Joint Strike Fighter afford Tel Aviv the ability to defeat the S-300 with relative ease." F-35I może z łatwością poradzić sobie z S-300 - pisze w "National Interest" Dave Majumdar. Problem polega tylko na tym, że dopóki Rosjanie mają pod swoją bezpośrednią kontrolą S-300 nie ma szans aby Izrael zaatakowal te baterie.

obalczmitow
poniedziałek, 8 października 2018, 21:37

Tyle w temacie: Netanyahu: I will speak about the security coordination for the Israeli army and the Russian army in "my upcoming meeting with Putin"; "Putin understands my commitment to Israel's security" - a niejaki tutaj Davien twierdził, że dla F35 S300 to bułka z masłem i rozwali je na śniadanie i będą łatwymi celami. Jakoś od ostatniego wypadku ani jeden Izraelski samolot nie zbliżył się do Syrii - ciekawe co - a przecież mają te niewidzialne cudaki. Już ci tyle razy pisałem a ty swoje. Stealth okazał się być błędem w wydaniu takim jak proponuje LM - każdy samolot musi mieć radar - a jak ma radar to radar jest płaską lub paraboliczną anteną i pomimo wymyślnego nosa promienie padające muszą przeniknąć tą osłonę - więc tym samym trafić na tą antenę - po czym odbić się od niej. Jak pisze każde prawo fizyki kąt fali padającej jest równy kątowi fali odbitej - więc odbije się i wróci do radaru fala padająca na antenę radaru pod kątem 90 stopni, i to samo stanie się z każdą krawędzią. Więc z prostego równania promienia okręgu wynika że aby osiągnąć podawany przez wiki stealth radar musiałby mieć UWAGA promień 2-4 cm tak, tak CENTYMETRÓW - a przy takiej antenie moc tego radaru byłaby równa mocy telefonu. Więc albo wsadzasz w samolot radar i nie ma tych 0,0000001 m2 albo leci bez radaru, nie z wyłączonym ale w ogóle bez radaru. A wszelakie obliczenia dotyczą promienia padającego z przodu pod kątem prostym - co po prostu w realnych warunkach jest niemożliwe - bo piloci Su nie będą dostosowywać swoich wysokości co do m do wysokości tych cudaków. Więc lecąc 1 km wyżej lub niżej promienie radaru Su - padają pod innym kątem na różne powierzchnie. I nie ma fizycznej możlwości zbudowania takiego kształtu który odbijałby promienie tak aby nie wróciły do nadajnika - takim kształtem jest KULA - która ma tylko jeden punkt w którym promień odbija się dokładnie pod kątem 90 stopni - ale kule jak na razie nie latają. I jak się okazało że założenia rozminęły się z rzeczywistością to na siłę szuka się nowych zastosowań dla tej lotniczej pokraki - i teraz ma być AWACS-em - co to za awacs bez radaru 360 stopni z mocą szczytową 20kW - to śmiech na sali , ma kierowac dronami ma mieć kask harego potera - tylko latać nie potrafi. Po co budować myśliwiec - bo F35 JEST MYŚLIWCEM - nie awacsem, nie bombowcem ale MYŚLIWCEM - czyli samolotem do walki powietrznej z dodanymi funkcjami / wielozadaniowości/ - SKO TEN SAMOLOT NIE NADAJE SIĘ DO WALKI POWIETRZNEJ W OGÓLE. I nie piszcie że walki będą tylko poza widzialnością, bo gdyby tak miało być to do C130 zapakowano by 40 pocisków AMRAMM i radar - i strącano samoloty BVR. I teraz powstał bubel na następne 20 lat i nie wiadomo co z tym zrobić. F117 nie miał radaru w ogóle, latał fatalnie i nie mógł się bronić, B2 ma radar jedynie do obserwacji celów na ziemi i ma unikać OPL z ziemi a nie z powietrza. F22 już nie produkują od ponad 10 lat - i gdzie ten stealth - w F35 który zrzucił parę bomb na niepiśmiennych talibów - sami amerykanie nie chcą więcej niż 50/50 IV i V generacji. Rosjanie już piszą o nowym radarze dla MIG-a -31, s500 już w produkcji, S400 sprzedane do Indii - i co ma robić F35 jaki OPL penetrować? S300- czyje? jak na razie z tym starym systemem ma problem. A ćwiczenia i ustawiane Red Flagi to dobre dla marketingu a nie w realnej walce. Już dawno NATO straciło przewagę w powietrzu - OPL rosyjskie praktycznie zamyka możliwości latania + Su30 i Su35 zamykają przestrzeń powietrzną na dużych obszarach - i NATO to po prostu wie i stąd ta histeria z sankcjami - bo militarnie już nic zrobić nie mogą, więc gryzą po kostkach.

Davien
poniedziałek, 8 października 2018, 20:26

Panie Funklub radar ROFAR jest znacznie bardziej skomplikowany i ma sporo wyzsze wymagania od AESA dotyczace choćby chłodzenia, a Rosjanie od 15 lat nie moga sobie poradzić z chłodzeniem przeróbki Żuka-M na AESA wiec na ROFAR to poczekasz z 40 lat. Radary kwantowe pojawią sie podobnie lub jeszcze pózniej Co do wykrywania stealth, to tu nie potrzeba ROFAR, wystarczy zwykły radar na fale długie , ale ani nie namierzysz celu ani go nie zestrzelisz a radary w paśmie X są najbardziej wrazliwe na stealth wiec jak chcesz wysyłać Su-30/35 jako ruchome cel-twoja wola.. Teraz co do Chin,: maksymalny zasięg chińskiego OPL to 250km( te rosyjskie S-400 co kupuja) i dla tankowców nie przedstawia najmniejszego zagrozenia, podobnie jak 95 chińskiego lotnictwa a co do niszczenia lotnisk to jak Chiny chcą miec martwą strefę brzegową na kilkaset kilometrów w głąb-ich sprawa. Co do AWACS-ów to ani S-300 ani S-400 nie są w stanie im zagrozić a wysyłanie MiG-31BM przeciwko F-15 eskorty to szybki sposób na pozbycie się Mig-ów Zasięg Kinżała to całe 600km co potwierdzili Rosjanie i nie jest grozniejszy od zwykłego iskandera-M i tak samo wrazliwy na PAC-3/3MSE. Co do radarów w trybie LPI to jak dla was w Rosji coś jest czarna magia, to reszta świata tak zacofana nie jest, zreszta ani F-22, ani F-35 nie muszą nawet właczać radarów by móc zwalczac cele bez większego problemu: IRST, Barracuda. A co do przetargu na F-22 jakby odbył sie teraz to nikt nawet by nie spojrzał na coś ala Su-57 czyli maszynę o RCS SH i możliwościach podobnych lub minimalnie wiekszych, gorszą od tego starego Raptora pod kazdym mozliwym chyba wzgledem.

ŚWIERGOT
poniedziałek, 8 października 2018, 14:18

Davien..USA kupuje F-35 ..wszak to dobro narodowe tego kraju ..więc sprawa nadrzędna nie mówiąc o reklamie jak dla każdego innego kraju ...F-35 będzie samolotem dekady mówiąc w uproszczeniu widzę jego produkcje jeszcze jakieś 10 lat w celu nasycenia rynku i uzyskania zwrotów kosztów nakładów z zyskiem in plus ..a potem czerpać będzie zyski serwisowe i modernizacyjne z systemu ( dlatego tnie koszty ceny F-35 by nasycić rynek i uzależnić kontrahentów ale to sprawa oczywista ) potem pójdzie w "novum" samodzielne systemy bojowe będące kompilacją F-35 z F-22 oczywiście to tylko skrót myślowy .. tak jak pisałem poniżej USA idzie w samodzielne platformy bojowe o uniwersalnym zastosowaniu i współpracujące z platformami o podobny właściwościach "niewidzialności" jak np B-2 ...czy nawet z projektowanymi latającymi cysternami o właściwościach stealth .....bo kompilacje samolotów widzialnych z niewidzialnymi ...zabija ideę niewidzialności systemu ..oczywiście to piosenka przyszłości ale w miarę bliskiej

Fanklub Daviena
poniedziałek, 8 października 2018, 01:07

@Davien: "A co do przezwycieżania stealth to nawet rosyjscy matematycy i fizycy( a teorie stealth opracował żeby było zabawniej Rosjanin) praw fizyki nie zmienia." - nie muszą łamać praw fizyki, tylko je wykorzystać. Rosjanie, Chińczycy, Niemcy, Włosi i pewnie inni też pracują nad radarami ROFAR lub kwantowymi. Dla takich radarów maszyna stealth nie różni się od zwykłej. Szef lotnictwa Izraela, sceptyczny co do F-35 i nakłaniający do dokupienia F-15, twierdzi, że skuteczne technologie "counterstealth" pojawią się góra za 7 lat. Przy czym to ma głównie znaczenie dla maszyn operujących daleko w obcym terytorium. Już teraz sieciocentryczność i dane z radarów VHF dają Rosji wszystko co potrzeba nad ich terytorium a współczesne radary nawet pasma X na nowych myśliwcach są w stanie śledzić turbulencje z maszyny, więc jej kształt staje się drugorzędny. DARPA twierdzi, że stealth osiągnął już szczyt swoich możliwości i "bardziej" stealth już maszyn nie będzie, raczej mniej, za to z lepszymi parametrami, bo teraz gdyby rozpisywano przetarg na F-22 to wybrano by coś jak Su-57: mniej stealth za to z większym zasięgiem (na Pacyfiku USA nawet nie ma czym do Chin podlecieć, bo Chińczycy wytłukliby im powietrzne tankowce i zniszczyli lotniska z których myśliwce mogłyby dolecieć do Chin. Zresztą do tego samego Rosjanie chcą użyć Iskanderów i Kindżałów)... Ponadto bez AWACS (a S-300/400/500 oraz MiG-31 z R-37M będą trzymać AWACSy na setki km od pola walki) F-22 czy F-35 jako myśliwce musiałyby włączyć radar i natychmiast przestałyby być "stealth" bo radar można bez trudu wykryć z 4x większej odległości niż jego zasięg pracy a tylko ty wierzysz w "szepczące radary".

Davien
niedziela, 7 października 2018, 17:40

Panie DSA, Mitsubishi F-2 sa uzywane głównie zdaje sie jako maszyny uderzeniowe, a nie do wywalczania pzrewagi powietrznej. Do tego Japonia uzywa ciagle F-15 i F-4J i to własnie do zastapienia Phantomów chcieli kupić F-22, a poniewaz ich odmówiono to postanowili zakupic F-35A by zastapic część Phantomów, wiec jak widać uznali że do wywalczania przewagi się jednak nadaja. Mógłbys podac żródło mówiace o zastępowaniu F-2 przez F-3? W lipcu 2018r zdecydowali ze będa konstruować F-3 z udziałem partnera zagranicznego, skad masz info ze nagle z tego zrezygnowali?

gregorx
niedziela, 7 października 2018, 14:44

@DSA F-2 (czyli powiększony płatowiec F-16 z japońskim wyposażeniem elektronicznym) nie jest myśliwcem przewagi powietrznej. Jest natomiast nosicielem pocisków pokr. Japonia w perspektywie najbliższych dekad ma zastąpić licencyjne F-15 i F-2. Czyli ok 300 samolotów. Rodzimy, tudzież zbudowany w ramach międzynarodowej współpracy duży samolot myśliwski ma zastąpić 100-200 z tych maszyn. Jaki samolot zastąpi pozostałe nie trudno się domyślić. Oczywiście, do planów budowy we własnym zakresie czy we współpracy międzynarodowej nowej maszyny należy podchodzić z dużym dystansem. Chęci może i są ale może braknąć zasobów. Technologicznych i finansowych.

DSA
sobota, 6 października 2018, 20:20

Panie Davien. Nowy samolot ma zastąpić F-2 które mają pozostać w służbie do 2030. Czyli wg Pana F-22 czy Eurofighter bo to one były rozważane miałyby być wykorzystywane jako nosiciele pocisków pokr. ? Otóż nie, chodzi o zdolności do uzyskania przewagi powietrznej. F-35 nie ma takich możliwości w ocenie Japończyków. Japonia kupiła F-35A ale chce też kupić tez F-35B na swoje okręty klasy Izumo

ŚWIERGOT
sobota, 6 października 2018, 13:06

@DSA...apropo F-35 dla USA w różnych wersjach będą to tylko samoloty "strikte pomocnicze" a nie do "zadań głównych " tak jak wcześniej pisałem jego parametry techniczne,konstrukcyjne ..nie pretendują go do samolotu do walk na ringu jakim jest teatr wojny z przeciwnikiem z ekstra klasy gdzie wojna ma charakter dynamiczny a scenariusz walk to pewna zmienna losowa a nie schemat .... samoloty te na dzień dzisiejszy są testowane tylko w tych obszarach gdzie przeciwnik poziomem uzbrojenia im nie zagraża i są pod "bliską opieką" swoich różnorodnych systemów bojowych lub jest wypracowana totalna przewaga w powietrzu na obszarach w których ma operować .. ..druga sprawa apropo zaniechania współpracy Japończyków z innymi podmiotami zagranicznymi przy budowie ich samolotu ..po prostu firma Lockheed Martin...nie wyraziła zgody by obce firmy ingerowały w ich "dobro intelektualne" jakim są systemy proponowane Japończykom w oparciu o pomysły zaczerpnięte z F-22...apropo modyfikacji tych samolotów one postępują i Amerykanie konfigurują je jako stanowiska dowodzenia,rozpoznania kierowania dronami bojowymi , czy nowymi efektorami bojowymi ..samolot ma mieć przedłużone parametry lotne a co za tym idzie jego charakterystyka techniczna i zewnętrzna ulegnie zmianie a co za tym idzie nazwa samolotu ...ale 70 nowego /starego samolotu ma być zaczerpnięte z F-22... kuluary brzęczą że te parametry lotne -zasięg wzrosną prawie trzykrotnie ..czyli bez tankowania zalicza odległość USA-Europa ma być swoistym "bodygardem" dla samolotów B-2 ...jako "duet niewidzialnych"

Davien
sobota, 6 października 2018, 10:53

Panie DSA, Mitsubishi F-2 był dosyc specyficznym mysliwcem wielozadaniowym, a opracowywana przez Japonie maszyna F-3 miała zdaje się zastapic mysliwce F-1. Japończycy kupili zdaje się F-35A a nie wersję STOVL i raczej te maszyny nie zastapia F-2 w ich zadaniach czyli nosicieli pocisków pokr.

Davien
sobota, 6 października 2018, 10:46

Świergot, USA kupuje ponad 1400 F-35 wiec dawno tak się nie usmiałem:)) Ty dalej jak widze nie rozumiesz że F-35 i F-22 w USAF mają zupełnie inne przeznaczenie i nigdy nie miały się zastepować. F-22 miał byc nastepca F-15 a F-35 nastepca F-16 i F/A-18. Nawet jak uruchomią na nowo produkcję F-22( co jest bardzo mało prawdopodobne) to zastepować będą nimi F-15.

De Retour
sobota, 6 października 2018, 09:12

37 samolotów to oczywiście za mało i Holandia sama przyznaje, że 67 to minimum. Na początku chcieli 85. Powinna więc dokupić następne. Tylko, że w 2017 obawiała się, że zabraknie jej pieniędzy na zapłacenie 3 F35 już zamówionych. Więc bez znacznego zwiekszenia budżetu ON jest to nierealne. Zniesienie limitu pozwoli im na zgodne z prawem dalsze wpłaty przy niekorzystnym kursie € / W Finlandii Rafale ma swoje szanse. Kilka dni temu Francja podpisała z nimi wstępną umowę dwustronną o pomocy i współpracy wojskowej. Jest też faworytem np w Szwajcarii. Wersja M startuje w Indiach w przetargu na lotnictwo morskie (lotniskowce) Obecnie 100 produkcji idzie na eksport. Czyli możliwość zaprzestania jego produkcji jest 0. Zakup F35 przez Niemcy to praktycznie pewny upadek programu SCAF w obecnej postaci. Ale to już inna historia.

DSA
piątek, 5 października 2018, 17:59

@świergot - słabo widzę tę modyfikację F-22. Japończycy właśnie ogłosili, że odrzucili wszystkie propozycje złożone przez zagraniczne firmy (a tam się pojawiała kwestia zmodernizowanego F-22) i sami będą projektować następcę F-2. I tu pojawia się oczywiście pytanie: po co im następca samolotu wielozadaniowego skoro już takie kupują (F-35B)?

ŚWIERGOT
piątek, 5 października 2018, 13:52

...z F-35 za lat parę będzie tak jak z F-5 ..wszyscy go będą kupowali tylko nie kraj producenta... USA po reklamowych i marketingowych rozgrywkach i zakupu partii samolotów dla własnych sił zbrojnych ... stwierdzi F-35 nie spełnia ich wymagań.na współczesnym polu walki ..i uruchomią produkcję zmodyfikowanych F-22 ....

Niuniu
czwartek, 4 października 2018, 22:15

Największą zaletą tego samolotu jest rozmach i zakres programu. Kilkadziesiąt fantastycznych samolotów typu F22 może wygrać konflikt regionalny przy minimalnych stratach ale konfliktu z Rosją czy Chinami - nie ma szans. Kilka tysięcy F35 dla przeciwdziałania którym dopiero trzeba tworzyć nowe system a te obecnie stosowane wywalić na złom - to prawdziwa zmiana jakościowa.Tym programem USA udowadnia swą militarną dominację nad resztą świata. A możliwe to jest dzięki olbrzymim środkom które są do dyspozycji USA - budżet samego pentagonu 700 mld - to wszystka tłumaczy. I nawet jeśli rosyjski "Su ileś tam" są porównywalne z F35 to ich znikoma ilość wyklucza sukces w konwencjonalnym konflikcie.

dim
środa, 3 października 2018, 23:49

@Podporucznik kwatermistrzostwa... - Różnica pomiędzy móc już obserwować obecne stealth, a móc je strącić inaczej, niż zmasowanym ogniem zaporowym. Gdyż technologie, którymi na razie próbujemy stealth obserwować - nieliczne firmy na świecie - za nic nie nadają się do głowicy małego pocisku rakietowego. Różnica jest jak słupy telegraficzne telefonii Grahama Bella, a telefony gsm. A powiedz, że na pomysł telefonii gsm nie mógłby wpaść matematyk, fizyk, czy nawet radiotelegrafista okrętowy, np. 75-80 lat temu ? - spokojnie mógby. Od kiedy wynaleziono np. 3-centrymetrowe radary - już spokojnie mógłby. I tylko nie miałby na to jeszcze technologii. - A ile to lat różnicy ?

dim
środa, 3 października 2018, 23:16

kubuskow - w przypadku kraju - pełnego producenta nowoczesnych pocisków, koszty interwencji obciążają, owszem, ale tylko podatnika. Gospodarki tego kraju nie obciążają, skoro pozostają w niej i napędzają ją. Sposób na przelanie kasy z jednych kieszeni do drugich. "To dla dobra nas wszystkich, to na obronę narodową".

suawek
środa, 3 października 2018, 16:41

@świergot> Przypomnę iż od pomysłu ("opracowali pomysł" - po jakiemu to? już opracowali czy dopiero mają pomysł?) do realizacji droga bywa długa, kosztowna, i nie koniecznie prowadzi do celu, zwłaszcza w przypadku przełomowych pomysłów. Przykładów kilka: Komputery kwantowe, komputery optyczne, fuzja termojądrowa, zimna fuzja, rozwiązania oparte o grafen a wcześniej nanorurki, fulereny. To wszystko miały być przełomowe technologie: łamanie każdego szyfru, niewyczerpalne źródło czystej energii, a tymczasem lata lecą, i nic się nie dzieje: komputera kwantowego ani optycznego jak nie było tak niema ( w sensie urządzenia które można kupić i korzystać), fuzja jądrowa nie wyprodukowała ani miliwatogodziny energii (komercyjnie), o fulerenach już nikt nie pamięta, pewnie podobnie będzie z grafenem, jeszcze niedawno odmienianym przez wszystkie przypadki, przy każdej okazji, przez każdego abnegata. Tak więc skąd taka pewność co do marnej przyszłości stealth? To raz. Po drugie: Skoro ten hipotetyczny stealth-killing radar mają Kanadyjczycy to jaka w tym korzyść dla Rosji? Czyżby Kanada wystąpiła z NATO , przyłączyła się do ZBIR i będzie jej te radary udostępniać, że "stealth pójdzie do kosza"??? Po trzecie: końcówka Twojego wpisu ukazuje jakim jesteś ignorantem: Naprawdę uważasz, że flightradar POKAZUJE DANE Z RADARÓW??? Do twojej informacji: flightradar korzysta z danych wysyłanych przez lotnicze transpondery, które same wysyłają informacje z parametrami lotu. Transponder można wyłączyć i wtedy samolot staje się "stealth" (dla flightradar).

DSA
środa, 3 października 2018, 14:19

w ostatnim czasie jak już pisałem były 3 incydenty z udziałem F-35 - goleń po awaryjnym lądowaniu i dwie opisane w artykule. Po raz kolejny awarii (tym razem katastrofie) ulega samolot, na którym przeprowadza się szkolenie pilotów F-35. To są najstarsze samoloty we flocie. Może to oznaczać, iż występują problemy eksploatacyjne po większej ilości godzin spędzonych w powietrzu, albo samoloty są eksploatowane w niewłaściwy sposób.

ŚWIERGOT
środa, 3 października 2018, 13:57

p@ Gts... Przypomnę, iż Kanadyjczycy opracowali pomysł radaru kwantowego (wykorzystuje efekt splątania kwantowego do oddzielenia prawdziwego sygnału od szumów WRE i zakłóceń stealth), który będzie pogromcą technologii stealth. Może się okazać, ze środki wydane przez USA na rozwój technologii, dającej obecnie kluczową przewagę na polu walki, trafią do kosza. chichotem losu będzie to, że zacofanie technologiczne Rosji wyjdzie jej na zdrowie, bo może zrezygnować z drogiej i nie potrzebnej technologii na rzecz rozwiązań, które ma lepiej opanowane od zachodu (np. manewrowość podstawowe parametry lotne). I okaże się, że kluczowymi technologiami będzie zwrotność/manewrowość i oprzyrządowanie informatyczne (sieciocentryczność i technologie terahertzowe). i technologia radaru - atutem będzie technologia np. azotku indu (InN), a przypomnę że obecnie przebija się technologia azotku galu (GaN), a króluje arsenek galu (standard Zachodu, a szczyt technologicznych możliwości Rosji)....z innej strony powiedz mi czemu siły specjalne USA ...do swych zadań operują samolotami 4 generacji i tymi samolotami wykonują zadania (nie wspominając o F-22 \"prawdziwym niewidzialnym\" czy dronach bojowo /rozpoznawczych) mimo że proponowano im F-35 ..odpowiedź jest banalna F-35 nie jest sprawdzony bojowo i nie spełniał \"wymogów\" w sytuacjach jakich działają \"specjaliści\" i czasami miewa kaprysy....jak np zaobserwowany przez miłośników \"flightradaru\" ( społecznościowa stronka miłośników do obserwacji lotów samolotów) niewidzialny F-35 ..gdzie strona izraelska wyjaśniła że F-35 się ujawnił na radarach po to by uruchomić i przez to wykryć pozycje stanowisk rakietowych opl Syrii ...... mimo wszystko nie neguje F-35 ...ale na dzień dzisiejszy to samolot z chorobami wieku dziecięcego ..a dla Polski samolotem jutra..widzę samolot jaki budują Japończycy tj F-3 będący kompilacją F-22 z F-35 ( tak jak pisałem poniżej)...dziś dla Polski F-35 w tych założeniach to fanaberia..

bender
środa, 3 października 2018, 13:55

@Courre de Moll: niby słusznie, ale jednak manipulacja, bo zapewne nigdy nie osiągniesz istotności statystycznej z analizy samych wypadków (których po prostu będzie za mało na ‘porządną’ statystykę). Dlatego do F-35 już w czasie opracowywania prototypu strzelano zamrożonymi kurczakami, żeby opracować pewne modele i cechy konstrukcji zapewniające ponadstandardową trwałość. A efekty takiego projektowania widać w realu, np. nieodległe w czasie i przestrzeni zderzenia F-35 i Su-30 z ptactwem. Jednosilnikowy F-35 wraca bezpiecznie, dwusilnikowy Su-30 tonie wraz z załogą w morzu. Stawiam orzechy przeciw dolarom, że nie zdarzy się by Su-30 po zassaniu dużej metalowej części do jednego z silników był w stanie kontynuować lot, a jednosilnikowy F-35 jakoś dał radę. Teza autora artykułu może jest słabo uzasadniona, ale zdecydowanie słuszna: “F-35, mimo tego, że jako jedyny z obecnie używanych samolotów pokładowych dysponuje jednym silnikiem, jest równie bezpieczny jak myśliwce dwusilnikowe i nawet z uszkodzonym układem napędowym zdolny jest wrócić do bazy.”

kubuskow
środa, 3 października 2018, 13:29

f-35 może być koniem roboczym dla działań "zamorskich" i wojen kolonialnych, ale nie będzie w stanie wygrać wojny lądowej w europie. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest odległość - to jest jedyny, a zarazem ogromny atut f-35 - wykrywa on innych z odległość z której sam jest niewidoczny. Powyższe łączy z uzbrojeniem precyzyjnym, długodystansowym i dlatego zapewnia bezpieczeństwo pilotom. W europie potrzebne będą rasowe zwrotne, szybkie myśliwce oraz szturmowce a-10/su-25, ponieważ nad Europą 100km to czasami cały kraj. F-35 jest zaprojektowany przez USA i całkowicie im wystarcza - zatrzyma każdego nad oceanem lub bezkresem Kanady lub pustyń na granicy z Meksykiem. Ciekawy jestem tylko jak rosnąć będą koszty interwencji, bo f-35 nie będzie zrzucał tanich bomb lub ostrzeliwał z działek pozycji "rebeliantów"?

bender
środa, 3 października 2018, 12:28

@podporucznik: Opieranie prognoz na wierze nie jest racjonalne. Możesz wierzyć w cały panteon bóstw włączając w to latającego potwora spaghetti, możesz też wierzyć w tajemnicze wzory Rosjan, ale fakty są takie, że Rosjanie nie potrafią ani zbudować samolotu stealth, ani dokładnego radaru naprowadzania, który by technologię stealth niwelował. Twoja prognoza jest tak samo dobrze umocowana w rzeczywistości, jak to, że potwór spaghetti powie Putinowi jak wykrywać samoloty stealth za pomocą makaronu nakręconego na uszy. Z jednej strony mamy biliony dolarów i wielkie przedsięwzięcia przemysłowe już spełniające swoje założenia (patrz powyższy artykuł), z drugiej mamy “wiarę” w tajemne moce Rosjan. Ręce opadają.

Gts
środa, 3 października 2018, 04:03

Panie ppor. Po pierwsze i najwazniejsze F-35 to nie ta kategoria maszyn co EF. Zupelnie tez inna filozofia dzialania. Co do wlasnosci stealth proponuje jednak zapoznac sie z zasada dzialania i co najwazniejsze filozofia zmniejszania RCS. Niestety zaden samolot bez wlasnosci stealth w przyszlosci istniec nie bedzie, tak jak dzis nie ma samochodu bez ABS. Za kazdym razem kiedy mowimy i tym ze ktos znajdzie sposob na stealth zapominamy o tym ze prawdopodobientwo namierzenie i zestrzelenia samolotu bez wlasnosci stealth rosnie wtedy wielokrotnie bardziej. Jak ktos zacznie namierzac F-35 to bedzie oznaczalo ze EF, F-16 czy Rafale tym bardziej sa juz ugotowane. Wszyscy wiedza ze maszyna dojrzeje i stanie sie to predzej lub pozniej ale jak zapowiadaja raporty najpozniej do 2024 wszystkie problemy zostana opanowane. Owszem dla roznych wersji w roznym czasie, ale wtedy rzeczywiscie stanie sie koniem pociagowym zastepujac wszystkie F-16, pewnie czesc F-18. Mysle ze nie jest to rozwiazanie dla biedniejszych krajow, ktorym np wystarcza leasign Gripenow. My jestesmy na granicy tak naprawde. Ogolnie nie powinnismy juz patrzec na samoloty 4 generacji jak F-16 i myslec o tym aby w przyszlosci zakupic samoloty F-35 lub ich odpowiedniki. Problem polega na tym ze tak mozna myslec o ile ma sie sprawne i w wystarczajacej ilosci samoloty na dzis. Niestety u nas niedobor maszyn sprawnych i przydatnych jest ogromny. Mozna powiedziec, ze mamy 1/4 potrzebnego stanu... co wiec teraz? Logicznym byloby ujednolicenie parku maszynowego, pozbycie sie postsowieckich maszyn i zastapienie ich jednym typem samolotu w ilosci pozwalajacej na funkcjonowsnie i wypelnianie zadan przez lotnikow. Czyli krokiem, ktory powinen byc juz realizowany jest zakup przynajmniej 3 eskadr F-16. Dopiero majac 96 sprawnych latajacych mysliwcow mozemy mowic o kolejnym zakupie nastepnych 3 eskadr moze i wlasnie F-35 by dobic do zakladanej minimalnej ilosci mysliwcow w naszym lotnictwie czyli 9 eskadr. Na te chwile moze nie zakup F-35 dla Polski jest za drogi, ale jego eksploatacja. Skoro mowimy ze F-16 jest drogi to jaki bedzie dla nas teoretycznie 2-3x drozszy F-35? (Brak spojnych danych, bo informacje ktore sie pojawiaja znaczaco roznia sie od czasu, kontraktu, uzytkownika i formacji lotniczej) Oczywiscie za x lat bedzie trzeba wejsc w samolot nastepnej generacji, ale na te chwile chyba jest za wczesnie na droga zabawke. Najpierw zbudujmy podstawe zwiekszajc ilosc F-16, ktorymi bedziemy latac np na misje patrolowe NATO zeby nie ciagnac tam znacznie drozszego F-35. Wracajac jeszcze do F-35 vs EF. Jak juz pisalem to inny typ maszyny. Stworzony do wspolpracy z mysliwcami przewagi powietrznej, a nie ich zastepowania. Nastepcy EF, Rafale, F-15 dopiero sie tworza czy na deskach kreslarskich w formie prototypow, makiet etc. Jak sie owe maszyny pokaza to wtedy mozemy je przyrownywac. Na te chwile kazda pokazana wizualizacja jest obramowana wymaganiami stealth. Moze nie na zasadzie bezwglednosci, ale w znacznej mierze. Nie ma dzis odwrotu od tego kierunku. Nowe samoloty mniej lub bardziej ale beda kontruowane z pierwszorzednym uwzglednieniem stealth, a nie manewrowosci bo czasy dogfight skonczyly sie na dlugo o ile nie bezpowrotnie.

Courre de Moll
środa, 3 października 2018, 02:06

Błagam. Zdarzenie z 22 sierpnia niczego nie pokazało w kwestii bezpieczeństwa F-35, w szczególności, czy jest "równie bezpieczny" jak jakikolwiek inny. Gdyż z jednego incydentu statystycznie nic nie wynika. Niestety, zbrodnie na statystyce to plaga, zarówno w artykułach na tematy militarne jak i w komentarzach...

Davien
wtorek, 2 października 2018, 23:15

Panie podporucznik, jak Rosjanie sobie radzą ze stealth to doskonale pokazuje ich Su-57, czyli brak mozliwosci osiagniecia nawet poziomu zblizonego do dawno wycofanego F-117.. A co do przezwycieżania stealth to nawet rosyjscy matematycy i fizycy( a teorie stealth opracował żeby było zabawniej Rosjanin) praw fizyki nie zmienia.

ŚWIERGOT
wtorek, 2 października 2018, 23:06

tak na marginesie do fanów zakupu F-35 dla Polski.... Polsce kraju frontowemu potrzebne są skuteczne i sprawdzone systemy bojowe ..samoloty 4 generacji ...F-35 na dzień dzisiejszy to marketingowa mocno reklamowana wydmuszka z chorobami wieku dziecięcego.. F-35 nie jest sprawdzony bojowo..a Polska nie może sobie pozwolić na niesprawdzony luksus ... mimo wszystko nie neguje F-35 .. i widziałbym go dla Polski w przyszłości jako kompilacje F-22 z F-35 .....coś na wzór budowanego japońskiego F-3 ...jako samolot do zadań specjalnych tj rozpoznawczych , WRE, dowodzenia , kierowania rojem dronów bojowo /rozpoznawczych ...ale też co jest bardzo bardzo istotne w przypadku naszego kraju ... jako samolot do wypracowywania przewagi /dominacji w przestrzeni powietrznej ......a F-35 tego na dzień dzisiejszy według założeń konstrukcyjnych i parametrów tego nie ma ....musi mieć \"bodygardów 4 generacji" by go osłaniali podczas misji ....w przypadku Polski gdybyśmy mieli zakupione co najmniej dwie eskadry najnowszych f-16 V ....zakup eskadry f-35 byłby uzasadniony bo miałby obstawę podczas wykonywania zadań ..a na dzień dzisiejszy nasze lotnictwo z tą ilością samolotów jakie posiadamy może wykonywać tylko elementarne zadania z zakresu zobowiązań sojuszniczych ,i podtrzymywania umiejętności pilotów ...do zadań strikte bojowych w obronie kraju jest niewładne z tą ilością samolotów jeden lot bojowy i koniec walki ....oczywiście biorąc pod uwagę że nasz hipotetyczny przeciwnik jest z ekstra klasy ...a jest

Luke
wtorek, 2 października 2018, 19:44

Prawda jest take ze Polska jako czlonek NATO i world peace i partner USA bedzie musiala kupic ten samolot. Mysle ze juz powini zamuwic 2 eskadry F16 i 4 F35 zeby byly gotowe za 8-12 lat!

podporucznik rezerwy kwatermistrzostwa (logistyki)
wtorek, 2 października 2018, 19:39

Stealth samolotu F-35 się raczej na pewno skończy. Nie wierzę, by rosysjscy matematycy i fizycy nie znaleźli sposobu na przezwyciężenie stealth F-35. A wówczas dotrze do wielu, że F-35 jest o wiele wolniejszy od np. Eurofightera, że dużo wolniej się wznosi, że ma mnij miejs do podczepiania broni i mając mniejszy udźwig przenosi mniej broni niż Eurofighter. Dodatkowo Eurofighter przejmuje niektóre idee z F-35, np. hełm widzący poprzez samolot, a jednocześnie ma olbrzymią przewagę w zakresie walki powietrznej nad F-35. Jedyną zaletą F-35 jest wg mnie możliość pilotowania go z ziemi, jako drona.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama