Boeing zbuduje podwodne drony dla US Navy

19 lutego 2019, 09:50
Boeing Echo Voyager
Boeing Echo Voyager, fot. Boeing

US Navy wybrało propozycję koncernu Boeing jako wyjściowy projekt do opracowania nowej klasy bezzałogowych pojazdów podwodnych. Extra Large Unmanned Undersea Vehicle (XLUUV) ma zapewnić w niedalekiej przyszłości zupełnie nowe możliwości w walce na morzu.

US Navy prowadzi program pozyskania całej rodziny małych, średnich, dużych i bardzo dużych UUV (Unmanned Underwater Vehicles) przeznaczonych do prowadzenia różnego rodzaju misji – od zwalczania min do operacji zakresu ISR czy wykrywania wrogich UUV. W roku budżetowym 2019 na same badania w tym obszarze przeznaczona będzie kwota 30 mln USD.

W sierpniu 2017 roku koncerny Lockheed Martin i Boeing otrzymali kontrakty (odpowiednio 43.2 mln i 42.3 mln USD) na budowę prototypów XLUUV w ramach pierwszej fazy trwającej 15 miesięcy. Planuje się, że jak na razie powstanie pięć XLUUV (pierwszy w 2020 roku, dwa do końca 2021 i dwa ostanie w 2022 roku).

Projekt bezzałogowca  oznaczonego jako Orka zakłada jego wykorzystywanie z baz marynarki lub z pokładów okrętów desantowych US Navy. Jest też elementem szerszego programu rozwoju floty USA - Emergent Operational Need z myślą o prowadzeniu operacji na wodach Oceanu Spokojnego w rejonie Azji Wschodniej i Południowowschodniej.  

image
Fot. Boeing 

Wybór oferty Boeinga ma na celu przyśpieszenie realizacji tego programu. Koncern docelowy pojazd oprze na swoim dronie Echo Voyager (największym podwodnym pojeździe bezzałogowym opracowanym przez koncern dotychczas). Pojazd ma 15.5 metra długości, maksymalną prędkość podwodną ponad 14.8 km/h i może się zanurzać do głębokości 3000 metrów. Wyposażono go m.in. w systemy identyfikacji automatycznej-AIS, SATCOM czy MILSATCOM umieszczone (co jest nowością wśród UUV) na maszcie.

Na bateriach litowo-jonowych jego zasięg wynosi 280 km (2-3 dni ciągłego dziania pod wodą) natomiast zabierane 3785 litrów oleju napędowego daje zasięg nawodny ponad 12 km.

Nowy XLUUV ma charakteryzować się modułowością (a w zasadzie modułową architekturą zainstalowanego wyposażenia), pewną autonomią działania (z możliwością jej rozbudowy). Ponadto dzięki rozbudowanym zestawom czujników i sensorów ma zapewniać wysoką  świadomość sytuacyjną, właściwą nawigację i przesyłanie pozyskanych danych (nowe algorytmy C2 zainstalowanego w nim oprogramowania). Odpowiednio dobrany system napędowy pojazdu (nowy rodzaj napędu i jego zasilania – najprawdopodobniej nowej generacji baterie litowo-jonowe) ma cechować się właściwą dystrybucją energii tak by zapewnić możliwość manewru, większej głębokości operacji i wymagany zasięg tej platformy (działanie autonomiczne ponad 60 dni).

Sama wielkość nowego bezzałogowego pojazdu podwodnego pozwalać ma też na przenoszenie przez niego min lub mniejszych UUV.

 

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Reklama
MAZU
środa, 20 lutego 2019, 10:22

Tej wielkości "dron" podwodny może mieć mały przedział załogowy dla 2-3 osób. Są sytuacje, w której lepiej jest operować z załogą, a do zadań szczególnie niebezpiecznych dron płynie sam, po tym jak załogę przejmuje mała jednostka nawodna (może być to większa motorówka lub mały kuter rybacki).

MAZU
środa, 20 lutego 2019, 10:22

Tej wielkości "dron" podwodny może mieć mały przedział załogowy dla 2-3 osób. Są sytuacje, w której lepiej jest operować z załogą, a do zadań szczególnie niebezpiecznych dron płynie sam, po tym jak załogę przejmuje mała jednostka nawodna (może być to większa motorówka lub mały kuter rybacki).

dim
środa, 20 lutego 2019, 10:11

Artykuł nie wspomina nic o komunikacji pomiędzy dronem, a operatorem. Emisje zdradzają położenie drona. Bałtyk jest ciasny, płytki i poprzecinany sektorami detekcji (zapewne będą nimi także rurociągi i kable podmorskie). Gdy szybko zmieniająca się sytuacja, wymagać będzie częstego podejmowania decyzji. Dronami można np. strzec rurociągów i kabli, w czasach teoretycznie pokojowych - i tak będzie taniej. Ale do ich wojennego zniszczenia, dla przypadku Bałtyku wystarczą rakiety.

abs
wtorek, 19 lutego 2019, 20:32

@Niuniu Są już opracowane baterie litowo jonowe, które wytrzymują temperatury do około -35 stopni, bez większego spadku wydajności. Są nawet produkowane w Polsce, choć nie w polskim zakładzie. Technika idzie do przodu...

Rafal
wtorek, 19 lutego 2019, 17:19

@Niuniu temperatura wody nie spada szybko wraz z glebokoscia, to nie jest tak, ze im glebiej tym zimniej.

gondwana
wtorek, 19 lutego 2019, 17:18

Kiedyś tutaj coś o takim pomyśle pisałem w komentarzu co jasne. Przy okazji zrobiłem przeliczenie. Niemieckie U-boty miały zasięg podwodnego pływania do 140 km na akumulatorach ołowiowych. Akumulatory litowo-jonowe mają ok. 5 razy większą pojemność na kilogram. Do tego mamy obecnie silniki elektryczne o większej sprawności. A poza tym na Bałtyku w zasadzie nie ma potrzeby brać diesla. Tak że zasięg małego okrętu podwodnego na akumulatorach litowo-jonowych powinien przekroczyć 700 km. Daje to promień działania rzędu 200-300 km. Dla szachowania Bałtyku wystarczą takie właśnie duże podwodne drony, które można też zwać małymi okrętami podwodnymi. Myślę że tam powyżej w tekście ten podany zasięg 280 km, to w istocie promień działania.

GB
wtorek, 19 lutego 2019, 16:08

W artykule są błędy. Nie 12 km tylko 6500-7500 mil będzie pokonywał Echo Voyager. Te 2-3 dni i odległość 280 km / 150 mil dotyczy zasięgu podwodnego. Potem trzeba się wynurzyć i naładować baterie. Autonomiczność docelowa nie 60 dni tylko 6 miesięcy...

Andrettoni
wtorek, 19 lutego 2019, 15:23

Chyba się ktoś pomylił, bo jeżeli na bateriach robi 280 km pod wodą to bez sensu jest silnik diesla, który pozwoli robić 12 km. Z tego co czytałem na stronie producenta, to chodzi o 6500 mil morskich (czyli 12 tys km). Nie wiem tez skąd ktoś bierze prędkości podwodne w kilometrach. Tradycyjne jednostki to mile morskie i węzły i ktoś się pogubił w przeliczeniach. Z tego co się orientuję, to mogłoby to urządzenie zabierać ze sobą torpedę. Biorąc pod uwagę autonomiczność, cenę i uzbrojenie, to zakup 10-15 takich pojazdów byłby znacznie tańszy i bardziej wydajny niż zakup okrętów podwodnych, a jednocześnie pozwoliłby na patrolowanie i blokadę Bałtyku. Docelowa autonomia 60 dni, bo silnik diesla naładuje baterie.

Niuniu
wtorek, 19 lutego 2019, 14:48

Dziś autonomia 2-3 dni a docelowo na tym samym typie baterii dni 60? Bardzo ambitnie. Szczególnie, że temperatura wody szybko spada wraz z głębokością i drony będą operować w temperaturze 2-4 C. Wydajność akumulatorów i baterii elektrycznych drastycznie spada wraz z temperaturą.

Automotre
wtorek, 19 lutego 2019, 13:40

Ten zasięg to chyba 120 lub bardziej 1200 km przy tej ilości paliwa.

John
wtorek, 19 lutego 2019, 11:58

ponad trzy tysiące litrów i 12 km ? To trza gadać z ruskimi i kupić od nich reaktor z Posejdona, wtedy będzie 12 tys km ..

Przemek
wtorek, 19 lutego 2019, 11:19

zabierane 3785 litrów oleju napędowego daje zasięg nawodny ponad 12 km To po mieście starczy na 5 km, a jeżeli zużycie testował VW to tylko 3 km ...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama