Reklama

Amerykanie rezygnują z tankowca stealth

3 czerwca 2019, 12:59
stealth tanker
Jedna z wizji KC-Z Rys. Lockheed Martin

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych rewidują swoje programy modernizacyjne. Jedną z "ofiar" będzie powietrzny tankowiec „przyszłości” KC-Z, który miał umożliwiać bezpieczne uzupełnianie paliwa nieopodal albo nawet w strefie walki.

US Air Force dysponowały od czasów zimnej wojny dwoma typami powietrznych tankowców KC-135 Stratotanker oraz większymi i nowszymi KC-10 Extender. Na początku wieku pojawiły się plany modernizacji tej floty. Jako pierwsze miały otrzymać następców najstarsze KC-135. Ich program otrzymał oznaczenie KC-X i po wielu perturbacjach (początkowo wygrała w nim konstrukcja Airbusa współpracującego z Northrop Grummanem) zakończyła się wyborem Boeinga KC-46 Pegasus.

Maszyna ta wyróżnia się m.in. wysoką odpornością na promieniowanie elektromagnetyczne i jest w stanie działać nawet w warunkach konfliktu z użyciem broni atomowej. KC-10 Extender ma w perspektywie otrzymać także następcę, którego program określono kryptonimem KC-Y. Trzecim tankowcem przyszłości miał zaś być w zamyśle KC-Z – następca pozostających w służbie KC-135R. I właśnie ta maszyna miała być samolotem trudnowykrywalnym.

KC-Z miał być wykorzystywany do uzupełniania paliwa myśliwcom 5 generacji operującym w niewielkiej odległości od przeciwnika. Zwiększyłoby to jeszcze bardziej ich zdolności operacyjne. Teraz jednak Amerykanie rezygnują z tej „cudownej broni”. Jak powiedział szef sztabu USAF gen. Dave Goldfein portalowi Aviation Week & Space Technology „dni kupowania indywidualnych platform, które miałyby zmienić reguły gry są już za nami”.

Pęd ku "cudownej broni" wydaje się zastępowany pragmatyzmem i programami najbardziej priorytetowymi: bombowca B-21 Raider, myśliwców F-35, a nawet myśliwca 6. generacji. Potrzeb jest zbyt wiele, a trudnowykrywalny tankowiec wydaje się na tle innych programów fanaberią, szczególnie że nie można byłoby go oprzeć o żadną istniejącą platformę lotniczą i zaprojektować nową. W tej sytuacji prawdopodobne jest zwiększenie w przyszłości zamówień na KC-46A i wymiana na nie wszystkich KC-135 wciągu kolejnych 2-3 dekad.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 81
Reklama
ito
niedziela, 16 czerwca 2019, 12:31

Wygląda na to, że mimo całej propagandy Amerykanie oceniają dotychczasowe metody zapewniania obniżenia wykrywalności jako nieudane. Program myśliwca jest już zbyt zaawansowany żeby zrezygnować z najbardziej kosztownych (tzn. najbardziej ograniczających osiągi i możliwości) rozwiązań, ale zdecydowali się nie pakować w nowe problemy.

Andrettoni
środa, 5 czerwca 2019, 05:04

Analizując amerykańskie osiągnięcia zbrojeniowe trzeba mieć na uwadze jeden fakt. Stany zjednoczone przodują w wielu dziedzinach produkcji uzbrojenia i maja duży budżet na te zbrojenia. Podejmując decyzje o wprowadzeniu nowego typu uzbrojenia decydujemy o tym czy będzie to system ewolucyjny "trochę lepszy", ale za to mamy duże szanse sukcesu na jego opracowanie czy system "dużo lepszy", rewolucyjny i mamy małe szanse na jego opracowanie. Amerykanie wybrali drogę rewolucyjnych zmian i dlatego ich programy często się nie udają. Inne kraje podążają drogą ewolucji i dlatego udaje im się częściej i robią to taniej. Do tego przemysł zbrojeniowy czując zapach dużych pieniędzy lubi obiecywać więcej niż jest w stanie dać. W przypadku rozwiązań ewolucyjnych można ocenić ryzyko, a w przypadku rewolucyjnych się nie da. Jeżeli do tego chcemy wprowadzić nowy system uzbrojenia,który jest rewolucyjny na kilku polach - np. nowy samolot z nowym silnikiem (a nie rozwinięciem starego), nowymi pociskami i nowym radarem, to każda z części może się nie udać, a niepowodzenie jednej z części może podważyć cały projekt. Do tego amerykanie są obciążeni pewnym błędem systemowym gdyż maja niezrozumiałe ciągoty do stworzenia "niewidzialnych broni". Chcą posiadać niewidzialne myśliwce, bombowce, czołgi, wozy pancerne, okręty, niewidzialnych żołnierzy i nawet niewidzialne tankowce - po prostu wszystko ma być niewidzialne. Nie wiem kto to wymyślił, ale faktem jest, że ten jeden warunek znacznie podwyższa koszt oraz utrudnia badania i wiele programów badawczych upadło właśnie z powodu tego jednego warunku. Tymczasem warunek ten często nie ma najmniejszego sensu, po prostu dlatego, ze niektóre bronie nie muszą być niewidzialne albo są tak duże, że wprowadzenie do nich niewidzialności ma niewielki sens. Przykładowo po co tworzyć niewidzialne okręty nawodne, jeżeli istnieją okręty podwodne, które z natury są niewidzialne? Do tego z działem elektromagnetycznym... które wymusza gigantyczne zużycie prądu... Fiasko któregokolwiek elementu oznacza fiasko programu, a przecież większość założeń udało się osiągnąć. To jest niestety problem rozwiązań rewolucyjnych, a najgorzej jeżeli w jednym sprzęcie chcemy mieć rewolucyjnych rozwiązań kilka. Niewidzialny myśliwiec i do tego pionowego startu. Miała to być oszczędność, a na koniec okazuje się, że łatwiej i taniej byłoby opracowań niewidzialny myśliwiec i drugi pionowego startu. Można było opracować niewidzialny okręt ze standardowym uzbrojeniem lub prototypowe działo i następnie umieścić je na zwykłym okręcie ze wzmocnionym zasilaniem. Chciano dokonać rewolucji i to w wielu dziedzinach równocześnie, a więc przyjęto możliwość porażki już na etapie założeń do projektu. Osiągnięto częściowe lub całkowite porażki właśnie z powodu rewolucyjnego podejścia. Nie byłoby w tym problemu, gdyby z tyłu nie dreptali konkurenci, którzy nie dokonują rewolucji, ale stale doskonalą sprawdzone rozwiązania i tylko od czasu do czasu testują bardziej rewolucyjne, ale jako pojedyncze elementy a nie całe systemy.

Mikroszkop
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 23:55

Albo wojny na Pacyfiku nie będzie alb stealth nie gwarantuje już bezpieczeństwa pilotowi i samolotowi.

GB
wtorek, 4 czerwca 2019, 23:20

Przecież wiesz dobrze, że na falach długich da się wykryć samoloty stealth, przy czym z niewielką dokładnością, taką że nie da się naprowadzić rakiet plot, ale nic nie szkodzi aby wysłać w ten obszar własne myśliwce. Ryzyko za duże.

Fanklub Daviena
czwartek, 6 czerwca 2019, 15:35

Wy davienowaci dalej bredzicie jak to "nie da się naprowadzić" tymczasem dlugofalowe AESA jak Nebo mają błąd mniejszy niż radary naprowadzania z S-75... Ale nawet zakładając, że masz rację, to nawet kilku km błąd wystarcza by datalinkiem podprowadzić rakietę ARH czy IR na zasięg przechwycenia stealth jej własnym sensorem. Dlatego Rosja ani Chiny nie boją się steath a USA wypisuje żałosne artykuły "Dlaczego Rosja powinna bać się B-2", " Dlaczego Rosja powinna bać się F-22", "Dlaczego Rosja powinna bać się F-35" a ty odpowiedz na pytanie dlaczego długofalowe radary w Iraku zniszczyły ryzykując życie długim nocnym przelotem na skrajnie niskiej wysokości AH-64 a nie F-117 czy B-2... :)

GB
piątek, 7 czerwca 2019, 11:57

Radar Niebo nie jest zbudowany w technologi AESA i nie służy do naprowadzania rakiet zdolnych zestrzelić myśliwiec. Kilku km błąd oznacza że ta twoja rakieta poleci w niebo..., albo zestrzeli np. swój samolot, ot jakiegoś Ił-20... Co do Iraku to proste. Ah-64 otwierały drogę wielu innym typom samolotów i śmigłowców biorącym udział w ataku na Irak, a nie tylko F-117. Zresztą F-117 spokojnie działały m.in nad Bagdadem wtedy jeszcze gdy system radarowy Iraku nie był zniszczony...

Fanklub Daviena
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 22:17

Nebo ma błąd mniejszy od 80m - mniejszy od radarów naprowadzania S-75... Ale nawet gdyby miał kilka km, to wystarczy by datalinkiem podprowadzić rakietę ARH by z kilku km cel zobaczyła i naprowadziła się samodzielnie, "znafco". Dlatego USA nie chce konfrontacji F-35 z S-400... :)

rED
środa, 12 czerwca 2019, 09:57

Oczywiście samolot będzie stał i czekał ....

analizator
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 21:13

Portal Business Insider przygotował zestawienie pięciu najgorszych programów amerykańskich sił zbrojnych finansowanych przez państwo: „5 of the worst weapons projects". Za podstawę do ułożenia listy posłużyły oceny wystawione przez ekspertów zbrojeniowych i raporty amerykańskich urzędników. Twórcy rankingu podkreślają, że „amerykańskie siły zbrojnie razem ze swoimi partnerami, tworząc jedne z najlepszych rodzajów broni na świecie, ale programy, zgodnie z którymi ta broń powstaje, rzadko przebiegają tak, jak to zostało zaplanowane". Według Brian'a Clarka eksperta niezależnego Centrum Ocen Strategicznych i Budżetowych, najwięcej problemów dostarczają projekty amerykańskiej marynarki. Dlaczego? Bo program rusza zanim jeszcze powstaną odpowiednie technologie, by mógł zostać sprawnie zrealizowany. Tak jest w wypadku programu produkcji niszczycieli nowej generacji Zumwalt (DDG-1000). Ich powstanie zajęło ponad dwie dekady i kosztowało „dziesiątki miliardów dolarów". Pierwszy okręt wszedł do służby trzy lata temu. Wtedy okazało się, że 155-milimetrowe pociski znajdujące się na Zumwalt na stanowiskach artyleryjskich ( Advanced Gun System) są horrendalnie drogie. Jeden taki pocisk kosztuje 1 milion dolarów. W związku z tym dwa lata temu Biały Dom wstrzymał zakupu pocisków i niszczyciel pozostaje nieuzbrojony. Do tego, jak przypomina Businness Insider - niszczyciel od początku miał problemy z silnikami i elektroniką. Jednak to nie Zumwalt jest na czele najgorszych programów amerykańskiej armii. Niechlubnym liderem okazał się program produkcji myśliwca piątej generacji F-35 Lightning II. O tym, że program ten „wymknął się spod kontroli" Donald Trump pisał jeszcze w 2016 r. Na dziś to najdroższy projekt zbrojeniowy na świecie. W kwietniu wg Bloomberga koszt F-35 wzrósł do 1,196 biliona dolarów. BI przypomina, że według ostatniego sprawozdania Pentagonu, w projekcie F-35 wystąpiły problemy z „niezawodnością i dostępnością". Drogi i nieudany jest też zajmujący trzecią pozycję program przybrzeżnych okrętów bojowych (Littoral combat ship). Program charakteryzuje się „niekontrolowanym wzrostem wydatków, opóźnieniami w dostawach i licznymi problemami z mechaniką". W ciągu 20 lat amerykańska marynarka wojenna włożyła w ten program około 30 mld dol. W piątce zbrojeniowych nieudaczników znalazł się też program nowego lotniskowca klasy Gerald R. Ford, koszty którego sięgnęły już 13 mld dol. Rosnące wydatki to pochodna problemów m.in z silnikami i podnośnikami artylerii. Do tego dochodzi „zła lub niedostateczna niezawodność systemów kluczowych dla lotów z lotniskowca". Wreszcie program US Navy Electromagnetic Rail Guns (elektromagnetyczne działo szynowe). Tutaj problemem jest, że Pentagon zaczął tracić czas i pieniądze na podobny program, bez kalkulacji, czy istniejący już projekt jest dalej celowy. Amerykańscy podatnicy zapłacili już za niego 0,5 mld dol. w ciągu dekady. -> w sumie to się należy cieszyć, że ten program nie doszedł do skutku bo byśmy mieli kolejny produkt niszczący kieszeń amerykańskiego podatnika i nie wnoszący do techniki wojskowej nic.

re-anali-zator
niedziela, 16 czerwca 2019, 00:05

To wszystko prawda ale równocześnie jest to złotouste pier...lenie. Wystarczy zastanowić się jakie są efekty tych dwu sposobów działania w rozwoju uzbrojenia. Efekt jest taki, że armia amerykańska nie jest najliczniejsza ale jest najsilniejsza dzięki najlepszemu uzbrojeniu. Mądrym to wystarczy, reszta jest milczeniem.

Marek
wtorek, 4 czerwca 2019, 21:24

Artykuł który przytoczyłeś trudno traktować poważnie. Dyskwalifikują go kwiatki w stylu „ niszczyciel Zumwalt pozostaje nieuzbrojony”. Przecież pociski AGS były jednym z wielu rodzajów uzbrojenia jakie miał przenosić. Poza tym niektóre programy maja jako główny cel rozwój technologii, a nie tworzenie taniego i niezawodnego uzbrojenia. Takim właśnie programem od wielu już lat jest DDG-1000. Nikt nie oczekuje ze te okręty coś zmienia w sposobie prowadzenia wojen morskich. Bo trzy sztuki nie są w stanie niczego zmienić. Ale oczekuje się ze dzięki ich budowie i eksploatacji, przemysł i flota wytworzy i przetestuje technologie przydatne do budowy następców Arleigh Burke i Ticonderoga. To ze pomysł AGS się nie sprawdził, tez jest cennym doswiadczeniem.

czwartek, 6 czerwca 2019, 21:55

Co jakiś czas zdarzają się technologie, których czas nadchodzi sporo później po ich 'rynkowym' debiucie. Powszechne dziś kamerki z s

JW
wtorek, 4 czerwca 2019, 17:11

Problem tylko w tym, że w marcu 2019r. ten sam portal Business Insider wymienił „najpotężniejszą” broń krajów NATO, której sojusz mógłby użyć podczas hipotetycznego konfliktu z Rosją. Na czele tej liście znalazł się amerykański myśliwiec piątej generacji F-35 Lightning II wykonany w technologii stealth. Na kolejnych miejscach śmiglowiec AH-64 i samolot Eurofighter oraz czołg Leopard 2. Dlatego takie "analizy" zawsze trzeba traktować z przymrużeniem oka.

Wydział II
wtorek, 4 czerwca 2019, 09:11

To są drobiazgi w porównani z tym, co dzieje się z programami zbrojeniowymi w waszej Rosji.

Adam S.
wtorek, 4 czerwca 2019, 11:53

Wręcz przeciwnie. Rosja nie popełnia takich błędów, bo po prostu nie jest w stanie zrealizować programu zbrojeniowego o tej skali złożoności. Problemy Amerykanów świadczą o tym, że zbudowanie sprzętu nowej generacji jest o wiele trudniejsze, niż się z początku wydaje, bo trzeba opracować i zrealizować nowe, nieistniejące dotąd rozwiązania techniczne i organizacyjne. Dla wielkich amerykańskich korporacji jest to trudne, drogie i długotrwałe. A dla Rosji absolutnie nieosiągalne.

bmc3i
wtorek, 4 czerwca 2019, 17:45

Ale każdy nieudany program zbrojeniowy - nawet jeśli zostanie zamknięty przed ukończeniem - coś po sobie pozostawia. Jakieś doświadczenia, jakieś technologie, które są następnie wykorzystywane w innych programach. I co więcej, nie ma postępu w technice wojskowej, bez takich nieudanych programów zbrojeniowych. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że państwa które nie mają nieudanych programów zbrojeniowych, skazane są na kupowanie gotowej broni od innych państw.

Adam S.
środa, 5 czerwca 2019, 17:04

Oczywiście. Ale nie zmienia to faktu, że bycie w "drugiej linii" technologii zbrojeniowej jest o rząd wielkości tańsze, niż wymyślanie wszystkiego samemu. Zwłaszcza, jeśli nowych technologii się nie kupuje, a kradnie. Właśnie w tym sensie Rosja bardziej "skutecznie" i "optymalnie" wydane swoje ograniczone środki na zbrojenia.

Bryxx
wtorek, 4 czerwca 2019, 16:20

Rosja może ucząc się na błedach nie wdaje sie w finansowy wyścig. Modernizuje swoją armie własnymi tanimi metodami. Czytamy o tym co chwile choćby tutaj.

Wydział II
wtorek, 4 czerwca 2019, 14:53

Tylko, że pisząc: "Dla wielkich amerykańskich korporacji jest to trudne, drogie i długotrwałe. A dla Rosji absolutnie nieosiągalne." napisałeś to samo, co ja napisałem wcześniej. Czyli to, co dla Amerykanów trudne, w przypadku Rosji jest tak osiągalne, jakby leżało w innej galaktyce. A co do błędów Rosja popełnia jak najbardziej. Im także wyłożyło się niejedno.

Fanklub Daviena
środa, 5 czerwca 2019, 00:40

Np. broń hipersoniczna, torpedy kawitacyjne, systemy WRE jak Krasucha, silniki rakietowe na paliwo ciekłe pracujące w najbardziej efektywnym energetycznie cyklu gorącym zamkniętym, naddziękowe, nie mówiąc o hipersonicznych, rakiety przeciwokrętowe, są dla USA trudne, drogie i długotrwałe a dla Rosji absolutnie nieosiągalne... No po prostu żenując poziom merytoryczny trolle z MON prezentujecie. Jak tak ma wyglądać polska "wojna cybernetyczna" to już przegraliśmy...

Adam S.
środa, 5 czerwca 2019, 16:57

Wszystkie wymienione przez Ciebie programy można zaliczyć do jednej z trzech grup: pierwsza, to kontynuacja programów z późnego ZSRR, kiedy państwo to miało wielokrotnie większe nakłady na zbrojenia, oraz "niestandardowe metody motywowania" pracowników naukowych, typu miasta zamknięte i szantaż rozstrzelaniem rodziny naukowców. Druga grupa, typu FAK-PA - to programy rozgrzebane, których liczba problemów do rozwiązania przerasta możliwości techniczne i logistyczne współczesnych rosyjskich ośrodków naukowych. I trzecia grupa - programy "wirtualne", czyli zaawansowane wyłącznie w zakresie propagandy. I koniec. Jakoś tych rosyjskich programów nie widać na uzbrojeniu rosyjskiej armii.

Mikroszkop
czwartek, 6 czerwca 2019, 01:22

Rosja zrezygnowała z walki o prymat na świecie ale chce pozostać mocarstwem lokalnym a do tego nie trzeba niewiadomo jakich cudów techniki. Kasa zawsze jest na broń atomową, obronę przeciwlotniczą i artylerię. No i mają pionierski czołg.

bender
czwartek, 6 czerwca 2019, 21:47

No nie, walczą jak mogą, żeby pozostać w grze jako mocarstwo światowe. Tylko, że poza atomówkami pozostały im jedynie węglowodory, ogromne specsłużby, wielka maszyna propagandowa, doskonała dyplomacja i wojowniczy prezydent z KGB. Starają się grać swoimi atutami. Stąd wojna hybrydowa, manipulowanie opinią publiczną na poziomie globalnym, próby rozłożenia mechanizmów demokratycznych i instytucji międzynarodowych. Oczywiście służy temu skok jakościowy wojsk lądowych, ale ich główna uwaga skierowana jest na odstraszanie arsenałem jądrowym. Dlatego mają taką alergię na systemy przeciwrakietowe. Tracą argument mocarstwowości.

Mikroszkop
piątek, 7 czerwca 2019, 01:01

No właśnie nie mogą bo gospodarka, bo demografia, bo geografia. Nadal są groźni ale nie dla USA.

Bryxx
środa, 5 czerwca 2019, 20:07

Odkąd zbrakło "zdobyczy" drugowojennych to w pewnych aspektach USA cofneło się , nie tylko staneło w miejscu. Nie zapomne pewnego programu o budowie bomb kierowanych w czasie 2 wojny. W czasie kiedy niemcy zatapiali okręty na morzu sródziemnym za pomoca bomb szybującyh sterowanych radiowo, wiodąca nauka amerykańska testowała tego typu bomby kierowane przez ...... koty, kury, i gołębie. Ten kot co sie wody boi i skieruje bombe na suchy cel............

GB
czwartek, 6 czerwca 2019, 15:59

To jednak w USA, a nie w Niemczech czy ZSRR wymyślono i wprowadzono do służby najpotężniejszą broń drugiej wojny światowej - bombę atomową z bombowcem strategicznym.

Fanklub Daviena
piątek, 7 czerwca 2019, 12:02

Ale wiesz, że z 17 najważniejszych naukowców w Programie Manhattan, tylko 1 - ich kapo, był Amerykaninem? I najgorszym z nich fizykiem... Poszukaj też kto zbudował bombę wodorową, zaprojektował Patriot (mała podpowiedź: np. Stanisław Ulman).

GB
piątek, 7 czerwca 2019, 15:30

Jak to jest ??? Widzisz wszyscy wybitni naukowcy pchali się do tego "przebrzydłego" USA, zamiast zostać w swoich rodzinnych krajach. Z ZSRR, Rosji czy PRL też kto mógł uciekał na Zachód w tym do USA. Właśnie tu mieli i mają dobre warunki do życia i pracy, a nie w jakiejś dziwnej Rosji

Fanklub Daviena
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 22:25

Kiedyś USA, oszczędzone przez 2 wojny światowe, na których nie tylko nie stracili, ale jeszcze ogromnie zarobili, miało 60% światowego PKB i było to PKB prawdzie. Teraz USA ma 22% światowego PKB i jest to PKB "dęte", z "wartości niematerialnych i prawnych" jak wycena facebooka, znaku Coca-Cola czy opcji albo kontraktów terminowych itp. Teraz ambasadorowa USA w Polsce płacze, że nawet Polacy nie chcą jechać do USA... Nie będzie "American Century" ani "końca historii" - hegemonia USA będzie miała 30 lat i to wszystko. Patrzyli z góry na Hiszpanię, Wielką Brytanię, Francję, myśląc że będą od nich większym mocarstwem i będą trwać dłużej, bo są "wyjątkowi" (moralnie, intelektualnie itp. wg M.Albright) - nie są i nie będą trwać dłużej. Szczęśliwie hegemonia USA dobiega końca i szybko wracamy do zdrowego i naturalnego w przyrodzie układu wielobiegunowego, czego wszystkim ludziom dobrej woli życzę! :)

Bryxx
piątek, 7 czerwca 2019, 17:53

Znane ci jest wyrażenie "drenaż mózgów" ? Ukute zostało co prawda na określenie późniejszego drenażu krajów 3 świata przez kraje rozwiniete , ale wcześniej cała europa została wydrenowana przez USA, które z wojny wyszło niebywale bogate , ale i świadome swego zacofania. Dlatego korzystając z własnego bogactwa i biedy całej europy po wojnie wydrenowało europe z jej bogactwa intelektualnego. Stąd skok technologiczny USA w okresie powojennym. Radzę się troche douczyć. Nie tylko z Polski , lecz z całej europy amerykanie "wykupili" naukowców.

Bryxx
czwartek, 6 czerwca 2019, 23:53

No ten teges, to rodowici amerykanie ta broń zbudowali?

piątek, 7 czerwca 2019, 12:12

Tak panei bryx, rodowici amerykanie ją zbudowali. Opracował

Davien
czwartek, 6 czerwca 2019, 13:16

Panie bryxx ładnie tak opowiadac bajki:) W czasie jak niemcy uzywali HS-293 to USA zatapiało im U-booty torpedami samonaprowadzającymi się Fido i zestrzeliwało japonskie i niemieckie samoloty pociskami z zapalnikami zblizeniowymi:) Uzywali też bomb latających zdalnie strowanych o mocy wielokrotnie wiekszej niż niemieckie wiec kolejna kosmiczna wpadka:)

Bryxx
piątek, 7 czerwca 2019, 00:11

"Szybko rosnące charakterystyki lotu samolotów, ich coraz bardziej nowoczesne uzbrojenie sprawiły, że zaczęto je postrzegać jako realne zagrożenie. Gdy na masową skalę do zwalczania samolotów zaczęto stosować artylerię przekonano się, że pomimo często wątłej budowy są one bardzo niewygodnym przeciwnikiem. Szukano różnych rozwiązań dla poprawienia skuteczności ognia plot, zwiększano kaliber, szybkostrzelność, doskonalono przyrządy celownicze...lecz nadal przewaga była po stronie lotników. Praktycznie od początku istnienia artylerii plot w użyciu były dwa rodzaje zapalników, w broni małokalibrowej kontaktowe w ciężkiej czasowe. Trafienie poruszającego się w trzech wymiarach obiektu przy użyciu takiej amunicji wymagało wystrzelenia tysięcy pocisków. Pociski małych kalibrów miały nieduży zasięg i często nie wyrządzały poważnych szkód, pociski wielkokalibrowe zazwyczaj wybuchały zbyt daleko od celu. Powstało bardzo wiele (dziś dobrze nam znanych) projektów zapalników. Na papierze stworzono projekty zapalnika akustycznego, fotoelektrycznego a nawet reagującego na ciepło z silnika samolotu. Prace nad zapalnikami prowadzono w wielu krajach, szczególne zainteresowanie tematem przejawiały zazwyczaj kręgi związane z marynarkami wojennymi. Prace przyspieszyły oczywiście w roku 1939, wtedy to William A.S Butement zgłosił do Royal Navy pomysł zapalnika którego aktywację powodowałoby odbite od celu fale radiowe. Pomysł okazał się na tyle obiecujący, że naukowiec otrzymał środki na dalszą pracę, projekt nie miał jednak wysokiego priorytetu. Za oceanem podobnym pomysłem zainteresował się nowo utworzony Komitet Badań Naukowych Obrony Narodowej (NDRC). Specjalnie w celu skonstruowania nowego skuteczniejszego typu zapalnika powołano Sekcję T pod kierownictwem dr Merle Tuve. Początkowo sekcja miała szeroki zakres prac, badano możliwość stworzenia zapalnika akustycznego, na podczerwień itp. W połowie 1940r amerykańscy naukowcy dowiedzieli się, że Brytyjczycy zamawiają spore ilości nowoczesnych lamp elektronowych, ogniw fotoelektryczny i dopytują się o możliwość ich wzmocnienia czy miniaturyzacji. Szybko skojarzono fakty i połączono siły z Anglikami przejmując wyniki pracy nad zapalnikiem radiolokacyjnym. Cały program bardzo głęboko utajano (porównywalnie z programem Manhattan), naukowcy dysponowali tez nieograniczonymi środkami. Motto sekcji brzmiało „...nie oszczędzaj pieniędzy by rozwiązać problem...”. Pomimo takich środków nie obeszło się bez naukowej improwizacji, np. lampy by sprawdzić ich wytrzymałość zrzucano z dachu wysokiego budynku na stalowe płyty, pociski wystrzeliwano z zaimprowizowanej armaty gazowej zbudowanej z rur kanalizacyjnych...częścią zapalnika był spinacz biurowy... Na początku 1941r zaczęto strzelania z prawdziwego działa 127mm. W styczniu 1942r rozpoczęto produkcje pilotażową, do połowy tego roku trwały też prace nad doskonaleniem systemu zabezpieczeń przed przedwczesnym wybuchem. 12 sierpnia 1942r USS Cleveland przeprowadził próbne strzelania do sterownych radiem samolotów. Testy planowo na kilka dni lecz po dwóch było po wszystkim. Pierwszego dnia zniszczono 3 cele każdy mniej niż 10 pociskami drugiego dnia było podobnie. Niezwłocznie podjęto masową produkcję. " To Amerykanie wymyslili zapalniki zbliżeniowe? Czy jak zwykle ściągneli pomysł od kogoś? Niemcy także stosowali takie zapalniki tylko na innej zasadzie działały. Zatem panie Davien ośmieszaj sie dalej..... Co do bomb to ... Jeśli chodzi o torpedy samonaprowadzajace sie to także wynalazek brytyjski, niemcy także je stosowali na ogromną skale więc panie Davien.... kicha.

Davien
piątek, 7 czerwca 2019, 12:16

No własnie panei bryxx kicha z pańskiej wypowiedzi:)) Pierwsi zapalników VT stosowali Amerykanie, brytyjczycy nie opracowali nic takiego, i tak to Amerykanie je opracowali:) Aha zapalnik VT to zapalnik radarowy:) Podobnie z torpedą Fido- w całosci powstała i była produkowana w USA, zrzucana z samolotów i topiła niemieckie U-booty i jakpońsie I i RO:) Czyli jak zwykle panei bryxx pokazałes zero wiedzy.

Fanklub Daviena
piątek, 7 czerwca 2019, 12:04

Wg Daviena to Amerykanom zawdzięczamy wynalazek rozpalania ognia i koło... I jeszcze nie spotkałem Amerykanina, który nie jest święcie przekonany, że to USA wynalazło komputery i Internet... :)

Bryxx
piątek, 7 czerwca 2019, 15:52

Jak widać on nawet nie czyta postów interkolutora tylko dalej wkleja swoje teksty, nie patrząc że po prostu sie ośmiesza. człowiek mu przytacza fakty daty nazwiska a on swoje. Klapki na oczach

Adam R.
wtorek, 4 czerwca 2019, 14:22

A potem sie okazuje, że Rosja prostą droga osiągnęło to czego amerykańskie korporacje topiąc miliardy nie potrafią zrobić.

Ciekawy
środa, 5 czerwca 2019, 09:57

Tak jak to było w przypadku legendarnych ołówków dla rosyjskich astronautów, którymi w rzeczywistości nie pisali?

Davien
środa, 5 czerwca 2019, 00:30

A niby co takiego Rosja w ten sposób osiagneła?

Fanklub Daviena
piątek, 7 czerwca 2019, 12:10

Jak powiedział główny konstruktor z Martin-Baker: Rosjanie przy pomocy stożkowych odważników na wahliwych ramionach osiągnęli w fotelu katapultowym K-36 lepsze rezultaty niż Zachód przy użyciu tuzinów czujników, żyroskopów, mikroprocesorów i silniczków korekcyjnych... A może tak Davienku porównamy parametry fotela katapultowego z MiG-29A z tymi z naszych F-16Block52? No będę litościwy: porównajmy te z MiG-21Bis z tym z naszych F-16Block52... :)

Davien
sobota, 8 czerwca 2019, 21:05

No popatrz panie funklub, a K-36 uznawany jest za powodujacy najwięcej urazów fotel katapultowy na swiecie. Akurat fotele w naszych F-16 to dekady w przód do rosyjskiego K-36:) Więc jaki sens porównywać nowoczesny fotel z F-16 do antyka z MiG-a:)

gru
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 19:57

Byc moze sprawca tego jest MQ-25

Cineks
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 19:38

A nie prościej byłoby zaadoptowć B-21 do roli tankowca?

Andrettoni
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 17:57

Nie ma czegoś takiego jak niewykrywalny samolot, można tylko zrobić samolot o obniżonej wykrywalności. Dzieje się to kosztem innych jego parametrów - prędkości, manewrowości czy udźwigu. W tym wypadku Amerykanie posunęli się do absurdu, gdyż podstawowy parametr tankowca to właśnie udźwig paliwa. Do tego powiedzcie jak miałby wyglądać taki tankowiec bez użycia radiostacji? Rozumiem, ze F-35 może działać w trybie niewykrywalności nie nawiązując łączności, ale jak ma to zrobić tankowiec nie łącząc się z tankowanymi samolotami? A jak samolot emituje fale radiowe, to przecież jego niewykrywalność nie istnieje. Podobnie jest zresztą z radarem i innymi systemami - im mniej emisji tym samolot trudniej dostrzec - im więcej tym łatwiej. Więc o ile misje uderzeniowe na cele określone w zadaniu są możliwe, to inne misje nie bardzo. Np. aktywne patrolowanie ze skanowaniem przestrzeni za pomocą własnego radaru czy dowodzenie dronami w futurystycznej wizji wymagają emisji , a więc ułatwiają wykrycie samolotu. Niby mogą patrolować w wyłączonym radarem oczekując wskazań celów od innych systemów, ale w takim razie po co w ogóle im radar? Mimo wszystko czasem obniżona wykrywalność jest potrzebna, ale w wypadku tankowców? Duże cele i tak są łatwiejsze do wykrycia, a jeśli jeszcze muszą się komunikować...

wtorek, 4 czerwca 2019, 21:29

Można emitować fale radiowe tak aby były bardzo trudne do wykrycia. Szerokie pasmo, sygnał na poziomie szumów otoczenia

Fanklub Daviena
czwartek, 6 czerwca 2019, 15:49

Nie można: taki radar ma mały zasięg i nie nadaje się do szybkich celów, dlatego myśliwce tego nie stosują. Ponadto od kilkudziesięciu lat, w dobie FFT w czasie rzeczywistym nie nastręcza wykrycie tego ŻADNEGO problemu. Tak działa wi-fi i blue tooth albo GPS - ma ktoś problem z wykrywaniem tego? :)

Davien
piątek, 7 czerwca 2019, 02:54

No popatrz funku a zarówno AN/APG-77v1 jak i APG-81 moga pracowac w trybie LPI i to na maksymalny zasięg Ani wi-fi, działajace najczęsciej w 2,4Ghz, ani Bluetooth, ani tym bardizej GPS tak nie działaja .

Fanklub Daviena
piątek, 7 czerwca 2019, 12:41

Davienku, bajarzu: radary z F-22 i F-35 nie pracują (przynajmniej na zasięgach większych niż bliski - nie mam jak ty dostępu do tajnych danych, ale wątpię by nawet na bliski zasięg to stosowały...) w trybie spread spectrum poniżej poziomu szumów i ich LPI ogranicza się do pseudolosowego frequency hopping, co potrafi każdy radar zaprojektowany przez ostatnie ćwierć wieku. To tylko dla ciebie taka niezwykła "nowość" jak "moving target indicator", którym się tu kiedyś tak zachwycałeś ku uciesze wszystkich czytelników tego forum. Wypisywałeś tu brednie jak to 1000Hz frequency hopping załatwia Rosjan (może we wczesnych latach 80. tak było, ale wątpię), ale weź jakiś nasz miesięcznik militarny z artykułem o Krasuchach i tam masz, że radzą sobie z frequency hopping 1MHz, czyli TYSIĄC razy szybszym niż możliwości radarów w F-22 i F-35 i tego davienku się nigdy nie zmieni: by przyspieszyć FH, wymagane jest skrócenie impulsu. By skrócić impuls wymagane jest podniesienie mocy nadawczej w impulsie, ale wtedy radar jest jak na MiG-31 i waży 1,5t... (i dlatego żaden inny radar na myśliwcach nie ma takich parametrów pod względem przechwytywania szybkich czy odległych celów). A i wtedy radar zawsze będzie wolniejszy od systemów wykrywania i zagłuszania, bo radar musi dodatkowo uwzględnić czas na powrót odbitego echa, czego systemy detekcji i zagłuszania radarów nie muszą, więc zawsze będą szybsze. Oczywiście że systemy wi-fi ani Bluetooth nie działają na takich zasadach jak APG-77 i 81, bo stosują systemy modulacji daleko bardziej zaawansowane niż dostępne w elektronice wojskowej (o wiele lat zacofanej względem cywilnej. To co zademonstrowało Huawei w rozwiązaniach wifi6 przekracza amerykańskie możliwości - za jakieś 2-3 lata może amerykańskie firmy osiągną dzisiejszy poziom Huawei: Chińczycy jak widać "kopiują" wysyłając agentów w... przyszłość, do szpiegowania amerykańskich firm). Jednak te "podszumowe" metody transmisji nie nadają się (matematyka i fizyka na to nie pozwalają, davienku) dla radarów impulsowych na odległościach średnich i większych, bo niska moc oznacza długi impuls a długi impuls oznacza bliską odległość. Matematyki Davienku nie przyskoczysz. Jak ktoś przeskoczy to Rosjanie i Chińczycy z radarami kwantowymi, a USA to dopiero jak podkupią jakiegoś chińskiego czy rosyjskiego naukowca albo znajdą następnego zdrajcę jak Adolf Tołkaczow... USA kształci o połowę mniej inżynierów niż Rosja i z tego jeszcze 2/3 to cudzoziemcy (głównie z Azji) i 9x mniej niż Chiny. USA od 2014 patentuje 4x mniej niż Chiny... :)

dawo
wtorek, 4 czerwca 2019, 09:56

Istnieją laserowe systemy wymiany danych jak choćby te z F-22, choć mają ograniczone możliwości

wtorek, 4 czerwca 2019, 16:10

i są wykrywalne

Davien
środa, 5 czerwca 2019, 00:31

Systemy kierunkowe? No jak znajdziesz się miedzy nadajnikiem a odbiormnikiem:)0

środa, 5 czerwca 2019, 15:59

f-22 w próżni latają?

Davien
czwartek, 6 czerwca 2019, 13:17

A co ma wiązka kierunkowa do latania w prózni to nawet twój prowadzący pewnie nie wie i pluje sobie w brodę:)

piątek, 7 czerwca 2019, 00:14

Znasz podstawy fizyki?

Gts
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 17:52

W pierwszej kolejności potrzeba szybko uzupwłnic braki we flocie myśliwców. Nie da sie wszystkiego załatać F-15X. Stąd przede wszystkim potrzeba wznowienia produkcji zaawansowanych myśliwców.

prawda
środa, 5 czerwca 2019, 10:26

nie zostanie wznowiona produkcja f-22 bo to po prostu nie opłacalne to jest lepiej kupić myśliwce generacji 4+ np F-15EX lub 4 generacji F/A-18E/F ew pracować nad nowym myśliwcem generacji 5 lub 5+

Davien
środa, 5 czerwca 2019, 15:55

F-15X to chca akurat wyłacznie politycy, USAF broni sie rękami i nogami, a wznowienie F-22 istotbnie jest niopłacalne ,w 2030r mają wchodzic maszyny z programów 6 gen.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 22:38

USAF się broni czy generałowie z USAF, którzy mają na emeryturze obiecane stanowiska "konsultantów" u Lockheed Martina? :)

Clash
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 17:10

Nasze problemy przy ich problemach... to problemy jaskińowców.... inny świat.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 16:38

23 bln USD zadłużenie, w tym 5 bln USD krótkoterminowego, do spłaty w ciągu 3 lat, przy 4 bln USD dochodów budżetowych i 5 bln USD budżecie, co oznacza, że kolejny bilion trzeba pożyczyć, robią swoje. A z powodu wojny handlowej Chiny tym razem nie pożyczą. UE, Japonia, Korea itp. też mogą nie pożyczyć, bo Trampek rozpętał wojnę handlową równocześnie na wszystkich frontach, nawet z Meksykiem i cały świat ma dość USA.

Marek
wtorek, 4 czerwca 2019, 21:45

Rozczaruje cię. Niemal 80% długu rzadu pochodzi od osób i instytucji publicznych a nie od rządów innych krajów. Fundusze emerytalne i inwestycyjne w coś musza inwestować, a jakoś dziwnie w rosyjskie obligacje nie chcą. Po drugie za prezydentury Trumpa akurat deficyt zbytnio nie rośnie. Drastycznie rósł za Obamy. Po trzecie właśnie o to chodzi żeby Chiny kupowały mniej amerykańskich papierów a więcej amerykańskich produktów.

skąd się biorą fakenewsy?
wtorek, 4 czerwca 2019, 13:44

Ale wiesz że piszesz o gospodarce tak wielkiej i tak innowacyjnej, że twoja Rosja to przy niej bantustan z trzeciego światła? Że te zadłużenie to w dużej mierze dług wewnętrzny który tak samo zagraża gospodarce jak OFE zagrażały polskiej czyli wcale choć nominalnie sięgał 100% budżetu kraju? Polityka USA może się podobać lub nie, ale to nie oni a Moskwa wspiera terroryzm i krwawych dyktatorów, szczuje jednych przeciw drugim i napada na sąsiadów. Twoje marzenia o upadku Zachodu skończą się tak samo jak anschluss Krymu

Mikroszkop
czwartek, 6 czerwca 2019, 01:06

Ta innowacyjność to już przeszłość. W USA kształci się za mało kadry inżynierskiej.

środa, 5 czerwca 2019, 10:01

Rosjanie o tym wiedzą, tylko ich mentalność nie pozwala zrozumieć tego, co wiedzą.

Ror
wtorek, 4 czerwca 2019, 09:49

A to nie jest tak, że wydatki USA na zbrojenie rosną, więc komentarz bez sensu?

Wydział II
wtorek, 4 czerwca 2019, 09:18

I po co to piszesz, skoro i bez tego wiemy jakie są pobożne rosyjskie życzenia?

proste
wtorek, 4 czerwca 2019, 08:51

ale Amerykanie mają drukarnie dolarów

Mikroszkop
wtorek, 4 czerwca 2019, 23:48

Amerykańskie dolary drukuje prywatny bank a rząd USA dostaje je w formie pożyczki. Trzeba bardzo ładnie prosić a potem płacić odsetki od każdego dolara w obiegu. Obecnie to jest jakieś 2/3 wydatków na wojsko rocznie.

Fanklub Daviena
wtorek, 4 czerwca 2019, 18:42

Nie przydadzą się jak z powodu sankcji gospodarczych USA sprawi, że świat przestanie się rozliczać w USD, co dzieje się już na naszych oczach.

Davien
środa, 5 czerwca 2019, 00:32

A niby gdzie, bo nawet twoja Rosja dalej sie w dolarach musi rozliczać:)

Fanklub Daviena
piątek, 7 czerwca 2019, 12:46

To ile wynoszą tegoroczne rezerwy dolarowe Rosji?

Bryxx
wtorek, 4 czerwca 2019, 16:18

ZSRR upadł nie dlatego ze przegrał militarnie , tylko wojna w Afganistanie oraz (specjalnie do tego stworzony) Amerykanski projekt Gwiezdnych Wojen(chcąc nie chcąc ZSRR musiał wydwac kase na przeciwdziałanie) załatwił ZSRR i całe EWG -Układ Warszawski finansowo.

Davien
środa, 5 czerwca 2019, 00:33

ZSRS nie przegrał militarnie bo nie było wojny, natomaist zawalił się przez niewydolna gospodarkę i próby dogonienia USA w zbrojeniach.

Bryxx
środa, 5 czerwca 2019, 16:05

Tłumaczysz to co ja napisałem na jakis inny szyfr czy co? Bo nie rozumiem o co Ci chodzi? Jakbyś nie zrozumiał sensu mojego posta to Ci wyłożę jasno - że każdy jak przeinwestuje to może zbankrutować. Nawet jak zajmuje sie napadaniem i okradaniem innych.

Davien
czwartek, 6 czerwca 2019, 13:19

Panie bryxx własnie Rosja napadała i okradala innych a zawaliła sie przez totalnie niewydolną sterowana centralnie gospodarkę. Gwiezdne Wojny Reagana były juz tylko gwozdziem do trumny.

Bryxx
piątek, 7 czerwca 2019, 00:21

Amerykanie to wprowadzają demokrację na całym świecie, bezinteresownie. W jakim to kraju ludzie w rezerwatach nadal żyją? RPA? Oj zapomniałem tam już nie. Jak sie przeinwestuje to można zbankrutować, dotyczy to wszystkich.

Davien
piątek, 7 czerwca 2019, 12:18

Wow a ci Indianie w "rezerwatach" maja lepiej od przeciętnych Rosjan w Moskwie, nie mówiac juz o reszcie:)) Czyli jak zwykle panei bryxx, zero wiedzy i robienie z siebie ... pokazałes:)

Bryxx
piątek, 7 czerwca 2019, 15:58

Byłeś? Widziałeś?Bo ja tak. Nie opowiadaj bajek. Zapłacili tym Indianom za ziemię jaka im zabrali i mieli za nia zapłacić? Dlaczego każdy Indianim chcacy opuscic rezerwat musi się zrzec swych roszczeń wobec rządu? Na tym polega demokracjia i prawa człowieka? Co ostatnio zrobili z prawem własności indian gdy koncerrn budował rurociąg, przez teren cmentarzyska między innymi.

Michnik
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 15:24

Wychodzi na to, że zaawansowana technologicznie broń jest dobra na czasy pokoju, a w czasach konfliktów i ciągłych zagrożeń lepiej korzystać ze sprawdzonej, prostej i tańszej broni.

Adam S.
wtorek, 4 czerwca 2019, 11:57

Albo czas pokoju to dobry czas na eksperymenty i opracowywanie nowych technologii, natomiast w czasie konfliktu trzeba zebrać owoce dotychczasowych badań i trzaskać masową i tanią produkcję.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama