Reklama

Tajna wojna amerykańskich okrętów podwodnych typu Seawolf

26 listopada 2019, 09:36
Zdj Jolly Carter  wrzesień 17
Flaga Jolly Roger wywieszona na kiosku w czasie powrotu okrętu podwodnego USS „Jimmy Carter” do swojej macierzystej bazy Kitsap-Bangor 11 września 2017 r. Fot. M. Smith/U.S. Navy

Od dwóch lat amerykańskie media próbują wyjaśnić, dlaczego okręt podwodny typu Seawolf USS „Jimmy Careter” wywieszał dwukrotnie, w czasie powrotu do bazy Kitsap-Bangor w 2017 r. flagę „Jolly Roger”, a więc znak sygnalizujący wykonanie faktycznej misji bojowej.

Działania amerykańskich okrętów podwodnych były i są w Stanach Zjednoczonych objęte wielką tajemnicą. Są to bowiem jednostki przeznaczone do tego, by się głęboko zanurzyć i działać w całkowitej tajemnicy. Wiadomo więc jedynie, że poszczególne, amerykańskie okręty wychodzą na morze i z niego wracają. Informacje natomiast co się dzieje w międzyczasie należą do rzadkości.

Sytuacja się zmieniła w 2017 r., gdy dociekliwi dziennikarze zauważyli na kiosku wracającego z patrolu okrętu podwodnego  USS „Jimmy Carter” nie tylko banderę amerykańską, ale również piracką flagę Jolly Roger z kilkoma dziwnymi oznaczeniami. Sprawa nie była wcale błaha, ponieważ znak ten od I wojny światowej wywieszają tylko te okręty podwodne, które odniosły sukces w bezpośredniej walce, topiąc jakieś jednostki pływające, stawiając miny lub dokonując abordażu.

image
Flaga Jolly Roger wywieszona na kiosku w czasie powrotu okrętu podwodnego USS „Jimmy Carter” do swojej macierzystej bazy Kitsap-Bangor 10 kwietnia 2017 r. Fot. M. Smith/US Navy

Zwyczaj ten został wprowadzony po raz pierwszy na brytyjskich okrętach podwodnych, w odpowiedzi na złośliwe uwagi ówczesnego, Pierwszego Lorda Morskiego admirała Arthura Wilsona. Określił on podwodników jako „podstępnych, działających nie fair i cholernie nie-angielskich!” (underhanded, unfair and damned un-English!). Same okręty podwodne nazwał „piratami” i w rewanżu dowódcy takich jednostek zaczęli wywieszać znaki wcześniej rzeczywiście wykorzystywane przez piratów (jako pierwszy był HMS „E-9” pod dowództwem kmdr ppor. Maxa Hortona).

Brytyjczycy dodawali jednak na tej fladze specjalne oznaczenia, które od razu wyjaśniały, jaki sukces odniosła dana załoga w działaniach bojowych. Swoje znaki miały więc zatopione statki, okręty, małe jednostki pływające, akcje abordażowe, jednostki zniszczenie ogniem armat lub podłożonym ładunkiem wybuchowym, operacje dywersyjno-szpiegowskie (sztylet) oraz akcje poszukiwawczo-ratownicze (koło ratunkowe). Po II wojnie światowej brytyjscy podwodnicy kontynuowali tą tradycję podnosząc m.in. Jolly Roger na atomowym okręcie podwodnym HMS „Conqueror”, który w czasie Wojny o Falklandy w 1982 r. zatopił argentyński krążownik „General Belgrano”. Już w najnowszych czasach brytyjskie „znaki pirackie” dostawały oznaczenia liczby wystrzelonych spod wody rakiet Tomahawk na cele w Libii, Iraku i Syrii oraz oznaczenia operacji specjalnych.

image
Jolly Roger brytyjskiego okrętu podwodnego HMS „Utmost” z 1942 roku (tuż przed zatopieniem bombami głębinowymi) z rzadko spotykanym jednym znakiem oznaczającym akcję poszukiwawczo – ratowniczą na morzu oraz ośmioma oznaczającymi tajne działania szpiegowskie „cloak and dagger”.  Fot. Wikipedia

Piracką flagę na USS „Jimmy Carter” wywieszono jednak w czasie pokoju i dodatkowo, gdy nie prowadzono żadnych, antyterrorystycznych działań odwetowych (związanych np. z wystrzeleniem pocisków manewrujących). Dodatkowo, nie rozpoznano symbolu misji umieszczonego przez amerykańskich podwodników na fladze.

Charakteru wykonywanych przez ten okręt zadań nie ustalono definitywnie również po mechanicznych uszkodzeniach tej jednostki w 2015 roku oraz wyróżnieniu Presidential Unit Citation nadanym jej w 2012 r. Tymczasem jest to przecież najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowo przyznawane w Stanach Zjednoczonych jednostkom wojskowym i okrętom za wyjątkowy heroizm w walce z uzbrojonym przeciwnikiem.

Dodatkowo ta „wyjątkowość” w wykonywaniu zadania bojowego musi się wyróżniać od tego, w jaki sposób działały inne okręty podczas takiej samej operacji. Na USS „Jimmy Carter” musiało wiec wydarzyć się coś zupełnie niespotykanego, tak jak np. w 1967 roku na okręcie USS „Liberty”. Jednostka ta otrzymała wyróżnienie Presidential Unit Citation za heroizm załogi ratującej okręt zaatakowany przez siły izraelskie pomimo: ciężkich uszkodzeń, 34 zabitych oraz 174 rannych na pokładzie.

image
Podniesienie bandery na okręcie podwodnym USS „Jimmy Carter” 19 lutego 2005 r. Fot. G.Trian/US Navy

Uzasadnienie przyznania odznaczenia dla USS „Jimmy Carter” zostało oczywiście utajnione, podobnie zresztą jak wcześniej innego okrętu podwodnego do działań specjalnych USS „Parche” typu Strugeon. Jednostka ta została zresztą w ten sam sposób wyróżniona dziewięć razy (w tym ostatni raz tuż przed wycofaniem w 2004 r.). Od tego czasu żaden inny okręt nie otrzymał Presidential Unit Citation – do 2012 r.

Posmaku sensacji nadawał sam fakt, że w przypadku USS „Jimmy Carter” chodziło o jeden z trzech istniejących okrętów podwodnych typu Seawolf (o wyporności podwodnej 12139 ton), które są uważane za najtajniejsze w swojej klasie i z założenia mają być przeznaczane do najbardziej sekretnych i najtrudniejszych misji. Ze względu na swoje unikatowe właściwości jeżeli chodzi o możliwości bojowe, głębokość zanurzania (poniżej 500 m) oraz zminimalizowanie pól fizycznych często uważa się je za jednostki myśliwskie, specjalnie predysponowane do „polowań” na inne okręty podwodne. Były jednak tak drogie (około 6 miliardów dolarów za sztukę), że z planowanych 29 jednostek ostatecznie wprowadzono do linii tylko trzy.

Dodatkowo USS „Jimmy Carter” jest dłuższy o około 30,5 m od swoich dwóch starszych odpowiedników (138 m w porównaniu do 107,5 m). Oznacza to, że w środku kadłuba wmontowano dodatkową sekcję kadłuba ważącą 2500 ton (Multi-Mission Platform) z czymś, co prawdopodobnie zwiększyło zakres zadań wykonywanych przez ten okręt – i to tych najbardziej tajnych. Przypuszcza się, że „tym czymś” jest specjalny dok do wypuszczania różnego rodzaju autonomicznych i sterowanych pojazdów podwodnych oraz dla komandosów i nurków głębinowych. Jest to wiec jednostka idealna do prowadzenia operacji szpiegowskich (podsłuchiwanie podmorskich linii komunikacyjnych), wydobywczych (wyciąganie szczątków rakiet z poligonów rakietowych) oraz sabotażowych. I być może to właśnie dlatego USS „Jimmy Carter” jest określany często jako największy i najbardziej niewidzialny szpieg Pentagonu.

Pomagają w tych działaniach dwa niezależne moduły napędowe umieszczone na dziobie i rufie, które ułatwiają utrzymywanie określonej pozycji pod wodą i poruszanie się na bardzo niebezpiecznych akwenach. Zupełnie nowy jest też system łączności z nowej generacji masztem komunikacyjnym. 

Kiedy we wrześniu 2017 r. okręt podwodny USS „Jimmy Carter” został sfotografowany z flagą Jolly Roger podczas powrotu do baz Kitsap-Bangor koło Seattle w stanie Waszyngton, zaczęło się prawdziwe, dziennikarskie dochodzenie. Uznano, że znak ten powieszono po uzyskaniu jakiegoś zwycięstwa i za cel wzięto siebie wyjaśnienie – jakiego. Dochodzenie trwa już ponad dwa lata i nadal nie udało się określić, w jakiej „tajnej wojnie” brał lub bierze udział USS „Jimmy Carter”.

image
Amerykański okręt podwodnego USS „Jimmy Carter” wpływający do bazy Kitsap-Bangor 11 września 2017 r. Fot. M. Smith/US Navy

Wiadomo jednak, że jednostka ta uczestniczyła w niej wielokrotnie. To właśnie za jedną z takich akcji w 2012 roku została ona nagrodzono odznaczeniem Presidential Unit Citation. Ale i później okręt był bardzo intensywnie wykorzystywany, Amerykańskie media zwróciły uwagę szczególnie na trzy przypadki. Poza dwukrotnie zauważonym znakiem Jolly Roger zwrócono również uwagę na „standardowy” początkowo rejs, który zaczął się wyjściem z bazy Kitsap-Bangor 20 stycznia 2013 r. Jednak już niecałe dwa miesiące później odnotowano wejście tej jednostki do portu Pearl Harbour na Hawajach, gdzie trzeba było dokonać napraw uszkodzeń mechanicznych - dziwnych i oczywiście okrytych tajemnicą.

Praktycznie nic nie wiadomo o wykonywanym w tym czasie zadaniu, które nieoficjalnie sklasyfikowany jako „Misja 7”. Jedynie portal „War Is Boring” uzyskał od Pentagonu kilka dokumentów wykorzystując ustawy o dostępie do informacji. Przyznano się jednak w nich jedynie, że operacja przebiegała w „przy niesprzyjających i wyjątkowo stresujących warunkach bez zewnętrznego wsparcia”. Dodatkowo opisano, że okręt „z powodzeniem wykonał niezwykle wymagające i żmudne niezależne operacje podwodne o zasadniczym znaczeniu dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych”.

Szczegółów operacji nie można też znaleźć w raportach przekazywanych obowiązkowo co roku przez wszystkie okręty, eskadry lotnicze i jednostki lądowe na lądzie do dowództwa Historii i Dziedzictwa Marynarki Wojennej w Waszyngtonie (Naval History and Heritage Command). W przypadku okrętów podwodnych typu Seawolf, a szczególnie jeżeli chodzi o USS „Jimmy Carter”, informacje są bardzo skąpe. Charakterystyczna dla tego okrętu jest również stosunkowo mała liczba zdjęć, jak również zaciemnianie na fotografiach twarzy niektórych osób biorących udział w oficjalnych uroczystościach.

image
Szczotka (Clean swwp) montowana na maszcie symbolizuje wykonanie przez okręty jakiegoś ważnego zadania. Na polskich kutrach rakietowych było to np. udane wystrzelenie rakiet. Fot. D. Williams/US Navy

Jest jednak prawie pewne, że USS „Jimmy Carter” wykonuje podobne operacje jak w czasach Zimnej Wojny okręt podwodny USS „Parche” typu Strugeon. To właśnie on zasłynął z podłączania się do tajnych, radzieckich kabli łączności na dnie Morza Ochockiego w latach 1978 i 1979. Po liczbie odznaczeń przyznanych załodze USS „Parche” wiadomo jednak, że takich operacji było o wiele więcej i to na tak niebezpiecznych akwenach jak Morze Barentsa.

Wbrew pozorom teraz takich niebezpiecznych miejsc działań jest o wiele więcej. Nie chodzi już bowiem tylko o Rosję i jej flotę, ale również o Koreę Północną i Chiny. W pierwszym przypadku Amerykanie mogą próbować przechwycić rakiety, które Koreańczycy cały czas strzelają w ramach testów w kierunku Japonii. Odnalezienie szczątków tych pocisków dałoby dowód na temat rzeczywistych możliwości północnokoreańskiego reżimu.

Bardziej niebezpiecznie jest w pobliżu Chin. Amerykanie pilnie potrzebują np. sprawdzać sposób prowadzenia prac na sztucznych wyspach budowanych przez Chińczyków na Morzu Południowochińskim. Konieczne jest także rozpoznanie sygnatury najnowszych chińskich okrętów podwodnych, które według propagandy Pekinu zaczynają podobno dorównywać amerykańskim jednostkom typu Los Angeles. Wszystkie te działania mogą być prowadzone własnymi sensorami (poprzez obserwację optyczną lub nasłuch elektroniczny), sensorami umieszczanymi na dnie (boje hydroakustyczne, urządzenia nasłuchowe) oraz poprzez wysłanie sił specjalnych.

image
Polski okręt podwodny ORP „Sokół” z flagą Jolly Roger – zdjęcie z czasów II wojny światowej. Fot. Wikipedia

Jest to związane często z działaniem na wodach płytkich, trudnych nawigacyjnie ze względu przede wszystkim na przeszkody podwodne oraz o dużym natężeniu ruchu. Stąd być może właśnie pochodzą uszkodzenia, jakie naprawiano w 2013 r. w Pearl Harbor. Amerykańskie media są dodatkowo też prawie pewne, że to USS „Jimmy Carter” wystrzelił drony, które miały odszukać stanowiska artylerii Północnej Korei ostrzeliwujących jedną z południowokoreańskich wysp w listopadzie 2010 roku.

Samo nadanie w 2012 roku USS „Jimmy Carter” odznaczeniem Presidential Unit Citation wbrew temu co przypuszczają amerykańscy dziennikarze może wcale nie być związane z działaniami dywersyjno-szpiegowskimi, ale z typowym dla okrętów podwodnych tropieniem się nawzajem wg. zasady „kto kogo pierwszy wykryje”. Dokładnie w tym samym czasie (12 września 2011 r.) swoje próby morskie przed wprowadzeniem do służby rozpoczął bowiem pierwszy, prototypowy, uderzeniowy okręt podwodny rosyjskiej marynarki wojennej „Siewierodwińsk” (projekty 885 typu „Jasień”). Okręt ten wszedł ostatecznie do służby 30 grudnia 2013 r. i być może amerykańscy podwodnicy mieli już wtedy w pełni zgrane jego sygnatury akustyczne.

W tym samym czasie swoje próby morskie miały też dwa jeszcze ważniejsze, atomowe rosyjskie okręty podwodne - wyposażone w rakiety balistyczne, pierwsze jednostki projektu 955 typu „Boriej”: „Jurij Dołgorukij” i „Alieksandr Newskij”. Oba te okręty wprowadzono do służby kolejno 10 stycznia 2013 r. i 23 grudnia 2013 r. I być może to właśnie na nie „elektronicznie” polował USS „Jimmy Carter”.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 113
Reklama
Fanklub Daviena
niedziela, 1 grudnia 2019, 16:49

A spawać kadłuby Virginii USA już się nauczyło czy dalej załoga ma strach w oczach przy każdym zanurzeniu? :)

Davien
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 17:05

Funku alez naprawde o rosyjskich pływających trumnach szumnie nazywanych okretami podwodnimi nie musisz pisac, to doskonale wiadomo:) A Virginie zadnych problemów nie maja.

chateaux
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 00:31

A kiedyś miała? Do tej pory po 2 wojnie światowej zatoneły w sumie 3 amerykanskie okrety podwodne, w tym 2 z napędem jądrowym. Rosyjskich kilkanaście. Niektóre nawet trzykrotnie. Którzy marynarze mają wiecej powodów do obaw?

zamek
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 22:58

W okresie po II Wojnie Światowej US Navy utraciła 4 okręty podwodne: Cochino (SS-345), Stickleback (SS-415) , Thresher (SSN-593) i Scorpion (SSN-589). W związku z powyższym proponuję najpierw zdobywać informacje, następnie je weryfikować, a dopiero na końcu publikować. Zapamiętaj sobie, że propagandowe slogany nie są w stanie zastąpić merytorycznych faktów.

Davien
czwartek, 5 grudnia 2019, 16:07

No popatrz ale zarówno Cochino jak i Sticleback to OP klasy Balao wojennej produkcji a nie SSN-y wiec nparawdę twoje próby zaciemniania faktów nie działaja:) Jakby liczyc rosyjskei okrety konwencjonalne co od 1945r poszły na dno to .... Czyli jak zwykle zrobiłes z siebie...

GB
wtorek, 3 grudnia 2019, 10:21

Ale jakie to ma znaczenie? Ostatni atomowy okręt podwodny USN został utracony w 1968 roku. A ostatni pożar na rosyjskim atomowym okręcie podwodnym, skutkujący śmiercią 14 marynarzy (na bodajże 18 całej załogi) i zalaniem całego okrętu przez co może okazać się że jego remont będzie nieopłacalny, miał miejsce w tym roku.

zamek
piątek, 6 grudnia 2019, 23:38

Dla rzetelności informacji ma to znaczenie i to nawet zasadnicze. Jeżeli omawiamy konkretne zagadnienie, to powinniśmy podawać sprawdzone informacje. Ponadto ich wybiórcze podawanie może świadczyć o braku obiektywizmu lub/i wskazywać na stosowanie technik socjotechnicznych. Jednak w odniesieniu co do niektórych komentatorów, to już nawet nie dziwi. Próby przeinaczania faktów przez jednego z nich, to już najdelikatniej ujmując są żałosne...

John
niedziela, 1 grudnia 2019, 11:47

Pozahoryzontalny radar Kontener rozpoczął dziś pracę w pełni operacyjnym trybie. Jest to istotny element sieci EW, który ma za zadanie wykrywać samoloty oraz pociski manewrujące wroga. Radar pokrywa swym zasięgiem prawie całą Europę.

Davien
czwartek, 5 grudnia 2019, 16:10

Panie john, radar OTH Container jest radarem słuzacym do wykrywania pocisków balistycznych wiec żadnych manewrujacych nie wykryje. ma zasięg do 3000km czyli znacznie mniejszy od zachodnich radaró tego typu, które do tego nie musza byc stacjonarne jak np AN/TPY-2

antyDavien
sobota, 30 listopada 2019, 21:58

Jak już mówimy o tajnej wojnie to może przytoczymy tu informacje z drugiej strony tego kija (kij ma dwa końce): "W 2015 r. do składu rosyjskiej marynarki wojennej przyjęto statek badawczy projektu 22010 „Bursztyn”, który jest ze szczególną uwagą monitorowany przez marynarkę wojenną USA, która twierdzi, że nie jest to zwykły statek naukowy, ale zaawansowana technologicznie platforma zwiadu głębinowego, zdolna do podłączenia się do kabli komunikacyjnych i ściągać z nich poufne informacje. Tym bardziej że stałe obszary jego badań z jakiegoś powodu leżą w obszarach, w których biegną transoceaniczne kable komunikacyjne. W swojej pierwszej wędrówce „Bursztyn” zrewidował wschodnie wybrzeże USA i Kanady, przepływając stosunkowo blisko baz strategicznych atomowych okrętów podwodnych i wielokrotnie przekraczając trajektorię kabli podwodnej komunikacji z Europą. Rezultatem było opanowanie i wykorzystanie w interesie Rosji sekretnej informacji o wypłynięciu okrętu podwodnego SSBN-742 Wyoming (klasy Ohio) z pociskami balistycznymi na pokładzie, dane jego marszruty z dokładnym czasem podróży z punktami pośrednimi, a także punktem docelowym - bazie marynarki wojennej w Szkocji. Publikacja tych danych wywołała wówczas panikę w sztabie marynarki wojennej USA."

GB
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 11:01

Bzdury. Jednostkę nawodną doskonale widać na radarach, więc była śledzona. Gdyby tylko choć przez chwile kurs takiego okrętu pokrywał się z kursem amerykańskiego boomera to ten odszedłby i tyle by go rosyjski okręt widział.

robo
niedziela, 1 grudnia 2019, 20:27

dlaczego nie chcesz ujawnić "wiarygodnego źródła" tej informacji?

obor
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 11:24

"wiarygodne" tzn. jakie?, jak myślisz przecież żadne zachodnie źródło ujawnić tego nie mogło .... a każde źródło rosyjskie zostanie uznane z niewiarygodne bo to rosyjskie .... ujawnili to Rosjanie bo tylko oni mogli to zrobić ...

GB
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 13:02

Rosjanie nie takie rzeczy potrafią zrobić na animacjach.

FR
wtorek, 3 grudnia 2019, 11:28

Amerykanie nie takie rzeczy potrafią zrobić w studiach filmowych.

GB
wtorek, 3 grudnia 2019, 13:09

Pewnie tak. A rosyjska flota daje piękne scenariusze o katastrofach swoich AOP do tych filmów.

FR
piątek, 6 grudnia 2019, 23:32

Na pewno tak. Zderzenia okrętów wojennych US Navy (vide - USS John S. McCain i USS Fitzgerald), to przecież doskonały scenariusz do filmów i to niekoniecznie wojennych.

www
piątek, 29 listopada 2019, 14:40

Huti właśnie zestrzelili saudyjskiego AH-64.

www
sobota, 30 listopada 2019, 15:50

aktualizacja, zestrzelili go starą rosyjską Osą, taki nowoczesny co to potrafi się przed złomem z lat 60-tych obronić

ciekawostka
sobota, 30 listopada 2019, 22:06

Parę lat temu były w Polsce manewry, ćwiczyła m.in amerykańska „kawaleria powietrzna” na Black Hawk'ach ze wsparciem Apache. Polacy robili za nieprzyjaciela, w tym bateria Os. Zestrzeliła ona Amerykanom (symulatorami laserowymi oczywiście, uwzględniającymi prawdopodobieństwo trafienia w zależności od wartości instrukcyjnych i zakłóceń) cały desant w sile kompanii zanim zdążył się wyładować, tracąc jedną Osę… Rosjanie już nie mają Os, mają Tory i Pancyry ....

chateaux
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 00:34

Ato ja o innej ciekawostce. W 1999 roku nad Serbią NATO wykonało 30.000 samolotolotów. Serbowie wystrzelili do nich ponad 700 pocisków SAM. Udało im sie zestrzelic 2 samoloty NATO, strzelając czasem nawet po 17 pocisków do jednego celu.

zamek
wtorek, 3 grudnia 2019, 20:43

A to ja wspomnę jeszcze o innych agresjach zbrojnych dokonanych przez USA. Operacja Rolling Thunder (Dudniący Grom) – kryptonim kampanii powietrznej nad Wietnamem Północnym podczas wojny wietnamskiej, toczonej przez lotnictwo Stanów Zjednoczonych i Wietnamu Południowego, od 2 marca 1965 do 31 października 1968. Podczas masowych nalotów zrzucono 864 tys. ton bomb na terytorium Wietnamu Północnego, i łącznie 1,6 mln ton bomb na terytorium całego Wietnamu (Północnego i Południowego), więcej niż całkowity tonaż bomb zrzucony przez lotnictwo amerykańskie podczas II wojny światowej (1,5 mln ton). Amerykanie stracili podczas kampanii ponad 1200 samolotów (750 z USAF i 470 z US Navy), w tym 919 bezpośrednio w wyniku operacji nad Wietnamem Północnym. Większość tych strat była spowodowana przez artylerię przeciwlotniczą, chociaż w końcowym okresie coraz większe straty powodowały rakiety przeciwlotnicze i myśliwce.

Davien
czwartek, 5 grudnia 2019, 16:13

Panie zamek, przypominam ze to Wietnam Północny napadł na Południowy przy wsparciu ZSRS wiec całkiem słusznie ze USA wspierając sojuszników bombardowało komunistów pchających sie gdzie nie powinni. Może tak jeszcze poszukasz inspiraci do swoich manipulacji w napaści KRLD na Koree Południowa tez z wsparciem ZSRS i Chin?

GB
środa, 4 grudnia 2019, 10:00

I co w związku z tym? Po co sięgać tak daleko? W kilku dniowej wojnie w Gruzji w 2008 roku lotnictwo rosyjskie wykonało kilkadziesiąt lotów bojowych tracąc w zależności od źródeł od kilku do kilkunastu samolotów i śmigłowiec, w tym bombowiec Tu-22M3. Normalnie masakra rosyjskiego lotnictwa.

zamek
piątek, 6 grudnia 2019, 23:28

Po pierwsze – należy przynajmniej spróbować obiektywnie oceniać wydarzenia, a nie ograniczać się do wyświechtanych chwytów socjotechnicznych. Po drugie – zapamiętaj sobie, że propagandowe slogany nie są w stanie zastąpić merytorycznych faktów. Wracając do meritum można stwierdzić, że straty lotnictwa amerykańskiego w czasie Wojny Wietnamskiej były więcej niż znaczące dla Pentagonu, a wręcz przerażające dla opinii publicznej w USA. Pozwolę sobie pokrótce odnieść się do wojny w Osetii Południowej w 2008 roku. Według oficjalnych danych Ministerstwa Obrony FR w czasie tego konfliktu zbrojnego 4 strącone samoloty bojowe: szturmowe 3 Su-25 oraz 1 rozpoznawczy Tu-22MR. Według czasopisma Moscow Defence Brief straty rosyjskiego lotnictwa wyniosły 6 samolotów bojowych: 3 szturmowe Su-25, 2 bombowce frontowe Su-24 oraz 1 rozpoznawczy Tu-22MR. Według strony gruzińskiej Rosja straciła 21 statków powietrznych, na co nie przedstawiono żadnych danych szczegółowych. W związku z tym pozwolę sobie zwrócić uwagę w kwestii właściwego rozróżniania samolotów wojskowych: Tu-22M3 - to samolot bombowy średniego zasięgu, natomiast Tu-22MR - to samolot rozpoznawczy.

biały
sobota, 30 listopada 2019, 22:02

no i co w związku z tym , slepa kura potrafi znaleźć ziarno , z łuku sprzed setek lat też da sie trafić śmigłowiec jak podleci wystarczająco blisko , śmigłowiec po prostu musiał być blisko a pocisk mógł nie tyle trafić w śmigłowiec po zagłuszeniu naprowadzania co po prostu zderzyć się z śmigłowcem na ślepo zawsze sie może zdarzyć

czarny
niedziela, 1 grudnia 2019, 11:45

"z łuku sprzed setek lat też da sie trafić śmigłowiec" - śmigłowiec tak ale nie AH-64, ten jest przecież jak F-35 niezwyciężony dla technologii z lat 60-tych XX wieku ...

Obserwator
czwartek, 28 listopada 2019, 22:20

Warto jeszcze wspomnieć o innym przykładzie tajnej wojny toczonej w morskich głębinach. W dniu 20 marca 1993 r. USS Grayling (SSN-646), amerykański okręt podwodny typu Sturgeon zderzył się z rosyjskim okrętem podwodnym K-407 Nowomoskowsk, klasy 667BDRM Delfin (NATO - Delta Delta IV) . Incydent miał miejsce na Morzu Barentsa na północ od Murmańska. W wyniku kolizji obie jednostki doznały relatywnie niewielkich uszkodzeń. Jako ciekawostkę można podać, że w dniu 7 lipca 1998 roku z okrętu K-407 wystrzelono rakietę nośną Sztil (R-29RM) z dwoma niemieckimi satelitami Tubsat-N i Tubsat-N1. Był oto pierwsze wykorzystanie okrętu podwodnego do umieszczenia komercyjnego ładunku w przestrzeni kosmicznej...

GB
piątek, 29 listopada 2019, 10:47

Ten przypadek pokazuje, że nawet stare amerykańskie SSN (bo USS Grayling należał do typu Sturgeon - wejście do służby pierwszego okrętu z serii w 1967 roku) nie miały problemów aby śledzić radzieckie SSBN i to jednego z najnowszych typów (najnowsze typy ówczesnych radzieckich SSBN to właśnie DeltyIV i Tajfuny).

Obserwator
sobota, 30 listopada 2019, 13:11

Sturgeon (637 class) - to typ amerykańskich wielozadaniowych okrętów podwodnych o napędzie atomowym, (SSN) Submersible Ship Nuclear. Jednostki tego typu przeznaczone były do prowadzenia walki podwodnej, a więc do zwalczania okrętów podwodnych. Stąd określane również były jako tzw. myśliwskie okręty podwodne. Delta IV (667BDRM) - to typ rosyjskich okrętów podwodnych, według klasyfikacji NATO - SSBN (Ship Subermisle Balliistic Nuclear), czyli nosiciele pocisków balistycznych. W związku z powyższym amerykański USS Grayling (SSN-646) w pewnym sensie polował na rosyjskiego K-407 Nowomoskowsk. Dlatego opisane zdarzenie można uznać za militarną porażkę US Navy, że o stratach wizerunkowych oraz konsekwencjach politycznych nie wspomnę...

Davien
niedziela, 1 grudnia 2019, 00:47

Doprawdy? Panie Obserwator, sam fakt ze stary SSN był w stanie wykryć i sledzić najnowsza wtedy Delte IV to totalna kompromitacja rosyjskiej marynarki wojennej, której jeden z najnowszych okretów rakietowych został wykryty przez starego SSN-a:)

Obserwator
niedziela, 1 grudnia 2019, 22:20

Panie Davien proponuję wykonać proste działanie matematyczne, które wyjaśni poruszoną kwestię. Opisane zdarzenie miało miejsce w 1993 roku, a wejście do służby USS Grayling w 1969 roku. W związku z powyższym określenie "stary" z pewnością nie odpowiada stanowi faktycznymemu. Natomiast nieudolne śledzenie przez amerykański tzw. okręt myśliwski (SSN) rosyjskiego tzw. boomera (SSBN), to raczej trudno uznać za sukces. :)

Davien
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 17:09

Panie obserwator ponad 20-sto letni SSN wykonany w technologii lat 60-tych w latach 90-tych jest stary. Natomiast sam fakt ze Śturgeon wykrył i sledził dłuzszy czas Delte pokazuja totalna kompromitacje WMF:)

GB
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 10:18

I co ci wyszło z tego działania? 1993-1969 24 Tyle lat miał USS Grayling. Zaś dla rosyjskiego K-407 Nowosmokwska: wszedł do służby w 1990 roku, czyli w 1993 miał zaledwie 3 lata. Czyli USS Grayling był już stary, K-407 nowy. Zaś śledzenie było udane, gdyż należy sądzić iż trwało od wyjścia rosyjskiego boomera z jego bazy.

anda
piątek, 29 listopada 2019, 12:56

Jakby nie miały to by wypadków nie było, a tak musiał bardzo blisko podpłynąć, żeby radzieckiego namierzyć. Zresztą nie był to pojedynczy wypadek : Gibraltar / zresztą najgłośniejszy medialnie / gdzie obydwa okręty musiały się wynurzyć, Hawaje gdzie amerykanowi nos obcięto i pewno dużo więcej ale opinia publiczna się o tym nie dowiedziała. Trwało to do czasu dopóki jedna i druga strona nie zakazała takich praktyk.

bender
piątek, 29 listopada 2019, 14:16

Myślisz, że Rosjanie oczywiście nie ucierpieli w żadnych wypadkach? ;-) No ale tam jest blokada informacyjna, nawet katastrofę Kurska nie starano się utrzymać w tajemnicy, co skutecznie zredukowało szansę ocalenia marynarzy tego okrętu.

antyBender
sobota, 30 listopada 2019, 17:25

Ci marynarze co się przedostali na tył okrętu nie mieli szans. W wyniku naruszenia konstrukcji OP tylny właz przez który można by było ich wyciągnąć został zaklinowany.

chateaux
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 01:01

To jak wytłumaczyć panie antyBender że tydzień ponad tydzień po katastrofie nurkowie z „Normand Pioneer” nie mieli problemu z otwarciem tego włazu?

pytajnik
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 13:43

a jak wytłumaczyć to, że załoga go otworzyć nie mogła ?

Davien
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 17:11

No panie pytajnik, teraz tos pojechał. Wiesz że otwarcie tego włazu od wewnatrz zalałoby przedział i zabiło załogę na miejscu?

anda
piątek, 29 listopada 2019, 23:14

Ale czy ja pisałem, że radzieckie okręty nie ulegały awarii, w Gibraltarze obydwa musiały być holowane, ten z Hawajów to amerykański odholowany a radziecki po niewielkich naprawach sam odpłynął co prawda na powierzchni / a naprawy dokonały wspólnie załoga radzieckiego i z statku holowniczego amerykańskiego - co zostało ujawnione po wielu latach /. Było takie czasopismo "Forum" gdzie były przedruki z prasy zachodniej - nie pamiętam z jakiego pisma był przedruk ale opisali, że radziecki nagle wyłączył silniki a amerykański płynąc tuż za nim nie zdążył wyhamować i walną w tył radzieckiego, kapitan tego ostatnie się wystraszył i włączył silniki co skutkowało rozharataniem dziobu amerykanowi - nic wielkiego się nie stało / zniszczeniu uległ sonar / ale obydwa musiały się wynurzyć. A co do Kurska to się mylisz, natychmiast po stwierdzeniu katastrofy podjęto akcję ratunkową ale posiadane przez Rosjan dzwony nie zdały egzaminu / zbyt duży przechył okrętu / a problem w tym, że jak wykazały późniejsze analizy, pozostałych członków załogi żadna siła nie mogła uratować ani wschodnia ani zachodnia / program Planet??/. W USA są organizacje "śledzące" flotę i są to bardzo ciekawe rzeczy.

Davien
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 17:13

Anda, a moze podasz nazwy tych jednostek z Hawajów bo jakos nic takiego znależć nie mozna:) A cod o Kurska to nie podjeto zadnej akcji ratunkowej od razu, chyba jestes za młody by tamten rok pamietac:)

GB
piątek, 29 listopada 2019, 13:37

Ale żeby blisko podpłynąć to musiał go namierzyć z daleka. Rozumiesz? Tzn. jakich praktyk? Śledzenia rosyjskich okrętów podwodnych? Amerykanie wcześniej wiedzieli o katastrofie Kurska niż rosyjskie dowództwo. Zresztą przynajmniej część Rosjan uważa że Kursk zderzył się z amerykańskim SSN i przez to zatonął.

anda
piątek, 29 listopada 2019, 22:49

żeby go śledzić to musiał blisko a nawet bardzo blisko płynąć bo inaczej byłby go śledził z daleka, a więc jak go "widział"z daleka, to po co by podpływał bardzo blisko aż do katastrofy? a co do Kurska to zacytuję zdanie z "Znachora" prawda nie prawda ale jest coś na rzeczy / czy coś w tym stylu / nagła wizyta bardzo wysokiej rangi urzędnika USA w Moskwie, jakieś rozliczenia finansowe, nagła awaria AOP, jedno co wiadomo to wybuchły torpedy, ale co było przyczyną? a może jednak zderzenie? może za wiele lat prawda wyjdzie na jaw.

Davien
niedziela, 1 grudnia 2019, 00:51

Anda po pierwsze wykryc musiał go z całkiem sporej odległosci a do tego Rosjanie nie byli jak widac nawet swiadomi tego że ich supernowoczesna wtedy Deltę sledzi stary Sturgeon. A co do fantazji o zderzeniu Kurska z 688 to porównaj sobie masy i rozmiary obu okretów a potem cos pisz. Juz szybciej Kursk został rozjechany przez Piotra Wielkiego patrząc na uszkodzenia kiosku. Natomiast zatopiony został przez wybuch własnej torpedy 650mm co po latach nawet w końcu Rosjanie przyznali.

Pirat
środa, 27 listopada 2019, 15:12

Na pewno wpłynął do Polyarny i wypłynął. Rosjanie do dzisiaj nic o tym nie wiedzą.

Veritas
środa, 27 listopada 2019, 11:16

Warto byłoby wspomnieć pewne mało znane zdarzenie, które miało miejsce na Morzu Barentsa w 1992 roku. Amerykański okręt podwodny USS Baton Rouge typu Los Angeles, podczas tajnej misji w rejonie wyspy Kildin na Północ od Półwyspu Kolskiego, zderzył się z radzieckim okrętem podwodnym Kostroma, projektu 945. Amerykański okręt podwodny po zderzeniu wymagał kapitalnego remontu, a następnie w 1993 roku został przeniesiony do rezerwy i ostatecznie jako pierwsza jednostka swojego typu, został wycofany ze służby w 1995 roku. Dla porównania radziecki okręt podwodny o tytanowym kadłubie, doznał w wyniku tej kolizji jedynie niewielkich uszkodzeń, które zostały szybko naprawione i jednostka wróciła do służby.

Veritass
piątek, 29 listopada 2019, 22:33

Amerykański okręt podwodny USS Baton Rouge (SSN-689) doznał poważnych uszkodzeń, w tym pęknięcia kadłuba ciśnieniowego. US Navy na początku bagatelizowała ich skalę, ale następnie przyznała, że przywrócenie okrętu do służby wymagałoby przeprowadzenia kapitalnego remontu. Koszty okazały się jednak tak wysokie, że ostatecznie zrezygnowano z przeprowadzenia naprawy. Amerykański okręt został został zdezaktywowany w dniu 1 listopada 1993 roku w stoczni Mare Island w Vallejo w stanie Kalifornia, a następnie zezłomowany w stoczni Puget Sound w Bremerton w stanie Waszyngton. K-276 Kostroma została skierowana do remontu w stoczni Nerpa w Snieżnogorsku w Obwodzie Murmańskim, który zakończył się w dniu 29 czerwca 1992 roku. Radziecki okręt po tym incydencie otrzymał cyfrę 1 namalowaną na kiosku, zgodnie z tradycją morską wskazującą liczbę zwycięstw.

Davien
środa, 27 listopada 2019, 14:06

Po pierwsze SS baton Rouge nie wymagał kapitalnego remontu więc zmyslasz, po drugie uszkodenia obydwu jednostek były nieduże ale K-276 dozna ich na kiosku którym uderzył w spód kadłuba 688. Baton Rouge nie był nawet naprawiany ale wycofany bo naprawa i refueling zwyczajnie nie miały sensu bo okręt nie przeszedłby zapewne SUBSAFE. Ot i i cąła tajemnica. K-276 był naprawiany prawie pół roku.

nareszcie powiedział prawdę
środa, 27 listopada 2019, 22:11

Czyli (pomijając totalny bezsens wypowiedzi ale przecież jesteśmy do tego przyzwyczajeni-okręt "nie wymagał kapitalnego remontu" bo w domyśle-nic wielkiego mu się nie stało-ale go "skasowano") potwierdzasz, że amerykańskie op to "delikatniutkie" okręciki a rosyjskie op to "skała". Pierwszy raz piszesz jak jest. Bravo.

Davien
czwartek, 28 listopada 2019, 14:54

Panie płaczek, USS Baton Rouge zderzył się z k-276 tuz przed tzw MLU, ktre przechodzi kazdy SSN w połowie słuzby łacznie z wymiana paliwa w reaktorze. USA zwyczajnie uznało ze jest to nieopłacalne i wycofało jeden z ponad 60-ciu 688 ze słuzby. Rosja, majaca całe 4 Sierry musiała swojego remontowac przez pół roku.. A jaka to'skała' to rosyjskie okrety pokazaływ kilkunastu katastrofach, USA miał całe 2 a od wprowadenia SUBSAFE zero:)

Urko
piątek, 29 listopada 2019, 00:25

Od 28 marca 1992 do 29 czerwca 1992 to pół roku?

GB
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 13:04

Rosjanie znani są z tego że swoje atomowe okręty podwodne remontują dłużej niż trwa ich budowa(czyli latami), a do tego czasami muszą korzystać ze statków zachodnich żeby je przetransportować do stoczni remontowej bo same nie dają rady dojść w tak fatalnym są stanie.

MAT
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 11:55

przez 3 miesiace to mozna conajwyzej kibel wymienic i wymiane przestestowac. Uwazasz ze te dane sa wiarygodne? Naprawde???

GB
czwartek, 28 listopada 2019, 09:22

Okręt wymagał remontu po zderzeniu, ale wymagał też remontu kapitalnego po latach użytkowania (to 2 okręt z serii, w służbie jeszcze w latach 70) i co najważniejsze wymianę paliwa atomowego. Po rozpadzie ZSRR, fali odprężenia, cięciu wydatków na zbrojenia uznano, że nie ma sensu wydać pieniędzy na takie remonty. Jeśli zaś chodzi o delikatność okrętów to okręty od dość dawne nie projektuje się do ataków taranem i odparcia takich ataków tylko bardziej do ogólnej przeżywalności. A seria katastrof rosyjskich/radzieckich atomowych okrętów podwodnych (jeden to im dwa razy potrafił zatonąć...) wskazuje że to one mają olbrzymie problemy z przeżywalnością. Ale z jednym z tobą muszę się zgodzić - rosyjskie okręty rzeczywiście są jak "skała" - tzn. IDA NA DNO JAK SKAŁA...

Wawiak
czwartek, 28 listopada 2019, 03:20

Biorąc pod uwagę liczbę tych, które zatonęły, to ruskie faktycznie są jak skała - idą na dno dużo częściej, niż amerykańskie...

chateaux
czwartek, 28 listopada 2019, 21:36

Po II wojnie światowej Amerykanie stracili 3 okręty podwodne - 1 o napędzie elektrycznym i dwa z napędem jądrowym. W przypadku floty rosyjskiej, to kilkanaście okrętów, licząc tylko te z napędem jądrowym. Liczba zas znanych wypadków i awarii jądrowych, w radzieckiej a później rosyjskiej flocie podwodnej, przekracza już 100-kilkanaście. Podkreślam, licząc tylko te o których wiadomo.

pani od matmy
piątek, 29 listopada 2019, 20:09

"W przypadku floty rosyjskiej, to kilkanaście okrętów, licząc tylko te z napędem jądrowym". A gdzież to takiej matematyki uczą?

zamek
piątek, 29 listopada 2019, 14:14

Oczywiście wszystkie przypadki wypadków i awarii amerykańskich okrętów podwodnych są podawane do publicznej wiadomości. To oczywiście ironia, jakby ktoś nie zrozumiał...

chateaux
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 01:03

Są. Jak zatonął Thresher, nie dałoby się wytłumaczyć rodzinom załogi, że ich krewnych porwało UFO. Podobnie w przypadku Scorpiona. Swoje ironie zachowaj na lepsze okazje.

Davien
piątek, 29 listopada 2019, 21:39

tak, panie zamek bo takiego faktu sie nei ukryje.. Aha oba SSN-y utracono przed wprowadzeniem przez adm Rickovera procedury SUBSAFE, od tamtej pory nie zatonał ani eden okręt podwodny USA.

GB
piątek, 29 listopada 2019, 16:40

Niestety, ale tajemnice wojsk państw zachodnich o wiele łatwiej przeciekaja do publiki ze względu na rolę mediów, oraz cywilną kontrolę nad wojskiem w państwach zachodnich. Parę lat temu było zderzenie francuskiego i brytyjskiego AOP i nikt o tym nie musiał informować, niemniej opinia publiczna się o tym dowiedziała.

GB
piątek, 29 listopada 2019, 09:26

Z tym że ostatni amerykański atomowy SSN zatonął w 1968 roku. Nawet w tym roku 2 lipca spalił się w Rosji atomowy okręt podwodny Łoszarik. Rosjanie zapowiadali że szybo go naprawią. Tymczasem dopiero teraz rozpoczynają rozładunek paliwa atomowego z okrętu. Po jego rozładunku dopiero wtedy określą zakres napraw i w ogóle oszacują czy da się okręt naprawić (tytanowy kadłub).

Meaby
środa, 27 listopada 2019, 08:27

Może ma coś wspólnego z ostatnio zaobserwowanym podwyższonym promieniowaniem w morzu południowo chińskim? Nie wiem tylko, czy zdążyłby wrócić w tym czasie do portu.

GB
środa, 27 listopada 2019, 10:52

Wzrost promieniowania (o ile taki był) na M. Południowochińskim zanotowano parę dni temu, a wydarzenia opisane w artykule są z 2017 roku i lat wcześniejszych.

Janek
środa, 27 listopada 2019, 02:28

A ja mysle ze dostarczono z USS „Jimmy Carter” rosjanom onuce ,machorke, i samogon.

PanKracy
wtorek, 26 listopada 2019, 23:09

Pierwszy od dawna przeczytany do końca artykuł na defence 24. Serdecznie gratuluje poziomu, płynności i tempa. W nadziei na więcej, serdecznie pozdrawiam.

al2
wtorek, 26 listopada 2019, 22:19

Zdjęcie Sokoła jest w wersji skorygowanej przez angielską cenzurę.Oryginalne zdjęcie przedstawia okręt w porcie (wyretuszowano port,wklejono morze),ponadto wyretuszowana została antena X na mostku

czytelnik
wtorek, 26 listopada 2019, 19:38

Dura powinien zacząć pisać książki historyczne . Byłyby dobre.

yaro
wtorek, 26 listopada 2019, 22:32

też tak myślę, to dobry pomysł

Derwisz
środa, 27 listopada 2019, 21:48

Ja bym chętnie przeczytał coś pana Dury co było by w stylu Czerwony Sztorm -Toma Clancy. Ma potężną wiedzę więc mogło by być ciekawie.

PK
wtorek, 26 listopada 2019, 19:04

Małe sprostowanie dotyczące historii: Admirał sir Arthur Wilson nigdy nie był Pierwszym Lordem Admiralicji (stanowisko cywilne - odpowiednik ministra marynarki) tylko Pierwszym Lordem Morskim (First Sea Lord - głównodowodzący Royal Navy). Różnica zasadnicza. Określenie z jego wypowiedzi: "...damned un-English" nie oznaczało "cholernie nieanglojęzycznych", tylko "cholernie nieangielskich" (w sensie mentalności, nie języka).

PK
wtorek, 26 listopada 2019, 19:17

Widzę, że już skorygowano. Dziękuję :-)

Maksymilian Dura
wtorek, 26 listopada 2019, 19:13

Dziękuję, Już poprawiłem

Marcin
wtorek, 26 listopada 2019, 16:33

Bardzo ciekawy artykuł. Zaciekawił mnie do tego stopnia, że zacząłem szukać dodatkowych informacji i odkryłem, że trzecie zdjęcie przedstawia załogę HMS 'Utmost', a nie naszego "Sokoła". Pomimo tego, bardzo chętnie poczytałbym więcej nt. współczesnego wykorzystania okrętów podwodnych. Pozdrawiam

chateaux
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 01:05

Przeczytaj Blind Man's Bluff

Młam
środa, 27 listopada 2019, 11:19

To by tłumaczyło "two finger salut";))))) Myślałem, że nasze chłopaki obrócili niefrasobliwie "victorię", jak swego czasu Tadzio Mazowiecki w Londynie przed wielotysięcznymi tłumami i królową.....

Maksymilian Dura
wtorek, 26 listopada 2019, 19:04

Bardzo dziękuję za słuszną uwagę. To był błąd edycyjny. Już wstawiłem właściwy podpis, który przy edycji się przestawił.

AWU
wtorek, 26 listopada 2019, 15:59

Również USS Halibut został odznaczony PUC, w 1968 r za dokonanie zdjęć i pomiarów wraku sowieckiego K-129 który zatonął na głębokości 3 mil na Pacyfiku (Rosjanie nie znali pozycji swego okrętu) co było konieczne do podniesienia przez CIA/Hughes Glomar Explorer wraku sowieckiej łodzi. Drugi raz w 1972r za założenie podsłuchu na tajnych sowieckich kablach łączności u wybrzeży Kamczatki. Operacje podwodne pozostają najlepiej strzeżonym sekretem, niektóre operacje brytyjskie i amerykańskie z okresu 2 w.ś. są wciąż utajnione. Raczej fragmentaryczne detale operacji Azorian i Matador (podniesienie kadłuba K-129) przedostały się do mediów po długotrwałej walce w sądach przez przedstawicieli amerykańskiej prasy, i do dziś nie wiadomo jaki był wynik tych operacji. Jest pewne że wydobyto dzwon okrętowy z kiosku OP, ciała 6 sowieckich marynarzy (dzwon i film z pogrzebu morskiego Rosjan w 1972r z pełnym ceremoniałem wojskowym i odegraniem sowieckiego hymnu przekazano do Rosji w latach 90-tych) oraz książki szyfrów które udostępniono mediom kilkanaście lat temu. Szczegóły brytyjskich misji: HMS Swiftsure dokonujący zdjęć napędu i nagrania sygnatury akustycznej płynąc 10 stóp pod kilem "Kijowa" w sowieckich wodach terytorialnych podczas ćwiczeń "Sewier 77" oraz HMS Conqueror (który zatopił ARA General Belgrano) przechwytujący w 1982r prototyp sowieckiego sonaru holowanego również w sowieckich wodach Morza Barentsa, dostały się do wiadomości publicznej w rezultacie krótkotrwałego udostępnienia rosyjskich archiwów w latach 90-tych.

Dede
środa, 27 listopada 2019, 08:26

"nagrania sygnatury akustycznej płynąc 10 stóp pod kilem "Kijowa" " - serio ??? Hahahaha

anda
wtorek, 26 listopada 2019, 23:44

Operacja podniesienia wraku w cywilu to kryptonim MOHO - badanie utworów pod dnem oceanu, majstersztyk organizacyjny, naukowy / wykonano kilka otworów w dnie oceanu / była taka niewielka książeczka wydana przez Wydawnictwa Geologiczne opisujące naukowe aspekty projektu / mam gdzieś w piwnicy /. Natomiast pozostałe to są bajeczki - co pływał 3 metry pod statkiem, gdy każe wahnięcie na fali takiego kolosa czy jego nagłe przyśpiesze a przez co zwiększenie zanurzenia mogło spowodować zniszczenie okrętu podwodnego, który kapitan by tak ryzykował życiem załogi i utratą okrętu? można przyjąć od biedy 30 m. Tak samo jak i słynnych podsłuch na kablu w okolicach Kamczatki. Jak amerykanie znaleźli kabel w wodach Kamczatki? gdy nawet dzisiaj jest to ekstremalnie trudne. Jak założyli urządzenia podsłuchowe? Gdy każe ruszenie kabla powodowało alarm i sprawdzenie przez odpowiednie służby. co się dzieje. Wyłapywanie impulsów elektromagnetycznych też nie wchodziło w grę - kabel miedziowy owinięty płaszczem stali i ołowiu doskonale ekranującym fale. Kiedyś miałem taki przypadek - kabel wojskowy Legnica - Winnica operator koparki lekko go naciągnął i nie minęło kilkanaście minut jak milicja, WSW i diabli wiedzą kto byli i na miejscu zdarzenia. Podobnież dane pochodzą z archiwów radzieckich - no skro było to tak tajne to skąd oni o tym wiedzieli? Tak, że te opisy to między bajeczki możemy sobie włożyć - oprócz MOHO.

GB
środa, 27 listopada 2019, 11:47

Co do owego kabla koło Kamczatki to poszukaj o operacji: Operation Ivy Bells. Urządzenie podsłuchowe Rosjanie mieli zaprezentować w muzeum, cytat: "As of 1999, the recording device captured by the Soviets was on public display at the Great Patriotic War museum in Moscow."

anda
środa, 27 listopada 2019, 19:32

Właśnie dlatego, że podobnież Rosjanie coś zaprezentowali to jest to mało wiarygodne. Gdy amerykanie przestawili np nagrania w to bym uwierzył. A tak a propo popatrz gdzie lezy Kamczatka i w jakiej odległości od Ameryki.

GB
czwartek, 28 listopada 2019, 08:31

Czyli gdyby Rosjanie nic nie zarejestrowali to byłoby bardziej wiarygodne? Pokrętna logika. Rosjanie sami przyznają się że Amerykanie im podsłuch zakładali na kablach to jeszcze mało. A co z tym gdzie leży Kamczatka, a gdzie USA? To niby amerykańskie SSN tam nie docierały? O co chodzi?

anda
piątek, 29 listopada 2019, 13:17

Czytaj uważnie a potem się wypowiadaj, Rosjanie coś ZAPREZENTOWALI a jak amerykanie zarejestrowali to niech pokażą. A jak prowadzili podsłuch? podłączyli swój kabel do kabla ZSRR i przeciągnęli go do Alaski? A tak a pro po to widziałeś jak taki kabel wyglądał? ja widziałem ziemny. Ekranowanie całkowite. Jak poszukasz to może znajdziesz artykuły pisane przez żołnierzy ACZ którzy służyli wtedy na Kamczatce i jak wyglądała obsługa łączności, kabel był sprawdzany często. Jedyny potwierdzony przypadek wpięcia się do sieci telekomunikacyjnej ACZ miał miejsce w Wiedniu gdzie do studzienki telekomunikacyjnej amerykanie dołączyli własny kabel, działało to przez jakiś czas ale potem Rosjanie się zorientowali i zaczęli robić sobie jaja - doskonały program na Discovery.

bender
piątek, 29 listopada 2019, 14:25

Udokumentowanych przypadków jest więcej, najbliższy z Berlina. Owszem ekranowanie pomaga na emisję elektromagnetyczną, ale bezpośrednie wpięcie się w kabel jest jak najbardziej możliwe (potrzebujesz zbudować przejściówkę).

GB
piątek, 29 listopada 2019, 13:50

Nie coś tylko wydobyte urządzenie podsłuchowe.

GB
piątek, 29 listopada 2019, 13:40

Przecież napisałem ci żebyś przeczytał o operacji Ivy Bells. Nie, po prostu co jakiś czas amerykański SSN podpływał do kabla pod urządzenie podsłuchowe i zabierał nagrane dane. No tak bo kabel podwodny to Rosjanie sprawdzali często... Sprawa została odkryta przez wywiad ZSRR, bo jeden z Amerykanów zdradził.

anda
sobota, 30 listopada 2019, 22:39

Taa a wiesz ile razy na rok taki kabel był kontrolowany? z tego co wiadomo to przynajmniej raz w miesiącu. A o wpięciu to nawet mowy nie ma. Żaden sygnał przez ochronę się ne przedarł. A naruszenie jego konstrukcji czy zmiana lokalizacji natychmiast powodowało alarm. Kabel ziemny ruszony naciągnięty na ok 20 cm i już wszystkie służby były uruchamiane.

zyg
niedziela, 1 grudnia 2019, 20:39

no i o to chodzi aby w Moskwie nadal w to wierzyli.. W 1983 byli zszokowani że konwersacje między kontrolerem a pilotem który zestrzelił pasażera nagrane przez Amerykanów, w 2019r zszokowani że NYTimes publikuje transkrypty komunikacji na kodowanej częstotliwości kontrolerów z pilotami bombardujących szpitale w Idlib i wkrótce po publikacji wycofują się z 1 protokołu Konwencji Genewskiej 1949r dotyczącej ochrony ludności cywilnej w strefie działań wojennych.

Autor
wtorek, 26 listopada 2019, 12:41

Panie Komandorze - kolejna dobry artykuł. BTW - cyt.: "Amerykańskie media są dodatkowo też prawie pewne, że to USS „Jimmy Carter” wystrzelił drony, które miały odszukać stanowiska artylerii Północnej Korei ostrzeliwujących jedną z południowokoreańskich wysp w listopadzie 2010 roku." Czyżby takie lub podobne "samoloty startujące z OP" miał na myśli MON Antoni?

CBR666
wtorek, 26 listopada 2019, 12:32

Chodzi o znalezienie rosyjskiej rakiety eksperymentalnej hipersonicznej z napędem atomowym.

Olo
wtorek, 26 listopada 2019, 13:11

Tej co wybuchla i zabila wszystkich ruskich naukowcow z programu???

Długi
wtorek, 26 listopada 2019, 14:46

Nie, ta co spadła do morza.

bender
środa, 27 listopada 2019, 16:24

Trzymając się chronologii, to pocisk najpierw spadł do morza, a po kilku miesiącach wybuchł podczas próby wydobycia go z dna.

pol
wtorek, 26 listopada 2019, 16:08

Czyli też awaria :P

Warionucha
środa, 27 listopada 2019, 08:22

Polsce już nic nie zostało tylko cieszyć się z niepowodzeń Ruskich i z zazdrością patrzeć na bogatszego sąsiada. Jakież to polskie...

laboba
środa, 27 listopada 2019, 10:32

Oficjalnie przeciętny Rosjanin jest 1,5 biedniejszy od Polaka. Nieoficjalnie 2 razy. Wasz rząd ładuje pieniądze w rdzewiejącą armię ale ludzie się dla niego nie liczą. Polacy nie mogą się nadziwić jak to wszystko się u Was jeszcze trzyma i że ludzie nie protestują. Śmiejemy się bo znamy dobrze waszą propagandę mieliśmy to samo przez 50 lat.

zyg
środa, 27 listopada 2019, 10:28

Spoglądając na PKB/per capita Polska ma 4 sąsiadów bogatszych (Niemcy, Czechy, Słowacja, Litwa) i 3 biedniejszych (Rosja, Białoruś, Ukraina). Biorąc pod uwagę że 30 lat temu startowaliśmy nie od zera ale z debetu USD 20 mld (ponad USD 40 mld wartości na dziś) długów zaciągniętych przez komunistów i ze zrujnowaną ekonomią ... dziś raczej jest z czego być dumnym.

zyzio
środa, 27 listopada 2019, 16:16

Powiedz jeszcze ile teraz mamy długu.

kłopotek
piątek, 29 listopada 2019, 21:42

teraz mamy inną wiarygodność kredytowa,do tego wydajniejszą gospodarkę i więcej dochodów, większe PKB etc.

zyg
środa, 27 listopada 2019, 20:35

nieco ponad PLN 1 mld czyli 49% PKB (przy średniej europejskiej 80%) W 1989r USD 20mld to było ponad 250% PKB Perelu... może nie wiesz ale średnia krajowa w tych czasach to było ok USD 25/mies ...

bender
środa, 27 listopada 2019, 19:52

I jaki mamy rating kredytowy, czyli jak inwestorzy oceniają ryzyko pożyczenia nam kaski. Najlepiej w porównaniu do wschodnich sąsiadów.

Tadam
czwartek, 28 listopada 2019, 10:29

Zdecydowanie dużo lepiej jesteśmy oceniani niż wschodni sąsiedzi.

bender
piątek, 29 listopada 2019, 14:48

Skromnie powiedziane. Nasz rating to górna półka, ich to dolne półki średniego segmentu ;-)

Andrzej
wtorek, 26 listopada 2019, 11:32

Być może to z jego pokładu wystrzelono rakiety na rafinerie ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej ?

kasandra
wtorek, 26 listopada 2019, 13:22

Być może to z jego pokładu wystrzelono rakiety z zielonymi ludzikami na Krym.

Pamiętliwy
wtorek, 26 listopada 2019, 12:50

Być może to na jego pokładzie dostarczono do Rosji Putina? Podejrzanie dobrze mu idzie rozwalanie Rosyjskiej gospodarki........

Palmel
środa, 27 listopada 2019, 17:18

nie spełnione marzenia PKB Rosji rośnie i już jest teraz największym eksporterem pszenicy, mamy ponad 200 ton złota a w tym wieku Rosja dokonała największego jednorazowego jego zakupu ponad 300 ton

GB
środa, 27 listopada 2019, 18:42

PKB Rosji obecnie jest na niższym poziomie niż w 2008 roku. Rosja zmarnowała 10 lat jeśli chodzi o gospodarkę. A co do eksportu zbóż to przypominam że ZSRR też je eksportował, a równocześnie obywatele ZSRR umierali z głodu.

robo
czwartek, 28 listopada 2019, 07:38

W Polsce w odróżnieniu od Rosji nie wydobywa się złota i kupujemy je na rynku a nie wlasną produkcję ...

andrzejto
piątek, 29 listopada 2019, 13:05

Serio?? KGHM produkuje złoto ze szlamu powstałego po elektrolizie miedzi. w 2017 jakieś 3 tony. Srebra ponad 100 ton, jakaś platyna, pallad i inne takie też się produkują.

GB
czwartek, 28 listopada 2019, 09:25

Prawda że Rosja to taka XVII wieczna Hiszpania? Klęska surowców.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama