Reklama
Reklama

Szwedzkie radary przykładem dla polskiej radiolokacji? [ANALIZA]

2 kwietnia 2019, 09:08
giraffe-radar-liander_2340_1316
Antena radaru Sea Giraffe. Fot. Saab

Koncern Saab zakończył prace związane z wprowadzaniem aktywnych systemów antenowych AESA w opracowanej przez siebie rodzinie radarów Giraffe. Choć sama technologia AESA została sfinansowana przez spółkę, to rozwój rodziny radarów do których została wdrożona był możliwy między innymi dzięki stałemu finansowaniu ze strony szwedzkiego ministerstwa obrony, które jest zainteresowane wprowadzaniem najnowszych rozwiązań rodzimego przemysłu – i to do wszystkich rodzajów sił zbrojnych.

W Szwecji doszło do swoistej rewolucji jeżeli chodzi o systemy radiolokacyjne. Koncern Saab zakończył bowiem przygotowanie całej rodziny radarów różnych klas i typów, których cechą charakterystyczną jest wykorzystanie aktywnej anteny AESA (active electronically scanned array) opartej na technologii azotku galu GaN. Te urządzenia są już produkowane lub gotowe do seryjnej produkcji - głównie w zakładach produkcyjnych Saab zlokalizowanych w Goeteborgu.

image
System antenowy radaru Giraffe 4A na stanowisku testowym w zakładach w Goeteborgu. Fot. Saab

Zakłady te zostały odpowiednio do tego przygotowane i nie tylko jeżeli chodzi o linie produkcyjne, ale również o możliwość testowania urządzeń. Główny budynek posiada np. dziewięć stanowisk testowych i wind, którymi na poziom dachu mogą być wynoszone do badań wyprodukowane radary. W ten sposób poza zakłady Saab wyjeżdżają już urządzenia sprawdzone i gotowe do wykorzystania. Sprawdzeniom tym pomaga również obecność w pobliżu Goeteborga wojskowej bazy lotniczej Såtenäs. Daje to unikalną możliwość ciągłego sprawdzania radarów w wykrywaniu trudnowykrywalnych, nowoczesnych myśliwców Gripen. Ważny jest również ciągły ruch lotnictwa cywilnego.

Wprowadzenie do portfolio tak nowoczesnych rozwiązań, jak radary z aktywnymi antenami to efekt konsekwentnie realizowanych prac badawczo-rozwojowych (B+R), na które koncern Saab poświęca aż 25% dochodów uzyskanych ze sprzedaży swoich produktów. Rozwój technologii AESA został sfinansowany przez Saab ze środków własnych. Ale takie działanie było możliwe również dzięki stałym i systematycznym zakupom ze strony szwedzkiego ministerstwa obrony, które dawały gwarancję, że zakończone sukcesem prace B+R zostaną na pewno wdrożone do produkcji. To dzięki nim rozwinięto radary, które Saab mógł zmodernizować do technologii AESA.

Korzyść jest obopólna ponieważ Szwedzi maję w tej chwili do dyspozycji rodzime rozwiązania, które mogą zaspokoić potrzeby wszystkich rodzajów szwedzkich sił zbrojnych. Radary z aktywną anteną mogą więc być zastosowane zarówno na samolotach i okrętach jak i w różnego rodzaju zastosowaniach lądowych. Może to stanowić kolejny krok rozwoju radarów Saab, także na rynki eksportowe. Przykładowo, radary typu Sea Giraffe AMB (na razie z antenami PESA) są licznie wprowadzane w marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych, skutecznie konkurując z amerykańskimi stacjami radiolokacyjnymi.

Było to możliwe dzięki stworzeniu firmy Saab Defense and Security USA’s Sensor Systems Division w której dzięki transferowi technologii są produkowane i rozwijane radary Sea Giraffe. Urządzenia te pod nazwą AN/SPS-77(V)1 montuje się aż na pięciu różnych klasach okrętów amerykańskiej marynarki wojennej (US Navy) i Straży Przybrzeżnej (US Coast Guard) - w tym na trzykadłubowych okrętach do działań przybrzeżnych typu Independence. Już szacuje się, że w ciągu najbliższej dekady wprowadzonych zostanie tam ponad siedemdziesiąt „zamerykanizowanych” radarów rodziny Sea Giraffe. I to właśnie na bazie tej stacji radiolokacyjnej można prześledzić konsekwentny sposób, w jaki Szwedzi rozwijali swoje urządzenia wykorzystując najnowsze technologie i wychodząc naprzeciw nowym zadaniom.

Rodzina szwedzkich radarów z aktywną anteną ścianową AESA

Opanowanie technologii produkcji anten aktywnych AESA wywarło wpływ praktycznie na wszystkie produkty „radiolokacyjne” produkowane przez koncern Saab. Zmieniła się nawet konstrukcja radarów lotniczych wykorzystywanych na samolotach wielozadaniowych Gripen oraz modernizuje się lotnicze systemy wczesnego ostrzegania Erieye i GlobalEye (pracujących w paśmie S).

image
Możliwości samolotów Gripen zwiększą się po wprowadzeniu do radaru pokładowego PS-05/A anteny aktywnej. Fot. Saab

W pierwszym przypadku chodzi o radar PS-05A, który po otrzymaniu anteny AESA znacząco zwiększy możliwości myśliwców Gripen, dając im prawdopodobnie również możliwość działania jako źródło informacji dla systemów lądowych. Równie daleko idące zmiany są wprowadzane w lotniczych systemach wczesnego ostrzegania Saab, które już zostały zainstalowane na czterech różnych typach maszyn i korzysta z nich osiem państw. GlobalEye został już zintegrowany na dwóch samolotach Bombardier Global 6000, które przechodzą intensywne próby lotnicze, przed przekazaniem klientowi - Zjednoczonym Emiratom Arabskim.

Jeszcze większa różnorodność panuje w przypadku segmentu radarów naziemnych. Na rodzinę obserwacyjnych radarów Giraffe składają się bowiem obecnie cztery, trójwspółrzędne stacje radiolokacyjne (pracujące w trzech różnych pasmach częstotliwości), z których trzy są już wyposażone w aktywne anteny ścianowe:

  • GIRAFFE 1X – pracujący w paśmie X (od 8 do 12,5 GHz) lekki i kompaktowy radar wielozadaniowy przygotowywany dla niewielkich jednostek pływających oraz systemów przeciwlotniczych bardzo krótkiego zasięgu VSHORAD (o zasięgu 100 km) – z anteną AESA;
  • GIRAFFE AMB - pracujący w paśmie C (od 5,4 do 5,9 GHz) radar wielozadaniowy przeznaczony dla systemów przeciwlotniczych bardzo krótkiego i krótkiego zasięgu VSHORAD/SHORAD oraz okrętów do klasy fregata włącznie (o zasięgu instrumentalnym do 180 km i pułapie do 20000 m);
  • GIRAFFE 4A - pracujący w paśmie S (od 2,9 do 3,3 GHz) radar wielozadaniowy przeznaczony dla systemów obserwacyjnych i obrony przeciwlotniczej krótkiego i średniego zasięgu SHORAD/MRAD – z anteną AESA;
  • GIRAFFE 8A – pracujący w paśmie S radar wielozadaniowy przeznaczony dla systemów obserwacyjnych i obrony przeciwlotniczej dalekiego zasięgu LRAD z możliwością wykrywania rakiet balistycznych (TBM) z anteną AESA.
image
Rodzina radarów Saab. Fot. Saab

 Radar Sea Giraffe AMB

Radar Sea Giraffe AMB jest interesujący nie tylko ze względu na swoje właściwości, ale przede wszystkim dlatego, że został on zastosowany również w Polsce, na trzech kutrach rakietowych typu Orkan. Jest to typowa stacja wielofunkcyjna, pozwalająca już od swoich najstarszych wersji na jednoczesne wykrywanie obiektów powietrznych i nawodnych. Związane jest to z wprowadzeniem dwóch, pracujących jednocześnie systemy obróbki sygnałów odbieranych od obiektów powietrznych (wyróżnianych na zasadzie efektu Dopplera) i od obiektów nawodnych (wykrywanych metodą amplitudową).

Stworzono przy tym zarówno wersję lądową radaru Sea Giraffe AMB, zamontowaną na pojedynczym pojeździe samochodowym z mechanicznie podnoszona anteną, jak i wersję okrętową, przeznaczoną na różnej wielkości jednostki pływające. To właśnie dla potrzeb morskich opracowano specjalne algorytmy eliminujące zakłócenia pochodzące od fal (a więc obiektów fluktuujących) oraz niwelujące przechyły okrętu (tak poprzecznych jak i wzdłużnych).

W miarę rozwoju tego radaru dodawane były kolejne możliwości, związane z koniecznością wykrywania coraz mniejszych obiektów (w tym niskolecących rakiet przeciwokrętowych klasy sea-skimmer), pocisków rakietowych, artyleryjskich i moździerzowych RAM (rocket, artillery, and mortar), jak również dronów. W przypadku dronów opracowano zresztą specjalny mod pracy ELSS (Enhanced Low Small and Slow) pozwalający na odróżnienie jednocześnie wykrywanych ptaków i niewielkich, bezzałogowych aparatów latających. Dzięki temu zmniejsza się prawdopodobieństwo fałszywego alarmu i jednocześnie poprawia się skuteczność systemów obronnych w wykrywaniu „powietrznych intruzów”. Co więcej wszystkie te mody są wykorzystywane jednocześnie przez co m.in. przyśpiesza się klasyfikację celów.

Zwiększała się też ilość jednocześnie wykrywanych i śledzonych obiektów powietrznych. Jak dotąd stworzono trzy główne wersje tej stacji radiolokacyjnej: A (wprowadzonej w 2003 roku na szwedzkich korwetach typu Visby i polskich okrętach rakietowych typu Orkan), B (wprowadzonej w 2006 roku) i C (wprowadzonej w 2012 roku i dalej rozwijanej). Radar Sea Giraffe AMB wersji A miał przykładowo możliwość śledzenia 100 obiektów latających i 100 obiektów nawodnych. W przypadku wersji C te liczby zwiększono do 200 i 400.

Radary Sea Giraffe AMB są jedynymi z rodziny Giraffe, które jeszcze są produkowane z pasywną antenę z elektronicznym przeszukiwaniem w elewacji (realizowanym poprzez kształtowanie tzw. charakterystyki wielowiązkowej) i mechanicznym w azymucie (poprzez obrót anteny z prędkością 30 i 60 obrotów na minutę).

Pomiar trzeciej współrzędnej (kąta elewacji do 0° do ponad 70°) odbywa się dzięki tzw. obróbce monoimpulsowej sygnału odbieranego przez odbiorczą charakterystykę wielowiązkową, składającą się z czternastu rozmieszczonych w pionie wiązek antenowych. Są one tworzone w systemie antenowym składającym się z poziomych wierszy (zbudowanych z laminatu drukowanego oddzielonego w antenie warstwami specjalnej pianki), na których rozmieszczono elementy odbiorcze i promieniujące.

Elementy te poprzez przesuwniki fazowe są zasilane ze wspólnego, jednego nadajnika (źródła sygnałów radiolokacyjnych) o mocy szczytowej 25 kW zbudowanego w oparciu o lampę z falą bieżącą. Jest to tzw. antena zamknięta, w której poszczególne elementy promieniujące wraz z przesuwnikami fazowymi otrzymują sygnał z rozbudowanej sieci falowodów i linii koncentrycznych.

Radar Giraffe 4A

W odmienny sposób zbudowana jest aktywna antena radaru średniego zasięgu Giraffe 4A. Składa się ona bowiem wielu takich samych modułów nadawczo – odbiorczych, pracujących w paśmie S (opracowanych z wykorzystaniem technologii azotku galu). Przy czym w radarze Giraffe 4A zachowano wszelkie zalety stacji radiolokacyjnej Sea Giraffe AMB, a więc wysoką wydajność w połączeniu z małymi rozmiarami i małą wagą, łatwość w obsłudze i konserwacji oraz stosunkowo niskie koszty eksploatacji. Sama antena ścianowa ma rozmiary 2x2 m i zawiera około 1500 programowo sterowanych modułów nadawczo odbiorczych.

Pozwala to na dowolne kształtowanie wiązek antenowych adekwatnie do zmieniającej się sytuacji w powietrzu. Efektem tej programowalności działania jest m.in. specjalny mod pracy HDM (Hypersonic Detection Mode) pozwalający na wykrywania obiektów powietrznych poruszających się z szybkością hipersoniczną (powyżej 5 Mach). Stało się to możliwe dzięki zapewnieniu odpowiedniej dokładności śledzenia oraz możliwości dowolnego zwiększania częstotliwości aktualizacji sytuacji (dane miejsce w przestrzeni może być opromieniowywane nawet w sposób ciągły - przy nieruchomej antenie).

image
Radar Giraffe 4A wyprodukowany dla szwedzkich sił zbrojnych. Fot. Saab

To właśnie dlatego mod HDM jest idealnym rozwiązaniem dla najbardziej wyrafinowanej wersji radaru Giraffe 4, wyposażonej w cztery nieruchome anteny ścianowe. Stacja ta, oznaczana jako Sea Giraffe 4A FF (Fixed Face), jest przeznaczona głównie na okręty od klasy duża korweta wzwyż.

Przeszukiwanie dookólne w tym radarze zapewnia się poprzez odpowiednie rozstawienie szyków antenowych na nadbudówkach lub masztach jednostek pływających (podobnie jak np. na okrętach z systemem AEGIS). Szwedzi wprowadzają w ten sposób zupełnie nową dla nich filozofię przeszukiwania przestrzeni, w której decyzje w żaden sposób nie zależą już od mechanizmu obrotowego anteny (limitującego czas odnowy informacji), ale tylko od zmieniającej się sytuacji taktycznej. W pewien sposób jest to początek drogi do stworzenia tzw. radaru inteligentnego.

image
Zintegrowany maszt proponowany przez koncern Saab dla średnich i dużych okrętów. Fot. M.Dura

 Nie było to łatwe szczególnie w sektorach, gdzie stykają się ze sobą poszczególne anteny ścianowe. W miarę odchylania się wiązki antenowej od osi prostopadłej do płaszczyzny anteny spada bowiem moc sygnału i najczęściej zwiększa się „szerokość” wiązki. Automatycznie przekłada się to na zasięg maksymalny, który zależnie od kątów obserwacji w azymucie i elewacji może się zmniejszać od 1,41 do 5,65 razy (przy kątach odchylenia do 60 stopni).

Te nierównomierności charakterystyki antenowej trzeba więc uwzględnić podczas obserwacji przestrzeni - kompensując je np. zwiększaniem mocy wskazanych modułów nadawczo-odbiorczych anteny AESA. Teraz taka kompensacja musi być realizowana nie w jednej, a w dwóch sąsiednich „ścianach” antenowych.

Kolejnym problemem jest kompensacja tzw. listków bocznych. Nie ma bowiem idealnej anteny i dlatego poza główną, pożądaną wiązką antenową zawsze istnieją obok niej mniejsze - tworzące charakterystyczne „listki”. Są one o tyle niepożądane, że nimi również radary odbierają sygnały dochodzące do systemu antenowego (np. pochodzące od zakłóceń aktywnych), które mogą „zanieczyszczać” ekran albo w najgorszych przypadkach całkowicie uniemożliwić prowadzenie obserwacji (poza echem od celu odebranego przez wiązkę główną, pojawiają się bowiem echa od tego samego celu z „niepożądanych” wiązek bocznych).

image
Koncepcja zintegrowanego masztu okrętowego wyposażonego w obrotowe radary na pasmo X (Giraffe 1X) i na pasmo S (Giraffe 4A) oraz systemy walki radioelektronicznej. Fot. Saab/M.Dura

Dlatego „listki boczne” są na różne sposoby kompensowane i tłumione. W przypadku anten znajdujących się obok i działających wspólnie kompensowane muszą być jednak nie tylko sygnały z „listków bocznych” własnej ściany, ale również te, pochodzące od anteny znajdującej się obok. W podobny sposób koniczne jest kojarzenie i scalanie ech od obiektów które są odbierane przez dwa systemy antenowe jednocześnie. Na ekranie operatora muszą być one zobrazowane jako jeden cel.

Szwedzi nie zbudowali jeszcze kompletnego radaru, a jedynie model składający się z dwóch anten ścianowych. Dzięki temu mogli jednak potwierdzić, że programowo i technologicznie są zdolni do elektronicznego przeszukiwania przestrzeni w kącie 180º przy nieruchomych antenach i że rozwiązali problemy związane ze spadkiem mocy, listkami bocznymi i korelacją celów. Zbudowanie pełnej stacji radiolokacyjnej ze względu na koszty nastąpi jednak dopiero po złożeniu zamówienia.

Inaczej jest natomiast w przypadku radaru Giraffe 4A, który już jest produkowany seryjnie dla szwedzkiej armii. Obecnie buduje się go w wersji kontenerowej, gdzie w jednym module rozmieszczone są zarówno wszystkie systemy obróbki i kierowania, jak i chłodzony cieczą system antenowy (o wadze około 1,5 tony) - podnoszony hydraulicznie na wysokość 6,5 metra. Urządzenie to ma w zestawie dwa przenośne laptopy taktyczne, z których jeden służy do obsługi technicznej, a drugi jest wynośnym pulpitem operatora. Radar może być bowiem sterowany zdalnie (z wynośnego laptopa lub centrum operacyjnego) lub z dodatkowego modułu operacyjnego dla dwóch operatorów o długości 4” (około 1,3 m), który doczepiany jest do kontenera ze stacją radiolokacyjną i systemem antenowym wydłużając go do 20” (6,1 m). Dzięki tym rozmiarom ważący mniej niż 8,5 tony kontener „radarowy” może być z łatwością zainstalowany na odpowiedniej nośności platformach kołowych.

image
Sposoby kierowania radarem Giraffe 4A. Fot. Saab

 Przy obracanej antenie stacja Giraffe 4A ma możliwość śledzenia do 1000 celów powietrznych, namierzania 100 urządzeń zakłócających oraz śledzenia 50 torów pocisków, rakiet i granatów moździerzowych (RAM). Ta ilość może się zwiększyć po zatrzymaniu anteny. Przy pracy sektorowej (o maksymalnym kacie obserwacji 120º) można bowiem zwiększyć zasięg stacji o około 40% (standardowy, instrumentalny zasięg to od 280-400 km), albo też częstość odnawiania informacji (co jest szczególnie przydane przy śledzeniu celów RAM i pocisków hiersonicznych). W normalnej pracy antena obraca się z prędkościami: 15, 30 i 60 obrotów na minutę.

image
Przy pracy sektorowej radary Giraffe 4A i Giraffe 8A mogą mieć zwiększony zasięg lub skrócony czas odnowy informacji. Fot. Saab

 Zaletą tego radaru jest łatwość jego eksploatacji. Jest to urządzenie mogące pracować 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Badania wykazały, że średni czas pomiędzy uszkodzeniami MTBCF (Mean Time Between Critical Failure) jest większy niż 2500 godzin. Natomiast na znalezienie i usunięcie usterki operator potrzebuje średnio nie więcej 45 minut. Same czynności obsługowe w ciągu roku zajmują mniej niż 20 godzin.

Radar Giraffe 8A

Radar dalekiego zasięgu Giraffe 8A jest jedynym urządzeniem radiolokacyjnym, który jeszcze nie jest produkowany seryjnie przez koncern Saab. Nie oznacza to jednak, że nie został on już sprawdzony. Jest to bowiem stacja, której system antenowy złożono tak naprawdę z dwóch anten radaru Giraffe 4A (pracującego w paśmie częstotliwości S), a więc rozwiązania dobrze przetestowanego.

W ten prosty sposób uzyskano stację radiolokacyjną dalekiego zasięgu Giraffe przeznaczoną do działania w ramach zintegrowanego systemu obrony powietrznej, która może śledzić ponad 1000 obiektów powietrznych (w tym rakiety balistyczne). Zasięg wykrywania samolotów myśliwskich określono oficjalnie na 400 km, ale tak naprawdę może być on jeszcze większy biorąc pod uwagę możliwość punktowego zwiększania mocy nadawczej. Zasięg instrumentalny tej stacji to bowiem 600 km.

image
Radar dalekiego zasięgu Giraffe 8A. Fot. Saab

 Mniejszy jest natomiast kat elewacji. O ile bowiem w radarze Giraffe 4A istnieje możliwość wykrywania celów powietrznych w kątach od 0 do 70° to w przypadku Giraffe 8A maksymalny kąt został zmniejszony do 22° (w przypadku wybranych celów można go zwiększyć do 65° np. przez mechaniczną zmianę pochylenia kąta położenia szyku antenowego).

Giraffe 8 to urządzenie ważące mniej niż 10 ton, które może być zainstalowane na stacjonarnych wieżach (jako stacjonarny posterunek obserwacji nadzoru sytuacji powietrznej) lub na podwoziu kołowym. Jest to stacja z mechanicznym przeszukiwaniem w azymucie (z prędkością 24 obroty na minutę) i elektronicznym w elewacji. Przy obracanej antenie radar Giraffe 8A ma możliwość śledzenia do 1000 celów powietrznych, namierzania 100 urządzeń zakłócających oraz śledzenia 50 torów pocisków, rakiet i granatów moździerzowych (RAM).

Radar Giraffe 1X

Najmniejszą stacją radiolokacyjną proponowaną do zastosowań lądowych i morskich jest radar Giraffe 1X. Jego aktywna antena składa się z wielu takich samych modułów nadawczo-odbiorczych zbudowanych z wykorzystaniem technologii azotku galu.

I w tym przypadku elektronicznie kształtowana i sterowana wiązka antenowa pozwala na bardzo szybkie przeszukiwanie przestrzeni w elewacji (od 0 do 70°), co jest szczególnie przydatne podczas działania w rejonie przybrzeżnym, przy bardzo dynamicznie zmieniającej się sytuacji i dużej ilości zagrożeń, gdzie czas reakcji powinien być jak najkrótszy.

image
System antenowy radaru Giraffe 1X w wersji morskiej na stanowisku testowym w zakładach w Goeteborgu. Fot. Saab

Sama antena bez urządzenia obrotowego waży jedynie 60 kg (a w komplecie z urządzeniem obrotowym i anteną IFF – 100 kg) dzięki czemu można ja montować na topie masztów nawet niewielkich jednostkach pływających oraz na niewielkich samochodach terenowych (np. typu HMMWV). Dodatkowym ułatwieniem jest fakt, że kompletne urządzenie poza systemem antenowym składa się jedynie z komputerowego bloku obróbki, bloku zasilającego i laptopa operatora.

W tej chwili w zakładach w Goeteborgu trwa produkcja pięciu radarów Giraffe 1X dla nieujawnionego jeszcze klienta. Z różnego sposobu malowania anten wynika, że będą montowane na okrętach oraz wykorzystywane na platformach lądowych. Szwedzi zaznaczają przy tym, że poza różnicami w kolorze nie będzie żadnych innych zmian w obu wersjach tego urządzenia.

Co dalej ze szwedzką radiolokacją?

Wprowadzenie anten aktywnych AESA wcale nie zakończyło prac rozwojowych prowadzonych przez koncern Saab. Ich efektem mogą być kolejne, zupełnie nowe urządzenia w tym przede wszystkim radary kierowania uzbrojeniem dla systemów przeciwlotniczych. Przypomnijmy, że Szwecja jest państwem, które podobnie jak Polska zakupiła w Stanach Zjednoczonych system Patriot.

image
Rodzina radarów Giraffe na pasmo S z aktywnymi antenami AESA. Fot. M.Dura/Saab

Najsłabszą stroną tego systemu jest niewątpliwie stacja kierowania uzbrojeniem, która jest sektorowa, a dodatkowo mało mobilna. Jej zniszczenie oznacza automatyczne wyeliminowanie całej jednostki ogniowej z czterema wyrzutniami rakietowymi.

Żywotność systemu można by zwiększyć wprowadzając do zintegrowanego systemu obrony powietrznej radary „zastępcze”, które w razie potrzeby mogłyby przejąć kierowanie rakietami z wyrzutni systemu Patriot. Szwedzi potwierdzili, że dokładność ich stacji radiolokacyjnych jest wystarczająca, by naprowadzać amerykańskie rakiety przeciwlotnicze. Jeżeli więc uda się stworzyć kanał łączności pomiędzy pociskiem a wyrzutnią to nie będzie żadnego problemu, by sterowanie systemem Patriot odbywało się ze szwedzkiego radaru.

W podobny sposób można by również zadziałać w Polsce. Produkty oferowane przez koncern Saab mogą być oczywiście konkurencją dla polskiego przemysłu radiolokacyjnego, ale mogą go również wspierać jeżeli będzie się współdziałać. Polska ma unikalne zdolności (szczególnie jeżeli o systemy identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” jak i radary na fale metrowe) i przy odpowiedniej współpracy, pewne, już podejmowane działania na pewno zostałyby przyspieszone. Dobrym przykładem są Amerykanie, którzy mając własne, nowoczesne radary zaczęli jednak produkować stacje szwedzkie - uznając je w pewnych dziedzinach za lepsze.

Najważniejszy jest jednak sam sposób, w jaki Szwedzi wspierają swój przemysł radiolokacyjny. Działanie w podobny sposób w Polsce mogłoby przynieść równie pozytywne efekty liczone radarami sprzedawanymi nie tylko polskim siłom zbrojnym, ale również za granicą.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 71
Reklama
duchy
niedziela, 7 kwietnia 2019, 01:08

Listek boczny oświetlając cele położone z boku, może wytworzyć fałszywe echa niby przychodzące w osi wiązki.

Darek S.
piątek, 5 kwietnia 2019, 06:20

Żadna polska państwowa firma nigdy nic nie sprzeda za granicę, zapomnijcie o tym. Wspierać warto tylko firmy prywatne z polskim kapitałem. Ale Lewandowski i Balcerowicz zadbali o to, aby nasz naród sprowadzić do roli taniej siły roboczej, a naszą gospodarką zrobić peryferyjną - poddostawcę mało istotnych elementów dla gospodarki Wielkich Niemiec. ( Jeden wyjątek potwierdza tylko regułę) Gdy Niemcom podskoczymy, poddostawcę, zawsze można zmienić, a my będziemy mieli wtedy nieporównywalnie większy kłopot niż z jabłkami, gdy się na nas Rosja obraziła. Jak już PIS przegra wybory, a USA wydrenują nasz budżet obrony na swoje zabawki, grzeczniutko kupimy niemieckie okręty podwodne i francuskie radary. Od Szwedów pozwolą nam kupić radary, tylko wtedy, jak będziemy kupować po jednej sztuce. Można kupować też w niedużych partiach radary ostrzegające o ostrzale moździerzowym, ale już nie wolno nam nawet pomyśleć o zakupie systemów do eliminacji punktowo tego zagrożenia.

As
środa, 3 kwietnia 2019, 13:15

Gdyby nasze firmy nie były w oczach kolejnych rządzących ekip jedynie łupem wyborczym, do zarządu których trzeba zesłać znajomych i ich rodziny w możliwie największej liczbie po prezesowskie pensje bylibyśmy na nie gorszym etapie jak sąsiedzi z pólnocy

Covax
środa, 3 kwietnia 2019, 12:57

Nie moze być, narodowy przemysł dostał jakąś gwarancje z Mon. Coż za głupia i niezręczna sytuacja. Panie Sherlock H tzw. "Radary szepczace" są rownież budowane przez Pit-Radwar RM100. Już mnie to zaczyna denerwować, Niemieccy przyjaciele szukaja radarów pasywnych, a nasze cudeńko nie gotowe, czy mozna o to winic Pit ? Bardziej tych osob ktore na taki projekt dają grant 70 mln zlotych na ten projekt. Znowu krok za pożno...

n@ti
środa, 3 kwietnia 2019, 11:20

Możliwość śledzenia,, 400 obiektów nawodnych,, do horyzontu? ;)

rex
środa, 3 kwietnia 2019, 11:12

Geniusze z Bumaru byłego wpadli na genialny pomysł by połączyć PIT z Radwarem i nie ma PITu. Przemysłowy Instytut Telekomunikacji tak naprawdę do niedawna jeden z nielicznych instytutów rozpoznawalnych na zachodzie. Opracował wiele radarów na światowym poziomie miał wyspecjalizowana kadrę inżynierską. Niestety nie przemyślane decyzje doprowadziły do zwolnienia większości inżynierów zapaleńców i pasjonatów radarów .... taka polityka zamiast dotacji i współpracy ...

pio
środa, 3 kwietnia 2019, 12:37

bzdury piszesz ! największe sukcesy takie jak opanowanie SDR i Bystra powstały po fuzji Radwaru z PIT. To państwo celowo utrąca i niedoinwestowuje polską radiolokację czego przykładem jest np Liwiec, utrącenie projektu radaru San, brak inwestycji także w technologie produkcji tranzytorów na azotku galu, brak zamówień związany ze źle realizowaną modernizacją obrony przeciwlotniczej

wojtek
środa, 3 kwietnia 2019, 22:02

Od 2012 PIT-R dostał blisko 600M pln grantów, a także ponad miliard pln kontraktów na Odry, Soły, czy Liwce. Plus podwykonawstwo. Dlaczego myśli Pan, że są w stanie "przerobić" więcej?

Covax
czwartek, 4 kwietnia 2019, 14:22

W roku 2016 kończy sie projekt badawczy PolHEMT AlGaN/GaN wyprodukowaniem kilku "powtarzalnych" tranzystorow Gan pasmo S( pasmo Odry) w 2015r dochodzi do proby "wrogiego przejecia" firmy Ammono S.A.( produkujacej podloza Gan) bankructwa i komornik chce sprzedac lini i technilogie na zlom zeby pare groszy odzyslac. I dopiero w styczniu b.r Państwo Polskie kupuje Ammono S.A. Oczywiscie od 2016r nie powstał w PL ani jeden tranzystor Gan. ( cala historia szczegolowo opisana w internetach) pewnie rzad chcial powiedziec "Siara/Donald mi dał Gan" ( 3 lata to dość czasu zeby wdrozyć produkcje) i ogłosic wielki sukces i" wielka przyjazn"...Odra, Sola i Liwiec to radary PESA, ( a jest cała rodzina projektowanych/testowanych radarow AESA Gan dla Narwi) dopiero Bystra to AESA, Liwiec w ilosci 10-12( nie pamietam dokladnie) sztuk to tragedia( w sensie otoczka nie radar) , nie dość ze potrzeba od 40 do 80 sztuk ( gdzies czytalem taka analize zrodla nie pamietam) to jeszcze na dodatek to de facto "wdrożeniówka" i kazdy 'troszke" inny, i brak widu i słychu na Liwca AESA Gan. Koło 50 mln grantu na radar P18PL to koszt "bebechow" a nie prawdziwych B+R. O kasacji radaru San nie bede pisał bo to przykład robienia "łaski".

Covax
środa, 10 kwietnia 2019, 10:43

A droga od PESA do AESA to droga od Soły do Bystrej. Scieżka już wydeptana...

Covax
środa, 10 kwietnia 2019, 10:37

Panie Davien: Wybacz ze odpowiadam pod "swoim" ale zle mi wyswietla "drzewko odpowiedzi". Po pierwsze nie bedzie Polskich modułów N/O bo nie mamy Tranzystora HEMT-Gan. Moduł N/O to tranzystor Gan, troszke antenki, kilka procesorow FPGA, korpus/radiator w jednym, gdzie najdrozszy jest tranzystor. FPGA takie wypasione mozna kupic np. W Texas Instruments w cenie "wiadro za jeden trazystor Gan" ( nawet nie wiem czy "nasi" nie kupili/ chcieki kupic linie do FPGA z kilka mln( te gromy,pioruny itd) . Ogolnie śmieszne pieniadze, choc sensu zakupu nie ma bo FPGA "wypasione" kupisz ponizej 100 za sztuke a lista producentow jest bardzo dluga. A linie do produkcji "plytek" na 200% ma albo WZE albo Radwar najprawdopodobniej obie. Bez tranzystora nie ma co robić reszty, to tak jak byś powiedział ze pan bez reki nie bedzie klaskal do rytmu bo nie ma sluchu. Brak modulu N/O jest pochodna braku tranzystora. Zreszta jak poszukasz gleboko to znajdzesz jaki "tajemniczy element " bedzie projektował i wykonywał Pit w ramach offsetu ( chyba ze sie zmieniło od pol roku ) i tam tez bedzie moduł N/O w SDR i to świadczy o zaawansowaniu Pit-Radwar w zabawie w te klocki.

Davien
niedziela, 7 kwietnia 2019, 01:22

Panie Covax, od tranzystora do modułu T/N droga jeszcze daleka wiec na razie na polskie moduły przyjdzie nam poczekać.A ponieważ sami nie produkujemy to musimy kupować, zreszta przejście z PESA na AESA wyglada łatwo i szybko tylko na papierze.

środa, 3 kwietnia 2019, 21:24

Panie Pio: modernizacja realizowana wedlug "zalecen najwaznieszego sojusznika"

ZSMW
środa, 3 kwietnia 2019, 10:23

Polska została wyczyszczona przez ludzi pokroju Balcerowicza i Tuska z przemysłu i wysokich technologii. Polski przemysł nie istnieje nawet PESA i SOLARIS bo ten 1 upada (PESA produkowała dużo i tanio ale mało inwestowała w nowe technologie) a Solaria sprzedała obrażona na synalka mamusia. W PL są zachodnie montownie i spawalnie (ciężka ręczna praca i brudna ale niezbędna technologia)!

w
wtorek, 2 kwietnia 2019, 18:31

mc. POPIERAM

Fan Daviena
wtorek, 2 kwietnia 2019, 16:31

Słabe te szwedzkie radary - kąt odchylenia wiązki w ich radarze AESA to tylko 70 stopni? Davien twierdzi, że nieruchoma antena AESA w F-22 ma kąt obserwacji 180 stopni, czyli potrafi odchylać o 90 stopni. No ale czytelnicy Daviena wiedzą, że Amerykanów nie obowiązują nie tylko prawa fizyki, ale nawet geometrii... :)

CdM
środa, 3 kwietnia 2019, 11:44

No o 90 stopni to się nie da, ale o 89 owszem... tylko parametry są wtedy tak tragiczne że nie ma sensu tracić czasu i mocy na takie odchylanie.

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 01:22

Funku i znowu zaczynasz podawałem 160stopni a nie 180 i dla radaru AN/APQ-77v1 czyli radaru o znaczni lepszych parametrach od tych Ericcsona, ale jak zwylke musiałes zrobic z siebie...

Sherlock H
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:40

nasza radiolokacja zatrzymała się niestety w latach 90 - jak już mogliśmy wdrożyć pewne rozwiązania z planów ukradzionych przez Mariana Zacharskiego ale niestety technologicznie świat już poszedł mocno do przodu. Niestety radary bazujące na fali ciągłej to już przeżytek w czasach gdy chodzi o możliwie największe maskowanie działalności rozpoznania

hh
środa, 3 kwietnia 2019, 12:20

Twoja wiedza zatrzymała się na latach 90-tych

CdM
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:00

"W miarę odchylania się wiązki antenowej od osi prostopadłej do płaszczyzny anteny spada bowiem moc sygnału i najczęściej zwiększa się „szerokość” wiązki. Automatycznie przekłada się to na zasięg maksymalny". Davien, niedawno podważałeś to zjawisko w odniesieniu do radarów Patriota. Mam nadzieję że to rozwiewa twoje wątpliwości. "Scann loss vs scanning angle" wynikają z fizyki. Dodajmy, że nie tyle spada moc sygnału, co tej części, która idzie w głównym listku. Oraz zwiększa się szerokość tegoż (spada zysk). To oczywiście trzeba próbować kompensować, ale przy mocy maksymalnej to już nie ma za bardzo już jak, a jeśli chodzi o rozdzielczość kątową to w ogóle się nie za bardzo da.

Luckash_K
środa, 3 kwietnia 2019, 19:30

Ale z tym spadkiem zasiegu o 5x przy kącie 60st to pojechali.. oznaczałoby to 5x5x5x5625x zmniejszenie ""mocy"" radaru. Przy odchyleniu o 60st rzutowana powierzchnia anteny zmniejsza się o połowę. (Magiczna funkcja "coś" tam). Ponieważ zasięg radaru opisuje f-cja pierw 4 stopnia a powierzchnia jest tam w kwadracie (raz dla nadawania raz dla odbierania) to można szacować że 2x zmniejszenie powierzchni zmniejsza zasieg do ok 70%. Mniej więcej. Nie wiem czemu miałaby zmniejszyć moc nadawana. Szerokość wiązki x2 a co za tym idzie dokładność podobnie. Problemem są zwiekszajace się listki boczne

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 01:25

Panie cdM. Patriot nie ma radaru AESA ale PESA i nic takiego nie podawałem wiec nie kłam. Zasieg radaru AN/MPQ-65 to ok 200km a widzi cele w stożku 120stopni. Natomiast co do radaru Raytheona z dwomanierychomymi AESA o kacie widzenia 360 stopni, to juz się ich zapytaj jak to osiągneli.

Dalej patrzący
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:45

SAAB, Thales, Leonardo - to podstawowi partnerzy dla Polski i źródło kompetencji do zassania i rozwoju własnych. Nie Raytheyron i nie izraelskie koncerny. Bo ten ostatni tandem Wielkich Braci zbyt drogi dla nas - zbyt niepewny - no i kwestia czarnych skrzynek. Szczególnie po 447 i zblatowaniu antypolskiego paktu Putin-Netanjahu - oba 9 maja 2018 - czyli po tej dacie strategia Polski [i wycena graczy] powinna zostać poddana zasadniczej rewizji - a w Warszawie dalej ślepo samobójczo kontynuowane "bezalternatywne" i "jedynie słuszne" wiszenie na klamce Waszyngtonu i Tel-Avivu. Jakby nic się nie stało...chociaż to największe zagrożenie strategiczne bytu Polski od 1945...

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 01:27

No tez sobie znalazłeś sojuszników:) Włochy coraz bardziej w strone Rosji, Francja na nas cięta za caracale, jedynie Szwecja pozostała. Co prawda modułów sami ie produkuja zdaje się ale dla ciebie to bez róznicy prawda...

Sternik
wtorek, 2 kwietnia 2019, 23:47

Będą wybory, będzie rewizja sceny politycznej. Mam nadzieję ze Polscy w końcu przejrzeli na oczy i już wiedzą kto pracował dla dobrobytu Niemiec, kto dla kraju położonego w Palestynie a kto dla Rosji. Jeszcze nie było rządu który by pracował dla dobrobytu Polski przede wszystkim.

Burak
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:24

My za to mamy radar Liwiec który niczym się nie wyróźnia i protoypy radarów radarów PET i PCL które jeżdżą tylko od lat na pokazy MSPO do Kielc.

ja
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:23

To polskie radary nie są dobre?

n@ti
środa, 3 kwietnia 2019, 11:17

Porównanie Arthura po modernizacji i Liwca na korzyść naszego

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 01:29

Polskie radary są dosyc dobre,ale do AESA ciągle musimy moduły importować, takze brak pieniędzy na rozwój niektórych systemów jak np Warta czy dawny radar artyleryjski w stylu Ericcson Eagle. NIestety w porównaniu do swiatowych poteg sporo musimy jeszcze nadrobic.

Fan Daviena
wtorek, 2 kwietnia 2019, 16:34

Im byłyby lepsze tym bardziej Wielki Wuj by nie pozwolił ich produkować a tym bardziej eksportować...

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 01:27

Funku, to robiła Rosja a nie USA wiec znowu wyszło ci skompromitowanie się:)

x
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:50

dobre np. Bystra a nawet lepsze np VHF ale Radwar jest niedoinwestowany

mc.
wtorek, 2 kwietnia 2019, 14:02

Cytat z artykułu:" Choć sama technologia AESA została sfinanowana przez spółkę, to rozwój rodziny radarów do których została wdrożona był możliwy między innymi dzięki stałemu finansowaniu ze strony szwedzkiego ministerstwa obrony, które jest zainteresowane wprowadzaniem najnowszych rozwiązań rodzimego przemysłu – i to do wszystkich rodzajów sił zbrojnych." To dla tych wszystkich którzy myślą że zakłady mogą same finansować rozwój technologii i budowanie prototypów. Mogliśmy mieć własne śmigłowce ze Świdnika - ale niektórzy woleli sprzedać zakład. Mogliśmy mieć własne samoloty szkolne, ale politycy "dopłacili" (z naszej kieszeni) żeby ktoś przejął zakład. Mogliśmy 30 lat temu zmodernizować czołgi, ale niektórzy woleli "darmowe" Leopardy - do których dziś dopłacamy 3 mld PLN (modernizacja). 20 lat temu mogliśmy mieć KRABY, ale lepiej było doprowadzić Łabędy i Zakłady Nowotko do upadłości. Itd., itd.

JSM
wtorek, 2 kwietnia 2019, 23:55

We współczesnym świecie nie ma uzbrojenia które nie ma zaszytego szpiega i guzika wyłączającego. Norwegowie wyłapali że F-35 na bieżąco wysyła dane do USA. Na 1000% Amerykanie mogą F-35 wyłączyć z walki kiedy będą chcieli. Ten sam problem mieli Turcy z F-16 ale zrobili reverse engineering i rozgryźli CAŁE oprogramowanie F-16 chociaż dziwnym trafem kilku naukowców dopadł seryjny samobójca. To samo jest z PATRIOTEM, HIMARS-em czy SPIKIEM. Niby dlaczego Rafael nie zgodził się na dostęp naszych inżynierów do elektroniki Spika a przez to na integrację? Przecież nie zrobili sobie i nam takiego kuku dla zabawy.

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 16:03

I znowu te bajki z ALIS:) Panie JSM, system wysyła info do systemów remontowych, te do LM, po czym rozwiązanie problemu wraca do thcy komputerów mechaników a nie do F-35, no lae bajeki Sputnika mocno sie jak widac trzymają. Turcy panie JSM dostali licencję na F-16 razem z kodami żródłowymi i je produkowali, ale oni wzzięli nie 40 ale 240 maszyn. Obecnie nie ma sprzętu czy oprogramowania z tym twoim guziliem wyłączającym bo :a wpadka na czyms takim to trwałe wylecenie z rynku handlu uzbrojeniem dla całego kraju, i b: a wyobraż sobie że podczas wojny przeciwnik sied o tego dostanie. Ech te teorie spiskowe.

Covax
czwartek, 4 kwietnia 2019, 00:03

W temacie Alis polecam poszukac pana 'Lars Gjemble" i Jego wypowiedzi jako przedstawiciela sil powietrznych Norwegi. Turcja dostala soft za zgode na umieszenie na swoim terytorium AN/TPY-2, ( google kody f16 dla turcji ) a cała afera zaczeła sie po tym jak okazalo sie ze Tureckich F16 "cały Izrael nie tylko samoloty jest stealth" i pierwsze co zrobiła Turcja to wyrzuciła IFF i włożyla swoje. I kilku inzynierow pracujacych nad przepisaniem kody z asemblera popełniło samobojstwo ot przypadek. Na szczescie "nasi" na radzikowie zrobili tylko "łaske" :-). Panie Davien, huawei chce przekazać Polsce soft 5G do wgladu i "nasi" na prikaz nie chcą 5G od chin, a mieli by odwage deasemblerowac kod F16 ....bez konsultacji z jej Ekscelencja boja sie zmienic prawo podatkowe. A mieli by coś takiego wypuścić w swiat. Dobry zart tymfa wart. A Twoj nawet dwa ;-)

mc.
środa, 3 kwietnia 2019, 13:03

I właśnie dla tego trzeba mieć własny przemysł zbrojeniowy. Nie jesteśmy w stanie produkować wszystkiego, ale podstawowy zakres działań wojska musi być w naszych rękach (oczywiście w zakresie zabezpieczenia sprzętowego). A propos powyższego tekstu, pamiętam jak opowiadał mi "znajomy", jak to na początku lat 90-tych Francuzi chcieli nam sprzedać radiostacje. Po szybkim badaniu wyszło, że można je zdalnie dezaktywować. Kiedy odchodził ("znajomy") z właściwej instytucji, wymógł na swoim następcy, "że nigdy...". Mam nadzieję, że nie tylko on rozumiał że polegać (sprzętowo) należy głównie na sobie. A co do F-16 i np. naszego zakupu (był blisko), opowiedział mi jak chcieli dostać od Szwedów silniki (przekroje) i maszyny (przekroje) na potrzeby szkolenia mechaników. Szwedzi - nie ma takich możliwości, Amerykanie - ile tego wam potrzeba ?

Rafal
wtorek, 2 kwietnia 2019, 18:34

"Mogliśmy 30 lat temu zmodernizować czołgi" 30 lat czy ile tam chcesz powstal Twardy kolego i co z niego teraz mamy? trzeba by go modernizowac tak jak Leopardy. Co do Irydy, nie, nie, moglismy miec wlasnego samolotu szkolenowego, powodow dlaczego projekt upadl bylo pare, np. brak doswiadczenia zespolu projektowego, 20 lat od projektu do produkcji, problemy z silnikami itp itd. Takze przestanmy powtarzac bajki.

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 01:31

Rafał, z Twoardym i w ogóle z T-72M/M1 problem jest taki że to pierwsza, do tego okrojona generacja T-72 i duzo z nim nie zrobisz: można dodać ERA, ulepszyc SKO i to zrobiono w Twardym, ale pancerz i działo to inna sprawa.

mc.
wtorek, 2 kwietnia 2019, 21:50

Na temat Irydy pisałem wielokrotnie więc tym razem posłużę się cytatem: "Jak nam dzisiaj wiadomo samolot ten nie wszedł do eksploatacji, a 19 samolotów Iryda zostało przeznaczonych na złom. Stało się tak dzięki niezrozumiałej polityce MON, która na modyfikację samolotu najpierw wydała 1,2 miliarda złotych, a następnie kiedy samolot zaczął spełniać założone warunki zrezygnowała z niego. Gdyby program Iryda podtrzymano Wojsko miałoby na czym szkolić pilotów, a także mielibyśmy import samolotu Iryda do Indii, które tym samolotem były bardzo zainteresowane. Pozwoliłoby to podtrzymać produkcję i doinwestować PZL Mielec. W efekcie zdobyć następne rynki zbytu, bo samolot był dobry i mógłby być tani w cenie zbytu i eksploatacji. Rezygnacja stała się wbrew opinii międzyresortowego zespołu ekspertów w 2004 roku, który wydał pozytywną opinię na temat Irydy. Przeprowadzono testy, które po raz kolejny potwierdziły klasę samolotu. Poprawiono parametry samolotu, zmodernizowano m.in. pokładowy system awioniki. W opinii fachowców, Iryda była samolotem kompatybilnym z F 16 i z powodzeniem mogła być wykorzystana w ramach szkolenia pilotów. Zarząd PZL Mielec był nawet gotowy prowadzić dalsze prace nad samolotem, ale nie mógł tego zrobić bez wsparcia finansowego. Taki był finał i koniec Irydy. W 2008 roku z terenu PZL w Mielcu wywieziono ostatnie elementy oprzyrządowania produkcyjnego samolotu I-22 Iryda. Trafiły na złom." Co do czołgów - tak nawet modernizując czołgi na początku lat 90-tych, należałoby je teraz modernizować kolejny raz. I to jest NORMALNE. Sprzęt wojskowy "żyje" 30-50 lat. Jeśli się go nie modernizuje staje się złomem (tak jak nasze stare T-72). Dlaczego warto modernizować ? Z dwóch powodów: 1/ bo tak jest taniej, niż co kilkanaście lat kupować nowy sprzęt 2/ bo dzięki temu masz biura konstrukcyjne i zakłady które będą mogły skonstruować (zaprojektować) nowy sprzęt i go potem wyprodukować. Nie możemy co kilkanaście lat kupować nowego sprzętu - NIKOGO na to nie stać. I jeszcze jedno: Rosjanie modernizują T-72 - hurra, są genialni; My modernizujemy - A PO CO, nie lepiej kupić nowy...

QVX
środa, 3 kwietnia 2019, 10:11

Akurat w przypadku T-72 różnica jest taka, że rosyjskie czołgi to wersja B o dużym potencjale modernizacyjnym, a polskie to wersja A o niskim. BTW. Pod koniec lat 1980 Polska dostała propozycję taniego zakupu licencji na T-72B i T-80, ale OBRUM uznał, że z wersji A zrobią coś lepszego. I takie skutki - PT-91 to pudrowany złom, a sensowny PT-95 i dalsze są za drogie.

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 01:35

Panie m.c. odniosę sietylko do T-72: nsze T-72 to okrojona pierwsza generacja tego czołgu, której Rosja nawet nie modernizowała tylko opracowała druga czyli T-72B. Żeby cos z naszymi zrobic sensownie to tzreba by je zaprojektować od nowa, bo to co sie dało, czyli SKO, dodanie ERA juz zrobiono, mozna tez zmienic silnik, ale z działem i pancerzem niewiele zrobimy, a od działa zależy dostepna amunicja, która obecnie .... Nawet z najnowszymi dostepnymi do2A46M pociskami nie ma szans w starciu z T-72B mod 89, o B3 nawet nie mówiąc.

mc.
środa, 3 kwietnia 2019, 13:18

Jasne, czyli nie róbmy NIC. Na nowe A7 nas nie stać, nie mamy nawet kasy żeby przy okazji modernizacji naszych A4/A5 wymienić armatę na "55 kalibrów". Dodatkowo ta "modernizacja" będzie nas kosztowała 3 mld PLN - trochę dużo. Gdybyśmy mniejsze kwoty "wkładali" systematycznie w produkcję kolejnych modeli czołgów i ich modernizację, nie mielibyśmy tak dramatycznej sytuacji w sprzęcie pancernym. Możemy mówić że rosyjskie wersje są lepsze, ale czołgi nie będą już toczyć bojów jak pod Kurskiem. Ważne jest zaskoczenie przeciwnika (czyli lepsze rozpoznanie sytuacji), dokładność trafienia, lepszy pocisk bądź takie ustawienie czołgu które gwarantuje zniszczenie przeciwnika pierwszym strzałem - czyli lepsze rozpoznanie sytuacji.

Davien
niedziela, 7 kwietnia 2019, 01:29

Panie mc, z działa 120mmL 44 mozna stzrelać dowolna amunicja 120mm, wymagana jest jedynie nieduża modernizacja. Żeby natomiast cokolwiek zrobic z naszych T-72 to trzeba by własciwie zbudowac nowy czołg bo działa nie wymienimy, nie ma skąd, jedynie Rosja produkuje lepsze 125mm i amunicje do nich,autoloader podobnie, z pancerzem to juz w ogóle nic się za bardzo nie zrobi bo jak go dodasz to zdechnie zawieszenie. Co do dokładności trafienia: obbecnie z naszą amunicją to możemy próbowac stzrelac w bok i tył rosyjskich czołgów bo od przodu to bedzie jak z 37mm i T-34 na froncie wschodnim. I Tak, jak mamy cos robic wydając kupe pieniedzy i osiągnąc prawie nic, to lepiej te pieniadze wydać w inny sposób.

CdM
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:51

W 1989r mogliśmy zmodernizować t72b? Czym i jakimi technologiami? To jest życzenie bajkowe, nierealne na wielu poziomach. I jak by się one, po tej hipotetycznej modernizacji miały do np. leo nawet w wersji a4? Pomijając fakt, że co ma rok 89 do przejmowania leo? Problem polega na tym, że pomimo że wiele zakładów z obecnej PGZ miało po '89 "stałe państwowe finansowanie", oczywiście ograniczone ale jednak, to osiągnęły tyle, ile Bumar w sprawie podwozia do Kraba.

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 01:36

Panie CdM, jakie T-72B?? Nigdy nawet takich nie mielismy, nasze to T-72M/M1 czyli okrojone wersje T-72A.

mc.
wtorek, 2 kwietnia 2019, 21:59

Najpierw zdementujmy KŁAMSTWO - na testy w 2012/2013 wysłano 8 haubic Krab. Podwozia pękały w 7 szt. czyli w jednym NIE. Dlaczego - bo ten pierwszy był prototypowy, wykonany z dobrej stali (dobrze utwardzonej). A pozostałe ? Kiedy MON się "obudził" że chce sprawdzić Kraby - nie było już w Polsce stali jakościowych (zakłady padły). "Sklecono" haubice z tego co udawało stal pancerną. Ale problemem nie było pękanie nadwozi (HSW była gotowa wymienić nadwozia na nowe) - problemy były z silnikami (zadymieniem, przegrzewaniem). Dlaczego ? Bo nie było już dawnych Zakładów Nowotko (czyli późniejszych PZL WOLA) które produkowały silniki. Użyto silników "z drugiej ręki". I jeszcze jedno - dlaczego HSW było gotowe wymienić nadwozia wyprodukowane przez Bumar Łabędy ? Bo HSW było na krawędzi bankructwa, byli gotowi zrobić WSZYSTKO by uzyskać zamówienia rządowe ("monowskie").

CdM
środa, 3 kwietnia 2019, 12:01

A gdybyśmy mieli nadal FSO, to byśmy sami produkowali porządne konkurencyjne samochody osobowe. A gdyby babcia miała wąsy. Niestety, to jest właśnie stale to samo życzeniowe myślenie. Szasne, że państwowy i post-PRL-owski zakład będzie w stanie produkować dobrze, wydajnie i nowocześnie, są bardzo małe (to wymagałoby głębokiego przeorania oraz kierownictwa merytorycznego, a nie politycznego). Dlatego przypadki udane są tak nieliczne. Owszem, przy bardzo dużym finansowaniu może mielibyśmy jakiś znośny produkt, ale nadal nie tanio. Tymczasem model szwedzki, od którego pochwały zacząłeś - jak najbardziej. Tylko że Saab nie jest firmą państwową (choć państwo ma w nim sporo do powiedzenia), kieruje się rachunkiem ekonomicznym i nie ma w nim partyjnych nominatów. U nas też są firmy prywatne, w które można by zainwestować. Niestety robi się dokładnie na odwrót.

mc.
środa, 3 kwietnia 2019, 13:30

Problem jest zupełnie inny - przez wiele lat nasze "władze" (różnych opcji) robiły wszystko żeby nie kupować uzbrojenia, a jeśli już to najlepiej sprzęt kupić "za granicą". Pisałem to już wiele razy - jeżeli MON nie jest zainteresowany kupowanie sprzętu wojskowego u polskich producentów, to ten zakład MUSI UPAŚĆ. To MON musi przekazywać pieniądze na rozwój konstrukcji i oczywiście kontrolować jak są wydawane (czyli oceniać). Ale trzeba pamiętać o jednym - nie wszystkie propozycje, projekty, konstrukcje będą udane, albo spełnią wymagania MON-u. I za to też trzeba zapłacić - proszę sprawdzić jak to działa w USA. Ale takie działania niosą dodatkowy (pozytywny) aspekt - rozwój myśli inżynierskiej. trzeba opiekować się przyszłymi inżynierami, proponować tym najbardziej zdolnym pracę w zakładach zbrojeniowych (z dobrym wynagrodzeniem). Testować nowe pomysły i propozycje. Jaki będzie efekt takich działań ? Może taki jak w Korei Południowej, która w latach 60 i 70 tych nie była w stanie wyprodukować niczego, a dziś produkuje czołgi, haubice, samoloty itd. I nie jest to "myślenie życzeniowe", tylko wieloletnie planowanie rozwoju polskiego przemysłu. Nic się nie da "od razu". Trzeba wiele pracy by odtworzyć polskie zakłady zbrojeniowe (i przemysłowe). Bo NASI POLITYCY zrobili wszystko by ich nie było.

eryk
wtorek, 2 kwietnia 2019, 13:42

Skąd Szwedzi pozyskują moduły GaN ? Toshiba, Thales, Leonardo ? sami nie produkują chyba

MMIC
środa, 3 kwietnia 2019, 12:40

Najprawdopodniej projektuja sami wlasne MMIC, ktore sa wytwarzane w UMS (czyli Airbus/Thales) w Niemczech.

Wojciech
wtorek, 2 kwietnia 2019, 23:58

Chińczycy produkują, Hindusi, Izrael, Włosi...

MechKwa
wtorek, 2 kwietnia 2019, 13:01

Gdy powstaną radary wykrywające funkcję falową samolotu...

Ala
wtorek, 2 kwietnia 2019, 22:04

Jeśli chodzi o radary kwantowe (wykorzystanie splątanych fotonów) to prototyp mają już Chińczycy, a testy technologii zaczynają Amerykanie i Kanadyjczycy. Takie radary wykrywają "stealth".

fgh
czwartek, 4 kwietnia 2019, 01:50

A'propos zasady działania radaru kwantowego (może nie wszyscy wiedzą). Podstawowa cecha kwantowego radaru to całkowita odporność na zakłócenia, co jest wielką zachętą dla wojska. Jako że działanie tego radaru polega na tym że wysyłamy połowę wiązki w przestrzeń a obrazujemy to co ona zobaczyła, mierząc drugą połowę wiązki (jako że są kwantowo splątane, to obserwując to co mamy w ręku wiemy co tamta druga wiązka zauważyła), to tradycyjne formy zakłócania są niemożliwe. Także obiekty „niewidzialne” dla radaru zarówno przez odbijanie wiązki w innym kierunku jak i przez jej pochłanianie są idealnie widoczne dla radaru kwantowego.

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 01:38

Chiny to mają demostrador demonstratora a nie prototyp:)

Ala
czwartek, 4 kwietnia 2019, 01:51

Nie lekceważyłabym Chińczyków - w niektórych obszarach (np. łączność kwantowa) są bardziej zaawansowani niż Amerykanie.

Davien
niedziela, 7 kwietnia 2019, 01:31

Ala nikogo nie lekceważę, jest to co mówisz mozliwe ale od demonstratora technologi w laboratorium do gotowego produktu droga daleka. Aha łacznośc kwantowa z radarem kwantowym nie ma nic wspólnego.

MaG
wtorek, 2 kwietnia 2019, 12:22

Współpraca ze Szwedami nie dojdzie do żadnego skutku bo dla naszego obecnego rządu wszystko musi być Made in USA.Czy dobre czy złe wszystko musi być z ameryki aby tylko podlizać się dla wujka Trumpa

RÓŻNICA
wtorek, 2 kwietnia 2019, 11:27

W Szwecji mieli program eugeniczny... a w Polsce był i jest antyeugeniczny... czyli degradacja genomowa

Boczek
wtorek, 2 kwietnia 2019, 16:32

Poruszyłeś bardzo ciekawy temat. Oprócz naturalnie przebiegającej na zachodzie dywersyfikacji genetycznej, Szwedzi widząc zagrożenie degradacją genetyczną (żyjąc na peryferiach Europy) wprowadzili w latach '50/'60 program "odnowy krwi", co spotkało się z dużą krytyką (nazwa, nie program). U nas dominuje jeden typ - haplogrupa R1a1. Nie jest ona ani lepsza, ani gorsza od innych (to nie o to chodzi), pomimo że na mapie koncentracja R1a pokrywa się z ...biedą. I właśnie problemem i to palącym Polski jest to, że nasza genetyczna różnorodność jest niewielka. Rezultuje to bezpośrednio w niskiej rywalizacji wewnątrzspołecznej - trywialnie mówiąc gnuśności, a wymiernym rezultatem jest niska innowacyjność naszego społeczeństwa. Tu z resztą jesteśmy - z badań w USA i w GB - cytowani niestety jako przykład właśnie społeczeństwa o ekstremalnie niskiej innowacyjności - w świetle wpływu iskiej różnorodności genetycznej. Jakie to ma skutki? Od końca patrząc: - scenariusz apokalipsa - znikniemy z mapy Europy - scenariusz real, który trawa - to co mamy; egzystencja na peryferiach cywilizacji. Niejako "Piknik na skraju drogi" Dlaczego tak jest? Niska innowacyjna -> niska zamożność -> niski dobrobyt -> niska chęć rozmnażania się (500+ tu w niczym nie pomoże). Ponadto, potęgowane przez to, że jednostki najbardziej wartościowe emigrują - wartościowe bo to wymaga odwagi, aktywności, ciekawości świata, brak lęku przed obcymi etc. - zatem cechy nierozerwalnie związane z innowacyjnością, bo towarzyszy temu ciągła nauka, poznawanie nowego, stawanie do konkurencji jako obcy (jest zawsze wyzwaniem). Zatem mamy spiralę skierowaną w dół, którą zresztą sami pogłębiamy naszą mentalnością, a ta wynika m.in. z powyższego. I tak to się kręci. Jak to zmienić? Zastrzyk genetyczny! - 3-5 mln imigrantów i to nie z kierunku wschodniego (ta sama R1a1). - Z zachodu - nikt tu nie przyjedzie. - Daleki/Bliski Wschód, Indie i inne kontynenty jest OK. Ale jak to zrobić kiedy z powodu 7.000 nawaliliśmy pełne portki, a nasza gościnność była nie tylko jednym wielkim mitem a kłamstwem? Niejako kłamstwem alkoholika. Mit o gościnności zmienił się w prawdę o lęku przed obcymi - i to wręcz panicznym.

KrzysiekS
poniedziałek, 8 kwietnia 2019, 10:27

KrzysiekS-Boczek Żałosna teoria nie chodzi o kolor skóry tylko o to ze państwa bogate ściągają generalnie ludzi o wysokim wykształceniu i potencjale umysłowym przez to jest duża szansa że ich potomstwo będzie miało równie wysoki iloraz inteligencji i wysokie wykształcenie.

wojtek
środa, 3 kwietnia 2019, 18:38

Zabawna rasistowska teoryjka, ktora nie ma wiele wspolnego z rzeczywistoscia. W takich USA, gdzie "ubogacanie genetyczne" trwa od dawna, to jednak czysci rasowo i nie zmieszani chinscy, koreanscy, czy hinduscy imigranci stanowia jakies 60% studentow studiow magisterskich i doktoranckich na kierunkach STEM. A wsrod pozostalych 40% dominujaca grupe tworza rasowo czysci i nie zmieszani Chinczycy, Koreanczycy czy Hindusi z amerykanskim paszportem lub zielona karta. Tyle wiec warte sa te "genetyczne rewelacje" o wyzszosci i nizszosci.

heh
środa, 3 kwietnia 2019, 12:23

uważasz że pula genowa z azji wschodniej Bangladesz Indie Pakistan zwiększy naszą innowacyjność ?

Hmm
środa, 3 kwietnia 2019, 11:36

Wysnułeś ciekawe wnioski nijak mające się do rzeczywistości. Problem degradacji genów i występowanie w związku z tym wad genetycznych występuje na skutek kojarzeń krewniaczych osób spokrewnionych. Haplogrupa R1a1 nie determinuje małej innowacyjności czy sugerowane przez ciebie skutki za to odpowiadają czynniki wewnętrzne. Spójrz proszę jak to wyglądało np. w USA gdzie w 19w. stworzono warunki do rozwoju nie hamując jej administracyjnie. Szwedzi wprowadzili swój program z uwagi na niewielką populację oraz krzyżowanie się osobników zamieszkujące odległe obszary o niskim zaludnieniu. Jeśli chcesz większą "dywersyfikację genową" to zastrzyk genetyczny Bliskiego Wschodu oraz Indii jest nietrafiony bo tam również występuje spore nasycenie haplogrupą R1a1. Jedyny sensowny kierunek to daleki wschód. Dodatkowo należałoby zastanowić się kto z przybyszy potrafi bezproblemowo zintegrować się z nami by nie było problemów jakie ma teraz Europa zachodnia czy Szwecja. Najsensowniej jest zobaczyć po prostu które nacje są pracowite.

Marek
środa, 3 kwietnia 2019, 09:46

Jakoś nie zauważyłem żadnego strachu przed Wietnamczykami. Myślę także, że nie byłoby oporów w przypadku mieszkańców Haiti. Tym bardziej, że to ostanie miałoby zarówno moralne jak i historyczne uzasadnienie. Jak się chce, to się znajdzie. A, że nie chcieliśmy z tego miejsca, z którego chciała Merkel, to dobrze. Mamy wystarczająco dużo rodzimej rozrywki, więc dodatkowa pirotechniczna nie jest tu potrzebna.

Paolo
środa, 3 kwietnia 2019, 00:59

Panie Boczku. Rece opadaja, jak czytam te Twoje wypowiedzi. Wy (Polacy) dolujecie? Staczacie sie na dno? Smiem zaprzeczyc. A obserwuje Polske z zagranicy. Ostatnie 25 lat dla Polski to ogromny sukces. Mozecie byc z niego dumni. Co ma Twoje (nota bene rasistowskie) korelowanie grupy krwi i inowacyjnosci do czynienia z rzeczywistoscia? Bijecie w testach uczniow szkolnych z matematyki (TIMSS) na glowe tych z USA czy GB . Polscy informatycy stworzyli oprogramowanie do Alexy. To tak na szybko z glowy. Sa inne przyczyny zacofania Polski i jej niskiej innowacyjnosci. Polska przez rozbiory przegapila rewolucje przemyslowa. Do roku 1989 (z 20 letnia przerwa miedzywojenna) nie byla niepodlegla i nie decydowala sama o wlasnych losach. 45 lat socjalizmu i potem zmiany ustrojowe dokonczyly to dzielo. Skad ma przyjsc ta innowacyjnosc bez wlasnego kapitalu. Bez wlasnych przedsiebiorstw. Przy otwartym na (duzo duzo silniejsza) konkurencje z zachodu rynku. Przy otwartym na Zachod rynku pracy (to byla i jest "kradziez" ludzi). Emigruje Polska malych i srednich miast. Z powodu braku mozliwosci przeniesienia sie do duzych aglomeracji. Mobilnosc Polakow w Polsce jest olbrzymim hamulcem. Roznorodnosc genetyczna jest wystarczajaca (inaczej medycyna wolalaby na alarm). Btw, narody tej samej grupy genetycznej jak Polacy, czyli Czesi czy Slowacy przed 2 WS byli na poziomie zamoznosci Europy Zachodniej i byli centrum przemyslowym monarchii Austro-Wegierskiej. Wiec jak sie ma np. Skoda czy Tatra (ktorej projekt pan Porsche ukradl Czechom i tak powstal "niemiecki" VW Garbus) do tezy, ze grupa krwi R1A1 jest winna za biede i gnusnosc? Dodam od siebie, ze sam nieraz pisales, ze pracujesz/pracowales dla niemieckich firm. Wiec pozwole sobie przypomniec Tobie grzecznie, ze ci Niemcy sami dorobili sie na ... kopiowaniu Anglikow. (przypomne, ze wtedy Polakow pedzono boso na Sybir) Stad powstalo to slynne Made in Germany. Pozdrawiam. I zycze wiecej pewnosci siebie i wiecej wiary w Polske i Polakow!

Davien
środa, 3 kwietnia 2019, 16:09

Panie Paolo, na początku to włąsnie te Made in Germany nie było symblem solidnosci ale wręcz odwrotnie.

Rah Warsz
wtorek, 2 kwietnia 2019, 23:39

Panie Boczek... R1A1 to haplogrupa tzw. indo-europejska a dokładnie tzw. aryjska ale nie w sensie jak sobie to uroił niejaki A.Hitler i jego cudowni czyści genetycznie Niemcy (swoją droga to najbardziej zmiksowany lud w całej Europie: R11b1, I1, R1A1, J itp.). Jakbyś sobie Pan zadał trochę trudu to byś Pan wiedział, że ta haplogrupa przyszła z Azji Centralnej (prawd. okolice Gór Zagros a może dalej Ałtaju) jakieś kilkanascie tysiecy lat temu do Europy gdzie połączyła się ze staroeuropejczykami I1 a glównie I2 i to połączenie dało początek ludom pra słowiańskim i cywilizacją Strarcewo, Vinca, Lengiel które dali początek dzisiejszym Słowianom i tzw. Ariom. Ariom którzy około 2000 pne ruszyli z powrotem na wschód i południe gdzie dotarli do Indii przez Hindukusz i dali początek nowej kulturze i przynieśli Panie Boczek Vedy (Wiedzę) jak to opisują Hindusi, potem dotarli na terenu dzisiejszego Iranu. Dasz Pan wiarę ,że pierwotnie Irańczycy - AyraRama (co można tłumaczyć ziemia Aryów Ramy) byli blondynami o płowych włosach i oczach koloru niebieskiego/szarego/zielonego podobnie jak Ariowie w Północnych Indiach gdzie do dziś 70 % najwyższej kasty czyli Brahminowie i Ksziatriowie to R1A1 (no tak to bida z nędzą zapomniałem) o często jeszcze jaśniejszej karnacji. Cie nieudacznicy po około tysiącleciu wrócili już jako np. Scytowie/Sakowie/siakowie/Masagetowie/Sarmaci w okolice Europy i bliskiego wschodu itp. i podbili np. Babilon a potem dali się mocno we znaki Imperium Perskiemu. Inne Ludy R1A1 około 1700 pne dotarly przez półwysep Peloponez jako Achajowie i przez Kretę jako tzw. Hyksosi do Egiptu na około 100 lat go podbili - założyli nawet sobie nawiększe miasto Awaris (przy okazji nauczyli obróbki brązu, wytwarzania rydwanów czy łuków refleksyjnych Egipcjan). Około 1300 pne druga ich fala dotarła i zakończyła imperium Hetytów (notabene także wcześniejszych przybyszów z Europy środkowej i południowej R1a1+I2 z około 2000 pne - odmienna kultura od autochtonów która np. spopielała się pośmiertnie jak niemal wyłącznie w swej większości czyniły ludy pra-słowiańskie i słowiańskie do wejścia chrystianizacji a do dziś robią to np, Hindusi) Tak... Scyci się nie kremowali ale sypali kurchany -bo skąd na wielkim stepie wziąć 300 kg drewna żeby skremować dorosłą osobę ). Jakby tego było mało to Panie Boczek te śmieszne według Pana i tępe i biedne R1a1 znane jako tzw. Ludy Morza - Bharatu podbiły bliski wschód i np. osiedliły się w dzisiejszej Palestynie jako - Pilsztini - Philistyni- Filistyni - może poczytaj Pan Panie Boczek trochę na temat nowych odkryć z zakresu paleolingwistyki to się Pan doczytasz że posługiwali się pismem i językiem zbliżonym do tego odkrytego np na Bałkanach a wywodzącym się ze znaków protopisma Vinca. Żydzi się bardzo zdziwili bo odczytano w Aszkelonie (dzisiejszy Izrael) tekst z rozbitej wazy który jednoznacznie połączono z dzisiejszymi językami Słowiańskimi. Co do tępoty i zacofania i bidy Ri1a1 Panie Boczek, to chciałbym Pana poinformować o takich oto znaleziskach związanych z R1a1 i I2 tak na szybko z biegusia i tych najstarszych: pierwsze protopismo-Vinca Bałkany, pierwszy wytop miedzi-Vinca a drugi bliski wschód, trzeci kultura złocieniecka pod Sandomierzem, pierwsza uprawa żyta w Europie - Dzielnica pod Wrocławiem, pierwszy wizerunek kołowego pojazdu i śladu użytkowania np. na porożu turów - Bronocice, a pierwsze koło do tego wózka - Słowenia, pierwsze skomplikowane w budowie tkaniny o wielu przeplotach- okolica Krakowa, pierwsze całkowicie ciałopalne cmentarzysko na świecie- Modlnica pod Krakowem, pierwszy na świecie wyrób serów i narzędzia do tego służące - Kujawy, największy na północ od Alp ośrodek metalurgiczny (brąz i złoto) - Bruszczewo w Wielkopolsce, największa odkryta bitwa epoki brązu w Europie - okolice rzeki Dołęża -północno wschodnie Niemcy niedaleko Szczecina i ślady Haplogrupy nieudaczników R1A1, 2 największe w północnej Europie (poza rzymskie) zagłębia metalurgiczne tym razem produkujące wysokiej jakości żelazo i tzw. czarna stal - Góry Świętokrzyskie, Grodzisk Mazowiecki, pierwsze odkryte budowle kamienne na północ od Karpat i Alp - Góra Zyndrama obok Łącka, pierwsze bojowe rydwany, łuki refleksyjne, broń, taktyka walki konnej tzw. Scytyjski/Partyjski Strzał, broń i zbroje z żelaza np. Hetyci, pierwsi ciężkozbrojni jeźdźcy to wojownicy Sarmatów/Partów. To tak na szybko i z głowy jeżeli chodzi co starożytność zawdzięcza nieudacznikom i biedocie R1A1 z peryferii Panie Boczek, to lekcja za darmo.. A ile odkryć zawdzięcza tym ludziom R1A1 w XIX i XX wieku to możesz się Pan wysilić i poszukać sobie w necie ...

Pim
wtorek, 2 kwietnia 2019, 22:49

Celna uwaga.

Andrzej
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:43

O ktoś na to zwrócił wreszcie uwagę :)

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama