Szwajcarski program OPL na celowniku audytorów. "Opóźnienia"

4 października 2016, 13:05
Rapier
Szwajcarska wyrzutnia systemu Rapier. Fot. Nirazul/Wikimedia Commons/ CC BY SA 2.0 de.

Władze Szwajcarii poinformowały o zawieszeniu programu obrony powietrznej BODLUV 2020. Powodem jest między innymi niewystarczający zakres informacji dla opinii publicznej w związku z programem.

Szwajcarski resort obrony, ochrony cywilnej i sportu poinformował o wynikach postępowania sprawdzającego, wdrożonego w związku z postępowaniem na system obrony powietrznej BODLUV 2020. Stwierdzono, że postępowanie zostało przeprowadzone bez naruszenia istniejących przepisów, ale procedura została i tak zawieszona – między innymi z uwagi na niewystarczający zakres informacji dla opinii publicznej.

W opublikowanym przez kilkoma dniami komunikacie resortu obrony podkreśla się, że postępowanie na system BODLUV 2020 zostało zawieszone decyzją ministra Guy’a Parmelina w marcu bieżącego roku. Następnie zlecono audyt programu. Pod uwagę brano dwa zestawy przeciwlotnicze – IRIS-T SL niemieckiego koncernu Diehl i CAMM-ER, opracowany przez MBDA UK. W trakcie dyskusji poruszano między innymi zdolności operowania w każdych warunkach pogodowych systemu IRIS-T SL (używającego rakiet kierowanych na podczerwień) oraz strefy rażenia systemu CAMM-ER.

Czytaj też: Rheinmetall zmodernizuje szwajcarskie systemy przeciwlotnicze

Ostatecznie uznano, że obydwa systemy mogą zostać dopuszczone do postępowania, aczkolwiek charakteryzują się one pewnymi ograniczeniami zdolności. Jak podaje Neue Zuercher Zeitung, jako najbardziej optymalne wskazano połączenie obydwu zestawów przeciwlotniczych. W praktyce oznacza to prawdopodobnie, że Szwajcarzy postawili bardzo wysokie wymagania, biorąc pod uwagę że mowa jest o systemach uznawanych powszechnie za nowoczesne, przeznaczonych do wprowadzenia na wyposażenie sił zbrojnych Niemiec (IRIS-T SL) i Włoch (CAMM-ER).

Szwajcarski resort obrony poinformował też, że w ramach prowadzonego postępowania za 700 milionów franków mogłyby zostać zakupione elementy dwóch systemów OPL średniego zasięgu, a za dodatkowe 100 mln – elementy trzeciego zestawu. Stało się jasne, że pierwotnie przewidziane na system przeciwlotniczy kwoty (500 mln franków) są niewystarczające.

W komunikacie resortu obrony Szwajcarii podkreśla się, że „piętą achillesową” programu BODLUV 2020 jest… polityka informacyjna. Wskazano między innymi na konieczność wyjaśnienia kosztów i przebiegu programu zarówno wobec decydentów, jak i opinii publicznej. Zwrócono też uwagę na konieczność przygotowywania okresowych raportów przy dużych programach zakupów (jakim jest BODLUV 2020). Natomiast formułowanie wymagań powinno pozostać domeną wojskowych, ale przy skomplikowanych systemach należy dopuścić wariantowe opracowywanie wymagań.

W rekomendacjach z audytu zwrócono też uwagę na konieczność przyśpieszenia procedur związanych z zakupem sprzętu, a także postawienia do dyspozycji realizujących zakupy odpowiednich zasobów. Wreszcie, decydenci polityczni powinni uczestniczyć w programach już na wcześniejszym etapie.

Program BODLUV 2020 obejmuje oprócz zakupu systemu rakietowego średniego zasięgu (w polskiej metodologii – krótkiego zasięgu) oraz systemu dowodzenia, także pozyskanie zdolności obrony powietrznej bardzo krótkiego zasięgu. Zakup tego ostatniego został jednak - zgodnie z wcześniejszymi informacjami - odłożony, między innymi dlatego że armaty 35 mm po modernizacji umożliwiają centralne sterowanie ogniem, we współpracy z systemem BODLUV 10. To ułatwia ich wykorzystanie do ochrony przestrzeni powietrznej w czasie pokoju. Również przenośne, przeciwlotnicze Stingery zakupione w latach 90. XX wieku będą mogły pozostać w linii dłużej, niż systemy Rapier, pozyskane w latach 80., dysponujące komendowym systemem naprowadzania i dziś już przestarzałe.

Przebieg programu obrony powietrznej krótkiego zasięgu w Szwajcarii wynika ze specyfiki tamtejszego systemu pozyskiwania sprzętu wojskowego. Prawdopodobnie postawiono bardzo wysokie wymagania (świadczy o tym wymienianie w dyskusji połączenia systemów IRIS-T SL i CAMM-ER), a zawieszenie programu uznano za dobrą decyzję, choć przy jego realizacji nie złamano procedur. Wcześniej natomiast Szwajcarzy odrzucili w referendum zakup myśliwców Gripen.

Czytaj też: Super Puma rozbiła się w Szwajcarii. 2 zabitych

Dość ostrożne podejście polityków i opinii publicznej do realizacji dużych programów modernizacyjnych sił zbrojnych ma jednak swoją cenę. Z uwagi na swoje położenie Szwajcaria nie jest zagrożona konfliktem zbrojnym, w którym przydatne byłyby wielokanałowe zestawy przeciwlotnicze, ale na przykład w lotnictwie coraz częściej dochodzi do wypadków. W tym roku rozbiły się już dwa myśliwce (F-5 i F/A-18) oraz śmigłowiec Super Puma. Ponadto, brak faktycznego następcy dla szwajcarskich F-5 będzie skutkował ograniczeniem możliwości ochrony przestrzeni powietrznej nawet w sytuacji kryzysu, wywrze też obciążenie na nękaną ostatnio katastrofami (3 zdarzenia od 2013 roku) flotę szwajcarskich F/A-18 Hornet. Dlatego, pomimo dysponowania rozwiniętym systemem mobilizacyjnym czy przeszkolonymi rezerwami, niedostatki systemu zakupów sprzętu i opóźnienia w tym zakresie wywierają istotny wpływ na zdolności obronne Szwajcarii.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Reklama
dwa
wtorek, 4 października 2016, 17:22

Państwo neutralne, ale się zbroi, u nas jakby była neutralność to śladu by nie pozostało po wojskowych, no poza emeryturami :)

Wojtek 39
wtorek, 4 października 2016, 21:10

Taki krótki artykuł a już niektórzy mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Program, który nie doprowadziłdo zakupienia uzbrojenia jest dla Ciebie powodem aby stwierdzić, że w porównaniu do Polski jest to sukces? Powalająca logika :D

rcicho
wtorek, 4 października 2016, 15:05

Szwajcarzy to mądry naród ale oddawanie spraw kontaktów na modernizacje armii pod rozstrzygnięcie w referendum to szczyt głupoty.

frys
wtorek, 4 października 2016, 13:44

Po prostu Szwajcarom, którzy znają w przeciwieństwie do Daviena (który twierdzi, że mgła, śnieg, deszcz, dym nie przeszkadzają podczerwieni) znają prawa fizyki, nie podobają się ograniczenia systemów naprowadzanych na podczerwień, bo przeciwnik przecież może atakować i przy złej widoczności.

a
wtorek, 4 października 2016, 19:05

Szwajcarzy nie-odrzucili całkowicie IRIS-T jako jasno wynika z artykułu Ten ostatni został na przykład zamówiony dla WL Norwegii (na podwoziu M113 z wykorzystaniem elemntów systemu NASAMS II) http://www.defence24.pl/news_norwegia-samobiezny-zestaw-przeciwlotniczy-z-rakietami-iris-t Norweska pogoda też jest kapryśna kraj górzysty i/lub nadmorski mimo to nie odrzucili tego typu naprowadzania(podobnie w NSM swego czasu przy przetargu na NDR Szwedzi z RBS-15 również podnosili ten argument) Czy Norwegowie nie znają fizyki ? Oczywiście dobrze mieć w jednym systemie efektory z rożnym systemem naprowadzania, nawet jeśli pogoda jest łaskawa dla IR jedynym pociskiem z możliwością zastosowania różnych systemów jest chyba MICA wersje RF/IR (poprawcie jeśli się mylę)

PanBalcer
wtorek, 4 października 2016, 16:52

Niemcy korzystaja z IRIS-T jako uzupełnienia PAC-3. Nikt nie oprze OPL jedynie na efektorach naprowadzanych termicznie co nie oznacza że należy z ich rezygnować marnując PAC-3 na drobnicę w rodzaju dronów czy poddźwiękowych rakiet samosterujących

Tweets Defence24