Szeremietiew: OT ma odstraszyć potencjalnego przeciwnika [Defence24.pl TV]

19 września 2016, 10:19
Szeremietiew
Fot. Defence24.pl.
Reklama

My musimy zbudować taki system obrony kraju, który będzie tego potencjalnego nieprzyjaciela ostrzegał, że jesteśmy bardzo trudnym przeciwnikiem. W mojej koncepcji właśnie tę rolę miała by spełniać Obrona Terytorialna” - mówi w rozmowie z Defence24.pl TV były Minister Obrony Narodowej prof. Romuald Szeremietiew.

W swojej wypowiedzi prof. Romuald Szeremietiew zaznacza, że powstanie obecnych Wojsk Obrony Terytorialnej powinno być opisane w strategii obrony kraju, którą można by rozumieć jako sposób na obronę państwa. Ponadto, powinna ona uwzględniać podejmowanie takich działań, aby uniknąć wybuchu wojny: „my przygotowujemy się do obrony naszego kraju, nie po to by skutecznie bronić się na kierunku kaliningradzkim.” - konieczne jest zapobieżenie takiej sytuacji.

Profesor Szeremietiew zaznacza, że sam wybuch wojny może mieć dla Polski katastrofalne konsekwencje. W związku z tym, były minister obrony narodowej stwierdza, iż należy stworzyć system odstraszania potencjalnego przeciwnika. W jego opinii tą rolę powinny spełniać wojska obrony terytorialnej. 

Prof. Szeremietiew zaznacza również, że Polsce potrzebna jest nowa strategia obronna państwa, albowiem obecnie „przyjęliśmy zły paradygmat obrony. Polega on na tym, że nie będąc mocarstwem - zagrożeni przez mocarstwo - oczekujemy, że inne mocarstwo (czyli nasi sojusznicy) udzielą nam pomocy. W zasadzie brak tej pomocy skutkuje naszą katastrofą”. Były szef resortu obrony uważa, że pomimo tego, że jesteśmy przekonywani o skutecznej pomocy sojuszników, to powinniśmy wypracować samowystarczalny system obrony oparty na własnych siłach, przy uwzględnieniu pomocy sojuszniczej. Oznacza to, że brak wsparcia nie powinien skutkować załamaniem polskiej obrony.

Dlatego też prof. Romuald Szeremietiew uważa, że proste zwiększenie stanu liczebnego wojska czy modernizacja bez zmian koncepcyjnych nie pozwolą na skuteczne odstraszenie przeciwnika. „Ilościowe zmiany nie poprawiają stanu obronności naszego państwa. Nam potrzebna jest zmiana systemu jakościowa, czyli inny sposób na obronę kraju. Inny niż stosowaliśmy i stosujemy przez ostatnie kilkadziesiąt lat”. W tym celu potrzebna będzie nowa strategia obronna, później wynikający z niej odpowiedni model sił zbrojnych i dopiero stosownie do tego uzbrojone wojsko.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 42
Reklama
lordproblem
poniedziałek, 19 września 2016, 11:33

Nie ma to jak samemu sobie zaprzeczyć: jakościowa zmiana systemu poprzez wprowadzenie OT.

matbosman
poniedziałek, 19 września 2016, 11:18

Jasne i OT w koncepcji z czasów II WŚ ma być lekarstwem? bardzo wątpię...

pit
poniedziałek, 19 września 2016, 11:18

,,sam wybuch wojny może mieć dla Polski katastrofalne konsekwencje". Co za genialna przewidywalność, co za umysł, prawdziwy Sun Zi.

spr
poniedziałek, 19 września 2016, 11:12

Dramatem jest to , że Polska nie ma wypracowanej nowoczesnej strategii obronnej. Bez tego, modernizacja sił zbrojnych to chaos i mnóstwo przypadkowych , nie do końca sensownych działań. Także duże marnotrawstwo sił i środków.

Mła
poniedziałek, 19 września 2016, 11:05

Tylko silna i nowoczesna zawodowa armia. OT to mrzonka polityczna i skarbonka bez dna, a w razie wojny zwykłe mięso armatnie.

Ernest Treywasz
poniedziałek, 19 września 2016, 11:01

Do wniosków prof. Romualda Szeremietiewa nie trzeba wiele dodawać, dlatego ograniczę się do trzech punktów. 1. si vis pacem - para bellum. Jeśli chce się zachować byt jako państwo niepodległe, trzeba być stale przygotowanym do obrony, a nawet więcej: stan gotowości nie jest statyczny, wymaga ciągłego odnawiania, tak jakby wojna miała w sposób nieuchronny wybuchnąć nazajutrz. Ta klasyczna zasada dotyczy Polski w sposób szczególny. 2. Zależność Polski od politycznej woli naszych sojuszników do kolektywnej obrony uzaleznia nas od tej woli w sposób całkowity, godząc wprost w podstawy suwerenności RP. Jeśli bowiem sojusznicy będą mieli REALNĄ (a nie udawaną, jak w 1939) wolę obrony Polski - do wojny nie dojdzie. Jeśli zaś do niej dojdzie to będzie oznaczało że sojusznicy zawiodą, o czym Rosja będzie musiała wiedzieć wcześniej (inaczej nie zdecyduje się na atak). Ergo, wszelkie działania organizacyjne i techniczne, podejmowane z założeniem że Polska uzyska pomoc sojuszniczą, okażą się zupełnie nieprzydatne, bo nie przygotowują nas do obrony w warunkach konfliktu asymetrycznego, a to właśnie będą warunki naszego konfliktu zbrojnego z Rosją, jeśli do niego faktycznie dojdzie. 3. Podstawowym warunkiem umożliwiającym podjęcie obrony przed rosyjskim atakiem jest realistyczny plan błyskawicznego rozśrodkowania i ewakuacji ludności cywilnej, bez którego skuteczna obrona (jeśli uda nam się do niej przygotować) zwiększa prawdopodobieństwo masakry cywilów, co sami już przećwiczyliśmy (warszawa 1939, 1944) i co możemy obserwować współcześnie (Aleppo)

Tomek72
poniedziałek, 19 września 2016, 18:48

Trzeba mieć i dobrą armię zawodową, i obronę terytorialną. A to wszystko MUSI BYĆ OSADZONE W REALIACH EKONOMICZNYCH ! Wielokrotnie pisałem: Polska NIE MA Ropy, NIE MA Diamentów i innych podobnych zasobów naturalnych. NIE MA KOLONII Nie jest też centrum finansowym świata ... Proste liczby: Polskie PKB: US$ 593,3 mld (2015) Rosja, 2,097 tryliarda USD (2013) Stany Zjednoczone 16,77 tryliarda USD ‎(2013) Wielka Brytania 2,678 tryliarda USD ‎(2013) Niemcy , 3,357,6 tryliarda USD Francja 2,421,5 tryliarda USD 2% PKB wydatków na zbrojenia to dla godpodarki B.DUŻO, na więcej pozwalają sobie kraje, którym to NAPĘDZA gospodarkę (są exporterami technologii wojskowych). Żołnież zawodowy, z punktu widzenia godpodarki jest kosztem od momentu pójścia do szkoły, poprzez służbę zawodową i emeryturę ... Żołnież OT, od momentu pójścia do pracy GENERUJE TO PKB, jak wiele pozostałych części gospodarki. Trzeba mieć i dobrą armię zawodową, i obronę terytorialną, cywilne przeszkolenie obronne powinno być POWSZECHNE (co nie znaczy, że każdy ma pójść do Wojska w razie W). W mojej ocenie wszystkie dotychczasowe konfilikty pokazują, że OT może być skutecznym narzędziem. Trzeba zestawić liczby, ilu żołnierzy może wystawić potencjalny agresor, ilu my potrzebujemy, żeby się obronić ... Ważne są także powiązania gospodarcze, aby jak największa liczba SILNYCH krajów poczuwała się do obrony TAKŻE WŁASNYCH INTERESÓW W POLSCE - A NAJLEPIEJ OBRONY SWOICH LUDZI ...

lo
wtorek, 20 września 2016, 09:48

naucz się liczyć a nie zestawiasz magiczne liczby i pojęcia jakich nie rozumiesz jak: "2% PKB", "generowanie PKB", "diamenty" "miliard" i "tryliard". Wg. Ciebie Rosja ma od nas jakieś 40 x większe PKB a ma tylko 4x większe PKB. NA LOGIKĘ WIDAĆ TU BYKA, bo jak kraj 4 x większy od Nas i porównywalny w PKB na głowę mieszkańca może mieć budżet 40x większy zamiast 4x większy od Nas? Jak ty nie odróżniasz milion-miliard-bilion-tryliard to szkoda czytać to co piszesz. Poducz się angielskiego przy okazji bo tam takie proste pułapki są w przelicznikach.

Eberth
poniedziałek, 19 września 2016, 10:41

W jaki sposób jednostki, których żołnierze szkolą się 2 dni w miesiącu, mają stanowić element odstraszania dla nowoczesnej armii? Jak niezgrane pododdziały mają stanowić siłę zdolną do skutecznej obrony w przypadku natarcia zróżnicowanych sił lub skoordynowanych działań sił nieregularnych? Elementem odstraszania jest armia regularna, a oddziały wspierające typu OT mają zadania zabezpieczające, uzupełniające armię w miejscach oraz w obszarach, w których armia nie może być obecna na 100%.

ss
poniedziałek, 19 września 2016, 13:59

Jak armia regularna ma zamiar odpowiadać na zagrożenia działaniami nieregularnymi na tyłach i jeszcze odpierać natarcie? A ty widziałeś może jak się szkoli nasze wojsko? 2 dni w miesiącu szkolenia z prawdziwego zdarzenia to o niebo lepiej niż to co się w MONie wyprawia.

Wojtek
poniedziałek, 19 września 2016, 18:29

Pan Szeremietiew z grubsza ma racje. OT wazna, ale nie w takim ksztalcie jaka nam MON proponuje. Bron osobista powrzechnie dostepna dla obywateli spelniajacych kryteria, bylaby najlepszym "hamulcem" rosyjskiego walca. Mieszkam w US i wiem jakie konsekwencje musialby poniesc potencjalny przeciwnik, ktory by wtargnal na tutejsza ziemie. Moje miasto liczy okolo 250tys mieszkancow. Mysle ,ze okolo 60% jego populacji posiada bron (przewaznie kilka sztuk-pistolet, shotgun, rifle). Amunicja jest dostepna nawet w Walmart (siec sklepow dyskontowych. Prosze sobie teraz wyobrazic sytuacje najezdzcy. Takich "malych" miast (jak na warunki amerykanskie) jest tu tysiace. Budzetu panstwa "taka armia" nie kosztuje nic, wrecz przeciwnie, budzet czerpie z tego horendalne korzysci. Chcialbym widziec Ruskich wchodzacych do Polski, w ktorej 5-8 milionow obywateli posiada bron. GOOD LUCK:)

janek
poniedziałek, 19 września 2016, 20:59

Wojtek, napisz proszę jak to się ma te 100 mln sztuk broni w rękach Amerykanów do pojedynczego opancerzonego żołnierza zawodowego, który jest uzbrojony w broń automatyczną. Kto ma przewagę?

dk.
poniedziałek, 19 września 2016, 18:28

Za każdy atak partyzancki, nawet na pojedynczego żołnierza, zapewne zlikwidowana zostanie (dosłownie) pobliska miejscowość. Przy czym skład oddziałów OT (personalia, adresy, rodzina itd) znany będzie specjalnie do tego celu powołanym komórkom, do natychmiastowego unieszkodliwienia. Co innego OT, jako wspierająca nieliczne wojsko, a co innego zrobienie z Polski Afganistanu czy Czeczenii. A może i gorzej, przy tym zupełnie bez efektu strategicznego. "Dobre i pożyteczne", jak przeciąganie Powstania Warszawskiego. Dziś spieramy się o to kto był zbrodniarzem i że było takich dowódców- wiedzących co robią - bardzo niewielu. Reszta patriotyzm i obowiązek. Otóż dla ruskich cały naród po części eksterminować, resztę przemieścić, w parę tygodni, w inne miejsce na Ziemi (tych, którzy przeżyją), to drobiazg.

Wojtek
poniedziałek, 19 września 2016, 18:51

I ty tez masz racje ale nie do konca. Wyszukac i zlikwidowac (juz w czasie potencjalnej okupacji) 35tys czlonkow OT moze by nie bylo trudno. Zlikwidowac kazdego obywatela posiadajacego bron , stawiajacego opor- niemozliwe. Zreszta najpierw do tej okupacji musialo by dojsc. Zyje w US juz szmat czasu, wiem co mowie. Ameryka moze przegrac wojny ale nigdy na wlasnej ziemi i tylko dlatego, ze zadne panstwo nie ma tak licznej armii zeby opanowac kraj, w ktorym pewnie ze 100mln osob posiada bron palna. Nawet gdyby to bylo 10mln- takiej armii nie ma nikt. Potencjalne straty przeciwnika- to jest najlepszy straszak.

miki
poniedziałek, 19 września 2016, 18:07

Dobrze mówi-nowa strategia a w niej między innymi -kierowanie Jassmerów w Moskwę,Petersburg i wszystkie elektrownie jądrowe znajdujące się w zasięgu tych rakiet (a będzie ich około 10). Wtedy przeciwnik 3 razy się zastanowi, bo nasza OT wrażenia na nim nie zrobi, niestety.

kapralek
wtorek, 20 września 2016, 12:02

A co niby się stanie po trafieniu taką rakietą w reaktor atomowy? Sądzisz że zamieni się w bombę atomową? Przecież nie zdoła nawet przebić osłony reaktora...

Kazik
wtorek, 20 września 2016, 09:07

Ten pocisk ma za małą głowicę, żeby przebić pancerz reaktora. Za to możesz być pewny, że każda próba ataku na rosyską elektrownię atomową skończy się anihilacją co większych polskich miast.

zwolennik OT, ale poważnej OT
poniedziałek, 19 września 2016, 17:45

OT nazywajmy masową, obywatelską, ochotniczo-kontraktowo-poborową armią obronną dostosowaną także do działań nieregularnych, dywersyjnych, partyzanckich i to ma sens jeżeli będzie dobre wyszkolenie, uzbrojenie, plan, oraz nowoczesna armia operacyjna, która będzie robić swoje mając trochę więcej luzu z OT biorącą na siebie część zainteresowania agresora, plus poważni sojusznicy, ale to marzenia. Znowu dostaniemy mocno w dupę, niczego nie zrobimy (przez agenturę i legendarną polską niemoc, niekompetencję) znowu jak należy, jeszcze nie tym razem, ale czy będzie kolejna szansa dziejowa? Oby była... To może być finał, jeżeli nasze pokolenia zawiodą, to wygasimy na długo Polskę jak ci debile z poprzednich epok albo na zawsze...

Ernest Treywasz
wtorek, 20 września 2016, 09:02

Zadania dla OT, które nadają sens jej powołaniu: 1. Zabezpieczanie obiektów infrastruktury krytycznej na zapleczu oraz przeciwdziałanie swobodnemu operowaniu jednostek dywersyjnych nieprzyjaciela poprzez ich wykrywanie i wiązanie walką do czasu nadejścia jednostek wsparcia. 2. Zabezpieczenie i koordynacja rozśrodkowania ludności (ewakuacji miast). 3. Sieć obserwacyjno-meldunkowa, polski wynalazek z 1939. Przy braku skutecznej radiolokacji (padnie w pierwszych godzinach) jedyny sposób na namierzanie środków napadu powietrznego poruszających się z prędkością poddźwiękową,na małej wysokości. 4. Powiązane z tą siecią stanowiska strzeleckie, prowadzące ogień na podstawie danych z sieci obserwacyjnej, przesyłanych w czasie rzeczywistym (dynamiczna triangulacja) połączonych z wyliczaniem danych do serii strzałów przez odpowiednie oprogramowanie zwykłych PC-tów. 100.000 takich stanowisk równo rozproszonych po powierzchni kraju, uzbrojonych w zwykłego kałasza - tyle że na zdalnie sterowanej, precyzyjnej obrotnicy, "wyczyści" polskie niebo z wszystkiego co lata na wysokości kilkuset metrów - a to są zawsze najgroźniejsze środki napadu powietrznego. 5. Zapewnienie drożności własnych szlaków komunikacyjnych poprzez koordynację ewakuacji ludności z ruchami własnych jednostek wojsk operacyjnych. 6. Zwalczanie robotów bojowych nieprzyjaciela, zrzucanych na głębokie zaplecze frontu w celu terroryzowania ludności i paraliżowania transportu. To jest dzisiaj może takie samo s-f jak kiedyś czołgi, ale właśnie w tym miejscu będzie punkt ciężkości przyszłych działań zbrojnych. 7. Działania rozpoznawcze na terenie zajętym przez wroga, podawanie precyzyjnych namiarów do ostrzału bronią dalekiego zasięgu, połączone z podświetlaniem laserem celów dla nadlatujących efektorów. 8. W miarę możliwości - działania dywersyjne, minowanie obiektów, dróg - zwłaszcza minami zdalnie sterowanymi. To wszystko obejmuje całe spektrum działań, których nie mogą w żaden sposób wykonać siły operacyjne, a których zabezpieczenie warunkuje możliwość podjęcia przez nie działań obronnych a następnie zwrotu zaczepnego. Jest co robić dla paru setek tysięcy ludzi.

Tap
wtorek, 20 września 2016, 11:44

Taki system był już przestarzały w1939r.

Jeffrey23
poniedziałek, 19 września 2016, 15:41

Odtsraszanie : 1)Posiadanie broni nuklearnej i rakiet zdolnych przenosić takiego typu ładunki TAK 2)Obrona Terytorialna? NIE!!! P.S. A zresztą my nawet nie mamy normalnych rakiet o zasięgu 2/3 tys kilometrów. Zdaje maturę kończę studia i spierdalam do kraju w którym będę bezpieczny.

say69mat
poniedziałek, 19 września 2016, 17:22

Po pierwsze, co masz przeciwko OT jako istotnemu odciążeniu wojsk regularnych v/s manewrowych od balastu logistyki, służb medycznych, transportu, łączności, służb technicznych i inżynieryjnych, ochrony. Przecież tego typu zadania z powodzeniem mogą realizować na rzecz armii jednostki OT. Po drugie, skoro nasze liniowe jednostki na ścianie wschodniej są pozbawione parasola przeciwlotniczego i przeciwrakietowego. To o jakiej broni atomowej perorujesz??? Kolejna kwestia do broni nuklearnej trzeba dorosnąć, a z tym to zarówno wśród kadry jak i wśród Cywilnej Kontroli nad Armią bywa różnie.

Artur
wtorek, 14 listopada 2017, 15:06

Pełna zgoda. Najpierw strategia, potem reszta w tym zakupy pod zaplanowane zdolności a nie tak jak teraz, że kupuje się to co się politykom podoba a nie to co jest niezbędne do obrony granic. I należy pamiętać o tym, że jeśli pozyskiwanie sprzętu pod zdolności przerwie się w połowie czy nawet po uzyskaniu 70% to i tak nie mamy tej zdolności. OT tak, ale jako element SZ RP. Co do zadań to powinny być one zsynchronizowane z Obroną Cywilną tak by OT było rzeczywistym łącznikiem na czas kryzysu i wojny.

wojtek
wtorek, 20 września 2016, 03:24

zapomnial pan Szeremietiew o kosynierach , może ta koncepcja będzie lepsza?

Geoffrey
poniedziałek, 19 września 2016, 14:33

Proszę, oto nowa strategia obrony państwa przed ewentualnym przeciwnikiem : Należy wyeliminować zagrożenie poprzez doprowadzenie do rozpadu państwa ewentualnego przeciwnika. Dopóki będzie istniało rosyjskie imperium kolonialne, które buduje potęgę militarną za pieniądze z bogactw naturalnych swoich azjatyckich kolonii, dopóty będzie istniało śmiertelne zagrożenie dla Polski. Tylko niezależność rosyjskich kolonii i powstanie europejskiej, cywilizowanej Rosji, daje szansę na stabilne bezpieczeństwo Polski. Droga ku temu wiedzie oczywiście poprzez zablokowanie eksportu paliw kopalnych rabowanych przez Rosję na Syberii i bankructwo imperium (tzw droga Reagana). Ale równie ważne jest porzucenie myślenia o bezpieczeństwie Polski, jako o niemożliwym do przezwyciężenia fatum. Rosję trzeba pokonać, zanim ona pokona nas. Najpierw we własnych głowach.

lo
wtorek, 20 września 2016, 10:08

Koncepcja dobra dla dzieci w piaskownicy, czasy Regana to już prehistoria. Rosja jako europejskie państwo, zaś kolonie "Syberia" jako niezależne republiki. Owe republiki w 14 dni znajdą się pod butem Chin. Rosja a nawet USA na to nie pozwoli. Rosja też musi pozbyć się broni atomowej - niemożliwe oraz stać się mentalnie państwem europejskim - niemożliwe przez 100-200 lat. Nie mamy tego czasu. Nie mamy siły by sami to zrobić. Nie mamy wsparcia. Nowe Niemcy i UE Strefy Euro bez Anglii już czekają na nowe otwarcie rynków w Rosji i dalej do Chin a nie na "wykończenie Klienta".

Science
poniedziałek, 19 września 2016, 13:48

Problem przyszłości będzie polegał na selekcji jednostkowej na podstawie której będziemy opracowywać technologie zwarte. Np każdy mógłby kupic drona w momencie konfliktu wystawia go w miejscu gdzie będzie mógł swobodnie odlecieć po czym kontrole przejmuje komputer ( super komputer który używamy do rożnych obliczeń na uczelniach) centralny drony następnie lecą po mini ładunki rożnego rodzaju do specjalnej bazy i zaczynaja atakować za pomocą odpowiedniej strategi tzn sposób ilośc z ukrycia z rożnych stron w oczekiwaniu itd

Sebulba
poniedziałek, 19 września 2016, 13:46

OT ma przestraszyć "potencjalnego przeciwnika" czyli Rosję? Dobre, to raczej zachęta.

KM
poniedziałek, 19 września 2016, 13:03

Pan Szermetiew moim zdaniem nie zawszę ma racje ale zawsze ma argumenty na poparcie swoich tez i mówi z ogólnie pojętym sensem.

ostap bender
poniedziałek, 19 września 2016, 12:51

każdy jegomość z obrony terytorialnej w dniu agresji rosyjskiej dostanie sms z MON Federacji Rosyjskiej gdzie ma się stawić złożyć broń, bo jak tego nie zrobi w ciągu 6 godzin, może wówczas być pewny iż cała jego rodzina wyjedzie w pierwszej kolejności (tu zostanie zamieszczona fota rodzinna i nazwani wszyscy z imienia i nazwiska) na daleki daleki wschód Rosji, jak sięgnie kolej a potem jeszcze na piechotę 2000km na północ wzdłuż rzeki. Rosjanie zawsze stawiali w pierwszej kolejności na pozyskanie... informacji

Szymon
poniedziałek, 19 września 2016, 14:15

A skąd pomysł, że takie coś miałoby stać się tylko z żołnierzami OT?

gazek
poniedziałek, 19 września 2016, 12:46

Siedzi pan w temacie obronności całe życie i zamiast zaprezentować strategię, to pan coś dopiero mówi o potrzebie opracowania strategii. Gdzie my jesteśmy?

dk.
środa, 21 września 2016, 18:56

Pan chyba pomylił działania Rosjan na Krymie, z działaniami Rosjan w obcym im Afganistanie. Polski nie potraktują jak Krym, raczej jak Afganistan, lub z uwagi na dłuuuugą wzajemną historię znajomości jeszcze znacznie gorzej. Potrzeba realizmu - to nie Polacy, gdy znajdą się już pod okupacją, wpłyną na wynik wojny. Polacy wpłynąć mogą jedynie na ekspresową samolikwidację, przykład PW. Gdy Czesi Słowacy, Węgrzy, Litwini, Rumuni itd - tradycyjnie przeczekają burzę.

Tomek72
wtorek, 20 września 2016, 14:09

Bardzo cenię Pana prof. Romualda Szeremietiewa. Jestem zwolennikiem OT jako EFEKTYWNEGO KOSZTOWO uzupełnienia armii zawodowej. Pozwolę sobie jednak zaproponować drobną zmianę semantyczną Zamiast OT ma odstraszyć potencjalnego przeciwnika, powinniśmy używać terminu "zniechęcać". Odstraszanie jest używane przez przeciwników OT jako "próba zastraszenia Rosji, która i tak "nieczego się nie boi"". Wiadomo że nawet taki potencjalny agresor jak Rosja kalkuluje czy mu się agresja opłaca czy nie. Zniechęcanie, w mojej ocenie polega na REALNEJ budowie systemu, w którym agresor z góry będzie wiedział, że atak będzie dla niego nieopłacalny, czy też np że NAWET jeśli czasowo "podbije Polskę" jak to bywało w przeszłości, NIE UTRZYMA JEJ POD OKUPACJĄ i prędzej czy później będzie zmuszony się z niej wycofać. Chodzi o to aby wojny UNIKNĄĆ! Chcesz mieć Pokój - szykuj się do wojny. Poza tym w mojej ocenie OT może być także skuteczna w przypadku wielu różnych ataków terrorystycznych, mogąc zareagować NAJSZYBCIEJ - ale to temat na inny wątek.

Tap
poniedziałek, 19 września 2016, 20:30

Sprawdźcie statystyki w ostatnich konfliktach około 10 procent strat wojska pochodziło od amunicji broni ręcznej 90% to artyleria. A teraz można już wynosić pod niebiosa OT czyli lekką piechotę i prognozować starcie z dywizjami zmechanizowanymi FR. Czas start.

Extern
wtorek, 20 września 2016, 12:04

A ktoś u nas chce zlikwidować armię i zastąpić ją milicją terytorialną? Już się pogubiłem z tymi argumentami. No bo kiedy to niby OT będzie sama walczyć z tymi dywizjami zmechanizowanymi? I gdzie w tym czasie będzie nasza armia regularna?

Indianie
poniedziałek, 19 września 2016, 12:08

Dziadek znowu plecie. OT jest potrzebna ale tylko wówczas jak będziemy mieć silną armie. Czy stać na teraz na jedno i drugie. Po pierwsze wywalenie zabiurkowców - więcej w linii. Po drugie powiększenie armii do minimum 150 000 - choć tyle to powinno być wojsk lądowych + istotna reszta. Potem można mówić o zabawie w indian.

Oberwator OT
wtorek, 20 września 2016, 16:28

Łatwo mówić. Trudniej pozyskać środki finansowe. Wszystkie analizy muszą uwzględniać realia ekonomiczne. Jeżeli stać nas na 150.000 żołnierzy to stwórzmy taką armię.

panako
poniedziałek, 19 września 2016, 12:07

A mi sie zawsze wydawalo ze odstraszac to powinna armia a OT jest przeznaczona do wsparcia bardziej "logistycznego" niz "bojowego". Badzmy realistami, 2 dni treningu w miesiacu z nikogo jeszcze nie zrobily mistrza a chyba tak maja wygladac cwiczenia OT.

bolo
poniedziałek, 19 września 2016, 12:03

Sto F 16 z rakietami JASSM ER, kilkadziesiąt wyrzutni Homar z rakietami o zasięgu co najmniej 300 km, trzy okręty podwodne i trzy nawodne z rakietami cruise o zasięgu co najmniej 1 tys. km. I niech prof. Szeremietiew udowodni, że to gorzej odstraszy agresora niż 30 tys. partyzantów.

Szymon
poniedziałek, 19 września 2016, 14:16

Oczywiście że gorzej, bo drożej i łatwiej zniszczyć.

xzcxz
poniedziałek, 19 września 2016, 13:56

i 500 tyś głowic nuklearnych, 3 latajace spodki i batalion uruk-hai. Kto da wiecej?

Tweets Defence24