Szeremietiew: Czołg – Polak potrafił! [OPINIA]

13 września 2020, 07:10
PIC_1-W-1659-1
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W artykule „Czołg – od słowa czołgać się!” przedstawiłem perypetie związane z wyposażeniem wojska w nowoczesne czołgi. O tym, że można w Polsce coś zrobić nawet w sytuacji zdecydowanie trudniejszej, od tej jaką mamy obecnie, pokazuję w poniższym tekście. Z nadzieją, że historia magistra vitae dedykuję mój artykuł współczesnym decydentom – naprawdę można zrobić, tylko trzeba chcieć! - pisze prof. Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej.

Wojsko Polskie broniące ojczyzny przed najazdem bolszewickim w latach 1919-1920 miało na uzbrojeniu francuskie czołgi Renault FT 17, które wraz z dywizjami Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera trafiły do Polski. Nie było możliwości, aby Polska mogła uzbroić swoje wojsko w czołgi rodzimej produkcji. Odradzające się po 123 latach zaborów państwo nie miało przemysłu zbrojeniowego. Zaborcy (Rosja, Niemcy i Austria) nie lokalizowali fabryk broni na ziemiach zamieszkałych przez Polaków. Inaczej było np. w Czechosłowacji, na której terytorium w 1918 r. znalazła się zdecydowana większość przemysłu zbrojeniowego byłych Austro-Węgier, a wraz z tym biura konstrukcyjne, kadra pracownicza zakładów i zdolności produkcyjne fabryk zbrojeniowych. Po odzyskaniu niepodległości Czesi mogli produkować swoje czołgi, Polacy tych możliwości nie mieli.

image
Czołgi FT-17. Fot. IWM (domena publiczna)

Co najpierw

W 1921 r. po zakończeniu wojny z Rosją w Polsce opracowano zatwierdzony przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego plan stworzenia przemysłu zbrojeniowego. Przewidywano w nim budowę fabryk w rejonie tzw. trójkąta bezpieczeństwa (tam budowano później Centralny Okręg Przemysłowy). Do 1924 r. powstały zakłady zbrojeniowe w Warszawie, Radomiu, Pionkach i Skarżysku. W 1926 r. opracowano plan rozbudowy przemysłu obronnego. Zgodnie z nim utworzono fabryki broni i amunicji, wytwórnie prochu i materiałów wybuchowych, wytwórnie płatowców i silników lotniczych. W 1928 r. powstały Państwowe Zakłady Inżynierii (PZInż) obejmujące wytwórnie samochodów, sprzętu pancernego, saperskiego i łączności.

Powoływano też instytucje naukowo-badawcze, które miały dostarczyć projektów i konstrukcji nowego uzbrojenia. Na szczególną uwagę zasługują działania podejmowane w okresie rządów marszałka Piłsudskiego bowiem w 1927 r. (tuż po przewrocie majowym 1926 r.) powstały: Instytut Badań Materiałów Uzbrojenia, który w 1935 r. otrzymał nazwę Instytut Techniczny Uzbrojenia; Wojskowy Instytut Badań Inżynierii - w 1934 r. przeorganizowany w szereg wyspecjalizowanych placówek takich jak m.in.: Biuro Badań Technicznych Broni Pancernych, Biuro Badań Technicznych Saperów; Biuro Badań Technicznych Wojsk Łączności, od 1933 r. ściśle współpracujące z Państwowym Instytutem Telekomunikacji. Powstał Instytut Techniczny Intendentury zajmujący się logistyką. Dodajmy, że zespoły konstrukcyjne uzbrojenia powstawały też przy zakładach produkcyjnych (np. Biuro Studiów przy PZInż.) i na wyższych uczelniach technicznych.

Piłsudski uważał, że kawaleria jest „bronią bardzo nikłą” i 9 czerwca 1926 r. zlikwidował Generalny Inspektorat Kawalerii, a następnie rozwiązał dywizje kawaleryjskie. Zarządził też prace studialne nad motoryzacją kawalerii. W 1927 r. utworzono w Min. Spraw Wojskowych Wydział Broni Pancernych.

W połowie 1930 r. wydzielono broń pancerną w samodzielny rodzaj wojsk stawiając na czele Dowództwo Broni Pancernych. W 1934 r. przeformowano broń pancerną na sześć batalionów czołgów i samochodów pancernych. Podjęto działania, aby zdobyć kompetencje w konstruowaniu i produkowaniu własnych czołgów.

image
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Czołgi II RP

W 1928 r. spółka Vickers Armstrong wyprodukowała pierwsze czołgi rozpoznawcze, które zostały zauważone w kręgach wojskowych na całym świecie. Czołg rozpoznawczy miał służyć jako broń wsparcia piechoty będąc lekkim transporterem broni maszynowej i zarazem opancerzonym stanowiskiem ogniowym. Polska kupiła kilkanaście tych czołgów w połowie 1929 r.

W tym samym czasie w Biurze Konstrukcyjnym Broni Pancernych Wojskowego Instytutu Badań Inżynierii rozpoczęto prace nad polską, ulepszoną wersją czołgu. W 1931 r. w PZInż. zespół pod kierownictwem mjr. T. Trzeciaka opracował polską odmianę czołgu o symbolu TK-3. W marcu 1931 r. przeszedł próby i podjęto seryjną produkcja. Czołg osiągał szybkość do 46 km/h. i miał zasięg 200 km. Pancerz o grubości od 6 do 8 mm. Był uzbrojony w karabin maszynowy Hotchkins 7,92 mm wz. 25. Mógł prowadzić ogień plot. Zabierał 1800 szt. amunicji.

image
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W marcu 1933 r. opracowano nową wersję czołgu. Zmianie uległa konstrukcja kadłuba, która przybrała bardziej aerodynamiczny kształt, a karabin maszynowy umieszczono w specjalnej niszy. Pogrubiono pancerz do 10 mm. Wprowadzono zmiany w układzie zawieszenia wzmacniając je i poszerzając gąsienice. Zainstalowano peryskop czołgowy oraz celownik optyczny. Seryjną produkcja czołgu TKS rozpoczęto się w lutym 1934 r. Do września 1939 r. wyprodukowano 390 czołgów.

W połowie lat 30-tych rozpoczęto badania nad wyposażeniem czołgów TK w działka 20mm. Dowództwo Broni Pancernych podjęło decyzję, że należy przezbroić czołgi w działka polskiej konstrukcji. Broń taka od 1936 r. była opracowywana przez zespół inż. Bolesława Jurka. Prototyp ukończono w 1937 r., próby przeprowadzono w roku następnym. Pocisk wystrzelony z tego działka przebijał pancerz do 40 mm z odległości 200 metrów (niemieckie czołgi miały pancerze 5-30 mm).

image
Fot. Wikiedipedia (domena publiczna)

W 1930 r. Polska kupiła 38 brytyjskich czołgów lekkich Vickers E. i na tej podstawie polscy inżynierowie w PZInż. podjęli pracę nad skonstruowaniem polskiego czołgu. Jego prototyp powstał w 1934 r. W 1935 r. po próbach czołg jako 7 TP („siedmiotonowy polski”) wszedł do produkcji seryjnej.

Zastosowano w nim wytwarzany w Polsce silnik wysokoprężny Saurer BLD o mocy 110–115 KM - 7TP był pierwszym w Europie czołgiem posiadającym ten rodzaj silnika. Wzmocniono również opancerzenie, którego maksymalna grubość zwiększyła się z 13 do 17 mm. Kadłub i wieże powstawały z krajowych płyt pancernych. Wpływ na uzbrojenie 7TP miał wybór działa firmy Bofors kal. 37 mm na armatę przeciwpancerną.

Załoga czołgu miała bardzo dobre możliwości obserwacji i celowania. Zapewniał to m.in. odwracalny peryskop obserwacyjny skonstruowany w 1934 r. przez mjr. inż. Rudolfa Gundlacha. Peryskop ten zapewniał obserwację dookrężną 360 stopni. To urządzenie było polskim wynalazkiem montowanym tylko na polskich czołgach, inne armie go nie miały. Załoga dysponowała też celownikiem teleskopowym i celownikiem peryskopowym. Przyrządy obserwacyjne i celownicze produkowały Polskie Zakłady Optyczne w Warszawie. Czołgi miały nisze dla radiostacji. Powstała dla nich radiostacja N2/C będąca odmianą radiostacji N2. 7TP osiągał prędkość 37 km/h. Załoga składała się z trzech osób.

image
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W chwili wybuchu wojny czołg 7TP stanowił jedną z najbardziej udanych konstrukcji w zakresie broni pancernej. Posiadał szereg rozwiązań niespotykanych w innych wozach tej klasy w tamtym okresie. Był lepszy od niemieckich czołgów lekkich PzKpfw I i II. Był też w stanie skutecznie zwalczać niemieckie czołgi średnie (PzKpfw III i IV).

Planowano wyposażenie oddziałów pancernych w 412 czołgi 7TP. Opracowano też ulepszoną wersję tego czołgu o nazwie 9TP.

Dodajmy, że po zakończeniu działań wojennych zdobyte czołgi 7TP Niemcy włączyli do swoich jednostek pancernych, pod nazwą PzKpfw 7TP(polnisch). W 1940 r. były na uzbrojeniu 1 i 4 Dywizji Pancernej, użyte m.in. podczas agresji na Francję. W 1940 r. armii niemieckiej istniała elitarna jednostka Führer-Begleit-Bataillon do ochrony Hitlera dowodzona przez płk Erwina Roommla (późniejszego dowódcę Afrika Korps). W jej składzie znalazła się kompania czołgów 7 TP (21 wozów).

image
Fot. Berkó Pál/CC BY-SA 3.0

Efekt imponujący

W końcu lat trzydziestych w Polsce uzyskano istotne zdolności w zakresie konstruowania czołgów. Najistotniejsze było to, że Polska dorobiła się kadry konstruktorów składającej się w około 70-80 proc. z młodych inżynierów, będących absolwentami polskich uczelni technicznych. W przypadku broni pancernej wyróżniali się tacy konstruktorzy jak inż. Edward Habich kierujący działem pojazdów specjalnych Biura Studiów PZInż.

W 1936 r. powstał prototyp lekkiego czołgu 4TP uzbrojonego w działko kalibru 20 mm oraz karabin maszynowy kalibru 7,92 mm. Opancerzenie 10-15 mm. Czołg osiągał prędkość 55 km/h dzięki silnikowi o mocy 95 km. Planowano stopniowo zastępować czołgi TK wprowadzając w ich miejsce 480 czołgów 4TP.

W 1936 r. w Biurze Badań Technicznych Broni Pancernych przystąpiono do opracowania czołgu kołowo-gąsienicowego 10TP, opartego na konstrukcjach amerykańskiego inż. Waltera Christie. Czołg 10TP przeszedł w 1937 r. pierwsze próby fabryczne. Zastosowano wieże Boforsa oraz silnik 240 KM. Po stwierdzeniu, że skomplikowane podwójne podwozie nie spełnia oczekiwań zdecydowano się na konstrukcję czołgu 14TP z podwoziem gąsienicowym.

image
Fot. Wikipedia (domena publiczna)

W tamtym też okresie trzy biura konstrukcyjne rozpoczęły pracę nad opracowaniem czołgu średniego. W projekcie uczestniczyły Biuro Badań Technicznych Broni Pancernych, Komitet ds. Uzbrojenia i Sprzętu i Państwowe Zakłady Inżynieryjne. Przyjęty projekt BBTBr.Panc. stanowił kompromis pomiędzy różnymi wariantami prezentowanymi przez pozostałe biura konstrukcyjne. Przewidywano, że masa czołgu wyniesie 23 tony, pancerz będzie miał grubość 50 mm, zaś uzbrojenie będzie stanowić armata automatyczna kal. 40 mm lub działo kal. 75 mm oraz dwa karabiny maszynowe. Napęd czołgu miał stanowić jeden silnik gaźnikowy o mocy 500 KM lub dwa silniki, każdy o mocy 300 KM. Do chwili wybuchu wojny w PZInż. wykonano drewnianą makietę wozu w skali 1:1. Na podstawie informacji jakie pozostały z tamtych lat można stwierdzić, że w Polsce powstawał nowoczesny wóz bojowy, nie ustępujący konstrukcjom potencjalnych przeciwników.

W planie modernizacji i rozwoju sił zbrojnych przyjętym w 1936 r. przewidywano, że w 1942 r. Polska będzie miała 4 brygady zmechanizowane i 8 samodzielnych batalionów czołgów – łącznie 1400 czołgów (równowartość czterech niemieckich dywizji pancernych). Wszystkie czołgi miały być polskiej konstrukcji i polskiej produkcji. Biorąc pod uwagę jakość zespołów konstrukcyjnych i możliwości produkcyjne polskich fabryk było to w pełni realne.

image
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W II RP zdołano w ciągu dziesięciu lat lat, zaczynając od od zera, stworzyć biura konstrukcyjne, zdolności produkcyjne i dostarczyć wojsku nowoczesne wozy pancerne (nie tylko czołgi). W III RP posiadając biura konstrukcyjne, zakłady produkcyjne w ciągu trzydziestu lat nie zdołano skonstruować i wyprodukować  nowoczesnego czołgu.

Ministerstwo Cyfryzacji promuje projekt „Polak potrafi”, w II RP, w przypadku broni pancernej rzeczywiście „Polak potrafił” – dziś ekspert obronności nawołuje: „nie marnujmy czasu na czcze gadanie i mrzonki o nowym polskim czołgu”. Czyżby współczesny Polak tego już nie potrafił?

Prof. Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 270
Reklama
misha
wtorek, 15 września 2020, 23:36

Oprócz makiet i demonstratorów mamy dobre czołgi zaprojektowane przez Białorusinów w World of tanks...

Pim
wtorek, 15 września 2020, 13:45

Autor artykułu twierdzi 7 TP był bardzo nowoczesny. Niech tak będzie. Tylko co z tego skoro nie było sensownej doktryny jego wykorzystania? Ci co mieli "słabsze czołgi"* mieli lepszą doktrynę, taktykę, byli na etapie tworzenia czegoś co dziś można nazwać wojskami połączonymi i szybko byli pod Warszawą. Jaka z tego płynie nauka? Że teoretycznie "katalogowo najlepszy sprzęt"* nie oznacza natychmiastowej przewagi. Bo to co się posiada, trzeba jeszcze skutecznie użyć. * AD 1939 w porównaniu z wczesnymi Pz III i Pz IV był konstrukcja wartościową. Latem 1940 ze względu na potencjał modernizacyjny przewaga zanika.

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 20:50

Zobacz co potrafiła osiągnąć i jak walczyć 10 BKzmot Maczka ... I mając tylko kompanię Vickersów i trochę tankietek . Gdyby taka brygada miała w swoim składzie batalion 7-TP oraz dwie kompanie tankietek z nkm 20 mm jako mobilne dywizjony p-panc oraz 2-3 dywizjony p-panc z Boforsami 37 mm , to wtedy przy odpowiedniej taktyce walki jeśli stanęła by na drodze typowej niemieckiej dywizji pancernej gdzie 80 % sprzętu to były Panzer I i II to naprawdę taka niemiecka dywizja nie miała by lekko . A te 20-tki i 37-ki jeszcze dosyć długo by były skuteczne .

Zupa
wtorek, 15 września 2020, 12:38

No i się z Panem Profesorem pozwolę nie zgodzić. Artykuł po prostu słaby i z masą błędów merytorycznych. Ot choćby kwestia dywizji kawalerii - ostatnia , 2 DKaw. została zlikwidowana dopiero w 1938r. No i to hasło "Polak Potrafi" - problem w tym że 7TP wcale nie był tak rewelacyjny jak chciałby autor - pod każdym względem był to czołg gorszy od czeskiego LT.35, no i czy on był faktycznie "polski"? Armata - szwedzka, silnik Saurera, radiostacja - podrasowana francuska, podwozie kosmetycznie zmodyfikowany Vickers. Wychodzi na to, że polska była na nim tylko farba maskująca i trzech kolesi w środku - a przepraszam - w środku siedział Ślązak, Ukainiec i "tutejszy z poleskich bagien" ;-) - i tyle w temacie .

Davien
środa, 16 września 2020, 08:43

No to po kolei: 7TPvs LT-35: lepsze działo w 7TP, prędkość wyzsza w 7TP, pancerz nieco lepszy w LT-35, hp/t identyczne, przyrządy obserwacyjne znacznie lepsze w 7TP, jak widac cos ci zdecydowanie nie wyszło:)

wert
wtorek, 15 września 2020, 09:43

Jak widać niewolników czołgających się przez życie jest całkiem sporo. Polska potrafiła stworzyć z NICZEGO WŁASNE państwo: Mieszko I. Polska potrafiła zatrzymać ekspansję niemiecką na wschód- Grunwald, zatrzymać ekspansję otomańską na zachód- Wiedeń, potrafiła zatrzymać bolszewizm- Warszawa. To Polska z której jestem dumny mimo że za swoją wielkość spotykała się z nikczemnością i wiarołomstwem. To kim jesteśmy zależy od NAS!! Polska potrafiła odrodzić się po 123 latach zaborów, stworzyć 5 armię Europy i trzeba było połączenia sił DWU największych aby ja pokonać- zdradą i ciosem w plecy! To Polska która potrafiła zrzucić jarzmo komunizmu i nie potrafiła wykorzystać tego zwycięstwa. Mały przyczynek- wskaźnik odtworzenia elit Sejmu Wielkiego w Sejmach II RP to ponad 80%, wskaźnik odtworzenia tych elit w "sejmach" komuny to ok 6% to wg badań ludzi z Polskiego Towarzystwa Heraldycznego. Większość dzisiejszych yelyt przyjechała(ich rodzice) na sowieckich deklach. To trzeba wiedzieć i widzieć. Mentalne niewolnictwo wyssali z mlekiem matek. Wy nie musicie

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 20:54

To powiedz mi skoro tyle wojen wygranych , tyle sukcesów , to czemu do tej pory nie pokonaliśmy tego największego naszego wroga i kłócimy się i walczymy ze sobą wewnątrz kraju zamiast współdziałać dla dobra kraju , a na pohybel wrogom?

wert
wtorek, 15 września 2020, 23:45

na dzień dzisiejszy walczy opcja atlantycka z opcją niemiecką. W tle masz jeszcze sowiecką. Do tego masz konflikt światopoglądowy: pomiędzy neomarksistowskoliberalnym tzw nowoczesnym(uzurpacja) a tradycyjnym, zakorzenionym i opartym na wartościach Dekalogu. Neo to w gruncie rzeczy opcja niemiecka dążąca do likwidacji państw narodowych w dążeniu do światłej nowoczesnej Europy (IV Rzeszy) jako równorzędnego partnera USA Chin pod oczywiście światłym przewodnictwem liberalnych yelyt które jedyne mają monopol na rządzenie bo inaczej ciemnota wybiera wszeteczników- skarlałych, zapyziałych karłów niegodnych "waadzy". Neo dowiedział się że człowieka nie da się uszczęśliwić rewolucją więc zmutowal w tzw. marsz przez instytucje i dziś jest znacznie skuteczniejszy. Dla Neo "kraj" to środek/przedmiot do osiągnięcia celu to podstawowa różnica, dla wszeteczników krajNaródOjczyzna

Lord Godar
środa, 16 września 2020, 11:43

No i teraz sam pomyśl i zobacz ile osób już zastanowiłeś lub wystraszyłeś tym niezrozumiałym , a wręcz abstrakcyjnym dla co niektórych komentarzem , bo nie odpowiedziałeś w prosty i zrozumiały dla przeciętnego zjadacza chleba , płatnika zus-u i innych podatków , a zrobiłeś wywód który i tak nie tłumaczy prostych ludzkich zachowań , którymi grają ci cwańsi od innych ludzie .

wert
środa, 16 września 2020, 10:12

w uzupełnieniu: marksizm podzielił się na wojujący komunizm/bolszewizm i neomarksizm określony szkołą Frankfurcką a później Birminghańską. marksisci chcieli zniszczyć kapitalizm i społeczeństwo kapitalistyczne rewolucją społeczną, okazało się to niewykonalne ze względu na reprodukcję moralności, wychowania, tradycji, zwłaszcza religii. W 1920 pod tymi sztandarami zatrzymaliśmy bolszewików. Neomarksiści wyciągnęli wniosek że należy odwrócić kolejność, nie rewolucja miała uwolnić seksualność człowieka (to system kapitalistyczny i kultura tłamsiły ją aby z człowieka zrobić tylko wyzyskiwaną siłę roboczą) ale uwolnienie seksualności doprowadzi do rewolucji społecznej, Zacząć należy od wpływu na edukację, od wychowania, stąd tzw długi marsz przez instytucje zdefiniowany przez komunistę gramsiego. Od tzw rewolucji obyczajowej jest to realizowane w ojropce i to bardzo skutecznie. celem jest zniszczenie przeszłości i "uwolnienie" indywidualizmu/egoizmu człowieka. Taką zbiorowością rządzi się znacznie łatwiej. Dziś kolej na nas, jeden z ostatnich bastionów.

MAZU
wtorek, 15 września 2020, 08:43

Nowoczesny czołg to bardzo skomplikowana konstrukcja składająca się z kilkudziesięciu tysięcy podzespołów. Nowoczesny pocisk przeciwpancerny (rakieta) to znacznie prostsza konstrukcja składająca się z kilkuset elementów. Pomimo to nie potrafimy (lub nie wolno nam) zbudować nowoczesnego polskiego pocisku przeciwpancernego. Osławiony "Pirat" to rodząca się w wieloletnich bólach i śladowych (jak na razie) ilościach KOPIA ukraińskiego "Korsara". Wniosek: Jeśli nie mamy własnych, polskich pocisków przeciwpancernych, to nie będziemy mieć własnego, nowoczesnego polskiego czołgu. Tak na marginesie, produkcja w dużych ilościach, nowoczesnej polskiej broni jest najlepszym testem na to czy jesteśmy krajem suwerennym, czy kolonią. Niewolnicy nie potrzebują nowoczesnej broni, bo jeszcze się zbuntują i pogonią banksterów. Ze smutkiem pozdrawiam. M

Zupa
wtorek, 15 września 2020, 12:27

Myślenie o budowie własnego - nowoczesnego - czołgu w sytuacji, kiedy BUMAR ledwo sobie radzi z modernizacją Twardych i T-72, nie wspominając o potwornie okrojonym programie modernizacyjnym LEO2 i nie potrafi zbudować działającego podwozia pod haubicę KRAB jest myśleniem stricte życzeniowym. Myśl techniczna na poziomie lat 60-tych XX wieku i tyle w temacie.

ZZZZ
wtorek, 15 września 2020, 12:02

Bankster stoi na czele polskiego rządu.

Marek
wtorek, 15 września 2020, 10:25

Twierdzenie, że Pirat to kopia Korsara jest nadużyciem. Ponadto mniej więcej w tym samym czasie pojawił się własny Moskit. Teraz mowa jest już o dwóch jego wersjach. Tak więc twierdzenie, że nie potrafimy zbudować PPK jest zwyczajnie nieprawdziwe. Ponadto nowoczesny BWP to także bardzo skomplikowana konstrukcja składająca się z kilkudziesięciu tysięcy podzespołów. W chwili obecnej jednak Borsuk przechodzi ostatnie badania wewnętrzne, po których będą mogły rozpocząć się badania kwalifikacyjne. Widać więc, że mimo przeszkód polegających na mizernym finansowaniu posiadamy odpowiednie zdolności do tego, by zajmować się także skomplikowanymi pojazdami.

xXx
czwartek, 17 września 2020, 20:28

Akurat to czy Pirat to jakaś tam kopia czy nie, to akurat nie ma najmniejszego znaczenia. NAJWAŻNIEJSZE jest to, że mamy pełny projekt i co więcej stworzyliśmy już coś. Zresztą analogicznie z Moskitem. Być może na dzień dzisiejszy nie są to najlepsze PPK na świecie, ale ... może za 5 lat jeżeli ten projekt "pójdzie" drogą "groma/pioruna", to będziemy mieli całą rodzinę najlepszych ppk na świecie. I to jest właśnie droga dla nas. Tak jak grom ("strieła") powstawał trochę w bólach, jednak z myślą, że coś dobrego z tego wyniknie, tak ppk, a także inne projekty powinny być prowadzone w Polsce właśnie w ten sposób. Jestem akurat zwolennikiem japońskiej filozofii kaizen. Bo taką drogą podążali Japończycy, co wyszło im na dobre. I to jest droga dla nas. Kupujmy licencje nawet przestarzałe o 10-15 lat i pracujmy, pracujmy i ulepszajmy. Za następne 5-10 lat możemy mieć produkt najwyższej klasy. Co nie oznacza, że nie powinniśmy kupować bieżąco dobrego uzbrojenia. Trzeba jednak do takiego podejścia włączyć firmy prywatne. Nie da się stworzyć dobrego produktu w państwowej firmie w godzinach pracy między 8.00 a 15.00. Trzeba po prostu zap....ć i ciężko pracować. Niestety do takiego podejścia trzeba mieć mądrych rządzących z wizją rozwoju armii i przemysłu obronnego, czego obecna ekipa nie spełnia. Zresztą czego się spodziewać po tych, którzy na ministra MON wybrali gościa z teoriami spiskowymi, który lata spędził na szukaniu trotylu we wraku samolotu. Nie ten poziom inteligencji.

Davien
środa, 16 września 2020, 08:48

Pirat to bardziej przeróbka Korsara z inną GSN i bardziej zaawansowana ale mająca nieco inne przeznaczenie. Moskit to efekt wstecznej inzynierii Spike-a, ale sam fakt że potrafilismy je zbudować jest znaczacy. Natomiast Moskit SR jeżeli powstanie do końca będzie zapewne najlepszym ppk w tej klasie(lekkie ppk) patrząc na możliwości. Podobnie z Borsukiem, niewiele jest państw zdolnych zrobic własne gasiennicowe BWP.

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 21:02

Powiedzmy , że tak na dobrą sprawę potrzebujemy odpowiedniego podwozia z układem napędowym i przeniesienia mocy , aby z wielu klocków w tym z części z zewnątrz zrobić nowy czołg . Tak naprawdę można przenieść odpowiednio zmodyfikowany projekt "Anders" na odpowiednie podwozie i będzie to działać . Tak naprawdę to potrzebujemy niszczyciela czołgów z armatą 130 mm , systemem ładowania z automatem na 16-24 pociski gotowe do użycia , a reszta w kadłubie do przeładowania , załoga jak w Andersie nisko w kadłubie . Armata i część opancerzenia od reńskich , cerawa i era od nas , inne klocki potrzebne od nas lub od chętnego do współpracy z zewnątrz i mamy pojazd będący uzupełnieniem dla Leo -2 .

dropik
wtorek, 15 września 2020, 06:54

ktore to nowoczesne czolgi i nie tylko dostarczyl przemysl ? jakoś sobie nie przypominam nic na poziomi pzkw2/3

Lord Godar
środa, 16 września 2020, 11:44

Nie dostarczył bo zabrakło czasu i kasy .

Kamil
poniedziałek, 14 września 2020, 23:24

Czyli będzie kolejna część, która po wstępie historycznym udowodni iż mamy zdolności do zbudowania przynajmniej 3 generacji na teraz i przyszłościowo pewnie w kooperacji z zagranicznym partnerem czołg 4 generacji. O ile polskie wojskowe instytucje badawcze nie prowadziły tajnych prac badawczych ws. pancerza czy amunicji czołgowej lub innych zaawansowanych systemów czołgowych. Reaktywacja któregokolwiek projektów czołgów też widzę marnie, czy też propozycje modernizacji t 72 np. pt 16, ponieważ żaden projekt nie wszedł w zaawansowany etap.

Żart i Żenada
poniedziałek, 14 września 2020, 14:34

Czołg – Polak potrafił! Czyli czołg brytyjski, działo szwedzkie, silnik szwajcarski... ale produkt polski...

mc.
poniedziałek, 14 września 2020, 20:43

A zastanawiałeś się dlaczego ci mądrzy Anglicy, Szwedzi i Szwajcarzy nie "złożyli" tego tak jak My ??? Dowcip z lat 60-tych (może 70-tych) XX wieku. Stocznia próby nowego statku. Po uruchomieniu silnika czuć ogromne drgania na wale śruby. Zapraszają bardzo znanego naukowca. Ten przez tydzień myśli, sprawdza analizuje, po czym rysuje na wale krzyżyk i karze wielkiemu mechanikowi uderzyć bardzo silnie młotem w to miejsce. Po "naprawie" uruchomienie silnika. Żadnych drgań. Profesor zażądał w ramach honorarium 10 000 złotych - duża kwota. Księgowi ze stoczni zażądali rachunku. Profesor napisał: za narysowanie krzyżyka - 1 złotych, za to że wiedziałem gdzie go narysować - 9999 złotych.

MM
poniedziałek, 14 września 2020, 12:44

Co za bzdury. Opracowanie K2 zajęło koreańczykom 13 lat i miliardy dolarów, mimo, że ich przemysł był znacznie bardziej rozwinięty niż nasz. Nie wspomnę nawet o czasie potrzebnym na wyprodukowanie ok.800 sztuk wozów na nasze potrzeby. Nowe MBT potrzebne są nam tu i teraz, a nie za 30 lat. Swoją drogą autor tekstu był ministrem obrony, dlaczego nie wprowadził wtedy swoich planów w życie.

wert
wtorek, 15 września 2020, 09:10

był wice ministrem i zrobiono mu sprawę karną. Sąd go oczyścił dopiero w 2010

Davien
środa, 16 września 2020, 08:52

W 2008r, w 2010 oczyscili go z innego zarzutu.

Realist
poniedziałek, 14 września 2020, 12:23

Poczytajcie artykuły Cenckiewicza, Araka i innych o podejściu do przygotowań wojennych w II RP. Nieporozumienie! I jeszcze jedno - wszyscy wskazują, że HAMULCOWYM zmian był Piłsudski, nie odwrotnie! Poczytajcie (posłuchajcie na youtubie profesora Wyszczelskiego i jego komentarzy nt. września 1939 r.). Trzeba stanąć w prawdzie i uznać wreszcie, że elity nie wywiązały się ze swojego zadania i nie przygotowały państwa do wojny. A w jej przededniu toczyła się już kampania wyborcza na prezydenta i stąd samobójcze wypowiedzi Becka, które utwierdziły Hitlera w przekonaniu, że nie będzie z nami porozumienia! Koszty poniesione przez kraj i społeczeństwo wskazują, że POKÓJ ZA WSZELKĄ CENĘ był w naszym interesie. A de facto - kupiliśmy czas dla aliantów. I na koniec - przestańcie podniecać się tekturowymi tankietkami i drewnianymi modelami!! Porównajcie polski szajs z PzKw IV i czeskimi czołgami (Niemcy stracili ich tylko 7!! w całej kampanii wrześniowej).

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 12:23

Piłsudski nie był hamulcowym , on dobrze rozumiał , że nadchodzi koniec ery kawalerii , a nadchodzi czas czołgów i samolotów . Opór był w armii , w korpusie oficerskim . Poczytaj sobie jakie były opory przy formowaniu WBP-Mot. , jak przeciwstawiano się rezygnacji z koni , jakie było przywiązanie do konia i szabli , które jeszcze w Anglii skutkowało tym , że oficerowie wywodzący się z kawalerii , a tworzący tam nasze oddziały na piśmie prosili o pozwolenie na noszenie ostróg przy butach ... Piłsudski może miał swoje za skórą , ale umiał obserwować , wyciągać wnioski i patrzeć w przyszłość . Złe było to , że był wyraźny podział w generalicji i po zamachu majowym na tor boczny zostało odstawionych zbyt wielu dobrych dowódców i innych ludzi , którzy mogli wiele pomóc i zdziałać . Dodatkowo Polska po odzyskaniu niepodległości była zniszczona i musiała się najpierw odbudować , a Niemcy praktycznie przez kilka ostatnich lat przed wojną mieli już przestawioną gospodarkę na tryb "wojenny" i to po prostu musiało się skończyć wojną , bo inaczej Hitler i tak doprowadził by ich do ruiny w swoim psychicznym amoku . A tankietki i 7-TP nie były takim najgorszym złomem co wykazały walki . Niestety zawiodła koncepcja wykorzystania broni pancernej , bo np brygada Maczka powinna mieć batalion 7-TP a nie kompanię starych Vickersów , a ten batalion we wrześniu tułał się tu i tam i niewiele zdziałał przydzielony do armii Łódź . Piszesz , że to były tylko zagrania przedwyborcze wtedy ? To jak można nazwać obecną naszą sytuację w ostatnich kilku latach ? Czy nie widzisz analogii ?

wert
wtorek, 15 września 2020, 08:36

od 1933 do połowy 1939 roku niemcy wpompowały, głównie z żydowskich kredytów, w zbrojenia równowartość dzisiejszych 450 mld EU. Skromne 82 mld EU rocznie czyli 350 mld PLN. ROCZNIE!!! 50% PKB Polski O czym ty mówisz? Gdyby Beck powiedział cokolwiek innego zostałby zlinczowany!! Zaproponuj dziś wyjście z ojropki, wyjście z NATO, zaproponuj i ZREALIZUJ wbrew ludziom. Naszą jedyną szansą był sojusz z czechami, popierany przez generalicję Czeską a odrzucany najpierw przez masaryka potem benesza. Naszą jedyną szansą przedłużenia obrony we wrześniu było zamknięcie się w miastach i zrobienie z nich twierdz. Jakim kosztem? Dopiero co odbudowaliśmy zniszczenia I Wojny. Wielka i znacznie nowocześniejsza armia francuska wsparta korpusem ekspedycyjnym przegrała w podobnym czasie. To bzdura że francuzi nie walczyli! 380 tyś zabitych i rannych. Sojusz Polski z niemcami? Społecznie wtedy NIE DO PRZYJĘCIA! Sanacja nie była juntą. Pójdziesz w sojusz z moskwą dziś? Zaproponuj to ludziom. Jedno się zgadza: zdrada parszywieńkiego zachodu.

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 12:05

Sojusz z Czechami dał by nam więcej niż ten papierowy nic nie wnoszący sojusz z Francją i Anglią . Choćby nawet z tego względu , że te dwa państwa inaczej postrzegały sytuację w Europie , i miały inną politykę i zamiary wobec Niemiec i Rosji . To połączenie sprzeczności plus dodatkowo nieświadomość naszej generalicji , że tak naprawdę to nas byli gotowi poświęcić i to zrobili miał spory wpływ na przyjętą przez Śmigłego i jego świtę błędnej strategii obrony Polski w 1939 roku. A ta strategia obrony całego obszaru aby zyskać czas i przestrzeń oraz nie tracić w oczach zachodu i narodu , że się oddało pół Polski bez walki nie była racjonalna z wojskowego punktu widzenia tylko z politycznego . To było postawienie na jedną kartę : my się poświęcamy , a zachód zrobi swoje ... No cóż ... zachód nas zdradził i wystawił , a ruscy wbili nóż w plecy ... Co do miast , to miano tego unikać , aby zniwelować do minimum zniszczenia i cierpienie zwykłych ludzi . Warszawa , to co innego , tutaj liczył się każdy dzień walki w oczekiwaniu na sojuszników i dla morale własnej armii .

mc.
wtorek, 15 września 2020, 17:08

Czesi do ostatniej chwili wierzyli w gwarancje i umowę z Francją, a nami... pogardzali.

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 21:04

Z czegoś się to wzięło i zależało to tez w dużej mierze od naszej polityki zagranicznej i naszego stosunku do Czechów . Jakoś biznes dało się z nimi prowadzić ...

wert
środa, 16 września 2020, 09:52

nasza polityka była reaktywna na działania czeskie. Kluczem było Zaolzie w większości zamieszkane przez Polaków a przez które biegła linia kolejowa łącząca wschód z zachodem czech. Normalnie po I Wojnie powinien być tam plebiscyt jednak czesi u aliantów załatwili że nie będzie i granicę wyznaczą alianci. Doszło do tego odrzucenie przez masaryka opcji negocjacji (nawet nie raczył przyjąć specjalnego wysłannika Piłsudskiego) doszła blokada transportów uzbrojenia, doszła aneksja Zaolzia, doszło prześladowanie Polaków na Zaolziu- przymusowa czechizacja, wysiedlanie, po prostu represje. Nie da się tu postawić znaku równości. czechy to był malutki kraj z wielkim mniejszościami i jeszcze większym poczuciem wyższości wyniesionym z CK monarchii. Mówi się że Paderewski miał bardzo dobre stosunki z Wilsonem tyle że jeszcze lepsze miał masaryk

Ech
wtorek, 15 września 2020, 11:23

jedyna szansa byl sojusz z czechoslowacja. Zabezpiczna granica poludniowa odrazu zmienia sytacje dla nas. A Czechy mialy dory sprzet.

SAS
wtorek, 15 września 2020, 09:38

Polska walczyła 3 dni. Jak front przerwany to

QRF
poniedziałek, 14 września 2020, 21:14

PzKw IV stracili 14 sztuk bezpowrotnie. Nie stracili ich tak wiele bo były przeznaczone do wsparcia z racji uzbrojenia w 7,5cm L24. Więc wsparcia udzielały te IV z zasięgu uniemożliwiającego skuteczne porażenie z karabinu przeciwpancernego wzór 35.

Wawiak
poniedziałek, 14 września 2020, 20:52

7TP, ten "polski szajs", jak żeś to ujął, dziurawił KAŻDY ówczesny czołg niemiecki. NKM 20 mm też robił dobra robotę. Bolączką była nie jakość, czy nowoczesność (pod tym względem ówczesna polka armia w relacji do większości armii państw europejskich tego okresu była w lepszym stanie, niż obecna).

wtorek, 15 września 2020, 12:40

mc.
poniedziałek, 14 września 2020, 10:17

Szanowny Panie Ministrze. Nie mam zamiaru umniejszać dokonań II RP – patrząc nawet choćby na poziom „startu”. Ale niestety, dokonania przemysłowe to jedno, a poziom mentalności to zupełnie inna sprawa. Zwłaszcza wojskowi w większości widzieli świat poprzez pryzmat wojen napoleoński. Tutaj mały cytat z Komendanta, dotyczący kawalerii i łączności: „W doświadczeniu z ubiegłej wojny, gdzie byłem zwycięskim Naczelnym Wodzem, wyniosłem smutne wrażenia, że wojska, któremu dowodziłem nie tylko nie robiły i nie czyniły łączności, ale starannie od niej uciekały, tak jak gdyby się lubowały w stanie owej ladacznicy z rozdziwaczonym organem płciowym. Wszystkie doświadczenia wojny z początku 1914 roku, które przestudiowałem, wskazują wyraźnie i jasno, że jazda nie uważała nigdy za stosowne trzymać łączność z kimkolwiek na świecie oprócz sama z sobą, była zatem ideałem wymarzonym tej dziewki publicznej, czyniącej awantury miłosne po różnych kątach bez celu i potrzeby. Wobec tego zaś, że nasza jazda jak dotąd za najwyższą tradycję uważa byłą jazdę rosyjską, która była najwybitniejszą przedstawicielką tego kurwiarskiego kierunku, będę więc musiał obmyślić prawdę o łączności dla jazdy zupełnie ad hoc, zupełnie specjalnie, bez łączenia jej z prawdą o łączności w reszcie wojsk.” Wbrew pozorom kawaleria w 1939 roku była bronią bardzo skuteczną (zwłaszcza po wyposażeniu ich w armaty p-panc.), ale niestety bardzo drogą i bez umiejętności wykorzystania szczególnych ich cech. To samo dotyczy też czołgów (tankietek). Brak umiejętności sensownego użycia istniejących czołgów, brak zaplecza technicznego. Brak realnego rachunku kosztów wyposażenia i użycia tego typu broni. Tu mała uwaga – takie „rachunki” były i większość dowodzących widziała i znała je, ale… nie przyjmowali ich do wiadomości, albo na siłę znajdowali usprawiedliwienie „Dlaczego NIE” A co do łączności dwa fakty: zachwyty dowódcy wojsk łączności Heliodora Cepa o wyższości kół „balonowych” w taczankach łączności – połowa roku 1939; oraz fakt że Marszałek Rydz Śmigły uciekając z Warszawy (05.1939) zabronił utrzymywania łacności radiowej (swojego sztabu) z pododdziałami – bo „mogą ich namierzyć i jeszcze rozszyfrować depesze” (czyli wspomnienia 1920 ale odwrotnie). I to wszystko wtedy gdy mieliśmy rozgryzioną Enigmę i mogliśmy stworzyć własny system kodowania. Co do polskiej myśli technicznej XXI wieku. Wiele razy pisałem i zachęcałem do obejrzenia filmu (na YT)” T-72 Życie wewnętrzne” z sierpnia 2019. Tam jasno jest pokazane co możemy zrobić by nasze PT-91 weszły na wyższy poziom, ale przede wszystkim pokazany jest możliwy sposób użycia tego typu uzbrojenia. Czyli ścisłe współdziałanie z innymi rodzajami broni (artyleria i broń rakietowa) poprzez wielostronną wymianę danych. Ale trzeba jeszcze chcieć.

Lord Godar
sobota, 19 września 2020, 14:31

Problem z kawalerią w dużej mierze polegał na tym , że oficerowie kawalerii to często zawadiackie dusze , co miało swoje plusy i minusy . Chcieli się wyróżniać od zwykłej "szarej piechoty" i traktowali się jak ktoś lepszy niż piechota . Robili najwięcej burd w czasie pokoju i najwięcej zamieszania w czasie wojny . Nie chcieli reform i zmian , a kiedy zabrakło marszałka z jajami wtedy był problem ich ogarnąć , a oni silnie się zmianom przeciwstawiali . To co było , było dla nich odpowiednie i tyle . Co do kawalerii w 1939 roku na polu walki , to w dużej mierze te jednostki walczyły dobrze , bo młoda kadra oficerska i szeregowi kawalerzyści to byli naprawdę ludzie odważni , oddani Polsce i skorzy do walki i poświęcenia . Często podawany jest przykład Wołyńskiej BK , która naprawdę dała z siebie więcej niż można było oczekiwać . No ale były też przykłady źle dowodzonych BK , których udział w walce i postawa ich dowódców stawia wiele do życzenia . Przykładem będzie Krakowska BK , która już po pierwszym dniu walki wycofała się daleko do tyłu tracąc spójność i brak łączności z częścią swoich oddziałów . Następnym przykładem jest Kresowa Bk , która dopiero po zmianie dowódcy przez gen. Rómmla pokazała , że ma jaja . Następnym przykładem jest Nowogródzka BK , która wykazywała się małą aktywnością , a po wycofaniu za Wisłę tez znikła i nie było jakiś czas z nią kontaktu ... Brygada Widmo też się nie popisała ... Fajna była ta nasza kawaleria , ułani , proporce , szabelki ... Tylko że to nie był już rok 1920 i nie te realia pola walki , a kawaleria mentalnie oraz pod względem możliwości pozostała nadal w tym samym okresie . Nie było łączności jak należy w całej armii począwszy od Sztabu Głównego , więc i te brygady kawalerii nie miały łączności i jej nie trzymały . Niestety ale brakło silnej ręki , która potrafiła by tą naszą kawalerię trzymać za jaja w czasie pokoju i zrobic z niej siłę , która mogła mieć większe szanse w boju . Opór kadry oficerskiej na zmiany i kwestie podporządkowania i wyższe mniemanie o sobie niestety ale odcisnął na niej dosyć negatywne piętno . Szkoda , bo tak jak pisałem ci żołnierze naprawdę chcieli walczyć i robili to kiedy mogli jat należy i jak tylko mogli , a mogli więcej , bo sami potem pełni goryczy pytali czemu nie mieli sprzętu i broni , która by im dała większe szanse .

prawnik
poniedziałek, 14 września 2020, 10:04

W III RP czyli obecnie nas też powstała drewniana makieta PL 01 Concept :) Kto pamięta

w
poniedziałek, 14 września 2020, 08:59

Pisałem juz wielokrotnie ( czasami mi usuwano, czasami puszczano) o tym ze Huta Stalowa Wola miała ( a moze dalej ma) licencji na rodzine silników spalinowych amerykańskiego Harvestera i kontynuowana przez Navistars z Kalafonii. Jakos dziwna od jej zakupu panuje w naszych mediach cisza i blokada. Moze D 24 cos napisze ?? Ale rzetelnie. To jest przyklad tego co zmarnowano, oprócz COP-u i wiekszosci zakladów w Polsce. A nasz "kapitał' nawet nie próbuje cos produkowac bo wie ze firmy zachodnie rekami naszych rzadzacych wskaza im miejsce w szeregu. Pomoc rzadu w powstaniu tych firm jest niemozliwa bo UE nam tego zakazuje. Po co maja miec konkurencję. Armia potrzebuje samochodów, robimy składanke z tego co nam pozwola kupic niemcy, francuzi, wlosi

edek
poniedziałek, 14 września 2020, 12:30

Powinieneś się poważnie leczyć na głowę a nie wypisywać takie brednie. UE ci zakazuje budowy firm? sam wymyślasz takie bzdury?. Takich firm nie buduje się w 2 lata, na to trzeba wielu milionów euro/usd. Setek milionów. Trzeba mieć odpowiednie kadry a nie tylko chęci. Dodatkowo trzeba mieć kolejne miliony na projekty, badania i produkcję. Trzeba mieć też wizję a nie ciągle żyć historią. Ciągłe odwoływanie się do tamtych czasów świadczy o totalnej głupocie. To były inne czasy. Dziś pańśtwa łaczą siły bo projekty są drogie a nikt nie wywala kasy na prawo i lewo. Nie jesteśmy tez mocarstwem leżacym na polach ropy naftowej i gazu a raczej na polach ziemniaków. Pewnie do ciebie nie dociera że Polska jest nadal biednym państwem. Proponuję zapoznać się też jaki mamy deficyt to moze cię oświeci.

w
poniedziałek, 14 września 2020, 19:59

nie mi tylko Państwu. Bo to jest jedyna instytucja posiadajaca jakąś kase. Kadr nie mamy bo emigrowały lub robia manicure psom i kotom. Oczywiscie mamy swiatłych historyków czy psychologów, o katechetach i managerach od wszystkiego nie wspomne. W Polsce zlikwidowano przemysł bo był Polski i Pąństwpowy. W likwidacji , poza plecami polskich decydemntów, były p[aństwowe zachodnie firmy. 1-szy "prywatyzacja" słup Kulczyk "kupuje TP i za miesiac sprzedaja francuskiej państwowej na dodatek wtedy wg wszystkich analiz bankrutowi France Telecom. Ta jedna "prywatyzacja" skutkowała upadkiem kilkudziesieciu firm w Polsce które były dostawcami dl TP.Jestesmy biedni bo jestesmy głupi. Zaden mądry naród nie likwiduje i sprzedaje gospodarki tak jak zrobiła to bananowa III RP>

wert
poniedziałek, 14 września 2020, 21:18

Pierwsze zaprzedano monopole. To co na drugi dzień przynosi czystą żywą gotówkę. Japonia zagraniczny kapitał do swojego monopolu dopuściła w połowie lat 90-tych, chiny coś koło 2005 i to mniejszościowy. Naszych sprzedawczyków było stać a raczej NAS bo ich wybraliśmy

werte
poniedziałek, 14 września 2020, 08:38

Dług publiczny Polski: 1 239 078 259 485 zł. Dług na mieszkańca Polski: 33 630 zł. Dług publiczny jako % PKB: 55 %. Ukryty dług publiczny: 4 807 962 907 470 zł. W przeliczeniu na mieszkańca Polski: 126 615 zł. Dług publiczny liczony jako % PKB: 213,5 %. Nie chcę Was straszyć ale jesteśmy w czarnej d ... więc proponuję zejść na ziemię i zająć się prawdziwymi problemami.

wert
wtorek, 15 września 2020, 08:34

NASZ majątek narodowy (zakłady banki etc) był wart 240-360 mld dol- wycena prof Poznańskiego. Wpływy z prywatyzacji to 20 mld dolarów, czyli 90% oddaliśmy ZA DARMO!!!! Oddaliśmy też swój rynek zbytu. W latach 1990-2000 zlikwidowano 5 mln miejsc pracy przy wzroście liczby pracowników o 2mln, Instytut Sobieskiego oszacował straty z tytułu emigracji- wyrzucenia za granicę) na 14 mld EU rocznie. Straty z powodu bezrobocia (gdyby zeszło do 5%) to kolejne 10 mld Eu rocznie. Czy ktoś tu mówił o długach?

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 12:59

To ja zapytam tak ... Komu można było sprzedawać produkty naszych fabryk w latach 90-tych po upadku komuny , kiedy zawalił się rynek krajów RWPG i nasz wewnętrzny też ? Ty czytasz te suche durne statystyki wyliczone przez jakiegoś profesorka , który stosując jakieś swoje sito przesiewa dane i pisze co jest dla niego wygodne , a ja w tych latach chodziłem do szkoły średniej i na własnej skórze odczuwałem to wszystko z całą moją rodziną ... Wtedy stawały całe zakłady bo nie miał kto brać produkcji , nie miał kto płacić , a inflacja rozkręcała się . Oczywiście można było jeździć na zachód po kredyty , brać je i utrzymywać tą fikcję pompując do dziurawego worka dolary , ale to nie miało sensu i trzeba było zrobić coś co to zmieni . Kazali to zrobić Balcerowiczowi i to zrobił . Gorzej czy lepiej , ale to zrobił , a dzięki temu ten twój profesor ma wykształcenie i może sobie klepać takie czy inne banialuki i znajdzie ileś tam osób , które mu uwierzą . A emigracja , to był ratunek dla tych ludzi , którzy nie mieli pracy w kraju i szansy na normalne życie , ale mieli odwagę wyjechać i częściowo zwolnić miejsce innym , którzy tu zostali . Inaczej tylko zasilili by ławeczki dla bezrobotnych nie dając dochodu bo pracy nie było , a tylko byli by obciążeniem dla państwowej kasy. A tak to tą kasę zarobili na zachodzie i przywieźli , bo tu jej brakowało . Ale widzę , że ten profesorek tego jakoś nie bierze pod uwagę , myśli że jak za komuny wychodzi się ze szkoły i idzie do jakiegoś zakładu bo tam miejsce mu zrobią . Suche szacunki gości od statystyk i rachunkowości , a nie realia rzeczywistości ...

mc.
wtorek, 15 września 2020, 17:12

Wiesz dlaczego w Anglii sprzedawały się Poloneza ? Bo były tanie. I tego właśnie bała się Europa Zachodnia. Zasypiania tanimi produktami z Polski. A jakby się okazało że niektóre nie są gorsze niż produkty z zachodu to co wtedy ?

Davien
środa, 16 września 2020, 08:56

MC, Europa niczego się nie bała, bo tam kiepskiej jakosci wyrobów i do tego drogich z krajów byłego RWPG zwyczajnie nie potrzebowali. i jakie miałes niby te tanie produkty z Polski??

wert
środa, 16 września 2020, 16:48

Davien tu nie chodzi o eksport. Wiadomo, że na ich rynku generalnie nie byliśmy konkurencyjni tak samo jak kiedyś Japończycy czy Koreańczycy. Błąd a raczej wielbłąd i zdrada to było oddanie SWOJEGO rynku. Produkujcie swoje towary i sprzedawajcie u nas! Zobacz parametry Olszewskiego, przyblokował prywatkę i gospodarka zaczęła ruszać. Zobacz na przykład jak "sprzedano" papiernię w Kwidzynie. Puściłem szczegóły tyle że post "zaginął". Takich firm była masa! Kapitał z całej Afryki(tam miał być inwestowany) frunął do Polski bo w Polsce otworzyło się Eldorado. Przyczynek do "tanich" produktów: gorzała, fajki, gry losowe. To poszło w pierwszej kolejności. Da się na tym akumulować kapitał? Choćby dokapitalizować potem banki które RÓWNIEŻ na drugi dzień przynoszą pokaźną stopę zwrotu. Dobry właściciel by tak zrobił chyba? My mieliśmy ekonomicznego guru, kopistę zresztą niejakiego Sachsa

xXx
czwartek, 17 września 2020, 20:45

wert mam propozycję dla Ciebie możesz te super produkty jeszcze przetestować na sobie. Kup sobie jakiś najnowszy rosyjski samochód. Oni (Rosjanie) uratowali swój przemysł. Ponadto tak jak my Polacy uważają, że ich produkty są równie dobre jak te zachodnie. Kup sobie inne rosyjskie/białoruskie/ukraińskie itd. itd. produkty. Oni swój przemysł "uratowali". A potem ... obudź się. Jaki to mieliśmy super przemysł za PRL? Ile tego było? Co my takiego super produkowaliśmy? Płyn Ludwik i ... no właśnie. OK. Załóżmy, że jakimś cudem wymienisz jeszcze kilka produktów. Pięć? Dziesięć? Każdy kraj na zachodzie takich produktów mógł wymienić nie dziesiątki a setki. I z czym my startowaliśmy? Z czołgiem T-72 (który skonstruowali sowieci)? Ok. Upraszczam, ale trudno polemizować z tymi, którzy widzieli przemysł za PRL jak jakieś srebra rodowe, które były warte miliardy (ba może nawet biliony) dolarów US. Prawda jest taka, że byliśmy kolonią kraju, który nas nienawidził i robił wszystko aby kolonia za bardzo nie urosła. I taki mieliśmy przemysł. Dlatego chwała tym, którzy nas z g..na wyprowadzili, a dzisiaj są opluwani.

wert
piątek, 18 września 2020, 23:46

nieśmiertelny samochód Polonezopodobny jako argument. Brawo. Tak to sobie tłumacz jak nie potrafisz przeczytać co napisałem i płacz że nie stać nas za nowoczesne wojsko

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 21:15

Polonezy na zachód czy do Szwecji to były robione ze starannością i nawet silniki miały te lepszej jakości na lepszych podzespołach . Natomiast i tak pogardliwie o nich mówiono że to "kupa blachy za małe pieniądze" , a to min dlatego , że mimo budy od Lancii to bebechy w nim były ze starego fiata , co powodowało że odstawał technologicznie i jakościowo . Dla przykładu powiem tyle , że na początku lat osiemdziesiątych samochody na zachodzie miały takie zabezpieczenie antykorozyjne , ze miały po 5-6 lat gwarancji na perforację , a nasze poldki to rdzewiały jeszcze 10 czy 20 lat później już kilka miesięcy po wyjeździe z Polmozbytu .

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 14 września 2020, 18:32

Dług to jedno ale może napisz łaskawie jaką wartość mają obligacje innych krajów zakupione przez PL, bo jak wiadomo wszystkie kraje się zadłużają pewnego czasu nawet Arabia S. się zadłużyła, ale ważne jest na jaki procent. I jeszcze dług wewnętrzny dochodzi. Wiec liczy się bilans całkowity, a na długach można zarabiać.

werte
wtorek, 15 września 2020, 09:54

Arabia Saudyjska ma ropę. I na niej zarabia. Na dodatek jest krajem, który bierze udział w kształtowaniu cen ropy co by dla Arabii było jak najlepiej. Wy nawet węgla z zyskiem nie potraficie wydobywać. Minister aktywów państwowych Jacek Sasin właśnie przywiózł na Śląsk projekt likwidacji polskich kopalń. Czyli w procesie produkcji energii elektrycznej całkowicie uzależnicie się od importu węgla. Ropa z importu, gaz z importu, prąd z importu. Taka przyszłość przed Wami, a TY się przejmujesz Arabami?

Gnom
poniedziałek, 14 września 2020, 13:45

A porównałeś to z długami publicznymi innych krajów UE, w tym Francji i Niemiec. Wtedy już tak nie przeraża. A przy Włoszech, Hiszpanii (o Grecji nie wspominając) nie robi wrażenia.

werte
poniedziałek, 14 września 2020, 18:44

Skoczysz w przepaść bo inny wskoczył? Niemcy czy Francja mają silne gospodarki, przemysł. A Polska? Polska żyje po to by płacić socjal. To droga do bankructwa, jeśli do tego dołożysz fakt, że polska edukacja nie jest wybitna, że w polskiej szkole najważniejszy jest klecha. Czy taki system edukacji wykształci mądrych obywateli? Inżynierów, konstruktorów, wynalazców?

wert
poniedziałek, 14 września 2020, 21:59

system edukacji jak widać nie wykształcił. Jeżeli Twoim problemem jest "klecha" to współczuję. Religia i wiara zapewnia nam spoistość i trwałość., dzięki niej nasi poprzednicy bili się abyś mógł tu psioczyć. Dzięki czemu niemcy i francja maja silne gospodarki? Może rabunkom II Wojny i pomocy USA w jednym przypadku a zwykłego kolonializmu w drugim? Polska nie musi być ich parobczakiem, może budować niezależność i to zaczyna nieśmiało robić. Mamy swoje okienko czasowe, spokój społeczny (nie licząc agentury wiadomej proweniencji), ślepe małpowanie parszywieńkiego zachodu jest zwyczajnie wtórne a przez nich pożądane bo trzyma nas w POdległości. Rękawy trzeba zakasać i wziąć się do roboty. Inżynierów, konstruktorów wynalazców mamy na pęczki. Kto wygrywa olimpiady marsjańskie? programistów etc np

werte
wtorek, 15 września 2020, 08:44

Sądzę, że Polacy walczyli o swój kraj, o wolność. A nie w imię mitologii pustynnych nomadów z Bliskiego Wschodu. Lekcji tej mitologii w szkole podstawowej jest tyle co fizyki, chemii i geografii razem wziętych. Taki system edukacji wyprodukuje tępe, posłuszne i bezwolne społeczeństwo. Jeśli dodasz do tego ataki tzw Dobrej Zmiany na nauczycieli, lekarzy, pracowników wymiaru sprawiedliwości to masz pełen obraz kraju, w którym realizowana jest zasada: głupim narodem łatwiej rządzić. Kraju, w którym nawet prawo już nie obowiązuje. A który zarządzany jest za pomocą kaprysów jednego zwykłego posła. Do takiego poziomu się skundliliście.

wert
wtorek, 15 września 2020, 12:06

"Trzeba żebyście się wszyscy stali, dzisiaj, czy jutro, za tysiąc, czy za tysiące lat, - żeby się każdy duch stał w rzeczywistości, w czynie, w duszy swojej i w ciele swojem, podobnym do Jezusa Chrystusa" mówił podczas wykładów w College de France Adam Mickiewicz.

wert
wtorek, 15 września 2020, 10:10

więc się doucz a nikt Tobą rządził nie będzie. Chociaż sądząc po poziomie yntelektu będzie to trudne

Valdore
środa, 16 września 2020, 08:59

Toba juz jak widać rządzi i Watykan i Nowogrodzka w jednym:)

Lord Godar
środa, 16 września 2020, 11:47

W Polsce nie rządzi Watykan , bo KK w Polsce jest podzielony na opcje i ta watykańska jest w mniejszości .

chateaux
poniedziałek, 14 września 2020, 21:00

Tak signed vospodarki ze niemiecki oficjalny dług publiiczny wynosi 98pkb, Francji 120% pkb a Wirlkiej Brytani 140% pkb? To skad to zadłużenie?

dinozaur
poniedziałek, 14 września 2020, 12:38

A u kogo jesteśmy tak zadłużeni?

CdM
poniedziałek, 14 września 2020, 12:31

Podawanie jakiejś ekonomicznej wielkości z dokładnością do 13 cyfr znaczących, szacun ;) Co nie zmienia faktu, że mamy duży dług publiczny bezczelnie poupychany wszędzie, tam gdzie nie sięga konstytucyjna definicja budżetu państwa (bo jakby sięgała, to by z automatu był Trybunał Stanu, choć z drugiej strony, TS już odzyskany, więc nie straszny).

Extern
poniedziałek, 14 września 2020, 09:48

Nasza trudna sytuacja geopolityczna jest niestety bardzo realnym problemem. Wakacje zapewniane od 30 lat przez USA się skończyły. Czy chcemy czy nie, musimy dorosnąć i wziąć polityczno-militarną odpowiedzialność za obszar na którym żyjemy. Albo za jakiś czas nasze podatki znowu będą utrzymywały obcą armię, skoro nie chcesz płacić na własną.

werte
poniedziałek, 14 września 2020, 17:53

W 2015 roku dług publiczny wynosił 887 mld zł. W przyszłym roku ma osiągnąć poziom 1,5 bln zł. Czyli każdy rok tzw dobrej zmiany to kolejne 100 miliardów w plecy. Trudno powiedzieć żeby coś istotnego w Polsce przez ten czas powstało. Jedynym argumentem do tak szalonego zadłużania się jest ... program 500+. Czyli cały nasz kraj funkcjonuje po to by płacić socjal. Choć go na to nie stać. Ty mówisz o wydatkach na armię, tymczasem problemem jest to że idziemy na dno.

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 13:21

Program 500 + nie jest złym pomysłem , jego błędem od początku było to , że powinny dostawać go wszystkie dzieci , a nie dzielić społeczeństwo , bo ten który miał 2 czy 3 dzieci dostał , a samotna matka w trudnej sytuacji życiowej z 1 dzieckiem już nie ... To było bardzo niesprawiedliwe ... Znam takie osoby , które miały żal w oczach jak się z nimi rozmawiało o tym , bo moje dziecko dostało a jej nie ... A dobra zmiana się już skończyła , teraz niestety idziemy w dół , bo nie korzystaliśmy we właściwy sposób z jej kilku dobrych owoców ( a takie były - to przyznaję ).

Saracen
poniedziałek, 14 września 2020, 07:23

II RP była krajem na dorobku, krajem którego obywatele cieszyli się z odzyskania niepodległości. Nie miało znaczenia czy jesteś z zaboru pruskiego, austriackiego czy rosyjskiego. Ważne było to co chciałeś zrobić dla swojej ojczyzny. Nie miało znaczenia czy skończyłeś uczelnię wojskową w Berlinie, Wiedniu czy Moskwie. Ważne było jakie masz kompetencje i jak możesz pomóc w odbudowie polskiej armii. Trudno to porównywać ze współczesną Polską, zwłaszcza okresem władzy tzw Dobrej Zmiany, która całą swoją polityczną doktrynę opiera na wykluczaniu kolejnych grup zawodowych czy społecznych, podważaniu ich polskości. A bo żyli czy pracowali w PRL-u, a bo pełnili jakieś funkcję za rządów PO, a bo nie posyłają dzieci na religię itd ... W ten sposób budujesz rzeczywistość, w której jedyną osobą godną zaszczytów i stanowisk jest polityk PiS lub członek jego rodziny. Czy to jest droga do sukcesu? Chyba widzicie jak wygląda Wasz kraj …

wert
wtorek, 15 września 2020, 10:19

wykluczyć trzeba i to pilnie wszelkiej maści jurgieltników. Herakles też wykluczał w Stajni Augiasza to co było konieczne bo na tym niczego nie zbudujesz. Chyba że lubisz. Widzę jak wyglądał i wygląda "mój kraj" i widzę że wyboru nie ma. Ciekawe że już Maria Dąbrowska pisała w swoich pamiętnikach: to znamienne że nowe elity nie potrafią wymówić słowa Polska, zamiast tego używają słownictwa typu "ten kraj" . Z czekistowskim pozdrowieniem :)

SAS
poniedziałek, 14 września 2020, 12:36

Nie wiem czy kolega słyszał o zamachu majowym i genezie, sporach, podziałach.

esaa
poniedziałek, 14 września 2020, 12:33

Zamiast wypisywać pochwalne teksty na temat IIRP proponuję wziaźć w łapę rocznik statystyczny z tamtego okresu i zapoznać się ze stanem społeczeństwa i państwa. Powinieneś doznać wtedy oświecenia umysłowego.

say69mat
poniedziałek, 14 września 2020, 08:59

Po pierwsze, Dobra Zmiana przybyła z kosmosu??? Czy z otchłani rzeczonego peerelu??? Po drugie, w odniesieniu do idealizmu historii II RP, w tle refleksji nad losami naszej Ojczyzny powinno objawiać się retoryczne pytanie. Skoro było tak wspaniale, skąd się wzięła narodowa klęska, spychająca nasz naród na granicę biologicznego przetrwania??? Czyżby w 35 milionowej wspólnocie narodowej nie zalazł się ani jeden człowiek zdolny do krytycznej refleksji nad treścią Mein Kampf???

Reaper
poniedziałek, 14 września 2020, 19:10

Oj, było. I to dużo, lecz budżet z gumy nie był. Choć wiele problemów w zasadzie się sprowadza do Króla Belgii, który zbyt pacyfistyczny był, i kiedy to Niemcy weszli do Nadrenii, wraz z Francuzami, którzy oglądali się na Belgów, od razu nie zareagowali, chociaż mogli. Nikt nie chciał powtórki z 1914 roku. Z jednej strony trudno w obliczu strat tego konfliktu i efektów psychospołecznych nie dziwi to, z drugiej krótkowzroczność niezwykła.

Saracen
poniedziałek, 14 września 2020, 17:48

Kolega poniżej twierdzi, że Piłsudski. Może i tak. Z tym, że trzeba brać poprawkę na fakt, że po jego śmierci polskim wojskiem rządziła klika pułkowników-piłsudczyków. Nie było ważne jakie miałeś kompetencje, istotne było to czy stałeś przy Marszałku. W ten sposób wyeliminowano z procesu decyzyjnego wielu doskonałych żołnierzy, tyle że nieprawomyślnych wg koterii pułkowników. Jednym z nich był gen. Tadeusz Kutrzeba. On przewidywał, że przyszła wojna będzie wojną manewrową z uwagi na rozwój takich rodzajów broni jak lotnictwo czy broń pancerna. Był zwolennikiem obrony ruchowej oraz zwrotów zaczepnych. Niestety, jego poglądy nie były brane pod uwagę, w dużej mierze z tego powodu, że w czasie zamachu majowego opowiedział się po stronie rządu.

szczekun
poniedziałek, 14 września 2020, 14:43

Polecam bardzo pouczającą lekturę "Wojna polska 1939" Leszka Moczulskiego tam znajdziesz większość odpowiedzi o przyczyny narodowej klęski .

Gnom
poniedziałek, 14 września 2020, 13:53

Atak 2 krajów (Słowacja) z 3 (a właściwie z 4 prawie stron), dołączenie z 4 strony sowietów i potem Litwy. Gigantyczny sumaryczny stosunek sił na niekorzyść II RP i walka praktycznie w okrążeniu. Kompletna zdrada sojuszników, choć wobec agresji niemieckiej chociaż zachowano pozory, wobec sowieckiej nawet tego nie (brytyjsko-francuski list ze zrozumieniem działań Stalina z 17 IX). Tu nie wystarczyłaby żadna krytyczna refleksja. Nie mniej to Piłsudski starał się prawie od początku władzy Hitlera namówić Francję do egzekwowania postanowień Traktatu Wersalskiego (Polska była tam stroną). To była owa polska refleksja nad Mein Kampf - zabrakło jej natomiast u sojusznika - a może nie, może była to premedytacja francuska by skierować agresję Hitlera na wschód. Nas jak brytoli nie chroniła woda.

SAS
poniedziałek, 14 września 2020, 12:43

Bo to głównie mity. Były spory, podziały, strajki, strzelano do ludzi, finalnie doszło do zamachu stanu. Ważne było potem z którego stronnictwa jesteś i partii politycznej, a jak piłeś z marszałkiem herbatę przy legionowym ognisku, kariera generalska stała otworem.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 11:16

Znalazł się znalazł. Piłsudski się nazywał. Słyszałeś może jakie rozkazy miał komandor Morgenstern-Podjazd podczas kryzysu gdańskiego? Hitler właśnie wtedy zaczynał łapać wiatr w żagle a Piłsudski bardzo liczył, że Niemcy zaczną rozrabiać. Byłby to doskonały pretekst do wojny z Niemcami, której to wojny wówczas nie byliby w stanie wygrać. W 1933r. także zresztą dobrze kombinował. Tyle, że wtedy nasi zachodni sojusznicy życzliwie odnosili się do korekty naszych granic na rzecz Niemiec. Generalnie mimo tego, że później Hitler usilnie dążył do sojuszu nie wierzył mu nic a nic.

Jurand
niedziela, 13 września 2020, 22:30

Moim zdaniem warto spróbować. Ceny czołgów zachodnich będą dla nas kosmiczne. Udało się z krabem to czemu nie z wilkiem!

werterd
poniedziałek, 14 września 2020, 12:36

A Krab to niby wytwór polskiem myśłi konstrukcyjnej???????????????????? brytyjska stara wieża plus koreańskie podwozie. No faktycznie CUD TECHNIKI. To co proponujesz? niemecką wieże i francuskie podwozie czy jakiegoś innego sklądaka? . Ja rozumiem te wielkie EGO ale czas sobie wbić w te puste łby że dzisiaj projekty są drogie, rynek mały a szansa jest we współpracy. Nasz przemysł pancerny tkwi głeboko w latach 80tych.....nikt nie robi silników, pancerzy, dział.....z czym do ludzi.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 14 września 2020, 18:33

Składak jest dobry bo elementy sprawdzone to się nie psuje w przeciwieństwie do wynalazków.

Podatnik
poniedziałek, 14 września 2020, 11:38

A niby co się udało? Projekt ciągnął się od początku kat 90 a na koniec kupiono wieżę i działo od Brytoli a podwozie od Koreańczyków - nasz wkład to praca kilku spawaczy i 70 litrów farby khaki

Yaros68
niedziela, 13 września 2020, 22:20

Panie Szeremietiew, tyle lat blisko władzy i nie zorientował się pan, że to tak nie działa? Za swoją aktywność na polu obronności swoje pan zapłacił, a tak się dzieje we wszystkich dziedzinach. Niech Pan nie będzie naiwny, bo bez pokonania postkomuny, będzie coraz gorzej. A nie widać ochotników. Podpowiadam, zajmijcie się najpierw sądami. Jak się uda pacyfikacja kasty, to może...

szczekun
poniedziałek, 14 września 2020, 14:51

Post komuna siedzi w głowach obywateli tego kraju domagających się pacyfikacji kolejnych grup społecznych. W sądzie zawsze będzie tylko 50% zadowolonych z wyroku, a wracając do uzbrojenia mamy zobowiązania sojusznicze i uzbrojenie w większości musimy kupować tam gdzie liczymy na wsparcie wielkich tego świata. Tak było w 20-leciu za PRL i jest w III RP taka jest brutalna prawda tego świata. :(

Obywatel
poniedziałek, 14 września 2020, 09:37

Sam się spacyfikuj. Hitler i Stalin też pacyfikowali polską inteligencję (w tym sędziów).

Namiestnik Nowosilcow
wtorek, 15 września 2020, 12:12

Tylko ci którzy pracują w sądach nie są polską inteligencją...

Arek
niedziela, 13 września 2020, 21:12

7 TP był udaną konstrukcją, ale dalej i bardziej udanie poszli Rosjanie tworząc T26. Ponadto 7TP był b. drogi w produkcji. Za 2 czołgi 7TP można było nabyć 3 R-35.

Gnom
poniedziałek, 14 września 2020, 13:54

Których Francja i tak nie miała w tym samym czasie i nie za bardzo mogła je szybko w dużej ilości dostarczyć.

Davien
środa, 16 września 2020, 09:11

Francja miała 1 wrzesnia 765 R35 a trwały juz prace nad jego zastapieniem przez R40 od 1937r choc istotnie poza Polska w tym czasie do nikogo ich nie eksportowano.

Davien
poniedziałek, 14 września 2020, 08:58

T-26 tak były udane że Rosjanie po porównaniu ze zdobycznymi 7TP stwierdzili ze nasza wersja była zwyczajnie lepsza od ich.

NOWIS
poniedziałek, 14 września 2020, 08:29

T-26 to chyba najbardziej optymalne wykorzystanie konstrukcji Vickersa w relacji koszt - efekt.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 08:20

T-26 były tak udane, że się permanentnie psuły. I daj sobie spokój z powolnymi R-35 ze śmieszną pukawką. Wermacht zdobył ich co nieco. Do czego je później używano u Niemców? Nawet zrobiony na nim 4,7 cm Pak (t) auf Pz.Kpfw. 35 R (f) nie nadawał się do niczego.

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 13:56

Nasi mieli chrapkę na S-35 Somua , ale niestety Francja nie zgodziła się , bo sami nie nadążali z produkcją dla siebie . A T-26 to tak jak już pisałem .. było ich dużo i tyle ...

Wawiak
poniedziałek, 14 września 2020, 03:42

Pewnie coś tu do powiedzenia miała skala produkcji oraz polityka finansowa państwa. Pytanie ile kosztowałaby produkcja R-35 w warunkach polskich?

Sidematic
niedziela, 13 września 2020, 22:40

R-35 był benzynowy czyli do bani.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 11:24

Był do bani to fakt. Ale ta bania nie wynikała z silnika benzynowego.

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 14:06

Niestety ale jego największą bolączką było uzbrojenie i generalnie geneza z której się w prostej linii wywodził czyli FT-17 . To miało wpływ na jego układ konstrukcyjny i wiele wad z tym związanych . Nie mniej jednak w 1939 roku w naszych warunkach , gdyby kilka dywizji piechoty dostało po jednym batalionie takich czołgów to było by dla tych jednostek bardzo dobrym wsparciem w obronie .

Robert
poniedziałek, 14 września 2020, 10:14

Jak 99% czołgów w owym czasie. Diesel to była akurat wada 7TP

Extern
poniedziałek, 14 września 2020, 09:57

A to zależy, 7TP owszem jako pierwszy miał silnik wysokoprężny co oczywiście było dobrym rozwiązaniem dla czołgu. Ale niestety w warunkach Polskich się okazało że jest to w terenie mało popularne paliwo. Po prostu nie było gdzie zatankować, gdy logistyka kulała. A takiego R-35 można było zatankować na każdej stacji benzynowej.

Marek1
poniedziałek, 14 września 2020, 09:56

Czyżby kolejny wyznawca durnych bajek o "doskonałości" aluminiowego diesla made in USRR ?? Ciekawe, że ani mistrzowie w czołgach Niemcy, ani Amerykanie, ani Brytole NIE podjęli w latach 1938-45 produkcji własnych diesli dla pojazdów pancernych. Za głupi byli, czy też może szybko stwierdzili, że ówczesny diesel w czołgu ma więcej wad niż zalet ?

Davien
środa, 16 września 2020, 09:15

I dlatego Amerykanie robili kilka serii Shermanów napędzanych dieslami, których sami uzywali w USMC albo wysyłali na eksport?? A Niemcy panei marek nie uzywali diesli z prostej przyczyny: ujednolicenie dostaw paliwa

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 17:39

Amerykanie jak najbardziej produkowali silniki z zapłonem samoczynnym do czołgów. Brytyjczycy też produkowali.

Davien
środa, 16 września 2020, 09:13

Amerykanie produkowali ale US Army nie uzywała ich w ogóle, szły dla USMC i na eksport. Tyle ze nie wynikało to ze słabosci diesli a z checi ujednolicenia własnie zaopatrzenia w paliwo w armii

Sssssssss
niedziela, 13 września 2020, 19:55

Jeszcze chcę tylko dodać, że w IIRP też nie zdołano skonstruować i wprowadzić do produkcji własnego czołgu.

Sssssssss
niedziela, 13 września 2020, 19:44

Z 7TP nie przesadałbym. Miał dużo wad. Przykładowo miał przeciążone tylne zawieszenie ciężkim i wielkim silnikiem. Często podkreśla się, że był pierwszym seryjnie produkowanym czołgiem z silnikiem wysokoprężnym lecz pomija się że ten silnik był źle do niego dobrany. Przyczyną zastosowania tego silnika był lobbing producenta tych silników, były w produkcji i były stosowane na kolei ale były za duże i za ciężkie dla 7TP. W planowanej modernizacji, po wojnie nazwanej w literaturze 9TP, chciano wymienić silnik na inny. Zresztą wystarczy porównać sylwetkę boczną 7TP z innymi klonami Vickersa E. Inną wadą 7TP było słabe wyposażenie czołgów w sprzęt radiowy. Tylko dowódca kompani miał w czołgu nadajnik i odbiornik, dowódcy plutonów już tylko odbiornik a reszta czołgów nic i teoretycznie miała być skomunikowana przy użyciu horągiewek sygnalizacyjnych a w praktyce walczono szykiem i ustalonym planem działań lub wkradał się chaos i czołgi walczyły niezgrane. Lecz braki z radiostacjami wynikały z możliwości produkcyjnych naszego przemysłu i ogólnej biedy II RP. Druga RP była niesamowicie biednym państwem o czym mało kto lubi wspominać. Do tego 7TP miał słaby pancerz ale to już wynikało z konstrukcji Vickersa i w 9TP też planowano go poprawić między innymi dzięki wymianie silnika na dopasowany do tego czołgu i zyskanej w ten sposób dodatkowej masie. Ogólnie ten artykół to taki "dla pokrzepienia serc" i jest w nim bardzo dużo ponaciągane w tym celu. Ja bym go zaliczył do "literatury pięknej" i nie umieszczał na tym portalu. Pan Szeremietiew ostatnio ma ciągoty do tworzenia takiej literatury i często ją umieszcza na salonie24. Lepiej niech tak pozostanie bo tu nie jest portal literacki.

gość
poniedziałek, 14 września 2020, 10:58

''Nie przesadzałbym'' to może co najwyżej powiedzieć ekspert od broni pancernej który w tym siedzi a nie jakiś random kanapowicz na forum...chłopie...

Robert
poniedziałek, 14 września 2020, 10:16

chorągiewek. Bardzo celnie wypunktowane. Były prototypy , sukcesy itd. Tylko o masowej produkcji zapomniano.A raczej nie bylo nas na nią stać.

Hehe
niedziela, 13 września 2020, 22:56

Silnik czołgu 7TP czyli PZInż. 235 był wersją "odchudzoną" przez polskich konstruktorów silnika SAUER BLD.Polscy konstruktorzy „odchudzili” silnik BLD dając mu blok cylindrowy z alpaksu co obniżyło masę silnika, ponadto ponieśli moc do wartości 110 KM przy 1800 obr/min i stopniu spr. 15,5:1 dla czołgu 7-TP oraz do wartości 115 KM przy 1800 obr/min i stopniu spr. 16,5:1 dla ciągnika C7P.Ciekawe że w autobusie ZAWRAT nie był za ciężki a w czołgu był ?

Davien
poniedziałek, 14 września 2020, 09:07

Heheszku, silnik PZInż 235 był lżejsza i mocniejsza wersja silnika Saurer BLD o oznaczeniu BLDb a nie "odchudzonym' jak piszesz Saurer BLD To był oddzielny silnik opracowany na bazie Saurer-a w PZInz. Było to tez znacznie lepsze rozwiązanie od oryginału i silnika w T-26.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 11:28

Na dodatek permanentnie psujący się T-26 to był grat w porównaniu z 7TP.

alkaprim
niedziela, 13 września 2020, 19:15

No właśnie-do chwili wybuchu wojny w PZInż. wykonano drewnianą makietę wozu w skali 1:1.No comment...

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 08:40

Może dla odmiany skomentujesz tak zwane "czołgi średnie", które w tamtych czasach robili uprzemysłowieni Włosi? Carro Armato M11/39 nazywało się to nieszczęście na gąsienicach z działem umieszczonym w kadłubie. Prototyp pierwszego czołgu zasługującego na miano średni udało im się zrobić dopiero w 1942r.

chateaux
niedziela, 13 września 2020, 18:00

Szeremietiew byl jedynym czlowiekiem piastujacym obowiazki ministra obrony narodowej po 1990 roku, ktory mial przygotowanie naukowe i zawodowe do pelnienia tej funkcji. Wszyscy inni ministrowie lub wice ministrowie byli/sa etymologami, historykami, specjalistami od socjotechniki i innymi z rownie fachowymi kompetencjami w tej dziedzinie.

MłotNaPajaców
poniedziałek, 14 września 2020, 08:54

Tak, wykształcenie historyczne. Super przygotowanie do decydowaniu o pracach badawczych i zakupach technologii ! Choć obecnie jest jeszcze gorzej.

poniedziałek, 14 września 2020, 13:42

Miał doktorat z nauk o bezpieczeństwie.

MłotNaPajaców
wtorek, 15 września 2020, 09:44

Niejaki Jaki też ma doktorat ....

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 11:58

Między innymi był na tyle dobry, żeby wytargować od Niemców prawo do serwisowania Leopardów i zainteresować ich współpracą przy czołgu nowej generacji.

MłotNaPajaców
wtorek, 15 września 2020, 09:46

I cos z tej współpracy wyszło? Ale papier jest cierpliwy, teraz to może mówić, że o mało co od USA nie wytargował 100 głowic atomowych i nosników do nich. Za 1 USD od sztuki ...

LMed
poniedziałek, 14 września 2020, 07:03

Papiery mówisz miał, ale co to zmienia. A teraz to już tylko siermiężna, populistyczna agitacja patriotyczna przecież.

Namiestnik Nowosilcow
niedziela, 13 września 2020, 17:55

Wiele rodzajów sprzętu bojowego użytego w kampanii wrześniowej było dobre lub b. dobre, wiele też było beznadziejnego, ale wszystkiego było za mało! Drugim istotnym problemem była przestarzała taktyka użycia tego sprzętu i jakoś polskich generałów...

Extern
poniedziałek, 14 września 2020, 10:29

Tak naprawdę kampanię wrześniową przegraliśmy już w 38smym gdy pozwoliliśmy upaść Czechosłowacji. Niestety prawda jest brutalna. We wrześniu już nie mieliśmy żadnych szans, choćby na czele naszych wojsk stał nasz Rommel a do Polski dojechała by cała zamówiona u sojuszników broń. Nic nie mogło nas już wtedy uratować, może poza pójściem w sojusz z Niemcami, co z rozsądku zrobiły przecież wszystkie kraje naszego regionu. Nawet nasi sojusznicy wiedzieli że nie mogą nam realnie pomóc, więc nawet nie próbowali.

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 14:23

Co do Czechosłowacji to pełna zgoda . Natomiast co do gen Rómmla ( bo chyba jego masz na myśli) to fakt , że był niezłym strategiem i dowódcą , ale miał pewne swoje "wyższe" zapędy , co dało znać też we wrześniu . Natomiast i on ma trochę za skórą , bo w pewnym momencie porzucił własne oddziały , utracił z nimi łączność gdyż zbyt daleko oddalił się od nich , część oddziałów łączności wysłał za Wisłę i praktycznie przestał mieć jakikolwiek wpływ na walkę swojej armii . Stało się to chyba po tym nalocie bombowym na jego sztab , chłop doznał szoku i jakiś czas się zbierał. Natomiast jakieś szanse na obronę istniały , ale to jakie były najlepsze rozwiązania to dopiero możemy widzieć my ... patrząc na to wszystko z perspektywy czasu czy ci wojskowi , którzy po walkach analizowali swoje błędy siedząc w obozach jenieckich , ale to nie był mecz piłki , nie dało się go powtórnie rozegrać ...

Brzuchatek
niedziela, 13 września 2020, 17:45

Bardzo śmieszne - przyrównywać czołgi sprzed II wojny światowej do współczesnych. Zdaje pan sobie tak w ogóle sprawę, że zakłady w naszej Ojczyźnie nie są w stanie w przewidywalnej przyszłości zbudować samodzielnie czołgu podstawowego? A wie Pan dlaczego? Otóż, uwaga zaraz ogłoszę pewna tajemnicę: bo to skomplikowany produkt, składający się z wielu podzespołów, których większości nikt u nas nie wytwarza. Jak np. kompozytowy pancerz, wieża z działem posiadającym odpowiednią amunicję, silnik czołgowy i mnóstwo innych niezbędnych dodatków. Kto miałby to produkować? Bumar? Niezbyt śmieszny żart, oni zatrzymali się na etapie T-72 i nie zamierzają się rozwijać (chyba, że w PowerPoincie). Kto miałby kupić ten "polski" czołg? Nasze WP? Przecież oni zwykłych samochodów terenowych nie potrafią kupić, a co mówić o nieistniejących czołgach, które nie wiadomo kiedy (i czy) powstaną, nie wiadomo za jaką cenę będą i czy będą w stanie nawiązać równą walkę z potencjalnym przeciwnikiem. Kiedyś było łatwiej. Wystarczyło kupić licencję, podłapać z grubsza o co chodzi i można było zaprojektować i zbudować swój czołg. Obecnie to niemożliwe, czołgi stały się zbyt skomplikowane i drogie. Istnieje tak naprawdę kilkanaście firm na świecie, które produkują nowoczesne maszyny i żadna chętnie nie odda za friko licencji. Polska mogła starać się dołączyć do konsorcjum francusko-niemieckiego (Lepard 3), bądź starać się o licencję na koreańskiego K2 ale po co? Trzeba by wydać kupę kasy na już, efekt za 10-20 lat jak wyborcy już pogonią obecnych polityków. A następcy tych polityków zerwą takie konsorcjum bo "nie będą nas żabojady i Helmuty uczyć czołgi robić". Przecież co zmiana władzy, to zmiana wizji, jak wojskiem zarządzać i co mu kupować. Łatwiej i taniej nacieszyć oko jakąś prezentację, wizualizacją bądź makietą. Oczywiście makietą narodową, patriotyczną. A nuż żaden czołg nie będzie potrzebny? I jakoś to będzie.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 08:41

Ten Pan, który napisał artykuł wie znacznie więcej na ten temat niż ty.

CdM
poniedziałek, 14 września 2020, 13:22

Pan który pisał artykuł, najwyraźniej pominął fakt, że wraz z rozwojem techniki i technologii, próg wejścia jest coraz wyższy. Pierwsze wyroby danego rodzaju są nieskomplikowane, i oparte na powszechnie dostępnych materiałach i technologiach (np. czołgi, samoloty na początku XX w), więc ich skopiowanie, i to nawet startując od zera, to kwestia miesięcy, góra kilku lat. Ale potem robi się coraz bardziej pod górkę. Producenci tworząc coraz bardziej zaawansowane wyroby kumulują potężny, niedostępny dla innych kapitał: know-how i w pewnym momencie jest to nie do nadrobienia, po prostu. Chyba że kosztem ogromnego wysiłku: finansowego (licencje) i ludzkiego (kształcenie specjalistów), oraz bardzo długiego czasu. Więc nie ma nic dziwnego w tym, że w latach '20 czy nawet i w '30 dało się skonstruować praktycznie od zera niezły czołg w kilka lat, a teraz nie za bardzo.

wert
wtorek, 15 września 2020, 19:48

tyle że Szeremietiew odnosi się do NIC nie robienia. Długość cyklu zbrojeniowego nie ma tu nic do rzeczy

JW 0000
niedziela, 13 września 2020, 17:35

Wniosek jest jeden. Politycy decydujący o polskiej armii myślą kategoriami sprzed 80 lat!

JSM
niedziela, 13 września 2020, 22:42

Bardzo kiepski wniosek.Ale nawet gdyby to trzeba pamiętać że historia lubi sie powtarza. Najczęściej jako parodia .

tagore
niedziela, 13 września 2020, 16:19

W II RP terminy nabycia licencji czy wzoru uzbrojenia ,wdrożenia do produkcji i ilości wyprodukowanej broni to fakty zabójcze dla dzisiejszego MON i polityków.

Andrettoni
niedziela, 13 września 2020, 16:17

Niestety, ale bardzo mi to przypomina obecne czasy. "Polak potrafi", ale brakuje funduszy na wdrożenie bardzo dobrego sprzętu do armii. Mamy "świetlane plany" ale dalej tego po prostu nie ma w naszych oddziałach. Rozwlekamy się na wszystkie możliwe strony. Trzeba ustalić priorytety, a chcemy jednocześnie budować armie lądową, lotnictwo i marynarkę wojenną. Powinniśmy ustalić co najpierw. Moim zdaniem zdecydowanie powinna być to armia lądowa, później lotnictwo, a marynarka wojenna na końcu. Przyczyny są takie, że ewentualny nasz przeciwnik nie ma floty, a NATO ma największą na świecie. Samoloty można łatwo przemieścić i mają duży zasięg oddziaływania, natomiast wojska lądowe muszą przyjąć główny ciężar walki. Nie jesteśmy na Pacyfiku i wojna powietrzno-morska nie jest dla nas. Oczywiście jak zbudujemy silną armię lądową, to będziemy mogli ją transportować i staną się potrzebne np. możliwości desantu morskiego. Tylko, że realnie nasza armia będzie gotowa za 15 lat i dopiero wtedy powinniśmy budować zdolności morskie. Nowe BWP będą "zaraz", ale jednostki zostaną uzupełnione w 10-15 lat. Nowe czołgi nie wejdą do służby szybciej niż za 5-10 lat, a wymiana też potrwa, kolejne 10-15 lat. Tymczasem chcemy kupować kolejne "okręty pomostowe". Moim zdaniem lepiej przyśpieszyć proces wymiany uzbrojenia lądowego o 5 lat. Paradoksalnie jeśli skupimy się na armii lądowej, to szybciej uwolnimy środki do odbudowy marynarki. Zauważcie, że każdy rok użytkowania T-72 zmiesza szanse ich odsprzedania. 20 lat temu te czołgi były sporo warte. Powinniśmy wyprodukować nowe i sprzedać stare zanim staną się bezwartościowe dla kogokolwiek. Dzisiaj Afryka Subsaharyjska kupuje czołgi z Chin z działami 105 mm, które są rozwinięciem T-55, więc mamy potencjalnie gdzie sprzedać chociaż część T-72, ale nie mamy na to dużo czasu. Po pierwsze wymagania stale rosną, a po drugie za 10 lat nasze T-72 będą 10 lat po remoncie. Trzeba szybko zbudować nowe i szybko sprzedać stare, a zysk ulokować w kolejnym etapie rozbudowy - np. flocie. Jak będziemy rozwijać wszystko na raz to nic nie sprzedamy, a za 10-20 lat kolejne "zakupy pomostowe" zmienią się w złom. mamy propozycję Koreańską - w zasadzie gotowy czołg, który zarazem może być podstawą do budowy kolejnej generacji. Wystarczy podjąć decyzję. Inaczej wylądujemy jak II RP. Nasza marynarka wojenna kupiła bardzo nowoczesne okręty, a w armii brakowało ciężarówek. Mieliśmy bardzo nowoczesne bombowce, ale tylko kilka. Czego nam brakowało? Tego samego co dzisiaj - silników. To jest dosłownie "powtórka z historii". Dokładnie te same błędy, dokładnie te same braki. Wtedy mieliśmy karabiny ppanc w skrzyniach, a teraz Spike nie montowane na BWP i KTO... Wszystkie te same błędy.

CdM
poniedziałek, 14 września 2020, 13:46

W zasadzie się zgadzam. Siły lądowe, ale koniecznie pod parasolem OPL/OPR. To jest to w czym NATO nas nie wesprze tak szybko, jakbyśmy chcieli, w przeciwieństwie do lotnictwa. A wsparcie NATO jest i tak kluczowe. Bez niego, to szybciej i mniej boleśnie będzie się poddać. Dopiero potem (za circa 15lat) lotnictwo i ew. marynarka. I wtedy dopiero będzie można się poważnie zastanawiać nad scenariuszami (czarnymi), co by było, gdyby jednak nie NATO. Które przecież nie jest wieczne ani nie jest monolitem.

Bardzo trafne wnioski
poniedziałek, 14 września 2020, 12:09

Popieram twoje priorytety! Armia lądowa, artyleria, broń plot i prak, WRE. Potem lotnictwo i MW.

fefe
niedziela, 13 września 2020, 16:11

kolejność budowania kompetencji w tej materii powinna być taka > produkcja licencyjna +inżynieria wsteczna , i dopiero mając jakie kolwiek blade pojęcie o tym można coś myśleć o budowie swojego MBT . Ja w to kompletnie nie wierze że zbudujemy swój MBT max na co nas stać (stąpając twardo po ziemi ) to licencyjna produkcja np k2 BP.

Extern
poniedziałek, 14 września 2020, 10:34

Ale można też pójść ścieżką jaką poszli Turcy czy Koreańczycy, czyli zrobienie składaka z części różnych producentów, aby potem sukcesywnie zastępować je swoimi podzespołami. Nie ma się wtedy dużej licencji na całość a wiele mniejszych licencji. Takie podejście jest bardziej elastyczne. Choć pewno trudniejsze.

Terytorials
poniedziałek, 14 września 2020, 00:25

Nie bedzie żadnych K2, beda amerykanskie Abramsy i Bradleye...

Extern
poniedziałek, 14 września 2020, 10:45

Nic z tego, Amerykanie nigdy nie sprzedadzą nam tu wystarczająco dużej partii znaczącego uzbrojenia bo zachwiało by to lokalną równowagą sił, na co zawsze grają. Wystarczy spojrzeć co, ile i za ile nam dotychczas sprzedawali aby pozbyć się złudzeń że na ich broni wypracujemy sobie tu jakąś większą pozycję . Jeśli mamy większe ambicje to tylko na własnej produkcji możemy to osiągnąć.

123
poniedziałek, 14 września 2020, 10:43

oby... Do tego pozbyc sie poradzieckiego szrotu, a niemieckie wozy sprzedac najlepiej ale szczerze watpie, ze cos takiego nastapi. Bedziemy sobie spokojnie przerabiac A4 na PL, A5 sie odmaluje za jakis czas, T72M jak byly tak beda, a o wypasionych Abramsach i Bradleyach zapomnij. W perspektywie ~30 lat nic sie nie zmieni.

AlS
niedziela, 13 września 2020, 15:51

Polak to może i by potrafił, ale widać że kraje zainteresowane abyśmy za bardzo się nie wzmocnili, pilnie baczą, żeby taki skok w zdolnościach obronnych i technologii nie miał miejsca. Odwieczny sojusznik zrobił swoje, dwa razy podrzucając nam kukułcze jaja, w postaci "daru zaprzyjaźnionego narodu". Raz wrzucił nam swój demobil pancerny, co jak się okazało było jego doskonałą inwestycją w późniejsze zyski, drugim razem demobil lotniczy, który ówczesne władze wykorzystały jako pretekst aby zamówić mniej samolotów F-16 - zamiast 64 kupiono tylko 48. Są głosy, że były to w pełni użyteczne maszyny i nie ma co wybrzydzać. Oczywiście wtedy jeszcze były, ale gdyby nie one, dziś mielibyśmy w SP o całą eskadrę więcej samolotów o rzeczywistej, a nie dyskusyjnej wartości bojowej - już dawno spłaconych. Wiadome, że darowane czołgi prezentowały znacznie wyższy poziom techniczny od czegokolwiek w naszej armii. Ale co z tego? Były jak samochód z wypożyczalni - możesz jeździć, ale naprawami i serwisem zajmuje się właściciel. Ty tylko płacisz. Moment był też odpowiedni - musieliśmy wtedy zadecydować co dalej z naszymi siłami pancernymi. W kraju mieliśmy wtedy już dość zaawansowane rozwiązania, których Pt-91Pandekar/Malaj był tylko demonstratorem, nie odzwierciedlającym pełni możliwości. Jednak nie wszystko zostało stracone, moim zdaniem przykład czołgu lekkiego Anders, który za niewielkie pieniądze został zaprojektowany i zbudowany w egzemplarzu prototypowym, pokazuje że zdolności istnieją. Innym tematem jest, na ile jego koncepcja była chybiona lub nie, ważne jest że wóz ten w ogóle powstał i to w metalu, do tego pomyślnie przechodząc próby poligonowe. Kluczem był grant, który przyznano na jego opracowanie. Firmy mają przynosić zyski, więc nie chcą się ubierać w kosztowne projekty opracowania nowego wozu. Można tak zrobić jeszcze raz - przyznać grant na badania, a właściwie - integrację technologii. Większość z nich w kraju już jest, trzeba to tylko zintegrować. Kadłub potrafi spawać kilka fabryk w kraju, należałoby opracować jego koncepcję od nowa, z uwzględnieniem doświadczeń z K9, Leoparda oraz T72. Obecnie żaden kraj nie ma takich doświadczeń, łączących technologię zachodnie z post-sowieckimi, z Indiami i Chinami włącznie. Technologię warstwowego pancerza ceramicznego opracowano już dawno, w czasie prób w WITU pancerz CAWA-2 wyszedł nie gorzej od ówczesnych odpowiedników zachodnich, a technologię tą później rozwijano. Więc opracowanie kadłuba wraz z pancerzem zasadniczym nie powinno być problemem. Power pack należałoby wyprodukować w kraju, z użyciem licencji zagranicznej. Przy sporym zapotrzebowaniu na diesle - dla programu Borsuk, ciągników Jelcz dla artylerii i programu Patriot, czy nawet re-motoryzacji BWP-1, jest sens wznowić ich produkcję w kraju. Produkujemy zaawansowane technicznie silniki dla wielu koncernów motoryzacyjnych, problemu z kadrami i know-how więc nie ma. Obecny misz-masz silnikowy, w którym w naszej armii służy wiele typów silników różnych producentów, co sprawia spore problemy logistyczne, rozwiązałaby produkcja krajowego silnika modułowego - od 6-cylindrowego o mocy 500-600 KM, 8-cylindrowego o mocy około 1000 KM, do 12- cylindrowego dla MBT - opartych o wspólne elementy. W przypadku MBT można byłoby się pokusić o opracowanie w kraju bardzo prostej konstrukcyjnie skrzyni hybrydowej e-CVT - z dwoma generatorami i przekładniami planetarnymi (wbrew powszechnemu mniemaniu to patent z USA, nie Toyoty), unikając konieczności zakupu tradycyjnego power-packa za granicą. Koncepcja tych skrzyni jest dziś już dopracowana, zapewniają przeniesienie tego samego momentu obrotowego co skrzynie tradycyjne, przy podobnej masie, ale nieporównywalnie mniejszej komplikacji. Japoński Type10 ma mechaniczną wersję CWT. Wieżę już mamy - bezzałogową, opracowaną dla Andersa z armatą 120 mm RUAG CTG o prędkości wylotowej pocisku porównywalnej z Rh120/55, z automatem ładowania. Zaawansowanie środków obserwacji i rzeczywistości wirtualnej eliminują dziś potrzebę sadzania załogi ponad obrysem kadłuba czołgu, więc wszystkie współczesne projekty idą w kierunku wieży bezzałogowej. SKO, systemy obserwacji, łączności, BMS, pancerza reaktywnego - wszystko to mamy. W związku z modernizacją Leopardów poznaliśmy też technologię najnowszych pancerzy modułowych. Tutaj potrzebna jest spójna wizja i nieco pieniędzy na rozwój, a sprawa może ruszyć z miejsca i nie zająć kolejnej dekady. Na koniec - po co przerabiać koncepcję K-2 dla polskich potrzeb, skoro tyle samo, albo i mniej czasu zajmie opracowanie krajowego wozu od nowa?

dev
poniedziałek, 14 września 2020, 11:39

Kluczem do naszego przemysłu jest kultura polityczna. Dokąd wszyscy politycy trafiający do rządu zaczynają doić kraj, zamiast go budować, nie będzie niczego znaczącego dla armii, mimo teoretycznych zdolności i posiadania wielu technologii. Syndrom "dojnej Polski" jest sprytnie i z premedytacją podsycany przez różne obce rządy, którym słabość naszego przemysłu jest bardzo na rękę. W sumie dziwię się autorowi tego artykułu, bo będąc parę lat w rządzie z pewnością dobrze przyjrzał się genezie polskiej niemocy i dobrze wie, że nie wystarczy "tylko chcieć". Potrzebne jest poświęcenie dla kraju (nie dla jednej opcji politycznej), a do tego nasi rządzący są organicznie niezdolni.

poniedziałek, 14 września 2020, 08:46

Kto się tym interesuje, wie jak jest.

Yaros68
niedziela, 13 września 2020, 22:40

Wionęłło optymizmem! Ale to bajka, bo zasadnicze decyzję o nas nie zapadają w Polsce. Przykład? Zlikwidowano za PO fabrykę silników czołgowych a, niedlugo to samo czeka Łabędy - producenta czołgów. Podobnie jak Mielec - płatowce i Świdnik - śmigłowce. A wcześniej była IRYDA, czyż nie?

Obserwator
niedziela, 13 września 2020, 15:22

Gdyby MON w przeszłości posłuchał byłego ministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa, to dzisiaj polscy czołgiści nadal jeździliby tylko na T-72 i PT 91, czyli na de facto już tylko wozach wsparcia bojowego na współczesnym polu walki. Na szczęście tak się nie stało i dzisiaj mamy jeszcze prawdziwe czołgi MBT czyli Leopard 2.

Ogarnij się!
poniedziałek, 14 września 2020, 12:14

Co za kompletne banialuki. Przecież On sam pisze dobrze o Leonach, a ty wyraźnie zapomniałeś celowo, że On chciał zapewnić przy Leonach j e s z c z e pełen polski serwis plus prawo do modyfikacji?? Mielibyśmy więc i Leony, i cały "know-how"!! Czytać nie umiesz? Wróć do podstawówki!!

werte
poniedziałek, 14 września 2020, 17:57

No przecież mamy serwis Leosi i modernizujemy Leo2A4 do standardu Leo2Pl. I to bez Szeremietiewa.

123
poniedziałek, 14 września 2020, 10:46

bzdura, gdyby wtedy go posluchano dzisiaj mialbys wszystkie T72 zmodernizowane + Leo2 z pelnym serwisem u nas, a jesli strona niemiecka by sie na to nie zgodzila bylyby abramsy. POwcy zarzneli na 20 lat ten przemysl u nas w kraju placac ogromne pieniadze Niemcom za te "daaaarmooooowe" czolgi, a raczej szrot A4...

werte
poniedziałek, 14 września 2020, 17:58

Przecież Leopardy są serwisowane w Polsce. A nawet je modernizujemy w Bumarze. Więc o co płaczesz?

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 08:48

Nie łżyj. Gdyby MON posłuchał tego Pana to byłyby Leosie z prawem do serwisu. Co więcej, nie wykluczone, że czołg nowej generacji wchodziłby już do linii.

Gustlik
niedziela, 13 września 2020, 22:46

Gdyby MON w przeszłosci posłuchał byłego ministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa, to dzisiaj mielibysmy od dawna zmodernizowane wszystkie leopardy w oparciu o pełną dokumnentację i prawa rozwoju własnych wersji pozyskane wtedy od Niemców. Agentura rosyjska postanowiła uwalić ministra Szeremietiewa i teraz mamy co mamy.

Yaros68
niedziela, 13 września 2020, 21:32

Kolego, nie podniecajcie się Leo, nawet ausf. 2PL! Wszystkie kody dostępu, w tym fajowym wózku, mają Szkopy i strzegą jak źrenicy oka. W ten sposób mają pełną kontrolę, nie tylko nad każdym, pojedynczym wozem, ale trzymają za jaja całe, polskie tankbrygady. W razie czego, np. "nieprawidłowej" postawy władz RP, nacisną guzik i śmiertelnie groźny kot stanie jak kupa złomu, ślepy, głuchy i bez napędu. Poniał? Izwinitie : verstehen?

werte
poniedziałek, 14 września 2020, 08:29

Mało tego, one w ogóle nie odpalają bez pozwolenia Berlina. Więc gdy widziałeś Leo na defiladzie z okazji święta WP to nie były to prawdziwe Leo tylko jeżdżące makiety. Prawdziwe Leo stały w jednostce bo Berlin nie zgodził się aby je pokazać na polskiej defiladzie!

kmdr
poniedziałek, 14 września 2020, 03:28

Robić swój czołg ,może nie najlepszy,ale własny od nikogo zza granicy nie zależny.Nie chodzi o kody tylko o części zamienne.Wrobili Nas w te Leopardy.

Mr No
poniedziałek, 14 września 2020, 14:22

A pieniążki skąd? Oprócz ceny samego czołgu, którą i tak trzeba zapłacić, trzebaby ponieść koszty badań i rozwoju, inwestycji w nieposiadane przez polski przemysł zdolności itd. W razie wojny, w której czołgi miałyby być użyte i tak nie ma szans na ich produkcję, bo zakłady przestaną istnieć w ciągu pierwszych 30 min. konfliktu. Stać nas???

kmdr
wtorek, 15 września 2020, 01:26

Na utrzymanie 2 100 000 urzędników jest.Ograniczyć liczbę do 1 000 000 i już masz po dwóch trzech latach.Likwidacja 13 pensji wszędzie i premii uznaniowych, masz drugie tyle po czterech latach.Teraz oblicz ile byłoby zaoszczędzonych pieniędzy jak by to wprowadzić 10 lat temu. Jak nie będzie zapewnionego sprzętu to na pewno będzie trwało dłużej. Izrael miał swoja wojnę sześciodniową ,Ty chcesz się załapać na sześciominutową.

prawdziwy itd.,itd.(?)
poniedziałek, 14 września 2020, 13:49

Drogi Iwanie( o ile mogę się tak do Pana zwracac): gdy potencjalny npl zniszczy wszystkie zakłady produkcyjne ,składy ZN ,to z rozbitych wozów można brać części i to nie wszystkie ,do odtworzenia gotowości, tylko do pewnego stopnia a "tokarz- frezer-akrobata" na Besamie czy na uzyczonej tokarce -frezarce wszystkiego nie dorobi.Jesli sprzet krajowy to z daleka idaca unifikacja ( np . miejsca pod mocowanie łap pod silniki, skrzynie innych producentów.)Cały czas mnie intryguje,czy zwalniacze z ZF Wabco (D.Wabco) z ruskich kto ,da się podpasowac do naszych ?

BUBA
niedziela, 13 września 2020, 18:51

Leopard byl dobry ale w rekach WN a nie WP

LOL
niedziela, 13 września 2020, 15:02

7TP wcale lepiszy on PzKpfw II nie był... Każdy panzer miał radio- 7TP tylko czołg dowódcy. W 39, szybkostrzelna armata 20mm była efektywniejsza od 37 Boforsa- dawała przewagę ogniową. Opancerzenie oby czołgów podobnie słabe. Były to konstrukcje co najwyżej równorzędne.

Marek1
poniedziałek, 14 września 2020, 10:04

Kolejne bzdury. KAŻDY 7TP miał radiostację. O rożnych zasięgach, ale MIAŁ. A ówcześnie armata ppanc. Bofors 37mm należała do najlepszych w Europie i mogła do odl. 500m zwalczać skutecznie KAŻDY ówczesny pojazd pancerny Wehrmachtu.

Bezbeq
niedziela, 13 września 2020, 22:05

Te radia to były tylko odbiorniki. Radia z możliwością nadawania miały jedynie czołgi dowódcze. Wniosek? Dowódca mógł przekazywać rozkazy ale nie otrzymywać meldunków od czołgów w linii.

max
niedziela, 13 września 2020, 16:27

Oczywiście, powiem więcej, Pzkpw II choć był czołgiem szkolnym, był lepszy przez: spawany pancerz, doskonały silnik, zawieszenie, radiostację, używane laryngofony i znakomite 20 mm działko produkcji RH. Na pewno pamięta Pan zdjęcia z pokazu sprzetu zdobycznego w październiku 1939 w Dreźnie. Są tam dwa częściowo wypalone 7 TP trafione z 500 m przez działko 20 mm. Przestrzeliny na przedzie wieży i czołowym pancerzu świadczą o jego słabości.

Kaczor
niedziela, 13 września 2020, 16:24

Było jeszcze gorzej. 7TP mając silniki wysokoprężne co prawda zużywały mniej paliwa ale były cięższe i szybciej się przegrzewały. Problemem było też paliwo w odpowiedniej ilości. Od ok. 7 września zaczęło brakować paliwa i części do napraw polowych. Potem zostawała tylko "kanibalizacja" własnych co bardziej zużytych maszyn. Radia miały tylko czołgi dowódców plutonów, kompanii i batalionów. Reszta miała w niszach wieży dociążenia w postaci płyt metalu co widać na niektórych zdjęciach. Z kolei armata 37mm. była skuteczniejsza na odległościach od 500m. od niemieckiej 20mm. poniżej była gorsza.

kmdr
poniedziałek, 14 września 2020, 04:00

Nie przeżywajcie tak poprzedniej wojny.Komu pomoże spór które działo było lepsze i na jaki dystans. Zmniejszy to liczbę zabitych i pomordowanych, a może zapewni lukę po brakujących pokoleniach ,potomków ofiar.Martwcie się jak przeżyć kolejną wojnę .Teraz jesteśmy na etapie ustawiania pionków na szachownicy i odwracania sojuszy. A będzie jeszcze ciekawiej.Schemat już znany :wojna, zaraza, kryzys ekonomiczny ,wojna. 1914-1918,1918-1920,1923-1933,1939-1945. I historia lubi się powtarzać 2001-2019,2020-_ _ _ _,_ _ _ _-_ _ _ _,_ _ _ _-_ _ _ _.Poprzedni cykl zajął 31 lat.

Davien
niedziela, 13 września 2020, 16:17

Po pierwsze każdy 7TP miał radiostację typu RKBc o zasięgu 6km a czołgi dowódców plutonu, kompanii i batalionu radiostację 2N/C o zasiegu 25km. działko 20mm z PzII było gorsza bronia od 37mm 7TP wiec tak, 7TP był lepszy od PzII.

mariusz
wtorek, 15 września 2020, 06:20

Radiostacji N2C (rozwój radiostacji RKB ale dla czołgów) wyprodukowano 36 sztuk do 1939 roku, zamontowano może ponad 20 , to jakim cudem wszystkie czołgi miały radiostacje! Po drugie doskonale widać na zdjęciach, który 7 Tp ma radiostacje, który nie. Przesadziłeś. Działka 20 mm nie można porównywać z dziełkiem 7 Tp (inny kaliber). Natomiast prawdą jest, ze było bardziej szybkostrzelne i doskonale radziło sobie z beznadziejnie słabym pancerzem 7 Tp czy Vickersa.

Davien
środa, 16 września 2020, 09:31

Każdy 7TP miał radiostację RKBc wie nie myl pan jej z 2N/C która była wyłacznei dla pojazdów dowódczych wiec nic nie przesadziłem. A co do uzbrojenia to nie ja zaczałem te porównanie ale niejali LOL wiec ... Działko 37mm było bronia znacznei lepsza od niemieckiej 20mm, jakos Pz III z 20mm nie było jak była taka super:)) A działko 37mm radziło sobie z każdym niemieckim czołgiem w 1939r

poniedziałek, 14 września 2020, 07:51

Davien Znasz określenie "nie wojuj z idiotami mają przewagę liczebną"? To oczywiście nie odnosi się do wypowiedzi ludzi powyżej jakby się pan moderator pytał. A odnośnie 7TP dodałbym że armata 37mm Boforsa mogła skutecznie niszczyć wszystkie niemieckie czołgi niezależnie od typu, i w 39r była powszechnie uznawana za jedną z najlepszych armat przeciwpancernych na świecie. Ponadto 7TP maił lepszą zwrotność i wyższą mobilność od PZ II. A gdy Maczek skoncentrował dowodzone przez siebie siły to złoił skórę Niemcom. Porównywalną konstrukcją do 7TP był dopiero PZ III, tylko to o czym ludzie nie pamiętają to że w 39r niemieckie czołgi były prostymi, i słabo opancerzonymi wozami. To na podstawie doświadczeń z kampania wrześniowej, Francuskiej i doświadczeń z frontu wschodniego te czołgi ewoluowały w wozy które z reguły widuje się w muzeum czyli dobrze opancerzone i świetnie uzbrojone. w 39r rusznica przeciwpancerna UR była skuteczną bronią w walce z niemieckimi pancerniakami.

max
poniedziałek, 14 września 2020, 16:05

No przesadziłeś teraz albo nie o to ci chodziło. Pzkpw III i IV to znakomicie zaprojektowane czołgi i 7 Tp daleko do nich. To już inna technologia. Zgoda, rozwijana w czasie trwania wojny, to logiczne i normalne. Amerykanie też modernizują Abramsy po spaleniu im kilkunastu wozów. O Urze nie chce pisać, broń nie sprawdziła się, przetestowana na poligonie w Orzyszu w październiku 1939 roku.

Davien
środa, 16 września 2020, 09:34

Max akurat zadne Abramsy US Army nie zostały zniszczone przez czołgi przeciwnika, dwa padły ofiarą Challengerów II, kilka-kilkanaście ofiara fugasów. Ur akurat sie sprawdził wiec bez przesady, ok. A co do Pz III t pojazdy z wrzesnia 39r były na podobnym poziome pancerza i uzbrojenia jak 7TP,

Extern
poniedziałek, 14 września 2020, 11:00

Coś w tym jest, w trakcie kampanii wrześniowej Niemcy stracili nawet 80% stanu swoich czołgów lekkich. W sumie to nawet można powiedzieć że przyczyniliśmy się do rewolucji w ich wojskach pancernych. Nie tylko przez danie im okazji na dopracowanie taktyki blitzkriegu, ale również dlatego że po starciu z nami musieli uzupełnić stany swoich batalionów pancernych i oczywiście zrobili to już dużo lepszymi maszynami.

mariusz
wtorek, 15 września 2020, 06:12

Im dalej od kampanii wrześniowej tym straty niemieckie większe!. Stracili bezpowrotnie 100 czołgów (zniszczonych głownie armatami 75 mm) i około 200 uszkodzonych do naprawy w warsztatach polowych a niektóre w zakładach na terenie Rzeszy i Protektoratu Czech i Moraw. Do tego trzeba doliczyć samochody pancerne kilkadziesiąt sztuk.

AB
poniedziałek, 14 września 2020, 10:05

Akurat Maczek 7TP nie dowodził. Miał w swej brygadzie pancerno - motorowej kilkanaście oryginalnych zajeżdżonych Vinkersów, z których jak sam przyznaje w swych pamiętnikach, nie bardzo umiał zrobić użytek.

Lord Godar
środa, 16 września 2020, 11:54

Bo Vickers ze swoim archaicznym uzbrojeniem nie nadawał się praktycznie do niczego , może tylko do straszenia Niemców . Do walki z Panzer I może i tak , ale z Panzer II i powyżej . Do wsparcia piechoty też nie , bo miał za słabe opancerzenie . Te brygady powinny mieć po batalionie 7-TP jak planowano , a nie czołgi szkolne jak to było faktycznie .

GRD
niedziela, 13 września 2020, 14:59

Kupować sprzęt, podejrzeć rozwiązania techniczne, badać skład materiałów z których zrobiono pancerz etc. Chyba tyle umiemy. Dogadać się z Koreą Południową. Mają wszystko, czego nam trzeba. Wysyłać do nich studentów, naukowców, inżynierów i menadżerów. Ale jest jedno ale. Trzeba zacząć wybierać ludzi mądrych, patriotów a nie sprzedawczyków biorących kasę od "tych" czy "tamtych".

Ot co
poniedziałek, 14 września 2020, 12:27

Pierwszymi instytucjami naukowymi zamykanymi licznie w ramach "reformy Balcerowicza" w całym polskim przemyśle bo... "były deficytowe" były wszelkie instytuty branżowe. Uczyniono je najpierw "niezależnymi, samofinansującymi się", by potem hurtem je zamykać jako niedochodowe, obciążające budżet. Tak samo potraktowano szereg firm wydzielając z nich dochodowe działy a resztę oczywiście błyskawicznie zamykając jako deficytowe. W ten sposób padły m.in. instytuty materiałowe. W instytucie mojego ojca pracowało ponad 1200 osób, poza pracami zlecanymi przez ministerstwo instytut miał też dział opracowań specjalnych, oraz dochodowy dział konstrukcyjne-warsztatowy prowadzący produkcję maloseryjną. Decyzją ministerstwa wydzielono/zabrano oba te działy, sprywatyzowano a raczej sprezentowano .... firmie niemieckiej, a dziś, tam gdzie był Instytut stoją już mieszkalne bloki i biurowiec!

niedziela, 13 września 2020, 21:06

Badac materialy

K
niedziela, 13 września 2020, 14:43

2 pytania do autora: 1 - TK3: "Zmianie uległa konstrukcja kadłuba, która przybrała bardziej aerodynamiczny kształt" - o ile wzrosła prędkość maksymalna? 2. - 14TP : " uzbrojenie będzie stanowić armata automatyczna kal. 40 mm" - można prosić o rozwinięcie tematu? No i generalnie przez prawie 100 lat rozwinęło się chyba troszkę technologii, które różnią budowę czołgu od np. spychacza, a w których raczej nie mamy żadnych doświadczeń. Można oczywiście kupować. Tak jak 300konne silniki Maybacha do 14TP

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 09:02

Do 14TP miała docelowo trafić 47 mm armata przeciwpancerna wz. 39.

Troll i to wredny
niedziela, 13 września 2020, 14:39

Analizując wydatki II RP myślę sobie, że ten system musiał paść... (za dzieje.pl) Budżet ówczesnego MON (MSW) to 33,6% całości wydatków państwa. Dla porównania wydatki militarne ZSRR ,które zaorały system oscylowały w granicach 25% (Wikipedia). Dalej- MSW -9%. Ministerstwo Wyznań Religijnych ...14,7% Z drugiej strony -Ministerstwo Opieki Społecznej 7,5%. Emerytury 7,3%. Renty inwalidzkie i pensje 4,3%. Pomijając duże miasta w których była bieda dla lwiej części populacji, to prowincja głodowała. Gdyby ten system się utrzymał, to przytłaczająca większość z nas mogła by paś świnie, bo gęsi już byśmy nie potrafili policzyć. To co obserwuję dzisiaj, trochę przypomina reaktywację tamtego systemu. Matura z matematyki 2020 r....zadania na pierwiastkach....poziom klasy czwartej szkoły podstawowej z lat 70/80. Niby wydają mało na obronność Kraju, ale wyprowadzają z niego bardzo dużo... odsyłam do dzisiejszego art. (msn.com/pl-pl/finanse/gospodarka lub spiderweb.pl/bizblog/dług-publiczny-2020-morawiecki ,,Sztandarowy projekt rządu przestał działać.Miliardowe długi...). Prawdopodobnie już przekroczyliśmy konstytucyjną granicę długu publicznego (60% PKB). Czyli system zostanie zaorany... Za pięć pokoleń ,ci, którzy przeżyją, będą pisali bzdety o wirtualnych planach uzbrojenia armii III/IV RP w czołgi PL-01.

Reaper
poniedziałek, 14 września 2020, 19:43

Spóźniłeś się. PL-01 na Zachodzie został połknięty z całą wędką. Kiedyś spotkałem kogoś kto twierdził że Polska będzie orać Rosyjskie zagony pancerne "czołgami stealth". PL-01 to największy sukces propagandowy. Ja bym go, zgodnie z zaleceniami redaktorów z "Raport"-u wypożyczył do Holywood do filmów s-f. Lub do tych z Netflix. Przynajmniej pieniądze bedą.

biały
poniedziałek, 14 września 2020, 11:56

33 % na obronność ,mógł byś napisać ile to było kasy i na co ona poszła biorąc pod uwagę że nie mieliśmy prawie żadnego sprzętu , jedynie jakieś śladowe ilości , musiały niezłe przekręty wychodzić i wyprowadzanie kasy bokami

mc.
poniedziałek, 14 września 2020, 10:24

No to trochę prawdziwych faktów. Przez moment (1991 rok) analitycy zachodni mieli dostęp do danych ZSRR. Przerazili się. Kompleks zbrojeniowy (wojsko, koszty utrzymania, zakupy broni, zakłady przemysłowe w większości pracujące dla wojska) to było ok. 60 % PKB ZSRR. Ten kraj istniał tylko i wyłącznie dzięki ciągłemu rabowaniu "sojuszników".

Wawiak
poniedziałek, 14 września 2020, 21:24

Ostatnie zdanie trzeba by niektórym chyba wytatuować na czole w odbiciu lustrzanym - by je czytali codziennie rano przy goleniu, czy myciu zębów... Mało kto wie np. czym był tzw. "pierwszy FOZZ" i np. jak ZSRS doił demoludy z dolarów. O warunkach na jakich "otrzymaliśmy reparacje" z części przyznanej ZSRS też mało kto wie: warunkiem było dostarczanie węgla przy wyznaczonej cenie poniżej kosztów wydobycia. Artykuł "Jak wyglądało przekazywanie reparacji wojennych przez Niemcy?" z kwietnia 2015 roku, tygodnik Polityka: "Na kłopoty nie trzeba było długo czekać. Pięć dni po zakończeniu konferencji poczdamskiej do Moskwy wyruszyła delegacja polska z Bolesławem Bierutem na czele. Mało precyzyjny język uchwał poczdamskich należało przekuć w konkretne bilateralne ustalenia. Wszak poza wspomnianymi wyżej reparacjami z radzieckiej strefy okupacyjnej Rosjanom przysługiwało także prawo do 25 proc. sprzętu przemysłowego z zachodnich stref okupacyjnych (z czego 15 proc. miało być przekazane ZSRR w zamian za dostawy żywności i innych produktów). Było więc o co zabiegać. Niestety, rozumiał to również towarzysz Józef Stalin, który wymógł na Polsce połączenie kwestii reparacji z dostawami węgla z Polski do ZSRR. W efekcie w podpisanej 16 sierpnia 1945 r. umowie w sprawie wynagrodzenia szkód wyrządzonych przez okupację niemiecką Polska zobowiązała się – poczynając od 1946 r. – dostarczać Związkowi Radzieckiemu węgiel po specjalnej cenie umownej. W pierwszym roku dostaw miało to być 8 mln ton, w ciągu następnych czterech lat – po 13 mln, a w następnych latach po 12 mln ton. Owa specjalna cena została określona w tajnym protokole i wynosiła średnio 1,22 dol. za tonę. Stanowiła mniej niż 10 proc. ceny rynkowej i nie pokrywała nawet kosztów wydobycia i transportu. W umowie ZSRR zrzekł się „wszelkich pretensji do mienia niemieckiego na całym terytorium Polski, łącznie z tą częścią terytorium Niemiec, która przechodzi do Polski”. Stalin nie miał większych oporów, aby przystać na takie rozwiązanie. Wszak konferencja w Poczdamie zadecydowała, że przedwojenne ziemie niemieckie „będą pod administracją Państwa Polskiego i w tym celu nie powinny być uważane za część sowieckiej strefy okupacyjnej w Niemczech”. Stalin zrzekał się więc pretensji do mienia niemieckiego, do którego zgodnie z podpisanym przez siebie dwa tygodnie wcześniej porozumieniem nie miał żadnych praw. W zamian ZSRR miał otrzymywać niemalże za darmo olbrzymie ilości polskiego węgla. Warto dodać, że Armia Czerwona zajmując stopniowo tereny polskie, a następnie niemieckie, od miesięcy sprawowała kontrolę nad owym mieniem. Miała wystarczająco dużo czasu, by wywieźć do ZSRR bardziej wartościowe zakłady oraz urządzenia, i skwapliwie czas ten wykorzystała."

prawdziwy fan p.Davien'a(?)
niedziela, 13 września 2020, 21:50

Pierwiastki to liceum,nowo powstałej Państwo podjęło walkę z analfabetyzmem,kotwice długu publicznego ma tylko Polska,gdyby to przekroczyła, z nowy budżet byłyby cięcia w wydatkach (oprócz stałych) a nie ma .Przy wydatkach MSW poniesie Pana fantazja.owczesna Polska rozwijała się gospodarczo przy blokadzie celnej Niemiec.

Bolec
niedziela, 13 września 2020, 20:53

Dobry komentarz, jak było tak jest dziadostwo, a bajeczki o wspaniałej przeszłości nie zmienią faktów, mimo "wspaniałych czołgów" w 39 zostaliśmy rozbici.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 09:15

Za to twój komentarz jest beznadziejny. W 39r. uderzyły na nas dwie największe potęgi militarne ówczesnego świata w postaci Niemiec i Rosji. Do 38r. przygotowywaliśmy się w zasadzie tylko do konfliktu z Rosją i pod tym kątem tworzyliśmy armię. Nie było takiej możliwości żeby wygrać prowadząc wojnę z Niemcami, który byli zupełnie innym od Rosjan przeciwnikiem mając za plecami Rosję na dodatek.

SOWA
niedziela, 13 września 2020, 18:31

Bazując na wspomnieniach mojego dziadka wszystko potwierdzam. Przedwojenna Polska była krajem biednym i zacofanym. Na wsi żyło się bardzo źle o powszechnym analfabetyźmie już nawet nie wspomnę, zdecydowanie lepiej było za Cara. Za okupacji też było lepiej bo Niemcy zawszy płacili za dostarczony kontyngent w dodatku za dostarczenie przed czasem była nagroda. W przedwojennej Polsce rolnicy byli okradani przez właścicieli skupów i lokalne układy. Stąd rozwój lokalnych ruchów narodowych na wsi jak np. Koło "Wici" część z tych osób podczas okupacji rozpoczęła walkę z okupantem a niektóre osoby z tej organizacji prowadziły działalność wywiadowczą nawet na terytorium Rzeszy.

mc.
poniedziałek, 14 września 2020, 10:27

... mój Dziadek miał szóstkę dzieci, wszystkie chodziły do szkoły, Babcia nie pracowała, mieli własne (nie wynajmowane) mieszkanie...

SOWA
poniedziałek, 14 września 2020, 19:58

Mój dziadek też skończył szkołę i wszyscy w jego rodzinie (chyba piątka rodzeństwa) co nie zmienia faktu, że Polska była biednym i zacofanym krajem aczkolwiek ci prości ludzie byli lepiej wyszkoleni niż obecni żołnierze mający maturę, studia itd.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 09:22

Weź pod uwagę, że była wojna celna z Niemcami i trafiło się coś takiego jak wielki kryzys. Po kryzysie drgnęło jednak. I to całkiem nieźle. Bez wojny i późniejszej sowieckiej "opieki" dzisiejsza Polska wyglądałaby znacznie lepiej niż wygląda obecnie.

poniedziałek, 14 września 2020, 07:15

Do tego wszystkiego totalny wyzysk i brak żywności. Na przednówku trzeba było oddawać dzieci na służbę do lokalnego pana a zapłatą było wyżywienie (miska kaszy, nawet nie ryżu :). Mimo, że były kury to jajek za bardzo się nie jadło bo oddawało się je żydowi w zamian za sól czy naftę. Do tego rozhulani ukraińcy bo to zabór austriacki był... Czyli to co się powoli u nas robi: "szlachta", żydzi/pośrednicy i ukraińcy będą żyli dobrze a ty polaku zapierniczaj i oddawaj co zarobiłeś.

Reaper
poniedziałek, 14 września 2020, 19:48

Brak reformy rolnej z 1920 roku. Nikt nie wprowadził gdyż Rosjan pobito pod Warszawą. Powodu już nie było, gdyż strach przed masowymi powstaniami chłopskimi wspierającymi nadchodzącą Armię Czerwoną minął. Doprowadziło to to pauperyzacji i biedy na wsi, a co za tym, spowolnienia rozwoju przemysłu, gdyż biedujące chłopstwo, które stanowiło gross społeczeństwa nie stać było na towary przemysłowe.

wiarus
niedziela, 13 września 2020, 14:19

Proszę zwrócić uwagę na jeden ważny akcent: "W 10 LAT". Nie wstyd wam panowie biurokraci?

Teddy
niedziela, 13 września 2020, 14:00

Końcowe zdania to wręcz absurd. Autor chyba nie rozumie, czym jest dziś opracowanie nowoczesnego czołgu a czym było w latach 20-30 poprzedniego wieku.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 09:34

To samo słyszałem już dawno i nie jeden raz przy okazji Borsuka.

kmdr
poniedziałek, 14 września 2020, 04:20

Poziom skomplikowania dostosowany do wiedzy i możliwości technicznych. Wtedy tak było i teraz tak jest.Wtedy się dało a teraz nie. Dlaczego?To nie inżynierowie z lat międzywojennych maja budować współczesny czołg z przedwojennych materiałów i przedwojennymi metodami.Tylko obecni ,z obecnie dostępnych materiałów i obecnie stosowanymi metodami.I DLACZEGO SIĘ NIE DA? DLACZEGO SIĘ NIE OPŁACI?Potrzebujemy de facto 1000 czołgów. Ile będzie kosztowało opracowanie czołgu +produkcja+cała obsługa przez 35 lat,a ile kupno czołgu zagranicą+cała obsługa przez 35 lat. Wliczając zwroty do budżetu z podatków.Patrząc po samej wysokości zarobków u Nas i na zachodzie to co będzie tańsze?

Mr No
poniedziałek, 14 września 2020, 14:44

Ile czołgów miały ówcześnie państwa a ile mają teraz i dlaczego teraz wielokrotnie mniej? Tak samo z liczbą samolotów, okrętów i w ogóle liczebnością armii? Kolego kmdr zastanowiłeś się czemu Niemcy szukają kooperanta do opracowania nowego czołgu a Brytyjczycy przebąkują o rezygnacji z czołgów w ogóle?

biały
niedziela, 13 września 2020, 20:18

a ilu inżynierów i ośrodków badawczych mieliśmy wtedy a ile mamy teraz

Wawiak
poniedziałek, 14 września 2020, 21:32

O tym, jak dużo zmienia w pracy inżyniera oprogramowanie CAD to już nawet nie chce mi się pisać... Olbrzymią część pracy można wykonać "wirtualnie" - nie zastąpi to badań prototypu, ale pozwala uniknąć wielu błędów i w efekcie znacznie przyspiesza cały proces. O dobrodziejstwach płynących z używania tokarek, frezarek sterowanych cyfrowo, druku 3D i masy innego zaawansowanego sprzętu już nawet nie wspomnę... Możesz uzyskać dobry efekt przy dużo mniejszych nakładach.

biały
wtorek, 15 września 2020, 12:29

no przecież napisałem to samo , obecnie było by nam dużo łatwiej stworzyć czołg niż w tamtych latach , jedynie kasa powoduje że się w to nie bawimy , wyprodukowanie swojego wozu to potrzeba stworzyć kilkanaście dużych zakładów więc po prostu dużo taniej jest kupić gotowy produkt z zagranicy

Paweł P.
niedziela, 13 września 2020, 13:26

Teraz mogłyby być elektryczne i autonomiczne. Baardzo szybkie i zwrotne, nawet zakopane w lesie :P

Sternik
niedziela, 13 września 2020, 13:23

A ja mam inne pytanie. Dlaczego nikt w tym chorym kraju nie myśli o odtworzeniu zdolności produkcyjnych silników? W armii 10 tyś ciężarówek do wymiany i wszystko idzie do MTU. Przyszłościowo 1000 czołgów też będzie potrzebowało nowych silników.

Wawiak
poniedziałek, 14 września 2020, 21:34

kształcenie inżynierów... Amerykanie skok technologiczny po wojnie oparli na inwestycji w edukację społeczeństwa. W końcu ktoś to musi projektować... To OC działanie równoległe i obliczone na efekt długofalowy.

kmdr
wtorek, 15 września 2020, 01:46

Projekty to są . Na dnie szuflady i zapomnianych fragmentach twardych dysków. Widziałeś projekty samolotu PZL Cobra 2000 , PZL-230 Skorpion w różnych wersjach,PZL W-3B "Jastrząb". W broni pancernej jest podobnie. Był Anders, PL-01 Concept tego jest więcej.Zawsze można rozpisać konkurs na Projekt Nowego Polskiego Czołgu.Było już Konkurs Projektanci do Wozu! czas na czołg.

Wawiak
środa, 16 września 2020, 00:31

Widziałem. Skorpiona widziałem nawet w Instytucie Lotnictwa na jakimś dniu otwartym na przełomie lat 80 i 90-tych... Ale ja myślę nie tyle o konkretnych (bardzo ciekawych) projektach, ale raczej o rozwiązaniu, które zapewni kadry. To dużo więcej, niż zrealizowanie kilku dobrych pomysłów. To rozwój państwa, wzrost gospodarczy, praca dla ludzi... Plus potencjał obronny zapewniający spokojny rozwój. Zacząć trzeba od podstaw, a więc właśnie od edukacji. To nie znaczy czekania na dorośnięcie młodzieży. Chodzi mi o to, by decydenci potrafili planować z perspektywą kilkudziesięciu lat, a nie kadencji.

kmdr
środa, 16 września 2020, 17:26

Nie trzeba zaczynać od podstaw.Wystarczy przewietrzyć "wyliniałe gronostaje"od tego zacząć.Tego się nie doczekasz bo koryto jest najważniejsze.Przekop mierzei do 2023 roku. Przypadek? Nie koniec kadencji i kampania wyborcza.Wymieniać dalej?Przylot pierwszego F-35 2025 na bank ,bo koniec kadencji prezydenta i kolejna kampania.Polityka polityką ,ale takie zakompleksienie. Zresztą co się dziwie jak harcerze idą do polityki, albo gołodu.cy z wielkim ego.

Wesołek
poniedziałek, 14 września 2020, 12:42

A dlaczego MON mimo, że pełen "znafcow" i "specjalistów" NIE POTRAFI wybrać od 15 lat pospolitego granatnika ppanc, albo od 12 lat wybrać podwozia dla wozu dowodzenia artylerii, albo przez 15 lat wciąż nieskutecznie "dopracowuje" istniejącą już od 20 lat konstrukcję pod nową... nazwą Baobab?? A ty pytasz o decyzje MON ws. opracowania czegoś tak futurystycznego, o wieloletnim horyzoncie czasowym, a tak skomplikowanego i kosztownego jak silnik do czołgu?? Gdy ten sam, "profesjonalny" MON, tak zaciekle acz bezskutecznie "stara się" kupić... powalające 15 szt. Pegazów?

Wawiak
poniedziałek, 14 września 2020, 21:34

Mam wrażenie, że to nie pytanie do forumowiczów, tylko dla kontrwywiadu..

kmdr
wtorek, 15 września 2020, 02:12

Którego? Naszego?Jest jak Yeti ,wszyscy mówią nikt prawie nie widział,a ci co widzieli świadkowie maja zdjęcia tylko zamazane.

Lord Godar
niedziela, 13 września 2020, 16:37

A skąd ma ktoś wiedzieć jaki silnik będzie potrzebny skoro nikt jeszcze nie wybrał nowego czołgu który mamy wprowadzić do jednostek ...

Sternik
niedziela, 13 września 2020, 22:07

Na dobrą sprawę potrzebujemy tylko trzech silników: SW-400 do samochodów osobowych i lekkich ciężarówek, SW-680 do większych ciężarówek i W-46 do najcięższych ciężarówek, BWP, czołgów.

tagore
niedziela, 13 września 2020, 13:22

Poziom rozumienia spraw wojskowych przez uwczesnych polityków był nieporównywalny do aktualnej sytuacji. Istnienie postkomunistycznej biurokracji wojskowej jest tego najlepszym dowodem.

LOTAR
niedziela, 13 września 2020, 13:10

Panie Profesorze, problem polega na tym, że dawniej ludzie na studiach chłonęli wiedzę. Chłonęli ją dlatego, że studia były dla najlepszych. Teraz są dla wszystkich. Co tu dużo mówić poziom zainteresowania studenta konkretnym kierunkiem jest odwrotnie proporcjonalny do nakładu pracy jaki trzeba włożyć w jego ukończenie. Obecnie większość młodych ludzi zastanawia się nad tym co robić aby się nie narobić. Owszem zdarzają się jednostki wybitne ale są to jednostki i nie bardzo są zainteresowane krajowymi możliwościami rozwoju. Ech, szkoda gadać.

Kocurro
niedziela, 13 września 2020, 12:53

Może i technika budowy czołgów nie była najgorsza ale wojną obronną przegraliśmy z wielu powodów. Polski przemysł nie rozwijał się po czarnym wtorku. Monopole dobijały jakąkolwiek inicjatywę. Nawet posiadanie zapalniczki wymagało opłat za łamanie monopolu zapałczanego. Brak było pomysłu na rozwój armii. Pakowano olbrzymie pieniądze w rozwój floty, z której po wybuchu wojny nie było absolutnie żadnej korzyści. Brakowało artylerii (wszystkich rodzajów), samolotów, czołgów( w odpowiedniej liczbie), komunikacji. Niemcy skutecznie niszczyli polskie oddziały dzięki skoordynowanemu oddziaływaniu wielu rodzajów broni. U nas występowały braki w komunikacji między dowództwem i armiami nie mówiąc o skutecznym koordynowaniu czegokolwiek. Obecnie nie posiadamy technologii budowy zaawansownych pancerzy, dział stabilizowanych, amunicji, systemów trakcji. Podobno nawet mamy problem z projektowaniem gąsienic. Teraz czołg na poziomie technicznym 7tp zrobilibyśmy lepiej niż w 39 ale czy to wystarczy do walki ze współczesnymi czołgami?

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 09:41

Ile razy trzeba jeszcze trzeba powtarzać, że do 1938r. uważano, iż naszym przeciwnikiem będzie Rosja? To właśnie do konfliktu z nią przygotowywano armię. Przedwojenna flota była budowana po to, żeby w przypadku konfliktu z Rosją nie odcięto nam dostaw. Pomylono się zresztą tylko w tym, że przed Rosją uderzyły Niemcy, które się z nią dogadały.

SOWA
poniedziałek, 14 września 2020, 20:10

No proszę szykowano się na ZSRR a poszliśmy na Niemcy z którymi do 1938 roku mieliśmy świetne kontakty. To tak jakby szykować się na wyprawę na Antarktydę a wylądować w Cape Town. Prawda, że blisko? II RP nie upadła, upadła polityka, niekompetencja i arogancja ówczesnych władz.

54efvb
niedziela, 13 września 2020, 21:33

Przegralismy bo potencjał III Rzeszy był o wiele większy od II RP, nie mówiąc o tym że Hitler parł do wojny i przestawił gospodarke na ten cel.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 09:58

Faktem jest, że nachapał się sprzętu z Czechosłowacji. Ale gospodarki nie przestawił sobie jeszcze. Z paliwami też miał krucho. Dlatego właśnie niemiecka generalicja dość krytycznie podchodziła do wojny w 39r. Pod koniec Kampanii Wrześniowej Wermacht nie bardzo miał już co do wlewać do baków, więc blitzkrieg by zdechł śmiercią naturalną. Gdyby Rosjanie nie uderzyli wtedy i gdyby Alianci łaskawie ruszyli swoje cztery litery, wojna mogła potoczyć się zupełnie inaczej.

SOWA
poniedziałek, 14 września 2020, 20:12

Gdyby, gdyby... pobożna życzeniowość polskiej polityki zagranicznej. Cały czas powielany te same błędy.

Lord Godar
niedziela, 13 września 2020, 16:39

Różnie to bywa , bo np nasi przy opracowywaniu 10-TP długo mieli problemy ze spadającymi gąsienicami i zakopywaniem się czołgu w piaszczystym terenie czy ornym polu , bo zagłębiały się zbyt głęboko . Widać jeszcze nie opanowaliśmy tego problemu ...

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 10:11

Przecież wiesz jak było z 10TP. Pomysł Christiego na kołowo gąsienicowy czołg okazał się niewypałem. Rosjanie mieli dokładnie te same problemy ze swoimi bystrochodnymi tankami. Tłukli je jednak masowo bo ich docelowym przeznaczeniem nie był teren.

Lord Godar
wtorek, 15 września 2020, 14:36

Zgadza się , to był ślepy zaułek , taka fanaberia tamtych lat . Dla nas lepszym wzorcem był szwedzki L-60 , któremu przyglądali się nasi pancerniacy i chwalili jego rozwiązania . Trzeba było jednak kilku lat męki z czołgiem kołowo gąsienicowym , aby przejrzeć na oczy , a tych kilku zmarnowanych lat właśnie zabrakło ostatecznie jak się potem okazało.

Czlowiek zwany koniem
niedziela, 13 września 2020, 12:42

No to mial Romuald oraz PO 8 lat rzadow w IIIRP. Gdzie sa te opracowane cud maszyny? Bo to ze zlikwidowali jedna z dywizji I oslabili obronnosc wschodniej sciany to troche za malo..

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 10:15

Pan Szeremietiew był wiceministrem w jednym z niewielu rządów, o którym można śmiało powiedzieć, że naprawdę zależało mu na Polsce.

werte
poniedziałek, 14 września 2020, 08:31

Szeremietiew i PO :D

Strażnik Teksasu
niedziela, 13 września 2020, 18:28

Fobia na punkcie PO nieuleczalna:) Romuald Szeremietiew w rządzie Jana Olszewskiego został mianowany (w 1992) wiceministrem obrony, od maja do czerwca tego samego roku tymczasowo kierował resortem po urlopowaniu Jana Parysa. Zdecydowanie bliżej mu do Jarosława Kaczyńskiego aniżeli Donalda Tuska

Davien
poniedziałek, 14 września 2020, 09:12

Blizej na pewno, bo teraz jest zdaje sie w Porozumieniu Gowina.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 13 września 2020, 12:35

Artykuł gloryfikujący rozwój Zbrojeniówki RP2. Trzeba zaznaczyć, że rozwój tej Zbrojeniówki nie przełożył się na uprzemysłowienie RP2. Ilości uzbrojenia pancernego nie przełożyły się na dywizje pancerne li zmechanizowane WP RP2. Czasu nie cofniemy. Gospodarki neoliberalnej RP2 na neomerkantylistyczną nie zamienimy. RP2 zawsze zostanie krajem Królem Kartofli, a nie drugimi Niemcami czy USA. Jednak dziś mamy szansę zrobić coś w RP3 w drugą Koreę Południową, Singapur czy Japonię. Polski eksport zbrojeniowy 2020 cierpi na brak dużej ilości inżynierów, tak jak to było też w RP2. Może nie aż tak gloryfikowanych przez historyków wojskowości, lecz na pewno równie dobrze znających się na swoim fachu (patrz produkcja silników lotniczych w RP2 i RP3! Ha!). Tych inżynierów nadal mamy w ilościach, tyle co kto napłakał. W RP3 mamy nadal ten sam problem, który miała RP2. Problemem jest, że Polska nie jest krajem uprzemysłowionym. Tutaj nie ma takiego zwrotu jak "wystarczające" uprzemysłowienie, czy "prze-"uprzemysłowienie. Nie ma takiego dosyć w uprzemysłowieniu. Uprzemysłowienie to proces ciągle postępujący wraz z rozwojem techniki, który w Polsce od 1918 roku po prostu nie istnieje. Jedynie za PRL była próba uprzemysłowienia Polski, lecz sabotowana przez potrzeby zbrojeniowe Związku Sowieckiego i zakończona zwalczeniem inżyniera Kwiatkowskiego, zagorzałego kapitalisty, przez komunistów. Polska 2020 jest jak Polska 1939, Królem Kartoflem. Plan Morawieckiego, plan inżyniera Kwiatkowskiego, to tylko jedne z wielu możliwych scenariuszy neomerkantylistycznego rozwoju Polski i jak zawsze wiąże się z daniem po łbie wolnorynkowym oszustom w białych kołnierzykach i ostudzeniu zapału w przejmowaniu konsumpcji przemysłowej Polski przez import cudzoziemskiej produkcji (także tej na polskim terytorium jak PZL Mielec czy Świdnik, bo kapitał na polskiej ziemi też ma barwy narodowe!). Chorą sytuację Polski przedstawia sytuacja kapitałowa polskich banków, gdzie zamiast jak w normalnym kraju 90% winien być kapitałem Polaków, to jest nim coś ledwie ponad 50%. ----- Produkcja czołgów dla WP w fokusie, to w normalnej Polsce, firmy cywilne zajmujące się produkcją aut osobowych (FSO) i ciężarowych (?). Bez własnej produkcji aut 2020 i z Polską jako rynkiem zbytu aut z UE, Polska nie jest w stanie szybko wyprodukować z polskich części znacznych ilości polskich czołgów, które mogą militarnie zmienić pozycję Polski z polskiej na tą niemiecką czy rosyjską. Także nie ma mowy o eksporcie polskiego uzbrojenia za granicę. Od maja tego roku Jelcz restauruje z zysków za kontrakty dla WP dodatkową halę pod produkcję cywilną. ElectroMobility Poland buduje nowe FSO, acz dla elektryków jeno. PGZ wraz z Bumarem nie są w stanie wyprodukować 800 terenówek dla WP. HSW odnowiło produkcję ciężkiego sprzętu inżynieryjnego. Niemal wszystkie te cywilne produkty to często sowiecka technologia głębokiego PRL:u na którą nie ma nabywców. Wszelka produkcja motoryzacyjna w Polsce to głównie składanie cudzoziemskich (włoskie IVECO!) części w kupę. Kopalnia rudy magnetytu w Suwałkach nie jest nawet w planach. Węgiel wydobywany w Polsce nie nadaje się dłużej do produkcji stali. Polskie huty pod rządem pana Morawieckiego wygaszają swoje piece. Jedyny przebłysk nadziei w tym kartoflanym koszmarze, że HSW przełamało swój sztywny zbrojeniowy kręgosłup i wybudowało sobie nowoczesną lufownię, której lufy nagle okazały się przez tylko jedną noc być gorącym kartoflem eksportowym Polski. Co do reszty wyposażenia nowoczesnych czołgów to mamy w Polsce genialnych programistów zdolnych do znacznych sukcesów (patrz CD Project Red i Wiedźmin 3). Acz produkcja i konsumpcja elektroniki w Polsce nie pochodzi ani z firm polskich, a ni nawet z Polski i to pomimo, że Zbrojeniówka produkuje całkiem zaawansowane niekiedy produkty elektroniczne dla czołgów. Tylko klęska potrafi przyćmić 2 tygodniową klęskę z września 1939, a my w 2020 roku pracujemy solidnie na taką już tylko 3 dniową. Moja babcia zawsze mawiała, że jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Państwowiec
poniedziałek, 14 września 2020, 10:18

Kwiatkowski byl socjalist, etatysta.

MK
niedziela, 13 września 2020, 22:44

A powiedz które rozwinięte kraje nie stosują polityki merkantylistycznej? Chciałbyś zeby w 10 lat mieć wyniki jak rozwinięte gospodarki? To kpina. Proponujesz w ogóle nie zaczynać? Sądzisz że ktoś nam przekaże technologie i przyklaśnie uruchomieniu produkcji? Zastanów się.

prawdziwy fan p.Davie
niedziela, 13 września 2020, 22:23

Bzdury.W Polsce mamy pyry i ziemniaki.Odniose się tylko do ostatniego zarzutu: 10-15 września w walki zaangażowane było tylko ok.30 % sil.Na 2/3 obszaru Polski trwała mobilizacja ,plan Naczelnego Wodza zakładał obronę przedmoscia rumuńskiego.Cios w plecy Sowietów zniszczył te plany .Maszyny z rozbitych Eskadr Poscigowych wycofywane na Rumunie zdołały zastrzelić jeszcze I -16 a Karasie atakować Brygade pancerna w rejonie Stanislawowa.Kopalnie metali rzadkich ,to pomysł z kosmosu ,to oznaczałoby kompletna dewastacji przyrody.To pewnie nowy temat sowieckiej propagandy.Nie wiem nic o stalach specjalnych ale wiem ,że żeliwo na hamulce wagonów kupujecie u nas.Wiem ,że wasza stal typu E, (pocienione ) kupowana jest jako wkład do pieca.Stal kształtową kupujecie np.w Japoni.Co do ziemniakow: mocarstwo importuje z Polski mączke ziemniaczaną do odlewów,by nie uszczuplac dostaw żywności dla własnej ludności.W broni jesteście potęgą ale technologie kleju do płytek bierzecie od nas,podobnie jak maszyny do mechanicznego odkostniania mięsa by zwiększyć mase wyrobów na rynek żywności itd,itd

niedziela, 13 września 2020, 22:13

Przykro mi że jesteśmy nie poukładani . Dlatego tak kończymy . Jak zawsze .

Sobiepan
niedziela, 13 września 2020, 21:25

Nie zgodzę się tylko co do hut pod rządzami Morawieckiego. Otóż szanowny panie większość hut w Polsce należy do obcych koncernów, a wygaszanie pieców ma związek z tym że przegrywają rywalizację z hutami zza wschodzniej granicy, które nie muszą płacić za emisję CO2. I tak UE wykańcza nam kolejną branżę. Pozdrawiam

carl fath
niedziela, 13 września 2020, 20:37

A tu dalej tylko o FSO...

SAS
niedziela, 13 września 2020, 12:32

Inżynierowie pewnie nie byli ani lepsi, ani gorsi niż w innych krajach, czołgi były stosunkowo nową bronią, nawet mniejsze państwa jak Polska czy Węgry miały tu pole do popisu, choćby i na bazie licencji zagranicznych. Od konstrukcji do masowej produkcji, ewolucji, zapleczu przemysłowym i logistycznym jednak droga jest bardzo daleka. Czołgi wymagały olbrzymich nakładów przemysłowych, paliwa, części, warsztatów, mechaników, trudno byłoby budować pancerną pieść w oderwaniu od kultury technicznej całego kraju. Poza tym polscy generałowie nie czytali i nie rozwijali się. Gdyby czytali J.F.C. Fullera, albo Achtung Panzer Guderiana, plan Zachód nie miałby w ogóle racji bytu, bez względu na dorabiane po fakcie alibi.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 11:34

Kłopot tylko taki, że Achtung Panzer to była lektura, która w tym czasie w Europie nigdzie poza Niemcami nie była brana na poważnie.

poniedziałek, 14 września 2020, 20:18

Robotyzacja armii też nie jest brana poważnie

Wachmistrz Soroka
niedziela, 13 września 2020, 21:28

Niektórzy czytali, szczególnie Ci młodsi.

Marpas
niedziela, 13 września 2020, 11:32

O może i potrafi, ale czasy już nie te. Skąd pieniądze na patenty? Bo przykładowo na nowo wymyślać tzw koło bez sensu. Można wyjść z nowymi założeniami typu taka masa, silnik o takiej mocy itd a gdzie tu cała reszta? Z całym szacunkiem nie stać Nas. To nie produkcja Honkera że można robić tylko na krajowe potrzeby. Projektowac i budować od podstaw MBT to za wysoka półka finansowa. Lepiej w kooperację wejść np z K2ka a potem rozwijać w ramach licencji że niby 100% made in Poland

SOWA
poniedziałek, 14 września 2020, 20:22

Japończycy zaczynali od licencji i kopiowania. To samo robiła Korea Południowa a później Chiny.

LMed
niedziela, 13 września 2020, 11:25

Ja rozumiem, można lubić czołgi i można nie chodzić po ziemi.

maxymilian
niedziela, 13 września 2020, 11:15

Panie Szeremietiew. O czym Pan pisze!. Brak przemysłu, pieniędzy i pomysłu kładł Polskę i polską armię. Dwadzieścia lat to za mało, żeby dogonić Europę. Polska była biednym krajem, około 60% ludności była analfabetami (różnie to się układało z zaborach, najlepiej było w niemieckim), z kiepską elektryfikacją, kraj był rozdarty konfliktami mniejszościowymi, z nieprzyjaznymi nam państwami granicznymi poza Rumunia, z nie realistyczną, mocarstwową i arogancką polityką zagraniczną. W takiej sytuacji trudno panować nad rozwojem kraju. Plan rozwoju i modernizacji z 1936 roku był kompletnie życzeniowy, nie realistyczny. Gdzie miały powstawać czołgi?, skoro w 1939 roku był tylko jeden zakład - Ursus. Produkcja 100 czołgów 7 tp rocznie przy dobrych wiatrach. Niemcy - przynajmniej 20 zakładów produkcyjnych + fabryki na terenie Protektoratu Czech i Moraw - 100 pojazdów pancernych wszelkich typów ale miesięcznie. ZSRR miał już w tym czasie kilkanaście tysięcy czołgów rożnych typów. Trochę trudno ruszyć nie mając pieniędzy (a potrzebne były huty z dobrą jakością stali (co w Polsce było trudne), fabryki silników, całego oprzyrządowania, technologia spawania płyt pancernych (w Polsce dalej nitowano płyty pancerne) itp. Przecież wiele rzeczy kupowaliśmy za granicą bo sami nie umieliśmy wyprodukować. A te przedmioty nie leżą na półkach, trzeba zamówić a potem wyprodukować a to jest czas. I musi być zgoda rządu na sprzedaż co nie jest takie łatwe i o czym przekonaliśmy się z Francją. Sprzęt krajowej produkcji to nie tylko plany, to trzeba zbudować i sprawdzić, zanim wejdzie do produkcji seryjnej. A to długa droga w warunkach ówczesnych polskich, chociaż obecnie też. Przykładem jest osławiony samolot Jastrząb, który nie nadawał się do niczego i trzeba było nad nim popracować. Żaden z produkowanych w Polsce czołgów nie był nowoczesny, podobnie budowane ciągniki artyleryjskie. To wszystko wymagało jeszcze czasu a do 1942 roku blisko, bez szans na wyprodukowanie nowoczesnych i jakościowo dobrych i licznych czołgów. Oczywiście, Polska zrobiła wiele ale to za mało, żeby liczyć się w Europie. Zdolności przemysłowo-produkcyjne Polska osiągnęła by może w 1950 roku.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 13 września 2020, 19:21

20 lat to wystarczający okres czasu by uprzemysłowić kraj. Patrz Japonia, Singapur czy Korea Południowa. Wiek wcześniej zaś USA i Niemcy.

Gnom
poniedziałek, 14 września 2020, 14:13

Z czego 3 lata to wojna o granice, a punkt startu to kraj zniszczony nie mniej niż w II WŚ. Może ze Szwecji tego nie widać ale główne walki I WŚ toczyły się na ziemiach polskich. Po obu stronach zginęła masa Polaków, a wojna z sowietami dokończyła efektów. Zobacz jakie starty w ludziach (w tym wykształconych) poniosła Polska w I Wś. Nie porównuj z Japonią, czy z krajami dalekiego wschodu z lat 50-60. Popatrz na różnice postaw USA wobec II RP i Japonii po II WŚ - oczywiście od wojny na Korei. Nie demonizuje II RP ale trochę uczciwości im się należy.

Etam
poniedziałek, 14 września 2020, 12:50

Owszem, wystarczy tylko pominąć takie "drobiazgi" jak np. Plan Marshala, poziom początkowy przemysłu, stopień zniszczenia powojennego, wpływy różnych "wielkich braci" , dostępność kredytów, albo rodzimych sabotażystów typu Balcerowicz. Wypisałes "półprawdy" pomijając warunki brzegowe. Polecam książkę "Doktryna szoku"! Może zaczniesz pisać coś więcej niż "połprawdy" i komunały!

max
poniedziałek, 14 września 2020, 06:47

tylko trzeba mieć pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze.

Olo
niedziela, 13 września 2020, 11:12

Trudno porównać starodawny czołg, którego poziom skomplikowania był na poziomie ciągnika Ursus C360, a do jego zaprojektowania i zbudowania wystarczyło kilku ludzi z ołówkiem i linijką, pierwsza lepsza huta i paru robotników, którzy skręcili wszystko do kupy, z nowoczesnym wozem, do którego zaprojektowania potrzebna jest specjalistyczna wiedza z kilkudziesięciu dziedzin, lata doświadczenia w technologii materiałowej i nowoczesny przemysł, który da radę to zmaterializować. Poziom wejścia po prostu nie ten. A jeszcze parę lat i w ogóle nie będziemy mieli szans stworzyć samodzielnie niczego skomplikowanego na poziomie - zwyczajnie świat nam uciekł, jeśli chodzi o technikę i w wielu dziedzinach raczej nie da się już nadrobić strat.

MK
niedziela, 13 września 2020, 22:47

Oceniasz tamte czasy dzisiejszą miarą? To mądre?

Olo
poniedziałek, 14 września 2020, 11:02

Nie, mówię tylko, że powoływanie się na fakt, że jak kiedyś nam się udawało, to dziś też się uda, jest bez sensu.

leo
poniedziałek, 14 września 2020, 18:03

a niby dlaczego

tyu
niedziela, 13 września 2020, 15:54

Zgadzam się z tym że wszystko jest dzisiaj jest bardziej skomplikowane. Widać to choćby na przykładzie gier komputerowych. Kiedyś do napisania super hitu "Doom" potrzeba było 10 ludzi i rok pracy. Dzisiaj do napisania Wiedźmina trzeba było ponad 200 ludzi i wiele lat pracy. Ale nie zgadzam się z pesymizmem autora że już nie mamy szans nic stworzyć i świat nam uciekł bo przypomne tylko że tego owego Wiedźmina stworzyli nie kto inni jak... Polacy! Szok i niedowierzanie! W 2000 roku Polska nie liczyła się na mapie gier komputerowych a dzisiaj jest potęgą. Da się? Da. Tylko trzeba talentu, pracy i pomysłu.

kmdr
wtorek, 15 września 2020, 02:37

Trzeba chcieć.Wielu zespołach badawczych na świecie jest jakiś Polak,kieruje projektem. W projektach z dziedzin od A do Z. A w zbiorowości 38 milionów Polaków się nie da,się nie opłaci. Cały świat umie wykorzystać potencjał Polaków ,a sami Polacy nie.Ciekawe.I nie wszystko można zwalić na polityków,bo ktoś ich wybiera.Pokutuje jeszcze to przeświadczenie, że państwowe znaczy niczyje.A państwowe to znaczy ,że też twoje, bo to Ty za to płacisz.A jak płacisz to wymagaj.Jak wymagasz to kontroluj.

gaba
poniedziałek, 14 września 2020, 13:27

podobnie jak czołgi na początku 20 wieku, tak gry na początku 21 wieku, to młody, dziewiczy rynek, więc łatwo o sukces. Zresztą owy wiedźmin nie jest rewolucyjnym pomysłem, tylko dopracowanym konceptem w detalach, na co przestały zwracać uwagę duże studia. Szczególnie, że dużo sił rzuciły na gry mobilne, zostawiając miejsce innym. Tu udało się wykorzystać okoliczności. Zobaczymy co będzie dalej.

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 11:35

Dobrze napisane.

kombajn
niedziela, 13 września 2020, 11:04

Świetny artykuł. A biorąc pod uwagę ilość komponentów które mamy dostępne, od mechaniki, przez armatę 120mm L44, optoelektronikę od PCO, osłony ceramiczne tworzone dla Rosomaka, kamuflaże multispektralne aż po elektronikę naprawdę powinno być możliwe stworzenie polskiego czołgu. Szczególnie że jesteśmy członkiem NATO i możemy liczyć na import rozwiązań których by nam brakowało.

Woj
niedziela, 13 września 2020, 10:50

Śliczna historyjka, tylko nijak się mająca do rzeczywistości. Po pierwsze, konstrukcyjnie czołg czołgowi nie jest równy. Dlatego też istnieje olbrzymia różnica w skomplikowaniu miedzy pojazdami sprzed 1939 roku, a współczesnymi. Co więcej, większość technologii była wówczas dużo łatwiej dostępna i prostsza, niż obecnie - np. opancerzenie, systemy kierowania ogniem, amunicja. Po drugie, warto zwrócić uwagę, że przed 1939 rokiem nie udało nam się wprowadzić do uzbrojenia żadnego czołgu, który byłby od A do Z naszą konstrukcją - TK i 7 TP to bardzo udane i twórcze modernizacje konstrukcji brytyjskich. Trzecia rzecz to to, że kolejne projekty pokazywały, że mimo olbrzymiego wysiłku w wielu przypadkach mamy problemy. Silnik diesla wylądował w 7 TP nie dlatego, że był idealny itp, tylko po prostu nie było nic innego o podobnej mocy - ważne: wszystkie kolejne nasze pojazdy miały mieć napęd benzynowy, by nie zwiększać problemów z zaopatrzeniem. Do napędu 10 TP i 14 TP ściągano silniki z zagranicy, gdyż nie posiadaliśmy jednostek o odpowiedniej mocy - były dopiero projektowane. Kolejna kwestia to wspomniane prototypy. Niestety ale w połowie 1938 roku skasowano projekt 4 TP, całkowicie zmieniono koncepcję 10 TP, wstrzymano produkcję 7 TP, gdyż na podstawie doświadczeń z Hiszpanii stwierdzono, że wspomniane pojazdy nie spełniają wymagań pola walki (za słaby pancerz, niepotrzebnie wysoka prędkość). Później w 1939 z konieczności wznowiono produkcję 7 TP i przygotowano 9 TP z mocniejszym pancerzem. Jest to ważne o tyle, że wbrew temu co pisze autor, koncepcje rozwoju z lat 1935-36 się zmieniły i na pewno nie zostałyby wykonane w 1942 roku (prawdopodobnie gdyby się nie zmieniły, to też byłoby ciężko). Reasumując - pan Szeremietiew stworzył tekst mający na celu udowodnić, że Polak potrafi. I owszem, wielkim wysiłkiem i zaangażowaniem udało nam się w II RP wiele osiągnąć. Ale już wówczas pojawiły się olbrzymie problemy z "polskim czołgiem" i to zarówno techniczne, jak i koncepcyjne. A wówczas było naprawdę dużo łatwiej i be trudu można było sobie kupić licencję na Vickersa i go sobie modernizować według potrzeb.

Daruj sobie
poniedziałek, 14 września 2020, 12:52

A 90% sukcesow Japonii to tylko"udane i twórcze modernizacje"!

Franz
niedziela, 13 września 2020, 10:50

Zgadzam sie z panem. To co osiagnela Polska w ciagu tylko 20 lat miedzywojnia w porownaniu do 30 lat 3 RP jest i powinno byc wskazowka dla aktualnego i chyba pierwszego powojennego rzadu RP. Nie tylko czolgi ale i cala gospodarka Polski byla w porownaniu do takich panstw jak niemcy czy rosja , gdyby nie wojna, to osiagnela by i przescignelaby europejskich sasiadow. Nie bez powodu dla niemiec Polska do dzis ( co dla wielu moze byc zaskoczeniem) jest najwiekszym potencjalnym zagrozeniem bytu panstwowego. A wiec jak jest przyczyna tej niemoznosci skonstruowania i wyprodukowania wlasnego czolgu. Moim zdaniem przyczyna jest zupelne zniszczenie polskiej kultury technicznej i moze jeszcze wazniejszy powod to moralnosc ktora przenicowal na modle sowiecka "cham i zbir" jako gubernator Polski. Prosze spojzec na poziom i program naszych wyzszych uczeli technicznych ktore mialyby ksztalcic przyszlych konstruktorow albo sredni personel techniczny czy chocby technika mechaniczne i czy sa jeszcze takowe? o szkolach zawodowych nie ma co mowic. Ksztalcimy tasmowo politologow, socjologow,ekologow, genderystow,filozofow, no i oczywiscie IT specjalistow robiacych buchalterie dla mercedesa. Z kim mielibysmy konstruowa i budowac czolg polski?. Jako memento powinien nam stac przed oczami proces budowy polskiego okretu wojennego - 30 lat!!

Michał
niedziela, 13 września 2020, 10:48

Ciekawy artykuł, dla Polski najlepszy jest K2PL Black Panter ostatnio zaprezentowany na targach, tym bardziej, ze Korea pokazała już, że jest solidnym partnerem.

sża
niedziela, 13 września 2020, 10:20

Bardzo mocno wyidealizowany obraz tamtej rzeczywistości. Widać, że autor nie jest historykiem-specjalistą w temacie naszej przedwojennej pancerki. Taka uwaga tak przy okazji - odkąd cywilny nadzór nad wojskiem trafił w ręce historyków, socjologów czy psychiatrów, to nasza armia zaczęła się staczać po równi pochyłej...

Davien
niedziela, 13 września 2020, 10:10

Rok w rok budżet państwa wydaje 1.8 mld zł na semickie czary-mary z epoki żelaza. Gdyby czarna stonka przez dwa lata mogła się wyżywić sama to moglibysmy mieć 100 nowiutkich koreańskich K2. Sowieckie T-72 i PT-91 trafiłyby do hut - tam jest ich miejsce.

Gnom
poniedziałek, 14 września 2020, 14:14

Dopiero po tym jak powstanie coś w ich miejsce.

ZZZZ
niedziela, 13 września 2020, 09:45

Czołg to połączenie siły ognia, manewrowości oraz opancerzenia. To narzędzie wojny służące do realizacji koncepcji przełamania linii obrony przeciwnika. Jest współczesnym rozwinięciem słynnej w polskim wojsku formacji zwanej husaria. Jej głównym zadaniem było właśnie przełamanie i rozbicie szyku wojsk przeciwnika. Porównywanie czołgu do czołgania się jest dowodem na niezrozumienie istoty tematu, w którym się zabiera głos. Z ważnych rzeczy: 887 mld zł to wartość długu publicznego Polski w 2015 roku. 1027 mld zł to wartość tego długu w tym roku. Natomiast na przyszły rok wartość długu jest prognozowana na poziomie 1,5 biliona złotych. I to wszystko bez uwzględnienia zadłużenia instytucji, które zadłużają się aby realizować zadania budżetu takich jak: BGK czy PFR. Innymi słowy, jesteście na prostej linii do bankructwa. Proponuję więc abyście zeszli na ziemię i zamiast rozpamiętywać Andersa i wypowiedzi Komorowskiego, na poważnie zajęli się Waszą upadającą ojczyzną. Bo perspektywy przed Wami są marne. Delikatnie mówiąc.

znafca
niedziela, 13 września 2020, 09:40

czołgów nie potrzebujemy!!!

Ech ty
poniedziałek, 14 września 2020, 12:55

A jeszcze bardziej "znafców"!

Meska
niedziela, 13 września 2020, 09:35

Niestety, wraz z wojną i komunizmem Polska straciła prawdziwie polskie elity, ktore miały na sercu rozwój kraju. Nie ma patriotów w obecnym kraju.

w
niedziela, 13 września 2020, 09:25

Panie SZ. Za czasów , takze pańskich, rządów, od 1989r polskojezyczni rzadzacy zlikwidowali Polski przemysł. W czasach II RP by was rostrzelali za zdrade. Teraz nie mamy przemysłu, nie mamy tez LUDZI . Madrych, patriotów. I nie bedziemy mieli. Pozdr

Marek
poniedziałek, 14 września 2020, 10:26

Zanim zaczniesz pisać poczytaj sobie może najpierw o rządzie Pana Olszewskiego. Nawet później, za czasów Buzka trudno by było o Panu Szeremietiewie coś złego powiedzieć. Dlatego zresztą został usunięty.

kmdr
niedziela, 13 września 2020, 17:09

Ktoś na nich głosował ,a teraz co gorzkie żale. Podziękowania dla Balcerowicza i Lewandowskiego.Siedzi któryś ? Jeden Orła Białego order dostał,drugi w Europarlamencie Za NFI. W II RP nikt by się strzelanie nie bawił tylko stryczek.Po tylu krzywdach już widzę werdykty ławy przysięgłych. A stosując przedwojenne prawo lista skazanych była by bardzo bardzo długa smaru do zapadni mogło by zabraknąć.

Popieram
poniedziałek, 14 września 2020, 12:56

W punkt, bezdyskusyjnie!!

Tweets Defence24