System GPS odporny na rosyjskie systemy zakłócające

10 czerwca 2019, 14:25
16138523998_718612a013_z
2. pułk kawalerii Stanów Zjednoczonych stacjonujący obecnie na terenie Niemiec ma otrzymać do testów nowe odbiorniki GPS odporne na aktywne zakłócenia. Fot. US Army
Reklama

Amerykanie chcą do końca roku przetestować nowe odbiorniki GPS, które mają być odporne na rosyjskie systemy walki radioelektronicznej. Ma to być odpowiedź na propagandowo nagłaśniane przez Rosjan możliwości ich systemów zakłócających.

Oporne na zakłócenia odbiorniki GPS mają być przetestowane przez 2. pułk kawalerii Stanów Zjednoczonych stacjonujący obecnie na terenie Niemiec (w pobliżu miejscowości Vilseck).

Jest to odpowiedź na rosyjskie ataki elektroniczne prowadzone w czasie różnego rodzaju ćwiczeń – przede wszystkim na terenie Europy. Do zakłócania systemu GPS doszło np. podczas manewrów NATO Trident Juncture w Norwegii pod koniec października 2018 r. Systemy rozpoznania radioelektronicznego namierzyły wtedy źródło zakłóceń na terenie należącego do Rosji Półwyspu Kolskiego.

Na aktywne działanie rosyjskich systemów WRE „skarżyła” się również Finlandia. Ostatecznie Finowie wspólnie z Norwegami złożyli oficjalny protest na ręce Rosjan ostrzegając, że zakłócanie systemu GPS stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla wojskowych, ale również cywilnych samolotów wykorzystujących przestrzeń powietrzną na północy Europy.

Co więcej, na życzenie Rosjan Norwedzy przekazali dowody świadczące, że systemy nawigacji satelitarnej były zagłuszane i skąd pochodziły źródła zakłóceń. Co ciekawe, władze rosyjskie poinformowały o przekazaniu tych danych ekspertom i o późniejszym ustosunkowaniu się do tych zarzutów. Doszło wiec do bardzo rzadkiej sytuacji, że Rosjanie nie wyparli się od razu wskazując na swoją niewinność.

Było to o tyle dziwne, że Norwedzy wskazywali wyraźnie, że zakłócanie było działaniem celowym, a nie przypadkowym. Ma o tym świadczyć zarówno czas, jak i miejsce występowania problemów z systemem GPS.

Wiedząc o tych kłopotach Amerykanie pracują nad dwoma rozwiązaniami. Pierwszym z nich ma być nowy system GPS, odporny na zakłócenia. To właśnie on ma być przetestowany na terenie Europy, a więc w bezpośredniej styczności z systemami rosyjskimi. Przypuszcza się, że może to mieć miejsce podczas ćwiczeń na terenie krajów nadbałtyckich lub Polski.

Drugim rozwiązaniem ma być system pozycjonowania - łączący system GPS z systemem nawigacji inercyjnej INS (Inertial Navigation System). Dzięki temu będzie można określić położenie obiektu nawet wtedy, gdy system satelitarny z jakiegoś powodu nie będzie działał. Zastosowano więc rozwiązanie wcześniej wykorzystywane na wojskowych jednostkach pływających – w tym przede wszystkim na okrętach podwodnych, jak również na bezzałogowych, autonomicznych pojazdach podwodnych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 32
Reklama
qwert
środa, 12 czerwca 2019, 01:28

W razie "W" satelity GPS będą spadały z orbity jedna po drugiej

CINEK
wtorek, 11 czerwca 2019, 13:53

GPS odporny?? Hahaha a złodzieje w Warszawie ukradli 2900 aut w 2018 roku i jakoś nawet GPS nie pomógł

12s23
wtorek, 11 czerwca 2019, 01:26

odpowiedzią są superkierunkowe anteny. już produkowane. wre nic nie znaczy wtedy.

pimcik
środa, 12 czerwca 2019, 08:12

a nie łatwiej kabelkiem połączyć ?

Fanklub Daviena
wtorek, 11 czerwca 2019, 10:05

Niestety, ale to nie rozwiązuje problemu, tylko odrobinę (ale nieznacznie) zmniejsza zasięg zakłócania. Moc nadawcza satelitów GPS to 35W (stare) do 55W (nowe serie) i taki nadajnik nadaje na całą półkulę. Możesz sobie wyliczyć gęstość mocy na metr kwadratowy i będziesz wiedział dlaczego 2W kieszonkowy zagłuszacz GPS produkcji rosyjskiej ma zasięg 200 km! Jak użyjesz anten kierunkowych, to owszem, to się poważnie zmniejszy, ale jak zamiast 2W użyć więcej, to się poważnie zwiększy. A jak Krasucha przygrzeje zakłóceniami w antenę satelity GPS, to zakłócenia będą się odbijać od tej anteny i anteny kierunkowe NIC nie dadzą! Przykro mi... :) P.S. Rosyjskie Glonass mają nadajniki 500W, ale to też nie rozwiązuje problemu, tylko maskuje. Po prostu transmisja z satelity zawsze będzie słaba, bo musi pokryć duży obszar a satelita ma ograniczone źródła energii.

Davien
wtorek, 11 czerwca 2019, 12:23

Funku i znowu bajki opowiadasz:) Ale po kolei: Moc jaka podajesz to tzw moc podstawowa na sygnał cywilny i czasy pokoju, w razie konfliktu jest zwiekszana ponad 10-cio krotnie:) Krasucha to może przygrzac sobie ale nie odległemu o ponad 20 tys km satelicie:) Zwłaszcza ze nie do ego słuzy i jest całkowicie niezdolna do zakłócania GPS:). A z twoich bajek o zagłuszaniu na 200km to sie nawet Rosjanei smieja:)

Davienowe info
środa, 12 czerwca 2019, 02:47

No tak Davien nie odrobił lekcji domowej: "The Krasukha-4 broadband multifunctional jamming station is mounted on a BAZ-6910-022 four-axle-chassis. Like the Krasukha-2, the Krasukha-4 counters AWACS and other airborne radar systems. The Krasukha-4 has the range to effectively disrupting low Earth orbit (LEO) satellites and can cause permanent damage to targeted radio-electronic devices.[2][5] Ground based radars are also a viable target for the Krasukha-4.[1]"

Mikroszkop
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 22:23

A co z kompasem kwantowym? Nie dali rady zrobić?

Karol
wtorek, 11 czerwca 2019, 12:11

Pracują nad tym. I Amerykanie i Brytyjczycy. Ci ostatni zdaje się, że są już po testach na swoich okrętach podwodnych. Ostatnio udało się zbudować b. małe urządzenia oparte o laser, o dokładności GPS, ale chyba są za słabe by montować je w pociskach czy rakietach (przeciążenia). W pojazdach, okrętach i samolotach to OK. Jeszcze chwila i Putin będzie gryzł własną kiszkę stolcową z wściekłości i bezsilności :-)

zyg
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 20:27

"Doszło wiec do bardzo rzadkiej sytuacji, że Rosjanie nie wyparli się od razu wskazując na swoją niewinność" . "Geniusz" Putina już dostatecznie popchnął tradycyjnie fanatycznie neutralne kraje jak Finlandia i Szwecja w kierunku NATO. Postmongolska moskiewska mentalność nakazuje że gdy Iwan złapany za rękę podczas mordowania, gwałcenia, rabunku czy pospolitej kradzieży czasów butów lub wiełocypedów krzyczy: "RUSOFOBIA"

lol
wtorek, 11 czerwca 2019, 09:17

Ruscy nie wyparli się od razu, ale zażądali dowodów żeby je przemyśleć, zatrzeć ślady i wyprzeć się później podważając dowody. Co to dla nich? Samolotu pasażerskiego na Ukrainie też "nie zestrzelili". A dowód na obecność ich baterii plot, z brakującą rakietą na prowadnicy to za słaby dowód i nie może być dowodem bo dlatego że nie i już. No i co im zrobisz?

pimcik
środa, 12 czerwca 2019, 08:45

Nie to raczej było tak: My wiemy, że wy wiecie, że my wiemy, ale chcemy wiedzieć jak wiecie, żeby w przyszłości zrobić to tak, żebyście nie wiedzieli. Dlatego sie nie wyparli tylko poposili o dowody

Fanklub Daviena
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 19:47

INS nie zastąpi zagłuszonego GPS. GPS dla USA to nie tylko źródło pozycji, ale przede wszystkim wzorzec czasu atomowego, używany przy szyfrowaniu (również po kablach!) asymetrycznym, hoppingu częstotliwości w łączności radiowej, radarach, systemach WRE i przy zagłuszaniu GPS to wszystko Amerykanom nie działa... :)

GB
wtorek, 11 czerwca 2019, 09:46

Ależ działa i ma się dobrze. Efekty widać w Syrii. To właśnie w Syrii widać że żadne zakłócanie nie przeszkadza amerykańskiemu lotnictwu czy artylerii bombardować rosyjskich obywateli, o czym przekonali się Wagnerowcy.

Ubawiony
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 19:46

"Drugim rozwiązaniem ma być system pozycjonowania - łączący system GPS z systemem nawigacji inercyjnej INS (Inertial Navigation System). Dzięki temu będzie można określić położenie obiektu nawet wtedy, gdy system satelitarny z jakiegoś powodu nie będzie działał."- Taki system od dawna jest na wyposażeniu samolotów bojowych w Rosji, a Amerykanie dopiero nad tym pracują..? Ot zacofanie..

tango
wtorek, 11 czerwca 2019, 09:23

Amerykanie też nie używają furmanek. Ot zacofanie.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 21:15

To nie tak: INS jest też w naszych F-16 Block 52 i nawet kalibruje się w 2x krótszym czasie niż INS w naszych starych MiG-29A. Problem z INS jest jednak taki, że z powodu dryfu wskazań ma błąd min. 1% dystansu (a zwykle więcej). W zeszłym roku Brytyjczycy (nie Amerykanie - po nich nie spodziewam się rewolucyjnych rozwiązań tak długo, jak nauczyciel WF w szkole będzie kilka razy wyżej opłacany od matematyka czy nauczyciela fizyki...) szumnie zapowiedzieli, że dokonali jakiegoś przełomowego odkrycia w zakresie dokładności scalonych układów INS (te wspomniane w artykule INS z okrętów podwodnych to wielotonowe układy mechaniczne - znacznie dokładniejsze niż te zminiaturyzowane elektroniczne) ale od tego czasu zapadła cisza na dwoje wróżąca... I jeśli rozwiązanie Brytyjczyków się sprawdzi, to będą USA sprzedawać gotowca a nie technologię.

Davien
wtorek, 11 czerwca 2019, 12:26

Funku, to wyjasnij jakim cudem stare Pershingi 2 miały na 1800km CEP ponizej 30m tylko na INS, jakim cudem tylko na INS Tridenty na 10000km maja CEp ponizej 90m? Widzisz Zachód tak zacofany jak Rosja nie jest:)

bania Wania
środa, 12 czerwca 2019, 13:29

I właśnie cały problem z tym CEP-em. A cep cepem był i cepem pozostanie.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 19:43

Jak to? Davien przecież twierdził, że zakłócono tylko cywilną część a militarny GPS jest niemożliwy do zakłócenia przez Rosjan? Czyżby znowu skłamał? :)

Davien
wtorek, 11 czerwca 2019, 12:28

Bo nie zakłocali, ale jak dali dobry pretekst do unowoczesnienia GPS i wyciagniecia pieniędzy na to dla firm to czemu nie skorzystac:))

Mikroszkop
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 22:21

A to nie jest to samo? Cywilny GPS pracuje tylko z mniejszą dokładnością.

Fanklub Daviena
wtorek, 11 czerwca 2019, 10:34

Nie całkiem to samo. Cywilne mają tylko pasmo L1 (i planuje się L5) a militarne wszystkie cywilne + L2. I niby militarne jest szyfrowane z kodem odpornym na spoofing. Jak widać Rosjanie nie wiedzieli, że jest odporny na spoofing... :)

Szymon
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 19:28

Jakby nie kombinować, GPS w trakcie wojny nie będzie działał, dlatego wojsko powinno znaleźć alternatywne metody pozycjonowania, niemożliwe do zakłócenia.

PodajDalej
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 19:21

Rosyjskie Brygady Sieciowe Kremla zwane Putinjugend to zakała polskich portali internetowych

kamyk
wtorek, 11 czerwca 2019, 07:07

Niestety potwierdzam.

yaro
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 18:33

No kolejny tekst bajkopisarstwa, czy autor artykułu nie potrafi zauważyć pewnej zależności? Systemy WRE obecnie należą do takich o których się nie mówi. Autorze, Rosjanie chwalą się wszystkim, najlepszymi OP,najlepszymi samolotami,najlepszymi laserami, najlepszymi czołgami a o czym nie mówią? nie mówią o systemach WRE. Oficer WP nie chce zauważyć tej zależności? Przecież mamy do czynienia z ewidentną rosyjską maskirowką, portale militarystyczne (tak jak ten) rozpisują się o tej technice , tamtej technice rosyjskiej bo dostają od Rosjan tyle informacji ile oni chcą by otrzymali, ale żaden z tych dziennikarzy nie zastanawia się dlaczego Rosjanie nie piszą nic o WRE, dlaczego nie wiecie nic co oni w tym zakresie robią ? Panowie piszący analizy i inne teksty do def24, to jest dla Was temat!. Rosjanie systemy WRE przykrywają maskirowką o innych systemach armii a to co dla nich ważne pozostaje tajemnicą której Wy nie chcecie odkryć. Lekceważenie rosyjskich programistów, lekceważenie ich algorytmów to jeden z największych błędów jakie można No tak znów kolejny raz skrytykowałem i pewnie nie pokażą, ale na pewno przeczytają, i może to coś da domyślenia.

GB
wtorek, 11 czerwca 2019, 09:44

Efekty rosyjskiego WRE przecież widać w Syrii. Izrael nie ma nigdy problemów aby wlecieć wgłąb Syrii i zbombardować cel - jak np. ostatnio bazę T4 w Homs. Żadne rosyjskie WRE mu w tym nie przeszkadza, co więcej to rosyjskie systemy WRE nawet nie potrafią odróżnić własnego samolotu np. takiego Iła-20 od izraelskiego F-16, a co więcej systemy WRE na tym Ile były tak słabe że nie potrafiły obronić samolotu przed atakiem rakiety plot...

BG
środa, 12 czerwca 2019, 02:50

Izrael nie wlatuje w głąb Syrii, najlepiej w głąb Izraela wlatują rakiety robione w garażu.

anda
wtorek, 11 czerwca 2019, 23:28

A od kiedy to samoloty Izraelskie latają po Syri? od dawna już nie nawet za bardzo do granic się nie zbliżają.

GB
środa, 12 czerwca 2019, 11:21

Ostatnio (na początku czerwca 2019) izraelskie samoloty zbombardowały cele w prowincji Homs, konkretnie bazę lotniczą T4, czyli w głębi Syrii. Co więcej w bazie tej byli Rosjanie. A co do tego że do granicy się nie zbliżają to dzisiejszej nocy znów było bombardowanie celów w prowincji przy granicy izraelskiej. Izrael robi co chce i kiedy chce w przestrzeni powietrznej Syrii i tyle.

kamyk
wtorek, 11 czerwca 2019, 07:12

A nie pomyślałeś kolego że jeżeli to takie ważne dla Rosjan a my coś o tym wiem to lepiej o tym nie pisać? Pozdrawiam.

Tweets Defence24