„Syryjskie” myśliwce MiG-29 w Libii [KOMENTARZ]

6 czerwca 2020, 11:40
MIG-29 Syria
"Syryjski" MiG-29 bez znaków rozpoznawczy na lotnisku Chmejmin. Fot. Syrian Arab Air Force

W ostatnich tygodniu maja Waszyngton oskarżył Rosję o dostarczanie maszyn MiG-29 i Su-24M do Libii, w celu wsparcia sił Chalifa Haftara. Niejako w odpowiedzi pojawiła się oficjalna rosyjsko-syryjska informacja o przekazaniu dokładnie tych samych maszyn siłom powietrznym Syrii 30 maja 2020 roku. Wiele jednak wskazuje, że te „syryjskie MiGi-29” uczestniczyły już w tym czasie w atakach na libijskie siły rządowe.

30 maja 2020 roku syryjska agencja informacyjna SANA poinformowała o przekazaniu siłom powietrznym tego kraju 6 samolotów MiG-29, które już następnego dnia miały wejść do służby operacyjnej. 3 czerwca te same informacje powtarza na Twitterze rosyjska ambasada w Damaszku. Co jednak ciekawe, żadne z satelitów obserwujących rosyjską bazę w Syrii nie zarejestrował widocznych na zdjęciach z uroczystości myśliwców MiG-29 ani ustawionych w tle bombowców Su-24M. Co ciekawe, wszystkie te maszyny zostały przemalowane i nie tylko nie noszą rosyjskich znaków rozpoznawczych, ale w ogóle żadnych oznaczeń państwowych czy numerów taktycznych.

Wiele wskazuje na to, że oficjalnie „przekazana" 30 maja druga partia samolotów MiG-29” to tak naprawdę samoloty aktywnie biorące już wcześniej udział w konflikcie libijskim. Jak ustalili eksperci rosyjskiego think tanku Centre for Analysis of Strategies and Technologies (CAST), do Syrii a potem Libii trafiły samoloty MiG-29 typu 9-13, a więc relatywnie starej wersji z początku lat dziewięćdziesiątych, pochodzące ze 116 Centrum Przeszkolenia Bojowego w Priwołżsku w obwodzie astrachańskim. Z tej właśnie bazy samoloty MiG-29 i Su-24M w towarzystwie maszyny Ił-76 przeleciały w maju do bazy Chmejmin. W drodze nosiły rosyjskie gwiazdy i numery taktyczne umożliwiające ich identyfikację. W Syrii jednak oznaczenia na myśliwcach MiG-29 i Su-24M zostały szybko zamalowane.

Samoloty najprawdopodobniej przyleciały na „uroczyste przekazanie” z Libii do Chmejmin 30 maja rano w towarzystwie wyposażonego w transponder rosyjskiego Tu-154M, dokonują międzylądowania w Iranie. Jak wskazały dane z Flightglobal, rosyjska maszyna pasażerska poleciała z Chmejmin do nieustalonego lotniska na terytorium Libii, a kilka godzin później wróciła przez Iran. Ponieważ rosyjskie samoloty bojowe w większości nie posiadają odpowiednich transponderów cywilnych, towarzyszą im podczas przebazowania samoloty pasażerskie lub transportowe. 

Wsparcie w postaci nowoczesnych maszyn bojowych stanowi istotną pomoc dla sił Chalifa Haftara i zmieniają układ sił w konflikcie. Dotąd większość operacji powietrznych realizowały bezzałogowce. W ostatnim czasie szczególnie dobrze udokumentowane było użycie przez siły rządowe tureckich bezzałogowców taktycznych Bayraktar TB2, które zniszczyły m.in. pewną liczbę przeciwlotniczych systemów Pancyr-S1 należących do LNA. Jednym z zadań dla myśliwców MiG-29 może być właśnie polowanie na systemy bezzałogowe, choć posiadają też możliwość użycia bomb i rakiet niekierowanych przeciw celom naziemnym. Z kolei cztery bombowce Su-24M, które zaobserwowano w bazach na północy Libii, dają siłom LNA znaczny potencjał wsparcia powietrznego własnych sił. Jak informują lokalni obserwatorzy, zarówno Su-24M jak i MiGi-29 prowadziły w ostatnich dniach ataki na cele naziemne w rejonie miasta Zliten na północnym-zachodzie Libii.

Nie jest wykluczone, że działania te mogą doprowadzić do pojawienia się, po stronie GNA samolotów znad Bosforu. Turcy trenowali już operacje lotnicze w rejonie Libii, co wzbudziło zaniepokojenie Grecji. Obecnie budują w Trypolisie od podstaw nową bazę lotniczą, jest to więc otwarta kwestia. Ankara coraz bardziej aktywnie i otwarcie wspiera siły Rządu Jedności Narodowej, co jest jedną z przyczyn ostatnich sukcesów GNA w walce z Haftarem, któremu najwyraźniej nie wystarcza wsparcie krajów arabskich i rosyjscy najemnicy z tak zwanej Grupy Wagnera.

Co ciekawe, jak poinformował dziennikarz i ekspert Babak Taghvaee, transfer używanych przez siły Haftara rosyjskich samolotów MiG-29 i Su-24M do sił powietrznych Syrii miała charakter nie tylko symboliczny. Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie miały domagać się, aby maszyny te nie były pilotowane ani obsługiwane przez Rosjan. Z tego powodu przekazano je w ręce Syryjczyków, którzy obecnie najprawdopodobniej nimi latają, szkoląc jednocześnie personel libijski. W ten sposób uniknięto drażliwych kwestii politycznych, choć Waszyngton i tak oficjalnie protestuje przeciw dostawie rosyjskich samolotów do Libii, to oficjalnie Moskwa ma czyste ręce. Jeśli bowiem nawet ktoś udowodni, że pojawiające się niespodziewanie samoloty MiG-29, które dotąd nie były obecne na tym teatrze działań, dostarczono do Libii niezgodnie z prawem, to winny będzie nie Putin, lecz Asad. Asad, którego Waszyngton oskarża o najróżniejsze rzeczy i kolejna „wina” nie będzie mu szczególnie ciążyć. Szczególnie jeśli zrekompensuje mu to dalsza pomoc Moskwy.

Reklama
Tweets Defence24