Reklama
Reklama

Syria: Silne bombardowania tureckie wokół miasta Ras al-Ain

12 października 2019, 11:50
48743469832_88858133ec_k
Fot. Türk Silahlı Kuvvetleri

Tureckie siły zintensyfikowały w sobotę, w czwartym dniu swojej ofensywy przeciwko kurdyjskiej milicji YPG w północno-wschodniej Syrii, bombardowania wokół miasta Ras al-Ain - informuje agencja Reutera.

Wcześniej pod ostrzałem artyleryjskim wojsk tureckich znalazły się siły amerykańskie stacjonujące w tym regionie.

Na linii frontu wokół Ras al-Ain, jednego z dwóch przygranicznych miast, które są celem ofensywy, w sobotę unosiły się gęste kłęby dymu, gdy turecka artyleria atakowała ten obszar - poinformował reporter Reutera, który znajdował się po drugiej stronie granicy w tureckim mieście Ceylanpinar. Jak dodał, intensywny ostrzał rozlegał się również wewnątrz samego Ras al-Ain, podczas gdy nad miastem przelatywały samoloty bojowe.

Nieco spokojniej było w mieście Tall Abjad, położonym ok. 120 km na zachód od Ras al-Ain; w okolicy słychać było tylko sporadyczne wystrzały - powiadomił inny reporter Reutera. Tall Abjad jest drugim głównym celem tureckiej operacji.

W sobotę nad ranem Pentagon poinformował, że żaden amerykański żołnierz nie ucierpiał w tureckim ostrzale artyleryjskim w pobliżu miasta Kobane w Syrii, około 60 km na zachód od głównego obszaru konfliktu.

Ministerstwo obrony Turcji zaprzeczyło natomiast jakoby tureckie wojsko ostrzelało bazę USA. Resort przekazał, że podjęto wszelkie środki ostrożności, aby zapobiec szkodom w bazie USA, gdy reagowano na ostrzał z pobliskiego obszaru ze strony kurdyjskiej milicji YPG (Ludowe Jednostki Samoobrony). "Po sygnale od strony amerykańskiej wstrzymaliśmy ostrzał" - wyjaśnił w komunikacie turecki resort obrony.

Od rozpoczęcia w środę tureckiej ofensywy w północno-wschodniej Syrii około 100 tysięcy mieszkańców tego regionu opuściło swe domy, a coraz więcej ludzi tłoczy się w schronach i szkołach - poinformowała w piątek ONZ.

Według Reutera, który powołuje się na niewymienioną z nazwy organizację monitorującą ofensywę, od pierwszych dni ataku śmierć poniosło ponad sto osób, w tym 17 cywilów.

Szef organizacji Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka Rami Abdul Rahman przekazał w sobotę, że liczba zabitych wśród kurdyjskich bojowników w Syrii wzrosła do 74; większość z nich zginęła w Tall Abjad. Po stronie wspieranych przez Turcję syryjskich rebeliantów zginęło zaś 49 bojowników. Do 20 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych wśród cywilów.

W sobotę rano tureckie ministerstwo obrony poinformowało, że od początku operacji "zneutralizowano" 415 bojowników YPG.

Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), których główny trzon stanowi właśnie kurdyjska milicja YPG, obecnie zajmują większość terytorium niegdysiejszego samozwańczego kalifatu Państwa Islamskiego w Syrii. SDF odegrały decydującą rolę w pokonaniu sunnickiej ekstremistycznej organizacji zbrojnej o nazwie Państwo Islamskie (IS) w Syrii. SDF przetrzymują w więzieniach tysiące bojowników IS, a w obozach dziesiątki tysięcy członków ich rodzin. Kurdyjska milicja twierdzi, że turecka ofensywa może spowodować odrodzenie się dżihadystów na tym terenie w sytuacji, gdy niektórzy z nich zdołali uciec z więzień.

W piątek minister finansów USA Steven Mnuchin poinformował, że prezydent Donald Trump wydał rozporządzenie, na mocy którego Waszyngton może nałożyć "znaczące sankcje" na Turcję w związku z jej inwazją w Syrii. Mnuchin zastrzegł jednak, że na razie restrykcje te nie zostaną wprowadzone.

W reakcji na to tureckie MSZ oświadczyło, że Ankara zareaguje stosownymi działaniami odwetowymi na "każdy krok" podjęty przeciwko prowadzonej przez Turcję walce z terroryzmem.

Turecka ofensywa ruszyła po ogłoszeniu przez prezydenta Trumpa decyzji o wycofaniu żołnierzy amerykańskich z północnej Syrii. Kurdowie określili ją jako "cios w plecy". W czwartek Trump napisał na Twitterze, odnosząc się do tej operacji, że "rozmawia z obiema stronami" konfliktu i ostrzegł Turcję, by "grała zgodnie z regułami gry".

Według Ankary ofensywa ma na celu wyeliminowanie - jak to ujęto - "korytarza terrorystycznego" wzdłuż południowej granicy Turcji i przywrócenie pokoju w regionie. Według tureckich władz chodzi o wyeliminowanie zagrożeń ze strony syryjskich Kurdów z YPG oraz bojowników z IS i ułatwienie powrotu do kraju syryjskich uchodźców, przebywających obecnie w Turcji, po utworzeniu "strefy bezpieczeństwa" w tym rejonie. 

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Reklama
Bodi
niedziela, 13 października 2019, 13:44

Pas taktyczny M4 do Eufratu to niezly cel Natomiast przesiedlenia ludności w ten rejo to porażka.Totalny brak infrastruktury, żywność.szpitale

Marek1
niedziela, 13 października 2019, 12:40

Chyba faktycznie tzw. wielka 10-tka agencji wywiad. dogadała się, by wprowadzić pełne embargo na zakupy syst. MANPADS i ppk dla SDF. Nawet Chinole nie chcą im sprzedaż swych już starzejących się FN-6. A jeszcze niedawno(2015-17) do Syrii docierało sporo ruskich Igieł(SA-18) i ich różnych klonów. Warto dodać, że autonomia kurdyjska to wcale NIE jest biedne quasi-państwo i posiada odpowiednie zasoby finansowe.

hym108
niedziela, 13 października 2019, 04:39

Zdaje sie turcja ma zla prase. gdyby cos takiego zrobil izrael nikt by sie nie zajoknol. gdyby cos takego zrobilo Usa tak samo.

Yn
niedziela, 13 października 2019, 13:39

Od lat socjalistyczna YPG nie moze znaleźć żadnej plaftormy z turecka partia socjalistyczna

oszukany przez USA
sobota, 12 października 2019, 20:43

USA nawet rakiet przeciwlotniczych o pułapie do 15 000 m, Kurdom nie dostarczyło. Tyle warte są gwarancje USA. Czas budować polskie głowice termojądrowe, to jedyny gwarant bezpieczeństwa kraju. Arabia Saudyjska liczyła na USA, Kurdowie liczyli na USA, teraz Europa liczy na USA. Wszyscy się przeliczą.

Palmel
sobota, 12 października 2019, 18:15

a bardzo prosto jest wyeliminować takie naloty, można to zrobić zabawką za 10 zł kiedy kilkadziesiąt dzieciaków wskaźnikiem laserowym będzie oślepiać pilota

Odkłamywacz
sobota, 12 października 2019, 16:07

Przypomnę tym wszystkim , którzy uważają że USA zdradziła Kurdów że to Turcja jest w NATO a nie Kurdowie , więc to pomoc kurdystanowi była by zdradą wobec członka NATO Turcji.

Zenek
niedziela, 13 października 2019, 02:58

a to czemu? Turcja jest agresorem.

Dudley
niedziela, 13 października 2019, 02:25

To przypomnij wszystkim założenia układu NATO tak w skrócie. Bo nie znalazłem tam wzmianki o zobowiązaniu pomocy w przypadku agresji członka NATO na inny kraj. A może już mi się poprzewracało w głowie i NATO to nie jest sojusz obronny?

Marek1
sobota, 12 października 2019, 15:36

Na oczach USA, ONZ i świata Turcja dokonuje masowych etnicznych czystek planując WYMIANĘ rdzennej ludności kurdyjskiej(ok. 800 tys) na terenach przygranicznych na ok. 1 mln. arabskich uchodźców z tureckich obozów popierających Ankarę. Finalnie ZMIENI to drastycznie stosunki etniczne i wykluczy jakąkolwiek realna autonomię Kurdystanu. Który to już kolejny raz USA zdradza swych JEDYNYCH sojuszników w regionie ?? 4-5 ?

Milutki
niedziela, 13 października 2019, 02:44

Skoro YPG głosi że uznaje integralność terytorialna Syrii to każdy syryjski obywatel również Arab może tam przyjechać mieszkać i mieć opinię o podziale administracyjnym swojego kraju

Milutki
sobota, 12 października 2019, 15:21

Ras Al Ain wkrótce zostanie całkowicie zdobyte, w mniej niż tydzień Turcy zdobyli już pierwsze duże przygraniczne miasto, zajęli też główny szlak komunikacyjny przeciwnika tzn autostradę M4. Turcy szybko się poruszają. Po czasie nałożenia jakichś sankcji na Turcję z YPG nie będzie już co zbierać.

antyDavien
sobota, 12 października 2019, 14:53

Dla Kurdów właśnie zakończyła się „bitwa graniczna”. Praktycznie nie podjęli poważniejszych obronnych walk miejskich w Ras al-Ayn, poza tym wojska tureckie weszły na głębokość operacyjną i przecięły drogę m4. YPG to bardzo przereklamowana formacja, bez parasola USA nic nie znaczą.

Are
niedziela, 13 października 2019, 02:55

YPG wyciąga lekcję z Afrinu. Tam Turcy atakowali z trzech stron przy silnej obronie kurdyjskiej. I o to turkom chodziło, w myśl zasady, iż czym bardziej się wykrwawią na początku, tym słabsi będą później. A czy to przereklamowana formacja? Skutecznie walczą już 8 lat przy otoczeniu przez wrogie państwa (tylko od strony Iraku nic im bezpośrednio nie zagraża) z przeważającymi siłami, przy braku międzynarodowego wsparcia i bardzo osłabionej gospodarce. I nie dość że sobie radzili, to jeszcze byli w stanie utrzymać dziesiątki tysięcy uchodźców i koalicje składającą się bardzo różnych grup społecznych. To bardzo niedoreklamowana formacja. Ja mam dla nich naprawdę duży szacunek. Szkoda tylko że granatami i karabinami nie można powstrzymać lotnictwa i broni pancernej.

Telek
niedziela, 13 października 2019, 00:04

Porównywanie milicji do regularnej armii z lotnictwem i ciężkim sprzętem świadczy o braku orientacji w temacie lub złej woli.

Piotrk
sobota, 12 października 2019, 23:37

Z lotnictwem nie mają szans w otwartym polu. Przejdą do partyzantki. Patrz wojna partyzancka Irak i Afganistan.

Vdv
sobota, 12 października 2019, 22:35

Ale co sie dziwisz. Chociaz wojska tureckie sa po czystkach przeprowadzonych przez tamtejszy rzad to kurdowie i tak wiedza ze sil tureckich w otwartym polu nie pokonaja. Jedynie na co moga liczyc to przy duzym szczesciu urzadzenie armii tureckiej cos ala grozny versja 1. Pozatym nie oszukujmy sie, motywacja i zaufanie oddolne do kierownictwa tam ulecialo. Zaainwestowali wiele krwi, w autonomie, napewno usa cos im obiecalo, a teraz maja wlasna masakre. Byc moze rowniez likwisacje narodu w wyniku przyszlych przesiedlen. skonczy sie tym ze isis wyjdzie na tym lepiej niz kurdowie

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama