Reklama

Syria-Irak-Iran: konflikt tranzytowy. W tle amerykańska broń dla Kurdów [ANALIZA]

31 maja 2017, 18:44
Syria - Irak - Iran konflikt tranzytowy
Mapa: Defence24.pl

29 maja szyickie oddziały irackie, poruszając się w błyskawicznym tempie, doszły do granicy z Syrią i znajdujących się w tym rejonie pozycji armii Kurdów syryjskich tj. YPG. Następnego dnia USA po raz pierwszy potwierdziło dostawy amerykańskiej broni dla Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), których YPG jest trzonem. To nie przypadek - pisze Witold Repetowicz.

Pozycje przy granicy syryjskiej, w szczególności przejście graniczne w Um Dżaris, osiągnęły oddziały Badr, organizacji mocno związanej z Iranem i stanowiącej część Haszed Szaabi. Tego samego dnia na granicy tej widziany był charyzmatyczny generał irańskiego Pasdaranu Qasem Sulejmani. Na uwagę zasługuje również tempo ofensywy. W ciągu jednego dnia opanowano odcinek o długości około 30 km. Obecnie Haszed Szaabi zapowiada marsz na południe i opanowanie całego terenu przy granicy z Syrią. To odcinek ok. 450 km (do pozycji armii irackiej w rejonie Tanf ) i 200 km do głównego przejścia granicznego syryjsko-irackiego w leżącym w dolinie Eufratu Al Qaim.

Tereny dzielące al Qaim i Um Dżaris są bardzo słabo zaludnione i na całym tym obszarze znajduje się raptem jedno niewielkie miasto (stolica dystryktu) tj. Ba'adż, oddalone od granicy ok. 30 km. Haszed Szaabi znajduje się obecnie ok. 15 km od niego. To jednak nie jakiekolwiek miasto ma tu znaczenie strategiczne lecz sama granica i przebiegające tędy szlaki komunikacyjne. Dlatego należy się spodziewać, że dalsze postępy Haszed Szaabi będą przyjmowane z niepokojem lub niechęcią ze strony nie tylko USA ale również Turcji, Rosji czy też sunnickich państw arabskich. Chodzi przy tym o niedopuszczenie do stworzenia szlaków komunikacyjnych łączących Iran z Morzem Śródziemnym.

Iran otwarcie przyznał, że jest zainteresowany stworzeniem takich szlaków, proponując m.in. budowę linii kolejowej z Teheranu do Latakii przez Sanandadź (stolica Kurdystanu irańskiego), Chanakin (kurdyjskie miasto w prowincji Dijala, czyli na terenach spornych, zasobne w ropę i gaz), Kirkuk (miasto o które toczy się największy spór terytorialny między Kurdami a Bagdadem, a w rejonie którego znajdują się gigantyczne złoża ropy i gazu), Mosul, Qamiszlo (główne miasto kurdyjskie w Syrii, w rejonie którego również znajdują się duże zasoby ropy) i Aleppo. Jest rzeczą oczywistą, że projekt ten nie obejmuje wyłącznie kolei ale jest większym planem budowy szlaku transportowego, m.in. w zakresie surowców energetycznych, które następnie mogłyby trafić do Europy. Z drugiej strony szlak ten byłby zapewne wykorzystywany przez Iran do militarnego wsparcia oddziałów rządowych w Syrii, a po oczyszczeniu zachodniej Syrii z dżihadystów – do wspierania Hezbollahu w Libanie.

Z punktu widzenia USA oraz Izraela taki scenariusz jest nie do przyjęcia, gdyż oznaczałby radykalne geopolityczne wzmocnienie Iranu. Nie chodzi tylko o lądowe połączenie Iranu z jego antyizraelskimi sojusznikami tj. Assadem i Hezbollahem ale również o wzmocnienie związków między Iranem a Irakiem oraz wprowadzeniem w orbitę wpływów irańskich zarówno Kurdów irackich, jak i syryjskich. Nie jest przy tym jasne i konieczne by szlak ten obejmował również tereny Regionu Kurdystanu w Iraku, jednak z uwagi na związki Chanakin i Kirkuku z rządzącą w Sulejmani Patriotyczną Unią Kurdystanu, konkurencyjną wobec rządzącej w Erbilu Kurdyjskiej Partii Demokratycznej (na której czele stoi prezydent Masud Barzani), szlak ten mógłby pogłębić różnice interesów między tymi partiami. PDK jest bowiem zorientowana na współpracę gospodarczo-polityczną z Turcją, podczas gdy PUK preferuje jako partnera właśnie Iran. Jednak po dojściu do Um Dżaris przez Badr już został stworzony korytarz omijający Region Kurdystanu a łączący Iran z Syrią.

Po drugiej stronie granicy znajduje się jednak nie armia syryjska, lecz Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), czyli koalicja stworzona przez syryjskich Kurdów ale złożona również z wielu oddziałów związanych wcześniej z opozycją syryjską. Wprawdzie już w regionie Szengalu w północno-zachodniej części prowincji Niniwa doszło do ograniczonej współpracy między Haszed Szaabi i YBS tj. jazydzkimi oddziałami związanymi z PKK (Partią Pracujących Kurdystanu, czyli antyturecką guerillą kurdyjską) jednak nie ma to bezpośredniego przełożenia na relacje Haszed Szaabi – SDF. Po pierwsze YBS to oddziały złożone z Irakijczyków i zarówno ta organizacja jak i Haszed Szaabi zainteresowane są wyparciem Peszmergi (kurdyjskiego wojska) związanej z PDK i Barzanim z regionu Szengalu. Ponadto niektórzy kwestionują kurdyjską tożsamość jazydów. Plan w odniesieniu do tego terenu jest zatem taki by stworzyć tu oddzielną prowincję ale podległą Bagdadowi a nie związaną z Regionem Kurdystanu.

W odniesieniu do SDF sytuacja jest jednak znacznie bardziej skomplikowana. Wprawdzie przeciwnicy SDF ustawicznie twierdzą, że koalicja ta (a w szczególności główna partia syryjskich Kurdów tj. PYD) ma ścisłe związki z PKK i pozostaje pod wpływem Iranu, lecz tezy te nie znajdują potwierdzenia. PYD wyrasta z tego samego nurtu ideologicznego co PKK lecz nie koordynuje swej polityki z kierownictwem PKK przebywającym w Qandil. Ponadto, gdy w listopadzie 2015 r. powołano SDF to z inicjatywy PKK dokonano ostatecznego rozdziału między YPG a PKK. Chodziło o to by nie stwarzać Kurdom syryjskim przeszkód w ich współpracy z USA, która wtedy zaczęła się zacieśniać. Syryjscy Kurdowie mieli pełną świadomość, że sojusz z USA jest dla nich kluczowy w świetle nieustającego zagrożenia ze strony Turcji i potencjalnego zagrożenia ze strony Assada. USA natomiast mają obecnie świadomość, że wartość ich sojuszu z SDF nie jest ograniczona wyłącznie do tego, iż tylko SDF jest w stanie skutecznie pokonać Państwo Islamskie w Syrii.

Chodzi również o niedopuszczenie do tego, by nacisk ze strony Turcji z jednej strony i Assada z drugiej zmusił Kurdów syryjskich do poszukiwania protekcji ze strony Iranu, który chętnie by jej udzielił w zamian za otwarcie przez Kurdów przez swoje terytorium korytarza tranzytowego do Latakii. Dlatego właśnie Amerykanie nie tylko odrzucili nowe żądania Turcji dot. zerwania sojuszu USA z SDF ale go zacieśnili rozpoczynając oficjalne dostawy broni dla SDF. Warto dodać, że nie są to jednak pierwsze dostawy. Rozpoczęły się one bowiem już w styczniu, obecnie jednak mają charakter oficjalny i ich skala została zwiększona. Mają związek z tym, że Amerykanom zależy nie tylko na zdobyciu Rakki (i to szybkim), ale również tym by SDF opanował całą dolinę Eufratu aż do granicznego Al Bukamal (siostrzanego miasta wobec irackiego al Qaim).

Póki co nie doszło do żadnego kontaktu między SDF a Haszed Szaabi na granicy syryjskiej, a Haszed Szaabi zaczęło fortyfikować granicę. Jakaś forma kontaktu jest jednak kwestią czasu, gdyż SDF zależy na ograniczeniu blokady handlowej, której zostali poddani z uwagi na wrogi stosunek do nich ze strony Turcji i niechęć ze strony PDK (Barzaniego). Kontakty z antyamerykańskimi i proirańskimi oddziałami szyickimi z całą pewnością wywołają sprzeciw USA. Jest to też zdecydowanie inna sytuacja aniżeli układy SDF z Manbidż oraz Efrin z Rosjanami i Assadem. Interesy amerykańskie i rosyjskie stoją obecnie w Syrii w znacznie mniejszej sprzeczności niż zarówno rosyjskie jak i amerykańskie z interesami irańskimi. Rosjanom zależy na bazie wojskowej w Latakii i nie są (delikatnie mówiąc) zainteresowani regionalną hegemonią Iranu.

W szczególności natomiast nie są zainteresowani energetycznym korytarzem łączącym Iran przez Irak, Syrię i Morze Śródziemne z Europą. Dlatego USA już próbowali skłonić Rosję do wspólnych działań na rzecz izolacji Iranu. Również Turcja powinna być zainteresowana wsparciem takiego planu, gdyż taki korytarz tranzytowy eliminuje jej rolę jako lądowego monopolisty tranzytowego dla ropy i gazu z Iranu czy Iraku (zwłaszcza Kurdystanu) i może doprowadzić do ekonomicznego upadku. Turcja jednak działa irracjonalnie opierając całą swą polityką na priorytecie zwalczania Kurdów.

Po syryjskiej stronie tereny opanowane przez SDF ciągną się dalej na południe tylko na odcinku ok 30 km, dalej natomiast są pozycje Państwa Islamskiego. SDF póki co nie przewidywał ofensywy w tym rejonie. Nie ma też żadnych sygnałów by obie strony (SDF i Haszed Szaabi) zamierzały podjąć wspólną ofensywę na południe. Ani SDF ani Haszed Szaabi nie zamierzają też przekraczać granicy. Wiadomo jednak, że jeśli nie dojdzie do porozumienia między SDF a Haszed Szaabi to oddziały szyickie będą parły na południe, licząc na to, że syryjskim siłom rządowym uda się przebić do granicy irackiej. Może to nastąpić w dwóch miejscach tj. albo w dolinie Eufratu albo też w okolicy miasta Tanf, przez które przebiega główna droga z Bagdadu do Damaszku. Prowadzi ona jednak przez pustynną część prowincji Anbar, która jest wprawdzie pod kontrolą rządową ale w obrębie oddziaływania sunnickich plemion, które potencjalnie mogą znaleźć się pod wpływem saudyjskim. Arabia Saudyjska z cała pewnością nie jest natomiast zainteresowana połączeniem Teheran-Bagdad-Damaszek.

Warto dodać, że droga Bagdad – Tanf – Damaszek jest niemal całkowicie pod kontrolą odpowiednio sił rządowych syryjskich i irackich, niemniej w rękach sponsorowanych przez USA i Jordanię rebeliantów pozostaje kilkudziesięciokilometrowy odcinek w tym samo przejście w Tanf. Od kilku tygodni syryjska armia napiera jednak na ten odcinek, choć USA póki co dają wyraźnie do zrozumienia że nie pozwolą na przejęcie kontroli nad Tanf przez Assada. Nie wydaje się też by zbytnio zależało na tym Rosjanom, co jest również dowodem na różnice interesów między Rosją a USA. Istnieje możliwość, że USA gotowe będą na daleko idące ustępstwa wobec Rosji by ta współdziałała w zablokowaniu dostępu syryjskiej armii do Tanf i potencjalnego połączenia jej z pozycjami armii rządowej lub Haszed Szaabi. Inną opcją jest przebicie się armii syryjskiej do Dajr az-Zaur przed SDF. Póki co wydaje się to niemożliwe ale zależy to w dużej mierze od tempa bitwy o Rakkę. I to jest kolejna przyczyna zwiększenia pomocy militarnej przez USA dla SDF.

Witold Repetowicz

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
gegroza
czwartek, 1 czerwca 2017, 00:31

Krótko podsumowując - po pokonaniu ISIS czekają nas kolejne konflikty wszystkich ze wszystkimi.

Laik
czwartek, 1 czerwca 2017, 00:02

Erdogan won(polityka), Assad wiadomo,Hezbollah w piach(do Teheranu), islamskie państwo szatańskie do likwidacji.Państwo Kurdystan pod opieką USA. To klucz. 2 w miarę tolerancyjne kraje Syria i Kurdystan pod kuratelą NATO, Francji,Anglii i USA.Sojusz 2 z Irakiem i wymuszona pragmatyką współpraca z Turcją.Wszystkich połączyć mogą zyski z ropy,gazu i tranzytu do Europy. Iran,Turcja i Arabia też na tym skorzystają,będzie spokój i współpraca.

w.
czwartek, 1 czerwca 2017, 18:32

jak to łatwo mówić... to właśnie Francja, Anglia i USA zdestabilizowały cały region Bliskowschodni i spowodowały miliony ofiar.

Kosmit
czwartek, 1 czerwca 2017, 09:28

Oni raz już byli pod kuratelą Francji i Anglii. Nie spodobało im się.

Ernest Treywasz
środa, 31 maja 2017, 23:18

"Od kilku tygodni syryjska armia napiera jednak na ten odcinek, choć USA póki co dają wyraźnie do zrozumienia że nie pozwolą na przejęcie kontroli nad Tanf przez Assada. Nie wydaje się też by zbytnio zależało na tym Rosjanom, co jest również dowodem na różnice interesów między Rosją a USA." Coś z tym "dowodem" się chyba pokręciło. Może jakies sprostowanie Panie Witoldzie? " Rosji by ta współdziałała w zablokowaniu dostępu syryjskiej armii do Tanf i potencjalnego połączenia jej z pozycjami armii rządowej lub Haszed Szaabi." To samo. Może gdzieś mi uciekł kontekst, ale wydaje mi sie że "armia syryjska" i "armia rządowa" to to samo.

KA
środa, 7 czerwca 2017, 10:45

Chodzi o rządową armię iracką albo Haszd al-Sza'abi. A w tym pierwszym chyba miało być o różnicy interesów między Rosją a Iranem.

Boruta
piątek, 2 czerwca 2017, 15:35

Jedna uwaga. Współpraca między YBS i Hashdem była bardzo ograniczona. Szyickiemu dowództwu Hashdu przeszkadzały kobiece oddziały jazydzkie YJS.

Polanski
czwartek, 1 czerwca 2017, 19:17

Pięknie Pan pokazał Panie Witoldzie , że w tym miejscu Świata nie ma wspólnych interesów.

DSA
piątek, 2 czerwca 2017, 02:30

nie ma wspólnych bo w tym regionie najważniejszy jest interes jednego kraju - Izraela. Realizowany oczywiście z pomocą USA. Bo to właśnie Izrael już w 2014 roku wzywał do ogłoszenia niepodległości Kurdystanu. I zapewne z pomocą USA się to uda czyli powstanie wariant taki jak z Kurdystanem Irackim po wojnie z Saddamem - Rożawa formalnie będzie pozostawać w ramach Syrii ale Assad nie będzie miał tam żadnego wpływu ani kontroli nad czymkolwiek. Zajęcie doliny Eufratu jest ważne dla Izraela z kilku powodów - pierwszy wymienił Autor - lądowe połączenie Syrii i Iraku ułatwiłoby Iranowi znacznie przerzut wojsk czy broni (obecnie odbywa się to drogą lotniczą) oraz transport towarów. Ale jest też inny powód - takie połączenie może pozwolić na poprowadzenie nowego ropociągu na wzór Mosul-Haifa. Warto wspomnieć że już teraz 70% izraelskiej ropy to ropa z Irackiego Kurdystanu. Na dodatek zaszachuje to Państwa Zatoki uniemożliwiając przeprowadzenie tamtędy ropociągów i gazociągów do Turcji i dalej do Europy (podobnie jak Iranowi). A Izrael doskonale wie że obecne ocieplenie relacji z Arabami ma tylko jedne podłoże - wspólną wrogość wobec Iranu. Gdzie znajdują się największe złoża ropy w Izraelu? Na zaanektowanych Wzgórzach Golan. Przy okazji będzie parę nowych baz USA na wypadek gdyby Turcja dalej podskakiwała,

DSA
czwartek, 1 czerwca 2017, 13:12

Jak sam autor zauważa rozdział YPG stanowiącego większość sił SDF z PKK ma charakter czysto techniczny. Amerykanom niezręcznie było współpracować z organizacją będącą na ich własnej liście organizacji uznawanych za terrorystyczne. Tym niemniej PKK walczy z ISIS od samego początku tzn. od ofensywy ISIS na Ebril. W sieci można znaleźć filmy na których są członkowie PKK walczący u boku Peshmergi i amerykańskich specjalsów. W Syrii było tak choćby w Kobane. Pośrednio wskazuje też na to liczba ofiar z tureckim paszportem po stronie YPG. Skoro o ofiarach mowa to łatwo można znaleźć obrazki z pochówków na których powiewają flagi PKK czy pojawiają się obrazy Ocalana. Jakby nie patrzeć syryjska filia PKK czyli YPG została założona przez jego brata.

Boruta
piątek, 2 czerwca 2017, 15:41

A czyje się maja pojawiać jak nie Ocalana? PYD tak samo wyznaje demokratyczny konfederalizm jak PKK i jak kupa innych partii. I tyle.

Naiwny
czwartek, 1 czerwca 2017, 12:03

Wspierając Kurdów USA prowadzi szalenie ryzykowną grę. Takie działanie w skali taktycznej napewno przynosi szybkie i łatwo definiowalne sukcesy. Sukcesy niezwykle potrzebne medialnie. Ale jednocześnie są to działania absolutnie nieakceptowalne dla Turcji. Efektem tego jest zacieśnianie współpracy Turcji z Rosją i też z Iranem. Problematyczna jest też teoria o niechęci Rosji do tworzenia szlaków transportowych z Iranu do Europy przez Irak i Syrję. Po pierwsze takie połączenia wzmacniają strategicznych sojuszników Moskwy i dostarczą tym krajom kasy za którą będą mogły handlować z Rosją. Szlaki te będą też pod kontrolą Rosji i ona sama będzie mogła z nich kożystać. Ciekawa jest za to niezależność rządu Iraku od USA w omawianych kwestiach. Jak to jest możliwe, że rząd stworzony i utrzymywany przez USA może tak blisko kolaborować z Iranem i Rosją?

gru
środa, 31 maja 2017, 21:01

Mnie sie wydaje ze caly ten bajzel w Syrii to glownie robota Turkow pod wodza sultaniatka Erdogana. Mam nadzieje ze przyjdzie na niego czas i skonczy tam gdzie trzeba (w piachu).

GGGG
czwartek, 1 czerwca 2017, 01:20

Tak to się wszystko zaczyna plątać, tego konfliktu nie kontroluje żadna ze stron. Wszyscy zmieniają sojusze nie wróży to niczego dobrego. Przypadkowy bądź sprowokowany ostrzał może przerodzić się w nowy konflikt sponsorowany przez saudów kontra szyitów (iran)

yaro
czwartek, 1 czerwca 2017, 00:42

jakby to była wina Turków to lotnictwo USA nie atakowało by armii syryjskiej, to nie jest robota turków (oni tu rozgrywają swoją kartę po cichu narzucona im przez USA) to jest robota USA a tak bliżej to sekretarza USA byłego prezydenta tego kraju.Hilary Clinton.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama