Świat reaguje na walki w Izraelu

13 maja 2021, 08:48
rada bezpieczeństwa onz
Fot. Eskinder Debebe/ONZ
Reklama

Tunezja, Norwegia i Chiny wezwały w środę wieczorem do zorganizowania w piątek wieczorem nowego nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconego konfliktowi izraelsko-palestyńskiemu, pomimo sprzeciwu Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Według dyplomaty informującego AFP pod warunkiem zachowania anonimowości, pomysł trzeciego spotkania w tym tygodniu został wysunięty przez Palestyńczyków.

„Społeczność międzynarodowa, zwłaszcza Rada Bezpieczeństwa, musi bezzwłocznie zażądać od Izraela zaprzestania ataków na palestyńską ludność cywilną”, a także powstrzymać swoje „plany przymusowego wysiedlenia i czystek etnicznych Palestyńczyków z Jerozolimy” - napisał ambasador Palestyny przy ONZ, Riyad Mansour, w liście do władz Organizacji.

Izrael i Palestyńczycy, którzy intensyfikują działania zbrojne, powinni wystąpić podczas tej nowej sesji, która będzie publiczna, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich spotkań, które odbyły się w poniedziałek i środę rano za zamkniętymi drzwiami, powiedzieli AFP inicjatorzy zwołania posiedzenia.

Podczas pierwszych dwóch spotkań Stany Zjednoczone sprzeciwiły się przyjęciu wspólnej deklaracji Rady Bezpieczeństwa wzywającej do zakończenia starć, uznając ją za „szkodliwą” na obecnym etapie - informuje AFP opierając się na nieoficjalnych wypowiedziach dyplomatów ONZ.

W środę rano Stany Zjednoczone, podobnie jak w poniedziałek, odrzuciły propozycję Tunezji, Norwegii i Chin w sprawie przyjęcia deklaracji wzywającej do „deeskalacji, powściągliwości, zawieszenia broni i wznowienia negocjacji”. Izrael odmawia udziału Rady Bezpieczeństwa w konflikcie, a Waszyngton, jego najbliższy sojusznik, popiera to stanowisko. Według kilku dyplomatycznych źródeł 14 z 15 członków Rady Bezpieczeństwa opowiedziało się za przyjęciem tekstu rezolucji zaproponowanego w środę.

„Stany Zjednoczone są aktywnie zaangażowane na szczeblu dyplomatycznym w negocjacjach ze wszystkimi stronami w regionie na rzecz deeskalacji. Obecnie oświadczenie Rady przyniosłoby efekt przeciwny do zamierzonego” - twierdzi anonimowy informator AFP z kręgu amerykańskiej dyplomacji.

W Waszyngtonie szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken zapowiedział jednocześnie wysłanie wysłannika na Bliski Wschód, aby wezwać Izraelczyków i Palestyńczyków do „deeskalacji”.

Na znak swojej frustracji z działań Waszyngtonu, czterech europejskich członków Rady Bezpieczeństwa - Norwegia, Estonia, Francja i Irlandia - wydało w środę oświadczenie.

„Duża liczba ofiar wśród ludności cywilnej, w tym dzieci, spowodowana przez izraelskie naloty w Gazie i śmierć obywateli Izraela spowodowana rakietami wystrzeliwanymi z Gazy są zarówno niepokojące, jak i niedopuszczalne” - czytamy w ich tekście.

„Wzywamy Izrael do zaprzestania osadnictwa, rozbiórki i wysiedleń Palestyńczyków, w tym we Wschodniej Jerozolimie” - dodano w oświadczeniu, odnosząc się do jednej z przyczyn nowego wybuchu przemocy.

„Mamy nadzieję, że członkowie Rady będą w stanie opublikować deklarację”, która okaże się „silnym i jednolitym przesłaniem”, potwierdził ze swojej strony rzecznik ONZ Stéphane Dujarric, pytany w sprawie niezdolności organu odpowiedzialnego za pokój na świecie do zabrania głosu.

Reklama
Reklama

Podczas wideokonferencji Rady Bezpieczeństwa w środę rano, wysłannik ONZ na Bliski Wschód Tor Wennesland, który ma przemawiać ponownie w piątek, ostrzegł przed ryzykiem „spirali przemocy”.

Sekretarz stanu USA Antony Blinken podczas środowej rozmowy telefonicznej z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu zapewnił go o poparciu Waszyngtonu dla prawa Izraela do obrony przed atakami rakietowymi Hamasu ze Strefy Gazy - poinformował amerykański Departament Stanu.

W komunikacie napisano, że Blinken powtórzył apel o deeskalację przemocy i przekonanie administracji prezydenta USA Joe Bidena, że zarówno Izraelczycy, jak i Palestyńczycy mają prawo do życia w bezpiecznym miejscu.

Według Departamentu Stanu Blinken przypomniał również izraelskiemu premierowi niedawne słowa Bidena, że Izraelczycy i Palestyńczycy powinni w równym stopniu mieć zapewnione wolność, bezpieczeństwo, dobrobyt i demokrację.

Blinken podkreślił także, iż istnieje duża różnica między działaniami organizacji terrorystycznej Hamas, która bezkrytycznie zrzuca rakiety na ludność cywilną, a reakcją Izraela, który się broni.

„Myślę, że dla Izraela jest to dodatkowa trudność - podejmowanie wysiłków, by zrobić wszystko w jego mocy, aby uniknąć ofiar wśród cywilów, nawet jeśli słusznie reaguje w obronie swojego narodu” - oświadczył sekretarz stanu USA.

Biuro Netanjahu opowiedziało, że premier podziękował Blinkenowi za poparcie USA dla prawa Izraela do samoobrony.

Z premierem Izraela rozmawiał również prezydent USA Joe Biden. Jak on powiedział – „Oczekuję i mam nadzieję, że zakończy się to wcześniej niż przypuszczamy, ale Izrael ma prawo się bronić”.

Biden nie wyjaśnił powodów swojego optymizmu. Powiedział, że jego zespół ds. bezpieczeństwa narodowego jest w stałym kontakcie ze swoimi odpowiednikami w Izraelu, Egipcie, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, próbując doprowadzić do rozwiązania konfliktu.

W oświadczeniu Białego Domu o rozmowach Biden-Netanjahu stwierdzono, że Biden potępił ataki rakietowe Hamasu i innych grup na cele w Izraelu i „wyraził swoje niezachwiane poparcie dla bezpieczeństwa Izraela i uzasadnionego prawa Izraela do obrony siebie i jego mieszkańców, jednocześnie chroniąc cywilów”.

„Przekazał również, że Stany Zjednoczone zachęcają do podjęcia działań prowadzących do przywrócenia trwałego pokoju. Podzielił przekonanie, że Jerozolima, miasto tak ważne dla ludzi wierzących z całego świata, musi być miejscem pokoju” – czytamy w oświadczeniu.

Obaj liderzy postanowili pozostać w stałym kontakcie w nadchodzących dniach i utrzymywać ścisłe konsultacje między swoimi zespołami głosi oświadczenie Białego Domu.

W międzyczasie rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że palestyńska organizacja Hamas jest gotowa przerwać działania wojenne wobec Izraela na zasadzie wzajemności i przy nacisku międzynarodowym na Izrael.

„W imieniu kierownictwa Hamasu Musa Mohammed Abu Marzuk zapewnił, że ugrupowanie jest gotowe przerwać wszelkie działania wojenne przeciwko Izraelowi na zasadzie wzajemności, przy czym społeczność międzynarodowa wywrze niezbędny nacisk na stronę izraelską, aby zaprzestała działań siłowych w meczecie Al-Aksa we Wschodniej Jerozolimie oraz sprzecznych z prawem działań wobec rdzennych arabskich mieszkańców” – podało ministerstwo w komunikacie po rozmowie rosyjskiego wiceministra spraw zagranicznych Michaiła Bogdanowa z przedstawicielem władz Hamasu.

Bogdanow jest specjalnym przedstawicielem prezydenta Rosji ds. Bliskiego Wschodu i Afryki.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Myślę więc jestem xd
czwartek, 13 maja 2021, 15:54

Rosja rozjemcą oj dzieje się ciekawie.

jan
czwartek, 13 maja 2021, 12:09

ONZ sie zbierze i nic z tego nie wyniknie .

easyrider
czwartek, 13 maja 2021, 11:40

Po co do nich apelować i po co ich wzywać do czegokolwiek. Ognia z wodą się nie połączy. Któryś żywioł musi zwyciężyć. Niech sami to rozwiążą.

klawiatura
czwartek, 13 maja 2021, 11:37

O ! stany zjednoczone przeciwko ? taki gołąbek pokoju.

klemens
czwartek, 13 maja 2021, 11:23

Wyprodukowanie i rozmieszczenie ponad 1000 pocisków rakietowych nie jest "reakcją na wysiedlenia" bo nie da się tego zrobić w ciągu kilku godzin. Cała akcja musiała być planowana od dawna i jest odpowiedzią Iranu za koleny sabotaż w ich ośrodku wzbogacaniu uranu, miesiąc temu i suckesywnym zatrzymywaniu statków z bronią. Zaoranie Hamasu i sankcje wobec Iranu są niezbędne, żeby na kilka lat zapanował tam pokój.

szokers
piątek, 14 maja 2021, 18:21

Jak może tam zapanować pokój gdy Izrael okupuje Terytoria Palestyńskie? Przecież to okupacja jest stałą, codzienną formą przemocy wobec okupowanych.

Myślę więc jestem xd
czwartek, 13 maja 2021, 15:56

Można prościej, USA może wpłynąć na Arabię i swoich sojuszników by nie wspierały ich finansami.

klemens
piątek, 14 maja 2021, 07:09

Sankcje wobec Iranu odetną pieniądze z ropy persom, czyli mniej skapnie Hezbollahowi. "Wpływanie" na arabów jest tak skuteczne jak "rozmowy pokojowe" z Putinem - jedni i drugi rozumie tylko argument siły.

Tweets Defence24