Reklama
Reklama
Reklama

Świat na progu nowej zimnej wojny [RAPORT]

16 października 2016, 13:04
Putin Ławrow
Fot. kremlin.ru.

Szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier wyraził niedawno zaniepokojenie eskalacją napięć pomiędzy Stanami Zjednoczonymi Ameryki i Federacją Rosyjską, która może doprowadzić do nowej zimnej wojny pomiędzy dwoma mocarstwami, ale bardziej niebezpiecznej i nieobliczalnej. Czy rzeczywiście światu grozi nowy wyścig zbrojeń? Jakie cele geopolityczne próbuje uzyskać Rosja i jakie będą kolejne kroki Moskwy? Jak będzie kształtować się bezpieczeństwo Europy Wschodniej? Na te pytania próbuje odpowiedzieć w analizie dla Defence24.pl Marek Połoński.

Na łamach "Bilda" szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier stwierdził, że przedłużająca się wojna domowa w Syrii i na Ukrainie, cyberataki oraz zawieszenie współpracy przy likwidacji plutonu, doprowadziły do powstania konfliktowej sytuacji pomiędzy USA i Rosją. Jednocześnie przestrzegł, że „jeżeli sytuacja ulegnie dalszemu zaostrzeniu, znajdziemy się z powrotem w epoce konfrontacji między obu mocarstwami. Nie będzie to jednak dawna zimna wojna”. Zdaniem szefa niemieckiej dyplomacji obecne czasy są znacznie bardziej niebezpieczne i nieobliczalne, bowiem dawniej świat był podzielony na dwie części, niemniej Moskwa i Waszyngton znały i respektowały linie, których nie należało przekraczać.  

Zaostrzenia retoryki ze strony rosyjskiej nie należy łączyć z przygotowaniami do nowej zimnej wojny. Nie należy jej również porównywać z wyścigiem zbrojeń ZSRR i USA, bowiem w tamtym czasie układ geopolityczny był zupełnie inny. Dzisiejsza polityka zagraniczna Moskwy determinowana jest przez gabinet Władimira Putin, który ma swoją wizję układu sił na świecie. Planem Rosji jest niekoniecznie zniszczenie, ale raczej zdezintegrowanie NATO i Unii Europejskiej. Putin chce odizolować Stany Zjednoczone od Europy, aby w dłuższej perspektywie zbudować oś Moskwy, Berlina i Paryża plus ewentualnie Rzymu. Główne mocarstwa Europy będą determinować przyszłość Starego Kontynentu, zachowując prawo do panowania nad swoimi strefami wpływów.

Z ust Władimira Władimirowicza padło już kiedyś stwierdzenie, że „kto nie tęskni za Związkiem Radzieckim, ten nie ma serca”. Ale Prezydentowi Rosji nie chodzi o odbudowę całości dawnego imperium, gdyż Putin ma świadomość, że republiki Azji Środkowej stanowiły zbyt duże obciążenie dla budżetu Związki Radzieckiego. Natomiast zamierza zbudować swoje imperium w granicach słowiańsko-bałtyckich, w których znajdą się Mołdawia, Ukraina, Białoruś oraz państwa bałtyckie. Ponadto zamierza odbudować strefę wpływów na Bliskim Wschodzie, aby skuteczniej prowadzić politykę energetyczną. 

Próba rozwiązania kryzysu syryjskiego na drodze dyplomatycznej nie powiodła się ze względu na jaskrawe różnice w strategii USA i Rosji. Głównym celem Obamy w Syrii było uniknięcie większego zaangażowania sił amerykańskich w tej wojnie. Putinowi za to przyświeca bardzo konkretny cel: reżim Asada ma utrzymać się u władzy, co zabezpieczy wpływ Rosji w tym regionie. Pakiet pięciu dokumentów, który podpisali 9 września b.r. w Genewie Siergiej Ławrow i John Kerry, miał doprowadzić do zawieszenia broni między siłami rządowymi i umiarkowaną opozycją w Syrii, a następnie do wspólnych działań wojskowych przeciwko Daesh i Dżabhat Fateh asz-Szam. Porozumienie to było korzystne głównie dla reżimu Asada i popierającej go Rosji, a osłabiało sponsorowaną przez USA antyasadowską opozycję, uniemożliwiając współdziałanie z silniejszymi oddziałami Dżabhat Fateh asz-Szam. Główną korzyścią dla Moskwy przy pełnej realizacji tego porozumienia miało być ograniczenie swobody prowadzenia operacji przez lotnictwo amerykańskie nad Syrią. Tym samym reżim Asada byłby zabezpieczony przed amerykańskimi atakami. De facto wojna domowa w Syrii miała zakończyć się tylko na fasadowej rekonstrukcji istniejącego reżimu. Dla Moskwy porozumienie to miało również znaczenie prestiżowe, ponieważ miało postawić Rosję w pozycji równorzędnego partnera USA, którego zgoda jest niezbędna do osiągnięcia przez Waszyngton swoich celów.

Ostatecznie administracja Baracka Obamy uznała, iż Rosja nie jest zainteresowana zawieszeniem broni w Syrii, a jedynie wykorzystuje porozumienie do dalszego poszerzenia obszaru kontrolowanego przez reżim Baszara al-Asada. Omyłkowy atak lotnictwa amerykańskiej koalicji na syryjskie siły rządowe w Dajraz-Zaur 17 września oraz symetryczna odpowiedź Rosji, czyli atak lotniczy 19 września na konwój humanitarny pod Aleppo wpisują się w ciąg zdarzeń, które doprowadziły do zerwania rozmów dyplomatycznych pomiędzy USA a Rosją.

Rosja mimo fiaska zawieszenia broni, osiągnęła swoje minimalne cele, bowiem wzmocniła wojskową pozycję Asada, a także podważyła amerykańską wiarygodność w oczach syryjskiej opozycji. Istotne było również postawienie w niekorzystnym świetle administracji Baracka Obamy, aby osłabić przedwyborczą pozycję Hillary Clinton przed listopadowymi wyborami, w których Moskwa jednoznacznie opowiedziała się za Donaldem Trumpem,

Administracja rosyjska kalkuluje, że w ciągu najbliższych czterech miesięcy (termin ten nazywany jest „lame duck”) amerykańska administracja nie podejmie poważnych decyzji. A więc kampania prezydencka w USA to dla Rosji idealny moment, aby osiągnąć strategiczną przewagę nad Stanami Zjednoczonymi zarówno na Bliskim Wschodzie jak i w Europie, gdzie interesy obu mocarstw się ścierają. Pozwoli to również wzmocnić pozycję Rosji przed inauguracją nowego prezydenta, która zwyczajowo ma miejsce w styczniu. W chwili obecnej w sondażach rośnie poparcie dla Hillary Clinton, która będzie z pewnością dla Rosjan rozmówcą znacznie trudniejszym i bardziej zdeterminowanym niż opuszczający urząd Barack Obama. Należy się więc spodziewać działań ze strony Moskwy mających na celu wzmocnienie kandydatury Donalda Trumpa.

Zbieżność zamrożenia przez Waszyngton współpracy z Moskwą w sprawie Syrii z wycofaniem się Rosji z porozumienia dotyczącego utylizacji zapasów plutonu chociaż dla wielu ekspertów jest zaskakująca, nie jest jednak przypadkowa. Radykalizm rosyjskich postulatów w projekcie ustawy o wstrzymaniu wykonywania przez Rosję porozumienia z 2000 roku ma cele polityczno-propagandowe związane głównie z kampanią wyborczą w USA oraz celami polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej.

Rosja stara się obarczyć administrację Obamy (także byłą sekretarz stanu Hillary Clinton) odpowiedzialnością za zaostrzenie stosunków rosyjsko-amerykańskich. W ten sposób wpisuje się w przedwyborczą retorykę republikańskiego kandydata Donalda Trumpa, a przedstawiając listę strategicznych żądań Moskwa jednocześnie testuje obóz Partii Republikańskiej.

Dyslokacja rakiet w Obwodzie Kaliningradzkim jest kolejną klasyczną zagrywką Kremla, stosowaną za każdym razem w odpowiedzi na wrogie – w rozumieniu Rosji – posunięcia Zachodu. Takie groźby rozmieszczenia Iskanderów pojawiały się podczas dyskusji o tarczy antyrakietowej czy w czasie napięć na linii Rosja-NATO po aneksji Krymu. Ruchy Kremla wpisują się w szereg działań zaostrzających konflikt ze światem zachodnim. Wykreowanie napięcia na granicy militarnej konfrontacji mają na celu wywołanie w Europie politycznej paniki. Jak widać po przykładzie szefa niemieckiej dyplomacji, przynosi to zamierzone efekty. Putin nie dąży do militarnego starcia, bowiem nie pozwala mu na to sytuacja ekonomiczna Rosji. W związku sankcjami ekonomicznymi wprowadzonymi przez świat zachodni po zajęciu Krymu, kryzys ekonomiczny w Rosji się pogłębia. Władimir Putin szuka więc możliwości cofnięcia sankcji oraz dywersyfikacji eksportu-importu poprzez pogłębianie współpracy gospodarczej w innych częściach świata, w tym na Bliskim Wschodzie (Turcja, Iran) czy Afryce Północnej (Egipt). Wygrana Donalda Trumpa z pewnością ułatwiłaby negocjacje w sprawie uchylenia sankcji gospodarczych. A należy pamiętać, że w najpotężniejszych państwach UE również zbliżają się wybory, których wyniki mogą być niekorzystne dla Polski i całej Europy Środkowo-Wschodniej.

Polityka zagraniczna USA po ewentualnej wygranej kontrowersyjnego kandydata to wielka niewiadoma. Trump podobnie jak Jeremy Corbyn w Wielkiej Brytanii otwarcie kwestionuje art. 5 traktatu NATO. Jednocześnie republikański kandydat na wiceprezydenta USA Mike Pance ostatnio oświadczył, że należy w krótkim czasie umieścić tarczę antyrakietową w Polsce i Czechach.

We Francji i Niemczech coraz większe znaczenie mają siły polityczne, które chcą aby ich kraje ewoluowały w kierunku dla Polski niekorzystnym. Marine Le Pen we Francji jak i AFD  w Niemczech są na przeciwległych biegunach jeśli chodzi o interesy bezpieczeństwa Polski względem Rosji. Podobnie, jeśli doszłoby do awansu politycznego Ligi Północnej we Włoszech.

Politycy odpowiadający za kształt polityki zagranicznej Polski powinni pamiętać, że Rosja i Niemcy mają silne więzi gospodarcze (sektor gazowy i spożywczy). Ponadto istnieje tradycyjny niemiecki antyamerykanizm podsycany szczególnie w czasach NRD, nakładający się jednocześnie na poczucie winy za zbrodnie niemieckie wobec Rosjan. Szczególnie silny on jest w partii Die Linke oraz prawicowej Alternatywie dla Niemiec. Możliwe, że socjaldemokraci w najbliższych wyborach będą chcieli przedstawiać się jako partia dialogu oraz współpracy z Federacją Rosyjską, aby odróżnić się od partii chadeckiej. Wówczas należy brać pod uwagę sytuację, że kampania przed wyborami parlamentarnymi w RFN (wrzesień 2017) może wymusić na kanclerz Angeli Merkel częstsze odwoływanie się do wzmocnienia polityki dialogu i współpracy z Rosją. SPD w sprawach wschodnich jest podzielona, więc Europa Wschodnia powinna żyć nadzieją, że Angela Merkel przetrwa kryzys polityczny i będzie istotną zaporą dla działań Federacji Rosyjskiej inwestującej w politycznych sojuszników.

Obojętnie, czy spojrzymy na lewicę czy skrajną prawicę, to prorosyjskość Francji jest bardzo widoczna. W bardzo małym stopniu jej działania określane są przez stanowisko Polski. Francuzi nie sprzedali Rosji obiecanych Mistrali z uwagi na zagrożenie polskich interesów, tylko pod wpływem amerykańskich nacisków, ostatecznie sprzedając je Egiptowi na kredyt od Saudyjczyków. W kontekście Polski trzeba pamiętać, że to za sprawą Francji (a także Niemiec) Polska nie znalazła się „Grupie Mińskiej”. Rosja może wykorzystać propagandowo zakończenie negocjacji w sprawie śmigłowców wielozadaniowych Caracal. Administracja Hollanda zaostrza stosunki dyplomatyczne z Rosją (odwołanie wizyty Putina we Francji), ale te ruchy są tylko pozorne. Francuzi zdają sobie bowiem sprawę, że z Rosją trzeba się porozumieć w kontekście nie tylko Syrii, ale całego Bliskiego Wschodu. Regionu tradycyjnie istotnego dla polityki zagranicznej Paryża.  

Jeśli Francois Hollande przegra wybory, to potencjalnym następcą może być Nicolas Sarkozy, który od lat opowiada się za dialogiem z Moskwą, jednocześnie podkreślając, że należy wrócić do kwestii Mistrali dla Rosji oraz uchylenia sankcji gospodarczych. Warto przypomnieć skandaliczną wypowiedź Sarkozego w sprawie Krymu: „rozumiem ten akt, bo przecież Krym był zawsze rosyjski”. Poglądy polityczne Marine Le Pen można pominąć, a jedynie warto przypomnieć jej wypowiedź z 2012 roku, kiedy zapowiedziała całkowite wycofanie Francji z NATO .

Zwycięstwo politycznych sojuszników Rosji w najsilniejszych krajach UE zwiększyłoby szanse na projekt osi mocarstw z Paryżem, Moskwą i Berlinem i USA wypchniętymi z kontynentu. Natomiast Polska – według putinowskiej Rosji – ma być peryferiami, a nie centrum Europy. Dlatego dla Rosji ważnym czynnikiem osłabienia Unii Europejskiej jest spór między Warszawą i Brukselą.

Kiedy rozpoczął się ostry spór Polski z Komisją Europejską na temat praworządności zmian ustrojowych, rosyjskie media szeroko relacjonowały (i nadal relacjonują) dialog pomiędzy Warszawą i Brukselą, nadinterpretując skutki. Środki masowego przekazu całkowicie zależne od Kremla na użytek wewnętrzny przekazują społeczeństwu w Rosji, na Ukrainie czy Białorusi, że Polska jest „przykładem” tego, że demokracja i eurointegracja nie przynoszą szczęścia. Możliwości propagandowe Kremla mogą się zwiększać w miarę wzrostu podziałów w polskim społeczeństwie, czy zwiększania napięć na linii instytucje UE – Polska. Propaganda na chwilę obecną przynosi Rosji większe korzyści niż ewentualny konflikt zbrojny. Aparat propagandowy Rosji będzie wykorzystywał każdą możliwość, aby ukazać Polskę jako główną barierę, a nawet wroga porozumienia Rosji z Unią Europejską.

Rosja może chcieć wykorzystać odwołania do historii poszczególnych polityków, aby wywołać obawy poszczególnych państw regionu Europy Środkowo-Wschodniej o polską dominację. Koncepcja Międzymorza jest zdaniem Rosji niczym innym, jak powrotem polskiego imperializmu przeciwstawianego Moskwie, uderzającym w podobne aspiracje Węgier i Rumunii. Rosja w tym kontekście będzie próbowała wywołać spory terytorialne i prestiżowe. Na łamach rosyjskich portali czytanych również na Litwie, Białorusi czy Ukrainie, pojawiały się paszkwile sugerujące, że Polska wysuwa roszczenia terytorialne wobec Ukrainy. Na ten temat również wypowiadali się rosyjscy politycy, w tym Władimir Żirinowski. W ten sposób Rosja próbuje wpływać na negatywną wobec Polski postawę internautów w Kijowie czy Wilnie. W najbliższych dniach z pewnością zostanie wykorzystany przez rosyjską propagandę najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”.

Geopolitycznie i geograficznie Polska jest w centrum konfliktu Zachodu z Rosją. Moskwa będzie „udowadniać,” że Polska jest kłótliwa, rusofobiczna, peryferyjna i emocjonalna, która nie potrafi wyjść poza swoje fobie. Kremlowska propaganda będzie ukazywać polską politykę zagraniczną, w której dominuje tylko strachliwa polityka historyczna. Dlatego zadaniem polskiego rządu będzie oddzielenie emocji społecznych od polityki i dyplomacji, aby uwiarygodnić Polskę w oczach zachodu. Polska również nie może ulec rosyjskiej propagandzie. Istotny będzie również dialog między Polską a Rosją, niekoniecznie na najwyższym poziomie dyplomatycznym. Ponadto Warszawa powinna zintensyfikować działania mające na celu poprawę stosunków z sąsiadami, w szczególności z Litwą i Ukrainą. Wspólna wizyta prezydentów Polski i Ukrainy na Wołyniu mogłaby przynieść wymierne korzyści dla stosunków polsko-ukraińskich.

Wielokrotnie w swoich opiniach podkreślałem, że celem Władimira Putina jest odzyskanie nie tylko Krymu czy wschodnich obwodów, ale całej Ukrainy. Niemniej z uwagi na zaangażowanie w Syrii oraz pogłębiający się kryzys gospodarczy wywołany sankcjami ekonomicznymi, działania zbrojne nie będą zintensyfikowane. Podobnie w przypadku Mołdawii czy Gruzji. Rosja będzie natomiast kontynuować wobec krajów Europy Wschodniej politykę zastraszania poprzez naruszanie przestrzeni powietrznej, stawianie wojska w stan gotowości bojowej, ćwiczenia taktyczne w pobliżu granic, rotacyjne przerzucanie kompleksów rakietowych. Należy się również spodziewać nasilenia ataków cybernetycznych.

Rosja również będzie aktywniejsza w innych rejonach świata, w szczególności na Bliskim Wschodzie, gdzie konkuruje z USA na płaszczyźnie politycznej. Zintensyfikowane zostaną działania rosyjskiej armii w Syrii. Swoją militarną obecność na świecie będzie chciała wyrazić poprzez rozbudowę i budowę nowych baz wojskowych. Już zapowiedziano przekształcenie bazy morskiej Tartus w jej stałą bazę oraz powiększenie bazy lotniczej Hmejmim (lotnisko w Latakii). Rosja ogłosiła również rozmieszczenie w Syrii systemu obrony rakiet przeciwlotniczych S-300 w odpowiedzi na pogłoski o rozważaniu przez siły amerykańskie bombardowania sił reżimowych Baszara al-Asada.

Władimir Putin próbuje przeciągać na swoją stronę kluczowych graczy bliskowschodnich. Iran może być istotnym partnerem w kwestii syryjskiej, ale z Rosją zamierza konkurować na rynku energetycznym (również w Europie Wschodniej). Wobec zachodnich sankcji Iran dla Moskwy jest istotnym kontrahentem. W podobny sposób Kreml traktuje mającą wysokie aspirację Turcję, z którą wznowił dialog po zestrzeleniu rosyjskiego samolotu. W ostatnich miesiącach odbyły się już trzy spotkania na najwyższym szczeblu. Ale Erdogan jest nieprzewidywalnym graczem. Dialog z Rosją może traktować wyłącznie jako kartę przetargową w rozmowach z USA i UE.

Rosji potrzebna jest baza w Afryce Północnej w celu realizacji zadań geopolitycznych w warunkach poważnej niestabilności regionu. Dlatego prowadzi zaawansowane rozmowy z Egiptem na temat wynajęcia obiektów wojskowych, w tym odtworzenia do 2019r. radzieckiej bazy w mieście Sidi Barrani na wybrzeżu Morza Śródziemnego.

O możliwości powrotu żołnierzy rosyjskich do baz na Kubie i w Wietnamie mówił niedawno wiceminister Nikołaj Pankow. Byłoby to logiczną kontynuacją konfrontacyjnej wobec USA i NATO polityki zagranicznej Rosji. Baza na Kubie byłaby istotna w antyamerykańskiej kampanii. Ale obecnie Kuba odtworzyła stosunki dyplomatyczne z USA, pracując nad likwidacją barier handlowych. Hawana więc nie zaryzykuje dealu z Rosją. Natomiast powrót rosyjskich żołnierzy do Wietnamu (w tym szersze wykorzystywanie bazy morskiej Cam Ranh) może być negatywnie odebrane przez Chiny. 

W zachodnich mediach szeroko analizowane są ostatnie zachowania Moskwy. Zachodni eksperci zastanawiają się, czy faktycznie istnieje realne niebezpieczeństwo bezpośredniej konfrontacji militarnej między Rosją i USA. Właściwie zareagowali politycy na najwyższym szczeblu w NATO i UE. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podczas konferencji w Pasawie oświadczył, że Sojusz nie zamierza reagować w trybie pilnym na rozmieszczenie przez Rosję rakiet balistycznych Iskander-M w obwodzie kalingardzkim. W ten sposób dał jasno do zrozumienia stronie rosyjskiej, że nie robią na nim wrażenia tego typu prowokacje. Szef NATO opowiedział się za konstruktywnymi relacjami z Rosją zastrzegając jednocześnie, że dialog ma sens tylko wtedy, gdy Sojusz będzie silny. Wraz z uczestniczącymi w konferencji przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem oraz szefem Parlamentu Europejskiego Martinem Schulzem zgodnie oświadczyli, że wobec Rosji należy prowadzić politykę siły, wykazując twardość w negocjacjach, nie zamykając jednocześnie drzwi do dialogu. Wobec obaw państw Europy Wschodniej, podczas konferencji w Pasawie ponownie padły deklaracje co do utrzymania sankcji wobec Rosji, a także ewentualnego ich rozszerzenia, jeśli Moskwa będzie eskalować działania w Syrii i na Ukrainie.

Wobec agresywnej polityki Rosji istotne jest zacieśnianie relacji politycznych jak i militarnych między państwami Unii Europejskiej i NATO. Niezwykle istotny będzie również udział Warszawy. Ale polityczne elity w Polsce muszą pamiętać, że dla poprawy wiarygodności naszego kraju na arenie międzynarodowej istotne będzie solidarne działanie wszystkich stron sceny politycznej, bez przenoszenia wewnętrznych konfliktów na zewnątrz. 

Marek Połoński

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 51
Szwejjakobyły
niedziela, 16 października 2016, 14:50

Tymczasem - co z aferą przemalowywania amerykańskich samolotów na barwy ruskie, z czerwoną gwiazdą na ogonie? Szczególnie F-18. Czy ta wiadomość ma szansę ukazać się na tym, jakby nie było tematycznym, portalu? Pozdrawiam.

olo
poniedziałek, 17 października 2016, 11:46

Od lat tak trenują. Nawet nasze Migi 21 mają na stanie bu udawały maszyny Iranu czy Chin.

Bamsey
poniedziałek, 17 października 2016, 10:14

Takie samoloty można kupić w każdym sklepie z bronią.

M
niedziela, 16 października 2016, 17:47

A co to za afera? Amerykanie jeszcze od czasów "Zimnej wojny" mieli eksadry tzw.: "agresorów" - czyli własnych samolotów mających udawać radzieckie/rosyjskie maszyny w ramach treningów. Dla zwiększenia realizmu, a może czasami także w celach propagandowych/politycznych samoloty te malowane są na wzór aktualnych kamuflarzy wykorzystywanych w rosyjskim lotnictwie. Ostatnio F-18 udaje Su-34.

Mosquito
niedziela, 16 października 2016, 16:18

To znana i od dawna stosowana procedura. Maluje się tak samoloty żeby w ramach ćwiczeń lepiej odzwierciedlały samoloty przeciwnika i piloci przyzwyczajali się do ich widoku. Nie szukaj sensacji tam gdzie jej nie ma.

miecz erystotelesa
wtorek, 18 października 2016, 11:32

Rosja by być traktowana jak CCCP - choć spadkobierczyni , o miejsce na mapie POLITYKI , musi zawalczyć - innej drogi nie ma ? Jeszcze to trochę potrwa - ale rezultat na pewno będzie zgoła inny . W tle nie można zapominać o CHINACH , całym regionie a tu USA - nie rozdwoją się ? Zbrojenie - utrzymywanie wojsk na dwa fronty przerośnie samych Amerykanów , przy tak zapadającej się gospodarce jaką reprezentuje obecnie USA , to nie tylko obligacje ( 19 bilionów ) ale bezrobocie nawarstwienie społeczne , brak szacunku do innego koloru skóry i wyznania , to przechyli gorycz jaka zapanuje pod Waszyngtonem ? OBY ! oby - nie sprawdziło się jak to mówią exsperci zachodni ! My tylko możemy chwilowo się zakosztować - czas pokarze ile jest przesądu ile prawdy ? Zaangażowanie w EUROPIE - podatnika amerykańskiego sporo kosztuje , choć sam nie wie gdzie leży Europa ! Tak samo i społeczności w Europie nie małe pieniądze musza wydać na zbrojenie - a rezultatu i tak nie będzie widać ! Zdumiewające jak kolejni szeryfowie - a szczególnie ten ostatni , przekonali tylu mądrych ludzi w Europie że zagrożenie - to ROSJA i PUTIN ? A ta dalej siedzi w swych granicach ( oprócz KRYMU ) POLITYCZNIE , militarnie - a NATO - tak rozrosło się o tyle kilometrów kwadratowych , i na to nikt nie wpadł ? KTO ? i DLACZEGO ? Taki ferment w EUROPIE zrobił ?

Bomba
niedziela, 23 października 2016, 20:14

"bez przenoszenia wewnętrznych konfliktów na zewnątrz. " Towarzysze z opozycji totalnej tego pewnie nie wiedzą lub też specjalnie nie działają dla dobra Polski?

michal
niedziela, 16 października 2016, 14:17

Szkoda, że rządzący nie rozumieją, że polityka konfrontacji z Brukselą, a ostatnio z Paryżem jest szkodliwa. O nasze bezpieczeństwo państwa Europy Zachodniej nigdy nie chciały walczyć, ale po co jeszcze pogłębiać niechęć?

krzysiek84
niedziela, 16 października 2016, 18:11

Czyli lepiej lizać im tyłki wbrew naszym interesom? Kiedy Francja bawiła się w wywoływanie rebelii w Mali wspomogliśmy ich kontyngentem? Czym nam się odwdzięczyli? Sceptyczną postawą wobec stacjonowania siła USA w naszym kraju... Czy tak zachowuje się sojusznik, któremu mielibysmy się podlizywać w celu zwalczaia jego niechęci? Stany bawiły się w wojenki w Iraku, Afganistanie i Syrii; w każdej z tych wojenek uczestniczyły tysiące naszych żołnierzy. Jak nam się odwdzięczyli? Rozmieściły elementy tarczy rakietowej średniego zasięgu, rozpoczęły proces tworzenia stałej ciężkiej brygady i rotacyjnej grupy batalionowej, a także ich nacisk zmusił resztę NATO do utworzenia szpicy NATO z dowództwem w Warszawie. Z takim sojusznikiem można trzymać; Francuzi już raz pokazali jak bardzo nas cenią...

Mokotów
niedziela, 16 października 2016, 14:12

Ale polityczne elity w Polsce muszą pamiętać, że dla poprawy wiarygodności naszego kraju na arenie międzynarodowej istotne będzie solidarne działanie wszystkich stron sceny politycznej, bez przenoszenia wewnętrznych konfliktów na zewnątrz. - Czyli KODziarstwo nie da nam szans

Kazik
niedziela, 16 października 2016, 19:00

W większości krajów masz skłóconą scenę polityczną. Ale jakoś nie ma to większego wpływu na ogólną politykę bezpieczeństwa w tych krajach czy ich rozwój gospodarczy. Tylko u nas wszelkie programy modernizacji czy reform mają żywotność od wyborów do wyborów, a pod pojęciem długoterminowej strategii rozumie się najbliższy rok lub dwa.

lo długi komentarz dla zabawy
piątek, 21 października 2016, 18:03

Idzie pokój a dokładnie na wiosnę odwilż. Tzn. normalizacja stosunków Rosja-Zachód kosztem Ukrainy. Od jakiegoś czasu mamy już informację, że Rosją "przeje" w 2017 zapasy banku centralnego. W samej Rosji publikują dane, że zapaść po sankcjach 2014-2016 będzie odbijała się następne 10-20 lat. Jak publikują to w Moskwie oficjalnie to są 2 zapowiedzi: obalenie Putina, gra na odwilż. Putina nikt nie obali. Znaczy to, że komunikaty te wysyłane są do USA, UE a dokładnie ich społeczeństw: "dowaliliśmy już Rosji dość za Ukr, czas odpuścić". Metoda zastraszania nadal jest w Rosji praktykowana wobec UE I USA: po Putinie może być gorszy przywódca. To dokładnie tak jak z Iskanderami: ludzie się boją, że są w Kaliningradzie nie myśląc, że one zawsze tam są (nawet jak ich nie ma fizycznie) z punktu widzenia wojskowego bo są mobilnymi zestawami gotowymi tam się znaleźć w 24h. Odwilż zbiega się z wyborami w DE i FRA.DE największy eksporter świata potrzebuje normalizacji by biznes się kręcił. Po prostu interes UE i Rosji w tym samy czasie jest zbieżny. USA też może być zadowolona potencjalnie bo CETA już jest blisko podpisania a to prawie TIPP. Jeszcze tylko zablokować wyjście WB z UE i rola USA w EU może nie tylko nie zmaleć jak się marzy DE i Fra, ale wzrosnąć lub zakotwiczyć na następne 20-30 lat (kosztem Chin). Do tego wydaje się, że Clinton pokona Trumpa i polityka USA stała się bardziej przewidywalna co wpływa na Putina. Obawia się, że afery mailowe mogą Hilary zapaść w pamięć. W związku z tym ta zima może być ostra bo Putin potrzebuje wyników w Syrii i może jeszcze gdzieś by na wiosnę odwilż udała się z USA - trzeba mieć karty do pasowania. USA wydaje się, że pójdzie po rozum do głowy i bardziej zabezpieczy swoje interesy w Europie. Może zachcieć z korzyścią dla Polski konsekwentnie budować kurtynę między UE a Rosją przebiegającą od Skandynawii (umowy 2strone z Szwecję, Finlandię) przez Polskę do Rumuni (plus Ukraina i ew. Bułgaria). Kurtynę militarną i energetyczną. Zapowiedzi są, ale USA to interesy a nie przyjaźnie. Może być to tylko gra: Rosja odpuszcza coś, USA odpuszcza most energetyczny Północ-Południe w Europie Środkowej. Gra tym bardziej opłacalna, że Niemcy też chętnie coś od siebie dadzą za odpuszczenie tego projektu. Oby tylko Macierewicz podpisał umowę na OPL nie jak zakłada na początku roku! a na lato jak już wojska USA tu przyjadą bez opóźnień! Obym się mylił i USA poszła po rozum i tą "kurtynę" zrobiła. Ekonomicznie dla nich to się opłaca. Taki outsourcing strażnika w regionie za niskie wydatki. Będzie OT dla USA w Europie Środkowej (może). Na koniec: wszystko patrzymy przez pryzmat: Rosja- reszta świat. A takie USA - WB - DE sami z sobą tez grają! Tego nie analizujemy licząc tylko by zachowali jednomyślność. Rosja zaś nigdy nie jest tak słaba jak sadzą jedni i tak silna jak sądzą inni. Mają armię; mają przemysł zbrojeniowy, który zawrócony z drogi eksportu na drogę wewnętrzna daje im ogromną siłę. Mają zasoby i "potencjalnie potencjał" innowacyjny. Z drugiej strony innowacje w gospodarce centralnie sterowanej są bardzo drogie i jak Chiny stać na eksperymenty to Rosję mniej; rządzenie tak dużym krajem musi kosztować przy tak małej populacji; choroby i alkohol ich trapi. Z punktu widzenia PL Rosja zawsze będzie groźna. Z punktu widzenia innych Ona jest słaba. Rosja z czasów Układu Warszawskiego a dziś to Rosja mniejsza terytorialnie. Ogólnie ich terytorium od setek lat nie było tak małe. Na tle sąsiadów tracą wpływy i potencjał: Europa Środkowa jest co by nie powiedzieć w UE i NATO, bazy NATO się do Rosji przybliżają. Turcja ma zasoby wojskowe i zbrojeniowe jakich 50 lat temu nie miała. Ukraina z przyjaciela stała się wrogiem. Republiki w Azji Centralnej kierują się w stronę Chin i nie dają Rosji zysku. Chiny miażdżą gospodarkę Rosji. Gigant Japonia wraca na tory zbrojenia. Nawet Korea Południowa to dziś wyzwanie dla Rosji z jej skokiem cywilizacyjnym, technicznym i zbrojeniem a w przyszłości Korea to druga Japonia jak się połączy z Północą (Chiny przeciw) i zdobędzie naturalnie siły atomowe! Zostaje zatem dla Rosji ciekawy i trudny region: Bliski Wschód. Na czas gdy USA luzuje więzi z Izraelem, luzuje zobowiązani z Saudami, negocjuje z Iranem powstaje tam naturalna strefa dla Rosji-Izraela. Są sobie pisani! Połowa ludzi z Izraele to eks Rosjanie. Potwierdza to współpraca wojskowa jaka mieli na 25 lat podpisać. Do tego dla Rosji to teren wpływu na gaz i ropę! Z puntu widzenia Rosji ich armia i zbrojenia na ich potrzeby są bardzo małe. Dlatego Rosja wie, że gwarancją jest atom i tak bardzo go rozwija bo boi się, że wojsk konwencjonalnych im brakuje. Dlatego Rosja wprowadziła oficjalnie strategię użycia broni jądrowej do ochrony swoich wojsk. To są działania słabego. Słabego kraju na w skali świata a zawsze silnego i groźnego dla Nas.

Bomba
niedziela, 23 października 2016, 20:25

ładnie powiedziane.

Robert Nowakowski
środa, 19 października 2016, 00:06

Ani Kuba, ani tym bardziej Wietnam nie zgodzą się na powrót rosyjskich baz wojskowych na swoje terytoria. Wietnam już dał temu publicznie wyraz. Wydaje się to oczywiste w związku z zacieśniająca się współpracą wojskową i polityczna pomiędzy Rosją i Chinami, stanowiącymi główne zagrożenie dla Wietnamu. Egipt też zapewne się na to nie zgodzi, bo straciłby wartą ponad miliard dolarów amerykańską pomoc wojskową, chyba że Rosja przedstawi hojniejszą ofertę.

MELASA
niedziela, 16 października 2016, 21:18

dobra analiza.

tak tylko...
wtorek, 18 października 2016, 06:56

Wszyscy porównują PKB Rosji do Włoch, to już nieaktualne, tak było przed kryzysem. Obecnie PKB Rosji plasuje się tuż przed Hiszpanią. Uwzględniając więc stan gospodarki Rosja wypada bardzo blado i żadnym mocarstwem nie jest. Swoją pozycję stara się podbijać poprzez militaryzację państwa, ale robi to kosztem zwykłych obywateli i jakością ich życia, kiedy Rosjanie przyjeżdżają do Polski, to ta jawi im się jako raj (polecam filmiki Rosjan na YT). To co to za mocarstwo???

wlacz_myslenie
wtorek, 18 października 2016, 12:12

Przestań w kółko pisać o czymś o czym pojęcia nie masz żadnego - PKB porówaj wg siły nabywczej - i wtedy to już okazuje się że to wygląda całkiem inaczej. A już lepiej najpierw dowiedz się jak wygląda wzór na obliczaine PKB - podpowiem najprostszy abyś mógł zrosumieć PKB= konsumcja+inwestycje+eksport-import. I to wiedza dla wszystkich niedouczonych - i ile razy można to powtarzać. Jeżeli fryzjer za usługę w Rosji bierze 1 dolara a w USA 10 dolarów - to do PKB wlicza się ta sama usługa - więc nie można jej porównywać 1:1 bo to całkowicie co innego. I to dotyczy wszyskiego - jeżeli zakup domu w Rosi kosztuje100 tys dolarów a podobnego domu w Polsce 300 tys dolarów - to nadal jest ten sam dom, - więc porównuje się PKB wg siły nabywczej. PKB wg dolara porównuje się dla krajów o zbliżonej sile nabywczej - czyli USA; Kanda; Niemcy - gdzie ceny usług, żywności i innych towarów są na zbliżonym poziomie - Natomiast PKB w Chinach, Indiach, Rosji czy innych krajach o znacznie niższej cenie usług i towarów są korygowane wg siły nabywczej - w w końcu zapamiętajcie sobie to zanim znowu będziecie się ośmieszać. Co do PKB - różnica pomiędzy eksportem a importem - tyle tylko że w krajach takich jak Polska , Węgry , Czechy - eksport generują KONCERNY zagraniczne produkujące u nas towary - wysyłane później do innych krajów UE - np GM jak wyprodukuje Opla czy Fiat - to każdy samochód który wyjedzie z Polski wlicza się w CAŁOŚCI DO NASZEGO PKB - chociaż CAŁY ZYSK TRAFIA DO KONCERNU POZA NASZYM KRAJEM. Do tego jeżeli kupuje go Niemiec - to dla PKB Niemiec jest neutralny - bo został odliczony od PKB jako import a wliczony jako konsumpcja - to takie trudne do zrozumienia? WIĘC PKB POLSKI JEST ZAWYŻONE SZTUCZNIE PAPIEROWO - co widać - po stanie armii, ochrony zdrowia, szkolnictwa, zarobków nauczycieli, policjantów - za to płaci Państwo a nie PKB. Wiecie jaki kraj produkuje najwiecej samochodów w Europie ? Hiszpania. A wiedza na podstawie filmików z YT jest po prosu śmieszna - pokaż na YT nowe hotele na Krymie, pokaz St Petersburg, Kazań, Moskwę, Vładywostok - i co też będzie bieda? Polska rozwija się tylko i wyłącznie dzięki dotacjom z UE - jak źródełko wyschnie to dopiero będzie fajnie - ile % produkcji PESY czy Solarisa idzie na eksport 5% może 10% reszta kupowana jest TYLKO ZA DOTACJE UNIJNE przez samorządy - jak źródełko wyschnie to ktoś się zastanawia co będzie dalej ? kto kupi te autobusy i pociągi?. U nas największym prywatnym pracodawcą jest ?.... Biedronka - innowacyjna firma - prawda?. Więc zanim zaczniecie się śmiać z Rosji pomyślcie jakby Polska wyglądała bez dotacji z UE? - i to już przestaje być śmieszne prawda - to nie żadna NASZA zasługa - to zasługa MANNY z NIEBA którą dostaliśmy. Zapytaj rolnika czy uprawiałby cokolwiek gdyby nie dotacje z UE? I pomimo tylu mld euro - zadam parę prostych pytań ? jakie samochody rodzime konstruujemy i produkujemy? jakie samochody ciężarowe? jakie samoloty? jakie procesory? jakie telewizory? jakie śmigłowce? jaką broń / poza licencją rosomaka/ i tak można by długo i długa - PO 25 latach wolności i MLD MANNY z NIEBA - 2 nasze flagowe produkty to meble i okna - i kilkaset autobusów złożonych z Niemieckich cześci. Mam wymieniać co w tym czasie zrobili Rosjanie bez manny z nieba? - MC-21 z rodziną silników PD-14/18; PAK-FA; Ił-114 / którego program wznowiono z silnikami rodzinnymi klimova/ ; Jak - 130; Ił-112 / którego projekt jest już bardzo zaawansowany i rozpoczęła się produkcja pierwszego lotnego egzemplarza/ ; jak-152; Sr-10 ; Mi-26 /najwiekszy na świecie śmigłowiec/ ; nowy Mi -117; Mi-28; Ka-62 / cywilny/ ; Ansat ; nowe silniki do śigłowców ; reaktory nowego typu BE-800 i 1200 na szybkich neutronach; turbiny do elektrowni atomowych i konwencjonalnych; nowe silniki diesla YMZ- sersi 530 z własnym systemem common - rail; nowe silniki do techniki wojkoswje 1000 + KM; automatyczne skrzynie biegów ; procesory Elbrus 4S / właśnie ich fundusz emerytalny rozpoczął przechodzenie na serwery oparte o te procesory/ ; Elbrus 8S; procesory Bajkał; o statkach, rakietach, OPL - lepiej nie wspominać - i co dalej do śmiechu? Oni teraz są biedni - ale mają wszystko aby za 10 -15 lat stać się wiodącą gospodarką - innowacje , edukacja, technologie, złoża - a my zostaniemy MONTOWNIĄ. Ciekawe co zrobi Litwa czy Łotwa - jak Rosjanie zrezygnują z tranzytu towarów przez ich porty? z czego będą żyli i jak się dotację skończą ? - bal na Tytaniku. Parę innych Grecji się nam w UE szykuje. Przeciętny Polak też żyje lepiej niż przeciętny Chińczyk /szczególnie poza wielkimi miastami/ - i co z tego wynika? że Polska jest Imperium? a Chiny biedakiem? Czas zejść na ziemię.

Afgan
wtorek, 18 października 2016, 11:37

Rosja to takie mocarstwo, które może jest biedne, zacofane i zajechane. Jednak ma techniczne możliwości wymazania z mapy naszych największych miast przy pomocy broni atomowej, natomiast my jako ten "raj" nie mamy żadnych środków przeciwdziałania. Ot cała filozofia!

mity i fakty
poniedziałek, 17 października 2016, 19:58

Rosja by być traktowana jak CCCP - choć spadkobierczyni , o miejsce na mapie POLITYKI , musi zawalczyć - innej drogi nie ma ? Jeszcze to trochę potrwa - ale rezultat na pewno będzie zgoła inny . W tle nie można zapominać o CHINACH , całym regionie a tu USA - nie rozdwoją się ? Zbrojenie - utrzymywanie wojsk na dwa fronty przerośnie samych Amerykanów , przy tak zapadającej się gospodarce jaką reprezentuje obecnie USA , to nie tylko obligacje ( 19 bilionów ) ale bezrobocie nawarstwienie społeczne , brak szacunku do innego koloru skóry i wyznania , to przechyli gorycz jaka zapanuje pod Waszyngtonem ? OBY ! oby - nie sprawdziło się jak to mówią exsperci zachodni ! My tylko możemy chwilowo się zakosztować - czas pokarze ile jest przesądu ile prawdy ? Zaangażowanie w EUROPIE - podatnika amerykańskiego sporo kosztuje , choć sam nie wie gdzie leży Europa ! Tak samo i społeczności w Europie nie małe pieniądze musza wydać na zbrojenie - a rezultatu i tak nie będzie widać ! Zdumiewające jak kolejni szeryfowie - a szczególnie ten ostatni , przekonali tylu mądrych ludzi w Europie że zagrożenie - to ROSJA i PUTIN ? A ta dalej siedzi w swych granicach ( oprócz KRYMU ) POLITYCZNIE , militarnie - a NATO - tak rozrosło się o tyle kilometrów kwadratowych , i na to nikt nie wpadł ? KTO ? i DLACZEGO ? Taki ferment w EUROPIE zrobił ?

z PRL
poniedziałek, 17 października 2016, 22:49

NATO się rozrosło? A może rządy demokratycznych państw zdecydowały o wstąpieniu do tej organizacji w obawie przed agresywną Rosją? Co za traf, że wszyscy chcą do NATO a nie do Rosji. Poza tym bogaci Amerykanie i Europejczycy wydają relatywnie dużo mniej na zbrojenia niż biedni Rosjanie.

tak tylko...
poniedziałek, 17 października 2016, 22:45

Tak, wiemy, to amerykańskie czołgi zaatakowały Ukrainę i mordują mieszkańców. To Amerykanie zbrojnie zajęli Krym przyłączając go do USA. Cała nadzieja w Rosji, że powstrzyma bandyckie zapędy Amerykanów na Ukrainie....

Naiwny
wtorek, 18 października 2016, 17:03

Wykazujecie drodzy koledzy daleko posunięty dualizm poglądów. Z jednej strony demonizujecie zamierzenia Rosji w stosunku do reszty świata a szczególnie wobec Polski, z drógiej strony minimalizujecie jej możliwosci ekonomiczne i militarne. Takie podejście przeczy sobie nawzajem. Ponadto nikt jakos nie stawia pytania "dlaczego"? Dlaczego Rosja jaest taka zła? Jeśli już przyjeliśmy,że to Nasz śmiertelny wróg to może powinniśmy trochę bardziej bezstronnie spojżeć co ten wtóg reprezentuje jaki ma potencjał i jak się rozwija? Zaklinanie rzeczywistości nic nam nie pomoże. Ostatnich kilka lat pokazało, że można funkcjonować i się rozwijać wbrew woli USA i UE. USA i UE to już nie jest cały świat. I może warto to w końcu zrozumieć. I może warto też się zastanowić z czego weźmiemy te dodatkowe pieniądze na naszą obrone? Kasa na drzewie nie rośnie a my co roku musimy pożyczać dodatkowo ok 8-10mld euro. Jakoś nie słyszałem, że kiedyś przestaniemy. Jak już wszystko zaimie nam legalnie jakiś międzynarodowy komornik to na grzyba nam armia i co ona będzie broniła - aktywa międzynarodowych korporacji finansowych? Super przyszłość. PS. Tak na marginesie: po ostatnich kontraktach z Indiami Rosja ma podpisane umowy na dostawy sprzętu wojskowego za granicę na kwotę ponad 52 mld $. to prawie pięć razy tyle ile sami wydają rocznie na armie. A za ile my eksportujemy broni?. Dodatkowo ich premier niedawno powiedział,że eksport żywności przez Rosję przekroczył dochody z eksportu broni. Nieźle co? (na pocieszenie podobno Nasz eksport żywności głównie do UE jest obecnie wyższy niż eksport żywności przez Rosję).

Polanski
wtorek, 18 października 2016, 18:48

Naiwny, a może nas oświecisz dlaczego to Ameryka i Europa nie ma pieniędzy na zbrojenia, a Rosja ma? Co się tam u Was dzieje że się tak dynamicznie rozwijacie, a reszta Świata ma problemy? Jakiś Cud? Nie, nie można się rozwijać i funkcjonować wbrew woli USA i UE. Mylisz się. Obecnie te śmieszne sankcje nie są obliczone na wojnę z Rosją, bo nie ma takiej potrzeby. Jeżeli coś takiego się przydarzy to się boleśnie przekonacie co to sankcje. Ponad to jeszcze jedno zdanie. Nikt się nie powinien cieszyć, że się bogaci na wojnie. To niemoralne. Ale czy jest sens zwracać Wam uwagę na moralność. Nie wiecie nawet co to jest?

PiotrEl
poniedziałek, 17 października 2016, 12:11

"Z ust Władimira Władimirowicza padło już kiedyś stwierdzenie, że „kto nie tęskni za Związkiem Radzieckim, ten nie ma serca”." - DLACZEGO ten fragment wypowiedzi Putina jest przytaczany nagminnie a jego dalszy ciąg: " a ten kto chciałby odbudować ZSRR nie ma rozumu" już nie? To oczywiście pytanie retoryczne.... Nie pasuje do narracji "złowrogiego Kremla"....

lo długi komentarz dla zabawy
piątek, 21 października 2016, 17:08

Idzie pokój a dokładnie na wiosnę odwilż. Tzn. normalizacja stosunków Rosja-Zachód kosztem Ukrainy. Od jakiegoś czasu mamy już informację, że Rosją "przeje" w 2017 zapasy banku centralnego. W samej Rosji publikują dane, że zapaść po sankcjach 2014-2016 będzie odbijała się następne 10-20 lat. Jak publikują to w Moskwie oficjalnie to są 2 zapowiedzi: obalenie Putina, gra na odwilż. Putina nikt nie obali. Znaczy to, że komunikaty te wysyłane są do USA, UE a dokładnie ich społeczeństw: "dowaliliśmy już Rosji dość za Ukr, czas odpuścić". Metoda zastraszania nadal jest w Rosji praktykowana wobec UE I USA: po Putinie może być gorszy przywódca. To dokładnie tak jak z Iskanderami: ludzie się boją, że są w Kaliningradzie nie myśląc, że one zawsze tam są (nawet jak ich nie ma fizycznie) z punktu widzenia wojskowego bo są mobilnymi zestawami gotowymi tam się znaleźć w 24h. Odwilż zbiega się z wyborami w DE i FRA.DE największy eksporter świata potrzebuje normalizacji by biznes się kręcił. Po prostu interes UE i Rosji w tym samy czasie jest zbieżny. USA też może być zadowolona potencjalnie bo CETA już jest blisko podpisania a to prawie TIPP. Jeszcze tylko zablokować wyjście WB z UE i rola USA w EU może nie tylko nie zmaleć jak się marzy DE i Fra, ale wzrosnąć lub zakotwiczyć na następne 20-30 lat (kosztem Chin). Do tego wydaje się, że Clinton pokona Trumpa i polityka USA stała się bardziej przewidywalna co wpływa na Putina. Obawia się, że afery mailowe mogą Hilary zapaść w pamięć. W związku z tym ta zima może być ostra bo Putin potrzebuje wyników w Syrii i może jeszcze gdzieś by na wiosnę odwilż udała się z USA - trzeba mieć karty do pasowania. USA wydaje się, że pójdzie po rozum do głowy i bardziej zabezpieczy swoje interesy w Europie. Może zachcieć z korzyścią dla Polski konsekwentnie budować kurtynę między UE a Rosją przebiegającą od Skandynawii (umowy 2strone z Szwecję, Finlandię) przez Polskę do Rumuni (plus Ukraina i ew. Bułgaria). Kurtynę militarną i energetyczną. Zapowiedzi są, ale USA to interesy a nie przyjaźnie. Może być to tylko gra: Rosja odpuszcza coś, USA odpuszcza most energetyczny Północ-Południe w Europie Środkowej. Gra tym bardziej opłacalna, że Niemcy też chętnie coś od siebie dadzą za odpuszczenie tego projektu. Oby tylko Macierewicz podpisał umowę na OPL nie jak zakłada na początku roku! a na lato jak już wojska USA tu przyjadą bez opóźnień! Obym się mylił i USA poszła po rozum i tą "kurtynę" zrobiła. Ekonomicznie dla nich to się opłaca. Taki outsourcing strażnika w regionie za niskie wydatki. Będzie OT dla USA w Europie Środkowej (może). Na koniec: wszystko patrzymy przez pryzmat: Rosja- reszta świat. A takie USA - WB - DE sami z sobą tez grają! Tego nie analizujemy licząc tylko by zachowali jednomyślność. Rosja zaś nigdy nie jest tak słaba jak sadzą jedni i tak silna jak sądzą inni. Mają armię; mają przemysł zbrojeniowy, który zawrócony z drogi eksportu na drogę wewnętrzna daje im ogromną siłę. Mają zasoby i "potencjalnie potencjał" innowacyjny. Z drugiej strony innowacje w gospodarce centralnie sterowanej są bardzo drogie i jak Chiny stać na eksperymenty to Rosję mniej; rządzenie tak dużym krajem musi kosztować przy tak małej populacji; choroby i alkohol ich trapi. Z punktu widzenia PL Rosja zawsze będzie groźna. Z punktu widzenia innych Ona jest słaba. Rosja z czasów Układu Warszawskiego a dziś to Rosja mniejsza terytorialnie. Ogólnie ich terytorium od setek lat nie było tak małe. Na tle sąsiadów tracą wpływy i potencjał: Europa Środkowa jest co by nie powiedzieć w UE i NATO, bazy NATO się do Rosji przybliżają. Turcja ma zasoby wojskowe i zbrojeniowe jakich 50 lat temu nie miała. Ukraina z przyjaciela stała się wrogiem. Republiki w Azji Centralnej kierują się w stronę Chin i nie dają Rosji zysku. Chiny miażdżą gospodarkę Rosji. Gigant Japonia wraca na tory zbrojenia. Nawet Korea Południowa to dziś wyzwanie dla Rosji z jej skokiem cywilizacyjnym, technicznym i zbrojeniem a w przyszłości Korea to druga Japonia jak się połączy z Północą (Chiny przeciw) i zdobędzie naturalnie siły atomowe! Zostaje zatem dla Rosji ciekawy i trudny region: Bliski Wschód. Na czas gdy USA luzuje więzi z Izraelem, luzuje zobowiązani z Saudami, negocjuje z Iranem powstaje tam naturalna strefa dla Rosji-Izraela. Są sobie pisani! Połowa ludzi z Izraele to eks Rosjanie. Potwierdza to współpraca wojskowa jaka mieli na 25 lat podpisać. Do tego dla Rosji to teren wpływu na gaz i ropę! Z puntu widzenia Rosji ich armia i zbrojenia na ich potrzeby są bardzo małe. Dlatego Rosja wie, że gwarancją jest atom i tak bardzo go rozwija bo boi się, że wojsk konwencjonalnych im brakuje. Dlatego Rosja wprowadziła oficjalnie strategię użycia broni jądrowej do ochrony swoich wojsk. To są działania słabego. Słabego kraju na w skali świata a zawsze silnego i groźnego dla Nas.

adi
niedziela, 16 października 2016, 18:42

PUTIN ma trochę racji Unia to mafia POLITYCZNA I GOSPODARCZA KTURA NAZUCA swoją politykę jak kiedyś KOMUNA.i demokracja to jest dobra ale dla bogatych KAPITALISTÓW zaślepionych i oderwanych od rzeczywistości a LÓD to tania siła robocza .

z PRL
poniedziałek, 17 października 2016, 22:44

Proponuje wyprowadzić się do Putina, ma duuużo miejsca do zamieszkania. Będziesz żył w prawym, demokratycznym i uczciwym państwie.Uczciwi politycy, brak korupcji, świetna służba zdrowia....

Wawiak
niedziela, 16 października 2016, 20:37

W końcu kto łatwiej dostrzeże mafię jak nie inna mafia 8-]

TrumptheSaviour
poniedziałek, 17 października 2016, 17:54

Nie ma powodow do zmartwien. Wszystko powroci do normalnosci jak tylko Trump zostanie prezydentem USA.

Autor
środa, 19 października 2016, 17:30

''Ostatecznie administracja Baracka Obamy uznała, iż Rosja nie jest zainteresowana zawieszeniem broni w Syrii, a jedynie wykorzystuje porozumienie do dalszego poszerzenia obszaru kontrolowanego przez reżim Baszara al-Asada'' - Dlatego USA postanowiło zbombardować konwoj oraz siły Asada,aby zerwać porozumienie?Gdzie tu logika autora?Bardziej widać chęć pokazania Rosji, że projekt amerykański ISIS pochlanal za duzo pieniedzy amerykanskich podatnikow,aby przestal istniec.

zz
poniedziałek, 17 października 2016, 10:02

niech zyje putin ...

yy
poniedziałek, 17 października 2016, 14:29

... byle krótko

Paweł.
niedziela, 16 października 2016, 17:54

Wojna w Syrii to preludium do wojny światowej.Ta wojna jest dokładą analogią do wojny domowej w Hiszpanii.Tam wtedy też starły się ze sobą dwa bloki ideologiczne. Assad jest tu gen.Franco.Rolę komunistów odgrywają Amerykanie i ich lokalni sojusznicy.ISIS to radykalna komunistyczna partyzantka-wtedy i teraz mordowali chrześcijan. To wojna to była taka niewinna rozgrzewka przed następnym rozdaniem. Co było potem? Przyszedł rok 1939 i każdy wie jak się potoczyły losy naszego kraju,ale zostawmy te zamierzchłe dzieje. Tu i teraz się liczy! Ważne jest że amerykańska brygada bedzie stacjonowała w Polsce a ostatnio jakiś angielski gen.pochwalił nas Polaków za odwagę podczas 2 wojny światowej i zapewnił ze gdyby Rosja nas zaatakowała to Anglia pomoże. Wojna w Polsce wybuchnie zaraz po chwili gdy niesprawdzone ale pewne źródła podadzą 100% dowod na zamach w Smoleńsku.Wtedy nastąpi atak.Nie zaatakują sami Polacy ale ktoś zrobi to w naszym imieniu,natomiast my poniesiemy skutki.Rosjanie umieją się zrewanżować.Amerykanie od pierwszego dnia po zamachu wiedzą kto to zrobił i użyją tej wiedzy kiedy bedzie im potrzebna.Użyją jej przeciwko nam Polakom,by nas napuścić na Rosjan. Nie mam wątpliwosci że to Rosjanie stoją za zamachem.Efekt będzie dla nas jak zwykle tragiczny. Oczywiście to moja osobista prognoza ,mam nadzieję że się nie sprawdzi. Wybór H.Clinton na prezydenta USA moim zdaniem zwiększa ryzyko takiego scenariusza.Co robić? Ano zbroić się na potęgę.Obcym wojskom serdecznie podziękować za wizytę bo przecież nie przyjechali tutaj by ginąć za nas!!!! zrozumcie to wreszcie,jesteśmy tylko niewielkim elementem układanki. Polacy są całkowicie bezbronni, co się stanie gdy wojsko polskie zostanie rozbite? ZROBIĄ Z NAMI TO CO BĘDĄ CHCIELI.Nie obronimy się łopatami czy siekierami. Potrzeba pilnie zmienić przepisy dotyczące posiadania broni,mamy najmniejszy jej odsetek w Europie!! I to my Polacy tak strasznie doświadczeni przez wojny! Z Rosją utrzymać poprawne stosunki,nie dawać powodow do ataku jądrowego na Warszawę czy Gdańsk bo gdy się zacznie to oberwiemy my pierwsi tak dla przykładu,Rosji nie stać będzie na wojnę konwencjonalną bo walczyć będzie o przeżycie a nie o podbój innych krajów.Ciekawe co wtedy powie brytyjski generał.Wiadomość z ostatniej chwili-Anglicy odkryli że to jednak Polacy rozgryźli Enigmę...

Wielki
poniedziałek, 17 października 2016, 14:44

zawsze się zastanawiam o co Wam ludzie chodzi z tym zamachem i po co mieszacie w to Rosjan. Zamach jeśli już był to zamachowcem był polski bajzel i nie przestrzeganie procedur więc zamachowców było dwóch ....

Januszek
poniedziałek, 17 października 2016, 06:49

Tak jestem emocjonalny. I za zadne skarby nie jestem w stanie powiedziec ze pada gdy pluja w twarz. Wschod to dla mnie zawsze egzotyka a idea jagiellonska to ciezar nie do udzwigniecia przez nas bo nie mamy elit politycznych. Powinnismy byc jak Korea Poludniowa, zbroic sie a wszystko co na wschod traktowac jako potencjalne zagrozenie wraz z niestabilna Ukraina i Baltamii. Zamiast gimnastykowac sie zeby nie urazic Ukrainy i nie pasc ofiara ruskiej propagandy. Powinnismy zadbac o wzrost gospodarczy i armie. Poki co Morawiecki chce dokrecic srube przedsiebiorcom, a Macierewicz skutecznie odwleka programy zbrojeniowe...

dsadsadsa
poniedziałek, 17 października 2016, 13:26

Dodałbym jednoczesne wymachiwanie przez Antoniego tępą i przyrdzewiałą szabelką w kierunku niedźwiedzia... A na niedźwiedzia to potrzeba solidnej rohatyny! Niestety tak to jest z socjalistami, zawsze kończą im się w końcu cudze pieniądze. Stąd zaglądanie do sakiewki pracowitych.

PiotrEl
poniedziałek, 17 października 2016, 16:41

Spraw jest względnie prosta. Rosjanie JUŻ wiedzą że Świat jest wielobiegunowy i nie da się nim racjonalnie sterować z jednego ośrodka. Stąd poparcie dla BRICS, Szanghajskiej Organizacja Współpracy i na najniższym poziomi dla Unii Eurazjatyckiej (z integracją i tak o wiele słabszą niż w przypadku UE). Wiedzą że nie mogą rządzić siłą ani w Chinach ani w Indiach ani Brazylii ani RPA. Nie mogą tego także zrobić w przypadku Turcji i Iranu. W wielu innych krajów również. Mogą robić jedynie wspólnie korzystne interesy i zapobiegać wojnie wokół swoich granic - bo nikomu to z nich nie służy. Natomiast USA, "Zachód" (gdzie on jest????) i tzw. "polskie elity" o tym wszystkim jeszcze nie wiedzą. Przy odrobinie szczęścia wystarczą ze 2-3 pokolenia żeby się dowiedzieć. Jeżeli będzie pech - III w.ś. nas nie minie.....

z PRL
poniedziałek, 17 października 2016, 22:38

A Rosja jest jeszcze mocarstwem? Jakim- gospodarczym( Australia ich wyprzedza), ludnościowym ( Nigeria ma więcej), technologicznym. Pozostało im straszenie atomem. Putinowi się wieki pomyliły i myśli, że żyje w XIX w.

Polanski
wtorek, 18 października 2016, 19:09

A ilu jest etnicznych Rosjan w Rosji?

Michał
wtorek, 18 października 2016, 00:17

W XIX wieku nie mieli broni atomowej. Rosja jest mocarstwem, czy to się komuś podoba czy nie. Ma drugą po USA armię świata pod względem siły (mam na myśli armię konwencjonalną). Jeden z największych (jeśli nie największy) arsenał atomowy na świecie. Największe terytorium i niezliczone bogactwa naturalne. Technologicznie nie jest wcale zacofana jeśli mówimy o technologii militarnej i kosmicznej (jeśli ktoś myśli, że Rosja nie ma dobrej broni jest idiotą). Rosja to siła, z którą trzeba się liczyć. Pokazała to chociażby ich interwencja w Syrii, czy przejęcie Krymu, będące majstersztykiem politycznym i militarnym (zajęcie bez jednego wystrzału).

Kazik
wtorek, 18 października 2016, 00:04

Szkoda, że pod względem technologii (w zasadzie w każdej dziedzinie nauki i przemysłu) są całe lata przed nami, mimo pozornie łatwiejszego dostępu Polski do technologii zachodnich.

leming
wtorek, 18 października 2016, 12:22

Artykuł moim zdaniem nie jest rzetelny. To nie opis ekspercki rozwijającej się konfrontacji a propaganda. Zawiera zresztą sprzeczności. Autor, z jednej strony uważa że Rosja słabnie gospodarczo a z drugiej strony uważa że będzie coraz bardziej aktywna w pewnych regionach i w swoich naciskach na otoczenie.Po za tym nie wiem dlaczego uważa że następca Putina może nam tylko lepiej odpowiadać, co wynika z kontekstu artykułu. A nie może być gorzej z jego następcą ? czyżbyśmy wiedzieli kto nim będzie ?

szacun dla Turków
niedziela, 16 października 2016, 23:39

Szkoda że w Polsce nikt wzorem Erdogana nie wystrzela lub przynajmniej nie pozamyka amerykańskiej agentury.

lentex
poniedziałek, 17 października 2016, 18:33

Niestety. Jeszcze nie u wladzy.

wunderwaffe
niedziela, 16 października 2016, 15:14

- PKB Rosji jest mniejsze niż PKB samych Włoch! Ponad 20 krotnie mniejsze od PKB Zachodniej Cywilizacji - Populacja Rosji jest 9 krotnie mniejsza niż populacja Zachodniej Cywilizacji (USA+UE+Kanada+Australia) - Wydatki Rosji na P+R (badania i rozwój) są około 30 razy mniejsze od wydatków Zachodniej Cywilizacji - Budżet samej amerykańskiej Armii jest ponad 10 krotnie większy od budżetu Rosji W czym wiec zagraża nam (Zachodniej Cywilizacji) Rosja? - Zgromadziła około 50% głowic jądrowych całej ludzkości, którymi terroryzuje wciąż świat! Skoro jedynym realnym zagrożeniem Zachodniej Cywilizacji jest terroryzm jądrowy Rosji, realizowany głównie z pomocą rakiet balistycznych i manewrujących, to wiadomo już, że należy rozdmuchać wyścig zbrojeń w kategorii środków antyrakietowych. Moim zdaniem powrót do koncepcji globalnej traczy antyrakietowej umieszczonej na orbicie jest koniecznością i obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń! AMEN

paw
niedziela, 16 października 2016, 19:12

Prawda jest tak że gdyby nie USA to Rosja zjada Europę jak dzieciaka . Co z tego że PKB Rosji jest mniejsze od Włoch jak w wyniku konfrontacji Rosja-Włochy ten drugi kraj przestaje istnieć w ciagu tygodnia. Patrz na Armię,Siły Zbrojne danego kraju a nie PKB. Co z tego że Lichentsein jest najbogatszym krajem w Europie w przeliczeniu na mieszkańca skoro wystarczy zebrać wszystkich kiboli z biednej Polski i rozniosą ten kraj w pył.

Kazik
niedziela, 16 października 2016, 18:55

A ten znowu z tym PKB... Doucz się co to jest PKB, a dojdziesz do wniosku, że NIE MA ŻADNEGO znaczenia przy porównywaniu państw zachodu z Rosją i jej podobnymi pseudodemokracjami. Tak samo porównywanie wydatków na badania lub armie: większość zakładów zbrojeniowych i ośrodków naukowych jest pod całkowitą kontrolą państwa, wszystkie rozliczenia wykonywane są w rublach, a nie dolarach, import w tych dziedzinach z zagranicy jest niewielki, więc jak to chcesz porównać z takimi USA, gdzie państwo płaci prywatnym firmom za badania i rozwój nowych systemów uzbrojenia jak za zboże, dodrukowując na potęgę dolary, by za zwykłą śrubkę dać kilka $, a do tego masz współpracę firm w kilku kontynentów, z których każda chce ugrać jak najwięcej? Poza tym chcesz się ścigać w kategorii środków antyrakietowych? Zawsze rakieta będzie prostsza i skuteczniejsza niż systemy do jej zwalczania. Zestrzelisz 10 pocisków z głowicami, jedenasta przeleci i zniweczy cały wysiłek włożony w obronę. Możesz się dość skutecznie bronić punktowo, ale nie globalnie. Swoją drogą kogo Rosja terroryzuje swoimi głowicami? Może ci się z Koreą i jej wodzem Kimem pomyliło?

Wawiak
niedziela, 16 października 2016, 14:57

Ruscy targują się o to, w którym obozie wylądują: USA czy Chin. Kto da im lepszą ofertę. Nasi politycy powinni zacząć myślećategoriami geopolitycznymi, może nie jako jej podmiot, ale choćby planując uwzględnić ten aspekt rzeczywistości. Nasze miejsce w Europie (geograficznie) może być tak źródłem siły, jak i kłopotów (o tym drugim aż nazbyt dobrze wiemy z autopsji).

lo
poniedziałek, 17 października 2016, 16:47

Targowanie może zająć nieco czasu. Poza tym Zachód i Rosja wiedzą, że na końcu tej drogi i tak będą razem! To stanowi teraz poważny problem. Oferta Zachodu dla Rosji jest w takich warunkach słaba. Rosja próbuje zatem podbić stawkę i przeciągnąć zgodę. Z czego to wynika: - Rosja to wojska lądowe i szukają wsparcia mocarstwa morskiego. Przy wojnie ros-jap w azji kontynentalnej było to WB, w IWŚ to WB i USA, w IIWŚ też, ale głównie USA. - tak samo odwrotnie: morskie USA i WB szukali wsparcia mocarstwa lądowego w Europie i Azji. Były to Francja oraz głownie Rosja. - i tym razem Rosja i USA dojdą do wniosku, że razem będzie im lepiej mając na uwadze, że kiedyś potencjał Chin może być tak duży, że zagrożona na oceanach USA i lądowo Rosji. - Rosja tym bardziej potrzebuje USA jak się spojrzy na ich historie, granice, zaludnienie w lądowej części Azji. Z kolei USA jest daleko w sensie, ze nie stanowi zagrożenia bo nie ma parcia na ziemię w Rosji. Pytanie kiedy sojusz nastąpi i za jaką (kogo kosztem) cenę? Azja Środkowa odpada gdyż tam nie ma zasobów, koszty wysokie, konkurencja ze strony Chin. Zostaje Europa Środkowa i Bliski Wschód dla Rosji co jest też zgodne z tym, że Rosja z Izraelem zaczyna wspólna współpracę; że USA komuś musi oddać kuratelę nad Izraelem i najlepiej nadaje się do tego Rosja, i wiele może tak pisać. Pytanie klucz: czy może Rosja obstawia że Chiny pokonają USA za 30-50 lat i nie wierzy w sojusz z USA? Pytanie klucz: co z nowym prezydentem USA. Pytanie klucz: czy może USA wybierze inną strategię i by przyspieszyć wsparcie Rosji w sojuszu anty-chińskim postanowi zgrać dłużej i skuteczniej z Rosją. Dążąc do jej załamania gospodarczego, wyboru nowych władz, dopuszczeniu do powolnej ale prywatyzacji z udziałem kapitału USA i Zachodu. Ideał dla Polski ale niebezpieczny na jakich i komu warunkach Putin i świta odda władzę.

Szwejjakobyły
niedziela, 16 października 2016, 14:55

"Elity polityczne" Polski powinny znacznie lepiej przestudiować dramatyczną historię Polski w XX w. - szczególnie z perspektywy geopolitycznej.... czego niestetety nikt oficjalnie nie robi, wysługując się to jednemu to drugiemu "wielkiemu bratu" z uśmiechem na twarzy, bezrefleksyjnie.

HS
wtorek, 18 października 2016, 11:53

"Ale polityczne elity w Polsce muszą pamiętać, że dla poprawy wiarygodności naszego kraju na arenie międzynarodowej istotne będzie solidarne działanie wszystkich stron sceny politycznej, bez przenoszenia wewnętrznych konfliktów na zewnątrz. " Marzenia ściętej głowy, prędzej piekło zamarznie. W Polsce debata polityczna jest debatą emocjonalną a nie merytoryczną, nie ma powodów dla których miałoby się to odmienić.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama