Stoltenberg: nie mogę obiecać, że spór z Turcją zostanie rozwiązany w Londynie

3 grudnia 2019, 16:19
dwnld1935497278
Wystąpienie Sekretarza Generalnego Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego Jensa Stoltenberga podczas sesji NATO Engages „Defence and Deterence for a New Era” / Fot. Krzysztof Sitkowski/KPRP

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział we wtorek, że nie może obiecać, iż spór z Turcją odnośnie zobowiązań do obrony Polski i krajów bałtyckich uda się rozwiązać w czasie spotkania przywódców Sojuszu Północnoatlantyckiego w Londynie.

Stoltenberg rano spotkał się na śniadaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem, a potem wziął udział w towarzyszącej szczytowi przywódców państw członkowskich konferencji "NATO Engages: Defence and Deterence for a New Era".

Nie mogę tego obiecać, ale mogę powiedzieć, że pracujemy nad tym. Ale to nie jest tak, że NATO nie ma planów obrony krajów bałtyckich.

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO

Przed wylotem do Londynu turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że Ankara sprzeciwi się natowskiemu planowi obrony dla państw bałtyckich, jeśli jej sojusznicy z NATO nie uznają ugrupowań, z którymi Turcja walczy za terrorystów. W poniedziałek o tej sprawie z Erdoganem rozmawiał prezydent Andrzej Duda. Ustalili, że w Londynie poruszą tę sprawę ponownie, tym razem także w towarzystwie przywódców państw bałtyckich.

Ankara odmówiła poparcia planu obrony NATO dla krajów bałtyckich i Polski, dopóki nie uzyska większego wsparcia w walce z milicją YPG, którą uważa za organizację terrorystyczną z powodu jej powiązań z separatystyczną i zdelegalizowaną w Turcji Partia Pracujących Kurdystanu (PKK).

Zarówno przez Turcję, ale również przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską PKK uważana jest za organizację terrorystyczną. YPG stanowi zaś trzon Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które odegrały decydującą rolę w pokonaniu dżihadystycznego Państwa Islamskiego (IS) w Syrii.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
dim
czwartek, 5 grudnia 2019, 09:29

re: Upgrade F-16 do wersji V. - w parlamencie greckim złożono właśnie projekt ustawy, przewidującej dodatkowe wydatki MON. Zawierają się w nich m.in. "akceptacja propozycji producenta" samolotów F-16, za kwotę 279,7 mln Euro. Czyli po miesiącach niejawnych kontaktów, zgodzono się między MON i producentem, że to o tyle niedowartościowana była umowa o modernizację, ta finansowana 10-letnimi ratami. Żeby to wszystko działało poprawnie, kompatybilnie, co nowe, ze starym.

dim
środa, 4 grudnia 2019, 11:51

Bardzo ciekawe ! (przynajmniej z mojego punktu widzenia-siedzenia) . Otóż prawdopodobnie info o "leasingu dla Grecji" dwóch Arleigh Burke była elementem targów z Turcją. Lub odwrotnie - to co ogłasza teraz Turcja jest elementem odpowiedzi na sondażową info że "USA wydzierżawią Grecji dwa niszczyciele". Czy też jedno i drugie razem. Gdyż oto teraz, dziś, nagle, wystąpił rzecznik greckiej marynarki - jakby nie mógł zareagować wcześniej ??? - że USA nie wydzierżawią Grecji 2 niszczycieli. Przypomnę - informowałem niedawno (w zeszłym tygodniu ?) że prestiżowe greckie pismo militarne podaje o uzgodnionej już dzierżawie Grekom dwóch (konkretnych) okrętów, od maja 2020... Otóż jednocześnie wczoraj, czyli TEGO SAMEGO DNIA wydań gazet, przychodzi informacja, że premier "kasuje" także perspektywę szybkiego zamówienia dwóch fregat bell@hara. Nagle, wbrew zupełnej oczywistości, premier oświadczył wczoraj wieczorem, że "negocjacje znajdują się w bardzo początkowym stadkum". Wysocy oficerowie, w tym minister obrony, uważali je przecież za praktycznie zakończone ! ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- I tu przypomina mi się artykuł w "Morzu", sprzed wielu 10-leci, pt. "Obvious Mistakes". Że jest we zwyczaju brytyjskich stoczniowców popełnianie rozmyślnych, oczywistych, drobnych błędów konstrukcyjnych przy budowie statku. Drobnych, ale bardzo widocznych. A to po to, by komisja odbiorcza triumfalnie czepiła się właśnie tych błędów, nakazując ich likwidację. Zamiast szukać dziury w całym, sprawiając tym stoczni znacznie większy kłopot. Zapewne niedementowana ani przez ambasadę USA, ani przez grecką marynarkę, informacja o niszczycielach też była takim "obvious mistake", na wypadek targów z Turkami o jakiś ich nowy wyskok, np. na szczycie NATO. Gdyż dodane do greckiej marynarki dwa niszczyciele, plus dwie, praktycznie najnowsze w świecie fregaty... jasne, że zmieniłyby, czy raczej kasowałyby w ogóle równowagę na Morzu Egejskim. Charakterystyczne przy tym, że przedwczoraj nie było prawie żadnego naruszenia na egejskim niebie (jedno i nie przez myśliwiec). A teraz znów mamy już ponad 40... - wszystko dzieje się przecież na rozkaz. Panowała w Turcji niepewność co wyniknie ?... dziś jest już "business as usual". Znaleźli skuteczną dźwignię nacisku.

dim
czwartek, 5 grudnia 2019, 08:21

He he ! A teraz - τέραζ :) - przytaczam za grecka prasą, cytującą przedstawiciela Litwy: Erdogan nie przedstawił żadnych wymagań, w zamian za odstąpienie od wymagań, dotyczących zwalczania Kurdów... - czyli właśnie wszystko odbyło się zakulisowo, tuż przed. Czyli wcale niewykluczone, że m.in. owe "dwie fregaty" (w kredycie od Francji, wszystko gotowe !) i "dwa niszczyciele" (użyczone przez USA) przekonały go, że nie ma racji :)

Patryk
środa, 4 grudnia 2019, 09:28

Przenieść B61 z Incirlik do Polski. Nie targować z Turcja, tylko działać metodą faktów dokonanych. Turcja zostanie osłabiona i ukarana za szantaż i kupczenie. Polska zostanie wzmocniona. USA wzmocnione w wiarygodności jako lider NATO i gwarant bezpieczeństwa. Polska i Wschodnia Flanka bez targów z Turcja maja załatwiony wzrost bezpieczeństwa. Putin skwaszony za tę niedźwiedzią przysługę "dziękuje serdecznie" Erdoganowi. Niemcy i Francja na przykładzie Turcji dostają lekcję, jak się kończy obstrukcja i kupczenie cudzym bezpieczeństwem. No, ale nasi decydenci musieliby zacząć działać proaktywnie, kierując się racją stanu Polski, aby aktywnie sprzedać ten pomysł USA. Oczywiście przedstawiony "tylko" w interesie USA jako wzrostu wiarygodności Waszyngtonu, tzn. USA jako dostawcy bezpieczeństwa [a to jest waluta w relacjach międzynarodowych] i jako silniejszy lider silniejszego NATO.

dim
środa, 4 grudnia 2019, 07:43

Z kolei Turcja wspomagała niektóre grupy islamistów, a syn Erdogana był właścicielem firmy transportującej cysternami i sprzedającej dalej w świat ropę naftową, wydobywaną w tzw. państwie islamskim. Są to znane okoliczności. Wielokrotnie wskazywałem Państwu, że Turcja będzie handlować wszystkim i z każdym, jeśli tylko uzna to za korzystne. Oraz targować będzie się o wszystko i z każdym, jeśli uzna, że można na tym zarobić. Sojusze, to dla Turcji sposób osiągania własnej korzyści, możliwość mocnego szantażu dla materialnej korzyści, w najbardziej newralgicznym momencie. A nie jakieś tam (phi !) wspólne zobowiązanie do wzajemnej obrony. Takiego dla Turcji nie ma. To jest mentalność wielowiekowa, jest to ich tradycja polityczna, dyplomatyczna i militarna. I niczego innego oczekiwać od tego "sojusznika" nie należy. Przy tym z premedytacją i osiągając przy tym maksimum materialnych korzyści, Turcja minuję właśnie Europę islamskimi kolonistami. Taktykę pełzającego nacisku i luzowania zobowiązań własnych, przecież nie za darmo podjętych, a za 6 mld Euro, Turcja ma to opanowane do perfekcji. Dowód, że jest zima i przepływy migranckie morzem corocznie spadają wraz z temperaturami... a w tym roku liniowo, równo wzrastają. To też jest przez Turcję STEROWANE. A bakszysz za każdego przewożonego do Europy migranta bezwzględnie dzielony jest między przemytników, lokalną policję, lokalne władze i władze centralne. Mafia włoska, przy systemie funkcjonowania władzy państwa tureckiego to taki mały, zabawkowy pikuś. A kiedyś Europa złapie się za głowę, ile w Turcję bezskutecznie i na własną zgubę wpakowała pieniędzy i czasu, i starań. W zamian uzyskując wroga.

KrzysiekS
środa, 4 grudnia 2019, 00:23

NATO było zgodne gdy miało jednego wroga "Układ Warszawski" teraz każdy ma swoje interesy.

LGfan
środa, 4 grudnia 2019, 00:04

Ty nic nie możesz obiecać bo nie od ciebie to zależy. Jedyne co możesz to powtarzać w kółko tę samą śpiewkę> jedność- zapewniam- gwarantuję itp bzdety.

Milutki
wtorek, 3 grudnia 2019, 23:03

YPG nie odegrały decydującej roli w pokonaniu ISIS, właściwie nie było grupy która było decydująca. Asad i Rosja też walczyli z ISIS i osiągali sukcesy, przestali dopiero gdy USA ich zatrzymała. USA promowały YPG aby mieć pretekst do stacjonowania w Syrii. Zanim USA zaczęło pomagać YPG to ISIS pokonywało ich prawie z marszu. Turcja też pokonywała ISIS, USA mogła się dogadać z Turcją ale to by wymagało partnerskiego traktowania Turcji. USA wolało jednak organizacje która będzie wobec nich służalcza. USA i YPG przez wiele miesięcy utrzymywaly ISIS przy życiu po to aby mieć pretekst do stacjonowania w Syrii.

dim
środa, 4 grudnia 2019, 07:50

Turcja nie pokonywała ISIS, a usiłowała je sobie podporządkować. W szczególności przejmując znaczną czy może większą część wpływów z handlu z ISIS (ropa) i do ISIS. W czym brał osobisty udział m.in. syn prezydenta Erdogana. Nie znasz/nie rozumiesz systemów władzy z tamtych stron. Zachodzi pewne podobieństwo do procederu somalijskiego piractwa - zbóje zgaraniają wielomilionowe okupy... ale pozostając przy tym bardzo biednymi ludźmi. - A gdzie idą pieniądze ? - karmią "drogę służbową" podporządkowania. I podobnie państwo islamskie. Nie powstało, gdyż podobał im się tradycyjny islam, a ponieważ wykorzystywano ich jako skretyniałe narzędzia do robienia forsy i tą metodą.

Milutki
środa, 4 grudnia 2019, 10:39

Racją istnienia ISIS było że ta organizacja nikomu się nie podporządkowuje a każdy kto jej nie okazał wierności był jej wrogiem. Turcja już z samej definicji była wrogiem ISIS , istniała jednak możliwość tymczasowego zawieszenia broni, tymczasowy układ o nieagresji. Do tego dochodzi fakt że do ISIS miasta i wsie zostały włączone siłą , ludzie w nich mieszkających nie można skazać na śmierć glodową, nie można odciąć ISIS kordonem sanitarnym i czekać aż sama zginie, handel i układy z nimi były koniecznością . Z ISIS handlowali wszyscy aktorzy polityczni regionu nie tylko Turcja.

dim
środa, 4 grudnia 2019, 12:33

che che che... - drogi Milutki, gdyby ISIS nie stanowiło tam części większej układanki, wystartowałoby parę rakiet gdzie należy i kiedy należy, i byłoby po sprawie. W dobie łączności sat, przekazującej info z opóźnieniem półsekundowym. Istnienie ISIS faktycznie blokowało wydobycie ropy i gazu z tamtego obszaru - w dużych ilościach - więc wszsytkie bez wyjątku naftowe potęgi, w tym USA, Rosja i wszystkie państwa Zatoki - były z istnienia ISIS może niezadowolone... ale materialnie jak najbardziej usatysfakcjonowane. A te niewielkie ilości ropy, które ISIS jednak sprzedawało, bogaciły np. rodzinę Erdogana. Reszta to tylko... dekoracje.

Marek
wtorek, 3 grudnia 2019, 20:56

Problemem nie jest NATO, tylko erdoganowska Turcja w NATO. Pakt się rozszerzył co nieco od czasu zimnej wojny. Kiedy trwała, wystąpiła z niego Francja. NATO nie rozleciało się z jej powodu. Później wstąpiła ponownie zresztą. Turcję też czasowo przeboleje. Moim zdaniem należałoby teraz mieć jaja i Turkom podziękować. Odcinając jednocześnie od każdej technologii militarnej i cywilnej rodem z NATO (cywilne silniki i inne rzeczy można wykorzystać w sprzęcie wojskowym itp.). Swoją drogą za cyrk, który jest w Turcji teraz odpowiadają "geniusze" z UE. Panowie z Unii zażyczyli sobie demokratyzacji państwa (mimo tego, że do Turcji demokracja pasuje jak wół do karety) ze skutkiem takim, że zamiast ludzi, którzy wiedzieli o co chodzi w rozwoju państwa, rządzi nim teraz wrogi w stosunku do NATO i UE islamista.

Gość
wtorek, 3 grudnia 2019, 18:50

W NATO nie jest ciekawie ,każdy ma swój interes.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama