"Zawsze gotowi, zawsze blisko". Gen. Kukuła dla Defence24.pl o zadaniach i szkoleniu Wojsk Obrony Terytorialnej

30 grudnia 2016, 11:42
Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl
Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl
Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl

Sposób prowadzenia działań taktycznych przez WOT nie wpisze się jednak w klasyczne schematy działania Wojsk Lądowych. To stała obecność lub inaczej nasycenie siłami własnymi środowiska walki. Będzie to zdecydowanie bliższe specyfice działania Wojsk Specjalnych i ich modelowi prowadzenia działań taktycznych - podkreślił w rozmowie z Defence24.pl generał brygady Wiesław Kukuła, dowódca formowanych Wojsk Obrony Terytorialnej.

Juliusz Sabak: Panie Generale, Wojska Obrony Terytorialnej to w zasadzie całkowicie nowa formacja. Jakie największe wyzwania wiążą się ze stworzeniem piątego rodzaju Sił Zbrojnych?

Gen. Wiesław Kukuła, Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej: Naszym największym wyzwaniem będzie trwałe wpisanie WOT w system obronny i reagowania kryzysowego państwa oraz przekonanie o wartości formacji tej części społeczeństwa, która wciąż się z nim nie identyfikuje. Będzie to szczególnie trudne zwłaszcza w pierwszym etapie rozwoju formacji kiedy będą weryfikowane przyjęte założenia systemowe, a także zbierane pierwsze doświadczenia z pewnością nie tylko pozytywne. Dla wielu osób - sceptycznych wobec budowy WOT - pewne typowe dla tej fazy zdarzenia będą interpretowane nie jako część systemu zbierania doświadczeń a jako dowody potwierdzające ich założone sądy. Tymczasem zdolność do pełnej realizacji misji formacji – obrony i wspierania społeczności lokalnych - będzie osiągana stopniowo, natomiast docelowe zdolności na terenie całego państwa, wszystkich województw  formacja osiągnie dopiero za kilka lat.

W jaki sposób zamierza Pan przezwyciężyć te trudności?

Uważam, że jest więcej szans niż wyzwań. Podobną sytuację mamy już za sobą. W latach 2007-2014, kiedy budowaliśmy Wojska Specjalne, mieliśmy podobne postrzeganie projektu. W tamtym czasie również tworzyliśmy w polskich siłach zbrojnych całkiem nową jakość i również był to nowy rodzaj sił zbrojnych. Pojawiały się niemal te same pytania. Ta sama retoryka. Podważano sens tej decyzji, wydatków i podejmowanych długofalowych działań. Wojska Specjalne potrzebowały zaledwie 7 lat by dowieść swej wartości. Dziś historia się powtarza ale WOT budują ludzie bogatsi o tamte doświadczenia. Wiem też co zaniedbaliśmy budując Wojska Specjalne skupiając się na zdolnościach bojowych formacji. Tą kwestią była edukacji otoczenia – również tego bliskiego – środowiska wojskowego. Jest ona kluczowa z dwóch powodów – pierwszym jest identyfikacja podatnika z projektem, drugim umiejętność właściwego i pełnego wykorzystania potencjału formacji w wypadku WOT nie tylko przez ludzi w mundurach.

Na czym może polegać „edukacja otoczenia” w odniesieniu do Wojsk Obrony Terytorialnej?

Z jednej strony będzie ona wielowymiarowym procesem komunikacyjnym opartym na merytorycznym przekazie z drugiej - po prostu ciężką służbą na rzecz lokalnych społeczności. Bardzo duże znaczenie będzie miała rola WOT w systemie reagowania kryzysowego państwa. Wojska Obrony Terytorialnej będą m.in. wspierać poszukiwanie zaginionych ludzi przy użyciu dronów, ratować życie i mienie w trakcie powodzi czy innych kataklizmów. Będą dysponować szerokim spektrum użytecznego dla społeczności wyposażenia od wspomnianych dronów rozpoznawczych przez agregaty prądotwórcze dużej mocy po zaawansowany sprzęt inżynieryjny. Mundur polskiego żołnierza stanie się bardziej rozpoznawalny i obecny w społeczeństwie, nie tylko tam, gdzie dziś na stałe stacjonują duże jednostki wojskowe. Motto terytorialsów „zawsze gotowi, zawsze blisko” będzie oddawane w słowie i czynie zgodnie z naszą misją.

Pojawiają się informacje, że mundur będzie przypominał te z dwudziestolecia międzywojennego.

Na dziś dla WOT najważniejsze są mundury polowe. Defilady nie będą naszą domeną. O mundurach wyjściowych pomyślimy, za pewien czas. Myślę, że jest za wcześnie by przesądzać jak będę one wyglądały.

Proces rekrutacji i budowy struktur dowodzenia wojsk OT oficjalnie już się rozpoczął.

Tak. Oba te procesy są prowadzone jednocześnie. Zanim zaczniemy szkolić żołnierzy tzw. Terytorialnej Służby Wojskowej (TSW) potrzebna jest struktura dowodzenia a także baza organizacyjna, administracyjna i szkoleniowa, do której trafią ochotnicy.  To właśnie rozwijaliśmy w ostatnich miesiącach. Teraz koncentrujemy się na programach i planach szkoleń a także szkoleniach metodycznych dla kadry dowódczej.

Czy członkowie organizacji proobronnych, często wspieranych przez MON, będą mieli pierwszeństwo przy przyjęciu do nowego rodzaju wojsk?

Potwierdzam. Członkowie organizacji proobronych będą preferowani w czasie powoływania do służby w strukturach formacji i bardzo liczę na ich zainteresowanie służbą w formacji. Będą jednak przechodzić identyczną drogę powołania do służby jak każdy kandydat do służby wojskowej.

A jakie będą zadania Wojsk Obrony Terytorialnej?

Należy podkreślić że, celem istnienia WOT nie jest prowadzenie wojny, ale jej zapobieganie. Analitycy przeciwnika powinni dojść do wniosku, że przy takim nasyceniu uzbrojonymi, przeszkolonymi ludźmi terenu naszego kraju, jego zdobycie i kontrolowanie będzie nieopłacalne. OT będzie silnie związane z ludnością i rejonem działań, zabezpieczając obywateli i infrastrukturę. Odciążą od tych zadań jednostki operacyjne, które będą mogły skupić się na zasadniczych kierunkach obrony.

Istotnym, także w czasie pokoju zadaniem wojsk OT będzie przeciwdziałanie skutkom sytuacji kryzysowych i klęsk żywiołowych. Nowy rodzaj Sił Zbrojnych nie będzie oczywiście, zastępować służb ratowniczych, ale wspierać i uzupełniać ich działania. Każdy żołnierz OT będzie potrafił między innymi udzielić pierwszej pomocy, naprowadzić śmigłowiec również Lotniczego Pogotowia Ratunkowego a także zorganizować podstawowe działania ratownicze. Stałą obecność należy sprowadzać do współdziałania ze społecznością lokalną a co za tym idzie odpowiedzialności za ludzi. 

Czym jest Stały Rejon Odpowiedzialności?

To pojęcie kluczowe dla istoty WOT. Można powiedzieć, że uzasadnienie istnienia nowej formacji. Stały Rejon Odpowiedzialności to obszar kraju np. powiat, który znajduje się pod ochroną i kontrolą żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej z określonego pododdziału. Ich zadaniem będzie ochrona ludności i infrastruktury krytycznej na tym terenie. Natomiast realizowane zadania taktyczne będą zależne od sytuacji. Proszę już teraz zwrócić uwagę, iż z wojskami lądowymi będzie nas łączyć walka o utrzymanie terenu, a z wojskami specjalnymi zaś walka o bezpieczeństwo populacji.

Sposób prowadzenia działań taktycznych przez WOT nie wpisze się jednak w klasyczne schematy działania Wojsk Lądowych. To stała obecność lub inaczej nasycenie siłami własnymi środowiska walki. Będzie to zdecydowanie bliższe specyfice działania Wojsk Specjalnych i ich modelowi prowadzenia działań taktycznych.

Gen. Wiesław Kukuła
Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl

W dyskusji publicznej zwracano uwagę na słowa szefa MON Antoniego Macierewicza, który mówił o użyciu wojsk OT do walki z siłami specjalnymi potencjalnego przeciwnika.

Choć ta teza wzbudza wiele wątpliwości, realnie głównym przeciwnikiem dla WOT mogą stać się wrogie siły operacji specjalnych. W celu wyjaśnienia tej sytuacji, należy doprecyzować kilka kwestii. Po pierwsze – czym jest tzw. Specnaz. Pod tym pojęciem kryją się w byłych krajach ZSRR, w tym również w Rosji, różnego typu oddziały specjalnego przeznaczenia o niejednolitym potencjale bojowym. Będą to zarówno pododdziały rozpoznawcze różnych rodzajów wojsk, jak też uznawane za elitarne formacje specjalne.

Należy jednak podkreślić, że żołnierz sił specjalnych to nie „wojownik”, szarżujący na przeważającego wroga. Niestety kino akcji wypaczyło pojmowanie operacji specjalnych sprowadzając je do zadań kinetycznych. Ale punkt ciężkości operacji specjalnych  tkwi w zupełnie innym miejscu. Żołnierz sił specjalnych to raczej „architekt” pola walki. Jego zadaniem nie jest zajmowanie i kontrola terenu ale sabotaż, dezinformacja, rozpoznanie i dywersja, tworzenie oraz wspieranie partyzantki. Podczas gdy siły konwencjonalne przeciwnika będą działać liniowo, zajmując teren i niszcząc oddziały wojska na swej drodze do celu, siły specjalne będą tworzyć ogniska zapalne poza kierunkami głównego natarcia lub przed nim. W pewnym uproszczeniu przy braku Wojsk Obrony Terytorialnej dowódcy odpowiedzialni za kontrolę operacji lądowych będą  zmuszeni rozpraszać swoje zasoby by z nimi walczyć, osłabiając własny potencjał na kierunku głównego uderzenia przeciwnika.

Jakie szanse będą mieli żołnierze Obrony Terytorialnej w konfrontacji z komandosami?

Wbrew pozorom duże. Odziały specjalne są małe i największym zagrożeniem dla nich jest znający teren  i infrastrukturę, przygotowany na walkę przeciwnik. Nasycenie środowiska walki wyszkolonymi, dobrze uzbrojonymi oraz zorganizowanymi ludźmi, posiadającymi możliwość wezwania wsparcia, np. artylerii czy lotnictwa, to największe zagrożenie. Może skutecznie uniemożliwiać tworzenie i powiększanie ognisk walki. Muszę również nawiązać do pewnego aspektu praktycznego, pomijanego przez wielu teoretyków. Walka rzadko przypomina tę, którą widzimy w filmach wojennych.  Żołnierz nie ma komfortu wyboru przeciwnika, w wielu przypadkach nawet nie jest pewien do jakich pododdziałów on przynależy. Mamy obowiązek stanąć na drodze każdego, kto nam zagrozi. Moją misją jest przygotowanie terytorialsów do walki z każdym przeciwnikiem. Przygotowanie nie tylko do podjęcia walki ale i jej przetrwania.  Zresztą w mojej ocenie to nie siły specjalne przeciwnika są największym wyzwaniem dla WOT. Jeśli wciąż nie jestem przekonujący, to sugeruję mały eksperyment: proszę spotkać się z innym weteranem polskich wojsk specjalnych i zadać mu pytanie: jak wyglądałaby nasza działalność taktyczna, gdyby w Afganistanie np. Talibowie byli tak zorganizowaną, uzbrojoną i liczną formacją jak projektowane WOT?  

Jakie inne działania będą prowadzić wojska OT w czasie działań zbrojnych?

To będzie zależeć od tego czy ich Stały Rejon Odpowiedzialności będzie znajdował się na kierunku działań bezpośrednich przeciwnika czy też będzie poza tym kierunkiem. W pierwszym przypadku wysiłek terytorialsów będzie skupiony na wsparciu wojsk operacyjnych i ochronie ludności.  Terytorialsi będą min. wprowadzać wojska operacyjne w rejony, prowadzić na ich rzecz rozpoznanie, naprowadzać na cele i przyjmować taktyczne desanty. Katalog tych działań będzie zależny od sytuacji i umiejętności dowódcy, któremu zostaną podporządkowani.

Poza kierunkami działań bezpośrednich WOT będzie skupiony na obronie bezpośredniej, działaniach antydywersyjnych, antydezinformacyjnych a także będzie ograniczać negatywne skutki konfliktu dla społeczności.

W przypadku gdy  Stały Rejon Odpowiedzialności zostanie zajęty przez przeciwnika  WOT zmieni strukturę i formę walki prowadząc przez pewien założony czas tzw. działania nieregularne, które z czasem zmienią formę na działania partyzanckie. Ich celem będzie zapewnienie ciągłości działania państwa na zajętych obszarach i  realizowanie zadań utrudniających funkcjonowanie okupanta. Cele te WOT będzie realizować głównie we współpracy z Wojskami Specjalnymi.

Z Pana wypowiedzi wynika, że przy formowaniu Obrony Terytorialnej w znacznym zakresie będą uwzględnione doświadczenia Wojsk Specjalnych.

Przy procesie tworzenia nowego rodzaju Sił Zbrojnych zamierzam wykorzystać wiele doświadczeń z Wojsk Specjalnych. Pragnę podkreślić, że obie formacje, pomimo oczywistych różnic mają wiele wspólnego. Cechą wspólną jest ich wysoka autonomia, oparcie o strukturę małych pododdziałów i szerokie spektrum działania. Wojska Specjalne są jednak zasobem strategicznym państwa złożonym ze starannie   
wyselekcjonowanego personelu. WOT będzie zaś zasobem taktycznym państwa o zasięgu powszechnym. Do Wojsk Specjalnych rekrutuje się najlepszych kandydatów – bardzo niewielki promil populacji. Do WOT rekrutacja będzie miała inny punkt ciężkości z uwagi na zakładany bardziej masowy charakter.

Czy w takim razie struktura OT ma się w pewnym zakresie wzorować na Wojskach Specjalnych?

Przeniesienie czy zaadoptowanie struktur nie jest do końca możliwe. Mamy jednak sporo doświadczeń wynikających z tworzenia czy szkolenia struktur policyjnych i wojskowych w Iraku, Afganistanie oraz innych państwach. Wraz ze swoim sztabem poświęciłem sporo czasu na wypracowanie modelu struktury formacji najlepiej odpowiadających ich przeznaczeniu i zadaniom. Kręgosłup formacji tworzyć będzie sekcja lekkiej piechoty, tzw. „wspaniała dwunastka”. Wyższymi strukturami będą plutony, kompanie i bataliony. Walka nie będzie jednak przebiegać wzdłuż granic administracyjnych. Dlatego na bazie batalionów będą tworzone tzw. Zgrupowania Zadaniowe WOT, przeznaczone dla realizacji określonych zadań i wsparte w razie potrzeby przez dodatkowe siły i specjalistyczny sprzęt. Brygada, będąca największą jednostką struktury WOT ma stanowić rodzaj „huba operacyjnego i logistycznego”. Jej działalność będzie skupiać się na zapewnieniu wsparcia i zabezpieczenia zgrupowań gwarantując ciągłość walki.

Czym właściwie jest „wspaniała dwunastka”?

„Wspaniała dwunastka” to dość popularna w branży nazwa struktury sprawdzona w formacjach lekkich. W Polsce praktycznie nieznana lub mylnie przypisywana wyłącznie strukturom Sił Specjalnych USA. Łączy zdolności do prowadzenia działań autonomicznych z siłą ognia a także maksymalizuje zyski ze zróżnicowanego doświadczenia żołnierzy wchodzącej w jej skład.  Na dwunastkę składają się: dowódca, zastępca, starszy ratownik pola walki, ratownik pola walki, starszy saper, saper, starszy operator uzbrojenia, operator uzbrojenia, starszy strzelec wyborowy, strzelec wyborowy, starszy radiooperator i radiooperator. Nazwa każdej ze specjalności nie powinna być rozumiane tunelowo. Zakres zadań każdego z żołnierzy na etapie przygotowanie do walki i w jej czasie zostanie określony proceduralnie. Taka struktura zapewnia również wewnętrze przekazywanie doświadczeń. Na wyposażeniu sekcji znajdą się min. karabinki  o zwiększonej celności i donośności, karabiny maszynowe, czy też ręczny granatnik przeciwpancerny. W kompaniach będą również plutony wsparcia złożone z sekcji snajperów, moździerzy i zestawów przeciwlotniczych.

Gen. Wiesław Kukuła
Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl

MON planuje wyposażenie Obrony Terytorialnej w nowy sprzęt, ale komentatorzy wskazują iż może to pociągnąć za sobą istotne koszty.

Żadnej formacji nie można zbudować bezkosztowo, ale należy patrzeć na stosunek koszt-efekt. Lubię posługiwać się pewnym obrazowym przykładem.  Miesięczne koszty utrzymania kompanii lekkiej piechoty wynoszą tyle ile jedna godzina lotu samolotu F-16. Przez najbliższe 3 lata koszty wyposażenia WOT wyniosą około 10% wydatków na modernizację, ale w dalszej perspektywie będą systematycznie spadać, aby około 2022 roku ustabilizować się na poziomie nie więcej niż 3-4 procent. Taki rząd wielkości będzie ponoszony na formację stanowiącą około 1/3 ogółu Sił Zbrojnych. Myślę, że WOT to bardzo dobrze zainwestowane pieniądze.

Dlaczego do WOT ma trafić nowoczesny sprzęt, a nie, jak ma to miejsce w wielu krajach na świece, starszej generacji uzbrojenie i wyposażenie z zapasów armii?

Oczywiście, że mogliśmy potraktować WOT jako miejsce, w którym próbuje się zagospodarowywać zużyte wyposażenie Wojsk Lądowych, które i tak trzeba by poddawać kosztownej modernizacji i częstej wymianie (co niestety permanentnie rujnuje systemy szkolenia).  Jednak postąpiliśmy jak kraje, które środki publicznie wydają racjonalnie. Zdecydowaliśmy się na nowy  i nowoczesny sprzęt, który pozostanie w linii przez 20-30 lat. Do tego będzie to wyposażenie oraz uzbrojenie produkcji krajowej, co da dobry impuls do rozwoju narodowego przemysłu. Stary sprzęt wymaga pieczołowitej konserwacji i specjalistycznej obsługi, na którą zwyczajnie nie będziemy mieć czasu. Przekładałoby się negatywnie na poziom wyszkolenia. Nowoczesny sprzęt jest prostszy w obsłudze, tańszy w utrzymaniu, co ułatwia osiągnięcie przez żołnierzy WOT zakładanego poziomu umiejętności w skróconym reżimie czasowym właściwym dla formacji.

Poziom umiejętności zależy nie tylko od sprzętu, ale też – przede wszystkim – od żołnierzy OT. W jaki sposób będzie utrzymywana, zważywszy że członkowie nowego rodzaju SZ nie będą pełnić stałej służby zawodowej?

Pełny cykl przygotowania żołnierza WOT zajmie 3 lata.  Proces ten spróbuję opisać w uproszczony, a zarazem dostatecznie obrazowy sposób. W pierwszym roku szkolenia żołnierz ten nabędzie podstawowe umiejętności indywidualne i nauczy się przetrwania na polu walki. W drugim będzie szkolić się w swojej specjalności wojskowej. W trzecim zrealizuje on szkolenia taktyczne w składzie plutonu i kompanii. Całość szkolenia zostanie poprzedzona 16-dniowym kursem podstawowym dla osób bez przeszkolenia wojskowego lub analogicznym kursem „wznawiającym” dla osób wcześniej pełniących służbę wojskową. Nie powinniśmy również zawężać czasu szkolenia wyłącznie do dni, w których realizowane będzie szkolenie wojskowe. Do dyspozycji terytorialsów zostanie oddana platforma e-learningowa, aplikacje mobilne i inne narzędzia wspomagające rozwijanie umiejętności w czasie wolnym.  Żołnierze otrzymają do dyspozycji również hale sportowe i trenerów tak by mogli podnosić i utrzymywać swoją sprawność fizyczną.

W jaki sposób definiowana będzie gotowość żołnierza WOT do działania?

Obejmuje ona trzy wymogi, jakie w każdej chwili będzie musiał spełniać żołnierz WOT. Po pierwsze, powinien osiągnąć i utrzymywać wymagany poziom sprawności fizycznej.  Każdy żołnierz TSW będzie musiał najpóźniej w 10. miesiącu służby potwierdzić poziom sprawności przystępując do egzaminu w jednostce wojskowej. Od trzeciego roku służby normy sprawności fizycznej dla żołnierzy TSW będą identyczne jak dla żołnierzy zawodowych. Po drugie, będzie musiał utrzymywać w sprawności środek łączności, który będzie głównym środkiem do jego alarmowania i powiadamiania. Ta gotowość będzie potwierdzana praktycznie, także sygnałami treningowymi. Po trzecie, terytorials powinien utrzymywać w sprawności sprzęt oraz wyposażenie, które otrzyma po powołaniu,  a które będzie przeznaczone do przechowywaniu w jego domu.

Dziękuję za rozmowę.

_______________________________

Gen. bryg. Wiesław Kukuła pełni stanowisko dowódcy formowanych Wojsk Obrony Terytorialnej. Przed objęciem stanowiska, od 2012 roku sprawował funkcję dowódcy Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu. Wcześniej, od 2006 roku pełnił służbę w Dowództwie Wojsk Specjalnych na stanowisku szefa wydziału dowodzenia i łączności, szefa wydziału planowania operacyjnego oraz szefa pionu operacyjnego - zastępcy szefa sztabu. Służył również w 1 pułku specjalnym, na bazie którego sformowano JWK, na stanowiskach dowódcy plutonu, dowódcy kompanii, szefa łączności, szefa sekcji wsparcia dowodzenia i łączności oraz szefa sztabu pułku.

Reklama
Tweets Defence24