Reklama
Reklama

Turecka wojna nowej generacji [ANALIZA]

24 marca 2018, 12:24
40795262122_e7847251fb_k
Fot. www.tsk.tr

Zajęcie bez walki opuszczonego przez Kurdów miasta Afrin jest symbolicznym końcem zorganizowanego oporu w eksklawie i zakończeniem operacji „Gałązka oliwna”. Jeszcze przez jakiś czas można spodziewać się działań partyzanckich, ale wydaje się, że pacyfikacja regionu nie potrwa długo. Tym samym operacja turecka w Afrinie zakończyła się dużym sukcesem i to znacznie szybciej niż oczekiwano. Autor niniejszej analizy uważa, że u podstaw takiej sytuacji tkwi kilka przyczyn o podłożu militarnym - dla Defence24.pl pisze Marcin Gawęda.

  1. Dobry plan

Choć początkowo wydawało się, że protureckie milicje i wspierające je tureckie oddziały regularnej armii nie odnotowują sukcesów, z perspektywy czasu widać, że realizowano pewien plan, jak się okazało dobrze przemyślany i oparty na wcześniejszych doświadczeniach z operacji „Tarcza Eufratu” przeciwko Daesh. Po pierwsze, plan zakładał powolne postępy ofensywy, nie nastawione na zyski terytorialne, ale na wyczerpanie sił i środków przeciwnika. Po drugie, realizowano dwie fazy operacyjne, do których odpowiednio się przygotowano. Pierwsza zakładała krwawe i mało spektakularne walki w trudnym terenie górskim, mające na celu metodyczne zajmowanie silnie ufortyfikowanych szczytów górskich oraz okalających je wiosek. Po wypchnięciu sił kurdyjskich (YPG i inne formacje) z rejonu nadgranicznego, można było przejść do fazy drugiej, która zakładała wejście w głąb eksklawy i ewentualnie walki miejskie, np. w samym Afrinie. Tureccy analitycy wskazywali, że pierwszy etap, w umownym, górskim pasie nadgranicznym, miał charakter walk w terenie górskim, a drugi, w centrum regionu, walk w terenie zurbanizowanym (z przewidywanymi ciężkimi walkami w samym Afrin).

Powolne i metodyczne opanowywanie terenu, bez spektakularnych rajdów w głąb regionu, utrudniało przeciwnikowi ewentualne atakowanie klinów uderzeniowych. Systematyczne poszerzanie podstaw natarcia miało także wpływ na logistykę, która nie notowała żadnych problemów i na planowanie operacyjne (zabezpieczone drogi na tyłach, osłonięte skrzydła). Zaatakowanie na całym obwodzie frontu, bez wyraźnie określonych kierunków głównych natarć, wymuszało dodatkowo rozproszenie sił przeciwnika. Zamykające się pierścienie okrążenia centrum eksklawy zapewne także przyczyniły się do kurdyjskiej decyzji o ewakuacji bojowników i cywilów do Manbidż.

image
Fot. www.tsk.tr

 

  1. Odpowiednie siły

Jakkolwiek można mieć pewne zastrzeżenia co do zdolności bojowych protureckich milicji (turkmeńskich, czy nawet kurdyjskich), przeszły one przed inwazją na Afrin szkolenia, były też lepiej zorganizowane i wyposażone (także w sprzęt ciężki) niż wcześniej. Decydujące w operacji były, oczywiście, regularne oddziały armii tureckiej, a te składały się z jednostek doświadczonych w działaniach kontrterrorystycznych. 5. Brygada Pancerna brała udział w operacji „Tarcza Eufratu”, a piechota, podstawa sił interwencyjnych, wywodziła się z brygad tzw. komandosów (Commando Tugayi), przygotowanych do operacji w trudnym terenie, w warunkach konfliktu asymetrycznego i mających doświadczenie w walkach tego typu w Syrii bądź w Turcji, szczególnie przeciwko bojownikom z PKK. Do drugiej fazy operacji ściągano siły, które z kolei dobrze czuły się w środowisku walki w terenie zaminowanym i zurbanizowanym (np. siły specjalne policji i żandarmerii, 49. Brygada Komandosów (49 Commando Tugayi) szkolona do walki w terenie zurbanizowanym, silnie nasyconym minami i IED, itp.

Duży procent sił inwazyjnych stanowiły więc oddziały o charakterze elitarnym i antyterrorystycznym, zdolne do wykonywania chirurgicznych operacji specjalnych i kontrterrorystycznych. Użycie broni pancernej jako wsparcia i ostrożne ich użycie przyniosło straty mniejsze, niż można by oczekiwać (zważywszy na bogaty kurdyjski arsenał np. ppk) i ewidentnie było pokłosiem doświadczenia z „Tarczy Eufratu”, zwłaszcza spod Al-Bab. W czasie trwania operacji można było zaobserwowac cały czas dopływ nowych sił w strefę konfliktu, zarówno protureckich milicji, jak i tureckich wojsk regularnych, co pozwalało na rotację sił własnych i odpowiednie reagowanie na sytuację taktyczną czy operacyjną (np. poprzez zwiększanie dynamiki operacji ofensywnych w wybranych rejonach). Właściwie nie zanotowano w operacji większej pauzy operacyjnej, a sama dynamika operacji powietrzno-lądowych była dość duża.

  1. Panowanie w powietrzu

Konflikt asymetryczny w Afrinie charakteryzował się zupełnym panowaniem w powietrzu, z którego korzystano w pełni. Pomijając zestrzelenie śmigłowca T-129 i drona TB2 Bayraktar oraz kilkudniową przerwę wymuszoną zamknięciem przez Rosjan przestrzeni powietrznej nad eksklawą, wsparcie lotnicze było intensywne i skuteczne. Używano przede wszystkim amunicji precyzyjnej rodzimej produkcji, a uderzenia były z reguły dotkliwe (punkty dowodzenia, magazyny amunicji etc.). Warto podkreślić, że wsparcie lotnicze w operacji „Gałązka oliwna” było znacznie bardziej intensywne niż w poprzedniej „Tarcza Eufratu” i znacznie bardziej dewastujące. Poza samymi punktowymi uderzeniami szerokie użycie dronów (TB2 Bayraktar i Anka-S) pozwalało na stały i aktualny dopływ danych rozpoznawczo-wywiadowczych.

  1. Nowe rodzaje broni i wyposażenia

Przygotowując się do inwazji na Afrin armia turecka zastosowała amunicję precyzyjną i nowinki techniczne, a te rodzaje sprzętu, których używano już wcześniej, wykorzystywano bardziej intensywnie i skutecznie. Ogień artylerii był nie tylko intensywny, ale przede wszystkim precyzyjny. Warto wspomnieć, że haubice T-155 Firtina zdolne są do ostrzału precyzyjnego (jak podają niekóre źródła dzięki systemowi Aselsana można ustalać współrzędne celu z dokładnością do ok. 17 m), natomiast do niszczenia umocnień zastosowano samobieżne haubice M110A2 kal. 203 mm.

image
Fot. www.tsk.tr

Szeroko zastowano wozy minoodporne Kirpi, w tym z lekką, łatwo montowalną, siatkową osłoną przeciwkumulacyjną oraz sterowanymi modułami bojowymi SARP Aselsana (np. Aselsan SARP-Dual RCWS (7,62mm i 12,7mm). Moduły SARP Aselsana montowano także na zmodernizowanych czołgach M60. W warunkach bojowych użyto m.in. karabinki MPT-76 (MKEK). W rejonie konfliktu rozwinięto także najnowszy naziemny system walki elektronicznej KORAL Aselsana. Zagrożenie ze strony pkk wymusiło działanie inetrwencyjne, do czasu montażu aktywnych systemów samoobrony zainstalowano na czołgach M60T (i M60A3?) kilka nowinek technicznych zwiększjących ich przeżywalność, np. wspomniany zdalnie sterowany moduł bojowy SARP Aselsana, kamery obserwacji dookólnej, elementy pancerza reaktywnego Roketsana, laserowy system ostrzegający Aselsana itp. Czołgi zostały zmodernizowane według programu Firat, stąd można spotkać określenie np. M60T Firat.   

Afrin był swoistym poligonem dla tureckiej broni, m.in. dronów TB2 Bayraktar, systemów rakietowych T-122 Sakarya, śmigłowców T-129 Atak itd. Zapewne nie jest przypadkiem, że w lutym oddano do służby kolejne osiem dronów klasy MALE TB2 Bayraktar rodzimej produkcji (Baykar) – znacznie wcześniej niż zakładał kontrakt (łącznie jest ich już ok. 46).

Przewagę taktyczną stronie tureckiej dawały także nowoczesne środki łączności i rozpoznania, dające przewagę już na poziomie taktycznym (np. siły specjalne) i wyższych (operacyjnym i strategicznym).

Stosowano szeroko amunicję precyzyjną np. bomby HGK (klasyczne bomby Mk 84 z zestawem oprzyrządowania HGK (Hassas Güdüm Kiti) instytutu naukowego TÜBİTAK-SAGE, czy również rodzime pociski powietrze-ziemia Cirit kal. 70 mm Roketsana i inne.

  1. Przewaga ogniowa

Niezwykle ważnym elementem kampanii, chociaż trudnym do statystycznego uchwycenia, była przewaga ogniowa sił interwencyjnych. Ataki kurdyjskie z użyciem ppk na pojazdy czy czołgi, nawet jeśli kończyły się sukcesem, miały raczej wymiar propagandowo-medialny i jak się okazuje raczej niewielki wpływ na taktyczno-operacyjny wymiar walk. Tymczasem strona turecka – co również było z rozmysłem nagłaśniane medialnie – była w stanie nalotami i ostrzałem wstrząsnąć obroną, prawdopodobnie przynajmiej miejscowo złamać przeciwnika, zdezorganizować jego system obrony, możliwości przemieszczania, system łączności i dowodzenia.

image
Fot. www.tsk.tr

Zmasowane wsparcie z powietrza, artyleryjskie i pancerne wykrwawiało siły kurdyjskie, które mimo, że prowadziły obronę (w wielu miejscach opartą na silnych fortyfikacjach, w tym szeroko stosowanych tunelach i podziemnych ukryciach) ponosiły – jak się wydaje - znacznie większe straty niż atakujący. Na podstawie dostępnych danych i przebiegu konfliktu zapewne nie będzie błędem, jeśli określimy stosunek strat w zabitych na jeden do kilku na korzyść atakującego. Warunki konfliktu asymetrycznego per se musiały także generować większe straty w rannych, kontuzjowanych i chorych dla strony kurdyjskiej (problemy z pomocą medyczną, ich ewakuacją, rotacją na polu walki etc.), co musiało być obciążeniem moralnym i logistycznym.

Nie dysponujemy w pełni wiarygodnym i obiektywnym źródłem statystycznym dotyczącym strat – szacunki strat własnych i przeciwnika podawane przez strony walczące z oczywistych względów pozostawmy na boku, jako oręż walki propagandowej. Pewne światło na tę sprawę rzucają dane Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka - przy całym zastrzeżeniu do tego źródła, którego obiektywność bywa kontestowana - z których wynika, że w połowie marca straty strony kurdyjskiej mogły wynosić ok. 1500 bojowników (szacunek na 18 marca 2018 r.), podczas gdy strony tureckiej 91 bojowników protureckich milicji i 78 żołnierzy tureckich sił zbrojnych. Skądinąd znany autorowi spis osobowy zabitych tureckich żołnierzy na 17 marca, wskazuje, że poległo co najmniej 47 żołnierzy, w tym major z 3. Brygady Komandosów (3 Commando Tugayi), jako najwyższy rangą oficer (straty odnoszą się przede wszystkim do 5. Brygady Pancernej oraz kilku brygad komandosów armii i żandarmerii).

Zajęcie Afrinu to niewątpliwie duży sukces prezydenta Erdogana i przykład dobrze zaplanowanej i przeprowadzonej operacji sił połączonych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 35
Reklama
prophet
poniedziałek, 26 marca 2018, 18:02

Turecki islamski fanatyzm i sen o dawno utraconej potędze, napadający na siły, które w znacznym stopniu przyczyniły się do pokonania Państwa Islamskiego w regionie. Tyle w temacie. Gdzie sankcje międzynarodowe za atak na niepodległy kraj?

Wojtek
wtorek, 27 marca 2018, 18:33

To bzdura, Turcja walczy z fanatyzmem i teroryzmem, zniszczili kompletnie ISIS na swoich terenach w północnej Syrii, a reszta to czysta propaganda antiturecka. Turcja to potężny kraj i trzeba z nimi liczyć !

tagore
poniedziałek, 26 marca 2018, 00:55

Przy tej skali przewagi technicznej i przewadze liczebnej 6 do 1 sukces był raczej pewny.

Mroczysław
niedziela, 25 marca 2018, 23:59

No i to obrazuje jakie są szanse walki partyzanckiej z dobrze przeszkoloną, wyposażoną i zarządzaną armią. Pokazuje też, jak ważne jest mieć własny rozwinięty przemysł zbrojeniowy, potrafiący dostarczyć nowoczesnego uzbrojenia dla armii. Czy nasz rząd wyciągnie jakieś wnioski z tego? Czy zacznie wreszcie faktycznie rozwijać przemysł, albo dozbroi OT i zmieni ich system szkolenia, żeby nie byli już tylko potencjalnym mięsem armatnim? Czy zacznie wreszcie faktycznie modernizować wojska operacyjne, zamiast robić polityczne zakupy w rodzaju Patriota, a blokując inne, bardziej potrzebne programy. Wątpię.

kubuskow
wtorek, 27 marca 2018, 18:08

Skoro widzisz w tym przypadku analogię do naszej sytuacji to rozumiem, że obawiasz się partyzantów białoruskich lub rosyjskich?

Bogdan W
niedziela, 25 marca 2018, 22:57

Wręcz przeciwnie, Kurdowie z YPG mieli dosyć dużo broni przeciwpancernych czy dział bezodrzutowych dostarczonych przez USA, WAS i tureccy żółnierze znależli dużo tych broni w bunkrach, między innymi przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW/MILAN/KORNET/iFGM-148 Javelin itd.. i nawet pocisków przeciwlotniczych (manpads IGLA SA-18) … no i jeszcze w swoich opakowaniach, oni mieli dużo broni ale turecki sztab wywiadu i armia mieli taktykę, know-how, dobriazgowe przygotowanie, odwagę i stanowczość po swoich stronach … współpraca z WASem to było bardzo sprytna i taktyczna decyzja, ponieważ Syryjczycy z WAS walczyli przede wszystkim o podbój swoich straconych ziemi … ci Kurdowie to tylko pusta wydmuszka made in USA, uciekli!

Pim
niedziela, 25 marca 2018, 21:05

Ciekawa analiza. Jak powyższe wnioski mają się do \"urzędowego optymizmu\" związanego z możliwościami Obrony Terytorialnej?

hmtf
niedziela, 25 marca 2018, 19:37

Jestem ciekaw, czy USA akceptowany inwazję, bo Kudowie jakby bez wsparcia,a Syryjczycy z Rosjanami też się nie wysilili. Co dostaną Kurdowie? Bić słabych to każdy potrafi,a tymczasem ISIS ma luzy. Zastanawiające. Czyżby Kurdowie stanęli przed wyborem patrona? Iran?

tagore
niedziela, 25 marca 2018, 17:52

Dobrze by było ,aby wszyscy przypomnieli sobie słowa Erdogana o powrocie Turcji na Bałkany.

magazynier
niedziela, 25 marca 2018, 13:49

I co dalej? Mandżib?

Mikko
niedziela, 25 marca 2018, 11:21

Amerykanie zajęli Irak i Afganistan równie szybkio , potem już nie było tak wspaniale kiedy trumny wracały przykryte flagą. Analiza jest słuszna ale odnosi się tylko do \"teraz\" czyli jest wypłaycona nieco. Co będzie jak pojawią się trumny przykryte turecką flagą? Też będzie sukces? W moim przekonaniu autor niedocenia Kurdów . To grupa czy naród, która ćwiczy walkę na różnych płaszczyznach a z Turkami zawsze podejmowali walkę za pośrednictwem głęboko ukrytej partyzantki oraz terroru, więc ja osobiście poczekał bym na chwalenie operacji Tureckiej. Kurdowie mają zasoby i broń kupią; czy od USA, FR, China etc. nie ma znaczenia, może przynieść straty i to duże dla \"Operacji\" Tureckich.

rococco
niedziela, 25 marca 2018, 07:01

Bardzo prawdopodobne że w czasie tych walk użyto Warmate WBE kupionego doraźnie w ramach zakupu interwencyjnego przez Turków właśnie do celu tej operacji która była planowana od dawna. Po Al Bab Erdogan potrzebował sukcesu, o wiele lepiej przygotowano operację, wykorzystując przewagę technologiczną i ogniową. Trafna analiza ! Prosimy o więcej takich :) Generalnie Turcy wydają się szybko uczyć i wyciągają wnioski z poprzednich porażek i walk w Donbasie. Ogień artyleryjski koordynowany za pomocą UAV to już standard, uderzenia za pomocą amunicji precyzyjnej, szerokie zastosowanie bezpilotowców rozpoznawczych i uderzeniowych [bojowych-samobójczych] (te jeszcze u Turków raczkują). Turcy pokazali że posiadanie własnego przemysłu zbrojeniowego i myśli technicznej oznacza całkowitą niezależność w planowaniu operacji bojowych. Wymiar ekonomiczny, zyskanie nowych doświadczeń przez przemysł i żołnierzy, nauka taktyki walki w konflikcie asymetrycznym, wykorzystanie amunicji i sprzętu generujące popyt na dalsze zakupy, sukces propagandowo-polityczny wszystko to jest dla władz Turcji nie do przecenienia.

NAVY
niedziela, 25 marca 2018, 03:56

Turcja moim zdaniem przesadza i zamiast trzymać się z dala od konfliktu ,to sama zaostrza sytuację w regionie ! Może ma ciągotki do mocarstwowości i chce zagarnąć /kontrolować/ część Syrii ? Nie wiadomo w co gra Erdogan ,ale na pewno w nieczyste karty i tutaj ,w tym aspekcie nikt nie potrafi podnieść wielkiego larum ,ale o Polsce się wrzeszczy na całym globie ... Mam nadzieje,że USA zacznie mysleć ...

miki
piątek, 16 sierpnia 2019, 16:09

Turcja z Kurdami miała zawsze na pieńku. Nienawidzili ich więc wojnę w Syrii potraktowali jak przyzwolenie na rozprawienie się z starym przeciwnikiem.

Milutki
poniedziałek, 26 marca 2018, 19:45

Turcja graniczy z ogarniętą wojną Syrii. W Turcji przybywa około 3 mln uchodźców z Syrii, bojownicy z PKK rozwijają się u granic i zrobili sobie tam bazę wypadową. Turcja została wciągnięta w ten konflikt, a jeżeli istnieje nie tylko teoretycznie to musi działać.

Courre de Moll
poniedziałek, 26 marca 2018, 17:22

Pytać czy Turcja ma \"ciągoty do mocarstwowości\" to jak zastanawiać się, czy Austria jest aby krajem górzystym.

dim
poniedziałek, 26 marca 2018, 12:06

Turcja ma roszczenia terytorialne wobec wszystkich swych sąsiadów, bez wyjątku. To według mapy, wyciekłej z ichnego BBN (i niezdementowanej), ale także z dziesiątków, czy raczej setek wypowiedzi członków ich najwyższych władz, cywilnych i wojskowych, w tym Erdogana. W tym bezpośrednie oskarżenia o \"okupację połowy Morza Egejskiego\" przez Grecję, czy o próby naruszania przez Republikę Cypru jej szelfu kontynentalnego, także tego na południe od wyspy, stanowiącego (jakoby, zdaniem Erdogana) w 50% własność Turcji.

dim
niedziela, 25 marca 2018, 00:55

jeszcze o greckich S-300... - teraz czytam na blogach, że do roku 2013 niemal wszystko było w ich sprawie fikcją. Nawet powietrze w oponach aut - \"flaki\". A o system zadbano dopiero ostatnio. Grecy w ogóle mocno szykują się ostanio do wojny o Morze Egejskie, grecki szef MON co raz to porykuje w mediach, rozjuszony lew, choć żołnierze nie bardzo mają czym walczyć. Oczywiście w porównaniu z tureckich przeciwnikiem, bo gdyby przyrównać do... * * * * * * - Ech !

papuga
niedziela, 25 marca 2018, 00:51

Turcja jest jednym z tych państw, z którym nie mamy sprzecznych interesów. Ciekawy partner zarówno w kontaktach gospodarczych jak i we współpracy technologicznej. A i sami Turcy są przyjaźnie do nas nastawieni, w przeciwieństwie do innego państwa z Bliskiego Wschodu.

dim
poniedziałek, 26 marca 2018, 18:47

@papuga - Nie macie sprzecznych interesów z Turcją, ale macie je z Rosją, - czy zgoda ? Niemniej Rosja zawsze będzie dla Turcji dalece ważniejszym klientem/partnerem niż Wy - czy i tu zgoda ? Otóż z Turkami wszystko, bez wyjątku, jest na sprzedaż, a pojęcie \"honoru\" sprzedającego tam nie występuje. Chyba że w odniesieniu do ich własnego kraju i patriotyzmu.

papuga
wtorek, 27 marca 2018, 15:55

W wielu miejscach masz rację. Ale Turcja ani nie jest lojalnym sojusznikiem Rosji ani nie ma z nią szczególnej wspólnoty interesów. Oni grają ze wszystkimi i próbują realizować własne interesy. Za to krajem bardzo prorosyjskim jest Grecja. Ale tutaj sytuacja jest dokładnie taka sama jak w twoim poście - dla Rosji ciekawszym partnerem jest Turcja. Problemem Grecji jest w tej sytuacji antyzachodni resentyment (dodam od siebie, że w stosunku np. do Niemiec całkowicie zrozumiały). Ja bym w ogóle nie analizował kwestii honoru, bo tu chodzi o interesy. A obiektywny fakt jest taki, że siła Turcji (gospodarcza, technologiczna i demograficzna) rośnie i będzie to wywoływać napięcia w regionie.

Mauzer
niedziela, 25 marca 2018, 00:49

Czyli zachodnie technologie sie sprawdzaja ,i amerykanie maja kłopot ,turcy pokazali ze sie trzeba z nimi liczyć, a to już nie na rekę innych.Efekt odwrotny od zamierzonego i do tego rosja która sie zadowoli takim sojusznikiem i jego technologia . Ciekawe ,ciekawe :)

mgr historii andrzej pakuła
sobota, 24 marca 2018, 22:42

zabrakło skromnego wsparcia zestawów p-panc( 50), oraz man-pads(50) sztuk,i wojska tureckie oraz ,,tzw ich pomagierzy\'\' długo by dreptali w miejscu nic dodać ani ująć. A ze nie mieli wsparcia militarno-materiałowego-logistycznego to jest jak jest.Bohaterstwem sie duzo nie zdziala.

mdsrm
sobota, 24 marca 2018, 21:02

W pełni zgadzam się z przedmówcami, bardzo rzeczowa analiza. Szkoda że tak rzadko Pan publikuje

Piotr34
sobota, 24 marca 2018, 19:53

Czyli z jednej stronu zadna specjalna blyskotliwosc i nowatorstwo ale z drugiej mozna powiedziec porzadny poziom profesjonalizmu.Bez wielkich sukcesow ale i bez wielkich wpadek metodycznie do celu. Ciekawie to wypada w porownaniu do Rosjan(w Syrii ale takze na Ukrainie) i secjonistow(Ukraina) i proassdowcow(Syria)-z jednej strony blyskawiczne i blyskotliwe operacje(takze hybrydowe) i ataki oskrzydlacjace ale z drugiej rozciaganie lini zaopatrzenia i czasami bolesne wpadki kiedy przeciwnik kontratakowal.Mniej profesjonalizmu ale za to przedziwna mieszanka najwyzszej jakosci sztuki wojny z niefrasobliwoscia i brakiem uwagi. Zupelnie rozne szkoly prowadzenia wojny.

Klient
sobota, 24 marca 2018, 19:29

Teraz czas na aspekt polityczny. Kurdowie zostali oszukani, czy nie? Ich wkład w wojnę z IS jest niepodważalny. Mniemam, że im coś obiecano, choćby ochronę, wsparcie i broń do tworzenia swojego państwa. Część przytomnych komentujących była sceptycznie nastawiona. Twierdzili, że wielka polityka w końcu wygra. Jak to się obecnie przedstawia, mają szansę na Kurdystan?

Nieździwiony
sobota, 24 marca 2018, 17:36

Napisze to co wcześniej szkoda Kurdów. Niestety tak teraz wyglada wojna w wykonaniu dużej armii w nowoczesnym wydaniu. Partyzanci jako armiia niewiele znaczą

Władek
niedziela, 25 marca 2018, 22:59

Ten kto ucieka przegrywa ... i tyle!

kubuskow
wtorek, 27 marca 2018, 18:17

Niech żyje Sparta!

Marek1
sobota, 24 marca 2018, 17:22

Mnie zastanawia natomiast fakt, że Turcja w ciągu niecałych 20 lat osiągnęła poziom technologiczny i kompetencyjny wystarczający do produkcji własnych, w zasadzie WSZYSTKICH(poza może samolotami bojowymi) środków walki od karabinków piechoty, przez BWP i MBT, aż do najnowocześniejszych syst. artylerii lufowej/rakietowej z precyzyjną amunicją i dronów bojowych klasy MALE. Ten imponujący wręcz skok technologiczny w przemyśle zbrojeniowym powinien być pilnie studiowanym WZORCEM dla MON i PGZ. Powinien, ale oczywiście NIE jest, no bo przecież MY nie będziemy się niczego uczyć od jakichś tam Turków, no bo Chocim, Wiedeń itp. bogoojczyźniane pierdolety z których NIC nie wynika. W rezultacie mamy to co mamy, czyli SKANSEN obsługiwany przez żołnierzy zamiast nowoczesnej armii.

ND
sobota, 24 marca 2018, 15:31

Jak zwykle rzeczowa analiza

Smuteczek
sobota, 24 marca 2018, 15:00

Ucza sie na bledach chlopaki. Nastepnym razem pojdzie jeszcze lepiej. To jeszcze bardziej bije w Kurdów ktorych teraz amerykanom bedzie latwiej porzucic majac Turcje ktora pokazala ze jednak umie sie bic jako alternatywe

Harry 2
sobota, 24 marca 2018, 21:41

Kurdowie jako jedyni najlepiej radzili sobie z ISIS. Komuś na tym zależy, by nie zniszczono za szybko ISIS?

Bogdan W
niedziela, 25 marca 2018, 23:22

Nie zgadzam się, bo Amerykanie massowo bombardowali tereny okupowane przez ISIS i to przez 7 lat, dlatego łatwo było Kurdom (uzbrojonym przez Washington) walczyć z ISIS, np. miasto RAKKA, forteca ISIS zostało kompletnie zniszczone przez naloty i bombardowanie, potem Amerykanie i Kurdowie (SDF/YPG) pomagali i pozwolili ISIS opuścić Rakkę, łatwo jest pod takimi warunkami « walczyć » z ISIS, ta walka Kurdów z ISIS jest po prostu czystą propagandą.

Milutki
sobota, 24 marca 2018, 14:27

Ważnym elementem kampanii w Afrin były drony zwiadowcze które kręciły nie tylko materiały dla wojska ale też do mediów. Nagrano bojowników w cywilnych ubraniach (mogliby być policzeni jako ofiary cywilne) ostrzelających na ślepo tereny tureckie z działka, nie wiadomo kto mógłby w tym zginąć. Innym razem nagrano bojowników podkładających improwizowany ładunek wybuchowy przy drodze od którego wysadzony został samochód cywilny z rodziną uciekającą z terenu walk. Najważniejszym materiałem było później nagranie bojowników jak blokują cywilom ucieczkę z Afrin chcąc zrobić z nich żywe tarcze, próbowali blokować drogę spychaczem i sypać gruz na drogę. To po tym opublikowanym filmie bojownicy opuścili Afrin, przegrali medialnie i widzieli że przegrają też militarnie. Polskie media sympatyzowały z marksistowską partyzantką więc kompromitujących ich filmów nie pokazywano i gazety o tym nie pisały.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama