Dr Jagnieża o raporcie Stratpoints ws. WOT: Obrona Terytorialna musi zachować samodzielność [OPINIA]

14 marca 2018, 12:33
WOT szkolenie D24

Fot. Paweł Malicki/Defence24.pl


Dr Artur Jagnieża analizuje na łamach Defence24.pl wydany niedawno przez Fundację Stratpoints raport dotyczący Wojsk Obrony Terytorialnej. „Pamiętajmy, że jako państwo budując Wojska Obrony Terytorialnej nie decydujemy się na przywrócenie powszechnego przeszkolenia wojskowego. (…) Jeżeli jednocześnie mielibyśmy skanalizować potencjał członków organizacji proobronnych i ochotników do służby w ramach wojsk operacyjnych, to (…) w konsekwencji wrócilibyśmy do modelu budowy zminiaturyzowanej armii zawodowej, niezdolnej w praktyce do wypełnienia konstytucyjnego obowiązku obrony Rzeczpospolitej podkreśla autor.

Trwającemu procesowi budowy Wojsk Obrony Terytorialnej w Polsce towarzyszy od początku wzmożona dyskusja dotycząca zasadności budowy tego rodzaju formacji w Polsce, jak i samego procesu ich tworzenia. W tym kontekście należy postrzegać właśnie publikację Fundacji Stratpoints „Wojska Obrony Terytorialnej. Stan obecny. Pożądane kierunki zmian”, będącą głosem środowiska skupiającego m.in. byłych wysokich oficerów Sił Zbrojnych RP, którzy jeszcze nie tak dawno pełnili czynną służbę wojskową. Chociażby z tego względu obok publikacji nie można przejść obojętnie. Głos Stratpoints jest także o tyle istotny, że ma on charakter pisemnej publikacji, a zatem można poddać go analizie źródłowej nie narażając się na zarzut niezrozumienia charakteru lub kontekstu zawartych w niej sformułowań.

Publikacja strukturalnie składa się ze wstępu, siedmiu rozdziałów i zakończenia zamieszczonych na 41 stronach tekstu. We Wstępie autorzy wskazują, iż w obliczu licznych zagrożeń wynikających z sytuacji polityczno-militarnej zarówno w Europie, jak i na świecie można dostrzec dążenia Ministerstwa Obrony Narodowej do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa państwa. Stąd, jak wskazuje Stratpoints, pojawienie się w Polsce kilku koncepcji wzmocnienia systemu obronności państwa poprzez budowę, a precyzyjniej odtworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej.

Zaskoczeniem jest jednak fakt, iż wśród wymienionych we Wstępie autorów różnych koncepcji budowy formacji obrony terytorialnej pominięto osobę dr hab. Ryszarda Jakubczaka autora fundamentalnej pracy w tym zakresie jaką jest książka Współczesne wojska obrony terytorialnej (zaktualizowane wydanie Warszawa 2014), będącego jednym z najlepszych znawców problematyki Wojsk Obrony Terytorialnej w Polsce. Podobnie należy też ocenić brak przywołania we Wstępie pozycji: Józef Marczak, Ryszard Jakubczak, Raport strategiczny: Siły Zbrojne RP w drugiej dekadzie XXI. Koncepcja strategiczna obrony terytorialnej RP, Warszawa 2014.

Rozdział I „Formacje obrony terytorialnej za granicą” zawiera informacje dotyczące funkcjonowania formacji obrony terytorialnej w Stanach Zjednoczonych, jak i w kilku wybranych państwach europejskich. Co ciekawe, najwięcej uwagi autorzy poświęcili analizie funkcjonowania amerykańskiej Gwardii Narodowej, co pośrednio może wskazywać na sposób postrzegania tego rodzaju wojsk i wyobrażenia autorów odnośnie ich roli, jak i miejsca w systemie obronnym państwa. Być może wpływy na taki wybór miał także fakt, iż jednym autorów opracowania jest gen. bryg. rez. Jarosław Stróżyk, który jest osobą dobrze zorientowaną w realiach amerykańskiej Gwardii Narodowej. Oprócz przykładu zza oceanu rozdział zawiera też informacje o formacjach terytorialnych Wielkiej Brytanii, Szwecji, Norwegii, Estonii, Łotwy, i Litwy.

Dobór wymienionych państw w kontekście czerpania z ich doświadczeń przez Polskę w procesie budowy Wojsk Obrony Terytorialnej może budzić wątpliwości. Trudno zrozumieć dlaczego autorzy ograniczyli się do przedstawienia modelowych rozwiązań tylko w wymienionych państwach, w tym w pierwszej kolejności w dwóch państwach prowadzących politykę o aspiracjach globalnych, których terytorium w sposób naturalny osłaniane jest przez obszary morsko-oceaniczne. Należy podkreślić, że zarówno przypadek Stanów Zjednoczonych, jak Wielkiej Brytanii jest kompletnie nieprzystający do wymogów geostrategicznych państwa polskiego położonego w samym centrum kontynentu europejskiego, którego terytorium od strony wschodniej nie chronią przecież żadne bariery naturalne w postaci pasa morskiego lub wysokiego pasma górskiego.

Gradacja doboru przedstawionych państw w kontekście omawiania problematyki Wojsk Obrony Terytorialnej pokazuje jeszcze jedną wątpliwość natury stricte wojskowej. Otóż autorzy Raportu pominęli w swojej analizie dwa kraje europejskie które przede wszystkim na systemie obrony terytorialnej opierają swoje bezpieczeństwo militarne. Mam na myśli w pierwszej kolejności Szwajcarię i Finlandię. Szczególnie pominięcie przykładu państwowości fińskiej może zastanawiać, ponieważ Finlandia ma bardzo duże doświadczenia w budowie formacji obrony terytorialnej, a ponadto funkcjonuje ona tak jak państwo polskie w cieniu zagrożenia rosyjskiego, co z natury rzeczy winno być przedmiotem wnikliwej analizy naszych wojskowych.

undefinedFot. Rafał Surdacki/Defence24.pl

Pominięcie zatem przykładu Szwajcarii i Finlandii należy uznać za istotne przeoczenie, które w konsekwencji może wyrobić u niezorientowanego czytelnika mylne przeświadczenie, że budowa w Polsce Wojsk Obrony Terytorialnej to rzadko spotykany ewenement na kontynencie europejskim, co nie jest prawdą. Fakt ten jest także istotny z tego powodu, że opracowanie zostało zrealizowane na zlecenie Biura Analiz Sejmowych, a więc na użytek parlamentu i posłów z Komisji Obrony Narodowej. W mniejszym stopniu argument ten odnosi się do pominięcia w analizie doświadczeń francuskich i włoskich.

Rozdział II „Wojska obrony terytorialnej przed 2015 rokiem” przedstawia polskie doświadczenia w przedmiocie budowy Wojsk Obrony Terytorialnej po 1945 roku. Dotyczy to zarówno okresu przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy to w Sztabie Generalnym WP narodziła się oryginalna jak na ówczesne warunki koncepcja budowy formacji OT kraju, jak i lat dziewięćdziesiątych, kiedy Polska zanim została członkiem Paktu Północnoatlantyckiego, zmuszona była szukać sposobu na zapewnienie bezpieczeństwa militarnego państwa w ramach samodzielności, czy jak wolą inni samotności obronnej. To w tym okresie polska myśl wojskowa zaowocowała kilkoma istotnymi pozycjami, które próbowały dać odpowiedź w jaki sposób zapewnić bezpieczeństwo militarne państwa w aktualnej sytuacji strategicznej.

Należy do nich zaliczyć przede wszystkim książki autorstwa pracowników naukowych Akademii Obrony Narodowej. W pierwszej kolejności była to pozycja Józefa Marczaka i Jacka Pawłowskiego, O obronie militarnej Polski przełomu XX-XXI wiek (Warszawa 1995), następnie znakomita książka Bolesława Balcerowicza, Obronność państwa średniego (Warszawa 1996), a w niej zakreślone założenia strategii obrony powszechnej oraz fundamentalna dla problematyki obrony terytorialnej pozycja autorstwa Ryszarda Jakubczaka oraz Józefa Marczaka, Obrona terytorialna Polski na progu XXI wieku (Warszawa 1998). Co istotne dla rozważań, żadna z tych pozycji nie została przywoływana w treści Raportu.

Po okresie zawieszenia strategicznego lat dziewięćdziesiątych można zauważyć znamienną korelację między procesem przyjęcia Polski do NATO i stopniowego integrowania się Sił Zbrojnych RP w strukturach Sojuszu, a decyzjami ówczesnych kierownictw MON, które prowadziły do stopniowego odchodzenia od planów budowy Wojsk Obrony Terytorialnej w Polsce. Z procesem tym jest ściśle związana powolna destrukcja systemu obrony cywilnej w Polsce, której zagadnieniom autorzy Stratpoints poświęcili w całości Rozdział III opracowania. Umieszczenie w opracowaniu dotyczącym Wojsk Obrony Terytorialnej zagadnień związanych w problematyką obrony cywilnej jest w tym przypadku przekonujące ponieważ, jak piszą autorzy Raportu: Tendencja delegowania zadań pozostających domeną obrony cywilnej, np. związanych z ochroną ludności i zwalczaniem klęsk żywiołowych na jednostki wojskowe jest zauważalna na przestrzeni ostatnich lat, chociażby w określeniu zadań dla nowego rodzaju sił zbrojnych, Wojsk Obrony Terytorialnej.

Rozdział IV Raportu przedstawia „Koncepcję utworzenia komponentu terytorialnego Sił Zbrojnych RP”, która zgodnie z Decyzją nr 224/MON Ministra Obrony Narodowej z dnia 23 czerwca 2015 roku w sprawie doskonalenia funkcjonowania Narodowych Sił Rezerwowych miała wejść w życie 1 stycznia 2016 roku. Główną zaletą rozdziału jest przybliżenie w uporządkowany sposób założeń koncepcji przygotowanej przez powołany do tego zespół, którego pracami kierował ówczesny Komendanta AON gen. dr hab. Bogusław Pacek. Istota całej koncepcji polegać miała na utworzeniu w latach 2016-2019 komponentu terytorialnego Sił Zbrojnych RP liczącego w czasie pokoju 2500 stanowisk, w tym 500 dla żołnierzy zawodowych oraz 2000 dla żołnierzy NSR, sformowaniu komponentu terytorialnego w którym nadzór nad szkoleniem sprawowaliby Szefowie Wojewódzkich Sztabów Wojskowych bez obniżania potencjału i zdolności wojsk operacyjnych oraz zwiększeniu do 110000 stanu osobowego żołnierzy zawodowych w ciągu ośmiu lat. Koncepcja zakładała wykorzystanie potencjału osobowego organizacji proobronnych oraz zwiększenie zasobów wyszkolonych rezerw osobowych poprzez szkolenie ochotników do terytorialnych jednostek wojskowych w ramach służby przygotowawczej dla żołnierzy NSR.

undefinedFot. Rafał Surdacki/Defence24.pl

Autorzy w opracowaniu zaznaczyli też wady koncepcji, do których w pierwszej kolejności należało w ich opinii zaliczyć brak propozycji dostosowania systemu rekrutacji do zwiększonych potrzeb poszczególnych form służby wojskowej oraz poprawy jego efektywności, w szczególności naboru do zawodowej służby wojskowej. W tym miejscu trzeba jednak zaznaczyć, że koncepcja określająca wielkość terytorialnego komponentu NSR do wysokości 2500 żołnierzy, w obliczu znanych już wtedy potrzeb jakie wynikają z konieczności strategicznej osłony terytorium państwa, w tym chociażby elementów infrastruktury krytycznej była nie do przyjęcia jeśli chodzi o jej elementarną efektywność. Biorąc pod uwagę szacunkowe dane dotyczące liczby obiektów infrastruktury krytycznej w Polsce, które w przybliżeniu możemy oszacować w przedziale od 500 do 600 obiektów (sam wykaz sporządzony i aktualizowany przez Dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa jak wiadomo ma charakter informacji niejawnej), można łatwo zauważyć, że w praktyce liczba 2500 żołnierzy przeznaczonych do lokalnej ochrony lub w przypadku konfliktu zbrojnego obrony obiektów IK byłaby skrajnie niewystarczająca nawet przy uwzględnieniu ujawnionej informacji planów zmobilizowania w obliczu zagrożenia wojennego dodatkowych 30 batalionów OT (od razu zaznaczmy batalionów terytorialnych z nazwy, które w swej istocie miały być batalionami rezerwowymi).

Następne dwa Rozdziały Raportu Fundacji Stratpoints tj. V i VI poświęcone są przedstawieniu i ocenie aktualnie wdrażanej koncepcji budowy Wojsk Obrony Terytorialnej. Nie będę za autorami przedstawiał ogólnie dostępnej już wiedzy odnośnie implementowanej obecnie przez MON koncepcji budowy WOT. Odniosę się natomiast do wymienionych przez autorów Raportu wad wdrażanej koncepcji. Przede wszystkim należy oddać, że gen. broni rez. dr Mirosław Różański konsekwentnie podnosi argument, iż budowa WOT nie może odbywać się kosztem obniżenia potencjału wojsk operacyjnych. Przyjmuję, że w tej argumentacji kieruje się on najlepiej rozumianą przez siebie troską o ich kondycję. Celowo jednak podkreślam o kondycję wojsk operacyjnych, ponieważ pojęcie to nie jest tożsame z pojęciem kondycji całych Sił Zbrojnych RP. I tu w moim przekonaniu leży istota obecnego sporu koncepcyjnego odnośnie budowy Wojsk Obrony Terytorialnej. Jeśli przyjmiemy założenie, że to wojska operacyjne są podstawowym elementem systemu obronnego RP, który ma rozstrzygać na polu militarnym o skuteczności obrony terytorium Rzeczpospolitej, to argument autorów Stratpoints można by uznać za zasadny.

Jeśli jednak uznamy, że optymalny system obronny RP musi składać się z dwóch komponentów sił zbrojnych tj. wojsk operacyjnych oraz wojsk obrony terytorialnej jako komponentów synergicznie się uzupełniających (a tak przecież uczy wielokrotnie weryfikowana teoria i praktyka sztuki wojennej), to wtedy argument dotyczący zarzutu obniżenia potencjału wojsk operacyjnych traci swoją wagę, poniżej musi ustąpić przed argumentem, iż zabieg ten aktualnie i co istotne w ograniczonym przedziale czasowym ma służyć niezbędnemu podniesieniu potencjału całości sił zbrojnych.

Trudno też zgodzić się z argumentem, iż oddelegowanie z liczących blisko 100000 żołnierzy wojsk operacyjnych do Wojsk Obrony Terytorialnej raptem 1471 żołnierzy zawodowych, z czego 69 proc. stanowią żołnierze z Dowództwa Generalnego!, a zaledwie  10 proc. żołnierze wyznaczeni z różnych instytucji resortu obrony narodowej (dane przekazane przez Dowództwo WOT na Komisji Obrony Narodowej nr 81 z 10 stycznia 2018 roku) faktycznie przyczynia się do osłabienia potencjału wojsk operacyjnych. Nie bez znaczenia w aktualnie toczonej dyskusji jest także fakt, iż wraz z postępującym procesem rozbudowy WOT odsetek żołnierzy zawodowych w WOT będzie się sukcesywnie zmniejszał przy jednoczesnym uruchomienia ruchu kadrowego w drugą stronę tj. z WOT do wojsk operacyjnych, co w roku 2017 miało już miejsce i objęło blisko 100 osób, które poprzez WOT zasiliły wojska operacyjne.

Autorzy Raportu podnoszą argument, że istnieje problem niewystarczającego przygotowania kadry zawodowej pozyskiwanej do dowództw i sztabów OT z uwagi na specyfikę prowadzenia działań przez te jednostki. To fakt z którym trzeba się zgodzić, ale jego główną przyczyną jest właśnie to, że proces rozpoczęcia budowy Wojsk Obrony Terytorialnej był przez co najmniej ostatnią dekadę zaniechany i lekceważony. Gdyby konsekwentnie przyjąć treść tego argumentu to mielibyśmy w tej sytuacji kwadraturę koła polegającą na tym, że nie możemy rozpocząć procesu budowy Wojsk Obrony Terytorialnej ponieważ nie mamy do tego celu wystarczającej ilości przygotowanej kadry, a kadry tej nie możemy przygotować, ponieważ nie ma WOT.

undefinedFot. Paweł Malicki/Defence24.pl

Takie podejście oznaczałoby samoubezwłasnowolnienie się jeśli chodzi o zdolności Sił Zbrojnych RP do budowy Wojsk Obrony Terytorialnej. Tymczasem praktyka pokazuje, że tak nie jest, a jednym ze sposobów wyjścia z tej sytuacji jest zaangażowanie do budowy WOT oficerów i żołnierzy wywodzących się z jednostek specjalnych, których doświadczenie wydaje się najwłaściwsze jeśli chodzi o ich wykorzystanie do formowania tego nowego rodzaju wojsk. W dyskusji dotyczącej kwestii osłabienia wojsk operacyjnych zaznacza się ponadto, że przyjęcie w latach dziewięćdziesiątych takiego założenia uniemożliwiałoby rozbudowę wojsk specjalnych, ponieważ proces budowy jednostki GROM zaczął się m.in. od oddelegowania do tworzenia tej jednostki żołnierzy z jednostki specjalnej w Lublińcu i innych oddziałów Wojska Polskiego. Czy takie działania ktoś nazywał wtedy osłabianiem wojsk operacyjnych albo osłabianiem ówczesnych jednostek specjalnych?

Jeszcze trudniej zgodzić się z argumentem uznania za wadę nieuwzględnienia w rozpoczętym procesie budowy Wojsk Obrony Terytorialnej kwestii usprawnienia systemu naboru do terytorialnej służby wojskowej oraz zawodowej służby wojskowej, ponieważ to właśnie rozpoczęcie budowy WOT wprowadziło niezbędną w tym zakresie nowelizację ustawy o powszechnym obowiązku obrony, która właśnie terytorialną służbę wojskową wprowadziła, co zresztą autorzy Raportu po wymienieniu wad implementowanej koncepcji sami zapisali w dalszej części publikacji na stronie 26. Należy zatem założyć, że system ten będzie udoskonalany, ale aby dojść do wniosków i propozycji w tym zakresie najpierw proces ten trzeba było w ogóle rozpocząć.

Nie sposób natomiast nie zgodzić się z kolejnym argumentem wskazanym przez autorów Raportu, jakim jest brak odpowiedniej infrastruktury dla jednostek WOT oraz odpowiedniej bazy szkoleniowej. Trudno polemizować z faktami, niemniej w tym miejscu potrzebne jest istotne wyjaśnienie. Polska po 1989 roku zafundowała sobie rabunkową gospodarkę, jeśli chodzi o zarządzanie nieruchomościami i infrastrukturą wojskową przez Siły Zbrojne w skali całego kraju. Bezrefleksyjne likwidowanie istotnych garnizonów dla bezpieczeństwa wojskowego poszczególnych województw sprawiło, że obecnie niektóre obszary Polski są dosłownie ogołocone z istotnych zasobów infrastruktury wojskowej (vide: województwo świętokrzyskie).

Trudno jednak nie zauważyć, że decyzja o budowie WOT właśnie ten proces zahamowała, ponieważ po pierwsze wstrzymano się z zamiarem likwidacji niektórych garnizonów (np. Pruszcz Gdański), wstrzymano się z planami zbycia niektórych nieruchomości ważnych dla infrastruktury wojskowej kraju (np. Nowe Miasto nad Pilicą), zapowiedziano rozbudowę na potrzeby WOT części istniejącej infrastruktur (np. Siedlce, Radom) i wreszcie same WOT rozpoczęły zabiegi o uzyskanie niezbędnych dla nich nieruchomości od poszczególnych samorządów. Uzupełnieniem tych działań jest rozpoczęty proces zakupu mobilnych strzelnic oraz przewidziany przez MON zamiar budowy strzelnic w każdym powiecie. Nie rozwiązuje to oczywiście kolejnego problemu jakim jest niemożliwości realizacji procesu szkoleń WOT na obszarze poszczególnych powiatów, niemniej musimy sobie w końcu uświadomić, że obecny stan rzeczy jest efektem ponad dwudziestu lat zaniechań w tym zakresie i jego naprawa musi zająć co najmniej tyle samo czasu.

undefinedFot. Rafał Surdacki/Defence24.pl

Zgodzić się natomiast należy z tą częścią Raportu w której autorzy zwracają uwagę na fakt niskiego ukompletowania WOT sprzętem niezbędnym do skutecznej realizacji przez nich działań. Argument ten odnosi się w pierwszej kolejności do braku rozstrzygnięcia zakupu dla WOT nowoczesnej lekkiej broni przeciwpancernej (lekkich i łatwych w obsłudze wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych, nowoczesnych granatników różnych typów) jak i broni przeciwlotniczej. Sytuacji tej nie zmienia skądinąd słuszny zakup karabinków MSBS Grot jak i bardzo cenny zakup w firmie WB Elektronics bezzałogowców Warmate jako amunicji krążącej. Trudno natomiast podzielić pogląd, że nakłady finansowe związane z zakupem sprzętu i uzbrojenia na wyposażenie tworzonych jednostek WOT mogą spowolnić a nawet wstrzymać zasadnicze programy modernizacyjne Sił Zbrojnych RP. Dokonywane w tym względzie na przełomie roku analizy porównawcze przez branżowe periodyki w kraju wskazują na złożoność zagadnienia zakupów.

W Polsce mamy po prostu problem z efektywnym systemem zakupów sprzętu wojskowego w ramach największych projektów modernizacyjnych, a bolesne doświadczenia w tej materii obecnego rządu różnią się w niewielkim stopniu od niepowodzeń poprzedników. Fakty w tej materii są takie, iż poprzedni rząd przez osiem lat nie był w stanie skutecznie kupić m.in. systemu przeciwrakietowego w ramach programu "Wisła", śmigłowców, okrętów podwodnych w ramach programu "Orka" oraz artylerii rakietowej w ramach programu "Homar", a obecny rząd po ponad dwóch latach ma w tej kwestii podobne wyniki. Wyjątek w tej materii daje nadzieję zapowiedź MON podpisania w końcu marca bieżącego roku umowy na zakupu zestawów obrony przeciwrakietowej średniego zasięgu w ramach programu "Wisła".

Z pewnością podpisanie tej umowy byłoby jakościowym przełomem w trwającej niemocy w przedmiocie zakupów. Zatem argument, iż budowa WOT ma wpływ na proces zahamowania innych szczególnie dużych programów modernizacyjnych jest wątpliwy, skoro w okresie w którym WOT nie istniał procesy zakupowe w ramach najważniejszych programów też nie zakończyły się sukcesem.

undefinedFot. Rafał Surdacki/Defence24.pl

Ostatni VII Rozdział Raportu Stratpoints "Perspektywa obrony terytorialnej" zawiera ocenę i możliwości wykorzystania potencjału WOT na przyszłość w systemie obronnym państwa. Autorzy Raportu na wstępie rozdziału zwracają uwagę na ważne zagadnienie jakim jest konieczność zapanowania nad procesem aktywności członków WOT w mediach społecznościowych, co koliduje z koniecznością zapewnienia ich anonimowości z uwagi na prowadzenie przez WOT przygotowań do działań nieregularnych. Trzeba oddać autorom, iż ich zastrzeżenia w tej materii mają uzasadnienie. Dla WOT oznacza to potrzebę skorygowania zarządzania procesem bezpieczeństwa informacyjnego. W jego ramach można byłoby na wzór firm korporacyjnych wyznaczyć w jednostkach już na poziomie plutonów OT administratorów bezpieczeństwa informacyjnego, którzy odpowiadaliby za przestrzeganie przez członków WOT standardów i dobrych praktyk zachowania w sieci. Być może wnioskiem w tej materii może być nawet wprowadzenie całkowitego zakazu takiej aktywności w mediach społecznościowych, przy jednoczesnym skanalizowaniu takiej aktywności wyłącznie do oficjalnych kont i profili WOT na serwisach Facebook, Instagram czy Twitter.

Autorzy publikacji w swojej analizie zauważają, że "Pakiet możliwych do realizacji zadań (przez WOT - przyp. red.) jest bardzo szeroki i nie są to tylko działania nieregularne, które przypisuje się OT po zajęciu terytorium naszego państwa przez przeciwnika. Należy brać pod uwagę także działania regularne przed oraz w trakcie operacji obronnej lub ofensywnej, prowadzonej przez inne rodzaje sił zbrojnych i rodzaje wojsk". Wśród nich Raport wymienia m.in. zadania konieczności prowadzenia studiów operacyjnych terenu i operacyjnego przygotowania przydzielonych rejonów odpowiedzialności, ochronę systemu logistycznego na rzecz wojsk operacyjnych, działania przeciwdywersyjne, współudział w zwalczaniu desantów przeciwnika, czy potrzebę zorganizowania rozpoznania terytorialnego i realizację zadań rozpoznawczych na rzecz OT oraz wojsk operacyjnych, zarówno wojsk własnych jak i sojuszniczych. Jednocześnie autorzy zwracają uwagę, że na obecnym etapie organizacji i poziomu wyszkolenia WOT (jak wiadomo trwa dopiero niecały rok), w trosce o obowiązek minimalizacji ewentualnych strat, WOT w pierwszej kolejności winny przygotowywać się do realizacji zadań z zakresu ochrony obiektów, obiektów logistycznych, maskowania oraz HNS.

undefinedFot. Paweł Malicki/Defence24.pl

Szczególną wagę autorzy Raportu poświęcają zagadnieniu maskowania rozumianego jako "idea wprowadzania przeciwnika w błąd co do położenia własnych sił i zamiarów przeciwnika". Stratpoints widzi tu istotną rolę dla WOT. Nie bez znaczenia w kontekście zagadnień związanych z maskowaniem jest także fakt, że szczególną rolę do tych spraw przywiązuje Rosja z której praktyki działań warto wyciągać wnioski. Najlepszym tego przykładem była perfekcyjnie przeprowadzona aneksja Krymu. Trudno zatem nie skonstatować, że właśnie zbudowanie WOT w całym kraju dałoby stronie polskiej możliwości wprowadzenia w błąd potencjalnego agresora zarówno w wymiarze strategicznym, operacyjnym jak taktycznym poprzez takie działania jak ukrywanie, pozorowanie, demonstrację oraz dezinformację. Dziś z takim podejściem można byłoby się zgodzić z zastrzeżeniem, że nie prowadziłoby to w swej intencji do stopniowego ograniczenia roli WOT i próby sprowadzenia ich do roli wojsk pomocniczych wojsk operacyjnych.

Tymczasem czytając Zakończenie Raportu autorzy - być może w sposób niezamierzony - odkrywają własne rozumienie, czym mają być wojska obrony terytorialnej. Stąd rekomendacja utworzenia w każdym rodzaju sił zbrojnych pododdziałów do zadań maskowania operacyjnego oraz zabezpieczenia HNS w limicie stanów osobowych przewidzianych dla wojsk OT, co nie tylko zaprzecza obecnie wdrażanej koncepcji ten formacji, ale w konsekwencji oznaczałoby to faktyczną likwidację wojsk OT, które sprowadzone do roli integralnej części wojsk operacyjnych, nie byłyby zdolne do realizacji zadań przewidzianych dla Wojsk Obrony Terytorialnej, które Ci sami autorzy Raportu wymienili w dziesięciu punktach na stronach 31-32. Jeszcze bardziej zaskakujący jest postulat, aby w ramach odtwarzania limitu wojsk operacyjnych dokonać przesunięcia do tych jednostek żołnierzy WOT z odpowiednimi kwalifikacjami i umiejętnościami.

Autorzy Stratpoints chyba nagle zapomnieli, że większość członków WOT to ochotnicy, którzy właśnie w formule pełnienia terytorialnej służby wojskowej postanowili oddać swój czas i serce na rzecz wypełniania służby wojskowej. Pamiętajmy, że jako państwo budując wojska obrony terytorialnej nie decydujemy się na przywrócenie powszechnego przeszkolenia wojskowego. Jeżeli jednocześnie jednocześnie mielibyśmy dodatkowo skanalizować potencjał członków organizacji proobronnych i ochotników do służby w ramach wojsk operacyjnych, to biorąc pod uwagę przede wszystkim czynnik finansowy odnoszący się do wysokich kosztów utrzymania wojsk operacyjnych, to w konsekwencji wrócilibyśmy do modelu budowy zminiaturyzowanej armii zawodowej, niezdolnej w praktyce do wypełnienia konstytucyjnego obowiązku obrony Rzeczpospolitej. Nie sądzę, aby taki cel przyświecał autorom Raportu Fundacji Stratpoints.

dr Artur Jagnieża @ArturJagnieza

Defence24
Defence24
Reklama
Tweets Defence24