US Army szykuje przeciwlotników na dużą wojnę [KOMENTARZ]

3 kwietnia 2019, 15:30
Patriot x
Fot. US Army.

Armia Stanów Zjednoczonych opublikowała dokument, w którym prezentowana jest ogólna strategia rozwoju jej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej do 2028 r. Realizacja jego założeń ma pozwolić na skuteczne działanie przeciwlotników US Army w warunkach konfliktów na pełną skalę.

Nie jest tajemnicą, że obrona przeciwrakietowa, a szczególnie przeciwlotnicza w US Army była do niedawna niedoinwestowana. Wynikało to z absolutnej dominacji w powietrzu jaką amerykańskie lotnictwo miałoby w ewentualnym konflikcie z każdym możliwym przeciwnikiem. Dominacja ta była, mniej lub bardziej, faktem w czasie trwania zimnej wojny, a po upadku Związku Sowieckiego jeszcze się zwiększyła. W tej sytuacji amerykańscy wojskowi nie przywiązywali wielkiej uwagi do samoobrony przed środkami napadu powietrznego. Jeśli już coś rozwijano, to były to przede wszystkim kolejne wersje systemu średniego zasięgu MIM-104 Patriot. Choć jest to system zdolny do zwalczania celów aerodynamicznych i balistycznych, to jeszcze kilka lat temu nacisk kładziono na ten drugi obszar.

Jeszcze gorsza była sytuacja, jeżeli chodzi o systemy krótkiego (odpowiednik planowanej w Polsce Narwi) i bardzo krótkiego zasięgu. Jeśli chodzi o te pierwsze to Amerykanie w ogóle z nich zrezygnowali, a w roli tych drugich do dzisiaj wykorzystywane są FIM-92 Stinger i AN/TWQ-1 Avenger (na podwoziu Humvee), których programy modernizacyjne padały ofiarą cięć budżetowych.

Zmiany sytuacji geopolitycznej, częściowa odbudowa potencjału rosyjskiego wraz ze stosowaniem przez Moskwę doktryny wojny nowej generacji i wzrost znaczenia Chińskiej Republiki Ludowej, sprawiają, że obecnie wyobrażalny staje się jednak nowy konflikt. Taki, w którym Stany Zjednoczone nie będą dysponowały stałym panowaniem w powietrzu.

Jak podano w dokumencie Army Air and Missile Defense 2018: „Przyszłe środowisko operacyjne będzie się charakteryzowało wzrostem złożonych zagrożeń i utrzymującym się tempem operacyjnym, limitowanymi zasobami [strony amerykańskiej – przyp. aut.], a także zdolnością przeciwnika do kontestowania amerykańskiej przewagi na wszystkich płaszczyznach”. Z tego też powodu w dokumencie, wydanym przez U.S. Army Space and Missile Defense Command oraz Army Forces Strategic Command, przewiduje się rozwinięcie zaniedbanych dotąd zdolności obronnych. Mają one umożliwić ochronę własnych sił manewrowych i krytycznych obiektów na teatrze operacyjnym – także przed złożonymi z różnych elementów i silnymi atakami powietrznymi przeciwnika. Będą również zdolne do wsparcia sił własnych przy wywalczaniu przewagi powietrznej.

Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa 2028 roku ma powstać w ramach kilku równoległych przedsięwzięć:

Pierwszym jest modernizacja istniejących systemów obronnych i rozwinięcie nowych tak sensorycznych, uzbrojenia i dowodzenia. W Army Air and Missile Defense 2018 wyszczególnia się potrzebę stworzenia: nowej wielofunkcyjnej stacji radiolokacyjnej dla obrony powietrznej (LTAMDS) - następcy obecnego radaru Patriot, manewrowych systemów obrony powietrznej krótkiego/bardzo krótkiego zasięgu (M-SHORAD), nowego systemu krótkiego zasięgu chroniącego przed pociskami artyleryjskimi i zagrożeniami aerodynamicznymi, w pewien sposób zbliżonego do systemu Narew (IFPC), a także zintegrowanego systemu dowodzenia (IBCS), łączącego różne systemy i sensory i efektory.

Amerykanie podkreślają też, że obrona powietrzna ma wpisywać się w założenia tzw. bitwy wielodomenowej (Multi-Domain Battle), łączącej różne środki oddziaływania: naziemne, powietrzne, morskie, elektromagnetyczne i cybernetyczne. Struktury OPL muszą być bardzo elastyczne, zdolne do dostosowania się do konkretnej sytuacji i do współdziałania na wielu poziomach. W dokumencie bardzo wyraźnie podkreślono, że obrona przed zagrożeniem musi obejmować szerokie spektrum obszarów i obiektów: od mobilnych zgrupowań wojsk po zaplecze teatru działań, a w miarę możliwości tworzyć korzystne warunki do działań własnego lotnictwa na potrzeby sił połączonych.

Równolegle mają zostać poczynione inwestycje mające na celu zwiększenie liczby żołnierzy i stworzenie z nich elastycznej siły, która będzie mogła za pomocą otrzymanego uzbrojenia reagować na różnego rodzaju ataki, a także umieć współpracować z innymi rodzajami wojsk i formacjami, np. USAF. Nowi żołnierze mają być wysoce wykwalifikowanymi specjalistami. Jak mówi dokument: „mistrzami w swoim rzemiośle”. W tym celu zapowiadane są wielkie przedsięwzięcia szkoleniowe.

W Army Air and Missile Defense 2028 podkreśla się, że ma to iść w parze ze zwiększaniem interoperacyjności między amerykańskimi jednostkami a obroną przeciwlotniczą i przeciwrakietową lokalnego sojusznika, w ramach czwartego z priorytetów - utrzymania wysuniętej obecności oraz wzmocnienia zdolności sojuszników i partnerów. Amerykanie zakładają, że będą redukować "bariery", niezbędne do współdziałania, jednocześnie wzmacniając system odstraszania.

Patrząc z polskiego punktu widzenia, kupno systemów Patriot w perspektywicznej wersji wraz z rozwijanym systemem dowodzenia IBCS mocno – i zapewne nieprzypadkowo - się w te założenia wpisuje. Należy jednak zwrócić uwagę również na nacisk, jaki Amerykanie kładą na współdziałanie z innymi systemami walki, obronę mobilnych zgrupowań wojsk, ale również szkolenie i przygotowanie personelu.

Realizacja założeń tej strategii pozwoli wojskom lądowym USA na odtworzenie utraconych zdolności, jeżeli chodzi o obronę powietrzną. Wymaga to jednak dużego wysiłku organizacyjnego, modernizacyjnego i finansowego. Obrona powietrzna jest jednak jednym z priorytetów modernizacji US Army, w ramach tzw. wielkiej szóstki (Big Six). Rozbudowa obrony powietrznej została więc uznana za jeden z obszarów, niezbędnych armii Stanów Zjednoczonych do odtworzenia potencjału do działań w konflikcie na pełną skalę.

Źródło filmu: US Army.

Reklama
Tweets Defence24