Reklama
Reklama

Gen. Buk patronem 18 Dywizji Zmechanizowanej

10 kwietnia 2019, 16:42
Błaszczak Gromadziński
Szef MON Mariusz Błaszczak i dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej gen. dyw. Jarosław Gromadziński. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Patronem powstającej 18 Dywizji Zmechanizowanej będzie dowódca Wojsk Lądowych gen. broni Tadeusz Buk, który dziewięć lat temu zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Tak zdecydował szef MON Mariusz Błaszczak. Decyzję podpisał w środę w ramach obchodów rocznicy katastrofy. Jej ofiary wojsko uczciło na wielu uroczystościach w całym kraju.

Sztab 18 DZ mieści się w Siedlcach, ale w ramach obchodów rocznicowych symboliczna odprawa z udziałem ministra obrony, dowódców i żołnierzy jednostki odbyła się w reprezentacyjnej siedzibie MON przy ul. Klonowej w Warszawie. W jej trakcie Błaszczak podpisał decyzję ustanawiającą gen. Buka patronem nowej jednostki.

Szef MON zaznaczył przy tym, że prócz nowoczesnego wyposażenia ważne jest też morale żołnierzy. Poinformował, że inicjatywa dotycząca nazwiska patrona wyszła od żołnierzy nowej dywizji. – Cieszę się, że pamiętacie o wybitnym polskim dowódcy – powiedział minister.

Przed chwilą wysłuchałem meldunku gen. dyw. Jarosława Gromadzińskiego dotyczącego etapów formowania 18 DZ. Jestem zadowolony z tego, co usłyszałem. Prace prowadzone są energicznie i dynamicznie, wypełniany jest harmonogram. Wszystko przebiega tak, jak przebiegać powinno.

szef MON Mariusz Błaszczak

18 Dywizja Zmechanizowana to sztandarowy projekt ministra Błaszczaka, który wobec zagrożenia ze strony Rosji chciał, żeby kolejna, czwarta już dywizja w Wojskach Lądowych została utworzona na wschód od Wisły. Szef MON ogłosił powołanie jednostki we wrześniu 2018 r. Jej dowódcą został gen. dyw. Jarosław Gromadziński.

Szef MON Mariusz Błaszczak (w centrum) na spotkaniu z żołnierzami 18 Dywizji Zmechanizowanej. Po lewej od ministra portret gen. broni Tadeusza Buka, który został patronem 18 DZ. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl
Szef MON Mariusz Błaszczak (w centrum) na spotkaniu z żołnierzami 18 Dywizji Zmechanizowanej. Po lewej od ministra portret gen. broni Tadeusza Buka, który został patronem 18 DZ. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Generał w środę przypomniał, jak wygląda harmonogram budowy 18 DZ. Większość informacji była już znana, Gromadziński mówił o nich m.in. w programie SKANER Defence24, ale w wypowiedzi pojawiło się kilka nowych szczegółów.

W pierwszym etapie tworzenia związku taktycznego, a więc w latach 2018-20 ma powstać sztab dywizji i batalion dowodzenia (do września 2019 r.), a następnie ma się rozpocząć formowanie 19 Brygady Zmechanizowanej w Lublinie, 18 Pułku Logistycznego w Łomży i mniejszych jednostek; Gromadziński wymienił tu grupy wsparcia współpracy wojskowo-cywilnej (CIMIC) oraz operacji psychologicznych (PSYOPS). – Przedstawiliśmy plan 28 inwestycji, które zabezpieczają sformowanie dywizji w tym etapie. W większości są to inwestycje dla nowego sprzętu, ale to nie są tylko garaże, ale również obiekty serwisowe i naprawcze, żeby stworzyć całą infrastrukturę techniczną niezbędną dla nowego sprzętu na ścianie wschodniej – poinformował Gromadziński.

W drugim etapie, w latach 2021-26 przede wszystkim mają zostać sformowane pułki artylerii, saperów i przeciwlotniczy, batalion rozpoznawczy oraz mniejsze jednostki dywizyjne. Generał powiedzieć, że chce zakończyć prace nad dokumentami w tym zakresie do końca kwietnia, co otworzyłoby drogę do opracowania dokumentacji technicznej niezbędnej do przygotowania infrastruktury.

Po sformowaniu dywizji do 2026 r. potencjał obronny w tym rejonie będzie zwiększony prawie dwukrotnie. To w moim przekonaniu zapewnia bezpieczeństwo naszego kraju.

dowódca 18 DZ gen. dyw. Jarosław Gromadziński

W skład 18 Dywizji Zmechanizowanej mają wchodzić 1 Warszawska Brygada Pancerna, której sztab znajduje się w warszawskiej dzielnicy Wesoła (jednostka podlega dziś 16 DZ), 21 Brygada Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie (obecnie samodzielna) oraz nowa, dopiero zapowiadana 19 Brygada Zmechanizowana w Lublinie.

Dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej gen. dyw. Jarosław Gromadziński i szef MON Mariusz Błaszczak. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl
Dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej gen. dyw. Jarosław Gromadziński i szef MON Mariusz Błaszczak. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Numer "18" w nazwie dywizji to nawiązanie do obchodzonej w ubiegłym roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. oraz do 18 Dywizji Piechoty z czasów II Rzeczpospolitej. Była to jednostka, która wyróżniła się w czasie wojny polsko-bolszewickiej i w ówczesnej prasie była nazywana "Żelazną Dywizją".

Gen. dyw. Tadeusz Buk zginął 10 kwietnia 2010 r. w drodze do Smoleńska jako dowódca Wojsk Lądowych. Miał 50 lat. Pośmiertnie został awansowany do stopnia generała broni. – Kawalerzysta uwielbiany przez czołgistów. Pancerniak, za którym w ogień szli powietrzni kawalerzyści. Ceniony za wiedzę, inteligencję, zdecydowanie, charyzmę i poczucie humoru. Urodzony wojskowy – pisała o generale Polska Agencja Prasowa w kwietniu 2010 r. Tak Buka wspominali ci, którzy go znali.

Miał reputację twardego i surowego żołnierza, a jednocześnie cytował Norwida. Władał swobodnie językiem angielskim i klasyczną łaciną. Żołnierze wspominali go jako człowieka bezpośredniego, otwartego, zdecydowanego i konsekwentnego w działaniu. – O generale mówiło się "buk wojny" – to była gra słów, ale wymowna. Nie lubił tego określenia, ale miał świadomość, że wynikało z powszechnego szacunku dla jego dokonań i postawy – mówił cytowany przez PAP płk Tomasz Szulejko, wtedy rzecznik prasowy Dowództwa Wojsk Lądowych a później Sztabu Generalnego WP.

Generał objął stanowisko dowódcy Wojsk Lądowych w połowie września 2009 r. Wcześniej dowodził Polskim Kontyngentem Wojskowym w Iraku i Międzynarodową Dywizją Centrum-Południe, a także 1 Dywizją Zmechanizowaną w Legionowie. Służył także na misji w Afganistanie, w 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej w Tomaszowie Mazowieckim i 6 Brygadzie Desantowo-Szturmowej w Krakowie, dowodził 34 Brygadą Kawalerii Pancernej w Żaganiu.

Gdy w 1999 r. Polska przystępowała do NATO, to właśnie ówczesny mjr Buk, przebywający w tym czasie na studiach w USA, jako pierwszy podniósł polską flagę w Sojuszu podczas uroczystości w Independence w stanie Missouri.

Uroczystości związane z dziewiątą rocznicą katastrofy smoleńskiej odbyły się w wielu miejscach w całej Polsce. Ofiary uczciło również wojsko. Rano taka uroczystość odbyła się w siedzibie MON przy ul. Klonowej w Warszawie, a po południu – przed siedzibą BBN. Generała Buka uczczono także na mszy św. w Spale, gdzie został pochowany. W nabożeństwie wziął udział dowódca 18 DZ wraz ze swoimi żołnierzami. Ze Spały do Żagania, jak co roku, wyruszyła także sztafeta pamięci generała.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy znajdujący się na pokładzie – 96 osób, w tym prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, a także ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.

Śmierć ponieśli także byli ministrowie obrony Aleksander Szczygło i Jerzy Szmajdziński, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak, ówczesny wiceszef MON Stanisław Komorowski oraz parlamentarzyści, w tym tacy, którzy byli związani z tematyką obronną – Grzegorz Dolniak i Stanisław Zając.

Wśród ofiar katastrofy smoleńskiej byli też najważniejsi dowódcy wojskowi: szef SGWP gen. Franciszek Gągor, dowódca operacyjny gen. Bronisław Kwiatkowski, dowódca Wojsk Lądowych gen. broni Tadeusz Buk, dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik, dowódca Marynarki Wojennej adm. floty Andrzej Karweta (patronuje 13 dywizjonowi trałowców, który jest częścią 8 Flotylli Obrony Wybrzeża), dowódca Wojsk Specjalnych gen. broni Włodzimierz Potasiński (jest patronem Jednostki Wojskowej Formoza) i dowódca Garnizonu Warszawa gen. dyw. Kazimierz Gilarski.

Zginęli również kombatanci – kanclerz Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari gen. dyw. Stanisław Nałęcz-Komornicki, członek tej kapituły płk Zbigniew Dębski oraz prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej płk Czesław Cywiński. Życie stracili także wojskowi biskupi i kapelani – biskup polowy WP gen. broni Tadeusz Płoski, prawosławny ordynariusz WP abp gen. dyw. Miron Chodakowski, zastępca ewangelickiego biskupa polowego ks. gen. bryg. Adam Pilch oraz ks. płk Jan Osiński z Ordynariatu Polowego WP. Zginął też prezydencki lekarz gen. bryg. Wojciech Lubiński z Wojskowego Instytutu Medycznego.

Ofiarami katastrofy smoleńskiej byli także członkowie załogi tupolewa – pierwszy pilot mjr Arkadiusz Protasiuk, dowódca załogi ppłk Robert Grzywna, nawigator kpt. Artur Ziętek, technik pokładowy ppor. Andrzej Michalak oraz stewardessy, cywilne pracownice wojska – Natalia Januszko, Barbara Maciejczyk i Justyna Moniuszko.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
Fencer
poniedziałek, 20 maja 2019, 15:11

Byłem z Tadkiem Bukiem na jednej kpchor w Pancu (2 kpchor 80-84)...już wówczas miał zadatki na generała...Cześć jego pamięci!

Czy to prawda ???
czwartek, 11 kwietnia 2019, 01:00

Dlaczego Polska przepłaca za amerykański system HIMARS? 13 lutego 2019 minister Błaszczak podpisał umowę na zakup sytemu artylerii rakietowej HIMARS, jako jednego z elementów realizowanego od dawna programu Homar. Program przewiduje dostawę do roku 2023 - 20 wyrzutni, pocisków i rakiet, oraz zaplecza logistyczno technicznego. Hemar miał rozwiązać problem zapaści polskiej artylerii dalekiego zasięgu i umożliwić rażenie celów na odległości około 70-80 km, a także neutralizować wybrane obiekty nawet na odległość 300 km. Polska zgodziła się zapłacić zań 414 mln dolarów, czyli 1,5 mld złotych. Zdumiewa tak wielka kwota pieniędzy za paręnaście wyrzutni, 30 rakiet i 300 pocisków. Oprócz bajońskiej kwoty podejrzana jest procedura zawarcia kontraktu, bez przetargu i po anulowaniu wszczętych już wcześniej procedur realizacji programu Homar. Rodzi się mimowolnie podejrzenie realizacji przez obecna ekipę rządzącą PIS jakiegoś z góry narzuconego zadania, w wielkim pospiechu, nie licząc się z pieniędzmi podatników, łamiąc wszystkie możliwe zasady dostaw uzbrojenia, pomijając krajowych producentów. Przeanalizujmy poszczególne części składowe kontaktu; faktyczną cenę sprzętu, pocisków i wyposażenia, oraz innych składowych. Czy rzeczywiście są to uczciwe koszty? Czy tez pod płaszczykiem „patriotycznego” zakupu dokonuje się drakoński drenaż polskiego budżetu i wydawałoby się zwyczajna grabież w majestacie prawa? Analizy dokonaliśmy o aktualne ceny transakcyjne sprzętu i kosztów proponowane przez amerykańskiego dostawcę zarówno dla armii USA, jak i państw obcych. Co kupujemy w kontrakcie i za ile. Według oficjalnych danych ( mogą być nieznaczne różnice) a.18 wyrzutni bojowych M-142 HIMARS - 3,50 mln sztuka, b.2 wyrzutni ćwiczebnych HIMARS - 3,50 mln sztuka, c. GMLRS – Guided Multiple Launch Rocket System zasięg około 70–80 km – 36 pakietów M31 x 6 sztuk, 9 pakietów M30A1 x 6 razem 216 + 36 cena około 110 tys. USD szt. d. ATACMS – Army Tactical Missile System zasięg do 300 kg - 30 sztuk - 1, 41 mln USD/sztuka e. LCRRPR – Low Cost Reduced Range Practice Rocket zasięg do 15 km – 20 pakietów x 6 szt. 120 szt. - 7 tys/USD sztuka f. System kierowania ogniem AFATDS -24 sztuki - 160 tys. USD /sztuka, g. Średni pojazd transportowo-załadowczy M1084A1P2 - 18 sztuk 100 tys. /sztuka, h. Ciągnik siodłowy M1095 MTT MTV – 18 sztuk 100 tys. /sztuka, i. Ciągnik ewakuacyjny M1089A1P2 – 3 sztuki 100 tys. /sztuka, - j. Transporter dowodzenia 33 sztuki M1151A1 HMMWV – 250 tys. USD/sztuka, k. Pakiet logistyczny, l. Pakiet szkoleniowy. Cena pakietu szkoleniowego dla trzech dywizjonów HIMMARS to około 40-do 50 mln, zatem możemy przyjąć, że dla jednego dywizjonu to maksymalnie około 20 mln USD z dużym naddatkiem. Pakiet logistyczny to koszt dostarczenia sprzętu do Polski – około 100 sztuk jednostek, nie powinien przekroczyć 1 mln USD przy założeniu kosztu około 100 USD za m3 powierzchni drobnicowej w transporcie USA - Europa, policzono z czterokrotnym naddatkiem. PODSUMOWANIE KOSZTÓW Wyrzutnie – 20 x 3,5 mln 70 mln Pociski GMLRS – 252 x 110 tys. USD 27, 7 mln Rakiety ATACMS – 30 x 1,41 mln USD 42,30 mln Pociski LCRRPR – 120 sztuk x 7 tys. 840 tys. USD System kierowania AFATDS – 24 x 160 tys. 1,44 mln Samochody HMMWV – 33 x 250 tys. 8,2 mln Ciągniki i pojazdy załadowcze – 3,9 mln Pakiet szkoleniowy – 20 mln Pakiet logistyczny – 1 mln Razem wszystkie koszty realne nie powinny być większe niż 175,38 mln USD Analiza Nie będziemy pastwić się nad ministrem Błaszczakiem i podnosić merytorycznych mankamentów zakupu. A są to przede wszystkim podnoszone przez wojskowych: - brak kompatybilności HIMARS z powszechnie stosowanymi systemami dowodzenia TOPAZ, - po co kupiono 24 systemy AFATDS skoro jest tylko 20 wyrzutni? -brak transferu wiedzy technicznej do polskiego przemysłu zbrojeniowego co było głównym założeniem programu Homar, - uzależnienie od dostaw zza oceanu, co w wypadku konfliktu czyni wyrzutnie nieprzydatnym w trakcie fizycznego konfliktu, - niewielka ilość pocisków i wyrzutni, która nie poprawia zasadniczo stanu polskiej armii a w przypadku konfliktu, pozwala zaledwie na parogodzinne strzelanie – potem skończą się pociski i nie będzie skąd ich wziąć. Gołym okiem widać absolutna nieprzydatność praktyczną ( w razie konfliktu) systemu HIMARS. Jedynie praktyczne zastosowanie to defilady i efekt psychologiczny dla polskiego społeczeństwa. A nie o to przecież chodziło pierwotnie. Zainteresujmy się ceną, skąd wzięła się taka dysproporcja, pomiędzy faktycznymi kosztami, wycenionymi na 176 mln USD, a te, które zapłacił Amerykanom minister Błaszczak, czyli 414 mln USD. Różnica wynosi, zatem około 239 mln USD, czyli 908 mln złotych. To bardzo dużo pieniędzy, jedna czwarta rocznego budżetu polskiej kultury. Kiedy w listopadzie 2017 roku Polska Grupa Zbrojeniowa w rozmowach z Lockheed Martin, złożyła zapytanie o zakup podobnego zestawu jego cenę szacowano na około 250 mln USD? Strona polska chciała aby przewidziany w programie pocisk krótszego zasięgu ( 70-80 km) zawierał polskie systemy łączności, kierowania ogniem, kontroli lotu i namierzania, czujnik zbliżeniowy, silnik rakietowy, elektroniczny zapalnik; krajowej produkcji miały być też nawigacja i kontener na pociski. Celem negocjacji nie było wówczas zakup gotowego systemu ani samych pocisków, lecz uzyskanie kompetencji niezbędnych, by utworzyć w kraju centrum produkcyjno-serwisowe. Była to słuszna droga, gdyż tylko posiadanie własnych kompetencji produkcyjnych pozwala właściwie zabezpieczyć dany typ broni od strony technicznej i amunicyjnej w czasie konfliktu. Wówczas zapotrzebowanie armii szacowano na 160 wyrzutni, a wartość programu na 8-10 mld zł. Firmujący program Antoni Macierewicz przyznawał, że negocjacje z Lockheed Martin dotyczące transferu technologii są ciężkie a ministerstwo bierze pod uwagę alternatywne rozwiązania. W końcu przyznał się, że negocjacje z USA zostały zablokowane. Podobne problemy były z wyceną Patriotów. Ówczesny wiceminister MON Kownacki przyznał, że cena 10, 5 mld USD, którą żądali Amerykanie jest nie do zaakceptowania.

savka
czwartek, 11 kwietnia 2019, 16:42

"Rodzi się mimowolnie podejrzenie realizacji przez obecna ekipę rządzącą PIS jakiegoś z góry narzuconego zadania, w wielkim pospiechu, nie licząc się z pieniędzmi podatników, łamiąc wszystkie możliwe zasady dostaw uzbrojenia, pomijając krajowych producentów". Na krótką metę kupujemy sobie spokój w sprawie roszczeń żydowskich. Kupując uzbrojenie w USA choć trochę powstrzymujemy rosnące napięcie w tej sprawie. Do czasu.

Covax
czwartek, 11 kwietnia 2019, 12:58

A póżniej była "incepcja"( kto ogladał film wie o czym mowie) pod tytyłem IBCS/Fort Tramp/Interoperacyjność/ itd...polecam "wrzucic w google fundacje" Pułaskiego i Potomak oraz mr. Rober Grey ( nie ten od 50 Twarzy) Wstajemy z Kolan.

kjlkjljkljkl
czwartek, 11 kwietnia 2019, 12:02

Ciężko się odnieść do twoich zarzutów nie znając głebokich szczegółów rozmów. Jednak, widać, że nie jesteś obiektywny. Nie dodałeś, zalet: krótki czas realizacji, interoperacjność, łatwa możllwiość dokupienia rakiet, łatwa możliwość dokupienia nastepnch zestawów, łatwa integracja z Wisłą/IBCS, przyśpieszenie testów pełnego IBCS (Wisła+ogień kontrbateryjny).

Olo
czwartek, 11 kwietnia 2019, 23:38

Nic kompletnie nie rozumiesz? Naprawdę? Chodziło o stworzenie własnych tutejszych kompetencji w tworzeniu takiego systemu a zwłaszcza skok technologiczny w zakresie budowy rakiet bo takie rakiety przydałyby się dla Lngust. Kupno gotowca jest dla bogatych matolkow z bogatych krajów a nie Polski. Za integrację z dwoma bateriami Wisły kto zapłaci? Testy Ibcs powinni robić Amerykanie a nie my. Kolejny przerwał. Jak widać malpek bezrozumnie bijacych brawo nie brakuje.

GPAS
środa, 10 kwietnia 2019, 23:35

To jak będzie wyglądała sprawa z Kłodzkiem, które leży z 500 km od Rzeszowa ? Jak ma być wyposażone, jakie ma pełnić zadania w tej dywizji ??

Krak
sobota, 13 kwietnia 2019, 09:46

Jako jednostka górska blokująca Kotlinę Kłodzką w razie prób przyjścia z "braterska pomocą sojuszników" z Zachodu

dropik
czwartek, 11 kwietnia 2019, 09:49

dobrze bedzie , nie przejmuj się. od tego są zawodowcy , nie słychaj populistycznych podszeptów

Ok bajdur
środa, 10 kwietnia 2019, 21:21

Nowa brygada oraz 21 brygada będą potrzebować po batalionie nowoczesnych czołgów. Pierwsza Warszawska będzie potrzebować batalionu piechoty na ciężkich bwp oraz artylerii i opl. Decyzje w tych kwestiach potrzebne są na już, bo na taki sprzęt czeka się latami. A do tego dojdzie jeszcze ok dwóch lat specjalistycznego szkolenia. Morale to jest tylko sprzętu wiecznie brakuje. Bez OPL i artylerii zdolnej do ognia na dystansie powyżej siedemdziesięciu km te jednostki zostaną zaorane gradami i urganami.

Zmechol
czwartek, 11 kwietnia 2019, 15:38

Fajnie, że myślisz o sprzęcie dla "nowej" dywizji (składa się z 2 istniejących brygad, więc nowa jest tylko na papierze), szkoda, że nie myślisz co dalej w związku z jej utworzeniem z najbardziej wysunięta na północny-wschód 16 dywizja. Jedyna w rejonie granicznym z Rosją. Po oddaniu brygady z Wesołej do 18, 16 ma już tylko jedna brygade czołgów. 9 brygade kawalerii pancernej w Braniewie w formie szkieletowej. Może o tym najpierw pomyślelibysmy zamiast ładować sprzęt i kasę w nowa dywizje?

Uloo
czwartek, 11 kwietnia 2019, 23:47

Dokładnie. Wystarczy na początek zadbać o nowoczesne wyposażenie dla już istniejących dywizji niż bajdurzyc o stworzeniu kolejnej składającej się z żołnierzy uzbrojonych w motyki i szczotki o wysokim morale. Z tym morale to wogole byłbym ostrożny bo jakie wysokie morale może mieć zolnierz zawodowy wiedzacy iż w przypadku wojny będzie mógł tylko uciekać bo nie ma na stanie ani odpowiedniego munduru ani u zbrojenia o amunicji nie wspominając. Ta dywizja to kolejny propagandowy twór dla naiwnych a mamy XXI wiek i ludzie nie są już słabo wykształcona bezimienna masa żołnierska z karabinami na sznurku tylko doskonale znają sobie sprawę z uzbrojenia i możliwości potencjalnego przeciwnika. Czasy walki z karabinem w ręku i butelka benzyny dawno minęły szkoda tylko że MON i generalicja utknely mentalnie w czasach IWS i jakiś urojen patriotyczno fantastycznych. Budowanie dywizji od batalionu dowodzenia i służb psychologicznych? Serio? Kabaret nie armia.

dropik
czwartek, 11 kwietnia 2019, 09:51

jest plan zakupu 116 czołgów dla tej dywizji . A wróć , pieniedze pójdą na 13 wypłaty dla emerytów.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama