Defence24 DAY: Współpraca przemysłu i wojska w nowych warunkach

22 września 2020, 14:57
kreatyw-media_255
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Potrzeba konsolidacji, reformy, ściślejszy dialog armii i przemysłu oraz długofalowe planowanie rozwoju zdolności – to najważniejsze problemy, omówione podczas panelu „Nowe ramy współpracy przemysłu obronnego z Siłami Zbrojnymi. Doświadczenia i wyzwania”.

Wśród prelegentów byli: sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, Maciej Małecki, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, Sebastian Chwałek, prezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej Andrzej Kensbok, prezes Telesystem-Mesko Janusz Noga, prezes Zakładów Mechanicznych Tarnów Henryk Łabędź i prezes zarządu Grupy WB – Piotr Wojciechowski.

Małecki: długofalowe planowanie kluczowe dla przemysłu obronnego

Jako pierwszy, głos zabrał sekretarz stanu, Maciej Małecki. Zmierzył się z pytaniami o stan oceny przez Ministerstwo Aktywów Państwowych kondycji Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która podlega obecnie MAP, o stymulację rozwoju przemysłu zbrojeniowego i wyciągnięte z tego wnioski oraz o przedstawiony przez ministra obrony pomysł utworzenia koordynującej planowanie zakupów i wydatków obronnych Agencji Uzbrojenia.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Małecki podkreślił, że cieszy się, iż produkowane w krajowych zakładach uzbrojenie trafia do sił zbrojnych. „Po wyjściu z Układu Warszawskiego, polskie koncerny zderzyły się z koncernami światowymi, o wiele nowocześniejszymi i lepiej finansowanymi” – podkreślił sekretarz stanu. Dodał, że MAP ma rozeznanie, dotyczące problemów polskich firm sektora zbrojeniowego. W jego ocenie, istnieje potrzeba dialogu przemysłu zbrojeniowego i armii, który pozwoliłby na zbudowanie systemu, mającego pogodzić i zaspokoić potrzeby oby podmiotów „na wiele lat”.

Wiceminister dodał, że współpraca ta jest o tyle istotna, że odpowiednie rozplanowanie potrzeb wieloletnich armii sprawia, iż można w spójny sposób zaplanować produkcję w zakładach zbrojeniowych, opracować technologię i – w domyśle – przeszkolić niezbędny personel. Wskazywał, że MAP dostrzega potencjał spółek Grupy, ale wskazywał również, że „trudno jest szukać nisz rynkowych”, w których spółki mogłyby sprzedawać swoje produkty. To jedno z najważniejszych wyzwań polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Minister podkreślił także problemy z dostępnością do środków finansowych. Jako najważniejsze wyzwanie wskazał zaś stworzenie systemu, pozwalającego w długofalowy sposób określać potrzeby sił zbrojnych, przez co przemysł obronny miałby stać się jednym z kół zamachowych całej gospodarki. To ma być priorytet dla resortów Aktywów Państwowych i Obrony Narodowej, które będą współpracowały przy powstawaniu Agencji Uzbrojenia. Kolejnym zagadnieniem miałoby być przygotowanie „czytelnych zasad pozyskiwania sprzętu i drogi jego odbioru”.

„Tak, żeby przemysł mógł patrzeć w przyszłość, a pieniądze zostawały w polskiej gospodarce” – podkreślił i dodał, że szanse dla polskiego przemysłu (ale i nauki) widzi m.in. w zabezpieczeniu serwisowaniu pozyskiwanego sprzętu. Jako najważniejszą szansę rozwojową polskiego przemysł wskazał przeciwlotniczy system obrony rakietowej krótkiego zasięgu „Narew”.

Chwałek: Agencja do 2022 r.

Jako drugi, głos zabrał sekretarz stanu w MON, Sebastian Chwałek, który był pytany, jak Agencja Uzbrojenia będzie identyfikowała potrzeby wojska, dostępne produkty na rynku i skąd zostaną pozyskane kadry i procedury.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Wiceminister wskazał, że mająca powstać agencja przejmie kompetencje kilku już istniejących komórek: Inspektoratu Uzbrojenia, Inspektoratu Implementacji Innowacyjnych Technologii Obronnych, Biura ds. Offsetowych MON oraz niektóre z kompetencji Departamentu Polityki Zbrojeniowej czy Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych (oraz innych). Wskazał na niewydolność obecnego systemu pozyskiwania technologii i sprzętu, także ze względu na stopniowe zwiększanie wydatków na modernizację armii.

System ten nie przystaje do współczesnych wyzwań – mówił min. Chwałek. Dodał, że w związku z budową Agencji, właściwie zlikwidowana ma być rola gestora pozyskiwanego sprzętu. (wymogi będą definiowane jedynie na zasadach zdolności). Dodał, że AU będzie się również zajmowała wycofywaniem zbędnego sprzętu, co obecnie leży w kompetencjach Agencji Mienia Wojskowego.

–  Zajmiemy się wycofywaniem zbędnego SZ sprzętu i tu potrzeba jest części kompetencji Agencji Mienia Wojskowego powiedział. Dodał, że w obecnych realiach kompetencje są zbyt rozproszone – za zamówienia sprzętu odpowiada Inspektorat Uzbrojenia, a za serwisowanie – Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych. Podkreślił również, że zgrupowanie podmiotów produkujących uzbrojenie w ramach jednego konsorcjum – w tym przypadku PGZ – daje możliwość „pewnego kreowania” produkcji. Stwierdził, że istnieje potrzeba takiej kreacji, ale przy współudziale innych podmiotów, takich jak Narodowe Centrum Badań i Rozwoju i przy „stuprocentowej pewności”, że sfinansowane rozwiązania wejdą na użytek Sił Zbrojnych. Jako przykład dobrej współpracy podał w tym miejscu opracowanie i wdrożenie systemu „Regina’.

Dodawał, że powstaną również nowe dokumenty, kształtujące system opracowywania rozwiązań i wprowadzania ich na użytek Sił Zbrojnych. Dokumenty te będą musiały zostać dostosowane do stworzenia nowego podmiotu, jakim będzie Agencja Uzbrojenia. W zakresie pozyskiwania kadr wskazał, że Agencja będzie otwarta zarówno na wojskowych, jak i będzie pozyskiwać specjalistów z rynku cywilnego. Kiedy miałaby ruszyć Agencja? Zdaniem Chwałka „do 2022 r”.

Oznacza to, że potrzeba będzie wiele wytężonej pracy między resortami. Dwa lata na budowę zupełnie nowej komórki, łączącej kompetencje tak wielu podmiotów i muszącej zsynergizować działania tylu obecnie istniejących podmiotów jest bardzo poważnym wyzwaniem. Szczególnie, jeśli – jak powiedział minister Chwałek – „Agencja ma być realizatorem zamówień dla wojska w każdym zakresie”.

Przemysł apeluje o współpracę, także wenwnątrz

Z nieco innych punktów widzenia podeszli przedstawiciele polskiego przemysłu zbrojeniowego.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Prezes PGZ, Andrzej Kensbok wskazywał, że Grupa jest tworem stosunkowo młodym, istniejącym zaledwie kilka lat. Podkreślał, że w tym zakresie pośpiech jest złym doradcą. – Nie chodzi o ruchy natychmiastowe, szybkie, ale takie dające efekty w perspektywie kilku lat – powiedział prezes największego polskiego producenta uzbrojenia. Akcentował także kwestię efektywności wykorzystania środków finansowych „szczególnie w przypadku kontraktów długoletnich” i przekonywał, że w przypadku długoletnich dostaw pojawia się możliwość „oszczędności, które mogą przekute w dodatkowe zamówienia sprzętu”.

Kolejnym poruszonym przez niego zagadnieniem byłą współpraca przemysłu państwowego i prywatnego, gdzie jako „modelową” wskazał współpracę przy realizacji programu budowy niszczyciela min „KORMORAN”.

Wskazywał konkretne problemy, które pojawiają się w przemyśle zbrojeniowym, jako najważniejsze wskazując na pierwszym miejscu zmianę wymagań bez korekty budżetu oraz bardziej ogólne zagadnienia, jak upadki firm wywołane pandemią lub inflacją.

Magia jest w dwóch słowach: zamówienia i czas – dodał Kensbok. Dodał, że powołanie do życia Agencji Uzbrojenia może poprawić sytuację przemysłu. – Scalenie instytucji i skrócenie łańcuchów dostaw i powiązanie ich z polityką zbrojeniową, z systemem zakupów – to są pomysły sensowne. My tego oczekiwaliśmy od wielu lat. Wierzę gorąco, że ten model się ziści i będzie akceleratorem przechodzenia od pomysłu, do przemysłu – dodawał szef PGZ. Podkreślił, że może to też być remedium na „gubienie” sensownych koncepcji i znikanie ich na – jak to określił – „ziemi niczyjej”, co ma symbolizować właśnie przewlekłość procedur i nadmierne rozdrobnienie kompetencji.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Po nim mikrofon przejął Piotr Wojciechowski, kierujący jako prezes Grupą WB. Powiedział on o słabych stronach obecnego systemu pozyskiwania sprzętu dla wojska. - W Polsce mamy 13 koncepcji pozyskania pojazdu pancernego. Jest dziwne, że jest tak silne rozbicie jednego zadania na wiele programów – mówił Wojciechowski i wskazał Francję jako przykład, z którego powinni czerpać polscy decydenci.

We Francji pozyskanie kilkunastu okrętów dla Marynarki Wojennej mieści się w jednym programie, my też mamy ich również trzynaście – punktował. Jako kolejny słaby punkt wskazał słabość partnerstwa przemysłu publicznego i prywatnego w Polsce, dodając, że na przemysł prywatny wciąż krzywo patrzy się w sektorze obronności i zbrojeń, choć współpraca taka jest z sukcesami realizowana, na przykładzie choćby przeciwpancernego pocisku kierowanego o kryptonimie „Pirat”.  –  Jesteśmy niedopuszczani do niektórych programów, czym jestem zaskoczony – mówił Wojciechowski i dodawał, że ani im, ani PGZ nie zaszkodzi konkurencja „bo na koniec dnia pieniądze i tak zostaną w kraju”.

Musimy budować produkty konkurencyjne wobec produktów zagranicznych – mówił, dodając, że powinno się to jednak odbywać tylko poprzez realną współpracę, a nie wymuszanie. Stwierdził także, że dzięki realnej współpracy sektora prywatnego i państwowego udało się pokonać problemy przy tworzeniu takich systemów, jak Zdalnie Sterowany System Wieżowy (ZSSW-30) czy Indywidualny System Walki Tytan.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Także Janusz Noga, prezes Telesystem-Mesko akcentował, że współpraca publiczno-prywatna jest dobra dla przemysłu obronnego. Jako argument podawał m.in. to, że przemysł prywatny łatwiej „łatwiej absorbuje rozwiązania techniczne”, a utworzenie Agencji Uzbrojenia jest sensowne „ale potrzebne są szczegóły jej współpracy z przemysłem”. –  Zarówno tym państwowym jak i spoza Skarbu Państwa – mówił prezes Noga. Mocno zaznaczał również potrzebę współpracy z instytucjami naukowymi, dodając, że w Polsce w zbyt małym stopniu wykorzystuje się potencjał ośrodków skupionych w uczelniach wojskowych.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl 

Z kolei reprezentujący Zakłady Mechaniczne Tarów Henryk Łabędź wskazywał na determinację przemysłu w tym, aby zapowiadane zmiany „były szybkie”.

Chcemy, by nie było utrudnień w dostępie do informacji o modernizacji sił zbrojnych – przekonywał i dodawał, że także w jego zakładach przemysł stara się wyczuwać potrzeby Ministerstwa Obrony Narodowej. Złożył także postulat, by kompetencje mającej powstać Agencji Uzbrojenia rozszerzono o rozstrzyganie sporów między podmiotami, m.in. w kontekście kar umownych. Zaznaczył jednak, że sektor zbrojeniowy czeka na utworzenie nowej komórki. – Oczekiwania powstania Agencji Uzbrojenia jest w sektorze zbrojeniowym bardzo duże – zakończył prezes Łabędź.

MAP: Chcemy jednego podmiotu zarządzającego

Na koniec panelu, głos zabrał ponownie Maciej Małecki, który zapewnił po pierwsze, że oczekuje, aby przemysł zbrojeniowy miał jeden podmiot zarządzający i dodał, że wzmacnianie PGZ powinno iść drogą dofinansowania z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. Zastrzegł jednak, że aby ubiegać się o dofinansowaniu, projekt musi być możliwy do zrealizowania siłami polskich spółek.

Oczekujemy rentowności, zysków, dobrej organizacji pracy i wykorzystywania szans – dodał przedstawiciel Ministerstwa Aktywów Państwowych. Z kolei Sebastian Chwałek dodawał, że podstawowy interes bezpieczeństwa państwa, obecnie realizowany przez Departament Polityki Zbrojeniowej MON też będzie przeniesiony w kompetencje Agencji Uzbrojenia. Przyznał, że sygnały o potrzebie zmian istniejącego systemu płynęły zarówno ze strony wojska, jak i od przemysłu, a on miał możliwość obserwacji rzeczywistości zarówno ze strony zamawiającego, jak i dostawcy, co pozwala mu na wyciąganie wniosków – Musimy przebudować system, dostosować go do realiów. (…) Polski przemysł zbrojeniowy poszedł naprzód ale do rozwiązań światowych jeszcze nam trochę brakuje – zakończył Chwałek.

JP

Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl.
Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Reklama
wiarus
piątek, 25 września 2020, 18:40

Nie znam ani jednego urzędnika, który byłby zaangażowany w jakiekolwiek zmiany, czy reformy. Ich jedyną reakcją na reformy jest większone zaangażowanie w obronę fotela i nowe dupokrytki.

aaa
czwartek, 24 września 2020, 16:33

PGZ nie podlega MAP, MAP nie nadzoruje PGZ. Odsyłam do ksh, dział II, rozdział 3 - organy spółki. Należą do nich Zarząd, Rada Nadzorcza, Walne Zgromadzenie. Kompetencje są ściśle opisane w ksh. Spółkę nadzoruje Rada Nadzorcza (a nie MAP). Walne Zgromadzenie wykonuje wyłącznie prawo głosu z posiadanych akcji w ściśle określonych przypadkach, np. powołuje członków RN spośród wskazanych przez akcjonariuszy. Członkowie RN po powołaniu są samodzielni, (teoretycznie). Co więcej ani RN ani WZA nie mogą wydawać poleceń zarządowi (art. 375.1 ksh).

Gnom
sobota, 26 września 2020, 19:23

Poszukaj kto powołuje radę nadzorczą - zazwyczaj udziałowcy z prawem głosu - zatem kto?

BUBA
czwartek, 24 września 2020, 10:19

Współpraca przemysłu USA i Wojska Polskiego jest doskonała - kupimy wszystko co nam wskaże USA za cenę jaka wskaże USA - tak napiszemy "przetarg" z offsetem jaki wskaże USA a nie jaki jest nam potrzebny............................................................................................................................................................ .............................................................................................................................................................................. Firma Ratheon miała zadyszkę finansową w 2015. Polacy poczekali jak się poprawiła kondycja finansowa firmy i tak negocjowali by była jeszcze lepsza. Podobnie z zakupem F-35. Można? Można dbać o przemysł i to w Polskim MON.Taka współpraca jest wzorowa............................................................................................

Gnom
sobota, 26 września 2020, 19:26

No, masz rację z przemysłem USA - wzrowa. Wysocy oficerowie i urzędnicy mają czas i zapewniają dostęp przedstawicielom koncernów z USA zarówno do siebie jak i żołnierzy. A jak jakiś żołnierz pochwali cos z polskiej firmy albo nie daj Boże się z jej przedstawicielami spotka, to nazajutrz już są ludzie od 3 liter, acz sem i skarbówka. Ale współpraca z przemysłem (z USA) jest dobra. Niestety masz rację.

Bursztyn
środa, 23 września 2020, 23:05

Bierność pgz powoduje bierność partnerów widać jak nactacy Poza tym wasalizm finansowy AU musi rozbić pgz i negocjować indywidualne KONTRAKTY Z ZAKŁADAMI

Gnom
sobota, 26 września 2020, 19:31

To wtedy już musza upaść. IU (czy jego poprzednicy) rozliczją firmy z RP z każdego grosika i dbają aby zysk nie przekroczył góra 10%, a najlepiej by wojsko pozyskiwało z polskich firm wszystko po kosztach. Zachodnie firmy maja swoje ceny, które można negocjować, ale do pewnej wartości. Co charakterystyczne, wiele programów z polskich firm przed prywatyzacją, to zaledwie 50-60% tego co MON bez oporów (i szczegółowych rozliczeń) zaczął płacić po prywatyzacji. Taka specyfika "wspierania" polskich przedsiębiorstw przez MON RP.

Edmund
środa, 23 września 2020, 12:01

W tych wszystkich rządowych założeniach współpracy państwowo-prywatnej widzę duże ,,bicie piany" i chęć utrzymania nierentownych struktur. Panowie, te wszystkie pytania które formułujecie - odpowiedzi na nie już dawno zostały udzielone, wątpliwości jakie zgłaszacie do różnych kierunków rozwoju - dawno zostały rozstrzygnięte. Polska nie jest samotną wyspą. Radzę sięgnąć do rozwiązań które się sprawdziły w praktyce i je dostosować do polskich warunków. Potrzebne byłyby tylko niewielkie korekty. Oto przykłady: Singapur, Izrael, Estonia. Nic więcej nie potrzeba. Nie wymyślajmy koła od nowa. Pozostaje tylko 1 problem, opór tych wszystkich zasiedziałych biurokratów, którzy chcą aby po zmianach, nic się nie zmieniło.

block
środa, 23 września 2020, 11:18

Cytat: "W Polsce mamy 13 koncepcji pozyskania pojazdu pancernego. Jest dziwne, że jest tak silne rozbicie jednego zadania na wiele programów ..." Jeśli komuś zależy na pozyskaniu, czegoś nie utrzymuje 13-tu równorzędnych koncepcji tylko drogą eliminacji znajduje tą właściwą na dany moment. Pozyskanie może być rozłożone w czasie ale decyzje zapadają w odniesieniu do danych realiów. Są na rynku cywilnym firmy, które muszą pozyskać np. tabor samochodowy, autobusowy, kolejowy, lotniczy czy inny. Z reguły na lata eksploatacji . Z reguły też, pozyskują one najlepszy sprzęt do założonych celów w realiach danego momentu. Pozyskują, a nie mnożą koncepcje pozyskania. Dlaczego? Gdyż chcą używać sprzęt i zarabiać na jego eksploatacji. Tu czas to żywy pieniądz. W przypadku wojska, decydującym bodźcem jest zwiększenie zdolności obronnych lub ich zanik, a czasem brak. Nie ma idealnie słusznych decyzji ale brak decyzji jest ucieczką od tematu o wadze najwyższej dla Państwa - jakim jest jego bezpieczeństwo.

lolek
wtorek, 22 września 2020, 22:48

Znowu jakieś górnolotne założenia.

Maro
wtorek, 22 września 2020, 22:27

KORMORAN jako modelowy przyklad wsplopracy przemyslu i wojska ... BRAWO WY

se myśle
wtorek, 22 września 2020, 22:12

Dopóki decydenci będą poszukiwać stu procentowej pewności, że któreś rodzime opracowanie wejdzie z sukcesem na uzbrojenie, dopóty fikcją pozostanie gadanie o kole zamachowym dla gospodarki, jakim miałaby być zbrojeniówka. Opracowania przemysłu zbrojeniowego czy kosmicznego nigdy i nigdzie nie stałyby się żadnym kołem zamachowym, bez wpompowywania w nie nieadekwatnych pieniędzy. Z natury rzeczy zbrojenia i kosmos, bez specjalnego finansowania przez rządy, nie są dochodowe, natomiast ich użyteczność w cywilu jest co najwyżej niezamierzoną, miłą niespodzianką. Nie mówi prawdy lub nie ma o niej pojęcia, ktoś kto za głośno twierdzi, że jest inaczej. U nas obstawiam to drugie. Jeśli zamiast przerywania programów badawczo rozwojowych po utopieniu w nich gór pieniędzy, nauczymy się lepiej przemyśliwać decyzje przed ich rozpoczęciem, wówczas może doczekamy się zbrojeniówki z której wojsko będzie mieć pożytek, nie marząc o emanacji na sferę cywilną.

Paranoid
niedziela, 27 września 2020, 14:07

To jest temat rzeka, oczywiście każdy chciałby mieć takiego Boeinga, Bell'a czy Mitsubishi. HSW też robił ciężki sprzęt (Remontowa to też chyba jakiś przykład), ale to są zupełnie inne rynki, kompletnie inne wymagania itp. to wymaga chyba bardzo elastycznych organizacji i jakby nie było silnego nastawienia eksportowego. Tego nie ma chyba obecnie w PGZ/PHO. Z tego panelu chyba tylko prezes WB wie co to twarda konkurencja. Pozostali to w mniejszej lub większej mierze osadzenie w państwowych strukturach/funduszach panowie. Słychać to w ich nowomowie - zamówienia, stabilność, itp. W całej tej dyskusji nie ma słowa o małych prywatnych firmach, nawet szef zamówień U.S. DOD ganiał po rynku za takimi perełkami, ale takie rzeczy to nie u nas :(

tut
wtorek, 22 września 2020, 21:45

Takie reorganizacje w przedsiębiorstwach prywatnych, tych największych, trwają 3 do max 6 miesięcy. Tu mamy 2 lata. Różnica między prywatnym, a państwowym.

xcv
środa, 23 września 2020, 07:52

Dokładnie. Jeszcze Chwałek mówił, że będą to robić w oparciu o te same kadry, to już wiem, że nic się nie zmieni. Przy całym szacunku do tych ludzi i ich pracy, widać to gołym okiem, że nie są odpowiednio przygotowani. Pewnie też nikt w nich nie inwestuje i nie wysyła na SENSOWNE szkolenia z zarządzania, albo już tyle siedzą na stołku, że im się już nic nie chce. Nie dajmy sobie wmówić, że to struktury są główną przyczyną braku wydajności. Ludzie z odpowiednimi kwalifikacjami i motywacją są w stanie dokonywać cudów nawet w kiepskich strukturach.

robson
poniedziałek, 5 października 2020, 11:14

w punkt...

mm
środa, 23 września 2020, 12:05

Oczywiście, że wadliwe struktury są przyczyną braku skutecznego działania. Mnożenie bytów, rozproszenie odpowiedzialności, brak rozliczeń za efekt. Do tego dochodzi system powoływania kierownictwa, ludzi przypadkowych bez kompetencji. Najczęściej wyrastających z takich samych biurokratycznych struktur. Oni nawet nie zauważają problemu a raczej dobrze się w nich odnajdują. Kilka lat na reorganizację to widowiskowy dowód na brak chęci zmian.

Tweets Defence24