Reklama
Reklama

Czołg T-14 Armata za drogi dla Rosji? [KOMENTARZ]

2 sierpnia 2018, 14:48
-14 w wodzie
Fot.: mil.ru

Rosyjska armia nie planuje dużych zakupów czołgów Armata czy transporterów opancerzonych Bumerang, ze względu na ich wysoki koszt, preferując jednocześnie modernizacje obecnie posiadanego sprzętu, który jest „dostatecznie dobry”. Takie stanowisko przedstawił w mediach Jurij Borysow, wicepremier Rosji ds. przemysłu zbrojeniowego i kosmicznego. Czyżby czołg T-14 Armata, miał podzielić los myśliwca Su-57 i trafić do sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej w minimalnej liczbie?

Sensację i poruszenie ekspertów oraz dziennikarzy spowodowała niedawna wypowiedź wicepremiera Rosji ds. przemysłu zbrojeniowego i kosmicznego (dawniej wiceministra obrony) Jurija Borysowa dla rosyjskich mediów. Stwierdził on 29 lipca w wywiadzie dla agencji ITAR-TASS, że nie ma potrzeby masowego wprowadzania do służby czołgów T-14 Armata oraz transporterów kołowych Bumerang, które są zbyt kosztowne w stosunku do obecnie używanych T-72B3 czy BTR-82A.

Po co mamy zalewać całe siły zbrojne czołgami Armata. Mamy czołgi T-72, na które jest też wielki popyt na rynku (międzynarodowym – przyp. red.) w porównaniu z Abramsami, Leclercami czy Leopardami, ze względu na ich cenę, skuteczność czy jakość. Taką samą sytuację jak z Armatą mamy z Bumerangami. […] Tak naprawdę nie potrzebujemy masowej wymiany sprzętu, te modele są dość kosztowne w porównaniu z obecnymi. Ale gdyby obecnie używany sprzęt, na przykład zmodernizowane T-72, BMD-4 czy BTR-82 miały gorsze możliwości niż (pojazdy – przyp. red.) potencjalnego przeciwnika, obecnie forsowalibyśmy zakup nowych modeli.

Jurij Borysow, wicepremier Rosji ds. przemysłu zbrojeniowego i kosmicznego 

W dalszej części rozmowy polityk podkreślił, że Armata kosztuje ponad 4 mln dolarów, co jest ceną znacznie większą niż w przypadku pojazdów T-72B3 (około 2 mln dolarów) czy nawet T-90, ale nadal jest to taniej niż wart około 6 mln Abrams. Jednak obecnie najważniejsze i najbardziej uzasadnione są programy modernizacji pojazdów, takie jak doprowadzanie czołgów T-72 do standardu T-72B3M czy instalacja systemów wieżowych "Biereżok" (z 4 pociskami kierowanymi Kornet) na pojazdach BMP-2 i BMD-2.

Skąd to zdziwienie?

Słowa wicepremiera Borysowa o planach ograniczonych zakupów czołgów Armata stały się tematem sensacyjnych newsów, ale jak się wydaje, z zupełnie niewłaściwego powodu. Rosja, jeśli przeanalizować już pierwotne plany, nie miała zamiaru masowo wprowadzać T-14 Armata w miejsce wozów T-90 i T-72B3M w najbliższym czasie. Nie ma też takich możliwości przy armii dysponującej dziesiątkami tysięcy czołgów, w kraju z ograniczonymi możliwościami produkcyjnymi oraz finansowymi (choć nie tak ograniczonymi jak w wywiadzie sugeruje Jurij Borysow, który stwierdził, że Rosja dysponuje budżetem 10 razy mniejszym niż kraje NATO).

image
Czołg T-14 Amrata podczas testów. Fot.: mil.ru

Budżet rosyjskiego ministerstwa obrony jest jednym z największych na świecie i przekracza 61 mld dolarów, ale podobnie jak budżety krajów NATO, jest obciążony nie tylko modernizacją ale też innymi wydatkami - a przede wszystkim pada ofiarą efektu skali. Skali ogromnych sił zbrojnych, rozciągniętych na obszarze tysięcy kilometrów jednego z trzech największych krajów świata. W takiej sytuacji wymiana generacyjna sprzętu zajmuje dekady i w zasadzie nie kończy się nigdy. Warto wspomnieć, że w momencie wprowadzania do sił zbrojnych pierwszych pojazdów Kurganiec-25, w siłach zbrojnych Rosji większość stanowią wozy BMP-2 (nie najnowsze BMP-3 które okazały się mieć wiele wad), ale nadal służy też około tysiąca BMP-1 z lat 60. ubiegłego wieku.

Nie powinno więc dziwić nikogo, że Rosja od początku nie planowała wymieniać wszystkich posiadanych czołgów na T-14, ale uczynić je maszynami przełamującymi na wyposażeniu najbardziej elitarnych jednostek. Można porównać to do metod użycia w czasie II wojny światowej przez Niemców czołgów Tiger. Podczas gdy większość sił pancernych Wermachtu stanowiły kilka generacji starsze wozy Panzer IV i Panzer III, wozy Tiger i King Tiger służyły jako siła przełamująca i „straż pożarna” ratująca sytuację na szczególnie zagrożonych odcinkach.

Polityk zmiennym jest

O wiele ciekawsze od tego co mówi obecnie wicepremier Rosji jest to, co jeszcze kilka lat temu mówił jako wiceminister obrony. Wówczas, jeszcze przed pojawieniem się Armaty na Placu Czerwonym, Juriji Borysow twierdził coś zupełnie innego.

Możliwości T-72 a nawet T-90 wyczerpały się. Nie ma już możliwości modernizacji i potrzebny jest skok jakościowy. Stoi przed nami zadanie stworzenia nowej platformy – co będzie istotnym skokiem naprzód w kierunku rozwoju całkiem nowych możliwości.

Program „Rada Wojskowa” w radiu Echo Moskwy - Jurij Borysow, ówczesny wiceminister obrony Rosji

Jak widać, jeszcze kilka lat temu polityk ten był zdecydowanie zwolennikiem, jak sam mówił, ”skoku generacyjnego” i dowodził, że postsowieckie konstrukcje jakimi dysponuje armia wyczerpały swój potencjał modernizacyjny. Nowe pojazdy miały wejść do masowej produkcji w ciągu 10-15 lat a ówczesny wiceminister obrony szacował zapotrzebowanie na około 2 do 3 tys. nowych czołgów T-14 Armata, które miały wejść do linii do roku 2020. Obecnie można spodziewać się, że do 2020 roku do wojska trafi liczba, nie więcej niż 100 pojazdów przedseryjnych, w celu ewaluacji i przetestowania w warunkach realnej służby. 

Co dalej z Armatą?

Wbrew sensacyjnym doniesieniom medialnym, czołg T-14 Armata czeka przyszłość zupełnie odmienna niż myśliwiec Su-57, którego produkcja „seryjna” ma się skończyć po dostarczeniu pierwszej, symbolicznej eskadry, a jego dalsza przyszłość jest bardzo niejasna. Tymczasem czołgi T-14, podobnie jak transportery Kurganiec-25, będą wprowadzane do sił zbrojnych, choć początkowo w ograniczonej liczbie. Kluczowe dla szybkości dostaw będą z pewnością wyniki testów poligonowych i eksploatacji egzemplarzy przedseryjnych.

Czołgi T-72B3 w najnowszym wariancie T-72B3M (Modernizowany) będą jeszcze długo stanowić podstawowe uzbrojenie rosyjskich wojsk pancernych. Fot. Vitaly V. Kuzmin/Wikimedia Commons/ CC BY SA 4.0.
Czołgi T-72B3 w najnowszym wariancie T-72B3M (Modernizowany) będą jeszcze długo stanowić podstawowe uzbrojenie rosyjskich wojsk pancernych. Fot. Vitaly V. Kuzmin/Wikimedia Commons/ CC BY SA 4.0.

Jak mówią rosyjscy eksperci, jednym z celów tych badań jest ustalenie jakie elementy konstrukcji należy rozwijać w projekcie Armata, a z jakich można zrezygnować, obniżając koszt rozwoju i produkcji bez znaczących skutków dla możliwości operacyjnych pojazdu. Celem może być sprowadzenie ceny T-14 do zakresu T-90, czyli 3,5-4 mln dolarów. W takim układzie dwa T-14 będą kosztować blisko wartości pojedynczego Abramsa czy Leoparda. Pod względem rozwiązań, przynajmniej zgodnie z dzisiejszą wiedzą, pojazd reprezentuje większy potencjał bojowy od obecnie stosowanych pojazdów NATO.

Załoga Armaty znajduje się w trzyosobowej pancernej kapsule, całkowicie oddzielonej od paliwa i amunicji. Jest to rewolucyjna zmiana względem wozów T-72 i T-90, w których naboje nie są w żaden sposób oddzielone od przedziału załogi. Wieża T-14 Armata jest bezzałogowa, wyposażona w zautomatyzowany system ładowania i kierowania ogniem oraz nową armatę 125 mm typu 2A82-1M. Co istotne, ochronę pojazdu stanowi kombinacja pancerza oraz aktywnych i pasywnych środków, stosowanych również w pojazdach Kurganiec czy Bumerang.

W pojeździe zastosowano więc całkowicie odmienną koncepcję niż królująca w rosyjskiej armii od czasów T-34 zasada – dużo, średnio dobrze, bez oglądania się na załogę. Nie podlega jednak wątpliwości, że jeszcze przez co najmniej dwie-trzy dekady pojazdy T-14 Armata będą stanowić mniejszość w rosyjskich wojskach pancernych, których koniem roboczym będzie nadal T-72, ale w najnowszej wersji T-72B3M. Warto w tym miejscu dodać, że pojazd ten ma niewiele wspólnego z używanymi w Polsce T-72M1, prócz nazwy i ogólnej budowy. Ani PT-91M, ani T-72M1 nie są równorzędnymi przeciwnikami dla T-72B3, a w szczególności dla jego zmodernizowanej wersji, natomiast dla T-14 nie stanowią realnego zagrożenia poza bardzo wyjątkowymi wypadkami.

Należy więc powiedzieć wprost, T-14 Armata jest realnym, chociaż nie masowym zagrożeniem dla sił pancernych NATO. Powinien stanowić punkt odniesienia dla analizy potrzeb i możliwości czołgów sojuszu – obecnych i przyszłych. Natomiast T-72B3M będzie już niebawem stanowił przeważający standard i jeszcze długo stanowił będzie trzon rosyjskich sił pancernych. Może w tym wariancie stanowić zagrożenie dla obecnych wersji czołgów Leclerc, Leopard 2A5 czy M1A2 Abrams, natomiast będzie zapewne zdeklasowany przez pojazdy takie jak Leopard 2A7 czy M1A2Sep3 Abrams.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 69
Reklama
Andrettoni
czwartek, 3 stycznia 2019, 02:06

Nie wiem czy nikt nie zauważa, że Rosja po raz kolejny "wkręciła" Amerykanów. Jeszcze za czasów ZSRR Amerykanie byli przekonani , że sowieci mają bardzo dużo bombowców, przez co Amerykanie zaczęli opracowywać i produkować olbrzymie ilości myśliwców. Teraz Amerykanie też się wkręcili i będą unowocześniać całą olbrzymia armię... Tymczasem dla gospodarki USA to jest katastrofa, przez która mogą całkiem wypaść z konkurencji z Chinami. Chińczycy produkują wszystko - cokolwiek nie wezmę do ręki, to jest wyprodukowane w Chinach, a Made in USA nie widziałem bardzo dawno. Zamiast sprzedać 500 Abramsów co 5 lat lepiej jest sprzedać 4 miliardy zamków błyskawicznych co roku...

laki
czwartek, 16 sierpnia 2018, 20:29

czy na form Armia 2018 będzie T-14 Armata .

yaro
środa, 8 sierpnia 2018, 10:13

Czyli kolejny rosyjski \"sukces\" :) Wcześniej Su57, teraz T14 Armata. Tak dobre, że aż nie warto produkować :D

Niuniu
wtorek, 7 sierpnia 2018, 09:30

W zasadzie nie ma co się czepiać. Ogólnie rzetelna informacja z wypowiedzi vicepremiera Rosji. Nowy vicepremier - nowe podejście do rozwoju sił zbrojnych - nic zaskakującego szczególnie, że rosjanie często jedno mówią a robią coś zupełnie innego. Dodatkowo może się okazało jak już wielokrotnie w historii, że długo opracowywana broń w momęcie wprowadzania do produkcji jest przestarzała i zamiast brnąć w to dalej, lepiej zamknąć projekt i skupić się na kolejnym - defilada już była. Jedno mnie tylko zaskoczyło a mianowicie stwierdzenie autora, że Rosja to jeden z trzech największych krajów świata. To daleko posunięty eufemizm wobec kraju który bez dyskusyjnie jest największym krajem na świecie - a nie jednym z trzech.

mc.
wtorek, 7 sierpnia 2018, 01:02

Czy ktoś powiedział KONIEC ? Nie to tylko \"przerwa na papierosa\". Ten czołg powróci, ale jako wersja z armatą 152 mm. Czy będzie lepszy ? Nie zdecydowanie będzie dużo gorszy - cięższy (zapewne o ok. 10 ton), dużo droższy (koszt armaty + większa wieża), działający tylko w sąsiedztwie czołgów T-72 (różnych wersji), choć nie - teraz też tak jest. Po co im taki czołg, taka \"car-puszka\" ? Właściwie w tej nazwie (car-puszka) kryje się odpowiedź - by mieć największy czołg. ... po co, tego nie wie nikt...

MAZU
poniedziałek, 6 sierpnia 2018, 20:36

Ruscy modernizują posiadany sprzęt bo to daje najlepszy koszt/efekt. Mają duuużo czołgów, zaś my musimy mieć duuuuuuużo rakiet p.panc i każdych innych. Oraz (oczywiście) dobre rozpoznanie.

kuś
sobota, 4 sierpnia 2018, 20:03

zamiast T-14 kupią podresorowane t-90m proriw3oraz T-80bvm i t-72b3m albo inna nazwat-72b4.

skąd się biorą fakenewsy?
sobota, 4 sierpnia 2018, 15:59

@niki - już od początków XVIII w. rozwój przemysłu w Rosji kremlowscy dygnitarze kierują głównie na produkcję broni, straszliwie zaniedbując inne dziedziny. Polityka ta doprowadziła wprawdzie do podbicia i przyłączenia Ukrainy czy Krymu, które z Rosją (wcześniej państwem moskiewskim) nigdy nie miały nic wspólnego, ale i do haniebnej klęski i wieloletniej wojny domowej na początku XX w. W państwie które wygrało II w.ś. i które przodowało w produkcji stali pół wieku po jej zakończeniu nie dało się kupić szpadla czy motyki, a ostatecznie kraj ten rozpadł się sam. Może i nie produkujemy czołgów ani ppk, ale przynajmniej nie jeździmy Ladami 2107, nie pierzemy we Franiach, a to codzienność dla stu milionów Rosjan. Nie zapominaj o tym.

De Retour
sobota, 4 sierpnia 2018, 12:22

@ Bardzo Jasnowłasa.  W 2012 cena nowego Abramsa to okolo 7,5 mln $ . W tym samym roku USA zapłaciło za głęboką modernizację (42 Abramsow)  6,07 mln $ za sztukę. W 2006 cena nowego Abramsa to 5,3 mln $. (Oczywiście to są ceny dla USA). Czyli cenowego skandalu w naszej modernizacji nie ma. ----- Oczywiście można się zastanawiać, czy modernizacja z półki przez KMW w Niemczech byłaby tańsza i szybsza od obecnej z Renskimi + PGZ. Ale to by trzeba policzyć. A do tego chętnych brak.

niki
sobota, 4 sierpnia 2018, 11:12

Nie śmiejcie się z Rosjan bo oni te czołgi skonstruowali i je produkują a my skromnego i taniego ppk czy granatnika nie możemy wyprodukować.

ito
sobota, 4 sierpnia 2018, 10:52

Ja bym się do wypowiedzi polityka specjalnie nie przywiązywał- jak widać zdanie potrafi zmienić diametralnie w niezbyt długim czasie. A Armata to na razie wielka niewiadoma- nikt nie wie, jak się będzie sprawowała w eksploatacji, nikt nie wie, jak będzie funkcjonowała w walce. Sami Rosjanie przyznają, ze od czasu wprowadzenia sankcji, które zablokowały import francuskich matryc, mają problem z jakością termowizorów- a to nie jedyny dostawca, który im się zbiesił. Czołgów mają mnóstwo, programy modernizacyjne w pełnym toku- nie muszą się spieszyć. Po pierwsze, jak dla mnie, sprawdzą ile T14 jest realnie wart i dadzą sobie czas na dopracowanie. Po drugie- powalczą z ceną. W skrajnym przypadku, gdyby jednak doszli do wniosku, że relacja koszt-efekt ich nie zadowala, część technologii opracowanych dla Armaty trafi do modernizacji, a część poczeka na kolejny projekt. W końcu ostatnio okazało się po raz kolejny, że od jakości sprzętu ważniejszy jest sposób jego użycia- utrata wspaniałych czołgów zachodniej konstrukcji przy błędach w dowodzeniu okazała się równie łatwa jak 72-jek.

TRAFIC
sobota, 4 sierpnia 2018, 10:24

Pamiętam jego \"debiut\" na defiladzie zwycięstwa - zdechł silnik. Tak trzymać!!!

wania
piątek, 3 sierpnia 2018, 23:43

Do yaro. Ten wiceminister jest jakby mało wiarygodny... Wcześniej była mowa o wprowadzeniu do rosyjskiej armii do 2020 roku około 2300 czołgów t-14. W 2916 roku chwalił się podpisaniem umowy na 100 czołgów. W 2017 na rosyjskich targach podpisał kontrakt na kolejne ponad 100 sztuk... A teraz mówią, że za drogie? Mówiąc naszym językiem - niewypał jak su-57. Nie będzie czołgu, którym mieli dogonić zachód? Teraz? Gdy Europa i USA pracują dzięki Rosji nad kolejną generacją? To po co wydali kupę kasy? Ktoś rozliczy Putina za kolejny prototyp?

wania
piątek, 3 sierpnia 2018, 23:25

Do Doobalaczmitow. Piszesz jak pewien minister propagandy w czasie II wś mówiący jak mantrę informacje o cudownej broni. A fakty są takie, że Rosja wstrzymuje nowoczesne projekty... Su-57 który miał być najlepszy na świecie do kosza, armata do małej produkcji, nowoczesny bombowiec do kosza, lotniskowiec do kosza... A tymczasem np Chiny wodują kolejny lotniskowiec, wypuszczają samolot V generacji, za chwilę będą miały nowoczesny bombowiec, wprowadziły do uzbrojenia laser dla żołnierza... O USA szkoda nawet pisać bo to już przepaść.Mysle, że nawet rosyjskie trole widzą kryzys i zapaść w Rosyjskiej armii. Propaganda z torpedą atomową wywołuje uśmiech politowania.

gnago
piątek, 3 sierpnia 2018, 22:03

hm czołg jest tak skuteczny jak wyszkolenie załogi i jego amunicja. U nas zaniedbano to drugie dołożyć skuteczna amunicję dobre maskowanie i rozstrzelamy każdego nieostrożnego przeciwnika w ataku Nawet z podstawowych wersjach t 72

Bardzo Jasnowłasa
piątek, 3 sierpnia 2018, 20:18

czy portal defence23 lub eksperci na forum mogli rozwinąć zagadnienie streszczone we wpisie RR12 z piątek, 3 sierpnia 2018, 14:57 ? No bo przecież nie uznajemy takich faktów za normalność? Tj. modernizacji czołgu w cenie zakup nowego, nowoczesnego, najdroższego produktu na tym rynku?

Piotr
piątek, 3 sierpnia 2018, 20:10

he he - powinni jeszcze dodać, że nie będziemy ich produkować, bo są za dobre he he :P jak z Su-57 A poważnie - jak kraj który nie potrafi wyprodukować samochodu na miarę fiata 500 chce produkować zaawansowaną technikę wojskową ???????????? Konia z rzędem za odpowiedź :P

yaro
piątek, 3 sierpnia 2018, 18:09

Rosyjski wiceminister obrony powiedział o nie planowaniu masowej produkcji czołgów \"Armata\" i transporterów \"Bumerang\", \" m a s o w e j\". Co nie oznacza produkcji przewidzianej planem modernizacji armii na lata 2018-2027 i co rok po batalionie (50 sztuk) danych pojazdów przybędzie. 50X9 = \"tylko\" 500 nowoczesnych czołgów \"Armata\" i \"tylko\" 500 Bumerangów , gdy Polska armia wszystkich ma mniej więcej tyle. Przygotowane linie produkcyjne pozwolą w każdej chwili Rosjanom na masową produkcję. Skąd więc radości \"znafców\" ? To odejscie od masowej produkcji czolgu Armata to zadna nowosc. Kiedy podobna nowinka byl czolg T 64 to tez wyprodukowano go ograniczona ilosc. Wowczas T 72 mial byc masowym czolgiem, nastepca T 62. W rezultacie wyprodukowano ponad 25 tysiecy T 72 i \'tylko\' 13 tysiecy T 64, kolejny zaawansowany czolg - T 80 - tylko niewiele ponad 5 tysiecy. Gros z nich trafilo do NRD, bo byly czolgami przelamania. Im glebiej w strone Syberii tym wiecej T 72 i T 62. Tak bylo. Dlaczego ma teraz byc inaczej?

Muchomor
piątek, 3 sierpnia 2018, 16:41

\"Mamy czołgi T-72, na które jest też wielki popyt na rynku (międzynarodowym – przyp. red.) w porównaniu z Abramsami, Leclercami czy Leopardami, ze względu na ich cenę, skuteczność czy jakość. \" Posikam się ze śmiechu po prostu. Te ich T-72B3M1XYZ (i co tam jeszcze wpiszą), to te Abramsy, Leclerki, czy Leopardy w rzeczywistym konflikcie będą przestrzeliwać na wylot jak dobry bąk gacie.

Wielbiciel Misia Puchatka - misia o wielkim sercu i odwrotnie proporcjonalnym rozumku
piątek, 3 sierpnia 2018, 16:18

Czytając komentarze \"znafców\" broni pancernej którzy najczęściej widzieli czołg w telewizji a rzadziej w muzeum (może nawet wtedy dotknęli gąsienicy) oraz fachowców od \"ekonomii\" nie mogę się zdecydować: śmiać się czy płakać?

nfdc
piątek, 3 sierpnia 2018, 16:08

przyszłością są autonomiczne drony samojezdne, lżej opancerzone niż ciężkie czołgi, szybsze i naszpikowane rakietową bronią przeciwpancerną. W razie jak rozwalą takiego drona to strata minimalna, a ciosów może zadać dużo.

AlS
piątek, 3 sierpnia 2018, 15:53

Zgadzam się z \"Szeleszczącym\", że Rosja w swoich działaniach na współczesnym polu walki postawiła przede wszystkim na artylerię rakietową o zasięgu 70-500 km. Jest jednak jedno doskonałe panaceum na taką taktykę - posiadanie w swoich siłach środków do wczesnego wykrywania artylerii na pozycjach, ze szczególnym uwzględnieniem samolotów AEW&C. Taki samolot może wykryć rozmieszczanie baterii na pozycji bojowej i odpowiednio naprowadzić własne środki, czy to odpalane z samolotów bojowych, czy w postaci artylerii rakietowej. AEW&C to kluczowy składnik współczesnych sił zbrojnych i w tym kontekście nie rozumiem, dlaczego nie toczy się w tej sprawie choćby osławiony \"dialog techniczny\". Jako państwu frontowemu jest nam potrzebne co najmniej 5 takich samolotów, bowiem w powietrzu należałoby utrzymywać stale co najmniej 2-3 maszyny, zatem pozostałe dwie musiałyby w tym czasie wymieniać załogi i być poddawane przeglądom. Samoloty takie mogą wykrywać cele naziemne i powietrzne, w tym rakiety typu cruise. Bez posiadania AEW&C wszystkie wydane na obronę przeciwrakietową miliardy $ mogą się okazać wyrzuconymi w błoto, bowiem przeciwnik może jedynie upozorować atak rakietami balistycznymi, a naprawdę zaatakować nas pociskami cruise, których nie mamy obecnie możliwości wykrywać w ramach kompleksowego systemu. Wbrew opiniom rzekomych ekspertów, twierdzących że AEW&C to obiekt łatwy do zestrzelenia, prawda jest zgoła odmienna. Z uwagi na przenoszone zaawansowane radary AESA, taki samolot jest w stanie oślepić każdy aktywny namiernik rakiety dalekiego zasięgu, lub zakłócić łączność rakiety półaktywnej z radarem podświetlania. W ostateczności, samolot może zanurkować poniżej horyzontu radarowego i tym samym zerwać łączność rakiety z naprowadzającym radarem. Oprócz tego, samolot taki przenosi własny zapas pułapek radarowych i termicznych, stanowiących ostatnią linię obrony. Tak naprawdę jesteśmy jedynym dużym krajem frontowym, który nie posiada w arsenale tego środka walki.

obserwator
piątek, 3 sierpnia 2018, 15:50

Wygląda jakby Ruscy się śpieszyli. Widzą że wszystkie kraje ościenne oraz mocarstwa w odpowiedzi na ich agresywną politykę uruchamiają duże programy zbrojeniowe, i za 5-10 lat możliwości dalszej ekspansji będą całkowicie zablokowane, a to oznacza w rozumieniu Kremla tylko jedno, kolaps ich imperium.

Majster
piątek, 3 sierpnia 2018, 15:34

Chyba ostatnie na co Rosjanie mają ochotę to kolejny wyścig zbrojeń z USA. Do obrony ich terytorium dużo bardziej przydatne jest 1000 (liczba przykładowa) zmodernizowanych T-72 niż 100 (również przykład) nowoczesnych T-14.

C77
piątek, 3 sierpnia 2018, 15:13

Jak patrzę na te T-14 to jakoś dziwnie widzę klon USowego TACOMa z lat 80. Ta sama koncepcja. Więc kto tu kogo faktycznie wyprzedza technologicznie?

zyg
piątek, 3 sierpnia 2018, 15:05

Rosjanie maja rację, po co pchac sie w koszty jeśli zmodernizowane T72b3 i T90S w niczym nie ustępują Abramsowi w wersji SEP3.

RR12
piątek, 3 sierpnia 2018, 14:57

W Polsce koszt/efekt, to małostkowość. Modernizacja 128 Leopard2A4 do wersji 2PL za 2,3 mld zł daje ok. 21mln zł/szt., tj. ok 7 mln USD/szt. A tutaj ktoś pisze, że FR chce zejść z ceną T-14 do 3,5 mln USD, a nowy Ambrams to ok. 6 mln USD.

Grześ
piątek, 3 sierpnia 2018, 14:25

Polski pt 91 twardy do wersja zubozona. Warjant dla malezji był lepszy od t 90. Szypszy mniej palił. Nie zostawiał za sobą chmury dymu. Na testach ogniowych miał o 50% lepsze skupienie. T90 t72b3 to tanie masowe czołgi. Stara technika podrasowane silniki z lat 70-80. Stare konstrukcyjnie armaty zrobione z nowego stopu. Francuzkie systemy obserwacyjne i walki w nocy. Nawet ich nie potrafili odtworzyć. Francuskie były o 30% lepsze niz licencja rosyjska.

Okręcik
piątek, 3 sierpnia 2018, 12:28

A może pis je nam kupi? ;-))

Bla bla bla
piątek, 3 sierpnia 2018, 12:17

Jest jednym z największych budżetów na świecie. Nauczcie się czytać a jak nie to spowrotem do szkoły.

De Retour
piątek, 3 sierpnia 2018, 11:45

@ obalacz. --- W XX wieku był taki jeden co chwalił się wunderwaffe...

Andrzej Derlatka
piątek, 3 sierpnia 2018, 11:35

Czołg T-14 jest zwieńczeniem doświadczeń rosyjskich konstruktorówi i jest, jak sami Rosjanie przyznają, najlepszym rosyjskim czołgiem w historii. Nie stanowi jednak żadnego przełomu wobec istniejących konstrukcji. Obecnie używane czołgi są tylko minimalnie gorsze, ale drastycznie tańsze. W świecie pracuje się obecnie nad czołgami bez załóg, autonomicznymi, sterowanymi sztuczną inteligencją, działającymi jak współczesne drony. Pierwszy taki czołg pokazano niedawno w Południowej Korei. Takie czołgi bedą mogły mieć kompletnie zmienioną konstrukcję.

Rain Harper
piątek, 3 sierpnia 2018, 11:07

\"Rosjanie pracują nad bronią opartą o nowe zjawiska fizyczne\". Aha. Bomba akademika Gumowa zawsze na czasie.

John
piątek, 3 sierpnia 2018, 11:04

Do \"obalaczamitów \" poziom techniki militarnej mozna ocenic po pozomie techniki cywilnej danego kraju !!! Poziom uczelni ilosc patentów Itd Bzdury o nowych zjawiskach fizycznych czy niesamowitych silnikach moze pan na dobranoc dziecią opowiadac !!!!

specjalnie z błędem
piątek, 3 sierpnia 2018, 10:32

Tak taki super że psuje się na defiladzie .To na pewno \"cót \" ruskiej techniki jednym kupa złomu nie warta tej ceny .

realista
piątek, 3 sierpnia 2018, 10:07

Czyli T14 Awaria i Kurganiec okazały się być jedynie postrachem forum internetowych.

robertpk
piątek, 3 sierpnia 2018, 09:42

\"Budżet rosyjskiego ministerstwa obrony jest największy na świecie i przekracza 61 mld dolarów\".....???? ....przyszłoroczny budżet Pentagonu ma przekroczyć 700 (słownie siedemset) miliardów dolarów ...

lol
piątek, 3 sierpnia 2018, 09:12

@Stary Grzyb - \"Malaj\" mógł przewyższać t-90 ale na papierze. Każdy przetarg można tak ustawić, że wygra inny produkt. Wystarczy ustawić priorytet na inny parametr i lepszy czołg przegra ceną lub offsetem, wagą, mobilnością czy innym parametrem. To że malaj wtedy wygrał to był cud nad cuda i nie należy z tego powodu spoczywać na laurach twierdząc, że mamy lepszy czołg od t-90 bo to jest bzdura.

Hanys
piątek, 3 sierpnia 2018, 07:37

Do Starego Grzyba: Dawno się tak nie uśmiałem :) Po pierwsze konstrukcja T-90 jest oparta na T-72B czyli na czołgu przewyższającym pod każdym względem T-72M1 na którym bazuje twardy. Wyraźnie jest to tu napisane: \"Ani PT-91M, ani T-72M1 nie są równorzędnymi przeciwnikami dla T-72B3, a w szczególności dla jego zmodernizowanej wersji\". Malezyjczycy wybrali \'twardego\" bo był tani i jak na ich potrzeby wystarczający wtedy, ale z tego co wiem kontrakt się posypał, w 2015 r. Malezyjczycy szukali już nowego czołgu, ale mniejsza z tym. Jakoś T-90 do dzisiaj sie sprzedaje, ostatnio do Iraku gdzie wolą T-90 niż abramsa. Równie dobrze ja mogę napisać, że skoro Irak wybrał T-90, tzn. że jest lepszy od abramsa i kto wie czy tak nie jest, biorąc pod uwagę niską żywotność amerykanskich czołgów, zbyt wysokie koszty ich utrzymania oraz duże straty jakie poniosły np. w Jemenie :)

Pio_64
piątek, 3 sierpnia 2018, 06:22

Cóż...jak widać sankcje ekonomiczne, powoli, ale skutecznie robią swoje... :-) :-) :-)

Rafal, Bialystok
piątek, 3 sierpnia 2018, 05:59

\"Ale gdyby obecnie używany sprzęt, na przykład zmodernizowane T-72, BMD-4 czy BTR-82 miały gorsze możliwości niż (pojazdy – przyp. red.) potencjalnego przeciwnika, obecnie forsowalibyśmy zakup nowych modeli\" Typowe rosyjskie pokretne tlumaczenie porazki. Rownie dobrze mogliby powiedziec: jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma.

obalaczmitow
piątek, 3 sierpnia 2018, 01:35

Bo oni mają coś co kosztuje dużo ale zapewnia realną przewagę w ewentualnej wojnie - coś czym się nie chwalą a badania i produkcja pochłania dużo kasy. Czołgi, samoloty, rakiety - to znana od 100 lat technologia, rozwijana ale to nie przełom. Putin wspomniał że Rosja pracuje nad bronią opartą o nowe zjawiska fizyczne - i tyle i aż tyle. Satelity zmieniające orbity, silnik lotniczy o napędzie atomowym to tylko część - malutka część tego co wiemy. Armata jest przełomem ale na dotychczasowe wojny a nie na przyszłe, nie bez powodu wypłynęła afera szpiegowska gdzie to NATO otrzymywało informacje o technologiach i badaniach rosyjskich dotyczących kosmosu. I stąd to całe rozedrgane jak stado kurczaków NATO i ciągłe zaostrzanie sankcji przez USA i straszenie wszystkich, którzy chcą kupić \"stare S400\" i do tego nic nie warte wg naszych funboyow. Obraz upadłej Rosji legł w gruzach po Mistrzostwach Świata - dotąd USA nie traktowało poważnie Rosji jako przeciwnika - teraz zaczęła się na serio bać. Garstka Rosjan zmieniła bieg wojny w Syrii i to pomimo ogromnej pomocy fianasowej dla opozycji w Syrii, Asad zostaje pomimo kwiku USA, Netaniahu lata co miesiąc do Moskwy. A trzeba pamiętać że wiemy tyle ile Rosja chce abyśmy wiedzieli i ani grama więcej. Niedawno odbył się kolejny test nowej rakiety do obrony Moskwy, kolejny test Sarmata itp - po co samoloty jak nie będzie lotnisk skąd będą mogły wystartować.

yaro
piątek, 3 sierpnia 2018, 01:30

T14 to dobry czołg. To bardzo dobry czołg. On jest tak dobry, że aż nie będziemy go produkować - minister ON Rosji :D

Tomasz
piątek, 3 sierpnia 2018, 00:02

Największy budżet na świecie ? Jeden z trzech największych krajów ? Nato ma nie 10 razy większy budżet tylko mniej ? - Czy pan nie czyta tego co pisze przed dodaniem ?

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
piątek, 3 sierpnia 2018, 00:02

pragmatyzm Rosji wynika z doświadczeń wojennych na przestrzeni czasu począwszy od drugiej wojny światowej i \"słynnych organów stalina\" którymi to przełamywali niemieckie ugrupowania... w dzisiejszej Rosji stwierdzono że w dobie dzisiejszych czasów to systemy rakietowe są priorytetem i najbardziej skutecznym środkiem uwzględniając tzw koszt /efekt ..ponieważ najtaniej im wyjdzie oczyszczenie zgrupowań wojsk i bojowych systemów do walk kontaktowych ..a wtedy na takie pobojowisko /cmentarzysko ....nie trzeba wprowadzać super techniki ..by dobić \" zachodni kwiat myśli bojowej\" ...takie zgrupowanie po ataku saturacyjnym czy paru \"ciężkich\" efektorów będzie w kompletnym chaosie i rozbiciu utraci zdolność bojową ..Rosyjska filozofia współczesnej wojny ..to nie ful kontakt na ringu zwanym front ..ale ostrzał rakietami zgrupowań bojowych czy interesującej infrastruktury z uwzględnieniem tzw krytycznej .by coś tam zyskać..czemu bo dzisiejsza Rosja nie popełnia błędów z przeszłości bo wie że jest za słaba gospodarczo ,technologicznie ..a przede wszystkim demograficznie ...ale proszę zauważyć jej bastiony w różnych rejonach kraju są naszpikowane systemami rakietowymi ( i nadal rozbudowywane) niczym korpusy armijne co najmniej kilku naraz bogatych państw NATO i co istotne nadal je rozwija w różnych konfiguracjach (z uwzględnieniem na świetnych okrętach klasy \"Bujan\" a którzy z naszych traktują je jak motorówki które mogą zatopić lotniskowiec) ... idąc dalej Rosyjskie czołgi i tym podobne systemy do działań full kontaktowych ma po byłym ZSRR więc niepoważnym byłoby je dekapitować gdy są i wymagają kosmetycznych poprawek ...Rosja pokazała/zasygnalizowała światu że ma parę ważnych systemów bojowych które może wdrożyć jeśli będzie potrzeba ...a na dzień dzisiejszy jej systemy bojowe do walk na ringu sami sobie państwo dopowiedzcie są nadal skuteczne ... dzisiejsza Rosja nie powtórzy scenariusza po byłym ZSRR bankrutując na skutek rywalizacji .... w filozofii Rosji pojawił koszt /efekt.....bo wie że salwa kilkutonowych rakiet ..zmiata batalion który był 1000 razy droższy niż ich 10 kilkutonowych rakiet ...a co na to Polska ..nadal siedzi w epoce systemów do walk full kontaktowych na ringu na odległość niemalże wzrokową ...w tej sytuacji nawet 500 Krabów Polsce nie pomoże no bo jak nimi walczyć jak wroga nie widać jak wróg strzela z Kaukazu ..czy z \"Bujana\" gdzieś tam nad Morzem Czarnym ......czas by Polska posiadała systemy rakietowe o zasięgu co najmniej na początek 300 km bo HIMARSy i efektory jakie nam sie proponuje o zasięgu 70 km to za mało są dobre do walk z bandytami i partyzantką nawiedzonych ...a nie regularnym wojskiem z ekstra klasy

no i?
czwartek, 2 sierpnia 2018, 23:51

Co w tym dziwnego? Amerykanie też tylko modernizują Abramsy, bo taniej.

koval
czwartek, 2 sierpnia 2018, 23:44

Ale czy czołg wart kilka milionów USD / 1 szt. jest jeszcze orężem współczesnego pola walki? Jakoś nie mam jasności w tej kwestii. W Zatoce Perskiej, Gruzji, Donbasie czy Syrii nie pochodziło do spektakularnych walk armii pancernych, a płonące czołgi były efektem działań lotnictwa i rakiet ppanc.

Stary Grzyb
czwartek, 2 sierpnia 2018, 23:36

Tak tylko przypomnę, że lepszy od T-72 B3M rosyjski czołg T-90 przegrał w Malezji z polskim PT-91M ustępując mu we wszystkich kategoriach oceny, tj. siły ognia, opancerzenia, przeżywalności i mobilności - co było szokiem dla \"braci Rosjan\". Innymi słowy, \"Malaj\" przewyższa T-90, a tym bardziej T-72 B3M , i tylko żałować należy, że polskie \"Twarde\" oraz T-72 nie zostały zmodernizowane do jego poziomu. Warto też pamiętać, dlaczego Rosja zdecydowała się na oparcie swoich sił pancernych o T-72 B3M, czyli pojazd gorszy od T-90? Otóż dlatego, że rosyjscy wojskowi uznali wprawdzie T-90 za nierównorzędny wobec Leoparda 2 A4, a T-72 B3M tym bardziej, ale jednak T-72 B3M jest 2 razy tańszy, niż T-90, i to cała tajemnica. Ostatnia sprawa - rosyjska armia \"dysponuje\" dziesiątkami tysięcy czołgów w stanie \"trwałego zmagazynowania\", czyli nadających się do odbudowy, a nie w linii. Czołgów T-90 Rosja ma 300, liczba T-72 B3M zmierza powoli w stronę 2 tysięcy (liczba przewidziana w programie modernizacyjnym).

werto
czwartek, 2 sierpnia 2018, 23:07

dobra wiadomosc. jak widac slaba finansowo rosja to mniejsz wydatki na zbrojenia a co za tym idzie wieksze bezpieczenstwo europy.

Kristo
czwartek, 2 sierpnia 2018, 23:06

To już jest mistrzostwo świata!!!Tak tłumaczyć porażkę, tylko w Moskwie potrafią...i ten \"argument\" , cyt.:\"Ale gdyby obecnie używany sprzęt, na przykład zmodernizowane T-72, BMD-4 czy BTR-82 miały gorsze możliwości niż (pojazdy – przyp. red.) potencjalnego przeciwnika, obecnie forsowalibyśmy zakup nowych modeli\"...Wasz T-72 czy nawet T-90, nie zbliża się do najnowszych Abramsów, Leopardów czy Challenger 2 i od dawna było wiadomym,że konstrukcyjne ograniczenia T-72,są jego podstawową bolączką.Wiadomym także dla was...hmm, brak kasy spowodował,że te wady zniknęły?

Radek
czwartek, 2 sierpnia 2018, 22:45

To bardzo ciekawe ! W Rosji opłaca się modernizacja czołgów z rodziny T72 a u nas nie . Na co czekamy ?

Caton
czwartek, 2 sierpnia 2018, 22:37

Już dawno ruscy wiedzą, że w ich realiach nie jakość, a ilość ma znaczenie. Doszli więc do wniosku, że po co im wywalanie kasy... zwłaszcza, że te czołgi nie są im potrzebne do wojny pełnoskalowej, a regionalnych konflikcików gdzie górują nad sąsiadami. W pełnoskalowym konflikcie z NATO tylko i wyłącznie ilość odegra rolę. Przez ilość można mieć o wiele większą manewrowość, a to duża siła i na to stawiają. NATO niestety musi stawiać na jakość. Tak jak robili to Niemcy... Ceterum censeo Carthaginem delendam esse (cyt. Marcus Porcius Cato)

De Retour
czwartek, 2 sierpnia 2018, 22:30

\"Budżet rosyjskiego ministerstwa obrony jest największy na świecie i przekracza 61 mld dolarów\" ---- Myślałem, że to USA z ponad 700 mld $ ma większy budżet. 61 mld to wydaje dzisiaj Francja+Benelux. Krótko mówiąc nie zgadzam się z całym artykułem.

LNG second
czwartek, 2 sierpnia 2018, 22:06

Jak się ma \"na magazynie\" takie ilości T-72 jak Rosjanie, to się je w miarę szybko i niedrogo modernizuje. Potem wszyscy sąsiedzi mają problem. Może to mało medialne, ale w praktyce dość skuteczne rozwiązanie, tym bardziej, że nie ma gwarancji, że czołg będzie przesądzał o sile armii za 5-20 lat, przynajmniej w lokalnych konfliktach na obrzeżach cywilizacji. Mimo wszystko padaka gospodarcza daje znać o sobie.

laki
czwartek, 2 sierpnia 2018, 21:55

Armata ma dostać nowy SKO,nowe opancerzenie oraz co istotne nową armatę 2A81kalibru 152mm oraz 2A42 działko 30mm idwu osobową załogię.Będzie dwukrotnie lepsza od Leoparda2a7m oraz AbramsaM1a2sep.4 .Zachodni odpowiednik Armaty pojawi się za około10lat.

Nikt
czwartek, 2 sierpnia 2018, 21:49

\"Budżet rosyjskiego ministerstwa obrony jest największy na świecie i przekracza 61 mld dolarów\" a Chiny i USA to co

TOM
czwartek, 2 sierpnia 2018, 21:40

kołdra krótka i tyle - jak znam ich podejście to gdyby była Kasiora to czołgi schodziły by z taśmy jak parówki - parafrazując ich byłego 1 sekretarza KPZR

ech... \"analitycy\"...
czwartek, 2 sierpnia 2018, 21:28

o skuteczności PROPAGANDY ROSJI świadczy fakt że w artykule JASNO nie pisze się że czołgi T72B (3) to archaiczne uzbrojenie rodem z ZSRR... Nasze 500 czy 360 (nie wiemy ile ich jeszcze mamy) czołgów T72A uznaje się(do niedawna uznawało?) za kompletny szrot(agenci wpływu Rosji?) - straciliśmy masę czasu by je zmodernizować tak aby W OBRONIE!(podkreślam! nie w ataku an Rosję!) - bez problemu w mieszanych brygadach z naszymi LEO2 i Abramsami USArmy - zatrzymały atak zmodernizowanych \"szrotów\" Rosji... Dużo jednak ważniejsze byłoby (poprzez te modernizacje MAS czołgów) zmuszenie Rosji do wydania MASY kasy na modernizację JESZCZE WIĘKSZEJ ilości T-72! (spośród posiadanych 9000 wraków)... Rosja \"robi wszystkich w WAŁA\"... by odstraszyć USA od pomocy Ukrainie - \"wypromowała\" bezskuteczną reanimację/modernizację S-300 do s-400(patrz Syria!) i s-500...\"super czołgi\" T-72B3...KAMAZ zamieniony w Pancyr (skuteczność patrz SYRIA!)... archaiczny MIG-32 (ostatnie zdjęcia kokpitu wskazują na wyposażenie z lat 80!!!)... a Su57, T14 Kurganiec itp można już schować do szafy bo USA nie pomogły w krytycznym momencie Ukrainie przepędzić wroga z Krymu i Donbasu...

Maciek
czwartek, 2 sierpnia 2018, 20:13

Nie żebym się chwalił, ale od początku afery zwanej armata twierdziłem, że po odcięciu od zach. technologii militarnych bolszewiccy nie będą w stanie dopracować prototypów. Dodatkowo koncepcja jest ambitna, ale ryzykowna. Nie na darmo Amerykanie zrezygnowali z identycznego układu czołgu - był przecież taki prototyp Abramsa. I co? Wyszło na moje. Zawsze też twierdziłem, że ich koncepcja wojny pancernej czyli straty wysokie, ale zapewniające zwycięstwo, jest lepsza niż złudzenia, że potrafią dorównać zachodowi. Co to dla nas oznacza? Ano, że w razie W będziemy mieć do czynienia z masowymi atakami przełamującym mas czołgów. Obrona ppanc staje się priorytetem. Javelinem lub podobny system powinien być w wojsku tak powszechny, jak się tylko da. Mówimy o tysiącach szt.

Maciek
czwartek, 2 sierpnia 2018, 20:12

Nie żebym się chwalił, ale od początku afery zwanej armata twierdziłem, że po odcięciu od zach. technologii militarnych bolszewiccy nie będą w stanie dopracować prototypów. Dodatkowo koncepcja jest ambitna, ale ryzykowna. Nie na darmo Amerykanie zrezygnowali z identycznego układu czołgu - był przecież taki prototyp Abramsa. I co? Wyszło na moje. Zawsze też twierdziłem, że ich koncepcja wojny pancernej czyli straty wysokie, ale zapewniające zwycięstwo, jest lepsza niż złudzenia, że potrafią dorównać zachodowi. Co to dla nas oznacza? Ano, że w razie W będziemy mieć do czynienia z masowymi atakami przełamującym mas czołgów. Obrona ppanc staje się priorytetem. Javelinem lub podobny system powinien być w wojsku tak powszechny, jak się tylko da. Mówimy o tysiącach szt.

bender
czwartek, 2 sierpnia 2018, 19:16

Autor stara się jak może, żeby nie powiedzieć, że Armaty i Kurgańca nie będzie podobnie zresztą jak PAK-FA. Mało tego Autor ryzykuje tezę, że sytuacja jest zgoła odmienna. Ba, tak interpretuje słowa min. Borysowa jak polski episkopat słowa papieża Franciszka. I do tego jeszcze Autor konfabuluję, że budżet rosyjskiego MONu jest największy na świecie. Pytanie po co Autor tak zmyśla? Przecież sytuacja jest jasna i od pewnego czasu klarowna. Sankcje po awanturze ukraińskiej wbrew zapewnieniom rusofili nie są dla Rosji dobre, a proces zaciskania pasa na ambitnych programach zbrojeniowych trwa już od pewnego czasu. To nie jest żadne zaskoczenie dla wnikliwego obserwatora.

asd
czwartek, 2 sierpnia 2018, 19:07

W starciu z dzisiejszym lotnictwem te wszystkie armaty i kurgańce są jedynie łatwym celem. Czołg na dzisiejszym polu walki to przeżytek.

Wania
czwartek, 2 sierpnia 2018, 19:04

Kupuje 500 t-72,t-80,t-90, terminatory +1000 Katiuszy z dronami, dobrymi rakietkami przeciw wszystkiemu i zdalnie sterowanymi tratwami dla Katiusz. Tylko nie marnujcie moich podatkow

Marek111
czwartek, 2 sierpnia 2018, 18:16

ale sankcje nie działają,Rosyjski budżet jest najlepszy na swiecie,nie ma w Rosji biedy ani zacofania...

Obecny inaczej.
czwartek, 2 sierpnia 2018, 18:06

A co to przegrzanie kasy? Sankcje podziałały?

Tp1
czwartek, 2 sierpnia 2018, 18:06

Wyczerpująca analia. Wreszcie wiadomo coś o ewentualnych ilościach produkowanych maszyn i zwiazanej z tym koncepcji ich użycia. Dzięki.

ck16
czwartek, 2 sierpnia 2018, 17:54

Po co pakować w czołg kilka milionów USA jak przeciwnik z odległości np 50 km wystrzeli pocisk lub rakietę za 100 tys USD i ten czołg rozwali. Czołg strzelający celnie na 3-5 km jest już bronią przeszłości.

Vincold
czwartek, 2 sierpnia 2018, 17:22

Nie potrzebują już Armaty, bo wyciągają nowe Shermany z Morza Barentsa.

Rafal
czwartek, 2 sierpnia 2018, 17:13

Albo Rosji zaczyna brakowac rubli, albo cos kreca.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama