USA: Koniec Harpoona – nadchodzi rakieta LRASM

13 lutego 2015, 09:35
LRASM i B1B
fot. DARPA
Reklama

Amerykanie przeprowadzili trzeci z kolei test w locie najnowszej rakiety przeciwokrętowej dalekiego zasięgu LRASM (Long Range Anti-Ship Missile).

Pocisk wystrzelono po raz kolejny z samolotu bombowego sił powietrznych B-1B. W trakcie lotu przeprowadzonego 4 lutego br., pocisk LRASM wykonał na niskim pułapie serię manewrów w wyznaczonych punktach nawigacyjnych, wykrywając i unikając przeszkód. Według Amerykanów jest to kolejny krok na drodze do integracji najnowszych rakiet przeciwokrętowych na pokładzie bombowców B-1B i później na morskich samolotach F/A-18.

Program ma duży priorytet, ponieważ jest to „morska” wersja rakiety przeciwokrętowej stealth o zwiększonym zasięgu AGM-158 JAASM-ER (Joint Air-to-Surface Standoff Missile-Extended Range). To zwiększenie zasięgu oznacza, że LRASM może razić cele na odległości nawet 200 Mm (ponad 370 km), podczas gdy Harpoon miał standardowo zasięg do 75 Mm (140 km).

W obu przypadkach mamy do czynienia z pociskiem poddźwiękowym, ale w przypadku LRASM istnieje możliwość jego przekierowania w locie. Dodatkowo jest to rakieta wykonana w technice stealth, bardziej odporna na zakłócenia oraz posiadająca ponad dwukrotnie większą od Harpoona głowicę bojową (450 kg).

Pocisk LRASM jest rozwijany przez amerykańskie siły powietrzne, agencję zaawansowanych projektów obronnych DARPA (Defense Advanced Research Project Agency) oraz Biuro Badań Naukowych US Navy (Office of Naval Research). Przewiduje się przy tym opracowanie zarówno pocisku lotniczego, jak i okrętowego – w tym odpalanego z wyrzutni pionowego startu.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
anglik
sobota, 14 lutego 2015, 15:11

nie tak szybko a ruski nawalony wania na kajaku z siatką na motyle i powołany przez putina komitet limitet nielzia..

qqqq
piątek, 13 lutego 2015, 19:19

B1 swoją drogą ale jeśli pocisk jest stealth to i samolot powinien być stealth, czyli B2. Taki zestaw gdyby przywalił to wróg nawet nie wiedziałby co go zatopiło.

O.K.
piątek, 13 lutego 2015, 11:06

Jedna nieścisłość -LRASM nie ma zasięgu 500 Mm a jedynie ok. 200 Mm (tj. 370 km co it ak jest dobrym wynikiem). Po prostu masa dodatkowej aparatury ogranicza zasięg w stosunku do JASSM-ER czyniąc go porównywalnym z zasięgiem podstawowej wersji JASSM. Inna ciekawa rzecz, bombowiec B1-B jest w stanie zabrać standardowo 24 pociski JASSM lub JASSM-ER. Czyli przypuszczalnie bedzie w stanie zabrać również 24 LRASM. Na lotniskowcach amerykańskich standardowo jest obecnie 48 myśliwców F/A-18 Hornet/Super Hornet, a w przyszłości zostaną one częściowo zastąpione przez F-35. Jeśli przyjmiemy że ataku na nieprzyjacielskie zgupowanie okrętów moga dokonać 24 samoloty (12 jako eskorta myśliwska, a pozostałe 12 pozostawiamy jako osłona lotniskowcowej grupy uderzeniowej)niosące po 2 LRASM, to daje nam 48 rakiet. Wówczas widzimy że 2 B1-B miałyby porównywalną siłę uderzeniową do LGU. 10 B-1B mogłoby przenosić 240 rakiet -siła prawdopodobnie wystarczająca do wymiecenia z powierzchni Pacyfiku głównych formacji chińskiej lub rosyjskiej floty w razie konfrontacji pomiędzy mocarstwami.

MW80
piątek, 13 lutego 2015, 15:33

Tak dokładnie to nie wiadomo jaki ma zasięg. Ale na pewno mniejszy niż AGM-158B JASSM-ER z którego się wywodzi. Przyjmuje się, że najpewniej pomiędzy 400 a 500 km. A tak w ogóle to kłopot z LRASM polega na tym, że nie wiadomo, czy stanie się następcą Harpoon'a. Póki co jest zgoda jedynie na ograniczoną produkcję (90 pocisków) tylko w wersji przenoszonej przez samoloty. LRASM bierze udział w OASuW Increment 2, którego zwycięzca stanie się dopiero następcą Harpoona. Obok LRASM, w OASuW Increment 2 biorą udział także Tomahawk (z "doklejoną" głowicą samonaprowadzającą), oraz JASM-ER.

kp
piątek, 13 lutego 2015, 10:58

Na Mistrale jak znalazł..

arti
sobota, 14 lutego 2015, 00:38

Kolego - 450 kg głowica jest w stanie wysłać w niebyt KAŻDĄ jednostkę. Zwłaszcza głowica napełniona nowym materiałem o nazwie TXXT o potrojonej szybkości detonacyjnej w stosunku do heksogenowych mieszanek.

bsh
piątek, 13 lutego 2015, 10:56

Pytanie bojowe: Będą startowały z VLS, czy tak jak Harpoony będą miały własne dedykowane wyrzutnie?

MW80
piątek, 13 lutego 2015, 14:35

Tak, jak napisał Piotr. Z tego co czytałem Lockheed Martin przeprowadził już próby pocisku na standardowych wyrzutniach VLS, czyli Mk 41. Próby zakończyły się pomyślnie. Potencjalnie daje to możliwość przenoszenia przez okręt (np. niszczyciel klasy Arlight Burke) nawet kilkudziesięciu takich pocisków zamiast standardowo 8 Harpoonów. Jednak nie sądzę aby zbyt często używano takiej konfiguracji. LRASM ma znacznie większą możliwość penetracji OPL przeciwnika niż Harpoon a w dodatku wystarczy jedno trafienie aby wyeliminować okręt wielkości niszczyciela (2 razy cięższa głowica bojowa). No i cena...

Piotr
piątek, 13 lutego 2015, 11:17

W ostatnim zdaniu masz napisane - przewidują wersję okrętową VLS

dhiedue
piątek, 13 lutego 2015, 10:15

Niestety Rosjanie już opracowali taki pocisk i to w latach 80-tych. Aktualnie użytkują jego najnowszą wersję a właściwie całą gamę pocisków i to nawet w kooperacji (Brahmos ma wprawdzie zasięg tylko do 300 km, ale prędkość 7Mach).

MW80
piątek, 13 lutego 2015, 14:27

Brahmos 7 Mach'a? Hmm, a na jakiej planecie, tzn. w jakiej atmosferze? Bo w ziemskiej to zapewne mniej niż połowa czyli ok 3 Ma i to przy locie na dużej wysokości (w takim trybie osiąga maksymalny zasięg czyli te ok 300 km.). Przy locie na b. małej wysokości (kilka-kilkadziesiąt m n.p.m.) spada prędkość maksymalna i zasięg. Zależnie od źródła prędkość Brahmos na bardzo małej wysokości oceniana jest na od ok. 2 do 2,6 Ma. A teraz porównajmy masy. Brahmos w wersji lotniczej ok 2500 kg, LRASM ok 950 kg. Głowica bojowa Brahmos ok 300 kg, LRASM ok 450 kg. A pocisk o którym piszesz to zapewne SS-N-19 Shipwreck, który waży ponad 7000 kg i owszem ma duży zasięg ok. 650 km ale jego rozmiary i masa powodują, że jest bronią unikatową, na uzbrojeniu tylko największych okrętów floty rosyjskiej. Przy ataku na dużą odległość pocisk znaczną część trasy pokonuje lecąc na dużej wysokości z maks. prędkością ok. 2,5 Mach'a przed uderzeniem w cel schodzi na bardzo małą wysokość ale wówczas jego prędkość spada do ok. 1,6-1,7 Mach'a.

muminek
piątek, 13 lutego 2015, 11:37

tylko 7 Ma ?? ja tam mówię że 17 Ma !! nie - za mało - 27 Ma !! teraz będzie dobrze !! a wiesz jaki jest wpływ szybkości i wysokości lotu na jego zasie ?? dużo zdrowia życzę !!

MW80
niedziela, 15 lutego 2015, 09:26

Do O.K. Zacząłem nowy wątek, żeby uniknąć nadmiernego ścieśnienia tekstu. Co do historii mogę jedynie spekulować bo nie wiem jak było naprawdę. Trzeba pamiętać, że w latach osiemdziesiątych XX w., szczególnie w pierwszej połowie pociski Harpoon były nowością w USN. Ta stosunkowo niewielka ilość AGM-84 mogła wynikać nie tylko z doktryny ale może nawet bardziej z małej ilości dostępnych pocisków. A trzeba pamiętać, że część musiała być przechowywana w magazynach na lądzie jako rezerwa. Zgadzam się również z tym, że Amerykanie zbyt łatwo spoczęli na laurach po upadku ZSRR. Spowolnili rozwój nowych technologii wojskowych i pozwolili dogonić się w wielu dziedzinach Rosjanom i Chińczykom. Ba sami dostarczyli im technologie, które wcześniej ZSRR mógł zdobyć tylko dzięki szpiegostwu. Dzisiaj szczególnie ci drudzy są dla ich dominacji na świecie zagrożeniem, bo w odróżnieniu od Rosji maja potężną gospodarkę która niedługo (jeżeli nie już) stanie się pierwszą gospodarką na świecie. Tak LRASM ma być ucieczką do przodu. A czy będzie? Historia pokazuje, że Amerykanie często wybierali rozwiązania mniej zaawansowane ale łatwiejsze do implementacji. Może się stać tak (oby nie), że lobby Tomahawka wygra.

O.K.
niedziela, 15 lutego 2015, 15:40

Jakby nie było, taka mała ilość Harpoonów to właśnie pokłosie doktryny. Przypominam że Swoieci wprowadzili pociski przeciwokrętowe już w 1961 roku (i mieli w tym duże doświadczenie i wypracowaną doktrynę ich użycia), a US Navy swoje pierwsze Harpoony wprowadziła dopiero w 1977 roku. Dwa tuziny Harpoonów na LGU -śmiech na sali. Po prsotu US Navy nadal miała wizję samolotów atakujących wrogie formacje nawodne jak podczas bitwy o Leyte w 1944 roku. Horyzont myślowy admiralicji nie sięgał o wiele dalej -i to jest przerażające. Inna sprawa to to że możliwości sea-skimmerów w rodzaju Harpona znacznie przeceniano, uważając je (z powodu niskiego pułapu ich lotu) za prawie niezniszczalne, broń po prostu idealna. Przypominam sobie parę scen z książek Toma Clancy'ego (polowanie na "Czerwony Październik" i "Czerwony Sztorm"). Trudno powiedziec na ile te książki odzwierciedlały poglady amerykańskich wojskowych w tamtych latach, ale moje doświadczenie w dyskusjach z nadmiernie pewnymi siebie Amerykanami wskazuje że coś było na rzeczy. W książkowej wersji "Polowania" jest taka scena gdzie 4 samoloty A-10 wykonują pozorowany atak na Kirowa lecąc na ekstremalnie niskiej wysokości. Komentarz Clancy'ego jest taki że prawdziwy atak za pmocą działek GAU-8 skończyłby się co najmniej ciężkim uszkodzeniem Kirowa. Albo inna podobna scena z Czerwonego Sztormu, gdy USS Chicago przygotowuje się do wykonania ataku na Kirowa (stanowiącego okręt flagowy potężnego sowieckiego zgrupowania)... za pomocą TRZECH Harpoonów odpalanych z wyrzutni torpedowych. Jaka w praktyce byłaby skutecznosć takich ataków łatwo sie domyśleć. Sowieci wprowadzili swoje pierwsze CIWS-y (AK-630) na pocżtku lat 70-tych -dekadę przed Zachodem i kila lat przed w ogóle wprowadzeniem pocisków przeciwokrętowych w US Navy i większości zachodnich marynarek. To że większość dużych okrętów radzieckich miała po dwa systemy przeciwlotnicze (dalekiego i bliskiego zasięgu) + średnio 2x wiecej CIWS-ów niż zachodnie odpowiedniki, również jest powszechnie wiadome. A tymczasem US Navy traktowała Harpoony niemal jak cudowną broń, i wydawała je oszczędnioe. Niepowstrzmane Harpoony miały wyłączyć z akcji główne jednostki sowieckiego zgrupowania, a później wlecą Corsairy z bombami... Oczywiście po zakończeniu Zimnej Wojny większość programów rozwoju pocisków przeciwokrętowych zawieszono -z braku zapotrzebowania...

MW80
piątek, 13 lutego 2015, 10:07

Trochę pomieszanie z poplątaniem. AGM-158B JASSM-ER nie jest bynajmniej "rakietą przeciwokrętową", tylko najnowszą wersją manewrującego pocisku AGM-158 przeznaczoną do zwalczania celów o stałej lokalizacji. Oczywiście jak każdy pocisk wyposażony w łącze dual-link jest w stanie trafić w cel który zmienił pozycję (np. mobilna wyrzutnia rakiet). Standardowy zasięg rzędu ok. 140 km mają pociski Harpoon w wersji RGM-84C, odpalane z okrętów nawodnych. Pociski w wersji lotniczej (oznaczenie AGM), mają standardowo większy zasięg, np. AGM-84D ma zasięg maks. ok. 220 km. a AGM-84F nawet nieco ponad 300 km. Co do zasięgu LRASM to mam wątpliwość czy jest ona równa zasięgowi AGM-158B z której się wywodzi. Przychylam się raczej do opinii jednego z redaktorów Lotnictwa, że będzie mniejszy (400-500 km) z tej prostej przyczyny, że przy tych samych rozmiarach i napędzie, pocisk zabiera mniej paliwa, ponieważ trzeba było wygospodarować miejsce na aktywną głowicę naprowadzającą. Ponadto jak to zwykle bywa, pocisk odpalany z pokładu samolotu, będzie miał o kilkadziesiąt kilometrów większy zasięg maks. niż wersja odpalana z pokładu okrętu.

Jan
piątek, 13 lutego 2015, 10:06

Nie rozumiem dlaczego autor dał taki tytuł. Nic nie wskazuje aby Harpoon był w najbliższym czasie wycofany z produkcji Z punktu widzenia użycia rakieta ta stanowi inny segment.

Wojak
piątek, 13 lutego 2015, 10:04

Mamy nowego niszczyciela lotniskowców. 24 pociski AGM-158B JASSM bierze na swój pokład bombowiec B-1B, co pozwala wystrzelić pokaźną salwę w kierunku przeciwnika z odległości przekraczającej możliwości rażenia jakiegokolwiek systemu przeciwlotniczego. Dwa a nawet trzy bombowce które odpaliłyby po 24 pociski LRASM w kierunku grupy uderzeniowej przeciwnika załatwiają całą sprawę. Jeśli pocisk faktycznie ma dobre właściwości stealth i jest zdolny do lotu tuż nad powierzchnią wody to jakim zaskoczeniem dla przeciwnika będzie atak niemal 70 takich pocisków i to jeszcze ustawionych tak by zaatakowały ze wszystkich stron jednocześnie. Przy takim zasięgu są w stanie atakować nawet od strony wrogiego wybrzeża, całkowicie zaskakując przeciwników. Ja bym jeszcze wysłał kilkadziesiąt MALD-J na wyższym pułapie tak by wystrzelać trochę opl przeciwnika i mamy nowe muzeum na dnie Morza Chińskiego.

awe
sobota, 14 lutego 2015, 00:45

Zaraz ci odpiszą, że Moskwa miała takie pociski juz 30 lat temu, tylko ich nie produkowała bo jest stolica kraju miłującego pokój ;))))

Kosa
piątek, 13 lutego 2015, 14:21

B-1B piękna maszyna , jest coś majestatycznego w tym bombowcu . Jako mały chłopiec zawsze marzyłem aby latać takim czymś w naszej armii . Eh te marzenia ;) . Nie pogardziłbym nawet klonem czyli Blackjack-em . Ale to już nie ten ustrój na szczęście ;)

Swiatowid
piątek, 13 lutego 2015, 22:14

Po co Polskce jaka kolwiek bron. My mamy przeciez jenerala Skrzypczaka !rozwalil doszczetnie zbrojeniowke kontraktami bez ofsetow to i rozbroi wszystkich innych. To nasz Polski Super Man!! Jestem dumny z takich jeneralow.

dfftch
sobota, 14 lutego 2015, 17:31

Rola Generała /Ministra MON jest dowodzić i kierować dobrze uzbrojonymi i wyszkolonymi żołnierzami a nie dbanie o offset i o to aby w takich Bumarach i Łabędach nieroby miały 14tki i 15tki podwyżki i przywileje kosztem innych grup społecznych, pod dyktando związkòw zawodowych.

fgfergeg
sobota, 14 lutego 2015, 12:14

Ha, ha, ha powiedz amerykanom, francuzom, anglikom lub komukolwiek innemu, że chcesz kupić ich najnowocześniejszy sprzęt, ale żądasz offsetu.Albo cie wyśmieją, albo policzą taką cenę, że nie będzie cie stać na zakup.

Tomek
sobota, 14 lutego 2015, 12:10

Mit " offsetu " i brak profesjonalizacji również wśród piszących "dziennikarzy" Offset to drugorzędna zupełnie nieważna sprawa dla obronności. Pierwszorzędna to najnowocześniejsze, skuteczne uzbrojenie po dobrej cenie. Często tzw. "offset" komplikuje, wielokrotnie wydłuża proces i uniemożliwia zakup najlepszej broni. To właśnie dzięki temu m.in. "dialogi techniczne" tak długo trwają (średnio 2 krotnie). Wiele potencjalnych transakcji nie dochodzi do skutku. Jest to kłopot dla firm produkujących uzbrojenie. Taki "offset" podraża cenę zakupu. Przez jakiś czas "offset" był modny, ale już się od tego odeszło, co nie zostało zauważone w Polsce. Ewentualnie występuję wtedy, gdy bardzo chce się coś sprzedać, ale nawet wtedy koszt "offfsetu" dolicza się do ceny zakupu. Bilans musi się zgadzać. Firmy produkujące najnowocześniejsze uzbrojenie, na to się generalnie nie zgadzają. Czy Rosjanie kupując Mistrale, żądali offsetu ? Czy my kupując pociski JASMM, dostaniemy offset ? Raczej nie. Gdzie robić inwestycje w ramach "offsetu" wielomiliardowych zakupów systemów antyrakietowych ? Duży kłopot, a przecież celem zakupów jest ochrona nieba a nie realizacja offsetu. Tylko w Polsce, w kraju silnych związków zawodowych i nieznających się na rzeczy dziennikarzy uzbrojenie i jego cena nie jest ważne, liczy się tylko "offset". Skrzypczak to rozumiał, był odporny na działanie agresywnego lobby i do tego nie chciał kupować dronów od Izraelczyków, którzy wcześniej sprzedali drony do Gruzji a potem udostępnili kody Rosjanom. Poza tym Skrzypczak jako nieliczny generał wojska polskiego dał świadectwo swoich umiejętności w boju, był ceniony przez zwykłych żołnierzy.

Tweets Defence24