Reklama
Reklama

Szwedzkie radary Sea Giraffe AMB

23 czerwca 2014, 12:54
Radar Sea Giraffe AMB zamontowany na szwedzkiej korwecie stealth typu Visby – fot. Saab
Radar Sea Giraffe AMB zamontowany na polskim okręcie rakietowym ORP „Grom” – fot. M.Dura

Sea Giraffe AMB szwedzkiej firmy Saab to najlepszy obecnie radar bojowy do jednoczesnego wykrywania obiektów powietrznych i nawodnych, w jaki są wyposażone polskie okręty. Zastosowano go na trzech kutrach rakietowych typu Orkan. Jest bardzo prawdopodobne, że to właśnie ten typ radaru będzie również wykorzystywany na okrętach obrony wybrzeża Miecznik oraz na okrętach patrolowych z funkcją zwalczania min Czapla.

Wielofunkcyjny Sea Giraffe AMB czyli jedna stacja radiolokacyjna na wszystko

Sea Giraffe AMB zalicza się do tzw. radarów wielofunkcyjnych. Ale podobnie jak większość tej klasy stacji radiolokacyjnych różni się od swoich „lądowych” odpowiedników nie tylko dużą ilością wykonywanych zadań, ale również koniecznością uwzględniania zakłóceń pochodzących od fal (a więc obiektów fluktuujących), koniecznością uwzględnienia przechyłów okrętu (tak poprzecznych jak i wzdłużnych) oraz różnymi sposobami orientowania zobrazowania na ekranie (w odniesieniu do obserwacji nawodnej). Operator może bowiem pracować na: zobrazowaniu względnie niestabilizowanym, które jest zorientowane względem dziobu jednostki, zobrazowaniu względnie stabilizowanym – ustawionym względem północy i zobrazowaniu rzeczywistym (anytime motion) - wyglądającym jakby operator patrzył na ruch statku z zewnątrz.

Wielozadaniowość w przypadku Sea Giraffe AMB jest w pierwszej kolejności związana z koniecznością wykrywania wszelkiego rodzaju zagrożeń, jakie się mogą pojawić przed daną jednostką pływającą ponad powierzchnią wody. Zastosowanie jednego, ale za to wszechstronnego radaru pozwala zaoszczędzić pieniądze i miejsce na pokładzie, upraszcza budowę okrętowego systemu obserwacji, a co najważniejsze maksymalnie skraca czas reakcji na zagrożenia (przekazując informację z radaru bezpośrednio do systemów uzbrojenia).

Sea Giraffe AMB jest zdolny zarówno do wykrywania różnego typu obiektów nawodnych (różnych pod względem wielkości i prędkości) jak i powietrznych (w tym: niskolecących rakiet przeciwokrętowych klasy sea-skimmer oraz pocisków artyleryjskich i moździerzowych). Oznacza to, że w tej samej stacji radiolokacyjnej i to jednocześnie, pracują dwa różne systemy obróbki sygnałów odbieranych od obiektów: powietrznych (wyróżnianych na zasadzie efektu Dopplera) i nawodnych (wykrywanych metodą amplitudową).

W wersji C tej stacji (której produkcję rozpoczęto od 2009 r.) zwiększono liczbę śledzonych obiektów ze 100 (w wersji A) do 200 (w przypadku obiektów latających) i ze 100 do 400 (w przypadku obiektów nawodnych). Radar może dodatkowo namierzać do 50 nadajników zakłóceń aktywnych.

Sea Giraffe AMB – radar kompaktowy

Sea Giraffe AMB to radar morski z pasywną anteną ścianową z elektronicznym przeszukiwaniem w elewacji (realizowanym poprzez kształtowanie tzw. charakterystyki wielowiązkowej) i mechanicznym w azymucie (poprzez obrót anteny z prędkością 30 i 60 obrotów na minutę). Pozwala to na bardzo szybkie przeszukiwanie całej przestrzeni, i prędkość tą praktycznie ogranicza jedynie konieczność dostarczenia wystarczającej liczby impulsów do danego sektora elewacji by nastąpiło wykrycie (im szybciej antena się obraca, tym mniej impulsów trafia w dany obszar przestrzeni).

Sea Giraffe AMB to radar trójwspółrzędny, w którym poza namiarem i odległością na cel powietrzny, określa się również jego wysokość - przez pomiar kąta elewacji do 0° do ponad 70°. Kąt ten otrzymuje się dzięki elektronicznie utworzonej, odbiorczej charakterystyce wielowiązkowej (złożonej w wersji C radaru z 14 rozmieszczonych w pionie wiązek antenowych) stosując tzw. obróbkę monoimpulsową (pomiar wysokości odbywa się poprzez porównanie sygnałów odbitych od celu i odebranych przez dwie sąsiadujące ze sobą wiązki).

W samej antenie Sea Giraffe AMB do stworzenia charakterystyki wielowiązkowej wykorzystano poziome wiersze (zbudowane z laminatu drukowanego oddzielonego warstwami specjalnej pianki), zawierające elementy odbiorcze i promieniujące. Elementy te wraz z przesuwnikami fazowymi są zasilane ze wspólnego nadajnika (źródła sygnałów radiolokacyjnych) o mocy szczytowej 25 kW zbudowanego w oparciu o lampę z falą bieżącą. Jest to tzw. antena zamknięta, w której poszczególne elementy promieniujące wraz z przesuwnikami fazowymi otrzymują sygnał z rozbudowanej sieci falowodów i linii koncentrycznych.

Sea Giraffe AMB - radar na małe i średnie okręty

Radar Sea Giraffe AMB, pomimo że pracuje w mniej intensywnie wykorzystywanym w Polsce paśmie C (od 5,4 do 5,9 GHz) ma zasięg instrumentalny do 180 km i pułap do 20000 m. Zasięg ten jest w zupełności wystarczający do zabezpieczenia danych dla wszystkich okrętowych systemów uzbrojenia. Stacja ta ponadto może wkomponowywać się w system obrony przeciwlotniczej wybrzeża tym bardziej, że obecnie najczęściej wdrażane do systemu obrony powietrznej radary pracują w paśmie L i S. Manewr częstotliwością w pasmo C może w tym przypadku pozwolić na ucieczkę przed zakłóceniami stosowanymi ze strony przeciwnika.

Mocną stroną radaru Sea Giraffe AMB są jego stosunkowo niewielkie rozmiary i waga. Pozwoliło na to przede wszystkim wykorzystanie pasma C, które wymaga większej anteny niż pasmo X (stosowane głównie w radarach nawigacyjnych), ale o wiele mniejszej niż mają stacje radiolokacyjne pracujące w paśmie S i L (stosowane w radarach obserwacyjnych dalekiego zasięgu).

Zmniejszenie anteny jest o tyle ważne, że radary wielofunkcyjne z zasady są najwyżej wyniesionym elementem na maszcie. W ten sposób zwiększa się ich zasięg wykrycia, co automatycznie daje większy czas dla systemu obrony przeciwrakietowej okrętu. Należy pamiętać, że cięższa antena wymusza zastosowanie masywniejszej konstrukcji masztu (który jako najwyższy element okrętu jest widziany najdalej przez obce radary – więc powinien być jak najmniejszy) oraz większej masa potrzebnej by go zrównoważyć - dla zachowania stabilności okrętu.

Radar Sea Giraffe AMB może wykrywać cele powietrze i nawodne, klasyfikując obiekty, w tym wyróżniać śmigłowce. Stacja może precyzyjnie wskazywać cele dla systemów uzbrojenia, ale również wspomagać strzelanie artyleryjskie, wykrywając miejsce upadku pocisków. Jego układ obróbki pozwala na śledzenie toru balistycznego pocisków i rakiet, co pozwala na lokalizacje stanowisk ogniowych. Szwedzka firma Saab skorzystała przy tym prawdopodobnie z doświadczeń uzyskanych, podczas budowy swojego radaru artyleryjskiego ARTHUR.

Sea Giraffe AMB i rodzina radarów Sea Giraffe

Sukces radaru Sea Giraffe AMB można mierzyć ilością państw, które go zastosowały na swoich okrętach. Około 500 takich stacji radiolokacyjnych jest wykorzystywanych w ponad 30 krajach świata (w tym ponad 100 w wersji najnowszej AMB). Wartość tej stacji docenili również Amerykanie wykorzystując ją na swoich okrętach do działań przybrzeżnych LCS pod nazwą AN/SPS-77(V)1.

Podobnie wysoką ocenę dla Sea Giraffe AMB wystawili specjaliści polskiej Marynarki Wojennej wybierając ten radar jako główny system obserwacji dla kutrów rakietowych projektu 151 (w ramach projektu Żeglarek). Co więcej wybrano tą stację pomimo, iż wiedziano, że konieczne będą prace nad jej przyłączeniem do holenderskiego systemu dowodzenia TACTICOS (dostarczonego przez Thales Nederland) i pomimo wybrania dla tych okrętów holenderskiej stacji kierowania uzbrojeniem Sting EO (a nie szwedzkiego radaru kierowania uzbrojeniem Ceros 200). Zintegrowanie radaru Sea Giraffe AMB z systemem TACTICOS zostało zrealizowane i sprawdzone na okrętach typu Orkan.

Radar Sea Giraffe AMB stał się również zaczątkiem całej rodziny stacji radiolokacyjnych Sea Giraffe proponowanych obecnie przez szwedzką firmę Saab do różnych zadań i dla różnych platform okrętowych. Wykorzystywane są w nich najnowsze rozwiązania techniki i technologii radiolokacyjnej, w tym aktywne anteny ścianowe składające się z elementów nadawczo odbiorczych zbudowanych z wykorzystaniem arsenku galu (GaN). Pomagają w tym również doświadczenia z prac nad radarem artyleryjskim Arthur i lotniczym radarem dla samolotów wczesnego ostrzegania ERIEYE (pracującego w paśmie S).

Firma Saab proponuje obecnie dla okrętów dwie nowe stacje radiolokacyjne: Sea Giraffe 4A (przeznaczoną dla okrętów klasy fregata - niszczyciel) i Sea Giraffe 1X (przeznaczoną dla mniejszych jednostek pływających, np. dla pełnomorskich okrętów patrolowych). Oba radary zachowują wszelkie zalety Sea Giraffe AMB, a więc wysoką wydajność w połączeniu z małymi rozmiarami i małą wagą, łatwość w obsłudze i konserwacji oraz stosunkowo niskie koszty eksploatacji.

Stacja Sea Giraffe 4A to nowej generacji trójwspółrzędny radar dalekiego zasięgu (do 350 km). Posiada on już większą aktywną antenę ścianową o rozmiarach 2x2 m zawierającą około 1500 elektronicznie sterowanych modułów nadawczo odbiorczych. Na podkreślenie zdaniem Saab zasługuje duża odporność tej stacji na zakłócenia aktywne zarówno poprzez stosowanie nowoczesnych układów przeciwzakłóceniowych, jak i mały poziom listków bocznych anteny.

Sea Giraffe 4A to radar zalecany do instalowania na dużych okrętach. Na mniejsze jednostki pływające proponowany jest radar Sea Giraffe 1X pracujący w paśmie X. Jego aktywna antena zawiera również elementy zbudowane z wykorzystaniem technologii GaN. Elektronicznie kształtowana i sterowana wiązka antenowa pozwala na bardzo szybkie przeszukiwanie przestrzeni w elewacji (od 0 do 70°), co jest szczególnie przydatne podczas działania w rejonie przybrzeżnym, przy bardzo dynamicznie zmieniającej się sytuacji i dużej ilości zagrożeń, gdzie czas reakcji powinien być jak najkrótszy.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
Osama
środa, 27 lipca 2016, 02:31

Zamiast gapić się na rysunki techniczne, weźmy prosty scenariusz. Wyrzutnia przeciwlotnicza na fregacie OH Perry, Mk-13 to jeden strzał na 10 sekund, niech każdy ma 100% na rozwalenie celu. Niech przestrzały Sovremenny walnie Sunburnami P-270 Moskit z portu w Bałtijsku, po co wychodzić z portu. Prędkość mach 3, przebywa 10km w każde 10 sekund. Niech jeden OHP co właśnie wyszedł z Gdyni uchwyci cel w 30s, po zaledwie kilku liźnięciach radarem pocisków. Rozgrywka zaczyna się 30km od Bałtijska. OHP zdąży wystrzelić max 5 rakiet jeśli polscy marynarze to nieomylne roboty z pełną autoryzacją na strzał. 'Resztkówka' 3 pozostałych moskitów z zaparkowanego niszczyciela zmiata OHP z powierzchni ziemi, bo dziadowski Phalanx rozpoczynający ostrzał we wrogie pociski z 1500m nie zapewnia ani pełnej penetracji, ani zmiany ich kursu, ani nie zapewnia zniszczenia przed celem. W międzyczasie 2 antyczne stare pociski Styx na podczerwień z Tarantuli rozwalają 2 zbiorniki pod Gdańskiem. Game Over, ruskie załatwiły wasze teorie bronią z lat 70-tych i ważny cel strategiczny. A teraz dolatują do was pociski cruise przycelowane z jednego dziadowskiego Tu-95 gdzieś w okolicach Sankt Petersburga. I obrońcie teraz gazoport F-16 startujące z Krzesin, Łasku lub nieistniejącej autostrady.

gosc345
środa, 30 lipca 2014, 00:17

Kiedy do holery My takie okręty bedziemy mieli ,nie jakies zasrane niszczyciele min

alo
czwartek, 26 czerwca 2014, 19:53

Visby były od początku opracowywane jako korwety wielozadaniowe, w tym przeciwlotnicze. System integracji CETRIS C3 zapewnia współpracę z planowanymi dla tych korwet rakietami prod. RPA, Umkhonto IR Block 2, w modułowych wyrzutniach VLS, praktycznie na zasadzie plug and play. Rakiety te opracowano dla Finlandii i właśnie Szwecji (zainteresowanie zgłaszały też Niemcy), a chodziło o dostosowanie istniejących pocisków do specyficznych warunków Bałtyku. Mają one naprowadzanie w podczerwieni z systemem lock-after-launch, możliwością uaktualniania danych o celu z okrętu, zasięg do 20 km, pułap 10 km, szybkość ponad 2 Ma i wektorowanie ciągu, zapewniające doskonałą manewrowość - do 40G. Czyli górna światowa półka w tej klasie broni. Jedyną przyczyną dla której na Visby tych rakiet nie ma, jest decyzja parlamentu o cięciach w budżecie programu. Visby są jednokadłubowymi jednostkami o niewielkiej wyporności 650 ton, więc ich dzielność przy wysokim stanie morza jest oczywiście mniejsza niż większych jednostek, ale pamiętajmy, że okręt był projektowany do operowania nie tylko na wodach litoralnych - "fiordach", jak ktoś tutaj twierdzi - ale też na pełnym morzu, oraz został przystosowany do krótkiej, bałtyckiej fali i jest oczywiście wyposażony w stabilizatory. Jest to jednak już koncepcja około 20-letnia, a więc z czasów sprzed pojawienia się wielokadłubowców, wykorzystujących zasadę "Wave Piercing Hull". To one są obecnie najbardziej obiecującym kierunkiem rozwoju małych jednostek, jako że zapewniają dużą dzielność morską przy niewielkiej wyporności, oraz dają niewspółmiernie więcej miejsca w nadbudówkach, w porównaniu z jednokadłubowcami. Przykłady to USS Independence, niestety trapiony licznymi bolączkami wieku niemowlęcego i cięciami w budżecie, czy zbudowane w liczbie ponad 80 okrętów, chińskie FAC Houbei typ 022.

oskarm
poniedziałek, 30 czerwca 2014, 11:06

Alo - Elf napisal, ze podobno mnie zawstydziles. Stad moje pytania: 1) W jaki sposob dozbrojona w Umkhonto IR Block 2 Visby mialaby sie bronic przed lotnictwem wyposarzonym w bron jak: JAGM, SBD II, Spear 3, Spice 100? 2) Ile mialo kosztowac dozbrojenie Visby? O ile drozsze byloby Visby pd Ivera Huitfeldta?

Elf
piątek, 27 czerwca 2014, 16:23

Dzięki. To się nazywa merytoryczny post.

chemik
wtorek, 1 lipca 2014, 23:22

GaN to azotek galu, a nie jak pisze p. Dura arsenek galu (GaAs).

chemik
wtorek, 1 lipca 2014, 23:21

GaN to azotek galu, a nie jak pisze autor arsenek galu (GaAs)

Elf
poniedziałek, 23 czerwca 2014, 14:48

Już dawno powinniśmy skupiać się na wspłpray i zakupach z mniejszymi niż najwiękci państwami ale o wysokim potencjalne naukowo-technicznym jak: Szwecja, Norwegia, Izrael, Korea Płd, Japonia, Singapur, Turcja, Tajwan zamiast zachłystywać się współpracą jako parias z wiekimi tego świata... Tam gdzie trzeba a nie można z innymi trzeba do wielkich, ale gdzie się da to trzeba współpracować z takimi, dla których nasz kraj będzie ważny i ze współpracy z którymi będziemy mieli partnerskie układy i skorzystamy na tym nie tylko poprzez pozyskanie jakiegoś sprzętu... Takie korwety Visby właśnie powinny służyć w naszej MW a nie zbyt duże na bałtyk okręty klasy OHP albo Meko...

Evil Lt
poniedziałek, 23 czerwca 2014, 21:42

Dlaczego Meko lub OHP są za duże na Bałtyk? - chętnie poznam jakiś konkretny fakt lub wskaźnik -...bo tak po prostu niektórzy ludzie z uporem maniaka powtarzają? Visby sprawdzają się we fiordach - w takim rejonie docelowo mają działać jak ich poprzednicy (o zresztą podobnej koncepcji). Na otwartym akwenie, gdy pogorszą się warunki (czyli np. średnio 3/4 roku w rejonie Bałtyku) - okręty te wraz z ich załogami będą cierpieć. Co do współpracy technicznej - w kwestii uzbrojenia okrętowego ...no i niezależności od tych "dużych": Norwegia - uzbrojenie pochodzenia USA i Europa (Thales) Izrael - uzbrojenie pochodzenia USA i częściowo własny przemysł Korea Płd - uzbrojenie pochodzenia USA (głównie) i Europa (Thales) Japonia - uzbrojenie pochodzenia USA Singapur - uzbrojenie pochodzenia z Francji (najnowsze okręty) Turcja - uzbrojenie pochodzenia USA (głównie) i własny przemysł Tajwan - uzbrojenie pochodzenia USA

bolek
poniedziałek, 23 czerwca 2014, 20:40

Ale my właśnie współpracujemy z mniejszymi-RBS-y i te radary Szwecja, Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy-Norwegia, Spike Izrael, Rosomak-Finalndia. F 16 to wyjątek.

Głos z MW
poniedziałek, 23 czerwca 2014, 18:50

Elf - korwety Visby to kompletny niewypał. Zobacz ile wyszła cena za 1 szt? Są droższe od fregat przeciwlotniczych a możliwości mają bardzo niewielkie. Poza tym Szwecja ma nieco bardziej urozmaiconą linie brzegową. Poszukaj trochę w necie o problemach związanych z tymi jednostkami. Co do za dużych na Bałtyk OHP - żenada. Możesz uzasadnić takie stwierdzenie? Ja zaryzykuję - prędzej przed atakiem z powietrza obroni się OHP z SM-1 block 6, Mk-75 i mk-15 aniżeli Visby z 1 57mm Boforsem...

oskarm
poniedziałek, 23 czerwca 2014, 17:45

Elf, uzasadnij dlaczego OHP czy Meko (ktore?) sa za duze na Baltyk? Jak przy pomocy Visby chcialbys zapewnic sobie oslone przeciwlotnicza w czasie dzialan ZOP czy w jaki sposob eskortowac gazowce czy tankowce z Zatoki Perskiej?

R2
wtorek, 29 lipca 2014, 00:42

Włożę może kij w mrowisko, bo dyskusje niezmiernie ciekawe, a dlaczego zamiast patrolowca nie możemy zbudować korwety ZOP czy ogólniej przeciwpodwodnej?? Pamiętam ofertę Damena, gdzie każdy z naszych 6 okrętów ma mieć pokład i hangar. .tylko skąd my weżmiemy tyle śmigłowców??? Skoro nie chcemy, nie stać nas lub nie możemy zbudować okrętów "za dużych" na Bałtyk i nie ma szans na w pełni uniwersalne, wielozadaniowe okręty - pozostaje specjalizacja - obok 3 korwet ZOP bez rakiet plot i popr ale ze śmigłowcami zbudować 3 korwety "uderzeniowe" z 8-16 popr lub 8 pociskami manewrującymi?? Swoją drogą, nie mogę się powstrzymać - dodajmy pancerz z kevlaru i będziemy mieć pancerniki obrony wybrzeża zamiast OOW....hehe

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama