Reklama
Reklama
Reklama

Szwedzka rewolucja wojskowa [ANALIZA]

22 maja 2019, 14:10
Szwecja marynarka wojenna nurek
Fot. Försvarsmakten

Zgodnie z założeniami Szwedów, które zawarli w opublikowanych niedawno strategii obronnej Szwecji na lata 2021-2025, podstawową ich odstraszania w ramach obrony totalnej ma być zdolność do poradzenia sobie ze poważnymi „zakłóceniami” w funkcjonowaniu kraju przez trzy miesiące, z czego część tego okresu będą zmuszeni oni prowadzić wojnę. Realizacja tych założeń wymaga jednak reformy wojska oraz zwiększenia nakładów na zbrojenia. Przypomnijmy, że w 2013 roku ówczesny dowódca szwedzkich sił zbrojnych Sverker Goeranson wywołał debatę o stanie szwedzkiej obronności, gdy w wywiadzie ocenił, że Szwecja jest w stanie bronić się jedynie przez tydzień na niektórych częściach swojego terytorium.

Rosja u bram

Szwedzka Komisja Obrony zaprezentowała niedawno ministrowi obrony ostateczną wersję raportu „Defensive power – Sweden’s Security Policy and the Development of its Military Defence 2021-2025”. Jak informują Szwedzi, dokument zawierać ma zaktualizowaną i kompleksową analizę bezpieczeństwa Szwecji i regionów ją otaczających. 

Ostatecznie, szwedzka obrona totalna musi zatem posiadać wiarygodne zdolności do prowadzenia działań wojennych, zarówno z komponentami wojskowymi i cywilnymi.

fragment nieoficjalnego podsumowania dokumentu, wydanego przez sekretariat Szwedzkiej Komisji Obrony

"Zaproponowane przez nas wzmocnienia przyczynią się do osiągnięcia celu, jakim jest gotowość do zarządzania kryzysem polityki bezpieczeństwa z działaniami wojennymi na terytorium Szwecji przez trzy miesiące"  oświadczył przewodniczący parlamentarnego komitetu ds. opracowania strategii obronnej Bjoern von Sydow. Podkreślił, że konieczna jest reforma wojska, gdyż "nie można wykluczyć ataku na Szwecję, a dzisiejsza zdolność operacyjna sił zbrojnych ma znaczące ograniczenia". Po zakończeniu zimnej wojny i rozpadzie ZSRR Szwecja w latach 90. znacznie ograniczyła liczbę wojska, uznając, że nie ma już zagrożenia. W 2010 roku zlikwidowano powszechny pobór do wojska, ale został on przywrócony od 2018 roku.

Autorzy dokumentu podsumowują, że bezpieczeństwo Europy uległo znacznemu pogorszeniu, ze względu na kroki podejmowanie przez Rosjan. Za istotny z perspektywy własnego bezpieczeństwa, a także polityki zagranicznej, Szwedzi uznali również rozwój krajów azjatyckich, a szczególnie Chin.

Rozbudowa wojskowa Chin i ich zwiększają się potęga światowa oznaczają, że USA zaczną polityka wojskowa i bezpieczeństwa USA zaczną skupiać się na Azji. USA postrzegają Chiny jako największe wyzwania geopolityczne. (…) ten rozwój może wpłynąć na interesy USA i możliwość utrzymania ich sił w Europie, czy wzmocnienia ich w razie kryzysu.

fragment nieoficjalnego podsumowania dokumentu, wydanego przez sekretariat Szwedzkiej Komisji Obrony

Komisja podkreśla również, że kraje europejskie muszą wziąć większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo i obronę. Nowy dokument uzupełniać ma analizę "Resilience, The Total Defence Concept and the Development of Civil Defence 2021-2025", i – jak zaznaczają – oba opracowania stanowić mają spójną całość.

Działania Rosji w Gruzji w 2008 roku, na Ukrainie od 2014 roku i w Syrii od 2015 roku pokazują jej skłonność do wykorzystywania środków wojskowych do realizacji celów politycznych, zarówno w Europie, jak i poza nią. Ciągłe podważanie europejskiego porządku bezpieczeństwa będzie miało negatywne konsekwencje dla bezpieczeństwa Szwecji.

fragment nieoficjalnego podsumowania dokumentu, wydanego przez sekretariat Szwedzkiej Komisji Obrony

Jak podkreślają Szwedzi, Rosja dominuje już militarnie nas swoimi sąsiadami, i nie zapowiada się by zdolnościom tym dorównały w najbliższym czasie kraje Zachodu.

image
Fot. Jenny Ringström/Försvarsmakten.

Sojusznicza siła

Unia Europejska to dla Szwecji „najważniejsza platforma realizacji polityki bezpieczeństwa i zagranicznej” – deklarują autorzy dokumentu. Dlatego też za narodowy interes kraju uznaje się zabezpieczenie i wzmocnienie spójności, współpracy, solidarności i integracji w jej ramach. Szwedzi podkreślają również, że muszą przeanalizować jaką rolę pełnić będzie ich kraj i jakie dla niego będzie miała znaczenie  długoterminowo  Wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony UE. Ważna ma być również dyskusja nie tylko o jej bilateralnych korzystać na linii Szwecja-UE, ale również UE-NATO.

W interesie UE i Szwecji jest to, by kraje Partnerstwa Wschodniego były w stanie utrzymać swoją niepodległość i integralność terytorialną. Pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa sprawiło, że wzrosła potrzeba efektywnej kontroli zbrojeń w Europie, w tym stworzenie systemów budowy zaufania. Komisja podkreśla jednak, że rozwój w obszarach był w ciągu więcej niż ostatniej dekady źle ukierunkowany.

fragment nieoficjalnego podsumowania dokumentu, wydanego przez sekretariat Szwedzkiej Komisji Obrony

W przypadku UE i zbliżającego się tzw. Brexitu dodają, że Szwecja powinna pracować nad włączeniem UK do prac nad wspólną polityką bezpieczeństwa.

Autorzy analizy podkreślają również, że „transatlantyckie połączenie gra kluczową rolę” dla Europy i Szwecji. Zaznaczają jednak, że nie są członkiem żadnego wojskowego sojuszu, zauważając jednocześnie, iż konflikty zbrojne w ich sąsiedztwie miałyby wpływ na większą liczbę państw. Komisja przypomina, że jednostronna deklaracja solidarności Szwecji obejmuje kraje członkowskie UE, a także Norwegię i Islandię. „Szwecja nie pozostanie pasywna, jeśli inni kraj członkowski UE lub kraj nordycki ucierpi z powodu katastrofy lub zostanie zaatakowany. Oczekujemy, że kraje te podejmą podobne kroki, jeśli dotknięta (katastrofą lub atakiem – przyp. red.) będzie Szwecja. Szwecja musi więc być zdolna do zarówno udzielenia, jak i dostarczenie cywilnego i wojskowego wsparcia” – deklarują autorzy dokumentu.

Gotowi na atak

Szwedzka Komisja Obrony nie wyklucza, o czym mówił również premier kraju, że kraj padnie ofiarą zbrojnego ataku czy z wykorzystaniem innych środków wojskowych czy gróźb ich wykorzystania. Jak zapewnia komisja, szwedzka obrona będzie się rozwijać i zostanie zaprojektowana tak, by zapewnić, że Szwecja będzie gotowa na odparcie ataku, w tym z wykorzystaniem innych „aktów wojny” na terytorium kraju. Zgodnie ze szwedzkimi planami, kraj będzie w stanie poradzić sobie z poważanymi „zakłóceniami” w funkcjonowaniu państwa przez trzy miesiące, z czego część tego okresu prowadzone będą działania wojenne.

image
Fot. Bezav Mahmod/Försvarsmakten

Szwedzka komisja obrony przyznaje jednak, że Szwecja ma ograniczone możliwości, jeśli chodzi o poradzenie sobie z nagłym „pogorszeniem sytuacji bezpieczeństwa”. Związane ma to być przede wszystkim z brakami osobowymi i sprzętowymi w jednostkach, a także ich zbyt małą liczbą. „W związku z tym, nie przeszły one wystarczającej liczby połączonych szkoleń, a ich zdolność do prowadzenia ciągłych działań jest zbyt ograniczona” – piszą Szwedzi. W ostatnich latach miało dojść do zwiększenia zdolności do prowadzenia działań zbrojnych, ale sytuacja wyjściowa – jak zaznaczają autorzy – była na tyle zła, że zmiany muszą dokonywać się szybciej, gdyż siły zbrojne kraju nie zdążą osiągnąć poziomu odpowiadającego temu, co dzieje się w otoczeniu Szwecji.

W związku z tym, Szwedzi ruszyć mieliby z nową „organizacją na czas wojny”. Wyznaczona przez nich data to 1 stycznia 2021 roku. Pomóc ma w tym odpowiednie zarządzenie posiadanymi zasobami, zarówno osobowymi, jak i sprzętowymi. Stopniowo jednostki będą obsadzane, a braki sprzętowe uzupełniane poprzez modernizację oraz zakupy. Szwedzi są jednak świadomi faktu, że na wprowadzenie nowych rozwiązań dali sobie niewiele czasu. Zakładają więc, że nie będą one jeszcze w pełni sprawne w 2021 roku, gdyż zaproponowane w dokumencie zmiany są ambitne. Dodają jednak, że oznacza to, że pracę rozpocząć należy jak najszybciej.

Możliwości organizacji na czas wojny całościowo są ograniczone przez fakt, że wybrane funkcje nie są dostosowane to realizacji zadania, np. jednostki logistyczne oraz dowodzenia i kontroli nie są zdolne zapewnić jednoczesne wsparcie wszystkim jednostkom w trakcie prowadzenia działań zbrojnych.

fragment nieoficjalnego podsumowania dokumentu, wydanego przez sekretariat Szwedzkiej Komisji Obrony

Autorzy raportu proponują w związku z tym m.in. wzmocnienie i powiększenie wojska po mobilizacji. Jak podkreślają, propozycje te mają przełożyć się na zwiększenie balansu między różnymi obszarami obrony wojskowej, np. dowodzenia i kontroli, jednostkami wsparcia i tymi na linii frontu, czy nawet zwiększenie liczby jednostek - co ma wzmocnić możliwość prowadzenia nieprzerwanych działań. Realizacja wskazanych przez komisję celów związana jest ze zwiększeniem liczby personelu wojskowego, dlatego też od 2024 roku szkolenie wojskowe rozpoczynać miałoby do 8 tys. poborowych rocznie (obecnie jest ich ok. 4 tys.). 

Nowa "organizacja" zakłada nie tylko reorganizację obecnych jednostek, ale również utworzenie nowych. Szwedzkie wojska lądowe na czas wojny mają zostać zorganizowane w trzy brygady zmechanizowane, każda składająca się z trzech batalionów zmodernizowanych, złożonych z istniejących czołgów Strv 122 (jest ich około 120), oraz BWP CV-90. Brygady otrzymają też nowy system artyleryjski. Oprócz tego w wypadku wojny może zostać sformowana lekka brygada zmotoryzowana, głównie w celu obrony stolicy. Wzmocniony zostanie również batalion na położonej strategicznie Gotlandii (przez m.in. jednostki obrony przeciwlotniczej i artyleryjskie, a także wojska terytorialne). Zaproponowano również utworzenie pewnej liczby jednostek wojsk terytorialnych. Szwedzka komisja uważa również, że niezbędny jest powrót do dowodzenia na szczeblu dywizji. Pozwoli to na koncentrację sił na jednym kierunku operacyjnym.

image
Fot. Forsvarsmakten

Nowością jest przygotowanie brygady gotowej udzielić pomocy Finlandii, z którą Szwecja współpracuje wojskowo. Ta "unikalna" współpraca ma w Szwecji najwyższy priorytetOgólna liczba szwedzkiego wojska, wliczając m.in. obronę terytorialną oraz pracowników cywilnych, ma wzrosnąć z 60 tys. do 90 tys. osób. 

Rdzeniem będą trzy zmechanizowane brygady, zredukowana brygada zmotoryzowana i wzmocniony batalion zmechanizowany na Gotlandii. Siły Zbrojne będą również zawierać jednostki m.in. komandosów, wywiadowcze, artyleryjskie, inżynieryjne, logistyczne i obrony przeciwlotniczej. (...) Jednostki terytorialne będą ochraniać, bronić i chronić ważne obszary i obiekty.

fragment nieoficjalnego podsumowania dokumentu, wydanego przez sekretariat Szwedzkiej Komisji Obrony

Szwedzkie siły zbrojne miałyby również rozpocząć modernizację wszystkich posiadanych wozów bojowych oraz czołgów, zakupić dodatkowe systemy artyleryjskie (oprócz będących w dyspozycji 48 haubic samobieżnych Archer) oraz wprowadzić nowoczesne systemy obrony powietrznej. To ostatnie dotyczy nie tylko Patriotów i wspierających je wyrzutni IRIS-T SLS, ale też lekkich, przenośnych wyrzutni jakie mają być wprowadzone. Wojska lądowe, w tym artyleria będą też kłaść nacisk na zdolności rozpoznawcze, zapewniane m.in. przez systemy bezzałogowe, jak i szereg innych środków.

Jeśli chodzi o marynarkę wojenną, pięć korwet Visby otrzyma nowe wyposażenie (pociski opl i zop). Zakupione zostaną dwie nowe jednostki do 2025 roku, które zastąpią dwie starsze korwety klasy Galve. Z czterech do pięciu wzrośnie liczba okrętów podwodnych (dwie nowe jednostki A26 mają zostać dostarczone w latach 2024-2025; wtedy też rozpocząć musi najpóźniej rozpocząć się pozyskiwanie nowych okrętów podwodnych, które zastąpią trzy jednostki klasy Gotland). Wzmocnione mają zostać również zdolności zop, poprzez modernizację floty śmigłowców do prowadzenia działań morskich. Co więcej, na zachodnim wybrzeżu Szwecji, m.in. w Goteborgu, utworzone mają zostać bataliony desantowe. 

W latach 2021-2025 rdzeń sił powietrznych stanowić miałoby, zgodnie z propozycją komisji, sześć eskadr myśliwskich. Lotnictwo ma zachować samoloty bojowe Gripen C/D, mimo że parlament zarządził zakup nowocześniejszych modeli E/F. W tym czasie JAS 39 E będzie integrowany i ma osiągnąć zdolność operacyjną. Szwedzi zaznaczają jednak, że również po 2030 roku maszyny C/D stanowić będą ważną część systemu. Co warte podkreślenia, będą używane równolegle z Gripenami nowej generacji po to, aby zwiększać potencjał ilościowy.

Po 2025 roku rozpocząć się ma również rozwój myśliwca nowej generacji, który zastąpić ma maszyny JAS 39 C. 21 maja br. szwedzki minister obrony Peter Hultqvist poinformował, że są prowadzone negocjacje w sprawie przystąpienia Szwecji do brytyjskiego programu Tempest. Tym samym po raz pierwszy potwierdził oficjalnie, że takie rozmowy są prowadzone. Komisja proponuję również rozpoczęcie pozyskiwania nowego samolotu szkolenia podstawowego.

image
Fot. Kristoffer Olofsson/Försvarsmakten

Co więcej, komisja proponuje również inwestycje w szkolenia wojskowe w czasie pokoju, zwiększenie świadomości wśród społeczeństwa dot. wojny informacyjnej, rozwój zdolności do prowadzenia defensywnych i ofensywnych działań w cyberprzestrzeni czy zwiększenia współpracy z prywatnym sektorem, który będzie niezbędny w przypadku wystąpienia kryzysu.

Jeszcze więcej pieniędzy

Zwiększyć ma się również finansowanie. Zgodnie z obliczeniami Szwedów, od 2025 roku wynosić powinno ono 84 mld SEK, czyli ponad 35,5 mld PLN. Szacuje się, że kwota ta stanowić będzie wtedy ok. 1,5 proc. PKB. Oprócz więc dodatkowych funduszy na obronę, które szwedzki parlament zaakceptował w grudniu 2018 roku, komisja proponuje stopniowe zwiększanie budżetu obronnego przez dodawanie do niego 5 mld SEK co roku, w latach 2022-2025.   

Znaczna większość ośmiu szwedzkich partii parlamentarnych opowiedziała się za zwiększeniem nakładów na wojsko. Jednak jedynie przedstawiciele rządzącej Partii Robotniczej - Socjaldemokraci oraz Partii Ochrony Środowiska - Zieloni, a także Partii Lewicy oraz Szwedzcy Demokraci podpisali się pod raportem komitetu przygotowującego strategię obrony. Gremium to na znak protestu opuściły pozostające w mniejszości cztery centroprawicowe partie: Umiarkowana Partia Koalicyjna, Chrześcijańscy Demokraci, Partia Centrum oraz Liberałowie. Domagały się one ustanowienia budżetu obrony na poziomie 84 mld koron, co odpowiadałoby 1,5 proc. PKB. Socjaldemokraci piszą w załączniku do raportu ds. strategii obronnej, że "jeśli chodzi o ramy finansowe, nie jesteśmy gotowi do politycznego porozumienia". Oznacza to, że rządzący Szwecją chcą poczekać na decyzję o finansowaniu wojska do 2020 roku.

Według komentarzy opublikowanych w szwedzkich mediach brak zgody wśród szwedzkich partii parlamentarnych jest "niebezpiecznym precedensem" w czasach gdy pogorszyła się sytuacja bezpieczeństwa w Europie ze względu na zagrożenie ze strony Rosji.

PAP/MR

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 84
Reklama
Sternik
środa, 29 maja 2019, 11:01

Gdybyśmy mieli niezależny rząd to po 447 nie kupilibyśmy nawet gazety z USA.

Peaceman
piątek, 24 maja 2019, 18:26

Szwecja nie musi obawiać się atakuczolgowego Rosji, bo wchodziłby w grę tylko : 1. desant powietrzny 2. desant morski 3. atak przez Finlandię powodzenia !

Wojciech
środa, 29 maja 2019, 08:47

Skoro są aż trzy możliwości to jednak powinna się obawiać. Szwecja to duży kraj z małą ilością ludzi do jego obrony ale dużą do ochrony. Imigranci nie będą bronić Szwedów.

Troll i to wredny
piątek, 24 maja 2019, 13:18

Szwedzi to odpowiedzialni ludzie. Teraz moi drodzy wyobraźmy sobie środek zimy w Polsce i zniszczenie infrastruktury energetycznej (atak na węzły, wybrane obiekty kluczowe, lub atak na sieć). Przyjrzyjmy się skutkom. Część ośrodków o znaczeniu strategicznym posiada agregaty, ale nie wszystkie są przystosowane do pracy ciągłej i nie wszystkie mają zapas paliwa na np. 3 m-ce. Dodatkowo moc generowana przez agregaty, jest mocą ,,awaryjną". Tyle infrastruktura krytyczna.... Teraz zastanówmy się co z wodą pitną (zwłaszcza w mniejszych ośrodkach) ?! Można topić śnieg ktoś powie. Super - po tygodniu mamy epidemię ,,jakiejś" czerwonki, to po pierwsze. Po drugie jak topić ?! Wszystkie nowoczesne kuchenki :gazowe posiadaj zabezpieczenie elektroniczne. Bez prądu...może być giga kłopot. O halogenowych, elektrycznych ,indukcyjnych, czy mikrofalowych nie wspomnę... Sklepy bez aktywnych kas fiskalnych niczego nie sprzedadzą, wyrzucą zepsute, a nie sprzedadzą...bo nie mogą. Mamy brak wody pitnej (lub zarazę), brak możliwości kupienia i przygotowania posiłku, mamy zimno (sterowanie elektryczne i elektroniczne) w urządzeniach grzewczych... Nawet kotły węglowe w najnowszej wersji wymaganej prawem stają się bezużyteczne. Czyli zimy nie przetrwa biologicznie 7 do 9 mln Polaków (ale jest ekologicznie). Teraz przyjmijmy minimalną aktywność wroga (nie na poziomie wojny, tylko ,,delikatnej" dywersji). Zardzewiała beczka wkopana w podstawę wału p-powodziowego, Trochę powszechnie dostępnego acetylenku wapnia, trochę moczu (ew. wody z pobliskiej rzeki) trochę chrustu i jedna świeczka w plastikowym kubeczku wypełnionym paliwem - jako zapalnik czasowy... Łącznie na 10 takich ładunków 500 euro. Przyjmijmy ,że n-pl w ramach programu oszczędnościowego wydaje zaledwie 5000 euro na taki atak. Mamy wszystkie główne aglomeracje pod wodą. Wszystkie główne drogi Pn-Pd i Wsch-Zach przestają istnieć. Jak to wpływa na ew. pomoc i straty w ludziach ?! Co gdy celem ataku będzie ,,przy okazji" serwerownia giełdy, lub banku narodowego ?! Kiedyś w PRLu , gdy władza straszyła inwazją kapitalistów w Narodzie funkcjonowało takie powiedzenie ,,Nam nie trzeba buneshwery nam wystarczy -4". Gdy słyszę o planach kupowania niemal promów kosmicznych przez Kraj, który można zaorać karbidem, to pękam ze śmiechu (ale ja się nie znam).

Wojciech
środa, 29 maja 2019, 09:06

Kilka uwag. Zabezpieczenie w kuchence gazowej obchodzę w pół godziny. Do pieca można podłączyć baterię z przetwornikiem. Zawsze mam taki zestaw pod ręką na wszelki wypadek. Kiedyś drzewo pozbawiło mnie prądu na tydzień. Nie jest drogi. Śnieg jest biologicznie czysty, nie można się zarazić czerwonką topiąc czysty śnieg. Byle ten śnieg był. W miastach może być problem ale z tym poradzą sobie służby. Kwestia kas fiskalnych przestaje mieć znaczenie w przypadku wojny. To jest wyższa konieczność. Co do sabotażu z wykorzystaniem karbidu i wałów przeciwpowodziowych to proponuję mniej filmów z lat 70-tych. Masz pomysły na poziomie szkoły zawodowej dla fryzjerek. Hasło z -4 też jest kompletnie od czapy. Pamiętam jak przez tydzień było -35 i poza tym że nie poszliśmy do szkoły nic wielkiego się nie wydarzyło. Natomiast sam temat zagrożenia energetycznego jest całkiem realny. Dlatego m.in. nie powinniśmy budować żadnej chorej elektrowni jądrowej czy gazociągu z Norwegii tylko skupić się na energetyce rozproszonej. Geotermia gorących skał, podziemne zgazowywanie węgla + małe, lokalne elektrociepłownie, energetyka solarna.

czwartek, 30 maja 2019, 17:35

Jeśli chodzi o energetykę jądrową, wcale nie musi ona polegać na gigantach. Poza tym faktycznie zabezpieczenia w kuchence gazowej można obejść. Z ogrzewaniem mam jeszcze mniej problemów niż ty, bo montując wymyślne ekologiczne nie pozbyłem się wcale starego, które choć nie używane wciąż jest sprawne. Po termomodernizacji nawet jak będzie jechało na ćwierć gwizdka i tak wystarczy. Ze światłem też nie problem, bo nic nie stoi na przeszkodzie, żebym sobie zdemontował instalację solarną z łódki i na jej bazie zrobił odpowiednią prowizorkę. Generalnie Polacy potrafią improwizować, więc poradzili by sobie lepiej od społeczeństw wychowanych w cieplarnianych warunkach. Co do śniegu i kas oczywiście masz rację.

Dziadek Dzidek
czwartek, 23 maja 2019, 18:18

No dobra - 3 miesiące a później co? Szwecja nie jest w żadnym sojuszu więc kto i po co miałby się dla nich poświęcać? Spędziłem w Szwecji kilka ładnych lat, trochę ich poznałem i dlatego szczególnie ujął mnie ten fragment tekstu: "Szwecja nie pozostanie pasywna, jeśli inny kraj członkowski UE lub kraj nordycki ucierpi z powodu katastrofy lub zostanie zaatakowany". To takie typowo szwedzkie. Ładne, zgrabne, okrąglutkie słowa ale jednak tylko słowa. Polska powinna również wystosować analogiczną deklarację - to nic nie kosztuje, absolutnie do niczego nie zobowiązuje ale jak fantastycznie wygląda marketingowo! A w razie czego realizacja takiej deklaracji będzie polegać jedynie na wyrażeniu głębokiego zaniepokojenia, wezwaniu stron konfliktu do jego zakończenia, propozycji jakiegoś utopijnego planu pokojowego i temu podobnemu bełkotowi dyplomatycznemu. Można ewentualnie wysłać jakąś pomoc humanitarną ale koniecznie w asyście dziennikarzy wprawionych w marketingu politycznym żeby mogli wysłać w świat odpowiedni komunikat sławiący imię szlachetnego sojusznika, który pośpieszył z pomocą. Nie to żebym im źle życzył tylko nie chciałbym żeby Polska kolejny raz w swojej historii dała się uwikłać w cudze konflikty swoim kosztem i zamiast uprawiać polityczny romantyzm przeszła raczej do twardej "real-politik" bo tylko to się sprawdza.

CdM
piątek, 24 maja 2019, 11:52

Zupełnie inaczej wygląda kalkulacja zysków i strat, gdy wiesz że przeciwnik, mimo ze słabszy, może się bronić przez 3 miesiące i dotkliwie pokąsać, a inaczej gdy liczysz, że podda się w 3 dni. A Rosjanie nadal pamiętają o Finlandii. I zaczynasz liczyć, czy to się aby opłaca, bo straty mogą oznaczać że np. zabraknie ci sił na coś innego. Wraz z długością konfliktu rośnie również ryzyko, że ktoś zareaguje, albo skorzysta z twojej słabości w innym punkcie.

Stefan Cz.
czwartek, 23 maja 2019, 14:32

Tam się bardzo zmieniła struktura etniczna społeczeństwa. Jeśli ci, którzy płaca podatki będą jeszcze dodatkowo musieli bronić tych, co żyją z socjalu, no to nie jest pewne, że ta rewolucja w wojsku się powiedzie. No chyba, że w szwedzkiej armii powstaną tez oddziały mudżahedinów.

CdM
piątek, 24 maja 2019, 11:43

Szwecja ma obecnie najwyższy wskaźnik zatrudnienia w Europie (odsetek zatrudnionej ludności w wieku produkcyjnym). Ma również najwyższy wskaźnik aktywności zawodowej. Dla porównania, Polska ma owe wskaźniki jedne z najniższych lub nawet najniższe w Europie (pomimo małego bezrobocia). Dodajmy również, że Szwecja ma praktycznie zrównoważony budżet (cykliczne niewielkie deficyty lub nadwyżki, w rytm cyklu koniunkturalnego). Problem który opisujesz dotyczy więc Szwecji w *najmniejszym* stopniu ze wszystkich państw UE. Zwłaszcza w porównaniu z Polską...

gru
piątek, 24 maja 2019, 00:18

Ogloszą dzihad i beda miec sprawna partyzantke. Nasze WOT sie moze schowac.

ktos
czwartek, 23 maja 2019, 10:12

No patrz... i Szwecja bedzie miala swoj WOT. Eksperci forumowi do dziela... trzeba skrytykowac.

Boston
czwartek, 23 maja 2019, 00:49

Sama Szwecja dla Polski nie jest aż takim wzmocnieniem. Jednak Szwecja plus Rumunia, Ukraina, Mołdawia, Chorwacja .... to już inna pra kaloszy

MyPolacy
środa, 22 maja 2019, 20:57

Podpowiedzcie im też, żeby przygotowali skrzynie i odpowiednio zabezpieczone miejsca na zbiory, które nam ukradli w czasie potopu Szwedzkiego, aby ruskie nie zrabowali ich. Są dla nas bardzo cenne i nie chcieli byśmy stracić ich bezpowrotnie !!!

Stefan Cz.
czwartek, 23 maja 2019, 14:35

Gratulacje. Bardzo trafne przypomnienie warunków polsko-szwedzkiego pokoju oliwskiego.

R14
środa, 22 maja 2019, 19:08

Kiedy zaczniemy naprawdę współpracę ze Szwedami .....I blisko....I technologia.. ..I nie zależność....I wspólny wróg.........brak wyobraźni w MON.

pitbu
środa, 22 maja 2019, 21:21

chyba nie sądzisz, że Szwedzi utworzą u nas bazę wojskową by nas bronić

Gustlik
środa, 29 maja 2019, 09:10

Dlaczego nie? Oni mają takie ciągoty do pomagania wszystkim. Mogli by pomóc Polsce w końcu to przez ich najazd nasza państwowość upadła i do dzisiaj nie może się odbudować.

Extern
czwartek, 23 maja 2019, 13:38

Może kiedyś to my przyjmiemy ich do międzymorza, kto wie :-).

Wawiak
czwartek, 23 maja 2019, 12:59

Nie muszą. Popatrz na mapę i pomyśl. T chodzi o koordynację i współpracę (np. wymiana informacji), a nie przesyłanie sobie nawzajem wojska.

Asd
czwartek, 23 maja 2019, 12:14

Chyba nie sądzisz, że państwo które nie dotrzymuje umów i sprzedaje sojuszników będzie nas bronić?

Markonn
środa, 29 maja 2019, 09:13

Szwecja nie ma sojuszników. Szwecja jest neutralna.

Obywatel Wschód RP.
środa, 22 maja 2019, 18:10

Witam, z zazdrością patrzę jak są wyekwipowani/wyposażeni żołnierze Szwecji.

Michał.
czwartek, 23 maja 2019, 11:24

No tak. Ale do wyposażenia mają zaledwie trzy brygady.

Fakt
czwartek, 23 maja 2019, 10:33

Nasz budżet 44 mld PLN budżet Szwecji 35 mld PLN - faktycznie mają o niebo lepszy budżet i stąd ta dysproporcja w wyposażeniu.

?
czwartek, 23 maja 2019, 09:48

Budżet Szwedzki 35 mld PLN ? - budżet MON u nas 44 mld PLN

iras
środa, 22 maja 2019, 22:35

Ekwipunek ekwipunkiem, zawsze można dokupić, ale ja im zazdroszczę tego że tak często używają LSS. Bo dobrych nawyków na polu walki nie kupi za żadne pieniądze.

Obywatel Wschód RP.
czwartek, 23 maja 2019, 19:03

Witam, zgadzam się z Panem. Proszę zapytać czego/jak się szkoli polskiego żołnierza WOT i z jakim sprzętem i czy we wszystkich brygadach jednakowo. LSS też zazdroszczę ale najbardziej ekwipunku i Carl-Gustawa M3. Porządnych kurtek, świetnych kamizelek taktycznych (lekkich a nie ciężkich) dobrych butów, dopasowanych hełmów i masek ect. a to powoduje, że jesteśmy dobrymi rzemieślnikami a nie partaczami.

Basia Blondyneczka
piątek, 24 maja 2019, 00:46

Chcialem zauwazyc ze to jest CG M4 wersja cx67, lekka dla piechoty. A ten obok po prawej dzwiga na plecach czesc wyrzutni RBS 70. Bardzo mu wspolczuje.

Obywatel Wschód RP.
piątek, 24 maja 2019, 18:16

Tak ale ten szwedzki żołnierz został dowieziony w rejon obronny lub ataku zaczepny samochodem lub innym pojazdem kołowym i musi przebyć 2-3 km z tą wyrzutnią lub jej częścią a nie jak żołnierz WOT musi przemieszczać się zawsze na nogach np. z moździerzem LM-60 (waga ok. 20kg) lub dźwigać działo bezodrzutowe spg-9 (waga ok. 20 kg) niż CG M4 (waga ok. 6,7 kg). Dlatego my się różnimy od zachodu. No i na koniec niestety ale nie przewiduje się dla żołnierzy WOT dźwigania wyrzutni ppk spike (a szkoda bo był by to miły ciężar i do tego skuteczny). Niby w zamian ma być jednorazowa amunicja krążąca. Zatem nadal zazdroszczę szwedzkiemu żołnierzowi dźwignia wyrzutni RBS 70.

Extern
czwartek, 23 maja 2019, 13:36

Ta 'zawsze można dokupić" powinno się chyba stać hasłem rozpoznawczym naszych sił zbrojnych. Ale jak dochodzi do wojny to się okazuje że Polakom zawsze brakuje amunicji i nawet najlepsze chęci i wyszkolenie tego nie zastąpią.

iras
piątek, 24 maja 2019, 01:01

Wiadomo, że lepiej gdyby sprzęt już był. Ale ja wolę żołnierza ze starego typu szelkami, ale wyszkolonego. Chociaż brak nowoczesnej ręcznej broni przeciwpancernej na dziś to już .... aż brak mi słów.

obserwator
środa, 22 maja 2019, 17:58

Szwedzi widzą co się dzieje, mają dobre szanse jako tako z tego wyjść. Zakładają że agresor będzie mocny w okresie do 3 miesięcy, w tym czasie nastąpi główne rozstrzygnięcie.

rED
czwartek, 23 maja 2019, 01:14

Szwecja nie utrzyma się 3 miesiące. No ale może Niemcy nałożą sankcje na agresora i wtedy pójdzie już łatwo.

obserwator
wtorek, 28 maja 2019, 05:16

Szwecja nie będzie głównym kierunkiem natarcia jak środkowa Europa. Agresorowi chodzi o to, żeby jak najszybciej zanurzyć swe buciki w Atlantyku i stworzyć fakty dokonane, zupełnie jak stało się to w mikroskali na Krymie. Działania zbrojne oczywiście poprzedza zmasowana psychodestrukcja, którą walnie ułatwia nasza wolność słowa.

Extern
środa, 29 maja 2019, 11:37

Oj chyba się mylisz, właśnie bardziej na północ niż na nas obecnie ostrzą sobie zęby Rosjanie, chodzi oczywiście o zaostrzającą się rywalizację o rozmarzającą Arktykę, jej zasoby surowcowe i co może nawet ważniejsze o otwierający się z powodów zmian klimatycznych północny morski szlak transportowy. Dodatkowo tamte państwa nie są w NATO więc można łatwiej udawać że to nie wojna z całym sojuszem. W skrócie jeśli wybuchnie wojna totalna to u nas, ale jeśli będzie to jakaś odmiana miękkiej wojny hybrydowej to raczej właśnie tam.

Słuchacz
środa, 29 maja 2019, 10:13

Nie wymyślaj bajek. Rosji ani nie stać na uderzenie na Europę Zachodnią ani nie ma takich potrzeb. Rosjanie doskonale wiedzą, ze żeby trwać muszą mieć dopływ kasy a z podbitych terenów długo nie ma żadnej korzyści. Można coś tam zrabować ale to na bardzo krótką metę. Rosja się szykuje do krótkiej ale intensywnej wojny na kierunku białostockim. Opanowanie Białorusi i północno-wschodniej Polski tak żeby przyłączyć Okręg Królewiecki i zagarnąć złoża polimetali pod Suwałkami. Szybkie uderzenie, zajęcie terenu, jedna bombka atomowa nad nad jakimś zgrupowaniem wojsk i ogłaszamy zawieszenie broni. Zanim "Zachód" uruchomi swoje ociężałe procedury i zmobilizuje siły co w wypadku deeskalacyjnego uderzenia jądrowego może być BARDZO trudne. I najlepiej zrobić to na jesieni żeby mieli świadomość że może im zabraknąć gazu jak będą za bardzo naciskali.

Rzyt
środa, 22 maja 2019, 17:53

I co? Źle by było z nowymi 48 gripenami oj źle...

Marek
piątek, 24 maja 2019, 09:51

Z 48 Gripenami byłoby nam tylko trochę lepiej niż z 48 koreańskimi FA-50. Ile razy trzeba przypominać, że podczas testów w Szwajcarii Gripen wypadł najgorzej?

bender
piątek, 24 maja 2019, 19:44

A tu akurat masz 100% racji

rED
czwartek, 23 maja 2019, 01:15

Nie umiesz czytać. Gipeny t są nawet dla nich już nie perspektywiczne.

Gts
środa, 22 maja 2019, 22:23

Wprowadzanie nowego typu samolotu w obliczu posiadanej już jednostki uzbrojenia o dość podobnych a nawet lepszych parametrach nie wydaję się rozsądne zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę pakiety i infrastrukturę, którę są często droższe niż sam mysliwiec. Szwedzi niejako sami sobie strzelili w kolano zarzucajac Flygsystem 2020 na rzecz Gripena E. Skoro jest to nowa konstrukcja wyglądajaca jak oryginał (trochę powiekszony) należało ją unowocześnic również pod względem własności stealth. Dziś latajacy Flygsystem 2020 lub Gripen Stealth byłby pewnie moim faworytem. Wyprzedziliby wielu, którzy dopiero projektują myśliwce nextgen stanowiąc konkurencje dla F-35, a tak zostanie im nisza biednych państw.

Ziemo
czwartek, 23 maja 2019, 22:55

Grippeny chociaż wylądują na autostradzie w razie w a F16 wystartują tylko raz z polskich lotnisk

Marek
piątek, 24 maja 2019, 09:57

Ciekawe jak długo jeszcze będzie krążyć Urban Legend o tym, że F-16 są niezdolne do operowania z autostrad? Poszukaj na YouTube. Były tam filmiki pokazujące ćwiczenia z udziałem F-16 przeprowadzane w tych właśnie warunkach.

Extern
środa, 29 maja 2019, 12:00

Oczywiście że F-16 mogą operować z autostrad, chodzi raczej o realia serwisowo-obsługowe. Gripen od samego początku był przystosowany do serwisowania go w "krzakach" gdy nad głową latają obce maszyny, bo Szwedzi zawsze wiedzieli że w takich warunkach przyjdzie im walczyć. A F-16 to samolot mocarstwa które zawsze miało bezpieczne zaplecze z niezagrożonymi przez nikogo bazami i ciągłe linie dostaw. Takie różne uwarunkowania musiały spowodować trochę różne podejście konstruktorów tych maszyn do pewnych zagadnień. Więc jest spora szansa że to jednak Gripen jest bardziej dostosowany do naszych warunków niż F-16.

Marek
czwartek, 30 maja 2019, 17:45

Wiem czym kierowali się Szwedzi podczas opracowywanie Gripena i nie przeczę, że serwisowanie go w warunkach polowych jest mniej kłopotliwe od F-16. Pamiętaj jednak o tym, że Szwecja to kraj neutralny, który musi na serio liczyć się z tym, że ich samoloty nie będą mogły operować z cudzych lotnisk. Poza tym odporność na zaparkowanie samolotu pod metrową warstwą śniegu niekoniecznie musi stanowić o jego lepszości.

Rzyt
czwartek, 23 maja 2019, 10:24

Ja wiem, że nic się nie opłaca prócz przeplacania...fajnie, że Grecy dostali 70 helikopterów kiowa i chinook za frii...a my 447 za fri i sline na twarz...placimy i płacimy i technologii nie pozyskujemy. Szwedzi by chociaż dętki do kół pozwolili robić. Polacy w Szwecji pracę by dostali, zawsze byłem zwolennikiem kupowania w Europie bo nawet bez transferu to i tak my korzystamy jako członkowie Eu. Transport, wyżywienie, enterteinment...wszystko co dookoła. A USA nic nie ma, nic nie daje nawet jak płacimy. Dziękuję nie wspieram USA. Jestem Polakiem żyjącym w Europie. Liczy się Polska i Europa nie Ameryka, nie Izrael.

Extern
środa, 29 maja 2019, 12:23

Rozumiem twój punkt widzenia i też mnie bardzo boli że USA nas przynajmniej technologicznie nie wspiera, co akurat bez kosztów mogli by robić. Ale pamiętajmy że Ameryka się nam przydaje bo powstrzymuje zarówno Rosję jak i Niemcy przed robieniem tego co zawsze chcą robić, czyli podporządkować sobie Europę Środkowo-Wschodnią. Oczywiście Amerykanie robią to dla siebie a nie dla nas, ale jak z historii pamiętamy nasza ostatnia próba jednoczesnego powstrzymania Niemiec i Rosji skończyła się niestety niepowodzeniem i to pomimo tego że wydawaliśmy na ten cel 30% budżetu państwa.

Marek
czwartek, 30 maja 2019, 17:46

Słusznie prawisz.

Adam
środa, 22 maja 2019, 17:52

Szwecja wie jak prowadzić cały proces przygotowań obronnych, są w tej kwestii jednym z liderów na Świecie. wynika to przede wszystkim z mentalności narodowej i podejścia społeczeństwa do tej kwestii. Wiedzą jak wykorzystać CAŁY potencjał narodu i państwa do obrony, ponieważ aktywnie obserwują własne otoczenie, bazują na doświadczeniach innych (głównie Finlandii) i dostosowują je do warunków krajowych. Warto podkreślić iż to państwo de facto nie prowadziło wojny pełnoskalowej od czasów kongresu wiedeńskiego (od 1815 r.!) a było w stanie podjąć działania celem stworzenia własnego obronnego potencjału odstraszania w oparciu o sferę cywilno-militarną, społeczną, gospodarczą. Szwed zawsze mądry przed szkodą. Warto wyciągnąć wnioski do naszych polskich rozwiązań. Pozdrawiam.

rED
czwartek, 23 maja 2019, 01:17

Co za bzdury. To wszystko co się teraz dzieje to konieczność usunięcia szkód po tym jak się praktycznie rozbroili. Takie to były ich przygotowania.

Mikroszkop
czwartek, 23 maja 2019, 00:54

Nikomu się nie chciało zajmować Szwecji to i nie toczyli wojen. Warte inwazji to są Gotlandia i ewentualnie okolice Malmo. Chyba sami Szwedzi nie bardzo wierzą że uda im się wyspę obronić skoro wyznaczają do tego zadania obronę terytorialną.

bartez
czwartek, 23 maja 2019, 00:16

Jak coś robią to systematycznie, od podstaw, od A do Ź. Nie ma fuszerki. Jestem pod wrażeniem.

stach
środa, 22 maja 2019, 23:56

U Szwedów procentuje na pewno ich narodowy praktycyzm oraz fakt utrzymania ciągłości własnej państwowości i uchronienia się przed jej utratą wobec Rosji, mimo, że zagrożenie rosyjskim podbojem było w XVIII i XIX w. ogromne. Interesujący jest też fakt, że paradoksalnie nie kto inny jak pacyfistyczna Szwecja jest krajem o najwyższym dochodzie z eksportu uzbrojenia per capita. To najlepiej świadczy o ich ogromnej pomysłowości, innowacyjności i niewątpliwie perfekcyjnym marketingu. W sprawach obronności i przemysłu obronnego można się od nich bardzo wiele nauczyć, tym bardziej pamiętając ulgę i niekłamaną radość, z jaką przyjęli wyjście Polski z roli satelity Moskwy. Dla Szwecji przez 50 lat po II wojnie niemal otoczonej zagrożeniem sowieckim był to naprawdę punkt zwrotny. Dziś kiedy zagrożenie wraca zabierają się do rzeczy spokojnie, konsekwentnie i z planem. Patrzmy jak to się robi i uczmy się szybko..

jj
czwartek, 23 maja 2019, 19:53

Wszystko ,co mają Szwedzi pochodzi z kradzieży myśli technicznej aliantów z II WŚ.Oni sami nic nowego nie stworzyli!

piątek, 24 maja 2019, 12:49

Nie do końca.Bardzo dużo uzyskali od Niemiec po 1919.Szczególnie w dziedzinie artylerii.

sick
czwartek, 23 maja 2019, 01:03

Mądrze napisane z myślą o kraju.

pitbu
środa, 22 maja 2019, 21:22

Niekoniecznie. Dla Szwedów jak i Polaków jedyna szansa na przetrwanie to sojusze. Szwedzi tak naprawdę nie mają sojuszników militarnych.

Extern
czwartek, 23 maja 2019, 13:30

Bo zawsze działali według powiedzenia "Tylko Szwecja broni Szwecji, Szwecja broni tylko Szwecji" a tu nagle w artykule czytam że dają gwarancję pomocy dla Finlandii, no coś niewiarygodnego.

Stary Grzyb
środa, 22 maja 2019, 17:44

No cóż, żeby w dużym gmachu powybijać okna, wystarczy kretyn z torbą kamieni i godzina czasu. Żeby ten sam gmach oszklić, potrzebna jest brygada fachowców, sprzęt, tygodnie czasu, i sporo pieniędzy. Dokładnie tak samo jest z zaniedbaniami w dziedzinie obronności - naprawienie tego, co się lekką ręką popsuło w ramach bredni o "końcu historii" i "pokojowym partnerstwie", zajmie lata i kosztować będzie grube miliardy. O ile zdążymy - tak w Szwecji, jak w Polsce, i w innych krajach.

Marek
piątek, 24 maja 2019, 09:59

Dokładnie

Wawiak
czwartek, 23 maja 2019, 13:01

Nic dodać, nic ująć.

Patcolo
czwartek, 23 maja 2019, 11:30

Święta racja

Gts
środa, 22 maja 2019, 22:25

Ładne porównanie. Masz racje, zapuścić latwo, znacznie trudniej odbudować coś co ugryzł czas. Mowa tu nie tylko o sprzecie czy infrastrukturze, ale też utraconych kompetencjach przemysłowych.

Oleum
czwartek, 23 maja 2019, 15:49

Rosjanie dali rade odbudowac przemysl zbrojeniowy rozkradziony w czasie jelcynowskiej smuty. Nam sie tez powinno udac tym bardziej, ze mamy za soba 25 lat nieustannego wzrostu gospodarczego i mniej skorumpowany system spoleczny niz oni

Mścislaw Grażewicz
środa, 22 maja 2019, 17:41

Jeżeli gwarantem bezpieczeństwa Szwecji ma być UE, to życzę powodzenia.

rED
czwartek, 23 maja 2019, 01:18

Właśnie...

sża
środa, 22 maja 2019, 16:52

I co z tego wszystkiego, jak za jakieś 20 lat staną się Kalifatem. Jedno co mi się podoba, to że przywrócili zasadniczą służbę wojskową. Bo bez niej nie ma przeszkolonych rezerw na wypadek mobilizacji, o bieżących problemach z brakiem specjalistów w wojsku zawodowym, już nie wspominając.

eryk
środa, 22 maja 2019, 16:30

Szwecja to wydmuszka , ich już nie ma . Zostali rozsadzeni politycznie-etnicznie od środka. My gdybyśmy byli cwani to byśmy zaoferowali zamieszkanie w Polsce dla naukowców , inżynierów ,chemików z ich rodzinami, by pozyskać trzon intelektualnej naukowej elity z zachodu.

zx
czwartek, 23 maja 2019, 14:14

@eryk hah! niewyobrażalne bzdury o rozsadzeniu od środka z jakimś rasistwoskim podtekstem! a nas kto rozsadził panie eryku? "Oni"?? czy my sami, nasza głupota i zaściankowość jaka wyziera np z twojego wpisu?

Marek
piątek, 24 maja 2019, 10:05

Drogi panie. Jeśli do Warszawy bez ograniczeń zacznie się sprowadzać mieszkańców Faludży, to po jakimś czasie z Warszawy zrobił się Faludża. Łącznie z tym, że ludzi nie uznających"faludżańskich wartości" zacznie się zabijać na ulicach. To nie jest kwestia rasizmu, tylko odmienności kultur i matematyki.

bender
piątek, 24 maja 2019, 19:43

No chyba nie wierzysz w to, że mieszkańcy Faludży masowo byli przesiedlani do Skandynawii, bo to akurat super głupota nawet jak na naszą, polską skalę. Zapewne też ogarniasz, że kultury mają to do siebie, że się przenikają (zjawisko dyfuzji kultur) a dzietność maleje wraz z zamożnością. Ergo nie wszystko tak pomalowane jak Ci się wydaje. Warto też przypomnieć, że Szwecja miała i wciąż ma inny problem: stosunkowo niedużą różnorodność genetyczną mieszkańców. Próbowano temu zaradzić w latach 70. ułatwieniami dla migrantów z Brazylii, obecna liberalna polityka migracyjna to też pokłosie tego problemu.

Marek
wtorek, 28 maja 2019, 09:13

Faludża to przenośnia. Kultury mogą się przenikać oczywiście. Tylko, że kultura panów, o których tu mówimy, to drapieżna nastawiona na podbój kultura, która nie szanuje kultury swoich gospodarzy.

Extern
czwartek, 23 maja 2019, 13:27

Ta, już to widzę jak ich naukowcy i inżynierowie masowo się przeprowadzają do kraju gdzie średnie dochody są 4x mniejsze :-). Inna sprawa że warto by było od nich kupić parę licencji na niezwykle nam potrzebne uzbrojenie którego nie wiadomo dlaczego nasze firmy uparcie nie chcą zaprojektować a MON kupić. Choćby granatnik AT4, Carl-Gustaf czy NLAW.

Marek
czwartek, 30 maja 2019, 17:51

Dziś jeszcze nie. Ale w przyszłości wcale nie jest wykluczone, że na skutek zmian demograficznych ludzie, o których tu piszesz będą szukali innych miejsc zamieszkania by ocalić głowy.

Pim
czwartek, 23 maja 2019, 12:25

Już widzę tych szwedzkich naukowców którzy o niczym innym nie marzą by pracować w polskim instytucie naukowym, lub prywatnej firmie. Jestem pewny, że na prawdę o niczym innym nie marzą, tylko dokonywać ustaleń z przedstawicielami MON, wypełniać druki, uzupełniać podpisy, spotykać się na niekończących się naradach. Dlatego oni są tam a my jesteśmy tu. Miron Białoszewski napisał, że z naszym drygiem organizacyjnym skolonizowalibyśmy kosmos.

pimcik
czwartek, 23 maja 2019, 12:09

Ci wszyscy szwedzcy naukowcy i intelektualiści przylatują , jak brodaci mędrcy na swych łódkach uciekający z Atlantydy. Zacierający ręce, by budować piramidy gdzieś na dzikich pustyniach. Piękny i romantyczny widok. Tak z pragmatycznego pkt widzenia, nawet gdyby rzeczywiście chcieli porzucić Szwecję jak Titanica, to naprawdę uważasz, że wybrali by Polskę??? Cmon...

Jurand
środa, 22 maja 2019, 23:57

Dobry pomysł

Gts
środa, 22 maja 2019, 22:27

Też prawda, ale pytanie czy się z tego w razie zagrożenia szybko nie otrzepią. Nie jest tak że femiznim, socjalizm, marksizm, poprawność polityczna będzie rządzić tam zawsze.

Marek
czwartek, 30 maja 2019, 17:54

Jest tylko mały problem polegający na tym, co o owym otrzepywaniu się będą myśleć goście, których sobie zaprosili. Bo coś mi się widzi, że w takim wypadku będziesz miał w wielu szwedzkich miastach coś, co oglądaliśmy na filmie 13 dzielnica.

Jan
czwartek, 23 maja 2019, 11:55

Może i z tego wyjdą (a może nie, jeśli Rosja wykorzysta moment największego osłabienia), ale zajmie to kilka pokoleń i w tym czasie musiały by nie pojawić się nowe głupie ideologie, co jak wiadomo w dobie internetu jest mało prawdopodobne.

Podróżnik
środa, 22 maja 2019, 21:28

Proponuje pojechać do Szwecji i porozmawiać ze Szwedami o ich poziomie zadowolenia z życia we własnym kraju oraz planach przeprowadzki do Polski zamiast wierzyć / rozpowszechniać prymitywna propagandę

Marek1
czwartek, 23 maja 2019, 09:15

fakt. nadal ok 80% szwedzkiej populacji jest b. zadowolonych z poziomu życia w tym kraju. Co nie znaczy, ze ok połowa NIE dostrzega problemow związanych z samobójcza polityką emigracyjna prowadzoną przez socjalistów.

czytelniK
czwartek, 23 maja 2019, 03:52

To prawda. Sporo Szwedów ma dosyć tego co tam się wyprawia. Też słyszałem o przesiedleniach. Polska im się bardzo podoba również ze względu na normalność i bezpieczeństwo.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama