Strzelanie do rosyjskich dronów w Syrii i Donbasie. Ale nie w Polsce [FOTO]

11 października 2019, 11:20
Zdj Ukraina sejm
Zestrzelone nad Donbasem bezzałogowce: „Elieron-3SW” i „Orłan-10” zaprezentowana oficjalnie w ukraińskim parlamencie 22 marca 2019 r. Fot. iportal.rada.gov.ua

Zdjęcia opublikowane przez Turcję, syryjskich bojowników oraz Ukrainę pokazują, że Rosjanie w Syrii i Donbasie wykorzystają te same typy bezzałogowych aparatów latających. Co ciekawe, są one zestrzeliwane również nad terytorium Turcji, co oznacza że Rosjanie nie boją się naruszać przestrzeni powietrznej nad krajami NATO. Tymczasem polskie siły zbrojne najprawdopodobniej takie zagrożenie zupełnie ignorują.

O rosyjskich dronach w Syrii stało się znowu głośno 28 września 2019 r. gdy para samolotów F-16 należąca do tureckich sił powietrznych zestrzeliła niezidentyfikowany, bezzałogowy aparat latający nad turecką prowincją Kilis graniczącą z Syrią. Według Turków bezzałogowiec ten przed strąceniem aż sześciokrotnie naruszył turecką przestrzeń powietrzną, a więc nie było to działanie przypadkowe.

image
Rosyjski dron zestrzelony 28 września 2019 r. przez parę samolotów F-16 nad Turcją. Fot. msb.gov.tr

Po odnalezieniu wraku dronu, który spadł w rejonie bazy wojskowej Cildiroba, tureckie siły zbrojne stwierdziły, że nie można było zidentyfikować jego pochodzenia. Jednak pomimo, że Turcy specjalnie opublikowali bardzo zniekształcone zdjęcia wraku to analitycy od razu się zorientowali, że nad Turcją latał taki sam dron, jaki wcześniej zestrzeliwały ukraińskie siły zbrojne nad Donbasem. Jest więc prawie pewne, że bezzałogowiec ten należał do rosyjskich sił zbrojnych i to prawdopodobnie dlatego Turcy nie chcieli ostro reagować na naruszenie ich przestrzeni powietrznej. Problem jest w tym, że jest to równocześnie przestrzeń powietrzna NATO.

image
Rosyjski dron zestrzelony 28 września 2019 r. przez parę samolotów F-16 nad Turcją. Fot. msb.gov.tr

Dodatkowo nie jest to pierwszy przypadek tego rodzaju. Jeden dron tego samego typu zostały już bowiem raz zestrzelony nad Turcją tuż przy granicy z Syrią (16 października 2015 r. o numerze burtowym 2203), a drugi odnaleziono na terytorium Litwy (został wysłany przez Rosjan prawdopodobnie z terytorium Białorusi). Co jednak wtedy zestrzelono, jak na razie nie wiadomo. Jest to bowiem urządzenie na tyle tajne, że do dzisiaj nie jest znana jego nazwa oraz zakład, który go produkuje.

Proces identyfikacji, którego nie chcieli przeprowadzić Turcy, wykonali analitycy portalu InformNapalm. Od razu zauważyli, że na dronie zestrzelonym nad Turcją był umieszczony numer 2170, a więc tylko o cztery większy od numeru 2166, jaki był zapisany w tym samym miejscu kadłuba, na bezzałogowcu zestrzelonym 8 lutego 2017 roku przez ukraińskich żołnierzy w Donbasie. Taka sama była również konstrukcja głównego skrzydła, sposób położenia śmigła oraz miejsce wlotu powietrza.

W rzeczywistości wiadomo o co najmniej sześciu przypadkach, gdy Ukraińcy zestrzelili podobne drony:

  • 28 maja 2014 r. koło Doniecka;
  • w maju 2014 r. w dystrykcie Iziumskim w obwodzie Charkowskim;
  • 18 lutego 2015 r. koło Debacewe w obwodzie Donieckim (dron o numerze burtowym 2108);
  • w lutym 2015 r. koło Debacewe w obwodzie donieckim;
  • 8 lutego 2017 r. w pobliżu linii demarkacyjnej (dron o numerze burtowym 2166).
  • 16 sierpnia 2018 r. koło Siewierodoniecka w obwodzie Ługańskim.
image
Dron „Ptiero” firmy AFM „Sierwiers” (prawdopodobnie) zestrzelony przez ukraińskich żołnierzy 16 sierpnia 2018 r. koło Siewierodoniecka. Fot. www.mil.gov.ua

Nieoficjalnie przypuszcza się, że wszystkie te bezzałogowce były wyprodukowane przez spółkę AFM „Sierwiers” pod nazwą „Ptiero”. Wątpliwość budzi jednak fakt, że „Ptiero” to dron uznawany za komercyjny, podczas gdy dla wojska oraz Rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa opracowano prawdopodobnie specjalną wersję tego bezzałogowca z kamerami wideo i termowizyjnymi o bardzo wysokiej rozdzielczości, pozwalającymi na szybkie tworzenie map terenu dla potrzeb operacji specjalnych.

Przykładowo dokładne badania bezzałogowca zestrzelonego przez Ukraińców wykazały, że jest on wyposażony w kamerę z dwunastoma obiektywami do panoramicznych zdjęć lotniczych i wideo, z możliwością przesyłania zebranych informacji do stacji kontroli w czasie rzeczywistym. Szacowany koszt takiej kamery to - według oceny specjalistów z Ukrainy - ponad 100 000 USD.

image
Kamera z dwunastoma obiektywami bezzałogowca zestrzelonego przez ukraińskich żołnierzy 16 sierpnia 2018 r. koło Siewierodoniecka. Fot. www.mil.gov.ua

Na przeszkodzie w wiarygodnej identyfikacji tych bezzałogowców stoi jednak brak na nich jakichkolwiek oznaczeń związanych z ich miejscem produkcji. W Donbasie takie usunięcie znaków firmowych (choć nie wszystkich) było niezbędne, by Rosjanie mogli bezkarnie wypierać się wspierania separatystów ukraińskich. W Turcji jest to natomiast konieczne, by uniknąć protestów ze strony chociażby NATO. Oczywiście, zestrzelone na Ukrainie drony miały się naprowadzać na odbiornik systemu nawigacji satelitarnej GLONASS, ale takie odbiorniki nie są już wyłącznością rosyjskiego ministerstwa obrony.

Donbas - poligon rosyjskich bezzałogowców

Poza nieznanym oficjalnie z nazwy dronem znad Turcji, internautom z InformNapalm udało się jak na razie zidentyfikować jeszcze osiem innych typów bezzałogowych aparatów latających, jakie Rosjanie wykorzystują nad ukraińskim Donbasem: „Granat-1”, „Granat-2”, „Granat-4”, „Forost”, „Orłan-10”, „Elieron-3SW”, „Zastawa” i „Tahion” (w sumie specjaliści z InformNapalm odkryli u separatystów 44 rodzaje rosyjskiego sprzętu, który nie jest w służbie ukraińskiej armii, nie mógł stać się trofeum podczas działań wojennych w Donbasie – a więc musiał być dostarczony przez podobno neutralnych Rosjan).

image
Dron „Granat-4” jest wykorzystywany przez rosyjskie wojsko nad wschodnią Ukrainą. Fot. mil.ru

Część z tych bezzałogowców była prezentowana oficjalnie przez ukraińskie władze wojskowe - w tym 22 marca 2019 r. To właśnie wtedy w ukraińskim parlamencie można było obejrzeć dwa strącone nad Donbasem drony: „Orłan-10” i „Elieron-3SW”, a więc systemy produkowane wyłącznie w Federacji Rosyjskiej i nie eksportowane. Ukraińcy uważali to za jednoznaczny, kolejny dowód rosyjskiej agresji wojskowej w Donbasie, tym bardziej, że chodziło o drony zwiadowcze, wykorzystywania do korygowania ognia na pozycje ukraińskich sił zbrojnych.

image
Zestrzelony nad Donbasem dron „Orłan-10” zaprezentowany oficjalnie w ukraińskim parlamencie 22 marca 2019 r. Fot. iportal.rada.gov.ua

Takie dowody nie mają jednak żadnego znaczenia, ponieważ Rosjanie kompletnie nie przejmują się jakimikolwiek oskarżeniami ze strony Ukrainy. Dodatkowo przestali się kryć, że ich systemy bezzałogowe cały czas są wykorzystywane nad Donbasem. Do mediów wyciekła nawet niejawna dokumentacja dotyczącą czasowego przydziału różnego rodzaju rosyjskich dronów razem z wojskową obsługą do sił separatystycznych.

W poczuciu zupełnej bezkarności Rosjanie zgodzili się nawet, by ich zestawy bezzałogowych aparatów latających były prezentowane podczas doraźnie zorganizowanej wystawy uzbrojenia, jaką przeprowadzono w październiku 2017 r., w bazie transportowej OOO „Łaa-Trans” (Transpele) w Ługańsku. Obseratorom udało się dojść nie tylko do tego, jakie drony Rosja wysłała do Donbasu, ale również do czego one są tam wykorzystywane.

Zidentyfikowano wtedy trzy typy bezzałogowców: „Orłan-10”, „Elieron-3SW” i „Tahion”. Co więcej po numerze burtowym na dronie „Orłan-10” („…73”) zorientowano się, że chodzi o system bezzałogowy o numerze „10273” należący do 83. samodzielnej powietrznej brygady szturmowej rosyjskich sił zbrojnych (jednostka wojskowa nr 71289) stacjonującej w Ussuryjsku.

image
Dron „Orłan-10” wchodzi m.in. w skład systemu Walki Radioelektronicznej RB-341W „Lieer-3”. Fot. mil.ru

Udało się również określić, że dron ten był obsługiwany przez trzech rosyjskich żołnierzy (znanych z imienia i nazwiska) oraz należał do kompleksu walki elektronicznej RB-341W „Lieer-3” (był więc wykorzystywany do rozpoznania systemów radioelektronicznych, jak również prawdopodobnie do ich zakłócania lub dezinformowania).

Jeszcze większym sukcesem było przechwycenie przez dziennikarzy wykazu sprzętu bezzałogowego (z grudnia 2014 r.), jaki oddano (wraz z obsługą) do dyspozycji siłom separatystycznym w Donbasie. Wynika z niego, że największą ich część stanowią bezzałogowce „Orłan-10”, ale są również drony „Elieron-3”, „Tahion”, oraz kompleksy WRE typu RB-341W „Lieer-3”. Część z tego sprzętu została w czasie walk utracona przez Rosjan i dzięki temu Ukraińcy mogli powoli poznawać jego możliwości oraz słabe punkty.

image
Dron „Granat-2” jest wykorzystywany przez rosyjskie wojsko nad wschodnią Ukrainą. Fot. mil.ru

Przykładowo, o dronie „Elieron-3” ukraińscy wojskowi dowiedzieli się najwięcej, gdy jeden z nich został strącony 11 lipca 2019 r. w okolicach Switłodarśka przez żołnierzy pułku „Azow”. Co ciekawe, Ukraińcy najprawdopodobniej „zmusili” bezzałogowiec do lądowania za pomocą systemów walki radioelektronicznej. Okazało się więc, że rosyjskie drony wojskowe nie były aż tak odporne na zakłócenia, jak je wcześniej reklamowano, oraz że można wypracować bardzo skuteczna taktykę ich przechwytywania. Taka taktyka jest potrzebna, ponieważ bezzałogowiec „Elieron-3” jest stosunkowo cichy i trudny do wykrycia (z powodu niewielkich rozmiarów, kształtu, kamuflażu pikselowego i zastosowanych materiałów).

Dron ten opadł na ziemie praktycznie się nieuszkodzony i w dobrym stanie, zupełnie inaczej niż 29 czerwca 2019 r., gdy nad Donbasem zestrzelono minisamolot „Elieron-3SW”. Tym razem ukraiński wywiad techniczny mógł więc go bardzo dokładnie przebadać, określając jego dane taktyczno-techniczne - określając miejsce jego uruchomienia jak również, kto go obsługiwał.

image
Widziany i przechwycony nad wschodnią Ukrainą dron „Elieron-3SW”. Fot. mil.ru

 

Wschodnia Ukraina lekcją dla Polski

Masowe wykorzystywanie dronów przez Rosjan nad Ukrainą to sygnał, że rosyjski rząd nic sobie nie robi z sankcji nałożonych na Rosję. Co więcej, niektóre elementy wykorzystywane w strąconych nad Donbasem bezzałogowcach pochodziły z zagranicy, co oznacza, że embargo jest nieszczelne i nie przeszkadza w produkowania uzbrojenia wykorzystywanego na korzyść separatystów.

W tej pozornie beznadziejnej sytuacji można jednak znaleźć wiele czynników, które przy myśleniu długoterminowym mogą przynieść pozytywne efekty. Wykorzystanie jawnego łamania przez Rosję suwerenności Ukrainy dla potrzeb polskiej armii wymaga jednak nawiązania ścisłej współpraca w tej dziedzinie z wojskowymi władzami ukraińskim, które nie tylko mają doświadczenia w zwalczaniu wrogich bezzałogowców, ale są również w posiadaniu kilku egzemplarzy dronów wykorzystywanych przez rosyjską armię.

Jednak biorąc pod uwagę znikomą liczbę systemów walki radioelektronicznej, jakie wprowadzono do polskiej armii po rosyjskiej interwencji na Ukrainie, można stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, że Polska całkowicie ignoruje ten konflikt i nie wyciąga z niego w odniesieniu do bezzałogowców żadnych wniosków. Brak zamówień w tej dziedzinie oraz nowych programów badawczych świadczy o niezrozumieniu, jak powszechnie wykorzystywane przez Rosjan drony mogą być niebezpieczne dla walczących z nimi wojsk.

image
Dron „Zastawa” jest wykorzystywany przez rosyjskie wojsko nad wschodnią Ukrainą. Fot. mil.ru

Sprawa jest o tyle niezrozumiała, że po dogadaniu się z Ukraińcami (których trzeba poprosić i coś im zaoferować) możliwa byłaby realizacja tych programów badawczych przy dostępie do bezzałogowców faktycznie wykorzystywane w rosyjskiej armii. Z dostępnych danych wynika bowiem, że Rosjanie nie „ufają” separatystom na wschodniej Ukrainie i sami obsługują wysyłane tam drony.

Badając te bezzałogowce można byłoby więc nie tylko sprawdzić, co dokładnie one robią, ale również znaleźć najlepsze sposoby na wyeliminowanie tego zagrożenia. Co najmniej kilka przykładów z Ukrainy pokazuje przecież, że rosyjskie bezzałogowce wojskowe wcale nie są tak odporne na zakłócenia radioelektroniczne, jak się wcześniej chwalono.

Jest więc doskonała okazja do chociażby sprawdzenia istniejących w Polsce systemów antydronowych i wybrania jednego z nich dla polskiej armii – nie w czasie dialogu technicznego w Inspektoracie Uzbrojenia, ale w faktycznym działaniu bojowym na wschodzie Ukrainy. Korzyść byłby dla obu stron, ponieważ Ukraińcy mieliby możliwość darmowego korzystania z użyczonego im sprzętu, a Polacy uzyskaliby bezstronną i bezkompromisową opinię użytkownika, który wiedząc, że może to decydować o jego życiu, nie ukryje żadnego problemu.

image
Dron „Tahion” jest wykorzystywany przez rosyjskie wojsko nad wschodnią Ukrainą. Fot. mil.ru

Można byłoby więc sprawdzić zarówno neutralizatory indywidualne (np. „Lanca 2.0” opracowana przez Wojskowe Zakłady Elektroniczne i firmę AM Technologies oraz „Jastrząb” spółki Hertz Systems z Zielonej Góry), jak i systemy mobilne oraz stacjonarne (np. „Jastrząb PRO” spółki Hertz Systems, Ctrl+Sky firmy Advanced Protection Systems z Gdyni, ikarX z Wojskowych Zakładów Uzbrojenia S.A. z Grudziądza). Można byłoby też wysłać polskich inżynierów, by zapoznali się z tym, co Ukraińcom udało się już pozyskać.

Współpraca z Ukrainą w tej dziedzinie powinna się odbywać na zasadach partnerskich, tak żeby obie strony na tym skorzystały – pamiętając, że to my jesteśmy stroną proszącą i to my powinniśmy zabiegać o tą współpracę. Przykładowo, instytut badający zdobyte w różny sposób rosyjskie drony wojskowe i systemy łączności mógłby np. zostać zbudowany (lub rozbudowany) na Ukrainie z naszym udziałem w kosztach. Ale dzięki temu każdy przypadek użycia dronów przez Rosjan mógłby być na bieżąco analizowany również przez Polaków pod względem wykorzystywanej taktyki, jego możliwości taktyczno-technicznych, jak również skuteczności zastosowanych systemów przeciwdziałania.

image
Wykorzystywany przez rosyjskie wojsko nad wschodnią Ukrainą dron „Forpost” jest stosowany również do wskazywania celów dla rakietowych baterii nabrzeżnych z Obwodu Kaliningradzkiego. Fot. mil.ru

Sprawa jest o tyle pilna, że trzeba się przygotowywać nie tylko na to, co jest obecnie zagrożeniem, ale również na niebezpieczeństwa, które mogą się pojawić w przyszłości – np. roje dronów. Będzie to jednak o wiele łatwiejsze mając wcześniej przygotowane, skuteczne środki przeciwdziałania obecnym, wojskowym systemom bezzałogowym.

O tym, że jest to potrzebne mogą świadczyć np. stosunkowo duże jak na Rosjan, bezzałogowe samoloty „Forpost”, które są wykorzystywane przez rosyjską armię nie tylko nad Ukrainą, ale również do wskazywania celów na Bałtyku dla rakietowych baterii nadbrzeżnych „Bał” i „Bastion” rozlokowanych w Obwodzie Kaliningradzkim. Wiedza jak wyeliminować te drony zwiększyłaby na pewno bezpieczeństwo morskich linii komunikacyjnych oraz polskich okrętów.

Wzorowa wprost kooperacja spółek MESKO i Telesystem MESKO z przemysłem ukraińskim przy produkcji amunicji naprowadzanej laserowo APR 120 (ze spółką Łucz) i APR 155 (ze spółką Progress) pokazuje, że takie współdziałanie może być bardzo owocne i przenieść korzyści obu stronom. Trzeba tylko tego chcieć.

image
Dron „Granat-1” jest wykorzystywany przez rosyjskie wojsko nad wschodnią Ukrainą. Fot. mil.ru

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 49
Reklama
jk
wtorek, 15 października 2019, 00:47

Zestrzelenie drona jest dość łatwe, problem to rój dronów. W polskich warunkach ważne jest raczej systemowe rozwiązanie wykrywania i likwidowania takich niebezpieczeństw (nie tylko rojów). Do tej pory np. rząd bankowego technokraty nie kwapi się nawet do zwiększenia ochrony prawa do prywatności, np. nad prywatnym terenem.

pragmatyk
niedziela, 13 października 2019, 19:49

Ciężko ten świat nowoczesnej wojny dogonić ,najpierw powstanie w Rosji wojsk WRE ,teraz ogromny obszar zastosowania dronów ,praktycznie w każdym rodzaju wojsk dzięki nawigacji satelitarnej. Obecnie niema na świecie wojny ,a nawet rebelii bez zastosowania tych urządzeń.Zmienia to zdecydowanie i utrudnia obronę na współczesnym polu walki.

asdf
sobota, 12 października 2019, 22:57

Dopuszczanie ukraincow do swoich systemow byloby skrajnie nieodpowiedzialne, moze testujmy je w ktoryms z panstw czlonkow NATO? Do litwinow tez nie mam zaufania ale zostaja jeszcze Estonczycy i Łotysze no i oczywiscie wlasne podworko na granicy z Obwodem Kaliningradzkim.

Zbigniew
środa, 8 kwietnia 2020, 10:16

Jak wiele rodzi się tu pytań, na przykład gdzie mniejsze wpływy znajdzie Rosja przy badaniu dronów przez Polaków wraz z Ukraińcami? W Estonii, czy może np. w Bułgarii ? Itp., itd...

45
sobota, 12 października 2019, 19:42

Co to za drony ludzie to jakieś modeliki z podwieszonymi amatorskimi kamerami jak niby takie małe coś ma unieść sprzęt do zakłócania elektronicznego albo kamery ktore by cośkolwiek pokazały przecież taki sprzęt musi swoje ważyć i mieć swoje zasilanie to co pokazujecie na zdjeciach może by uleciało z tym wyposażeniem z pół kilometra przestańcie robić ludziom wodę z mózgów(wystarczy sie przyjrzeć wymiarom amerykańskich dronów to nie są malutkie samolociki czyżby Rosja tak bardzo wyprzedziła w tej kwestii USA sądząc po wymiarach Ohotnika raczej nie)

Muniek
środa, 16 października 2019, 12:22

kamera może ważyc 160-180 gram. Kanał IR i dzienny. Zoom 40x.... cena 25 tys USD...

toja
sobota, 12 października 2019, 19:11

Przecież nasi zestrzelili parę lat temu drona. Spadł facetowi na podwórko koło Kętrzyna. Prasa o tym pisała.

dim
sobota, 12 października 2019, 14:07

A cóż ty tyle owijać w bawełnę ? rozkładać na dziesiątki - setki artykułów... To jest po prostu nie takie ministerstwo, MON, jakiego Polska potrzebuje, a i okoliczności pilnie wymagają. MON trzeba radykalnie zmienić. To po pierwsze. Gdyż inaczej wszelkie wydatki na podniesienie obronności okażą się z chybionym skutkiem.

antyDavien
sobota, 12 października 2019, 12:35

zdjęcie nr2 to nie jest Orlan-10, to zdjęcie kombinowanego drona Kurdyjskiego. Zdjęcie z tureckiej gazety Haber.

Davien
sobota, 12 października 2019, 17:43

To moze wyjasnij skad jak twierdzisz kurdyjski dron wział sie na Litwie przylatujac z Rosji?? Bo tam spadł dokładnie taki sam jak Turcy zestzrelili:)

Szept
poniedziałek, 14 października 2019, 11:33

Nawet ślepy widzi że na zdjęciu z Turcji to nie jest Orlan 10 tylko jak zwykle znany konstruktor dronów i analityk Davien wie lepiej.

Davien
środa, 16 października 2019, 09:28

A gdzie szepciu twierdziłęm że to Orłan-10?? Umies w ogóle czytać?

As
sobota, 12 października 2019, 11:01

A niby w jaki sposób moglibyśmy przeciwdziałać rajdom Rosyjskich dronów nad Polskę? Najpierw trzeba by mieć systemy do wykrywania, obezwładniania, czy zestrzelenia. Nie wiadomo czy operatorzy tych urządzeń siedzą w krzakach po naszej czy Rosyjskiej stronie. Czy nie siedzą pod każdą kluczową jednostką. Szybciej dzieciaki z procy zdejmą intruza niż znajdą go oddziały do tego stworzone przy granicy.

Muniek
środa, 16 października 2019, 12:24

Jest tez możliwość przejęcia kontroli...co jest dużo lepszym rozwiązaniem w pewnych działaniach niekoniecznie 100% siłowych...

asdf
sobota, 12 października 2019, 23:10

w czasie wojny co bedzie? tez dziedzi wyslesz z procami czy butelkami benzyny? w Donbasie każde pojawienie się drona oznaczało w ciągu kilku minut ostrzał artyleryjski, co to ma do rzeczy po ktorej stronie siedza operatorzy jak cos nienaszego lata z naszej strony to ma być zneutralizowane.

asdf
sobota, 12 października 2019, 22:57

w czasie dzialan wojennych to co bedzie? moze w takim razie niech WOT strzela do dronow z fuzji w koncu to na nich poszly pieniadze zamiast na sprzet dla wojska.

jhlkjklj
poniedziałek, 14 października 2019, 10:52

Mamy związek myśliwych, wystarczy im pozwolić polować na to ptactwo, a chłopaki przynajmniej będą mieli rozrywkę. I będzie za darmo, bez finansowania z podatków.

antyDavien
piątek, 11 października 2019, 20:51

A amerykańska Valkyria XQ-58A bęcła o ziemię bo poduszki nie zadziałały i trzeba naprawiać..

Davien
piątek, 11 października 2019, 23:36

I naprawia za grosze i dalej bedzie latać:) A jak tam w Ochotniku, dalej swieci jak latarnia w podczerwieni?:))

antyDavien
sobota, 12 października 2019, 10:45

w Ameryce nie ma naprawy za grosze to nie Rosja, Valkiria została uziemiona na pół roku ...

tytułem podsumowania
piątek, 11 października 2019, 20:47

Spółka Kratos Defense & Security Solutions, ogłosiła, że demonstrator bojowego bezzałogowego statku latającego XQ-58A Valkyrie rozbił się podczas lądowania 9 października na poligonie Yuma w Arizonie. Był to finał 3. lotu próbnego, trwającego 90 minut. ----- czyli S70 zwany Ochotnikiem górą, Rosjanie mają lepsza technologie dronów Stealth.

wed
sobota, 12 października 2019, 11:16

Rozbił się ? Ciekawe. Standardowo najlepszą odtrutką na propagandę rodem ze sputnika jest po prostu czysta informacja, zatem: Spółka Kratos Defense & Security Solutions poinformowała, że jej samolot bezzałogowy XQ-58A Valkyrie z sukcesem zakończył trzeci lot próbny. Jednocześnie amerykańskie siły powietrzne poinformowały, że w czasie lądowania samolot uległ uszkodzeniu. Lot odbył się 9 października, podobnie jak dwa poprzednie, nad poligonem Yuma Proving Ground w Arizonie. W czasie dziewięćdziesięciu minut z sukcesem zrealizowano pięćdziesiąt sześć zaplanowanych punktów podlegających badaniom, a ponieważ w zbiornikach było jeszcze trochę paliwa, wykonano dwa dodatkowe punkty testowe. Po zakończeniu cyklu prób otworzono spadochron i samolot rozpoczął opadanie. W ostatniej fazie lądowania nieprawidłowo zadziałała tymczasowa poduszka powietrzna. Jest ona stosowana w lotach próbnych, ale jej użycie nie jest planowane w czasie służby operacyjnej. W połączeniu z silnym podmuchem wiatru przy ziemi spowodowało to uszkodzenie samolotu w czasie przyziemienia. Po incydencie wykonano ocenę szkód i już wiadomo, że uszkodzenia będą łatwe do naprawienia. W wypadku nikt nie został ranny ani nie powstały żadne szkody w innym mieniu.

Davien
piątek, 11 października 2019, 23:35

No padłem ze śmiechu:) Porównuj dośc prymitywnego Ochotnika nie z Valkyrie ale z RQ-170 czy X-45 ktyóre latały nomalnie. Aha Ochotnik to taki sam stealth jak Su-57-tylko z nazwy:)

Palmel
sobota, 12 października 2019, 16:12

Sam Putin ci to powiedział bo jak na razie to F35 nad Syrią zderzył się z rosyjski ptakiem a nie SU57 z Izraelskim ptakiem

Davien
niedziela, 13 października 2019, 10:58

Czyli Palmelku, F-35 sa wg ciebie niezniszczalne bo jak twierdzisz jedn oberwał z plot nad Syrią , spokojnie sobie wrócił do bazy i kilka dni potem latał bez sladu uszkodzen:)) A co do Su-57to cięzko by się z czymkolwiek zderzył jak pierwszy dopiero mozolnie powstaje w Rosji:) Zderzył sie za to z syryjską mewą AN-26 i Su-30 i oba spadły momentalnie a trzecia mewa z Syrii dopadła Ił-20M:)

2 plm ''Krakow'' z Goleniowa
sobota, 12 października 2019, 11:39

Nic dodac, nic ujac, brawo, KURTYNA !!!

tytułem podsumowania
sobota, 12 października 2019, 10:44

S70 lata a Valkiria nie potrafi wylądować na spadochronie, ale mi technika S70 ląduje sam a Valkiria spada na poduszeczce ... komedia amerykańskiego Stealth ...

Stary Grzyb
piątek, 11 października 2019, 19:28

Muszę stwierdzić, że czytanie artykułów zachęcających polskie władze i polskie wojsko aby ogarnęły się i zabrały do działań pilnie koniecznych i bardzo ważnych dla obronności kraju, a jednocześnie niemal bezkosztowych, jest przygnębiające.

jhkhjkh
poniedziałek, 14 października 2019, 10:59

Nie sądzę, żeby polski wywiad nie próbował rozpracowywać Rosyjskich dronów (o ile jest w ogóle co rozpracowywać), natomiast nie musi o tym głośno krzyczeć na lewo i prawo. Nawoływania w tym artykule do rozpracowywania Rosyjskich dronów należy traktować jako bicie piany.

Marek1
piątek, 11 października 2019, 16:58

Autor przedstawia kolejne dowody na permanentne ignorowanie przez MON realnego zagrożenia dla Polski. To kwalifikuje się CO NAJMNIEJ do natychmiastowego wywalenia z pracy decydentów cierpiących na impotencje decyzyjną.

hermanaryk
wtorek, 15 października 2019, 19:02

Autor nie ma informatorów w wywiadzie, więc bije pianę z nadzieją, że wywiad zareaguje i z tej reakcji da się coś wywnioskować. Wątpię jednak, żeby to coś dało - zagranie jest zbyt prymitywne. Mogłoby zadziałać, gdyby autor miał np. głośne wsparcie w sejmie, ale posłowie mają teraz co innego na głowie.

hkhjkjhkl
poniedziałek, 14 października 2019, 11:00

Autor nie przedstawia żadnych dowodów, bo operacje wywiadu są tajne i autor pewnie niewiele wie na ten temat.

Ryszard53
piątek, 11 października 2019, 16:41

I cóż panie , że ze Szwecji. U nas wszystko po staremu albo brak kompetencji , wiedzy lub odwagi w podejmowaniu istotnych decyzji tak dla obronności jak i samego dobra kraju ! . Wszystko tak jakby ten kraj nie był ich a oni byli w nim na niechcianej podróży służbowej na która nie chcieli wyjeżdżać , więc za co mieli by brać odpowiedzialność przecież rozkazu nie było!!!! Zwolnijcie się decydenci jak boicie się podejmować decyzje. DO C Y W I L A marsz!!!!!

Extern
piątek, 11 października 2019, 16:23

Aż serce się kraje czytając takie artykuły i widząc jak te kwestie są traktowane przez nasze władze. Mam tylko cichą nadzieję że te działania są jednak robione a tylko ze względu na tajemnicę nic o tym nie wiemy.

Veritas
piątek, 11 października 2019, 15:47

Misja Wsparcia Narodów Zjednoczonych w Afganistanie (UNAMA) w raporcie za I półrocze 2019 roku podała, że większość cywilów, którzy zginęli w wyniku walk, została zabita przez rządowe siły afgańskie i Amerykanów, a nie przez grupy rebelianckie. Głównie chodzi o ataki z powietrza, w tym dokonywane przy użyciu dronów.

tak pytam
piątek, 11 października 2019, 15:42

Czy możliwe jest zaprezentowanie FOTO izraelskich dronów, które w dniu 25 sierpnia br. spadły na przedmieścia Bejrutu?

Obiektywny
piątek, 11 października 2019, 15:35

Proponuję następny artykuł poświęcić dronom made in USA, do których prowadzi się strzelanie w Syrii, Iranie, Afganistanie i Jemenie...

Davien
piątek, 11 października 2019, 23:39

Obiektywny, jak na razie to w Syrii Rosja ma problemy z dronami dzihadystów, a tobie sie marzy spotkanie jej OPL z dronami USA?? Az tak kiepsko zyczysz Rosji. W Iranie nie ma strzelania do dronów USA bo zwykłe tam nie lataja a tych stealth wykryc nie umieja:)

sża
sobota, 12 października 2019, 11:46

Rosja w Syrii z dronami dżihadystów miała problem bardzo krótko, obecnie już nie mają z tym żadnego problemu, bo potrafili sobie z nimi poradzić.

Fak sejk
sobota, 12 października 2019, 18:27

Aha, to dlatego ostatnio w Astanie Putin napierał, żeby Turcja w końcu weszła do Syrii głębiej i zabezpieczyła im Chmejmim przed dronami ze sklejki...

gonzo
piątek, 11 października 2019, 15:29

Rosyjskie dorny (najczęściej cywilne)latają też nad Warmią i Mazurami. I nikomu to nie przeszkadza.

tagore
piątek, 11 października 2019, 15:20

Strona ukraińska widzi tą sprawę trochę inaczej niż autor tekstu.

tut
piątek, 11 października 2019, 15:03

Nic dodać nic ująć.

pytajnik
piątek, 11 października 2019, 14:32

A zestrzeliwane amerykańskie drony nad Jemenem to co robią ? A zestrzelone lub przechwycone drony USA nad Iranem to co robiły ?

Davien
piątek, 11 października 2019, 23:42

Wow Iran pzrechwycił jednego drona, jednego zestzrelono w Jemenie( MQ-9) A w Syrii prymitywne drony dzihadystów ze sklejki robia co chcą z rosyjska OPL:) Aha, nad Iranem nie zestzrelono żadnego drona, to Iran atakował drony w przestzreni miedzynarodowej

antyDavien
sobota, 12 października 2019, 17:52

Iran głąbie jeden przechwycił 5 dronów USA różnych typów które wylądowały ja jego lotniskach.. na tej podstawie udało mu się przejąć sentinela najbardziej zaawansowanego drona USA, a później zestrzelić coś co nie ma prawa pojawić się na ekranach radarów czyli global howka

Davien
poniedziałek, 14 października 2019, 19:00

Panie anty, ja rozumiem ze dla rosyjskich antycznych radarow cos o RCS Boeinga 747 jest niewidoczne, ale żebyś to potwierdzał:) A Iran przechwycił jednego drona z USa, własnie RQ-170 Sentinel czyli juz kilkunastoletniego drona zwiadowczedo:)

Muniek
środa, 16 października 2019, 12:31

Akurat radiotechnika rosyjska jest na bardzo wysokim poziomie. A drony to nie nowe modele samochodów - akurat ze ma kilkanascie lat to na jego korzysc...

Davien
środa, 16 października 2019, 19:40

Doprawdy? No to czemy niejaki ant pisze ze cos o RCS Boeinga 747 dla rosyjkich radarów jest niewykrywalne?:)) Jakos tak sie składa ze ta rosyjska technika nie ejst w stanie w Syrii w niczym przeszkodzić Iraelowi a czesto robi za cele dla jego ataków. Zreszta prosze przyklad: System Pancyr S-1 ma radar naprowadzania niezdolny wykryc z 20km bombowiec B-1B.

Tweets Defence24